Strażnicy, tom 3

Okładka książki Strażnicy, tom 3
Alan MooreDave Gibbons Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Strażnicy (tom 3) komiksy
134 str. 2 godz. 14 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Strażnicy (tom 3)
Tytuł oryginału:
Watchmen 9-12
Data wydania:
2004-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-03-01
Liczba stron:
134
Czas czytania
2 godz. 14 min.
Język:
polski
ISBN:
8323797188
Tłumacz:
Jacek Drewnowski
Średnia ocen

                8,7 8,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Strażnicy, tom 3 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Strażnicy, tom 3

Średnia ocen
8,7 / 10
159 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1113
739

Na półkach: , , ,

Mam strasznie mieszane uczucia. Całość mi się bardzo podobała, ale zanim doszłam do tego stwierdzenia musiałam przebrnąć przez morze przeróżnych myśli kłębiących się w głowie i sumarycznie doszłam do wniosku, że czegoś mi zabrakło, że komiks był naprawdę mocno przegadany, akcja posuwała się w bardzo powolnym tempie do przodu, co dla jednego czytelnika będzie plusem, dla innego niekoniecznie. Pozwoliło to co prawda na bardzo dokładne przedstawienie postaci, bardzo łatwo było je zrozumieć, zbliżyć się do nich i poczuć ich emocje w obliczu zbliżającej się zagłady świata, i za to największy plus dla tej opowieści.

Mocną stroną było też genialne zakończenie, przy finiszu emocji zdecydowanie nie brakuje, warto było przedrzeć się przez kilka mniej interesujących dla mnie momentów, aby zobaczyć takie rozwiązanie, jakże odmienne od tego, czego się spodziewałam, a uwielbiam być zaskakiwana.

Czy ocalenie świata musi wymagać poświęceń? Ilu musi zginąć w imię większego dobra? I czy jest w tym wszystkim miejsce na sprawiedliwość i prawdę?

Intrygująca końcówka, złapałam się na tym, że chciałabym wiedzieć co mogłoby się wydarzyć dalej. Cała przygoda ze Strażnikami była naprawdę ciekawym doświadczeniem.

Mam strasznie mieszane uczucia. Całość mi się bardzo podobała, ale zanim doszłam do tego stwierdzenia musiałam przebrnąć przez morze przeróżnych myśli kłębiących się w głowie i sumarycznie doszłam do wniosku, że czegoś mi zabrakło, że komiks był naprawdę mocno przegadany, akcja posuwała się w bardzo powolnym tempie do przodu, co dla jednego czytelnika będzie plusem, dla...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

259 użytkowników ma tytuł Strażnicy, tom 3 na półkach głównych
  • 216
  • 40
  • 3
112 użytkowników ma tytuł Strażnicy, tom 3 na półkach dodatkowych
  • 41
  • 38
  • 23
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Strażnicy, tom 3

Inne książki autora

Okładka książki Prosto z piekła Eddie Campbell, Alan Moore
Ocena 8,5
Prosto z piekła Eddie Campbell, Alan Moore
Okładka książki Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Ocena 8,1
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Brian Bolland, Ed Brubaker, Dough Mahnke, Alan Moore
Okładka książki Batman - The Killing Joke and Other Stories Mike Barr, Alan Moore, Jim Starlin
Ocena 7,3
Batman - The Killing Joke and Other Stories Mike Barr, Alan Moore, Jim Starlin
Okładka książki Violator: The 1994 Collection Greg Capullo, Alan Moore, Bart Whitman Sears
Ocena 7,0
Violator: The 1994 Collection Greg Capullo, Alan Moore, Bart Whitman Sears
Okładka książki Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Ocena 6,1
Vigilante: Samozwańczy Stróż Prawa Jim Baikie, Alan Moore, Don Newton, Chuck Patton, George Pérez, Keith Pollard, Marv Wolfman
Alan Moore
Alan Moore
Brytyjski scenarzysta komiksowy, pisarz, muzyk, rysownik, czarodziej i okultysta, znany przede wszystkim ze swoich komiksów, w tym "Strażników", "W jak Wendetta", "Ballada o Halo Jones", "Saga o potworze z bagien", "Batman: Zabójczy Żart" i "Prosto z piekła". Moore rozpoczął swoją karierę w brytyjskich undergroundowych fanzinach i na scenie alternatywnej w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Pisał m. in. dla "Doctor Who Magazine", a później dla "2000 AD" i "Warrior", gdzie odniósł sukcesy z seriami "Ballada o Halo Jones" i "Miracleman". Następnie rozpoczął pracę dla DC Comics, jako "pierwszy scenarzysta żyjący w Wielkiej Brytanii, który pracował nad dużymi projektami w Stanach". Pisał dla dużych postaci jak Batman i Superman, znacząco rozwinął Potwora z bagien i pisywał zupełnie oryginalne prace, jak "Strażnicy". Przez lata osiemdziesiąte Moore pomógł komiksowi zyskać większy szacunek i zmazać stygmat pustej rozrywki dla dzieci. Jego sukces utorował drogę dla wielu innych brytyjskich twórców jak Grant Morrison i Neil Gaiman, przyczynił się także do stworzenia znanego imprintu Vertigo. W późnych latach osiemdziesiątych i na początku nowej dekady Moore porzucił mainstream na rzecz niezależnej pracy nad eksperymentalnymi projektami jak opowiadający alternatywną historię Kuby Rozpruwacza "Prosto z piekła", a także swoją pierwszą powieść "Voice of the Fire". Pod koniec lat dziewięćdziesiątych powrócił do głównego nurtu, aby pisać dla Image Comics, gdzie znacząco rozwinął serię "Supreme", a później stworzył imprint "America's Best Comics" przez który wydał dzieła takie jak "Liga niezwykłych dżentelmenów" czy okultystyczna "Prometea". W 2016 roku wydał "Jerusalem", mająca 1266 stron eksperymentalną powieść o dziejach swojego rodzinnego miasta Northampton. Jest to jedna z najdłuższych książek, jakie napisano, a jej napisanie zajęło dekadę. Moore wielokrotnie wykorzystywał w swoich pracach motywy związane z jego innymi zainteresowaniami, przede wszystkim okultyzmu, magii i anarchizmu. Wiele z jego wczesnych prac rozpoczyna się zniszczeniem dawnego status quo, ujawnieniem bohaterowi, że jego dawne życie jest kłamstwem. Często wykorzystuje zasady teatru epickiego Bertolda Brechta (a także często nawiązuje do jego twórczości), a wiele z jego dzieł, szczególnie tych superbohaterskich, to metanarracje. Pomimo wielu obiekcji komiksy Moore stały się podstawą kilku ekranizacji, w tym Z piekła rodem" (2001), Liga niezwykłych dżentelmenów" (2003), "W jak Wendetta" (2005), "Watchmen. Strażnicy" (2009) oraz serial "Watchmen" (2019). Moore zawsze każe usuwać swoje nazwisko z napisów końcowych, odmawia współpracy i twierdzi, że nigdy nie ogląda filmów na podstawie swoich dzieł.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Sin City: Damulka warta grzechu Frank Miller
Sin City: Damulka warta grzechu
Frank Miller
Po raz kolejny spotkałam się z serią „Sin City” na łamach komiksu „Damulka warta grzechu”. Dzieło Franka Millera ponownie zabrało mnie w mroczny świat pełen nieprawości. Część ta została w 2014 roku zekranizowana w ramach filmu o tym samym tytule. Dwight w ramach swej pracy śledzi i fotografuje niewiernych mężów, a także przyjmuje inne drobne zlecenia. Walczy z wewnętrznym demonem, gdy z dnia na dzień w jego życie z buciorami wchodzi przeszłość. Ava, która niegdyś go porzuciła dla pieniędzy, poszukuje w nim oparcia i pomocy. W jej pozornie ułożonym małżeństwie dzieje się coś niepokojącego, a ktoś usiłuje ją zabić. Otumaniony mężczyzna usiłuje się oprzeć bogini, gdy ta wciąga go w mroczną intrygę, z jakiej nie da się łatwo wyplątać… Opowieść naprawdę ma swój urok. Nawet jeśli pod pewnymi względami jest nieco sztampowa i czerpie ze znanych wzorców. Niemniej pojawia się nieco plot twistów, czy bardziej intrygujących momentów. Bardzo duża część historii poświęcona została na wewnętrzne rozterki Dwighta, co zdecydowanie czyni go bardziej wiarygodnym, rzeczywistym bohaterem. Z tekstu bije naprawdę ponury, mroczny klimat miasta, w którym deprawacja jest porządkiem dziennym. Sama intryga nawet mi się podobała, przy pierwszym podejściu może zrobić duże wrażenie, gdy nie sposób jeszcze odsiać prawdę od kłamstwa. Czarno-białe rysunki pozbawione szarości przypadły mi do gustu bardziej niż poprzednio, choć jest to raczej wynik samej fabuły, która wymogła pewną statyczność większej liczby scen. Silny kontrast najciekawiej wypada przy tym w nieco bardziej… intymnych scenach. Plansze z Avą skaczącą do basenu zdecydowanie się wyróżniają i przykuwają uwagę, to przypuszczalnie jeden z moich ulubionych fragmentów w tej części. „Sin City: Damulka warta grzechu” jest pozycją wartą sprawdzenia. To przyjemny komiks czerpiący nieco z noir, który naprawdę potrafi wciągnąć. Z mojej strony 8/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na 8 1 rok temu
Prosto z piekła Alan Moore
Prosto z piekła
Alan Moore Eddie Campbell
Egzemplarz komiksu do recenzji otrzymałem od Timof comics w ramach współpracy barterowej. "Prosto z piekła" to dzieło wybitne. Alan Moore stworzył genialny scenariusz w oparciu o mnóstwo materiałów dotyczących Kuby Rozpruwacza. Jego historia wydaje się przez to równie prawdopodobna, co każda inna z lepiej uzasadnionych teorii. Mistrzowska jest także kreska Eddiego Campbella, która nie tylko oddaje ówczesne realia, ale i w sposób znakomity podkreśla nastrój opowieści. Równie genialny jest sam przekład – zachowanie żywego języka sprawiło, iż komiks jest jeszcze bliższy rzeczywistości. Osoby z niższych warstw społecznych więc „mówiom, robionc błendy”, podczas gdy usytuowani na wyższym szczeblu drabiny społecznej obywatele Londynu wysławiają się zgodnie z obowiązującymi zasadami leksykalnymi. Zastanawiacie się pewnie teraz, co z samym Kubą Rozpruwaczem? Oczywiście, nie zdradzę Wam, kto w "Prosto z piekła" został osadzony w jego roli. Co jednak mogę Wam zdradzić, to to, że postać ta została przez Moore’a bardzo dobrze sportretowana. Jej psychika, zachowania oraz motywy są wiarygodne – na tyle, na ile „wiarygodna” może być logika kierująca seryjnym mordercą. Równie dobrze zostały zaprezentowane wszelkie inne osoby dramatu. Każda z postaci, która choćby na chwilę pojawia się w kadrze, została odpowiednio nakreślona. Zarówno pod względem psychologicznym, jak i wizualnym. Na osobne omówienie zasługuje również naturalizm w wykonaniu Campbella. Jako że ofiarami Rozpruwacza w głównej mierze były panie lekkich obyczajów, w komiksie znajduje się kilka scen, których nie powstydziłby się Milo Manara: jest więc i negliż, jak i ujęcia cielesnych zbliżeń. Poza tym, oczywiście, przedstawione są także same zbrodnie. Bez żadnych upiększeń. "Prosto z piekła" jest pod tym względem niezwykle brutalnym komiksem. To nie jest zwykła historia o Kubie Rozpruwaczu. To komiksowe arcydzieło. Ale tylko dla osób dorosłych i o mocnych nerwach. Żeby nie było – ostrzegałem. Dłuższa recenzja na moim blogu - link: https://karols.pl/prosto-z-piekla-edycja-kolorowa/
Karol Skrzypek - awatar Karol Skrzypek
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Sin City: Do piekła i z powrotem Frank Miller
Sin City: Do piekła i z powrotem
Frank Miller Lynn Varley
Wreszcie nadszedł i ten moment – pożegnanie z Miastem Grzechu. „Sin City: Do piekła i z powrotem” jest siódmą, a zarazem ostatnią odsłoną kultowej serii komiksów. To dzieło Franka Millera jednocześnie okazuje się największym objętościowo tomem. W dodatku dość nietypowym. Artysta i weteran wojenny, Wallace, ratuje nieznajomą kobietę przed śmiercią. Miły wspólny wieczór przy drinku zmienia się jednak w koszmar, gdy Esther zostaje brutalnie uprowadzona. Mężczyzna rozpoczyna osobistą wendettę, usiłując odnaleźć bratnią duszę w tym przepojonym złem mieście. Jednak każdy spisek czy szemrany biznes sięga głębiej, niż można by przypuszczać. Nigdy nie wiesz, komu wypowiadasz wojnę, upominając się o sprawiedliwość… Ta opowieść może budzić różne emocje. Nie wszystkie będą pozytywne. Klimat jest gęsty, zemsta słodka, a przeciwności losu wymagają nie lada sprytu, odwagi oraz niekiedy odpowiednio wykorzystanej siły. W pewnym momencie robi się już naprawdę poważnie, rzeczywistość okazuje się dobrze zakamuflowanym piekłem, budząc zgrozę i obrzydzenie. Gorszym nawet od psychodelicznych wizji spowodowanych nieznanym narkotykiem. Jednak mimo tak hiperbolizowanego obrazu deprawacji, przedstawiona historia znacząco różni się od pozostałych odsłon, co przynajmniej w moim odczuciu nie stanowiło atutu. Zakończenie nie podąża typową drogą, w związku z czym czułam delikatne rozczarowanie – jednak to kwestia już kompletnie indywidualna, czy akurat to rozwiązanie przypadnie komuś do gustu. Dominujący styl nie różni się od tego w poprzednich tomach, oferując dokładnie ten sam znakomity poziom. Czarno-białe kontrasty, subtelność, a także przebijający się gdzieniegdzie kolor przewodni… Z wyjątkiem jednej nieco dłuższej sceny, która jest w pełni barwna i kompletnie odjechana. Zmiany z kadru na kadr, psychodelia, narkotyczna podróż przez stany świadomości. Wszystko zupełnie niespodziewane, w dodatku zabarwione humorem (choć w dużej mierze dość niskich lotów). „Sin City: Do piekła i z powrotem” domyka kultową serię w dość nieoczywisty sposób, nie stroniąc od chłodnego optymizmu. Może się to podobać, można się tym zachwycić, mnie nie do końca to kupiło. Wciąż uważam tę część za dobrą, ale nie umywającą się do najlepszych. Ot takie proste 7/10.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na 7 3 dni temu
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie Garth Ennis
Kaznodzieja: Zdarzyło się w Teksasie
Garth Ennis Steve Dillon
Cykl „Kaznodzieja” to porywająca lektura. Jest tak wiele aspektów, o których można tu powiedzieć, że doprawdy trudno znaleźć miejsce startu. No ale weźmy, niech będzie: Kaznodzieja jest opowieścią typu „love story”. Albo nie: Kaznodzieja jest historią o przyjaźni między mężczyznami. Inaczej: Kaznodzieja jest przypowieścią o świecie z gruntu niesprawiedliwym, bowiem rządzonym przez ludzi, których stworzył Bóg - a potem zostawił ich samych sobie, w swoim pragnieniu umiłowania pozwolił, by doszli do tej miłości samodzielnie, bez nacisku. I jest również Kaznodzieja historią świata z lat 90., w którym już tylko najbardziej naiwni - oraz ci niespecjalnie inteligentni - wierzą, że istnieje coś takiego jak „amerykański sen”, czyli świat, w którym uczciwą pracą się ludzie bogacą. Garth Ennis w Kaznodziei pomieszał to, co kocham w filmie „Prawdziwy romans”, z tym, co uwielbiam w filmie „Dogma”, a całość umieścił w brutalnym (okropnie brutalnym) świecie, którego dramatyzm wskakuje na najwyższe możliwe tony. Jednocześnie przyjemnie czyta się o prawdziwej, męskiej przyjaźni Jessego z Cassidym, podobnie w zaangażowany sposób patrzymy na związek Jessego z Tulip, niejednokrotnie trzaśniemy się w czoło patrząc, jak coś tak pięknego jak miłość jest aż tak trudne; jak złączenie dwóch osobowości, które niewątpliwie pragną się wzajemnie, jest usłane takimi wilczymi dołami. Samo życie. Jest i Bóg i aniołowie, dosłownie, jako postaci faktycznie istniejące. Dla niektórych i dziś może to być obrazoburcze (a co dopiero w połowie lat 90.!), ale myślę, że jednak dla większości będzie to już lektura jak najbardziej zdatna. Organizacja, z którą przychodzi się mierzyć naszemu Kaznodziei jest jednoznacznie kojarzona z licznymi religijnymi organizacjami naszego świata, a mocne przerysowanie faktów nie tylko nie utrudnia, ale wręcz ułatwia spojrzenie na religijne instytucje z boku, krytycznie, bez poczucia zagrożenia czy wykonywania czynu grzesznego. Jest tak wiele stron, z których można na cykl spoglądać - tak ogromne wrażenie robi. Garth Ennis i Steve Dillon stworzyli serię, która jak mało która w amerykańskim komiksie zawiera początek, rozwinięcie i koniec, nie jest przeciągnięta o ani jeden epizod, a całość zwyczajnie zwala z nóg. Szczególnie, że mam wrażenie, że my u nas dopiero stosunkowo od niedawna mamy taki świat, jaki przed trzydziestu łaty pokazywał Ennis w USA: gadające głowy w telewizji, które doprawdy nie mają nic do powiedzenia, najgorsze męty z tytułami ministrów, każda, nawet największa głupota, która im się opłaca objawiana niczym słowo boże i jedyne możliwe działania, inaczej no po prostu będzie “finis poloniae”. I te pozwy, wykorzystywanie ludzi utalentowanych przez cwaniaków, którzy krążą jak sępy wokół faktycznie posiadających talent przedstawicieli naszego gatunku, wieczne kłamstwa, życie na koszt buraków-podatników, łamanie z dnia na dzień obietnic bez najmniejszego wstydu - oto, co pokazuje Ennis w tle tej pasjonującej historii. Ale tylko dla dorosłych, ostrzegam. Moim zdaniem jest to dzieło wybitne, które po prostu trzeba posiadać na regale na honorowym miejscu.
Pablos - awatar Pablos
ocenił na 7 1 rok temu
Szninkiel Grzegorz Rosiński
Szninkiel
Grzegorz Rosiński Jean Van Hamme
Słynny(?) "Szninkiel" Van Hamme'a i jednego Polaka. Podzielony na 10 części, ukazywał się w 1986-87, we Francji. Recenzuję czarno-białą wersję z serii "Kolekcja komiksów Grzegorza Rosińskiego" z 10 rozdziałami. Bez ciężaru nostalgii. Do roboty. Na planecie Daar od lat ścierają się armie trójki "nieśmiertelnych". Na rzeź pędzą roznegliżowane wojownicze amazonki, rycerze na plujących ogniem bestiach, włochate małpoludy i niebinarni łucznicy na latających mięsożernych roślinach. Kręcą się między nimi jeszcze pokurcze szninkiele; niby hobbici, ale trochę gryzonie – niewolnicy, mięso armatnie. Jeden z nich, J'on, budzi się na pełnym trupów pobojowisku. Ukazuje mu się O’n, czyli "Władca Stworzyciel Światów", czyli gadający monolit z "2001: Odyseja Kosmiczna". Każe szninkielowi zaprowadzić pokój na Daarze, bo inaczej zrobi armagiedon. Do pomocy w zadaniu daje małemu "wielką moc". J’on do ostatniego rozdziału będzie się głowił, co to za moc. Tak zaczyna się "mission impossible" niechętnego bohatera. Nie będzie sam. Spotka pomocnego małpoluda Bom-Boma, a potem tłumy oddanych szninkielów z ponętną G’wel na czele. To nie komiks dla dzieci! Przemoc, okrucieństwo, golizna. Autorzy z lubością rozbierają kobiety, a ulubioną zabawką Rosińskiego jest G’wel. Poznajemy ją, gdy omal nie pada ofiarą gwałtu zbiorowego, a potem jej idealne piersi oglądają Daar równie często, jak jego dwa słońca. No i ta słynna scena u Volgi. Co Van Hamme i Grzegorz chcieli powiedzieć? Najlepszy kochanek to hojnie obdarzony murzyn, który straci panowanie, gdy zobaczy modelkę Playboya? Czy tak? To miał być żart? Dzisiaj by nie przeszedł. Oj, nie. Jean Van Hamme czerpał garściami z innych dzieł, gdy lepił "Szninkiela". Wspomniana już "Odyseja", Tolkien, wątki mesjanistyczne, nawiązania biblijne, stwór z Lovecrafta, zrzynka z "Ciemnego Kryształu" Hensona… Komiks miał być przygodówką, opowieścią o zbawicielu, rozprawą na temat relacji człowiek-stwórca, o wybaczaniu... To za wiele srok ciągniętych za ogon. Część wątków interpretuj sobie czytelniku sam. J’on podejrzanie często wychodzi z opresji – tylko szczęście? W co grał O'n? Zakończenie jest dziwne, mało logiczne, pozostawia niedosyt. Mimo to, "Szninkiel" zostaje w pamięci. Nie można przejść obok niego obojętnie. Ma w sobie ogromne pokłady ambicji. Do tego rysunki Rosińskiego – fantastyczne. Zachwycają pięknem i harmonią, by za chwilę oddawać ze szczegółami brzydotę. Podobno istnieje wersja kolorowana. Cieszę się, że trafiłem czarno-białą. "Szninkiel" to wysoka liga, ale nie należy do moich ulubionych komiksów. Interesująca, słodko gorzka przygoda, rozczarowujący finał. Siedem gwiazdek to jednak za mało i nie fair. Osiem. Wydanie zawiera wstęp Kseni Chamerskiej -trochę o autorach, więcej o roli stwórcy w opowieści. Średnio pomocne interpretacje. Dodatki na końcu - zobacz czytelniku, jak bohaterowie "Szninkiela" mogli wyglądać i co G’wel ma między nogami (jeśli cię to interesuje). Poza tym.. Skąd się brały amazonki, ciężkozbrojni i dżender fluidy? Trójca musiała uzupełniać ich szeregi. Zabicie J’ona stworzyłoby męczennika. I nie poprawiło sytuacji. Zły pomysł, "nieśmiertelni". 27.02.26
arbuziarz - awatar arbuziarz
ocenił na 8 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Strażnicy, tom 3

Więcej
Alan Moore Strażnicy, tom 3 Zobacz więcej
Więcej