Kiedy kwitną tykwy

Okładka książki Kiedy kwitną tykwy
Dragoslav Mihailović Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
124 str. 2 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Kada su cvetale tikve
Data wydania:
1977-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Liczba stron:
124
Czas czytania
2 godz. 4 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Dorota Jovanka Ćirlić
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kiedy kwitną tykwy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kiedy kwitną tykwy

Średnia ocen
7,0 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1103
1103

Na półkach: , ,

121/180/2024
Nie tak dobra jak "Wieniec Petrii", ale "Wieniec" uważam za wybitny (9/10), więc jeśli coś jest nie tak dobre, to absolutnie nie oznacza, że jest złe. Sm tytuł mnie urzeka, te tykwy! Z dzieciństwa pamiętam, z jakichś baśni wschodnich, że wysuszone tykwy służyły za baniaczki :-) Tytułowe zdanie pojawia się wprawdzie na samym końcu powieści, ale nie jest to poradnik dla ogrodników, możecie czytać spokojnie. Szczególnie, jeśli lubicie boks, zaliczanie brzan, męskie mordobicia na ulicach, gwałty i takie tam klimaty. Polecam, bo tego typu aktywności wkraczają ostatnio na salony, to co macie odstawać, jak jakie plebejusze...
A na poważnie, Mihailović naprawdę dobrze pisze. Dlatego warto odkopać gdzieś w bibliotecznym magazynku tę książeczkę. Nie zapomnijcie obejrzeć ilustracji na wewnętrznych stronach okładki!

121/180/2024
Nie tak dobra jak "Wieniec Petrii", ale "Wieniec" uważam za wybitny (9/10), więc jeśli coś jest nie tak dobre, to absolutnie nie oznacza, że jest złe. Sm tytuł mnie urzeka, te tykwy! Z dzieciństwa pamiętam, z jakichś baśni wschodnich, że wysuszone tykwy służyły za baniaczki :-) Tytułowe zdanie pojawia się wprawdzie na samym końcu powieści, ale nie jest to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł Kiedy kwitną tykwy na półkach głównych
  • 53
  • 19
  • 1
20 użytkowników ma tytuł Kiedy kwitną tykwy na półkach dodatkowych
  • 9
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kiedy kwitną tykwy

Inne książki autora

Dragoslav Mihailović
Dragoslav Mihailović
Dragoslav Mihailović należy do najwybitniejszych współczesnych pisarzy serbskich. Debiutował w roku 1967 tomem opowiadań "Frede, laku noć" ("Dobranoc, Fred"), odznaczonym Nagrodą Październikową. W roku 1976 ukazał się następny zbiór jego dłuższych opowiadań "Petrijin venac" ("Opowieści Petriji"), za którą to książkę otrzymał jako pierwszy laureat nowo ufundowaną nagrodę im. Ivo Andricia. Był przez kilka lat więźniem obozu Goli otok.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Koczownicy Nenad Veličković
Koczownicy
Nenad Veličković
Powieść „Koczownicy” autorstwa bośniackiego pisarza Nenada Veličkovicia to jedna z tych książek, które pod maską lekkiej, niemal satyrycznej formy, przemycają druzgocącą diagnozę ludzkiej kondycji w obliczu tragedii. To lektura tyleż błyskotliwa, co bolesna, osadzona w realiach oblężonego Sarajewa. Głównym bohaterem i narratorem jest młody chłopak, który wraz z rodziną oraz grupą innych cywilów znajduje schronienie w podziemiach sarajewskiego Muzeum Narodowego. W świecie na zewnątrz panuje wojna – snajperzy, głód i nieustanny ostrzał stały się codziennością. Wewnątrz muzeum czas zdaje się jednak płynąć innym rytmem. Bohaterowie stają się tytułowymi koczownikami, którzy budują namiastkę domu między eksponatami. Śpią obok szkieletów mamutów i antycznych rzeźb, starając się zachować resztki godności w warunkach, które im ją odbierają. Codzienność wypełniają im absurdalne starania o przetrwanie: zdobywanie wody, walka o jedzenie i próby zrozumienia, dlaczego świat o nich zapomniał. Muzeum, zamiast być świątynią kultury, staje się schronem, a jego martwe eksponaty wydają się momentami bardziej „ludzkie” i trwałe niż żywi ludzie ukryci w piwnicach. Recenzja: Humor w cieniu snajperów Nenad Veličković dokonuje w „Koczownikach” niezwykłego wyczynu – pisze o jednym z najmroczniejszych wydarzeń współczesnej Europy z perspektywy pełnej ironii, a nawet wisielczego humoru. Nie jest to jednak humor tani czy lekceważący. To mechanizm obronny, jedyny sposób, w jaki narrator potrafi opisać absurdalność wojny, która zamieniła jego młodość w egzystencję szczura lądowego. Najmocniejszym punktem powieści jest kontrast. Z jednej strony mamy wielką historię i dziedzictwo kulturowe zgromadzone w muzeum, z drugiej – fizjologiczny wręcz głód i strach. Autor unika patosu i wielkich słów o patriotyzmie czy nienawiści etnicznej. Skupia się na szczególe: na smaku marnego jedzenia, na dźwięku spadającego pocisku, na kruchych więziach międzyludzkich, które w obliczu zagrożenia albo się zacieśniają, albo brutalnie pękają. Warto docenić warsztat Veličkovicia – jego język jest prosty, momentami naiwny (co wynika z perspektywy bohatera), ale przez to uderzająco autentyczny. „Koczownicy” to nie tylko kronika oblężenia, to uniwersalna opowieść o tym, że kultura i sztuka w obliczu śmierci stają się jednocześnie bezużyteczne i niezbędne jako ostatni bastion człowieczeństwa. To książka krótka, ale gęsta od emocji. Zmusza do refleksji nad tym, co byśmy zrobili, gdyby nasze cywilizowane życie nagle skurczyło się do rozmiarów muzealnej piwnicy. Veličković nie daje łatwych odpowiedzi ani taniego pocieszenia, ale jego opowieść zostaje w czytelniku na bardzo długo, jak echo wystrzału w pustej sali wystawowej.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Czasy kóz Luan Starova
Czasy kóz
Luan Starova
Za przyczyną tej książki udałam się do Macedonii czasów komunizmu. Nie była to łatwa podróż, bo czas komunizmu i jego różnych odmian w krajach Europy wschodniej i środkowej jest dla mnie okresem wielkiej niesprawiedliwości, zmarnowanych szans i upodlenia ludzi. Luan Starova opisał czasy bezpośrednio po II Wojnie Światowej i fali ideologii faszystowskiej, która pozostawiła swoje piętno na Europie i jej mieszkańcach, a następnie komunizmu stalinowskiego, który rozlewał się na "bratnie narody", aby zjednoczyć ich w "jedynej, słusznej idei", równości klas robotniczych. I tu zaczyna się opowieść o Macedonii, w której postawiono sobie za cel, iść za "wielkim bratem" i stać się wzorcowym państwem robotników. Na drodze do celu stanęli jednak pasterze i ich kozy, którzy na wezwanie partii zeszli z gór i przybyli do miasta, dosłownie zalewając je białymi kozami. Władze nie wiedziały co robić z tym fantem, jak z pasterzy zrobić robotników, którzy na dodatek mają zbudować nowoczesną i prężną gospodarkę kraju. Problem stał się wielki, ale władze lokalne czekały na jedyne słuszne decyzje z "góry", a na te wiadomo czekało się długo. Zatem w obliczu braku jasnych wytycznych kozy mogły zostać. Ta decyzja dała nieocenione korzyści dla wszystkich mieszkańców miasta, bo kozy to mleko i jego produkty, które pozwały przeżyć, albo odbić się mieszkańcom ze skrajnej biedy i ostrego niedożywienia. Kozy stały się bogactwem tych, którzy je mieli i dobrem dla tych, którzy z nich korzystali, stały się wręcz symbolem życia i przetrwania. "Czasy kóz były burzliwe nie tylko w mieście, ale w całej południowej republice. Kraj stanął w obliczu dramatycznych wyzwań. Przeciągało się "polowanie na czarownice", wytyczano kolejne fingowane procesy, dokonywano brutalnych grabieży pod przykrywką "walki klasowej", trwały niekończące się pogromy religijne i ideologiczne, polała się krew na skutek kolejnych podziałów, kolejnych cichych i głośnych likwidacji." (str. 25) Jedno co działo się na przekór temu złu to był dobroczynny strumień koziego mleka, który płynął, zbliżając ludzi do siebie, niezależnie od wyzwania, klas i narodowości. W książce mamy też wątek dwóch mężczyzn - ojca rodziny, emigranta z Albanii, intelektualisty, myśliciela, filozofa, dla którego sfera intelektualna jest najważniejsza, zaś o podstawowe potrzeby codzienne troszczy się żona. Dzieci głodują, poczęte często umierają, bo ojciec długo podejmuje decyzje. I drugi Czanga, wódz pasterzy, kóz i wszystkiego co tradycyjne i rozsądne. To silny, prawy, mądry i twardo stąpający po ziemi człowiek. Te dwie osobowości zaprzyjaźniają się i dają sobie tak wiele, że żaden by się tego nie spodziewał. "Czasy kóz" to książka zawierająca wiele mądrości, pokazująca losy kraju i jednostki. Filozoficzne rozważania przeplatają się z codziennością, paradoksy uginają od ciężaru głupoty, historia jest opluwana, zaś bieżąca sytuacja jest pełna niedomówień i niepewności. To nie była łatwa lektura, ale po przeczytaniu doceniam jej wartość.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na 7 1 rok temu
Twierdza Meša Selimović
Twierdza
Meša Selimović
Jakże jestem wdzięczny mojemu... yyy... losowi czy mojej konstrukcji psychicznej (duszy?), że ciągnie mnie, i zawsze ciągnęło do literatury nieoczywistej, często omijanej, niezauważanej, zapominanej. O ileż uboższe, monochromatyczniejsze byłoby moje czytanie bez tych niezrównanych Słowian południowych, Ukraińców, Greków, Norwegów czy Hindusów. Także ta powieść, przeczytana uchem (bo powiedzcie sami patrząc na okładkę - czy coś tak ohydnie wydanego chciałoby się wziąć do ręki?) przyniosła mi wiele, i przeżywać mi pozwoliła, i rozmyślać, i zastygnąć czasem gdzieś między myślą a uczuciem. W pewnej mierze moralitet, prawie traktat etyczny, także esej o drogach i wyborach życiowych, a przy tym drobiazgowy obraz duszy i umysłu młodego, nad wyraz inteligentnego człowieka, którego to obrazu nie sposób ocenić jednoznacznie. Dobrze byłoby z kimś o tym podyskutować, ale z kim, skoro nikt tego nie czyta... Zanim skończyłem książkę, chciałem napisać w opinii, że przesłaniem powieści jest przestroga przed zbytnim rozstrząsaniem każdego elementu życia zamiast zwyczajnie przeżywania go, ale teraz widzę, że to nie takie proste. Że taka ścieżka też może, choć nie musi, doprowadzić do dobrego, spełnionego życia. Autor, jak widać, podaje czytelnikowi sporo wątków do rozważań, ale żadnego nie kończy konkluzją. I może to jest w powieści Selimovića najlepsze. Poza plastycznym, barwnym opisem Bośni pod panowaniem tureckim, słowiańskiego kraju przesiąkniętego kulturą i filozofią muzułmańską, arabską, przez co odczuwa się to miejsce jak jednocześnie bliskie i swojskie oraz bardzo egzotyczne, inne. No i świetne tłumaczenie Marii Krukowskiej. Tylko ta nieszczęsna okładka...
Mario - awatar Mario
ocenił na 10 7 lat temu
Grobowiec dla Borysa Dawidowicza. Siedem rozdziałów wspólnej historii Danilo Kiš
Grobowiec dla Borysa Dawidowicza. Siedem rozdziałów wspólnej historii
Danilo Kiš
Czytać należy „Grobowiec…” Danilo Kiša, bo to (jak mówią) „najpiękniejsza literacko książka przeciwko komunizmowi”. I jest w tym nieco prawdy – oto bowiem siedem opowiadań, które łączy jedna myśl, jeden wątek, jeden polityczny, autorytarny system, przeciwko któremu występuje (w sensie swego istnienia, nie zaś podejmowania walki!) jednostka. Ale może powinienem napisać inaczej – to historie o tych, którzy początkowo płynęli z nurtem rzeki czerwonej gwiazdy. Ale ona, zdradziecka i buntownicza od samego źródła, zmieniła swój nurt i tych, którzy ją wielbili i nawadniali własnymi pragnieniami, brutalnie topi. Kiš pisze jak biograf, znawca tematu, człowiek nie dziwiący się niczemu, przewidujący, jak potoczą się losy nieszczęśników, ktorych "biografie" nam przedstawia. To czuły obserwator, dokumentalista i sprawozdawca. Nasycone czarnym humorem, wypełnione przewidywalną klęską jednostki opowiadania są przejmujące dlatego, że Kiš to reporter oschły w emocjach. Jest w nich pewna powtarzalność, zupełnie zamierzona, tak jak powtarzalny był system, który stworzył człowieka z żelaza, intelektualistę wierzącego w stalinizm, napędowego komunistycznej maszyny, sprawcę wielkich czynów, az wreszcie kata, który przedzierzgnął się w ofiarę. To paranoiczne odwrócenie ról, bolesny upadek z wyżyn na samo dno więzień, zsyłek i cel śmierci staje się nową maszyną systemu, a jej wcześniejszy twórca – jej trybikiem, jego krew – olejem nasycającym tłoki. Właśnie to interesuje Kiša, ta niezawiniona klęska aparatczyka, zaskoczenie skierowaną w czoło lufą pistoletu, niedowierzanie, że ciemny pokój stanie się grobowcem zapomnianego przez świat ciała. Bohaterami opowiadań są Żydzi, Irlandczycy i rewolucjoniści. Przemierzamy Europę, zahaczając nawet o Hiszpanię (historia kołem się toczy, mówi przez to Kiš); mieszają się tu postaci wymyślone z historycznymi, tak samo intensywnie jak mijają niezliczalne dni, podczas których łamie się ludzką tożsamość, umysł i godność. W tej wielobarwności działań zbrodniczego systemu pozostaje jedna stała – metoda, która mimo upływu wieków, konfliktów i wojen sprawdza się doskonale. Żart, szczegół, paproch – oto one decydują o życiu człowieka i jest to przerażająca wizja. Stąd niedaleko już do Sołżenicyna czy Herlinga-Grudzińskiego, na myśl przychodzą również biograficzno-fikcyjne miniatury Borgesa i Schwoba. A to oznacza, że trzeba Kiša znać. Na koniec cytat, taki na podsumowanie: „(…) nie wystarczy mieć jaja, aby pisać.” Przekład Kazimierza Żórawskiego, okładka Wiktora Żwikiewicza., a książka (nabyta antykwarycznie) została wydana w 1989 roku przez Niezależną Oficynę Wydawniczą Nova.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Buick rivera Miljenko Jergović
Buick rivera
Miljenko Jergović
Książka bolesna, ciemna, pokryta śniegiem i choć brakuje jej lekkości i tego, co Thomas Mann nazwał epickim duchem, zasługuje na uwagę. Bohaterowie, których przedstawia nam Jergović, to Hasan Hujdur, człowiek, który wyemigrował do Ameryki w latach osiemdziesiątych, zanim wojna wybuchła w jego rodzinnej Bośni oraz Vuko Shalipur, zbrodniarz wojenny, morderca i łobuz, który, gdy zdaje sobie sprawę, że nadszedł czas, aby zapłacić za to, co zrobił w Bośni, ucieka do tej samej Ameryki pod fałszywym nazwiskiem, a tam odkrywa w sobie talent uwodziciela i poślubia córkę bogatego bankiera. Z powodu głębokiej wrażliwości i ostrożności Hasan przez długi czas nie może odnaleźć się w nowym miejscu, a jedyną rzeczą, która utrzymuje go przy życiu, jest samochód, przyczyna niekończących się kłótni z jego żoną Geli. Jadąc autostradą Hasan Hujdur zasypia za kierownicą swojej ulubionej rzeki Buick i wpada w zaspę. Vuko Šalipur przybywa z przeciwnej strony i zatrzymuje się, aby mu pomóc. Następnego dnia, ponownie twarzą w twarz, obaj mężczyźni zawierają dziwną umowę, która na zawsze zmieni ich życie. To przypadkowe spotkanie muzułmanina i Serba w środku Ameryki rozwinie potężną opowieść o wojnach i ich konsekwencjach, a także o zasadniczej niemożliwości uczciwych relacji międzyludzkich. Chociaż przestrzennie daleko od Bałkanów, powieść Jergovicia traktuje o konflikcie bałkańskim i wleczonym przez pół świata krwawym ogon niedawnej tragedii.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na 7 5 lat temu
Zapach deszczu na Bałkanach Gordana Kuić
Zapach deszczu na Bałkanach
Gordana Kuić
51/180/2024 Wyzwanie LC maj 2024 - Literatura piękna Jeju, przepiękna!! Bardziej chyba dla pań niż panów, bo to panie są głównymi bohaterkami powieści. Poznajemy rodzinę żydów sefardyjskich z Sarajewa: pięć sióstr, dwóch braci i ich rodziców. Opowieść zaczyna się w pamiętnym dniu 28 czerwca 1914 r. Wiecie, to wtedy i tam następca tronu CK Monarchii, Franc Ferdynand, bratanek starego Franca Jozefa, wdowca po Sissi, zarobił kulkę. Tym sposobem kolejnym następcą tronu, wreszcie skutecznym, został Karolek Habsburg. Któren spoczywa w pokoju na Maderze. Dobra, wracając do powieści, to Madery w niej nie odwiedzimy, ale zajrzymy i do Zagrzebia, i do Belgradu, i do kilku jugosłowiańskich wiosek, i do Włoch... Bardzo te siostry pętały się po świecie, głównie w okresie II wojny światowej. Akcja bowiem kończy się wraz z kapitulacją Niemiec. Akcja się kończy? Taaaa, psianoga, dla polskich czytelników. Albowiem w oryginale powieść jest pierwszym tomem trylogii. Niestety, wydawnictwo nie pociągnęło dalej tej opowieści, pewnie z braku popytu. Bardzo szkoda. Ale nie martwcie się, sam pierwszy tom, bez kolejnych, też jest boski. Nie urywa się znienacka, więc nie odczujecie braku polskich wydań kolejnych części. A ja przebiegle wyszukałam sobie wydanie drugiego tomu po niemiecku, przyjedzie do mnie aż z Bremy (jak ci muzykanci), jak skończę czytać, to na pewno doniosę, jak siostrzyczki, trochę przetrzebione przez wojnę, sobie radzą. Ciekawe, czy uda mi się upolować trzeci, w jakimś znanym mi języku, bo jak dotąd nie natrafiłam... A wiecie, mam tę powieść z biblioteki, popisaną ołówkiem. Nie żebym uważała, że książka to świętość i nie można bazgrać, ale że po bibliotecznej? Nie dość, że cudzej, to jeszcze jaki jest sens robienia uwag (na marginesie zdradzę, że wyjątkowo kretyńskich) w książce, której nie trzyma się na swojej półce i nie można w każdej chwili do tych swoich złotych myśli wrócić? Co za durniem trzeba być, półgłówkiem... "Teraz bowiem wszystko się rozpadało. Póki nie wybuchła wojna, w tej dziwnej i powikłanej mieszaninie stłoczonych na przestrzeni małej kotliny czterech różnych narodów, nazywających się Bośniakami, panował jakiś porządek. Święta obchodzili oddzielnie, jedli różne potrawy, chodzili w gości i pościli w różnym czasie i choć nigdy by się do tego nie przyznali, jedni od drugich zależeli. Żyli z uśpioną i istniejącą od wieków wzajemną miłością i nienawiścią. Muzułmanie ze swoim Ramazanem, Żydzi z Paschą, katolicy z Bożym Narodzeniem, a prawosławni ze slavą - każdy w milczeniu znosił i akceptował obecność oraz obyczaje innych. I kiedy z serbskich domów unosiła się smakowita woń obracanego na rożnie prosiaka, w żydowskich domach jedzono koszerne potrawy, a w muzułmańskich gotowano na łoju, to wszystkie te zapachy, choć nie mieszały się ze sobą, to jednak nie kłóciły się ze sobą. Zapachy te z dawien dawna przenikały się, nadając miastu wyjątkowy smak." Wiem, że ta różnorodność przyczyniła się ostatecznie do rozpadu Austro-Węgier, a potem Jugosławii. Ale jednak piękne to było, taka różnorodność. W Polsce też kiedyś ją mieliśmy...
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na 10 1 rok temu
Czerwony kogut leci wprost do nieba Miodrag Bulatović
Czerwony kogut leci wprost do nieba
Miodrag Bulatović
Prawdziwa grecka tragedia rozgrywająca się w czarnogórskiej wsi w interiorze. Zachowana jest jedność miejsca i czasu oraz skończona ilość postaci, przynajmniej tych nazwanych. A także coś na kształt chóru w postaci dwóch włóczęgów oraz dwóch grabarzy. Z tym, że sceniczna przeróbka trudna byłaby do wystawienia, albowiem siła powieści tkwi w czym innym niż dialogi. Przede wszystkim w projekcjach myśli poszczególnych postaci, niewypowiedzianych głośno. W nich też przejawiają się punkty zwrotne fabuły, nieliczne, ale bardzo ważne. Drugą wielką zaletą jest język powieści, bogaty, poetycki, pełen metafor i alegorii, kontrastów i figur słownych. Style i sposoby obrazowania mieszają się niczym wirujące w słońcu, upale i kurzu i wzajemnie się przenikające białe pyłki dmuchawców i pierze tytułowego czerwonego koguta. Zwykłemu realizmowi, niemal naturalistycznie przedstawionemu, towarzyszą surrealistyczne wizje, baśniowe metafory oraz elementy realizmu magicznego, tym razem bałkańskiego. I nie ma w tym nic dziwnego, albowiem Miodrag Bulatović umieścił akcję w pobliżu Bijelo Polja, czyli jego rodzinnych okolic (skąd nota bene pochodził też Ćamil Sijarić, autor „Eunucha”). Owa (jugo)masala – mieszanina stylów - odzwierciedla stan świadomości czarnogórskich chłopów obu wyznań (prawosławnego i muzułmańskiego) i ich kobiet, częściej funkcjonujących w ich myślach niż w mowie. Pewne ubóstwo pojęć, wynikające z ograniczonego świata widzialnego dostępnego mieszkańcom, równoważy w pełni ich bogata wyobraźnia, symboliczna ale współgrająca z realizmem. Obie te sfery mieszały się bowiem dla nich w codziennym życiu. A wszystko rozgrywa się jednego dnia, we wsi i przebiegającej przez nią drodze. Czytelnika wprowadza na nią Mara wariatka, postać tragiczna i ważna dla dalszego rozwoju fabuły, młoda jeszcze, podobnie jak biedny najemnik Muharem, posiadacz tytułowego koguta, którego losy są osią wydarzeń realnych i wyobrażonych, niewypowiedzianych. Piękno i wielkość powieści polega na tym, że ujawnia zarówno prawdę, okrutną i miejscami odrażającą, pokazując i opisując drastyczne czyny, o których wielu woli nie mówić i udawać, że nigdy nie istniały, jaki i wewnętrzne, związane z tym przeżycia zarówno ofiar, co jest naturalne, jak i sprawców. I w nich bowiem autor widzi ludzi a nie samo czyste zło. Styl i tematyka powieści oraz sposób jej opowiadania pozwala na mnóstwo interpretacji, niczym w przypadku greckich tragedii. Niewątpliwie opowiada ona jednak o ludziach nieszczęśliwych, którzy próbują wyrwać się z tego stanu na różne sposoby. Jedni poprzez marzenia, czasem proste lecz mimo to nierealne, inni szukając zapomnienia w zabawie, alkoholu, syceniu się cudzą krzywdą, osiąganiu przemocą tego, czego bez niej nie umieli doświadczyć. Jeszcze inni poprzez fatalistyczne przyjmowanie razów czy też motywowani strachem wycofanie się we własny świat. Tym niemniej wszyscy oni cierpią na brak komunikacji oraz strach przed okazywaniem uczuć. To sprawia, że działają w sposób przeciwny nawet wobec własnych pragnień, co ich boli i nakręca do działania wbrew sobie. I każdy z bohaterów odczuwa niezaspokojoną potrzebę bliskości z drugim człowiekiem. Piękna i okrutna, smutna i wyrozumiała wobec ludzi powieść, odmalowana żywymi barwami, ruchem, zapachem i konsystencją, hałasem i ciszą, strachem, bólem i cierpieniem.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 10 5 miesięcy temu
Krystaliczna sieć Mirko Kovač
Krystaliczna sieć
Mirko Kovač
Zmarły w 2013 roku Mirko Kovač to bardzo ciekawa postać. W Wikipedii (w zależności od wersji językowej) bywa określany jako jugosłowiański, czarnogórski, serbski lub chorwacki pisarz (co ciekawe – co do trzech ostatnich przymiotników zgodni są ze sobą – jak rzadko kiedy – zarówno Serbowie, jak i Chorwaci). Polskim odbiorcom powinien być najbardziej znany jako współscenarzysta znakomitego filmu „Okupacja w 26 obrazach” Lordana Zafranovića. „Krystaliczna sieć” to powieść z ostatniego – chorwackiego – okresu w życiu autora. Ma charakter wspomnieniowy i dotyczy życia pisarza oraz jego znajomych z kręgu ludzi pióra i sztuki w Belgradzie w latach sześćdziesiątych. Czytelnikom znającym miasto łatwo będzie odtworzyć miejsce akcji poszczególnych epizodów. Ale autor nie ogranicza się do stolicy dawnej Jugosławii – w wątkach dygresyjnych i retrospektywnych przenosimy się do innych części kraju Tity, skąd pochodzą różne przedstawiane w powieści osoby i ich historie. Znaczna część z nich to postacie autentyczne – na przykład pisarz Zulfikar (Zuko) Džumhur czy artyści z grupy Mediala. Fabuła związana jest przede wszystkim z pierwszoosobowym narratorem i jego przygodami, także natury miłosnej czy raczej erotycznej, ale stanowi raczej tło dla innych opowieści związanych z pobytem w Belgradzie i znajomymi autora, nie tylko z kręgu bohemy artystycznej. Dlatego powieść zainteresuje przede wszystkim miłośników Bałkanów jako zapis pewnego etapu w historii zachodniej części tego półwyspu. Kiedy jeszcze nic nie zapowiadało krwawych konfliktów wojennych z okresu poprzedzającego wydanie powieści (1995 rok).
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 7 2 lata temu

Cytaty z książki Kiedy kwitną tykwy

Więcej
Dragoslav Mihailović Kiedy kwitną tykwy Zobacz więcej
Dragoslav Mihailović Kiedy kwitną tykwy Zobacz więcej
Dragoslav Mihailović Kiedy kwitną tykwy Zobacz więcej
Więcej