
Klaudyna w szkole

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Cykl:
- Klaudyna (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Claudine à l’école
- Data wydania:
- 2011-04-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2011-04-13
- Liczba stron:
- 280
- Czas czytania
- 4 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788374149297
- Tłumacz:
- Krystyna Dolatowska
Pierwsza z czterech powieści opartych na motywach autobiograficznych. W latach, gdy cykl się ukazał (1900-1903),był zaliczany do literatury odważnej obyczajowo.
Klaudyna ma piętnaście lat. Mieszka z ojcem we wsi Montigny, razem z koleżankami przygotowuje się do dyplomu nauczycielskiego. Na tle prowincjonalnych uczennic wyróżnia się niezależnością i buntowniczym charakterem. Inteligentna i oczytana wzbudza wśród nich podziw; urodą i wdziękiem zaskarbia sobie uczucia niemal każdego, kogo los stawia jej na drodze: nauczycielki Aimée – swojej pierwszej miłości, czy nauczycielki z sąsiedniej szkoły męskiej. W dzienniku Klaudyna opisuje szkołę, przyjaciółki, ojca zainteresowanego tylko swoją praca naukową. Pozornie zwykła historia dojrzewającej dziewczyny wyróżnia się swoboda i śmiałością opisów. Powieść napisana lekkim i pełnym humoru językiem mieści w sobie esencję młodości, jej radość i świeżość.
Kup Klaudyna w szkole w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Klaudyna w szkole
Poznaj innych czytelników
1243 użytkowników ma tytuł Klaudyna w szkole na półkach głównych- Przeczytane 760
- Chcę przeczytać 471
- Teraz czytam 12
- Posiadam 193
- Ulubione 43
- Literatura francuska 18
- 2013 15
- 2011 10
- Z biblioteki 8
- Klasyka 8




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Klaudyna w szkole
Był wrzesień. Czytałam szkolną „Klaudynę…”. Tego jednego puzzla brakowało mi do złożenia całości. Postać tytułowa, ale można te słowa odnieść też do samej powieści: rozbrajająca, łobuzerska. Jak jednak już stwierdzono – za każdą rogatą duszą kryje się melancholia. W ramach dopisku, mądrości w sprawie doboru specjalisty ochrony zdrowia: „Czy ten doktor pogrzebał wszystkich swoich chorych, że ma tyle wolnego czasu?”.
Był wrzesień. Czytałam szkolną „Klaudynę…”. Tego jednego puzzla brakowało mi do złożenia całości. Postać tytułowa, ale można te słowa odnieść też do samej powieści: rozbrajająca, łobuzerska. Jak jednak już stwierdzono – za każdą rogatą duszą kryje się melancholia. W ramach dopisku, mądrości w sprawie doboru specjalisty ochrony zdrowia: „Czy ten doktor pogrzebał wszystkich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiech Was nie zawiedzie ta piękna okładka retro - Klaudyna w szkole, choć wydana kilka lat wcześniej niż Ania z Zielonego Wzgórza, daleka jest od klimatu powieści L.M.Montgomery, pełnego radości i otulającego jak kocyk. To skandalizujący, jak na ówczesne czasy, dziennik młodej panienki, uczennicy szkoły kształtującej przyszłe nauczycielki, w którym Klaudyna, pełnym ironii i ciętym językiem, opisuje otaczającą ją rzeczywistość.
Klaudyna, świadoma swojej urody i wyższości nad innymi dziewczętami, nie waha się z nich drwić , żartować, jednocześnie pragnąc uczucia i bliskości, gdyż jej ojciec całkowicie poświęca się studiom naukowym. Klaudyna czyta książki nieodpowiednie dla panienek w jej wieku, nie dba o konwenanse, a pierwszym, młodzieńczym uczuciem obdarza swoją nauczycielkę, śliczną i młodziutką Aimee.
Powieść Colette to portret dziewcząt, w których powoli budzi się świadomość własnej cielesności,to też opowieść o poszukiwaniu swojej drogi w życiu, a jednocześnie to celny opis ówczesnego społeczeństwa - sposób, w jaki dyrektor kantonalny, podczas wizytacji szkoły, bezceromonialnie podszczypuje dziewczęta, zyskując sobie miano „obłapiacza”, w obecnych czasach byłby niemożliwy, a dyrektor straciłby swoje miejsce i pewnie też wolność.
Spodobał mi się bardzo opis szkolnej rzeczywistości, sarkastyczne komentarze Klaudyny dotyczące wymagań szkolnych i bardzo realistyczny opis egzaminu kończącego szkołę, widać, że autorka była bystrą obserwatorką codzienności. Książka jest napisana pięknym językiem, z humorem, tam gdzie trzeba – z ironią, i dobrze mi się ją czytało, ale do pełnego zachwytu czegoś mi zabrakło. Może kolejne tomy będą fabularnie ciekawsze, bo ten mam wrażenie obracal się tylko wokół nieustannego flirtowania i podobania się chłopcom oraz ciągłej rywalizacji między dziewczętami o względy młodych nauczycieli(albo nauczycielek) 😉. Niemniej jednak polecam, to klasyka literatury francuskiej, a klasykę zawsze warto znać!
Niech Was nie zawiedzie ta piękna okładka retro - Klaudyna w szkole, choć wydana kilka lat wcześniej niż Ania z Zielonego Wzgórza, daleka jest od klimatu powieści L.M.Montgomery, pełnego radości i otulającego jak kocyk. To skandalizujący, jak na ówczesne czasy, dziennik młodej panienki, uczennicy szkoły kształtującej przyszłe nauczycielki, w którym Klaudyna, pełnym ironii i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo. 138
Dawno niespotykana lekkość słowa i tak zaskakująca finezja, o jaką trudno we współczesnej literaturze. Krótkie wprowadzenie było jedynie delikatnym akcentem tego, co „Klaudyna w szkole“ przynosi od pierwszych stron.
Colette językiem lekkim, subtelnym, pogodnym, miejscami lubieżnym i obscenicznym odkrywa przed nami swoją Klaudynę. Ze swobodą włada słowem, z pełnym wyrafinowaniem tak manipuluje czytelnikiem, który zachłannie pożera każdą stronę tej opowieści. Na progu XX wieku jej książka mogła szokować, budzić niesmak, zgorszenie, jednak z drugiej strony bez wątpienia była i jest czymś wyjątkowym nawet ponad wiek później od jej powstania. Nie bez znaczenia jest również fakt, że śmiało można porównać Klaudynę do „Nany“ Emila Zoli.
W pełnym spojrzeniu do odkrycia
w poniższym linku:
https://bit.ly/1001ksiazek
No. 138
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno niespotykana lekkość słowa i tak zaskakująca finezja, o jaką trudno we współczesnej literaturze. Krótkie wprowadzenie było jedynie delikatnym akcentem tego, co „Klaudyna w szkole“ przynosi od pierwszych stron.
Colette językiem lekkim, subtelnym, pogodnym, miejscami lubieżnym i obscenicznym odkrywa przed nami swoją Klaudynę. Ze swobodą włada słowem, z pełnym...
Kocham wszystkie tomy Klaudyny, jedne z moich najukochańszych książek. W swoich czasach uważana za „odważną” powieść świetnie pokazuje to, że ludzie zawsze byli tacy sami, nie ważne w jakim stuleciu przyszło im żyć.
Kocham wszystkie tomy Klaudyny, jedne z moich najukochańszych książek. W swoich czasach uważana za „odważną” powieść świetnie pokazuje to, że ludzie zawsze byli tacy sami, nie ważne w jakim stuleciu przyszło im żyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak mało opinii! I jak słabo zachęcają by po tę pięciotomową (tak, bo cykl to pięć tomów, z których ostatni , napisany dużo później niż cztery pierwsze stanowi wspaniałą klamrę zamykającą i pozwalającą pożegnać się z bohaterką...czy raczej bohaterkami) perełkę literatury francuskiej sięgnąć. Nazywam tak te dowcipne, powierzchownie radosne i wydające się beztroskie powieści z całym rozmysłem, gdyż jako wielbicielka historii oraz przemian społecznych na przestrzeni wieków dostrzegam w nich dużo więcej niż tylko "francuski harlequin z początku XX wieku" jak nazywają je jedni, czy "pierwsze powieści gejowskie" jak, o zgrozo, próbują definiować inni.
Wieki minęły odkąd po raz pierwszy miałam "Klaudyny" w rękach i , jak to nastolatki, czytałam z wypiekami na policzkach i wstrzymanym oddechem poszukując kontrowersyjnych treści i nieprzyzwoitych, skandalizujących fragmentów, które spodziewałam się tam odnaleźć... Przypomniałam sobie o nich próbując "namierzyć" gdzieś w Internecie ekranizację cyklu, którą genialny Eduard Molinaro nakręcił w 1978 roku, a która, dziwnym trafem, mimo całego krzyku i wzięcia pisarki na sztandary przez środowiska gender, jakoś nigdzie nie jest dostępna (a kiedyś była - pamiętam, nadano ją w "kinie nocnym" za czasów PRL-u). Wreszcie odnalazłam (dostępna jest tylko wersja francuska),obejrzałam i...zobaczyłam co naprawdę pisarka w tych swoich , w sumie niewielkich powieściach, ukazała (być może całkiem bezwiednie, bo przecież była wtedy bardzo młoda). I dlatego sięgnęłam po nie ponownie - tym razem skupiając się nad tym, co naprawdę w serii zostało pokazane, a o czym mówił nasz największy historiozof przedwojenny Feliks Koneczny zastanawiając się nad demoralizacją Francuzów - "tego najkulturalniejszego niegdyś narodu Europy"...
Zanim przystąpi się do lektury warto dowiedzieć się czegoś o samej pisarce: Colette to wolny duch, niepoddający się konwenansom, żyjący i kochający jak chce. Przepiękne opisy przyrody we wszystkich pięciu tomach to pokłosie jej ogromnej miłości do natury, a uwielbienie zwierząt i wspaniałe zrozumienie ich duszy i potrzeb (o tak, droga poprzedniczko w opiniach, niektóre koty naprawdę uwielbiają zjadać zabite muchy i pająki!:)) powoduje natychmiastowy przypływ sympatii każdej czytelniczki o podobnych upodobaniach:). Colette wierząca, że wszystkie koty mówią po francusku (zgadzam się z nią),Colette twierdząca, że każdy pisarz powinien pisać tylko o tym co sam przeżył bo inaczej jest nieautentyczny (zgadzam się podwójnie),ta Colette zabiera nas do epoki "fin de siècle-u". Epoki zepsucia, demoralizacji, początków modernizmu i degrengolady społeczeństwa francuskiego.
"Klaudyna w szkole" to chyba najsłabszy tom cyklu. Nie szkodzi...
Ponadprzeciętnie inteligentna dziewczynka, zaniedbywana przez ojca, pełna swobody jak dziki źrebak, ukazuje nam świat biednej wiejskiej szkoły końca XIX wieku. Dziwne stosunki pomiędzy nauczycielkami i uczennicami, paskudna (ale barwna - to trzeba przyznać) postać delegata kantonalnego Dutetre'a molestującego uczennice, romansowo-awanturnicze i lekko skandalizujące (na tamte czasy oczywiście) wątki oraz przedziwne obyczaje prymitywnego wiejskiego ludku - tworzą całość barwną i interesującą. W dodatku żywy i dowcipno-łobuzerski język jakim powieść jest napisana powoduje, że wędrujemy przez stronice z uśmiechem i bez wysiłku. I z ciekawością sięgamy po kolejny, dużo ciekawszy tom, w którym Klaudyna "popełniając niezliczoną ilość gaf" rozpoczyna swoją przygodę wśród paryskich elit.
Jak mało opinii! I jak słabo zachęcają by po tę pięciotomową (tak, bo cykl to pięć tomów, z których ostatni , napisany dużo później niż cztery pierwsze stanowi wspaniałą klamrę zamykającą i pozwalającą pożegnać się z bohaterką...czy raczej bohaterkami) perełkę literatury francuskiej sięgnąć. Nazywam tak te dowcipne, powierzchownie radosne i wydające się beztroskie powieści...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka trochę mnie rozczarowała, bo wiele o niej słyszałam i nie sprostała moim oczekiwaniom. Jakkolwiek rozumiem, dlaczego mogła być uznana za skandaliczną i szokującą, to jednak na mnie nie zrobiła tak wielkiego wrażenia. Oczywiście, niektóre sceny wydały mi się cokolwiek odrażające (jak choćby pan przyszły delegat, bez ustanku molestujący uczennice). Największy problem miałam z fabułą, która została na siłę rozwleczona opisami – te opisy, swoją drogą niby ładne, ale nieszczególnie przemawiające do wyobraźni. Najgorszym jednak dla mnie elementem powieści była sama Klaudyna i fakt, że wszyscy w jej otoczeniu tacy nią byli zachwyceni. Problem zaś nie leży chyba tylko w fakcie, że jest ona po prostu zadufana w sobie, złośliwa i podła, ale fakt, że przez całą książkę praktycznie się nie zmienia. Jej wady nie są pokazane jako wady, lecz coś, z czego jest zadowolona i dumna. Nie chciałabym się przyjaźnić z taką osobą, więc trudno mi było spędzać czas z jej myślami i osobą przy lekturze. Po kolejne tomy sięgam ciekawa, czy jednak wyrośnie z tego przekonania o własnej niezwykłości.
Książka trochę mnie rozczarowała, bo wiele o niej słyszałam i nie sprostała moim oczekiwaniom. Jakkolwiek rozumiem, dlaczego mogła być uznana za skandaliczną i szokującą, to jednak na mnie nie zrobiła tak wielkiego wrażenia. Oczywiście, niektóre sceny wydały mi się cokolwiek odrażające (jak choćby pan przyszły delegat, bez ustanku molestujący uczennice). Największy problem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdstręczająca i zarazem przemiła atmosfera prowincjonalnej szkoły żeńskiej, niepokoje wieku dojrzewania i wyjątkowa, nieposkromiona bohaterka. Warto przeczytać przede wszystkim ze względu na bezlitosny (i niewątpliwie przerysowany) obraz obyczajów oraz bijące z książki umiłowanie przyrody i wolności. Anais zjadająca wszystkie szkolne przybory przypomniała mi zamierzchłe czasy podstawówki, kiedy to co druga dziewczyna w klasie żuła papier. Pewne rzeczy się, jak widać, nie zmieniają.
Odstręczająca i zarazem przemiła atmosfera prowincjonalnej szkoły żeńskiej, niepokoje wieku dojrzewania i wyjątkowa, nieposkromiona bohaterka. Warto przeczytać przede wszystkim ze względu na bezlitosny (i niewątpliwie przerysowany) obraz obyczajów oraz bijące z książki umiłowanie przyrody i wolności. Anais zjadająca wszystkie szkolne przybory przypomniała mi zamierzchłe...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodobała się mi ta książka o Klaudynie męczyła mnie...słabo było.
Nie spodobała się mi ta książka o Klaudynie męczyła mnie...słabo było.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka Ania z Zielonego Wzgórza z wątkami lesbijskimi,dużo humoru.Fajność.
Taka Ania z Zielonego Wzgórza z wątkami lesbijskimi,dużo humoru.Fajność.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytana w liceum z wypiekami na twarzy i prawie w ukryciu przed rodzicami. Dziś przeczytałam fragmenty, chcąc, chociaż troszeczkę, odtworzyć w pamięci tamten dreszczyk emocji. Nic z tego. Mogę ciągle czytać naiwne Anie z Zielonego Wzgórza i będę się wzruszać, ale tej się tak nie da. Ta nie wzbudza już żadnych emocji.
Przeczytana w liceum z wypiekami na twarzy i prawie w ukryciu przed rodzicami. Dziś przeczytałam fragmenty, chcąc, chociaż troszeczkę, odtworzyć w pamięci tamten dreszczyk emocji. Nic z tego. Mogę ciągle czytać naiwne Anie z Zielonego Wzgórza i będę się wzruszać, ale tej się tak nie da. Ta nie wzbudza już żadnych emocji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to