rozwińzwiń

Żywe Trupy: Lękaj się Łowców

Okładka książki Żywe Trupy: Lękaj się Łowców autora Charlie Adlard, Robert Kirkman, Cliff Rathburn, 9788360298589
Okładka książki Żywe Trupy: Lękaj się Łowców
Robert KirkmanCharlie Adlard Wydawnictwo: Taurus Media Cykl: Żywe Trupy (tom 11) komiksy
132 str. 2 godz. 12 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Żywe Trupy (tom 11)
Tytuł oryginału:
The Walking Dead, Volume 11: Fear The Hunters
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Data 1. wydania:
2010-01-06
Liczba stron:
132
Czas czytania
2 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360298589
Tłumacz:
Maciej Drewnowski
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żywe Trupy: Lękaj się Łowców w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Żywe Trupy: Lękaj się Łowców

Średnia ocen
8,0 / 10
252 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Żywe Trupy: Lękaj się Łowców

avatar
109
48

Na półkach: , , , , ,

Amatorskie tłumaczenia o wiele lepsze niż oficjalne. Ani jednej literówki. Internet to było kiedyś fajne miejsce.
Co do treści to dalej trzyma poziom.

Amatorskie tłumaczenia o wiele lepsze niż oficjalne. Ani jednej literówki. Internet to było kiedyś fajne miejsce.
Co do treści to dalej trzyma poziom.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
219
103

Na półkach:

Jeden z moich ulubionych cykli narracyjnych w TWD. Fabuła trzymająca w napięciu, świetne zwroty akcji, interesujące i realistyczne dialogi. Kirkman w najlepszym wydaniu;)

Jeden z moich ulubionych cykli narracyjnych w TWD. Fabuła trzymająca w napięciu, świetne zwroty akcji, interesujące i realistyczne dialogi. Kirkman w najlepszym wydaniu;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
297
288

Na półkach: ,

http://iminfected.pl/zywe-trupy-lekaj-sie-lowcow-tom11/


W grupie Ricka dochodzi do straszliwych rzeczy, związanych z ciągłą, otaczającą wszystkich śmiercią i bólem. Kolejne trudne decyzje wywołują spór wśród ocalałych, co utrudnia odnalezienie bezpiecznego schronienia. Na drodze jednak pojawia się tajemniczy ksiądz Gabriel, który otacza się aurą dobra i życzliwości i proponuje pomoc. Skrywa on mroczny sekret, który ciąży na nim od pierwszych dni rozpoczęcia apokalipsy. Co więcej, grupę zaczynają śledzić i obserwować inni ocalali o mało przyjaznych zamiarach.

Jedenasty tom komiksowej serii, stworzonej przez Roberta Kirkmana „Żywe Trupy”, to sposób przedstawienia tego, czym my, ludzie, potrafimy stać się podczas ekstremalnych warunków i do czego jesteśmy zdolni, by przetrwać. Ogrom bólu, który wciąż tkwi w sercach tych, którym udało się przeżyć, nie mija, a kolejne sytuacje tylko otwierają coraz to nowsze rany. Czy kolejny tom związany z przygodami bohaterów komiksu okazał się dobrym pomysłem? Jak najbardziej!

Choć cała historia ocalałych, w świecie apokalipsy zombie, skupia się głównie na poszukiwaniu schronienia i potrzebnych surowców, to nie jest to rzecz pierwszoplanowa. Najważniejszy i najmocniej podkreślony aspekt w tym tomie, ale też wielu poprzednich, to relacja między bohaterami. To właśnie ona napędza całą serię i pozwala czytelnikowi zajrzeć nie tylko w głąb bohaterów, ale także w głąb samego siebie. Prawda o człowieku staje się bolesna, ale rzeczywista.

Do bohaterów dołącza nowa postać, którą jest ojciec Gabriel i muszę przyznać, że jest to naprawdę interesująca osoba. Wątek religii w dziełach, ukazujących koniec świata, zawsze wzbudzał moje zainteresowanie i tak też jest w tym wypadku. Prawy i porządny człowiek, na którego sam się kreuje Gabriel, w rzeczywistości jest zupełnie inny. Realia panujące w nowym świecie odbiły swoje piętno także na duchownym, którego celem zawsze było szerzenie miłości Boga, który w zaistniałej sytuacji, znacznie stracił w oczach innych.

Dodatkowo w tym tomie mogliśmy zobaczyć kolejne zagrożenie, w postaci innej grupy ocalałych. Osobiście uważam ten wątek za zdecydowanie zbyt krótki, lecz bardzo intensywny. Ujrzenie skutków oddziaływania obecnych czasów, na grupie próbujących przetrwać ludzi, to coś, co Kirkman naprawdę potrafi przedstawić w perfekcyjny sposób i tak było też teraz. Jedenasty tom dostarcza nam wielu wrażeń i adrenaliny, dając odpocząć wyłącznie na krótkie momenty.

Podsumowując, po nieco spokojniejszym tomie dziesiątym, nastał czas zwiększenia tempa. Lękaj się łowców to tom, który zapewnia odpowiednią dawkę wszystkiego, co oferuje dobrze konstruowana i zilustrowana historia – smutek, radość, strach i szok. Wiele się tutaj dzieje, a każdy, kto dotrwał do tego momentu w komiksowych przygodach Ricka i reszty, na pewno nie będzie zawiedziony.


Po więcej, zapraszam na iminfected.pl!

http://iminfected.pl/zywe-trupy-lekaj-sie-lowcow-tom11/


W grupie Ricka dochodzi do straszliwych rzeczy, związanych z ciągłą, otaczającą wszystkich śmiercią i bólem. Kolejne trudne decyzje wywołują spór wśród ocalałych, co utrudnia odnalezienie bezpiecznego schronienia. Na drodze jednak pojawia się tajemniczy ksiądz Gabriel, który otacza się aurą dobra i życzliwości i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

441 użytkowników ma tytuł Żywe Trupy: Lękaj się Łowców na półkach głównych
  • 362
  • 79
179 użytkowników ma tytuł Żywe Trupy: Lękaj się Łowców na półkach dodatkowych
  • 58
  • 57
  • 21
  • 16
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6

Tagi i tematy do książki Żywe Trupy: Lękaj się Łowców

Inne książki autora

Robert Kirkman
Robert Kirkman
Amerykański autor komiksów, scenarzysta i producent filmowy. Najbardziej znany jako autor serii The Walking Dead i Invincible dla Image Comics. Współpracował również z Marvel Comics m. in. przy dodatkach: Ultimate X-Men i Marvel Zombies oraz z Todd'em McFarlane przy serii komiksów Haunt. Współzałożyciel wraz z Davidem Alpertem firmy Skybound Entertainment.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Żywe Trupy. Tom I i II - słuchowisko Robert Kirkman
Żywe Trupy. Tom I i II - słuchowisko
Robert Kirkman
Pierwszy tom komiksu Roberta Kirkmana Żywe trupy to prawdziwa perełka w świecie horroru i survivalu, która doskonale oddaje klimat apokalipsy zombie, znany widzom serialu The Walking Dead. Chociaż wielu fanów serialu może być przyzwyczajonych do ekranowej wersji tej historii, komiks – zwłaszcza w formie słuchowiska – wciąga równie mocno, oferując wyjątkowe doświadczenie, które świetnie współgra z wyobraźnią czytelnika. Słuchowisko oddaje atmosferę grozy i osamotnienia z niezwykłą precyzją. Reżyseria, efekty dźwiękowe oraz głosy aktorów tworzą klimat, który przenosi odbiorcę wprost do świata pełnego niebezpieczeństw i wyzwań. To właśnie dźwięk sprawia, że mamy wrażenie, jakbyśmy sami przemierzali puste ulice i unikali nieumarłych – każdy szept, każdy krok jest tak wyrazisty, że aż ciarki przechodzą po plecach. Dzięki świetnej realizacji słuchowisko wydobywa z komiksu wszystkie emocje i napięcia, które mogły umknąć w wersji papierowej. Pod względem fabularnym komiks Żywe trupy jest pełen przemyślanych wątków i głębokich refleksji na temat ludzkiej natury. Kirkman wprowadza nas w świat, gdzie prawo przestaje istnieć, a bohaterowie stają przed dylematami moralnymi, które zmuszają do refleksji nad człowieczeństwem w ekstremalnych warunkach. Każda scena jest pełna napięcia, a rozwój postaci, zwłaszcza Ricka, ukazuje, jak przetrwanie wpływa na ludzką psychikę. Komiks posiada też swoje unikalne cechy, których nie znajdziemy w serialu – Kirkman niejednokrotnie decyduje się na odmienne rozwiązania fabularne i rozwój postaci, co czyni lekturę jeszcze bardziej interesującą, nawet dla osób znających serial. Dodatkowo, w porównaniu z serialem, komiks pozwala bardziej zagłębić się w wewnętrzne przeżycia bohaterów, co wzbogaca historię o nowe wątki i emocje. Minusem może być jedynie fakt, że fabuła rozwija się nieco wolniej niż w serialu – co nie każdemu przypadnie do gustu. Niemniej jednak, Żywe trupy w wersji komiksowej stanowią idealne uzupełnienie serialu, oferując nowe perspektywy i głębsze spojrzenie na postapokaliptyczny świat. To wyjątkowa propozycja zarówno dla fanów gatunku, jak i osób szukających emocjonującej, wciągającej historii, która dorównuje serialowi, a momentami nawet go przewyższa.
Bob - awatar Bob
ocenił na81 rok temu
Żywe trupy: Najlepsza obrona Robert Kirkman
Żywe trupy: Najlepsza obrona
Robert Kirkman Cliff Rathburn Charlie Adlard
„NAJLEPSZA OBRONA” - pod tym tytułem kryje się piąta odsłona kultowej, komiksowej serii „Żywe trupy”. Serii, której to kolejne już wydanie ma właśnie swoją premierę za sprawą Wydawnictwa Taurus Media. I fakt ten stanowi doskonałą okazję, by przypomnieć sobie tę znakomite opowieści o walce ludzi w świecie opanowanym przez zombie, a dla niektórych czytelników też i okazję ku temu, by odkryć tę opowieść. Zapraszam was do poznania recenzji tej pozycji. Nasi bohaterowie starają się żyć względnie normalnie w swoim nowym domu, jakim to stało się opuszczone więzienie. Oczywiście w tym apokaliptycznym świecie normalnością jest codzienna walka o przetrwanie - tyleż na polu unikania zombie, co i zdobywania pożywienia. Podczas jednej z wypraw celem zdobycia jedzenia, Rick i kilku innych bohaterów jest świadkiem katastrofy śmigłowca. Podążając w kierunku wypadku docierają do miejsca, gdzie króluje i rządzi tajemniczy Gubernator... Fakt ten zmieni w życiu bohaterów wiele, by nie powiedzieć, że wszystko... Ten piąty tom jest z pewnością wielkim zwrotem w ujęciu całej dotychczasowej serii - choćby z tego faktu, że bohaterowie opuszczają więzienie, że poznają Gubernatora i że trafiają do miasteczka Woodbury. W tomie tym również bardzo wiele się dzieje, bo mamy podróż, mamy katastrofę śmigłowca, mamy spotkanie nowych postaci i mamy zaskakujące, kolejny zresztą już raz, zaskakujące spojrzenie na to, czym może być ten nowy, przerażający świat. Dramatyczną jest ta relacja, gdy oto samozwańczy Gubernator najpierw dokonuje przerażających czynów na ofiarach katastrofy śmigłowca, a następnie bierze w niewolę doskonale nam znanych bohaterów, by z jednej strony pokazać im swoje „królestwo”, ale z drugiej też i wydobyć od nich cenne informacje. I tu każdą stronę znaczy coś na kształt strachu i grozy, ale już nie tyle ze strony zombie, ale właśnie od ludzi, bardzo złych, szalonych ludzi. I z pewnością jest to jedna z najbardziej widowiskowych części serii, jakie mogliśmy dotąd poznać. Ilustracyjnie jest znów dobrze, bo mamy te pięknie surowe, pociągnięte wyrazistą i do tego dość szczegółową kreską rysunki Charliego Adlarda. One mają w sobie tę niezwykłą grozę, którą widać na polu przemocy, zła w ludzkich obliczach, czy też jakże pustej, opanowanej przez żywe trupy przestrzeni. Kolory - biel, czerń i szarość, też czynią te kadry bardzo klimatycznymi, absolutnie idealnymi dla tej całej opowieści. Komiks ten stanowi sobą kolejny punkt zwrotny w życiu bohaterów, który będzie miał na nich wpływ przez długi czas, o czym to przyjdzie się nam przekonać za sprawą kolejnych części serii. I to dobrze, gdyż w ten sposób cała ta historia jest dla nas wielką niewiadomą, fascynującą przygodą i zawsze czymś innym, co ma duże znaczenie szczególnie w przypadku tak mocno rozbudowanych serii. I jest to też bez wątpienia jeden z najbardziej spektakularnych tomów, co siłą rzeczy przekłada się na doskonałą rozrywkę, wielkie emocje i nasze pełne zaangażowanie w losy bohaterów. Komiks „Żywe trupy. Najlepsza obrona”, to bardzo udana kontynuacja serii, której strony wypełnia wartka akcja, barwna przygoda i moc dramatycznych scen, jakie stają się udziałem Ricka i reszty bohaterów. To nowy rozdział, który zapowiada wiele dobrego na przyszłość, z czego nam czytelnikom pozostaje się tylko i wyłącznie cieszyć. I dlatego też ze swej strony gorąco polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł – naprawdę warto.
Uleczkaa38 - awatar Uleczkaa38
ocenił na93 miesiące temu
Hellboy: Zdobywca Czerw Mike Mignola
Hellboy: Zdobywca Czerw
Mike Mignola
To moja pierwsza recenzja komiksu. Pisząc taką, trzeba mieć na uwadze, że komiksy różnią się w prowadzeniu fabuły, dialogach, przedstawieniu postaci i niemalże wszystkim od książek. Ponadto, zarówno książki, jak i komiksy, dzielą się na gatunki. Seria o Hellboy’u przynależy moim zdaniem do komiksów najbliższych wysokiej sztuce, prezentujące najlepsze techniki i środki, jakie w komiksach możemy zobaczyć. Niewiele jest tutaj kolorów, jednak każdy kolor wprowadza nas w pewną imersję, oddaje świat przedstawiony i buduje nastrój. Podobnie w przypadku dialogów, rysów postaci bądź zaprezentowanych krajobrazów. Tyle wystarczy, jeśli mowa o serii. Wydaje mi się, że każdy, kto sięgnie po numer „Zdobywca Czerw”, doskonale zapoznał się już z dziełami Mignoli i wie, czego się spodziewać. A przynajmniej zapoznać się powinien, gdyż kolejna część serii jest znacząca. Nie chcę tutaj zagłębiać się w samą fabułę, powiem więc tylko, iż – choć sam Zdobywca Czerw, antagonista, jest nowym przeciwnikiem Hellboy’a – nawiązań do poprzednich odsłon serii i komiksów z B.B.P.O. jest multum. Mamy tu do czynienia z numerem, który wiąże wszystkie pomniejsze komiksy i opowiastki w całość. Fabuła wcale nie jest prosta, jak mogłoby się wydawać. Wiele razy zostaniemy zaskoczeni poprzez zwroty akcji, które zmienią nasze spojrzenie na danych bohaterów o sto osiemdziesiąt stopni. Bynajmniej nie raz. Zdaje mi się także, iż „Zdobywca Czerw” jest komiksem kluczowym, jeśli chodzi o serię Hellboy’a. Pewne wątki zamykają się już na dobre, na głównego bohatera czeka zupełnie nowa ścieżka. Choć poprzednie odsłony mogły czasem nudzić bądź być niezrozumiałe, gdy czytało się je z dużym odstępem czasu, ten komiks reguluje wiele spraw, ukazuje podejście głównego bohatera do wszystkiego, co wydarzyło się od początku serii. Choć nie miałem jeszcze okazji zobaczyć kolejnych numerów, po przeczytaniu „Zdobywcy Czerwia” zrobię to z ochotą. Komiks zasługuje oczywiście na najwyższą możliwą ocenę.
Adrian Pezda - awatar Adrian Pezda
oceniła na108 lat temu
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie Garth Ennis
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie
Garth Ennis Steve Dillon
Cykl „Kaznodzieja” to porywająca lektura. Jest tak wiele aspektów, o których można tu powiedzieć, że doprawdy trudno znaleźć miejsce startu. No ale weźmy, niech będzie: Kaznodzieja jest opowieścią typu „love story”. Albo nie: Kaznodzieja jest historią o przyjaźni między mężczyznami. Inaczej: Kaznodzieja jest przypowieścią o świecie z gruntu niesprawiedliwym, bowiem rządzonym przez ludzi, których stworzył Bóg - a potem zostawił ich samych sobie, w swoim pragnieniu umiłowania pozwolił, by doszli do tej miłości samodzielnie, bez nacisku. I jest również Kaznodzieja historią świata z lat 90., w którym już tylko najbardziej naiwni - oraz ci niespecjalnie inteligentni - wierzą, że istnieje coś takiego jak „amerykański sen”, czyli świat, w którym uczciwą pracą się ludzie bogacą. Garth Ennis w Kaznodziei pomieszał to, co kocham w filmie „Prawdziwy romans”, z tym, co uwielbiam w filmie „Dogma”, a całość umieścił w brutalnym (okropnie brutalnym) świecie, którego dramatyzm wskakuje na najwyższe możliwe tony. Jednocześnie przyjemnie czyta się o prawdziwej, męskiej przyjaźni Jessego z Cassidym, podobnie w zaangażowany sposób patrzymy na związek Jessego z Tulip, niejednokrotnie trzaśniemy się w czoło patrząc, jak coś tak pięknego jak miłość jest aż tak trudne; jak złączenie dwóch osobowości, które niewątpliwie pragną się wzajemnie, jest usłane takimi wilczymi dołami. Samo życie. Jest i Bóg i aniołowie, dosłownie, jako postaci faktycznie istniejące. Dla niektórych i dziś może to być obrazoburcze (a co dopiero w połowie lat 90.!),ale myślę, że jednak dla większości będzie to już lektura jak najbardziej zdatna. Organizacja, z którą przychodzi się mierzyć naszemu Kaznodziei jest jednoznacznie kojarzona z licznymi religijnymi organizacjami naszego świata, a mocne przerysowanie faktów nie tylko nie utrudnia, ale wręcz ułatwia spojrzenie na religijne instytucje z boku, krytycznie, bez poczucia zagrożenia czy wykonywania czynu grzesznego. Jest tak wiele stron, z których można na cykl spoglądać - tak ogromne wrażenie robi. Garth Ennis i Steve Dillon stworzyli serię, która jak mało która w amerykańskim komiksie zawiera początek, rozwinięcie i koniec, nie jest przeciągnięta o ani jeden epizod, a całość zwyczajnie zwala z nóg. Szczególnie, że mam wrażenie, że my u nas dopiero stosunkowo od niedawna mamy taki świat, jaki przed trzydziestu łaty pokazywał Ennis w USA: gadające głowy w telewizji, które doprawdy nie mają nic do powiedzenia, najgorsze męty z tytułami ministrów, każda, nawet największa głupota, która im się opłaca objawiana niczym słowo boże i jedyne możliwe działania, inaczej no po prostu będzie “finis poloniae”. I te pozwy, wykorzystywanie ludzi utalentowanych przez cwaniaków, którzy krążą jak sępy wokół faktycznie posiadających talent przedstawicieli naszego gatunku, wieczne kłamstwa, życie na koszt buraków-podatników, łamanie z dnia na dzień obietnic bez najmniejszego wstydu - oto, co pokazuje Ennis w tle tej pasjonującej historii. Ale tylko dla dorosłych, ostrzegam. Moim zdaniem jest to dzieło wybitne, które po prostu trzeba posiadać na regale na honorowym miejscu.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na71 rok temu
Y: Ostatni z mężczyzn - Jeden mały krok Brian K. Vaughan
Y: Ostatni z mężczyzn - Jeden mały krok
Brian K. Vaughan Pia Guerra
W drugim tomie zbiorczym Ygreka znalazły się aż cztery opowieści. Wszystko dlatego że tomy trzeci oraz czwarty, zawierają w sobie po dwie historie, których akcje rozgrywają się w innych miejscach. Jednak po bardziej szczegółowej lekturze zorientujemy się, ze to tak naprawdę jedna spójna całość i w tym wydaniu zbiorczym Egmont dał swym czytelnikom bardzo porządny kawał historii jednego z ostatnich mężczyzny na Ziemi. Dziś przyjrzymy się bliżej albumowi zatytułowanemu Jeden mały krok, który zawiera również zeszyty Komedia i tragedia. Patrząc po wydarzeniach jakie mają tutaj miejsce, można by sądzić, że tytuł drugiej opowieści jest bardziej trafiający w sedno. Po krwawych wydarzeniach w Marrisville, Yorick, w towarzystwie doktor Alison Mann i agentki 355, zmierza do san Francisco, gdzie znajduje się super nowoczesne laboratorium genetyczne doktor Mann. Grupa nie ma jednak łatwego zadania gdyż nadal drepczą im po pietach Amazonki, ekstremistyczna grupa kobiet twierdzących, ze to Matka natura oczyściła planetę z męskiego robactwa. Tymczasem podczas podróży pociągiem, natrafiają na Natalię, Rosjankę która przybyła do USA w celu ochrony rosyjskiego astronauty. Okazuje się bowiem, że w stacji orbitalnej nadal znajduje się troje ludzi, z których dwójka to mężczyźni. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem, podczas gdy na arenie pojawia się nowy gracz - komando izraelitek, kierowane ręką tajemniczej osoby z Kongresu USA. Trzeci tom spycha w praktyce na najdalszy plan temat Amazonek, wprowadzając na ich miejsce izraelitki, które mają za zadanie porwać Yoricka. Całą sytuację komplikuje para astronautów płci męskiej oraz Natalia, zdająca się być dla całej serii bardzo ważną postacią. Jej rola w trzecim albumie jest naprawdę ważna, zaś jego zakończenie daje nam wyraźnie do zrozumienia, że z rosyjską blond pięknością o twardym charakterze, która po angielsku mówi bardzo koślawo, na co Yorik często zwraca uwagę, spędzimy jeszcze sporo czasu. Sama postać Yoricka, czyli oficjalnie ostatniego żywego mężczyzny na Ziemi, trochę ewoluowała. Nadal jest on zbyt pochopny w podejmowaniu decyzji, ciągle pragnie odszukać swoją dziewczynę w Australii oraz jest jej, o dziwo, wierny jak pies. Z drugiej strony ma się wrażenie, że chłopak czasami jest bliski pęknięcia i tym samym targnięcia się na swoje życie. Wrażenie to pogłębiają jego nieroztropne akcje, które czasem faktycznie ratują sytuację, ale jego samego wystawiają na poważne, a czasem śmiertelne niebezpieczeństwo. Mimo to nie opuszcza go ironiczne poczucie humoru, którym potrafi doprowadzić do szału agentkę 355 oraz doktor Mann. Druga historia, zatytułowana Komedia i tragedia, rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach dotyczących Natalii i astronautów. Nie występuje w niej jednak nikt z głównej trójki, tylko małpka Yoricka, Ampersand. Trafia on do grupy aktorek, która ma zamiar wystawić w teatrze sztukę o ostatnim mężczyźnie na Ziemi. Pokazuje ona dwa dna sytuacji w jakiej znalazły się kobiety - filmową i faktyczną. Z jednej strony starają się poradzić sobie po stracie bliskich, ale jednocześnie samych mężczyzn, czy w tym wypadku mężczyznę, przedstawiają w sposób bardzo stereotypowy. Do tego dochodzi do wielu tarć pomiędzy postaciami poza planem, co tylko utwierdza czytelnika w przekonaniu, że zachwianie naturalnego porządku rzeczy, nie ważne w którą stronę, musi mieć katastrofalne konsekwencje. Trzeci album Ygreka jest bardzo dynamiczny oraz w przeciwieństwie do poprzednich zdecydowanie krwawszy. Pokazuje też on jak tragiczny staje się obraz sytuacji na naszej planecie, przy zniszczeniu niemal całego łańcucha dowodzenia, służb porządkowych czy medycznych. Jednak sednem tego numeru jest walka o przywrócenie równowagi, tak bardzo potrzebnej światu po wystąpieniu tajemniczej zarazy, która wybiła niemal wszystkie organizmy posiadające chromosom Y. Fabuła rozwija się coraz dynamiczniej, a finalne zwieńczenie obu historii daje czytelnikom nadzieję na bardzo interesującą kontynuację, podsycając tylko apetyt na więcej.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na93 lata temu
XIII: Dzień Czarnego Słońca Jean Van Hamme
XIII: Dzień Czarnego Słońca
Jean Van Hamme William Vance
w 1984 roku na świat przyszło jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieci duetu Jeana Van Hamme (scenariusz) i Wiliama Vance (rysunek). Mowa o serii "XIII" wzorowanej na książkach Roberta Ludluma poświęconych Jasonowi Bourne'owi. Dziś postaci wręcz ikonicznej dla wszelkiej maści książek oraz filmów szpiegowskich, gdzie samotny tajny agent walczy w zasadzie z każdym. Podobnie jest z tytułowym bohaterem tej serii komiksowej, który nosi tajemniczy tatuaż XIII i tak samo jak Bourne zostaje znaleziony na plaży, traci pamięć i stara się poznać swoją przeszłość. Reasumując - na pewnych polach jest to zamierzona kalka książek Roberta Ludluma, co w latach 80-tych okazało się być strzałem w dziesiątkę. A jak to wypada dziś? Przyznam się, że dopiero po raz pierwszy sięgnąłem po tą serię komiksów, choć wiele razy miałem okazję już to uczynić w przeszłości. Za dzieciaka byłem też wielkim fanem literatury Ludluma, ale obecnie gustuję raczej w innych gatunkach. Niemniej moja miłość do serii szpiegowskich, pełnych intryg, tajemnic i trupów pozostała, zatem zdecydowałem się w końcu nadrobić tą, na swój sposób haniebną, zaległość. Seria do Polski pierwszy raz zawitała w 1991 roku za sprawą wydawnictwa Korona. Niestety opublikowali oni raptem jeden tom, podczas gdy w tamtych czasach było już ich wydanych za granicą aż osiem. Dopiero od roku 2000, gdy prawa do "XIII" trafiły w ręce wydawnictwa Siedmioróg, coś faktycznie w tej sprawie ruszyło. Niestety i oni ostatecznie ją porzucili w 2003 roku, wypuszczając jednak na nasz rynek aż 13 tomów, w tym wydanie zbiorcze ostatniego z nich. Następnie seria przeszła pod skrzydła Egmontu, a ci pociągnęli ją do tomu z numerkiem 19, a obecnie od tomu 20 wydaje ją Taurus Media, które też kontynuuje poboczną serię XIII: Mystery", opowiadającą historie postaci z dalszego planu głównej opowieści. Jak widzicie, "XIII" w Polsce posiada dość burzliwe dzieje, ale mimo wszystko nadal się trzyma. Szkoda tylko, że przez brak wznowień, część albumów posiada na rynku wtórnym zawrotne kwoty, nieraz dochodzące do trzy cyfrowych liczb za pojedynczy album. Z tego właśnie powodu nie zdecydowałem się dotąd na zakup żadnego tomu, bo nie wiedziałem czy dam radę zebrać całość. Już i tak gromadzę kilka serii obecnie trudnych do skompletowania, jak "Skorpion" czy "Murena" gdzie potrafiłem za jeden album z starszych wydań wyłożyć 100-150 zł. Dziś za całość "XIII" przyjdzie zabulić sporo, bo główna seria liczy obecnie 26 tomów z czego 24 wydano w Polsce, zaś poboczna jest zamknięta i ma 13 tomów, przy czym 10 z nich wydano, a album 11 niedługo wyląduje na półkach księgarń. Jednak od czego ma się kumpli, którzy są kolekcjonerami i mają w swych zbiorach prawdziwe skarby. Dlatego pożyczyłem sobie pierwszy tom "XIII", usiadłem, przeczytałem i... stwierdzam, że mimo upływu czasu, wałkowania tematu szpiegów na potęgę, masy filmów oraz seriali z tego podwórka, komiks czytało mi się nad wyraz przyjemnie. Na tyle dobrze, że chętnie zasiądę do kilku kolejnych tomów, tak aby wyrobić sobie szersze spojrzenie. Pierwszy tom jest w zasadzie wstępem do całej opowieści i mamy tutaj niemal żywcem wyjęte sceny z "Tożsamości Borne'a". Przy czym mowa o książce, a nie filmie z 2002 roku, gdzie w tytułową rolę wcielił się Matt Damon. Czy to źle? Broń Boże. Aż z miłą chęcią wróciłem sobie wspomnieniami do przeszłości, gdy w szkole podstawowej zaczytywałem się książkami Roberta Ludluma, Alistera MacLeana albo Jacka Higginsa. Lektura pierwszego tomu "XIII" była wręcz idealnym zapalnikiem do tych wspomnień, bo zawierała wszystkie najlepsze smaczki z takich książek. Zapewne przemawia przeze mnie sentyment, ale patrząc chłodno na ten komiks, to nadal kawał świetnej roboty, zarówno od strony scenariusza jak i rysunku. Wygląda bardzo dobrze, czyta się przyjemnie, akcja wciąga, zatem na nudę nie można narzekać. Szkoda tylko, że nikt nie wznowił całość, np. w kilku integralach. Choć może, gdy już ostatni tom głównej i pobocznej serii ujrzy światło dzienne, Taurus Media zdecyduje się na taki ruch, co zapewne ucieszyłoby wielu czytelników.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Żywe Trupy: Lękaj się Łowców

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Żywe Trupy: Lękaj się Łowców