Szpieg doskonały

Okładka książki Szpieg doskonały
John le Carré Wydawnictwo: Świat Książki kryminał, sensacja, thriller
608 str. 10 godz. 8 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
A perfect spy
Data wydania:
2009-10-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
608
Czas czytania
10 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324708451
Tłumacz:
Jan Rybicki
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szpieg doskonały w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szpieg doskonały

Średnia ocen
6,3 / 10
109 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2
2

Na półkach:

Książka obszerna i wymagającą pewnego wysiłku intelektualnego, ale niewątpliwie wybitna, wykraczająca poza gatunek powieści szpiegowskiej. Brak w niej spektakularnej akcji, za to czytelnik otrzymuje pogłębione portrety psychologiczne bohaterów, w tym przede wszystkim Magnusa z wyraźnymi elementami autobiograficznymi.

Książka obszerna i wymagającą pewnego wysiłku intelektualnego, ale niewątpliwie wybitna, wykraczająca poza gatunek powieści szpiegowskiej. Brak w niej spektakularnej akcji, za to czytelnik otrzymuje pogłębione portrety psychologiczne bohaterów, w tym przede wszystkim Magnusa z wyraźnymi elementami autobiograficznymi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

338 użytkowników ma tytuł Szpieg doskonały na półkach głównych
  • 174
  • 153
  • 11
57 użytkowników ma tytuł Szpieg doskonały na półkach dodatkowych
  • 41
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Szpieg doskonały

Inne książki autora

John le Carré
John le Carré
John le Carré właściwie David John Moore Cornwell (ur. 19 października 1931 w Poole) – brytyjski pisarz. Studiował na Universytecie w Bernie (reminiscencje w powieści Szpieg doskonały), ukończył Lincoln College w Oksfordzie, po czym wykładał w Eton College (1956-1958). W latach 1959-1964 był pracownikiem brytyjskiej służby zagranicznej; pracował w Bonn i Hamburgu. Był pracownikiem MI6, został zadenuncjowany przez podwójnego agenta, Kima Philby'ego. Pierwszą powieść napisał w 1961. Jego książki utrzymane są w klimacie szpiegowskim i nie stronią od wątków autobiograficznych. Wiele z jego dzieł zostało zekranizowanych. John le Carré zmarł 12 grudnia 2020 roku w Royal Cornwall Hospital w Truro na skutek zapalenia płuc.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szklany klucz Dashiell Hammett
Szklany klucz
Dashiell Hammett
Dashiella Hammetta „Szklany klucz” - klasyczny hard-boiled W ramach poznawania twórczości klasyków amerykańskiego kryminału musiałem sięgnąć w końcu, nie tylko dlatego, że tak wypadało, po jakieś dzieło mistrza czarnego kryminału (właściwie kanonu hard-boiled, a to nie to samo) Dashiella Hammetta (1894-1961), pisarza, scenarzysty i aktywisty politycznego, którego nieśmiertelnym uczyniły jego powieści detektywistyczne. Na początek pominąłem jego chyba najbardziej znane, kultowe dzieło, czyli „Sokoła maltańskiego”, a wziąłem się za „Szklany klucz”. Wybrałem książkę w tłumaczeniu Julity Wroniak-Mirkowicz czytaną przez Leszka Teleszyńskiego. Od razu powiem, żeby się nie rozwodzić, że przekład spełnił moje oczekiwania, a lektor okazał się idealnie dopasowany do dzieła, którego interpretację mu powierzono. Nie, żeby wzniósł się na jakieś wyżyny, ale sprawił się na piąteczkę, a resztę zrobił jego tembr głosu i styl czytania dopasowany do epoki, miejsca i specyfiki fabuły. „Szklany klucz” to typowy, po naszemu, czarny kryminał, ale nazwa anglosaska tego gatunku hard-bloiled oddaje znacznie lepiej istotę tego kanonu, w którym Hammett zyskał tytuł Mistrza i którego ta powieść jest klasycznym przykładem. Główny bohater, o którym wiemy niewiele poza tym, że jest hazardzistą i zna bardzo wielu ludzi, próbuje rozwiązać zagadkę zabójstwa syna znanego amerykańskiego senatora. Protagonista wchodzi więc w rolę detektywa, ale nie jest to klasyczna powieść detektywistyczna, bowiem metoda naszego śledczego jest specyficzna. Polega ona na prowokowaniu, a często i zbieraniu łomotu, a przy okazji szukaniu informacji, typowaniu i weryfikowaniu kolejnych hipotez w ogniu sprowokowanych konfliktów, a nie na żmudnym analizowaniu stanu zastanego po zbrodni. Wiele się dzieje w szemranym towarzystwie, dużo w tym przemocy, ale bez epatowania cierpieniem, wynaturzeniami seksualnymi, czyli tym, czym do przesady próbują kusić czytelników aż zbyt liczni dzisiejsi autorzy chcący się dostać na listy przebojów. Hammet świetnie ukazał banalność zbrodni, banalność przemocy i ciemną stronę wyższych sfer. Powieść (pierwodruk 1931) ewidentnie oparła się działaniu czasu. Na podstawie jej samej nie sposób powiedzieć, czy napisał ją współczesny światu przedstawionemu, czy genialny nam współczesny stylizujący na amerykańskie retro. Gorąco polecam, choć raczej miłośnikom gatunku oraz tym, którzy chcą poznać specyficzny i nieporównywalny z niczym innym klimat hard-boiled. źródło: https://klub-aa.blogspot.com
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na 7 6 miesięcy temu
Krwawe żniwo Dashiell Hammett
Krwawe żniwo
Dashiell Hammett
Sięgając po tę pozycję byłem pełen nadziei, bowiem Hammett uznawany jest za prekursora czarnego kryminału. To on jest również autorem znakomitego klasyka "Sokół maltański". A że uwielbiam kino noir, to byłem ciekaw jak zaprezentuje się takie opowiadanie na kartach powieści. No i powalić mnie nie powaliło. Debiutanckie dzieło Hammetta opowiada o bezimiennym detektywie, który przyjeżdża do fikcyjnego miasta Personville (ironicznie zwanym Poisonville) w celu rozwiązania morderstwa. Tam wpada w sam środek przegniłego bagna. W miasteczku gangi, skorumpowani gliniarze, różna masa rzezimieszków to chleb powszedni, a i nasz bohater nie jest świętym. Na papierze wygląda to świetnie, w praktyce nie do końca. Przede wszystkim zabrakło mi jakiegokolwiek zarysowania postaci, nawet o detektywie niewiele wiemy. Treść książki ograniczona jest do niezbędnego minimum, ciągle się coś dzieje, pada dużo nazwisk, więc łatwo się też pogubić. Trudno się z kimkolwiek utożsamić, kimś się przejąć, bo to bardzo papierowe postacie. Dobre są natomiast dialogi, przesycone ironią, cynizmem i stosownymi one-linerami. Ale cóż, tyle mi nie wystarczyło, im dłużej się czytało, tym większa obojętność losami Personville. Nie skreślam jednak Hammetta i po literackiego "Sokoła maltańskiego" z pewnością sięgnę. Liczę też, że styl Raymonda Chandlera bardziej mi podejdzie, jeśli mowa o legendarnych autorach czarnego kryminału.
Pauleta - awatar Pauleta
oceniła na 6 2 lata temu
Park Gorkiego Martin Cruz Smith
Park Gorkiego
Martin Cruz Smith
Powróciłem po latach do niezłego kryminału dziejącego się w Moskwie w czasach Breżniewa. Co ciekawe autorem jest Amerykanin, to niezwykłe, bo autorzy zachodni z reguły piszą bardzo słabe rzeczy o Rosji, nie czują zupełnie specyfiki tego kraju, Martin Cruz Smith jest tu wyjątkiem. Intryga kryminalna zaczyna się tak, że w tytułowym parku Gorkiego odkryte zostają zamarznięte na kość trzy trupy (rzecz się dzieje w zimie) wszystkie ofiary zostały zastrzelone i okaleczone tak, by uniemożliwić ich identyfikację, nie wiadomo nawet dokładnie kiedy doszło do morderstwa. Sprawę prowadzi starszy śledczy moskiewskiej komendy miejskiej, inspektor Arkadij Renko, ale do śledztwa wtrąca mu się KGB, bo sprawa może pachnieć polityką. Nasz policjant/milicjant prowadząc śledztwo, jeździ po Moskwie, spotyka się z różnymi ludźmi, w tym z handlarzami ikon i futer syberyjskich, rozmawia też z cudzoziemcami skupującymi te rzadkie dobra za bezcen. Renko spotyka się nawet z członkami partyjnej nomenklatury, którzy zażywają kąpieli w tajnej łaźni mieszczącej się w podziemiach łubianki (świetna scena!). A w ogóle to śledztwo jest trudne, bo główny podejrzany jest chroniony przez KGB, które działa bezpardonowo, zabijają, albo usiłują zabić kluczowych świadków. Renko jest synem zasłużonego stalinowskiego generała, z tego tytułu ma dobre wejścia na różne salony, ale pozostaje outsiderem: mógłby zrobić dużą karierę partyjną lub wojskową, ale woli prowadzić śledztwo i dobić się prawdy, choćby najbardziej niewygodnej. Myślę, że jego motywem jest zwykła przyzwoitość, bo robiąc karierę, nieuchronnie by się zeszmacił. Jako kryminał rzecz jest nieco przegadana, ale jako portret Rosji czasów Breżniewa świetna. Mamy oto kraj z rozlewającą się korupcją; z członkami nomenklatury deklamującymi partyjne slogany, a tak naprawdę dbającymi tylko o władzę i pieniądze; ze zwykłymi ludźmi goniącymi za deficytowymi towarami; z rozprzestrzeniającą się przestępczością; z ogólną beznadzieją. Z jednej strony mamy pompatyczną i wszechobecną komunistyczną propagandę, która nikogo nie obchodzi, z drugiej – trudne, codzienne życie. Niestety, zakończenie książki psuje dobre wrażenie. Amerykański autor ulega terrorowi happy endu, no niestety w Rosji Sowieckiej typowy byłby 'bad end': Renko, który zadziera z KGB i prokuraturą winien zostać zabity lub zgnić w łagrze. Ale w książce jest inaczej: dostajemy przegadane, quasi-romantyczne, kompletne nierealistyczne zakończenie. To bardzo obniża ocenę książki.
almos - awatar almos
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Total Cheops Jean-Claude Izzo
Total Cheops
Jean-Claude Izzo
„JEŻELI BÓG ISTNIEJE, TO JESTEŚMY SKURWYSYNAMI”* Zaryzykuję obrazoburcze stwierdzenie, że Izzo jest nawet lepszy niż Chandler. Napisał tylko trzy kryminały, i zaraz umarł. Nie miał tyle szczęścia (szczęścia, ha, ha!), co Stieg Larsson, autor trylogii „Millenium”, który też napisał trzy kryminały i zaraz umarł, ale trafił w swój czas i dzięki temu jego powieści wciąż żyją. Izzo nie trafił w swój czas, bo był poetą. Prawdziwym (pisał wiersze), ale również poetą kryminału. Chandler także był poetą kryminału, ale miał więcej szczęścia (ha, ha, szczęścia, człowiek, który zapił się na śmierć), bo pisał po angielsku i jakimś cudem ze swoimi mrocznymi, kryminałami noir trafił w swój czas. Ta proza, czarna i gęsta jak smoła, trafia mnie prosto w serce, dlatego przymykam oko na niedoskonałości debiutanta (to pierwsza powieść Izzo). Inspektor Fabio Montale, duchowy brat chandlerowskiego Philipa Marlowe’a próbuje rozwikłać zagadkę zabójstwa dwóch przyjaciół z dzieciństwa, z którymi łączyła go silna więź, chociaż ich drogi się rozeszły. To prywatne śledztwo, w policji Fabio wykonuje marginalną robotę. Wszystkie tropy prowadzą do mafii, ale… Ktoś może zapytać: a po co on tyle o tej Marsylii opowiada? Bo kocha. Proste? A że to nie jest rajska wyspa? No nie jest. Taka prawda. Ktoś może marudzić, że te konszachty mafijne takie skomplikowane, że trudno się połapać. Na szczęście, nie trzeba wszystkiego ogarniać, bo nie o to tutaj chodzi. Mafia mafią, ale emocje emocjami. Mafiozi się tłuką dla kasy, ale prawdziwa nienawiść z czegoś innego wypływa. „Chciałem stąd wyjść, znaleźć się w łódce, na szerokim morzu (…) Cała ludzkość wychodziła mi gardłem. Te wszystkie historie, to tylko znikoma cząstka nikczemności świata (…) Można by uwierzyć, że pierwszy człowiek tak dostał w kość, że zawładnęła nim nienawiść. Jeżeli Bóg istnieje, to jesteśmy skurwysynami.”* To powieść skierowana do ludzi potrafiących czytać ze zrozumieniem, a nawet do tej specyficznej kategorii czytelników, którzy potrafią jeszcze czytać między wierszami. [„Z poduszką czy bez? – pytano przy rezerwacji miejsc w niektórych hotelach.” Ładne, prawda?] To książka dla tych, co potrafią zachwycać się słowem i docenią ironię. „Jeszcze kilka dni temu ten dom był domem starego kawalera, a teraz trzy kobiety grają tu sobie w remika, chociaż dochodzi północ. Posprzątane. Jedzenie przygotowane. Naczynia pozmywane. Na tarasie suszy się pranie. A przede mną marzenie każdego mężczyzny: matka, siostra i prostytutka. (…) Szkoda, że nie tworzą razem jednej, jedynej kobiety, którą bym pokochał.” Nie liczcie na światełko w tunelu. Fabio nie znajdzie ukojenia. „Kiedy mi opisała mężczyznę, o którym marzy (…) przestraszyłem się. Nie podobał mi się ten portret. To nie ja.” „Nareszcie znów ją widziałem. Po drugiej stronie śmierci. Zdechli ci, którzy ją zabili. (…) Noszę ją w sercu i będzie ze mną zawsze na tej ziemi, która każdego dnia daje ludziom szansę.” Zaczęłam znajomość z Izzo od drugiej części trylogii („Szurmo”), która, siłą rzeczy, była już lepiej dopracowana (mniej postaci, nie tak skomplikowane konszachty policyjno-mafijne) i już się nie mogę doczekać części trzeciej, i ostatniej, niestety. www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na 8 5 miesięcy temu
Szurmo Jean-Claude Izzo
Szurmo
Jean-Claude Izzo
„NIE DA SIĘ ZMUSIĆ PRAWDY, ŻEBY WYSZŁA NA JAW” * Izzo to kompletnie nieznany w Polsce autor; wydano u nas zaledwie trzy jego książki z serii „Trylogia marsylska” i można je dostać tylko w antykwariatach. Jeśli jednak lubicie ambitniejsze kryminały, warto poszperać w internetach albo w bibliotece. Autor ujął mnie postacią detektywa. Fabio Montale jest Włochem z pochodzenia, i nie tylko to łączy go z komisarzem Montalbano – bohaterem cyklu powieści Camilleriego. Montale czyta Conrada, słucha jazzu, Brassensa i Brela, uwielbia dobrą kuchnię i wino („nie mam najmniejszego zaufania do ludzi, którzy jedzą mało i byle co”), jest czuły na kobiece wdzięki, nie ma oporów przed wymierzaniem sprawiedliwości na własną rękę i kocha swoje miasto – Marsylię („W Marsylii jesień zachowuje posmak lata niekiedy nawet do końca października. Wystarczy powiew wiatru, by znów zapachniało tymiankiem, miętą i bazylią”). I cóż ja poradzę, że kocham takie klimaty? Że przemawia do mnie subtelne, ironiczne poczucie humoru („Uwielbiam tę facetkę! Jak umrę, to na pewno jej będzie mi brakować najbardziej. To znaczy, prędzej będzie odwrotnie, ale wolę o tym nie myśleć”). Nie mogę sobie odmówić w tym miejscu dygresji. Czytając „Szurmo” od razu przypomniała mi się niedawno wymęczona „Biała gorączka” Ellroy’a. Tam zniechęciłam się do bohatera „od pierwszego wejrzenia”, tu jest dokładnie odwrotnie. Może również dlatego, że detektyw Montale traktuje z szacunkiem wszystkich ludzi, niezależnie od ich koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej. Za takie zresztą podejście do podejrzanych został wyrzucony z policji, w której poziom korupcji dorównuje policji w Los Angeles opisywanej przez Ellroy’a. Dlaczego jednak w tej powieści zagęszczenie zła nie przeszkadzało, a w „Białej gorączce” uwierało nieznośnie? Odpowiedź dał mi Wiesław Myśliwski, kiedy niedawno przypadkiem trafiłam na rozmowę z autorem w jednej ze stacji telewizyjnych: „literatura ma prawo być tragiczna, ale nie ma prawa odbierać nadziei”. Izzo daje nadzieję. Nie wyjaśnię co znaczy słowo szurmo, może namówię was, żebyście sami to sprawdzili. Ja już sobie zamawiam pozostałe tomy. „Szurmo” to druga część, która jest samodzielną całością, ale chyba lepiej czytać po kolei. *cytat z książki www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na 9 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Szpieg doskonały

Więcej
John le Carré Szpieg doskonały Zobacz więcej
John le Carré Szpieg doskonały Zobacz więcej
John le Carré Szpieg doskonały Zobacz więcej
Więcej