Lekcje chemii
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Lessons in Chemistry
- Data wydania:
- 2022-09-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-09-07
- Liczba stron:
- 464
- Czas czytania
- 7 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367262811
- Tłumacz:
- Marek Cieślik
- Ekranizacje:
- Lekcje chemii (2023)
Tyle że, podobnie jak w przypadku nauki, życie bywa nieprzewidywalne. Dlatego parę lat później Elizabeth Zott jest nie tylko samotną matką, ale i – dość niechętnie – gwiazdą kulinarnego programu numer jeden całej Ameryki: Kolacji o szóstej. Jej niezwykłe podejście do gotowania ("Do łyżki stołowej kwasu octowego dodajemy szczyptę chlorku sodu") staje się zaczątkiem rewolucji. W miarę jednak jak rosną zastępy jej sympatyków, rośnie też grupa niezadowolonych. Okazuje się bowiem, że Elizabeth nie uczy kobiet po prostu gotować, robi znacznie więcej; ośmiela je do zmiany status quo.
Śmieszne do rozpuku, przenikliwie trafne i wzbogacone gwiazdorską obsadą postaci drugoplanowych, "Lekcje chemii" są równie oryginalne i dynamiczne jak ich protagonistka.
Kup Lekcje chemii w ulubionej księgarni Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Lekcje chemii
Chemia to tylko gotowanie
W świecie, w którym miejscem kobiety jest kuchnia, a nie stół laboratoryjny, Elizabeth Zott dokona prawdziwego przewrotu. Zlewki zamieni na garnki, a wyszukane przepisy kulinarne w lekcje chemii, po których każda kobieta poczuje się tak, że może sięgać gwiazd. „Lekcje chemii” to fenomenalny debiut, o jakim trzeba głośno mówić!
Wszystko zaczyna się od „kradzieży” kilku zlewek. W dobrze wyposażonym laboratorium to nic wielkiego, ale te zlewki oznaczają wszystko, czego Elizabeth potrzebuje i na co zasługuje, ale nigdy nie dostaje. Elizabeth Zott jest chemikiem w latach 60. Problem jednak w tym, że tylko ona tak o sobie myśli. Jej koledzy z pracy wciąż traktują ją jako kogoś, kim można się wysłużyć, a to prosząc o przyniesienie kawy, a to… podkradając własność intelektualną.
Tych kilka wykradzionych zlewek i niefortunnych spotkań z pewnym mężczyzną sprawia, że bohaterka poznaje swoją bratnią duszę – Calvina Evansa. Genialny naukowiec, nominowany do Nagrody Nobla, zapalony wioślarz, staje się częścią jej codzienności. I choć życie na kocią łapę, ciągłe pomówienia, że swoje osiągnięcia zawdzięcza partnerowi, zdecydowanie niczego jej nie ułatwiają, Zott z charakterystyczną dla siebie upartością i wytrwałością chodzi z podniesioną głową i udowadnia, że może żyć tak, jak ona tego chce, i realizować się z równym poczuciem własnej sprawczości.
A wtedy…
Pewna zasada dotycząca reakcji świata mówi, że jeśli coś zaczyna się układać, coś musi pójść nie tak.
U swojego boku ma córkę Mad, która dorasta, psa Szóstą trzydzieści, który rozumie ponadprzeciętną liczbę słów, i sąsiadkę Harriet, która służy jej najlepszą radą, jaką ma – „Znajdź chwilę dla siebie każdego dnia”. Gdy Elizabeth odkrywa, że pożywne śniadanie, które szykuje każdego dnia dla swojej córki, zjada jej koleżanka, idzie porozmawiać z ojcem tejże. Wraca nie tylko z przeprosinami, ale też z propozycją zostania gwiazdą wieczornego show kulinarnego. Szukająca i potrzebująca dobrze płatnej pracy, przyjmuje ją i realizuje na własnych zasadach.
To, co zostało w życiu Zott niezmienne, to niepokorny na tamte czasy charakter i poglądy, które wyprzedzały przyjęte normy obyczajowe. Zamiast serwować gospodyniom domowym proste przepisy, zmienia show w prawdziwe lekcje chemii. Jej dusza wykładowczyni, chemiczki, ale i prawdziwej feministki wierzącej w każdą z kobiet sprawia, że Elizabeth podbija serca widzek.
W tym czasie jej córka dostaje zadanie domowe, by sporządzić drzewo genealogiczne swojej rodziny. Z odziedziczonym po matce zapałem do poszukiwań oraz sumiennością wykonywania zadań zabiera się do pracy. Ta jednak odsłoni wiele skrywanych sekretów.
Ciężko uwierzyć, że debiutancka powieść może być prawdziwym bestsellerem. Bonnie Gramus odkryła jednak przepis na idealnie wyważoną lekturę – całkiem solidna szczypta endorfin, która łagodzi smutne doświadczenia bohaterów, a wszystko przyprawione niebanalnym poczuciem humoru. Jeśli szukacie genialnej historii, silnej, kobiecej bohaterki na pierwszym planie, przecudownych postaci drugoplanowych i przesłodkiego czworonożnego zwierzaka w tle, koniecznie sięgnijcie po „Lekcje chemii”!
Ta powieść jest jedną z najbardziej oryginalnych i wciągających, jakie kiedykolwiek czytałam! Genialna komedia, pełna ciepła, wzruszeń, przemyśleń i feminizmu.
Aleksandra Wróblewska
Wyróżniona opinia książki Lekcje chemii
„Lekcje chemii” to moje odkrycie tego roku. Jaka ta książka jest fajna, jak przyjemnie się ją czyta. Nie macie pojęcia. Chyba że macie, bo już czytaliście. A jeśli nie, musicie to zmienić jak najszybciej. W takich chwilach jak ta cieszę się, że podejmuję się współprac recenzenckich przy różnych gatunkowo tytułach, bo dzięki temu mam szansę odkryć takie perełki jak ta. Nie jestem pewna, czy, gdyby nie to, sięgnęłabym po książkę. Informacja, że książka jest bestsellerem „New York Timesa” nie robi na mnie wrażenia, albo nawet często wywołuje odwrotny efekt. Zawsze, kiedy czytam na okładce, że książka jest bestsellerem, albo kiedy jest wychwalana pod niebiosa w mediach społecznościowych, włącza mi się czerwona lampka i zachowuję ostrożność. Słowem, raczej niezbyt chętnie sięgam po książkę, kiedy wyskakuje mi z każdego możliwego miejsca w sieci. „Lekcje chemii” nie wyskakiwały, ale pewnie, gdyby nie współpraca, tak szybko bym tej książki nie sprawdziła. I nawet nie wiedziałabym, ile tracę. Bo to coś wspaniałego! Coś daleko wykraczającego poza ramy, nie tylko poza jednoznaczne ramy gatunkowe. To niezwykle inteligentna, porywająca opowieść, od której nie sposób się oderwać. A najlepsze jest to, że wcale się na taką nie zapowiada, jeśli przeczyta się wyłącznie opis. Siłą powieści jest jej główna bohaterka. Zott to kobieta inteligentna, uzdolniona, śmiała, pełna zapału, nieco kontrowersyjna (no bo kto normalny przerabia kuchnię na laboratorium?), wyprzedzająca swoje czasy. Elizabeth Zott śmiało można stawiać za wzór również kobietom w dzisiejszych czasach. To kobieta, która nie bała się stawiać śmiałych kroków, mimo przeciwności, które spotykała na swojej drodze. Wystarczy wspomnieć, że były lata pięćdziesiąte i o równouprawnieniu płci nikt nawet nie śmiał myśleć. Kobiety, nawet te uzdolnione, nie miały czego szukać w nauce. Ich miejscem był dom, a ich powołaniem dbanie o męża i wychowywanie dzieci. W pracy zajmowały podrzędne stanowiska, były bez szans na awans i pensję równą tej, którą otrzymywali mężczyźni. Chociaż w wielu przypadkach umiały więcej i pracowały ciężej. Ich dokonania były przypisywane mężczyznom, a one same nie były traktowane poważnie. Elizabeth chciała coś osiągnąć. Kochała chemię, miała dokonania w tej dziedzinie, a jednak na każdym kroku ktoś do czegoś starał się ją i jej umiejętności wykorzystać. Ale ona parła wciąż i wciąż do przodu, nawet jeśli ciągle rzucano jej kłody pod nogi. Dzięki swojej szczerości, prostolinijności i asertywnej osobowości inspirowała inne kobiety do zmian. Można powiedzieć, że wywołała małą rewolucję, że dzięki niej coś zaczęło się zmieniać. Jestem zachwycona tą bohaterką i jej kreacją. Ale nie tylko. Role drugoplanowe również zostały obsadzone wspaniałymi osobowościami. Uwielbiam małą córeczkę Elizabeth, bystrą, rezolutną, rozwiniętą ponad wiek, a także starszą sąsiadkę Elizabeth i jednocześnie jej najlepszą przyjaciółkę, która dbała o nią i o Mad jak o własną rodzinę. Nade wszystko pokochałam jednak czworonożnego przyjaciela rodziny – psa o niezwykłym jak on sam imieniu – Szósta Trzydzieści. Tak samo oryginalnym jak reszta jej członków. Fajny jest w powieści wątek z wiosłowaniem, jeszcze fajniejszy z księdzem, korespondencyjnym przyjacielem Calvina z dawnych lat. W ogóle cała ta powieść jest fajna, chociaż to mało powiedziane. Genialnie się te niby ze sobą niepowiązane wątki różnych osób ostatecznie łączą. A finał to już wisienka na torcie tej powieści. Jednak Calvina w tym wszystkim trochę szkoda. Bo to kolejna postać, za którą przepada się w tej powieści i właśnie ta, której losy wprawiają czytelnika w niedowierzanie i wywołują ból serca. Z Elizabeth stanowią bardzo dobraną parę, jest między nimi prawdziwa chemia, ich uczucie wydaje się tak bardzo prawdziwe, tak bardzo na miejscu, że aż słów brak. Chociaż są w powieści momenty, że wzruszenie ściska gardło i nie pozwala swobodnie odetchnąć, w większości jest zabawnie, optymistycznie i z ikrą. Aż trudno uwierzyć, że jest to debiut. Tak dobra jest to książka. Dobrze ktoś napisał w swojej rekomendacji do tej powieści – „Lekcje chemii” są jak haust świeżego powietrza. Równie niesztampowe i energetyczne jak ich protagonistka. Dowcipne i orzeźwiające. Dla każdego, kto chce podążać własną ścieżką. Uwielbiam i z całego serca polecam!
Oceny książki Lekcje chemii
Poznaj innych czytelników
17824 użytkowników ma tytuł Lekcje chemii na półkach głównych- Przeczytane 11 958
- Chcę przeczytać 5 598
- Teraz czytam 268
- Posiadam 808
- 2023 484
- 2024 438
- Audiobook 375
- Ulubione 349
- 2025 238
- Audiobooki 195
Opinia
Na Lekcje chemii czekałam od momentu, gdy tylko ta książka pojawiła się na rynku. Byłam pewna, że mi się spodoba i trzymałam ją na specjalny moment. Miałam rację: jest świetna i warto było poczekać na chwilę, która bardziej podbiła moje emocje.
Bliskie mi są ostatnio tematy dyskryminacji ze względu na płeć czy inne prywatne sprawy. A to właśnie o tym jest ta historia. Opowiada o naukowczyni, która w 1952 roku miała co najmniej progresywne poglądy. W tamtych czasach społeczność amerykańska (nie tylko zresztą) naciskała, wymagała wręcz, żeby kobieta była mężatką. Jeśli kobiety miały jakiekolwiek ambicje nauki na uniwerku, to tylko po to, żeby znaleźć tam narzeczonego, no przecież.
Ale marzenie o szybkim zamążpójściu nie dotyczy naszej głównej bohaterki: świetnej chemiczki prowadzącej własne badania naukowe. Kobieta zmaga się z molestowaniem, umniejszaniem albo kradzieżą osiągnięć czy nawet relegacją ze stanowiska, ponieważ zaszła w ciążę. Wszystkie te sytuacje i zerowa reakcja władz na jej skargi powodują rosnącą złość na taki system.
Po wielu porażkach i bardzo trudnych momentach, w końcu uśmiecha się do niej szczęście: zaczyna prowadzić program w telewizji pt. Lekcje chemii. Jej autentyczność jako prowadzącej szybko przyciąga sporą widownię i dosłownie odmienia jej życie, choć może nie do końca tak, jakby chciała.
🧪 Wielopoziomowa
Ta powieść jest ważna dla mnie na kilku poziomach. Przede wszystkim jako kobiety, której najważniejszą ambicją n i e j e s t znalezienie męża. Kobiety wkurzonej na system oraz takiej, której udało się wywalczyć pozycję równą mężczyznom w zmaskulinizowanej społeczności wszelkiej maści managerów. Nawiasem mówiąc, wcale mi się tam nie podobało, ale to temat na inny wpis.
W każdym razie Elizabeth Zott pełna jest nieprzerobionej złości, a nawet wściekłości na stan świata oraz oporu wobec takiego stanu rzeczy. Te emocje są mi ostatnio bardzo bliskie, zapewne dlatego tak łatwo było mi się z nimi utożsamić. Gdy ktoś mówi jej, żeby nie urabiała systemu, tylko go przechytrzyła, to wywołuje w niej jeszcze więcej niezgody. Zott zastanawia się, czy system nie mógłby być od razu inteligentny i nieskrzywiony. To jest to, co mnie zawsze frustrowało, dokładnie to samo.
🧪 Lekko o trudnych tematach
Bonnie Garmus udało się te wszystkie trudne tematy opisać niezwykle lekko. Ta książka nie przygniata, nie zostawia osadu emocjonalnego na duszy. Płynie się przez nią jak przez dziką rzekę. Wprawdzie pełną pewnych niebezpieczeństw i należy uważać, ale ogólnie jest przyjemnie. Wydaje mi się tylko, że autorce nie do końca udało się zbudować świat Zott w pełni zgodny z klimatem przeszłości. Mam wrażenie, że Lekcje chemii są zbyt pozytywne, trącą współczesnością mimo starań stylizacyjnych. Ale podoba mi się to. To miała być przyjemna opowieść o nieprzyjemnej rzeczywistości dotykającej kobiety jeszcze zupełnie niedawno. I była.
Nawiasem mówiąc, pomyślałam sobie, jak wtedy było w Polsce. Zatrudniłam AI do zrobienia ogólnego researchu. Spodziewałam się, że dane będą tragiczne, bo przecież lata powojenne i początki PRL. A jednak Gemini poinformował mnie (i poparł źródłami), że wg danych GUS w tych czasach kobiety stanowiły około 35–40% ogółu studentów. Sporo!
W każdym razie powtarzam, że Lekcje chemii to świetna książka. Takie życzyłabym sobie czytać cały czas. Mądra, z przesłaniem i jednocześnie lekka. Na okładce jest komentarz, że ktoś poczuł się zdruzgotany, że się skończyły. Podzielam tę opinię.
Na Lekcje chemii czekałam od momentu, gdy tylko ta książka pojawiła się na rynku. Byłam pewna, że mi się spodoba i trzymałam ją na specjalny moment. Miałam rację: jest świetna i warto było poczekać na chwilę, która bardziej podbiła moje emocje.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBliskie mi są ostatnio tematy dyskryminacji ze względu na płeć czy inne prywatne sprawy. A to właśnie o tym jest ta historia....