Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego

Okładka książki Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego autora Jörg-Dieter Brandes, 9788375952186
Okładka książki Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego
Jörg-Dieter Brandes Wydawnictwo: Wydawnictwo M historia
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Korsaren Christi. Joanniter & Marteser: Die Herren des Mittelmeers
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7595-218-6
Tłumacz:
Monika Dobija
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego

Średnia ocen
6,1 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego

Sortuj:
avatar
6019
835

Na półkach:

Aby napisać dobrą książkę popularyzatorską/popularno-naukową z dziedziny historii wcale nie trzeba być zawodowym historykiem. Jako przykład podam niedawno przeze mnie przeczytaną i ocenioną na tym portalu biografię księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, autorstwa Jana Widackiego. Historykiem być nie trzeba, ale należy spełnić kilka zasadniczych warunków. Pierwszy to posiadanie gruntownej wiedzy na przedstawiany temat, drugi to umiejętność logicznego, uporządkowanego, spójnego przedstawienia wydarzeń, trzeci to lekkie pióro i dar zaintrygowania czytelnika. Z tych trzech warunków J.-D. Brandes (były zawodowy wojskowy) posiadł w niejakim stopniu umiejętność zaciekawienia czytelników, co prezentuje zresztą tylko w niektórych fragmentach książki, w największym stopniu tych, które opisują wielkie oblężenie Malty w 1565 r. To zresztą temat-samograj, wydarzenia ułożyły się w sposób tak dramatyczny, że trudno byłoby czytelnika zanudzić. W innych partiach opracowania to ostatnie jednak się Autorowi udaje.
Dogłębnej wiedzy na temat militarnych (morskich) dziejów rycerskiego zakonu szpitalników św. Jana (Kawalerów rodyjskich, Kawalerów maltańskich),nie mówiąc już o całokształcie epoki Autorowi wyraźnie nie dostaje. Prezentuje wiedzę powierzchowną, opartą na skromnym wyborze literatury przedmiotu, skromnym zwłaszcza w stosunku do olbrzymiej liczby publikacji na temat szpitalników – temat zakonów rycerskich jako takich od dawna był i nadal jest modny. Do źródeł nie sięga, co zresztą można w pracy popularyzatorskiej wybaczyć. Trudniej wybaczyć płytkie podejście do tematu, przedstawianie jednostronnej wersji takich czy innych wydarzeń, błędy rzeczowe. Widać to wyraźnie w konfrontacji z innymi, znacznie lepszymi opracowaniami dziejów szpitalników św. Jana, często również dostępnymi w języku polskim (np. H.J.A. Sire, „Kawalerowie maltańscy”, Warszawa 2000 – wyd. oryginału 1994). Przykładowo, w pewnym miejscu J.-D. Brandes bez wymienienia źródła tej informacji podaje (jako pewną) wiadomość, iż sułtan Saladyn leczył się incognito w jednym ze szpitali zakonu, co dowodzi wysokiego poziomu medycyny zakonnej już w XII w. Cóż, na temat Saladyna krążyły w średniowiecznej Europie najbardziej sensacyjne opowieści, łącznie z tą, iż potajemnie przyjął chrzest i wyznawał chrześcijaństwo. Skoro tak, to mogła również krążyć legenda o kuracji w szpitalu św. Jana. Na wiadomość tę (istotnie niezwykłą) nie natrafiłem jednak w żadnej z poważnych prac na temat Saladyna czy szpitalników, wydaje się ona nadto zupełnie nieprawdopodobna. Poza wszystkim, w XII w. poziom medycyny arabskiej i żydowskiej znacznie przewyższał wiedzę lekarzy łacińskiego chrześcijaństwa i szpitalnicy dopiero uczyli się wielu rzeczy. Sułtan miał do dyspozycji znacznie lepszych adeptów medycyny, których usługi oferował nawet jakoby swoim przeciwnikom spośród potentatów chrześcijańskich (co wydaje się już bardziej prawdopodobne). To w sumie drobiazg, ciekawostka. Znacznie poważniejsza sprawa to obszerna ocena jednego z wielkich mistrzów zakonu, Hiszpana Juana d' Homedesa (XVI w.),którego Autor przedstawił jako niegodziwca, intryganta, oszusta i złodzieja, dybiącego na dobre imię, a nawet życie wielu podwładnych współbraci, osobę która w obliczu największego zagrożenia ze strony Turków doprowadziła Zakon na skraj upadku. Bezkrytycznie poszedł w tym wypadku za czarną legendą d'Homedesa, stworzoną przez francuską frakcję wśród ówczesnych szpitalników, zwalczających hiszpańskiego zwierzchnika z przyczyn animozji politycznych (Francja toczyła wówczas wieloletnią wojnę z Hiszpanią i nawet sprzymierzyła się z tego powodu z muzułmańską Turcją). Ta oczerniająca legenda była następnie kontynuowana przez wielu stronniczych lub łatwowiernych autorów. Poważniejsze opracowania przedstawiają sprawę w zupełnie innym świetle i doceniają istotne zasługi d'Homedesa, np. zainicjowanie budowy nowoczesnych fortyfikacji na Malcie, które kilkanaście lat później zdołały się oprzeć potężnej, tureckiej armii oblężniczej. Nawet J.-D. Brandes, po wyliczeniu wszelkich zbrodni i niegodziwości, przyznaje w kilku końcowych zdaniach Hiszpanowi tę zasługę, co pasuje do poprzednich wywodów jak pięść do nosa i musi budzić zdziwienie. Ogólnie nie wystawia to wiedzy Autora zbyt wysokiej noty. Nawet podzielając negatywny pogląd na działalność d'Homedesa, powinien jednak uwzględnić i ewentualnie obalić odmienne opinie wyrażane w literaturze przedmiotu. Zdaje się jednak nic o nich nie wiedzieć.
Kolejna sprawa to sposób przedstawiania materiału. Jest on niezwykle chaotyczny. Nawet w obrębie poszczególnych rozdziałów J.-D. Brandes nie potrafi utrzymać porządku chronologicznego czy rzeczowego. Nieustannie przeskakuje z tematu na temat, wikła się w dygresje, opisuje wydarzenia, które mają dopiero nastąpić itp. Utrudnia to lekturę oraz spojrzenie bardziej kompleksowe niż prosta pogoń za sensacjami i militariami.
Po tych wszystkich uwagach krytycznych kilka akcentów pozytywnych. Zaletą książki może stać się to, że zainteresowała pewien krąg czytelników, którzy napisali o tym w swoich komentarzach. Może zachęci to ich do sięgnięcia po pozycje bardziej wartościowe. Należy też podkreślić obiektywizm Autora, który potrafi spojrzeć na zakon szpitalników (a także na inne zakony rycerskie czy samą ideę zbrojnej walki za wiarę) w sposób krytyczny. Nie zapomina o tym, iż Kawalerowie nie tylko zwalczali piratów tureckich czy berberyjskich, ale sami również zajmowali się korsarstwem i napadali na kupieckie statki muzułmańskie. Wprost wypomina im też atakowanie i zabór posiadłości chrześcijańskich, prawosławnych państw greckich, co zresztą skwapliwie usprawiedliwiała Stolica Apostolska, nominalny zwierzchnik zakonu. Dostrzega wreszcie uwiąd zakonu w drugiej połowie XVIII w., jego anachroniczny wówczas, feudalny charakter, konflikty na tym tle z miejscową ludnością wyspy i nieuchronność upadku. Przyspieszonego na koniec nieudolnością oraz brakiem charakteru ostatniego wielkiego mistrza na Malcie, zresztą arystokraty niemieckiego pochodzenia (jedynego niemieckiego mistrza w dziejach szpitalników).
I jeszcze kilka uwag pod adresem "Wydawnictwa M". Dobrze spisała się Redakcja, brak poważniejszych omyłek czy usterek językowych. Korzystnie prezntują się oprawa i twarda okładka. Zabraklo natomiast map (te bardzo by sie przydały przy poruszanej w pracy tematyce) oraz materiału ilustracyjnego.

Aby napisać dobrą książkę popularyzatorską/popularno-naukową z dziedziny historii wcale nie trzeba być zawodowym historykiem. Jako przykład podam niedawno przeze mnie przeczytaną i ocenioną na tym portalu biografię księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, autorstwa Jana Widackiego. Historykiem być nie trzeba, ale należy spełnić kilka zasadniczych warunków. Pierwszy to posiadanie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
362
288

Na półkach: ,

To nie jest książka historyczna jakich wiele. To jest relacja pełna ognia, emocji i uczuć. Dumy, gniewu i rozpaczy. Żalu i nostalgii. Po lekturze Korsarzy Chrystusa już na zawsze zapamiętasz bohaterską obronę Rodos, heroiczne zmagania na Malcie, morskie bitwy i galerię zapomnianych obrońców cywilizacji i wiary.

To nie jest książka historyczna jakich wiele. To jest relacja pełna ognia, emocji i uczuć. Dumy, gniewu i rozpaczy. Żalu i nostalgii. Po lekturze Korsarzy Chrystusa już na zawsze zapamiętasz bohaterską obronę Rodos, heroiczne zmagania na Malcie, morskie bitwy i galerię zapomnianych obrońców cywilizacji i wiary.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
454
149

Na półkach:

Średniowiecze po ukończeniu szkoły średniej jest uznawane przez uczniów za epokę niezbyt ciekawą, brutalną i pozbawioną humanizmu, jaki cechuje dajmy na to renesans. Dopiero gdy opuści się szkolne mury i w daleki pójdzie świat, a na swojej drodze napotka książki mówiące co nieco o tym pełnym tajemniczości okresie, jest się w stanie docenić jego niezwykłe zawiłości. Wiara w czarownice, diabły i smoki to tylko niektóre z aspektów epoki mroku. Prawdziwie interesujące są opowieści zapisane na kartach historii, w kronikach i innych księgach, jakich mało było w tych czasach. Któż nie lubi słuchać bądź czytać o dzielnych, bądź też potępianych inkwizytorach, okrutnych królach czy niewinnych księżniczkach? A co gdy powstanie pozycja mówiąca o pozornie cichych joannitach, zakonnikach walczących w imię wiary, korsarzach i władcach mórz?

Wtedy nie pozostaje nam nic innego, jak ją przeczytać. „Korsarze Chrystusa: Joannici – władcy Morza Śródziemnego” Jorga – Dietera Brandesa to pasjonująca podróż między wojnami rycerskimi, przez cały okres panowania zakonu tychże braci.

Pan Brandes jest znanym w świecie publicystą, który na główny obszar zainteresowań wybrał sobie Bliski Wschód. Jest także byłym generałem i oficerem sztabowym, pracował w służbie wywiadowczej na terenie Syrii, Libanu, Jordanii oraz Arabii Saudyjskiej. Wiedze zebraną na temat joannitów postanowił opublikować w formie książki naukowej, którą czyta się jak dobrą powieść.

Zakon powstał w 1070 roku w Jerozolimie przez kupca, brata Gerarda z Amalfi. Początkowo, jego głównym celem była wolontaryjna praca na rzecz cierpiących, dlatego tez pierwotnie zwano ich szpitalnikami. W roku 1113 został zatwierdzony bullą papieską. Od tego czasu w życiu joannitów dochodziło do wielu chwalebnych i haniebnych czynów. Początkowo rósł w oczach, napawając dumą swych twórców i głównych darczyńców. Jako następca templariuszy cieszył się zasłużoną chwałą. Wielu chciało znaleźć się w nim na służbie, bądź tylko szkoleniu poprzedzającym śluby. Wiele czynników złożyło się na to, iż początkowo wzorowi lekarze przerodzili się w rycerzy, będących postrachem islamskich szlaków, a w historii zapisali się, jako dzielni rycerze walczący za wiarę i strzegący granic chrześcijaństwa. Cypr, Rodos, Włochy w końcu Malta, to miejsca z których bracia joannici tworzyli swoje duchowe ojczyzny, czyniąc z nich warownie nie do zdobycia. Jednakże jak wiemy, gdy się polepszy, to potem na pewno też się pogorszy. Nie inaczej było i w tej sytuacji. Znany z dyscypliny i mądrości zakon zaczął podupadać gdy w jego szeregi zaczęła wkradać się gnuśność i nieporządek…

Jak z taką sytuacją poradzili sobie dzielni braciszkowie? Czy podołali czyhającym zagrożeniom? Czy przetrwali swój prywatny okres burzy? Jaki wpływ mięli na dzieje Italii, Francji czy Niemiec? W jaki sposób zasłużyli się dla historii? Jak radzili sobie na mało przystępnych wyspach?

Na te właśnie pytania odpowiada nam książka pana Brandesa. Przyznam szczerze, iż początkowa bałam się, że nie przebrnę przez jej treść. Zdarzało mi się przysypiac i ziewać naprawdę szeroko. Dopiero po trzech, czterech rozdziałach, gdy myślałam, że się poddam, nastąpił wielki bum i lektura pochłonęła mnie bez reszty.

Choć jest to książka czysto naukowa nie brak w niej plastycznych, pełnych akcji opisów, nacechowania głównych postaci historycznych, które stają się przez to bliższe oraz delikatnego przymrużenia oka, gdy mowa o sytuacjach dość komicznych, aczkolwiek niewątpliwie ważnych dla danego wątku.

Historie zawarte w tej książce sprawiają, iż nasza wyobraźnia działa na podwójnych obrotach, nie mogąc uwierzyć, iż to wszystko jest prawdą, Anie kolejna częścią „Piratów z Karaibów”- choć napotkamy w niej takie nazwisko, jak sławetny Barbossa. Gdy już o piratach mowa, muszę przyznać, iż lektura tej pozycji zmieniła w pełni moje dotychczasowe myślenie o ich działaniu. Kto by pomyślał, że do wielu przedstawicieli tegoż zajęcia należały całe wyspy, nawet państewka?

W książce natkniemy się również na nazwiska znanych autorów książek – kto wie jakie fakty z ich życia ujawnia Brandes?

Szczerze zachęcam was do podjęcia się lektury tej książki. To nie tylko wspaniała lekcja historii średniowiecza, ale też nauka o ludzkich zachowaniach, słabościach i honorze.

Średniowiecze po ukończeniu szkoły średniej jest uznawane przez uczniów za epokę niezbyt ciekawą, brutalną i pozbawioną humanizmu, jaki cechuje dajmy na to renesans. Dopiero gdy opuści się szkolne mury i w daleki pójdzie świat, a na swojej drodze napotka książki mówiące co nieco o tym pełnym tajemniczości okresie, jest się w stanie docenić jego niezwykłe zawiłości. Wiara w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego na półkach głównych
  • 34
  • 19
  • 1
22 użytkowników ma tytuł Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego na półkach dodatkowych
  • 14
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Korsarze Chrystusa. Joannici - władcy Morza Śródziemnego


Ciekawostki historyczne