Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania

Okładka książki Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania
Leopold Tyrmand Wydawnictwo: Wydawnictwo MG literatura piękna
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2015-09-30
Data 1. wyd. pol.:
2015-09-30
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377793404
Średnia ocen

                7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania

Średnia ocen
7,4 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
27
2

Na półkach:

Obszerny, wyczerpujący niemal zbiór opowiadań powstałych we wczesnym etapie twórczości autora, czyli od zmierzchu III Rzeszy do ostatnich miesięcy niezależnego istnienia „Tygodnika Powszechnego” (za wyjątkiem „Kolacji” pasującej do zbioru tematycznie, lecz nie chronologicznie). Jest to stadium kształtowania własnego stylu i błyszczenia na kanwie tematów najbliższych i najbardziej zgłębionych przez młodego publicystę i dziennikarza. Tyrmand sportowy, Tyrmand moralizator, Tyrmand wojenny. W każdej z tych ról pisarz umiejętnie się odnajduje i tworzy rozbudowane narracje, wykazując się znajomością złożonej, wielowymiarowej natury ludzkiej oraz praw wyjątkowo chaotycznej i brutalnej epoki, w której tworzy i osadza akcje swoich dzieł. Natomiast nie w każdej roli robi to z takim powabem i polotem. Tyrmand pisze o sporcie (pływaniu, tenisie i boksie) z wytrawnością komentatora sportowego, którym przez wiele lat był, odznaczając się przy tym głębokim zrozumieniem psychiki zawodników, metafizyki sportu przejawiającej się w duchu rywalizacji oraz koncentracji sił wytrenowanych mięśni, stawów, refleksów i niezłomnej woli w osiąganiu zamierzonych rezultatów. Wszystko byłoby w porządku, gdyby wspomniane opowiadania nie miały bardzo podobnej struktury, co jeszcze wyraźniej widać czytając je jedno po drugim. Każde z nich opiera się na odwiecznym zgrzycie w relacji naturalnego talentu z ciężką pracą w odniesieniu do osiągania długofalowych sukcesów, to znaczy: jak daleko przyrodzone predyspozycje są w stanie zaprowadzić człowieka? W którym momencie ów talent przestaje być przyczyną zwycięstw, a staje się wyraźną przeszkodą w ich osiąganiu? Jak ludzie obdarzeni tym rzadkim darem, będącym preludium do wybitności i najwyższych zaszczytów sportowego świata, radzą sobie w starciu pokusami tegoż świata i z własnymi barierami? Są to tematy niewątpliwie ciekawe, aczkolwiek ile można? Jako moralizator pisarz również nie wypada najlepiej, ponieważ jego wywody opakowane w adekwatną fabułę ostatecznie nie prowadzą do wielkich rozstrzygnięć, ani nawet nie skłaniają do głębszych refleksji - ot opowiastki o dobru i złu skonfrontowanych we współczesnych realiach, tylko tyle i aż tyle, wartość autoteliczna. Prawdziwe pole do popisu dla Tyrmanda to wojna. Właśnie ten czas ogólnoświatowej próby dla człowieczeństwa i cywilizacji stwarza możliwości wykreowania wiarygodnej narracji o rzeczach niecodziennych, nieprawdopodobnych, niespotykanych już na żadnych morzach i kontynentach z perspektywy tych, którzy o wojnie dowiadują się wyłącznie z przekazów pośrednich w książkach historycznych. Nie trzeba popuszczać wodzy fantazji, aby na tym tle stworzyć porywającą, wciągającą opowieść. Sam Tyrmand w trakcie wojny trudnił się pracą na statkach, wielokrotnie przemieszczał się po całej Europie, był także więźniem obozu koncentracyjnego w Norwegii. Mnogość przeżyć, doświadczeń i poznanych ludzi finezyjnie był w stanie przełożyć na swoje najciekawsze dzieła, dotyczące wspomnianej tematyki. Mało który polski pisarz mógłby tak wiarygodnie opowiadać historie toczące się na niemieckich okrętach i w obcych krajach, charakteryzujące się stałym poczuciem nieustającego zagrożenia i doniosłości, a zarazem wiarą w sprzyjające koleje losu emanującą w podejściu na zasadzie „jakoś to będzie”. Wojna wojną, ale wszyscy jesteśmy ludźmi, każdy z nas chce przeżyć i w tym celu posuwamy się do różnych środków, które jeśli nie są niegodziwe, to spotykają się ze zrozumieniem i obojętną akceptacją. Brak tu patosu, podniosłości walki i konspiracyjnej, patriotycznej moralności wszechobecnych w znacznej części rozpraw o wojnie (za wyjątkiem „Hotelu Ansgar”, który zapewne nie bez przyczyny został wydany jako osobna pozycja), zamiast tego autor oferuje opowieści o nieprzewidywalnych losach ludzkich, osadzonych w bezwzględnych i chaotycznych czasach oraz przez nie napędzanych. W efekcie powstają pasjonujące, niepowtarzalne historie, które nie mogłoby zostać napisane przez kogokolwiek innego, kogo doświadczenie byłoby jakkolwiek mniej dotknięte przez czas i miejsce, w jakim przyszło młodemu Tyrmandowi żyć.
Książka wciągająca, przyjemna i lekka, chociaż w pewnym momencie lektury można złapać zadyszkę stylem pisarza. Nie dorównuje jego późniejszym, dojrzalszym dziełom, ale stanowi istotną zapowiedź tego, co spod jego pióra ma nadejść. Pozycja obowiązkowa dla fanów Leopolda Tyrmanda.

Obszerny, wyczerpujący niemal zbiór opowiadań powstałych we wczesnym etapie twórczości autora, czyli od zmierzchu III Rzeszy do ostatnich miesięcy niezależnego istnienia „Tygodnika Powszechnego” (za wyjątkiem „Kolacji” pasującej do zbioru tematycznie, lecz nie chronologicznie). Jest to stadium kształtowania własnego stylu i błyszczenia na kanwie tematów najbliższych i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

232 użytkowników ma tytuł Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania na półkach głównych
  • 124
  • 105
  • 3
43 użytkowników ma tytuł Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 33
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania

Inne książki autora

Leopold Tyrmand
Leopold Tyrmand
Leopold Tyrmand, pseud. Jan Andrzej Stanisław Kowalski (ur. 16 maja 1920 w Warszawie, zm. 19 marca 1985 w Fort Myers na Florydzie) – polski pisarz i publicysta, popularyzator jazzu w Polsce. Leopold Tyrmand urodził się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Dziadek ze strony ojca, Zelman Tyrmand był członkiem zarządu warszawskiej synagogi Nożyków. Ojciec, Mieczysław Tyrmand posiadał hurtownię skór. Matką Tyrmanda była Maryla Oliwenstein. Jego rodziców podczas wojny wywieziono do Majdanka, tam zginął jego ojciec. Matka przeżyła wojnę, wyjechała do Izraela. Tyrmand nie ukrywał, że pochodzi z rodziny mieszczańskiej, ale nigdy nie wspominał o swoim żydowskim pochodzeniu, np. na kartach Dziennika 1954 rozważał skandynawską etymologię swojego nazwiska. W 1938 Tyrmand ukończył warszawskie gimnazjum im. A. Kreczmara. Wyjechał wtedy do Paryża, gdzie przez rok studiował na wydziale architektury Académie des Beaux-Arts, czyli Akademii Sztuk Pięknych. Tam zetknął się po raz pierwszy z zachodnioeuropejską kulturą oraz amerykańską muzyką jazzową. Obie te fascynacje pozostawiły trwały ślad w jego twórczości. W 1961 ukazuje się Filip. Jest to powrót do autobiografii wojennej, do kelnerskiego epizodu we Frankfurcie, gdzie polski cwaniak opływa we wszystko i oszukuje Niemców na wszystkie możliwe sposoby. Wreszcie jeszcze jeden powrót autobiograficzny nastąpił w wydanej już na emigracji także wielkiej powieści Życie towarzyskie i uczuciowe (1967). Jest to panorama środowisk artystycznych i dziennikarskich w Warszawie w latach powojennych, zarazem studium deprawacji moralnej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania

Więcej
Leopold Tyrmand Gorzki smak czekolady Lucullus i inne opowiadania Zobacz więcej
Więcej