Dziennik szpitalnego ochroniarza
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Дневник больничного охранника
- Data wydania:
- 2019-05-22
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-05-22
- Liczba stron:
- 136
- Czas czytania
- 2 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788373926486
- Tłumacz:
- Wiktor Dłuski
"Jeżeli spędza się całe życie czekając na śmierć, można być pewnym przynajmniej jednego: nie będzie się rozczarowanym."
Oleg Pawłow pracował w latach dziewięćdziesiątych jako ochroniarz w moskiewskim szpitalu. W krótkich tekstach opisuje codzienność toczącą się między pielęgniarkami, dozorcami, lekarzami, windziarzami, pacjentami, trupami i odwiedzającymi. Te scenki z życia, okrutne lub pełne czułości, czasem nie do zniesienia, są oddane z chirurgiczną precyzją, zjadliwym humorem i dyskretną empatią. Nieustannie nagabywany, ochroniarz rozdziela awanturników, wyrzuca natrętów, wspiera ciężko doświadczone rodziny; w zetknięciu z cierpieniem walczy, by zachować swoje człowieczeństwo.
Dziennik szpitalnego ochroniarza jest świadectwem głębokiego kryzysu ekonomicznego, społecznego i moralnego, który dotknął Rosję po upadku Związku Sowieckiego: alkoholizm i narkotyki sieją zniszczenie, jest mnóstwo bezdomnych, personel szpitala przeraża swoim okrucieństwem. U Pawłowa bliskość cierpienia i śmierci jest wyrazem chaosu w rosyjskim społeczeństwie tego okresu.
Oleg Pawłow jest laureatem Literackiej Nagrody Europy Środkowej "Angelus" za tryptyk "Opowieści z ostatnich dni".
Kup Dziennik szpitalnego ochroniarza w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Dziennik szpitalnego ochroniarza
Człowiek czy trup – szpitalowi wszystko jedno*
Czy w dobie Karty Praw Pacjenta i szeregu obwarowań prawnych pamiętamy jeszcze o czasach, w których chorych operowali pijani chirurdzy, po szpitalnych podłogach całymi gromadami wędrowały karaluchy, a na położnictwie obowiązywał zakaz odwiedzin? To wcale nie są tak odległe czasy, jakby się mogło zdawać. Dziś dążymy do uregulowania przepisami właściwie wszystkich etapów chorowania, począwszy od zgłoszenia się z pierwszymi objawami, przez diagnostykę, aż po leczenie. Wydaje się, że skoro tak jasno określono nasze prawa, to nie mamy się czego bać. Jeśli jednak kiedykolwiek zdarzy się konieczność pobytu w szpitalu, ilość nieprawidłowości aż kole w oczy zarówno samego pacjenta, jak i jego przestraszoną rodzinę. Czy wobec tego wspomniane czasy, kiedy pacjent był najsłabszym ogniwem w systemie opieki medycznej, naprawdę mamy już za sobą?
Oleg Pawłow to nieżyjący już rosyjski pisarz, który uznawany był za jednego z bardziej utalentowanych twórców młodego pokolenia. Zmarł niestety nagle w wieku 48 lat, pozostawiając po sobie jedynie kilka książek. „Dziennik szpitalnego ochroniarza” to ostatnia jego publikacja, stanowiąca rodzaj pamiętnika z pracy w moskiewskim szpitalu, w którym realizował służbę wojskową. Oddelegowano go tam z uwagi na słaby stan zdrowia. Zderzenie ze szpitalnym mikroświatem okazało się dla autora jednym z najbardziej nieprzyjemnych epizodów w życiu.
Mottem swojej książki uczynił Pawłow wiersz Igora Miełamieda – pochodzący z tomu „Wozdajanije” – który wprowadza nas w nastrój pewnej groteskowej beznadziei, jaka będzie utrzymywać się od pierwszych stron aż do samego końca „Dziennika szpitalnego ochroniarza”.
Spętał szpital tężec zmroku,
twarzom sióstr dał tępy spokój,
felczer wlany padł jak trup.
Słodko chrapią inwalidzi,
we śnie żaden z nich nie widzi
sparaliżowanych nóg.**
Relacja z pracy w szpitalu została spisana na przestrzeni kilku lat, począwszy od września 1994 aż do 1997 roku. To w tym czasie autor pracował jako ochroniarz, ale jednocześnie sanitariusz. Angażowano go do transportowania chorych z izby przyjęć na oddziały albo z oddziałów do kostnicy. Przyglądał się życiu szpitala i chłonął jego zezwierzęcenie. Początkowo był poruszony, z czasem zaczął się jednak przyzwyczajać i w efekcie tego po kilku miesiącach uległ zupełnej znieczulicy, na wzór personelu, który co dzień obserwował. Kiedy jednak zorientował się, co się wydarzyło, zaczął pisać dziennik, umieszczając w nim te epizody, które wydawały mu się istotne. Robił to po to, by wyrwać się z tego otępiającego strumienia i móc zachować szacunek do siebie samego.
Picie alkoholu w pracy, straszenie zniedołężniałych pacjentów, że się ich zastrzeli, lekceważenie ich próśb o pomoc w dojściu do toalety, a kiedy zanieczyszczone zostanie łóżko, poniżanie i ubliżanie – obojętność w stosunku do chorych jest w tej książce tak mocno wyczuwalna, że trudno nie czuć się oburzonym podczas czytania. Nasze sumienie woła: „Jak tak można?!”. To oburzenie trwa jednak tylko przez kilkadziesiąt pierwszych stron, a potem jakby słabnie i znika zupełnie. Przyzwyczajamy się dokładnie tak samo, jak kiedyś przyzwyczaił się do tego Pawłow.
Mamy do czynienia z formą krótkich, chciałoby się rzec epizodycznie ukazanych, opisów różnych ludzi, czasem pielęgniarek, lekarzy, innym razem pracowników kostnicy, pacjentów żywych bądź martwych, ich rodzin – autor odziera ten świat ze złudzeń. Ten szpital jest bowiem miejscem zupełnego zdziczenia obyczajów i w gruncie rzeczy powinien budzić w nas poczucie wstydu za całą ludzkość. Czy my również, gdybyśmy musieli pracować w takim miejscu, zachowywalibyśmy się podobnie? Pawłowowi wydawało się kiedyś, że jest wrażliwy na ludzką krzywdę, ale w tamtych latach zwątpił w siebie. Kim tak naprawdę jest człowiek? Czym jest moralność w tłumie barbarzyńców? Nikt na te pytania nie potrafi odpowiedzieć, a ja polecam głębszym rozważaniom krótki fragment „Dziennika szpitalnego ochroniarza”, który stanowi doskonałą próbkę stylu, w jakim napisana została cała ta książka.
Wezwali nas na neurologię, po trupa. Starsza kobieta, zmarła przed godziną, ale córka zwłoki obejmowała, nie chciała oddać. Prosiliśmy, żeby odeszła na czas, kiedy będziemy przekładać. Ona nie odchodziła i zrobiła sobie jeszcze gorzej: na jej oczach ściągnęliśmy z ciała prześcieradło, mój kolega wlazł na łóżko – tak się to robi – a głowa kobiety znalazła się niemal między jego butami, i jednym szarpnięciem przerzuciliśmy ciało na wózek, a potem zapakowaliśmy do mocnego czarnego foliowego worka. Ot, cała tajemnica… To, czego ona nie powinna była zobaczyć, ale zobaczyła.*
Izabela Straszewska
*Cytaty z książki.
** Fragment wiersza Igora Miełamieda, pochodzącego z tomu „Wozdajanije”, w tłumaczeniu Jana Gondowicza.
Oceny książki Dziennik szpitalnego ochroniarza
Poznaj innych czytelników
121 użytkowników ma tytuł Dziennik szpitalnego ochroniarza na półkach głównych- Chcę przeczytać 62
- Przeczytane 59
- Posiadam 15
- 2019 9
- E-book 2
- Lit. rosyjska 2
- 2022 2
- Opowiadania/nowele 1
- 2025 1
- 2020 1
Tagi i tematy do książki Dziennik szpitalnego ochroniarza
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Dziennik szpitalnego ochroniarza
Czy człowiek jest ścierwem, czy nie jest - właściwie tylko on sam decyduje.
Opinia
Książka Pawłowa nie jest moim zdaniem literaturą piękną, mamy raczej do czynienia z reportażem wcieleniowym. Autor pracował jako ochroniarz w moskiewskim szpitalu w latach 1995-1997 i spisywał wrażenia z owej pracy. Notatki wyglądają na chaotyczny brudnopis, trudno tu się doszukać przemyślanej struktury, ale właśnie z tego powodu tchną prawdą.
Ma ów reportaż nieco okropny charakter, bo dominuje w nim atmosfera cierpienia, chorób śmierci, trupów; przedstawione to jest na zimno, bez sentymentów. Z drugiej strony dostajemy coś więcej, nielukrowany portret postkomunistycznej Rosji. I tak opisuje Pawłow powszechny alkoholizm: „Zwolnili salową za pijaństwo. Płakała, ale tak czy inaczej była pijana, nawet w dniu, kiedy ją zwolnili.” pisze o korupcji, strachu, pastwieniu się nad słabszymi
Chyba najważniejsze w książce jest opisanie, jak w tym kraju normalne zjawisko przekształca się dosyć szybko w patologię. Mowa jest o odwiedzinach w szpitalu. Na początku panowała wolność, krewni swobodnie odwiedzali swoich chorych karmiąc ic i opiekując się, bo poziom usług w szpitalu jest marny. Potem „Szefostwo sprawiło sobie ochronę.” Ochroniarze, żeby uzasadnić swoją pracę, zaczęli ściśle wpuszczać odwiedzających tylko w wyznaczonych godzinach: „Było to zimą, więc ludzi, którzy przyszli odwiedzić krewnych, trzymali pod bramą na srogim mrozie, nie dając im przekroczyć nawet progu szpitala, chociaż był tam specjalnie do tego przeznaczony hol.” Wtedy odwiedzający zaczęli dawać ochroniarzom łapówki, ale paru zwolniono, od tego czasu: „bez papierka nie wpuszczano nawet do operowanych czy świeżo przyjętych ani na rozmowę z lekarzem prowadzącym.” Poza tym „Przestali wpuszczać z dziećmi, wprowadzili zasadę: jedna przepustka, jeden człowiek, czyli ojciec i matka idą do córki jak do ustępu, po kolei.” I jeszcze: „do ubikacji oczywiście odwiedzających nie wpuszczają, w szpitalu jest tylko toaleta dla pracowników, administracja dba o to wyjątkowo starannie, ochroniarze są za to odpowiedzialni szczególnie. Mówią, że odwiedzający obsrywają kible, ale w takim razie po co one są? Wszystko jedno, przecież ludzie wybiegają na ulicę i odlewają się, jakby kradli, za węgłem, pod ścianą”. I tak z normalnego systemu zrobił się faszyzm, pisze autor. Nie wiem, czy faszyzm, ale to takie rosyjskie, normalne stosunki międzyludzkie przekształciły się w koszmar: bezduszność ochroniarzy, bezinteresowne dręczenie ludzi, zmuszanie do łapownictwa, całkowitą bierność i strach odwiedzających traktowanych jak bydło. To jest właśnie Rosja w pigułce. Porażająca analiza.
Pisze jeszcze Pawłow w posłowiu o swojej służbie wojskowej: „Nocami w koszarach budzili nas na komendę i robili stale to samo: bili. Tak po prostu. Albo urządzali walki gladiatorów i wtedy my sami biliśmy się parami jeden z drugim, dopóki któryś nie padł, a jego już za karę dobijali podoficerowie. Jednemu takiemu jak ja wybiłem zęby, niemal w szaleństwie.” To zwierzęcy świat, ale chyba nawet zwierzęta się tak nie zachowują... A potem czytamy z przerażeniem o bestialstwach armii rosyjskiej w Ukrainie...
Wstrząsająca książka.
Książka Pawłowa nie jest moim zdaniem literaturą piękną, mamy raczej do czynienia z reportażem wcieleniowym. Autor pracował jako ochroniarz w moskiewskim szpitalu w latach 1995-1997 i spisywał wrażenia z owej pracy. Notatki wyglądają na chaotyczny brudnopis, trudno tu się doszukać przemyślanej struktury, ale właśnie z tego powodu tchną prawdą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMa ów reportaż nieco...