Krew to włóczęga

Okładka książki Krew to włóczęga
James Ellroy Wydawnictwo: Sonia Draga Cykl: Underworld USA (tom 3) kryminał, sensacja, thriller
760 str. 12 godz. 40 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Underworld USA (tom 3)
Tytuł oryginału:
Blood’s a Rover
Data wydania:
2019-01-30
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-29
Liczba stron:
760
Czas czytania
12 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381106719
Tłumacz:
Ewa Penksyk-Kluczkowska
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Krew to włóczęga w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Krew to włóczęga i

Pocztówki od Richarda Nixona*



1825 403 280

Oceny książki Krew to włóczęga

Średnia ocen
6,6 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
67
64

Na półkach:

Arcydzieło, ale żeby to docenić, najlepiej posłuchać audiobooka w oryginale, bo polski przekład czytany we własnej głowie nie odda maestrii liryczno-gangsterskiej nawijki, jaką posługuje się Ellroy. Na przykład zdania z początku powieści:

"I window-peeped four years of our History. It was one long mobile stakeout and kick-the-door-in shakedown. I had a license to steal and a ticket to ride."

Nie wiem, jak brzmią po polsku, ale na pewno gorzej. W oryginale od razu ujęły mnie za serce. Polecam, podobnie jak całą trylogię Underworld USA. I naprawdę, najlepiej audiobook, bo Ellroy, co sugerują liczne filmiki, ewidentnie pisze swoje książki po to, by mieć radochę z czytania ich na głos podczas spotkań autorskich.

Arcydzieło, ale żeby to docenić, najlepiej posłuchać audiobooka w oryginale, bo polski przekład czytany we własnej głowie nie odda maestrii liryczno-gangsterskiej nawijki, jaką posługuje się Ellroy. Na przykład zdania z początku powieści:

"I window-peeped four years of our History. It was one long mobile stakeout and kick-the-door-in shakedown. I had a license to steal and...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

215 użytkowników ma tytuł Krew to włóczęga na półkach głównych
  • 129
  • 83
  • 3
59 użytkowników ma tytuł Krew to włóczęga na półkach dodatkowych
  • 41
  • 7
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Krew to włóczęga

Inne książki autora

James Ellroy
James Ellroy
Amerykański pisarz, autor powieści kryminalnych, które stały się światowymi bestsellerami, najlepiej znany ze sfilmowanych przez Curtisa Hansona Tajemnic Los Angeles (C&T,2007), które już wkrótce zostaną wznowione przez Wydawnictwo Sonia Draga. Pisarz, którego znakiem firmowym są telegraficzny styl pisania, zagmatwana akcja i pesymistyczna wizja świata. Według jego powieści nakręcono już 6 filmów fabularnych, a w planach są kolejne ekranizacje.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sześć tysięcy gotówką James Ellroy
Sześć tysięcy gotówką
James Ellroy
Kulejące arcydzieło. Lekko utykające, ale jednak. Pod względem językowym status arcydzieła trudno zakwestionować. To zdecydowanie najlepiej napisana powieść sensacyjna ostatnich kilkunastu, nawet kilkudziesięciu lat. Zresztą nie tylko sensacyjna. Ellroy wymyślił język na nowo. Ten język ma niezwykłą siłę i moc. Często chce się wracać raz po raz do przeczytanych zdań/akapitów tylko po to, żeby znów poczuć ich niezwykły rytm i smak, ich obłąkane staccato oraz rozszalałe, związki zgody, rządu i przynależności. Ellroy wyciska ze znanych konstrukcji zdań, składania wyrazów i wykorzystywania znaków przestankowych tyle, że właściwie tworzy nową wartość, nowy sposób porozumiewania się z czytelnikiem, przemawiania do jego wyobraźni i opowiadania historii. Ta historia to kolejny powód do tego, by nazwać „Sześć tysięcy dolarów gotówką” arcydziełem. Ellroy wziął się za historię Stanów Zjednoczonych pomiędzy dwoma tragediami rodziny Kennedych. Korzystając z faktów, teorii i teorii spiskowych tworzy przemawiającą do wyobraźni opowieść o kulisach wojny wietnamskiej, eksplozji i klęsce ruchów obywatelskich lat 60., początkach heroinowego tsunami, które zrujnowało życie wielomilionowej populacji i kulisach Las Vegas. Mafia i CIA, komuniści i mormoni, Howard Hughes i J. Edgar Hoover, bojownicy o prawa czarnych i rasiści spleceni w morderczym uścisku tańczą swój danse macabre. Krew leje się gęsto. Krew płynie litrami. Ludzie giną. Ludzie, pod wpływem zła stają się zombies. „Sześć tysięcy…” to także dekonstrukcja wielkiego literackiego mitu. Mitu znanego głownie z prozy amerykańskiej. Mitu ukochanego przez miliony zakompleksionych grubasów i znudzonych partnerami/stęsknionych za mężczyzną kobiet. Mitu ukochanego przez producentów samochodów, piwa, ciężkich alkoholi i maszynek do golenia i odzieży dżinsowej. Mitu samotnego twardziela. Wielkiego amerykańskiego indywidualisty, następcy pioniera, szorstkiego twardziela, który samotnie wykuwa swój los – wbrew niekorzystnym okolicznościom społecznym. Szorstkiego twardziela, który pod twardą skorupą ukrywa wrażliwość i gotowość do uczuć. Szorstkiego twardziela, który sam ustala reguły gry. Ellroy nie podważa istnienia takich ludzi. Ellroy podważa ich niezależność. Ellroy powiada: każdy od czegoś/kogoś zależy. Od tych, którzy sprawują władzę. Od biologii. Władzę sprawują ci, którzy mają pieniądze. Biologia to umysł. Biologia to wrażliwość. Biologia to serce. Biologia to tęsknota za sprawiedliwością. Biologia to wreszcie kobiety. Władzę sprawuje mafia i ludzie z agencji rządowych. Kobiety budzą tęsknoty. Kobiety pięknie pachną i są miłe w dotyku. Kobiety tworzą irracjonalny raj do którego ciągną twardziele. Kobiety są narkotykiem mocniejszym od heroiny. Ubezwłasnowolniają bardziej. Ściągają do twardzielskiego piekła – domu. Władza i biologia to śmiertelne niebezpieczeństwo. Władza i biologia to, prędzej czy później, śmierć. „Sześć tysięcy…” to literackie ambicje i rozmach. Literackie ambicje i rozmach to największy wróg literatury pop. James Ellroy chciał to zmienić. James Ellroy odniósł zwycięstwo. Jednak nie poniósł strat. „Sześć tysięcy…” to trzech zdekonstruowanych twardzieli i miliard wątków. „Sześć tysięcy…” to krzyżujące się wątki i wciąż zmieniające sojusze. Ellroy prowadzi nas przez swoją fabularną dżunglę z precyzją godną zegarmistrza. Jednak jednocześnie tak często zmienia dekoracje na scenie, że mniej uważny czytelnik może czuć się zagubiony w tym gąszczu. Na dodatek nie ma tu dla niego chwili wytchnienia. „Sześć tysięcy…” startuje ostro, a potem ani przez chwilę nie zwalnia. Na dodatek łamie przepisy – na zakrętach przyspiesza. Czytelnik zrelaksowany, czytelnik szukający wytchnienia może oszaleć. Inna sprawa, że gra jest warta tego ryzyka.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na 10 7 lat temu
W gąszczu luster Robert Littell
W gąszczu luster
Robert Littell
Długo wahałem się, czy ocenić "W gąszczu luster" Roberta Littella na dziesięć gwiazdek czy "tylko" na siedem. Powieść imponuje nie tylko objętością (prawie 900 stron tekstu!), ale i rozmachem oraz ambitnym zamiarem objęcia prawie pięćdziesięciu lat historii i działań CIA. Opis tajnych akcji CIA, cala geografia świata, bohaterowie,... Naprawdę budzi podziw. Zwłaszcza, że czyta się to dobrze. Zaimponowal mi także Littell manierą pisania, umiejętnie splatającą historię czyli fakty, które się zdarzyły, z fikcją. Postaci historyczne sąsiadują i wchodzą w interakcję z tymi, wymyślonymi przez pisarza. Znakomite. I tu właśnie tkwi mały szkopuł. Czyli - gdzie poległ Littell. Otóż na faktach właśnie. Ponieważ opisuje autor głównie czasy zimnej wojny i okres tuż po, to w roli przeciwników obsadza CIA i KGB. Wiedza Littella na temat ZSRR i Rosji jest, przyznajmy uczciwie, na poziomie, który może wprawdzie zaimponować współczesnemu amerykańskiemu studentowi z jakiegoś podrzędnego uniwersytetu stanowego, ale która nas, Polaków, znających ten czas i te okoliczności, i drażni, i bawi. Jest to wiedza szablonowa, wzięta z książek i amerykańskiej (nawet nie analitycznej) prasy, pełna uproszczeń i zabawnych mitów. Łącznie z takimi (jako przykład wyłącznie!) potknięciami, jak scena, w której bohater nuci w 1950 roku piosenkę "Podmoskiewskie wieczory". A piosenka powstała pięć lat później. To, oczywiście, drobiazg, lecz pokazuje, że nawet autor literatury sensacyjnej nie powinien przedstawiać się jako mądrzejszy niż jest w rzeczy samej. Lepiej by jednak postąpił autor, jeśliby nie starał się ujść w oczach czytelnika za eksperta od Rosji. Od eksperta wymaga się wiele wiele więcej, a Mr Littell ekspertem od Rosji ewidentnie nie jest. Chociaż pisza potoczyśnie i zajmująco.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na 7 3 lata temu
Krwawe żniwo Dashiell Hammett
Krwawe żniwo
Dashiell Hammett
Sięgając po tę pozycję byłem pełen nadziei, bowiem Hammett uznawany jest za prekursora czarnego kryminału. To on jest również autorem znakomitego klasyka "Sokół maltański". A że uwielbiam kino noir, to byłem ciekaw jak zaprezentuje się takie opowiadanie na kartach powieści. No i powalić mnie nie powaliło. Debiutanckie dzieło Hammetta opowiada o bezimiennym detektywie, który przyjeżdża do fikcyjnego miasta Personville (ironicznie zwanym Poisonville) w celu rozwiązania morderstwa. Tam wpada w sam środek przegniłego bagna. W miasteczku gangi, skorumpowani gliniarze, różna masa rzezimieszków to chleb powszedni, a i nasz bohater nie jest świętym. Na papierze wygląda to świetnie, w praktyce nie do końca. Przede wszystkim zabrakło mi jakiegokolwiek zarysowania postaci, nawet o detektywie niewiele wiemy. Treść książki ograniczona jest do niezbędnego minimum, ciągle się coś dzieje, pada dużo nazwisk, więc łatwo się też pogubić. Trudno się z kimkolwiek utożsamić, kimś się przejąć, bo to bardzo papierowe postacie. Dobre są natomiast dialogi, przesycone ironią, cynizmem i stosownymi one-linerami. Ale cóż, tyle mi nie wystarczyło, im dłużej się czytało, tym większa obojętność losami Personville. Nie skreślam jednak Hammetta i po literackiego "Sokoła maltańskiego" z pewnością sięgnę. Liczę też, że styl Raymonda Chandlera bardziej mi podejdzie, jeśli mowa o legendarnych autorach czarnego kryminału.
Pauleta - awatar Pauleta
oceniła na 6 2 lata temu
Q. Taniec śmierci  Luther Blissett
Q. Taniec śmierci
Luther Blissett
Monumentalna opowieść o wojnie postu z karnawałem, porządku z rebelią, silnych z bezsilnymi, obsesji z wiarą, a to wszystko skupione w, rozciągniętym na dekady reformacyjnej wrzawy, pojedynku dwóch ludzi - anabaptysty Gerta Wielu Imion i jego życiowego wroga Q, agenta Inkwizycji. "Q. Taniec śmierci" to dzieło o wielkim rozmachu - bogactwo detali, postaci i miejsc sprawia, że XVI-wieczna Europa, szczególnie będące areną fabuły różne zakątki i okolice Świętego Cesarstwa Rzymskiego u schyłku jego potęgi, staje się kontynentem ożywionym w sposób tam precyzyjny i celny, że zasadniczo przypomina pełen kolorytu i życia świat z najlepszych uniwersów fantasy. Nie jest to jednak fantazja, a bardzo realistyczna, immersywna fikcja historyczna. Kolektyw czterech anonimowych włoskich autorów, politycznych radykałów i zdeklarowanych nieprzyjaciół niewoli i niesprawiedliwości, poprzez pryzmat literackiej opowieści o rewolucji anabaptystów, nie tylko spełnia kluczową powinność najwyższej jakości powieści historycznej, a więc bierze pod lupę opowieści o jednostkach wpadających w młyny i maszynerię historii, ale także wyraża jasną, godną uwagi deklarację ideową jednoznacznie sprzeciwiając się przemocy, dyskryminacji i uciemiężeniu. Deklaracja ta, niestety, byłaby aktualna pół tysiąca lat temu, w dobie anabaptystycznych buntowników, jest aktualna dziś i zapewne długo jeszcze pozostanie. "Q" to więc zarazem lektura nie tylko wysokiej próby ideowej i treściowej, ale także formalnej i rzemieślniczej - nakreśloną doskonałym piórem główną osią narracji pozostają wspomnienia wieloimiennego bohatera głównego, bohatera tytułowego poznajemy zaś przez szkatułkową powieść epistolarną przeplatającą się z historią Gerta. Warto też dodać, że jeśli ktoś oczekuje nieustannych fajerwerków i akcji pędzącej na łeb na szyję to musi wiedzieć, że to zły adres. "Q" to swego rodzaju literacki slow-burn z kilkoma punktami kulminacyjnymi, jednak nie o sensację tu chodzi, a finał rozczaruje jej poszukiwaczy - moim zdaniem jest jednak doskonały. Włoski kolektyw potwierdził sentencję swego rodaka o podwójnym, wielokrotnym życiu czytelników książek, "Q. Taniec śmierci" takim właśnie przeżyciem jest - czytana długo, powoli, miesiącami, pozwala zatopić się w inny, pełen okrutnych i pięknych doznań długi żywot głęboko zanurzony w epoce chaosu. To wielkie literackie dokonanie, trzeba będzie sięgnąć do pozostałej twórczości Wu Ming/Luthera Blisseta. Czytanie "Q" było świetnym, inspirującym, poszerzającym horyzonty doświadczeniem i niezwykłą podróżą w czasie i przestrzeni, której drogowskazy i mapy były rzemieślniczo, literacko i intelektualnie niezwykle szlachetne. Wielka literatura.
Dejw - awatar Dejw
ocenił na 10 4 miesiące temu
Oblężenie Arturo Pérez-Reverte
Oblężenie
Arturo Pérez-Reverte
"Oblężenie" raczej zawodzi jako kryminał ze względu na finał i rozwiązanie zagadki. Czytelnik nie miał podstaw to wytypowania podejrzanego. Niestety. Nie został zaproszony do tej zabawy przez autora. Jako romans jest mocno przeciętny i niestety przewidywalny. Brakuje uczucia choć postać kobieca została wykreowana w sposób ciekawy, atrakcyjny dla czytelnika. Najlepiej prezentuje się jako powieść historyczna. Zwłaszcza dla czytelnika z Polski. Przedstawia nam wojnę na Półwyspie Iberyjskim z perspektywy Hiszpanów. Nie jest to kolejny Sharpe czy też "Popioły" Żeromskiego lecz pełnokrwiste zanurzenie się w mentalność Hiszpanów, ich uprzedzenia, namiętności, system wartości, podziały klasowe. Brakuje tutaj tylko elementów silnie religijnych. Brytyjczycy nie są bohaterami (prawie ich nie ma). Dużo miejsca poświęcono francuskiemu matematykowi-artylerzyście... przy czym Francuzi nie są jakimiś szwarzcharakterami lecz najzwyklejszymi ludźmi toczącymi wojnę przeciwko Hiszpanii. Ta, a raczej Kadyks, jest przesiąknięty duchem epoki... czyli początkiem końca Hiszpańskiego Imperium, toczonym przez konflikty wewnętrzne i zewnętrzne. Konflikt metropolii z koloniami, spór liberałów z konserwatystami-monarchistami, silne podziały klasowe z przedmiotowym traktowaniem ludzi. Wśród bohaterów mamy niepiśmiennych chłopów, mieszczan, inteligentów, urzędników, kupców, żeglarzy. Wszystkie są ładnie ze sobą splecione. Można przeczytać i być dość zadowolonym z lektury. Może trochę za mało "luzu" było w owej historii. To raczej poważna historia, pełna ludzkich dramatów i śmierci... ale Sapkowski już kiedyś pokazał iż można jednak wepchnąć żarty słownie i ironię tam gdzie panuje Śmierć i Pożoga. Choćby aby podkreślić bezsens. Aczkolwiek los chłopa tudzież kapitana potrafi ładnie ukazać czasami ten bezsens walki i niesprawiedliwość życia w systemie skrojonym przez i pod możnych.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na 8 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Krew to włóczęga

Więcej
James Ellroy Krew to włóczęga Zobacz więcej
James Ellroy Krew to włóczęga Zobacz więcej
Więcej