rozwińzwiń

Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994

Okładka książki Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994 autora Marek Niedźwiecki, 8386237759
Okładka książki Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994
Marek Niedźwiecki Wydawnictwo: Wydawnictwo Wacław Bagiński i Synowie muzyka
404 str. 6 godz. 44 min.
Kategoria:
muzyka
Format:
papier
Data wydania:
1996-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
404
Czas czytania
6 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8386237759
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994

Średnia ocen
7,3 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994

avatar
213
211

Na półkach:

Recenzja z archiwalnego numeru „Tylko Rocka” [nr 10 / 1996] autorstwa długoletniego redaktora naczelnego – Wiesława Weissa:

Lista przebojów Trójki, stworzona w 1982 roku jako radiowa zabawa, stała się czymś dużo więcej - barometrem upodobań, fascynacji i mód muzycznych w naszym kraju, świadectwem przemian zachodzących w świecie popu i roc­ka, zwierciadłem, a może i wyznacznikiem karier. Dobrze się więc stało, że Ma­rek Niedźwiecki, autor audycji, zebrał wszystkie dotychczasowe notowania w książkę. Przeglądane po latach wiele bowiem mówią i o muzyce tego okre­su, i o nas - jej odbiorcach. Ale ta książka to nie tylko sucha wyliczanka przebojów.

Marek Niedźwiecki pokusił się bowiem o opatrzenie poszczególnych ze­stawień krótkimi notami. Są w nich fachowe komentarze do listy, są uwagi i re­fleksje człowieka, który nie tylko popularyzuje muzykę, ale też sam jest jej fanem, są nawet informacje o ważnych zdarzeniach z minionych kilkunastu lat, pozwalające skojarzyć piosenki, których słuchaliśmy, z atmosferą czasu, jaki je zrodził. Największą wagę mają chyba jednak zapiski bardzo osobiste, wyjęte pewnie z dziennika, pozwala­jące nam przekroczyć próg prywatnego świata Autora. I uświadomić sobie prawdę, którą dobrze przecież znamy. Listy Trójki nie byłoby bez Marka. Ma rację Wojciech Mann, który na okładce książki napisał, że audycja Niedźwieckiego to przykład, jak można z pozornie wyeksploatowanej formy zrobić coś dobrego i nie zanudzić tak długo.
[WIESŁAW WEISS]

zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com

Recenzja z archiwalnego numeru „Tylko Rocka” [nr 10 / 1996] autorstwa długoletniego redaktora naczelnego – Wiesława Weissa:

Lista przebojów Trójki, stworzona w 1982 roku jako radiowa zabawa, stała się czymś dużo więcej - barometrem upodobań, fascynacji i mód muzycznych w naszym kraju, świadectwem przemian zachodzących w świecie popu i roc­ka, zwierciadłem, a może i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
132
122

Na półkach: , ,

Zastanawialiście się kiedyś co było na topie w muzyce, kiedy przyszliście na świat? A może zastanawiacie się, skąd brała się muzyką w radiu zanim powstał internet? A może interesuje Was co było przed pojawieniem się płyt CD i internetu? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w tej książce. Jak to się stało, że powstała jedna z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce i na świecie list przebojów i kto jest jej twórcą.
Dodatkowo czytając opisy pana Marka dowiadujemy się kiedy powstał jaki zespół, co się działo na festiwalach muzycznych.
Mało tego, książka to również podróż po Polsce i różnych światowych zakątkach.
Długo ta książka czekała na półce, ale chyba dorosłam do tego, żeby chłonąć to co chce nam pan Marek przekazać. Świetna pozycja.

Zastanawialiście się kiedyś co było na topie w muzyce, kiedy przyszliście na świat? A może zastanawiacie się, skąd brała się muzyką w radiu zanim powstał internet? A może interesuje Was co było przed pojawieniem się płyt CD i internetu? Na te pytania znajdziecie odpowiedzi w tej książce. Jak to się stało, że powstała jedna z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce i na świecie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
15
5

Na półkach: ,

Wspaniała podróż po muzyce. Większości notowań LP3 z tej książki nie słuchałam, ale czytając krótkie wspomnienia Niedźwiedzia i znając klimat Listy, Łatwo było się przenieść w lata osiemdziesiąte. Uwielbiam Pana Marka!!! :)

Wspaniała podróż po muzyce. Większości notowań LP3 z tej książki nie słuchałam, ale czytając krótkie wspomnienia Niedźwiedzia i znając klimat Listy, Łatwo było się przenieść w lata osiemdziesiąte. Uwielbiam Pana Marka!!! :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994 na półkach głównych
  • 50
  • 21
16 użytkowników ma tytuł Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994 na półkach dodatkowych
  • 7
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994

Inne książki autora

Marek Niedźwiecki
Marek Niedźwiecki
Polski dziennikarz muzyczny, prezenter Programu III Polskiego Radia (1982-2007, od 2010). Członek Akademii Fonograficznej ZPAV. Okazjonalnie współpracuje z prasą muzyczną. Brat Piotra Niedźwieckiego, prezydenta Zduńskiej Woli. Dzieciństwo spędził w Szadku. Z wykształcenia inżynier budownictwa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Marillion - Grendel, Fish i Hoggy Piotr Kosiński
Marillion - Grendel, Fish i Hoggy
Piotr Kosiński Krzysztof Dmochowski
Recenzja, dość krytyczna pt. „KOMPILACJA” z pisma „Tylko Rock” nr 11 / 1992 r., której autorem jest Michał Ostrowski: O tej książce można powiedzieć - parafrazu­jąc sławne zdanie Słonimskiego - iż jest ona nieocenionym kompendium wiedzy dla wszystkich, którym drogie jest imię, nazwisko i adres wielkie­go Szkota i jego byłych przyjaciół. Czy znaczy to, że ta praca jest zła? Oczywiście, nie. Jest jedy­nie trochę nudna. I nie każdego może zadowo­lić. Rozczarowany będzie ten, kogo interesuje muzyka jako taka. Niczego ciekawego nie znaj­dzie tam również wytrawny marillionolog. Wszak zna on obszernie publikacje na temat zespołu autorów zachodnich. Czytając zaś książkę Kosińskiego i Dmochowskiego może się ziryto­wać, kiedy zobaczy całe passusy dosłownie przetłumaczone ze "Script" Clive’a Gifforda i "Mar­ket Square Heroes" Micka Walla (bez podania źródła). Dla kogo zatem przeznaczona jest ta monografia? Zapewne ucieszy tych, którzy lubią wiedzieć, przykładowo, ile bootlegów Marillion ma w swej kolekcji Piotr Kosiński. Albo - już bez złośliwości - że 22 września muzycy stawili się w komplecie w teatrze Tivoli w Utrechcie, gdzie odbyło się spotkanie holenderskich fanów Maril­lion, połączone z obchodami piątej rocznicy dzia­łalności fan-clubu „Freaks”. W sali zmieściło się 1200 osób, podczas, gdy co najmniej drugie tyle pozostało na zewnątrz... I tak dalej, i tak dalej. Czy należy z tego czynić zarzut autorom? Chy­ba jednak nie. Wszak książka ta ukazała się nakładem wydawnictwa Rock-Serwis. Czyli jak sama nazwa wskazuje, jest ona materiałem po­mocniczym. I tylko tak należy ją traktować. Jest to bardzo dokładna i rzetelna kronika działalności zespołu. Komentarz autorski jest rzeczywiście ograniczony do minimum (co zre­sztą Kosiński i Dmochowski przyznają już na wstępie). Brak też stylistycznych ornamentów w rodzaju: "Deszcz oblewa dwie czarne limuzyny, oczekujące z zapalonymi silnikami przed lotniskiem w Los Angeles. Tego popołudnia niebo nad miastem ma barwę siną, a strugi ciepłego marcowego deszczu spływają rynnami niczym potoki". (Tak rozpoczyna Mick Wall). Niezależnie od oceny literackiej takiego stylu, bez wątpienia sprawia, że czytanie daje więcej przyjemności. Na rynku zachodnim książka "Grendel, Fish i Hoggy" przeszłaby pewnie niezauważona. U nas jednak jest ona wyraźnym krokiem na­przód w stosunku do wcześniejszych publikacji dotyczących Marillion, o których zasadniczo nic dobrego nie da się powiedzieć. [MICHAŁ OSTROWSKI] zapraszam na blog: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na73 miesiące temu
Echa. Kompletna historia Pink Floyd Glenn Povey
Echa. Kompletna historia Pink Floyd
Glenn Povey
Książka idealna niemal pod każdym względem. Zależy to oczywiście od tego, czego oczekujemy od tego typu publikacji, ale było tak w moim przypadku. Jestem podbita i oczarowana. To nie jest klasyczna "biografia zespołu". Raczej monografia (bo też nie kalendarium, do którego się ją w opiniach sprowadza). I bogom niech będą dzięki. Co za odmiana. Nie znajdziemy tu ani zbyt wielu skandalów, ani wszystkich możliwych szczegółów życia prywatnego muzyków (właściwie ograniczono to do niezbędnego minimum, którego nie dałoby się pominąć rysując tło ich twórczości i koncertów). Autor nie zagłębił się też zbytnio w cały geopolityczny kontekst lat 60., 70. i 80. - i również pochwalam go za to, bo przecież jest on doskonale znany (wielu ludziom z autopsji) i po co nam kolejna minisynteza historii muzyki i kultury XX wieku. Informacje tego rodzaju ograniczono do minimum i sprowadzono do roli swoistych przypisów do głównej narracji (a i te są zresztą bardzo ciekawe - nie wiedziałam na przykład, że ówczesny kanadyjski rząd był aż tak wściekle antykomunistyczny, a we Francji za muzykowanie na ulicy można było trafić do aresztu - nie wspominając już o wszystkich realiach przemysłu płytowego przed Internetem). Nic nie odwraca naszej uwagi od tematu, jakim jest działalność Pink Floyd i - z wyjątkiem rozdziałów o początkach przygody z muzyką i solowych karierach członków, których też nie dało się pominąć - nie rozmienia go na drobne. Dostajemy wyłącznie sam przekrój "maszyny" i informacje o tym, co, kiedy i z kim wypuściła (oddając przy tym honor wszystkim, najdrobniejszym nawet współpracownikom). A te są tak wyczerpujące i szczegółowe, że możemy śledzić działalność zespołu dzień po dniu - co nagrywał, gdzie grał koncert, co na nim zagrał i pod jakim tytułem został zapowiedziany każdy numer (bardzo często do tych informacji dołączone są fragmenty recenzji lub relacji fanów). Właśnie tak, działalność zespołu - nie przebieg porannej toalety Gilmoura i Watersa (nota bene, autor ujął mnie tym, że przedstawił ich bez specjalnego retuszu i źle maskowanej sympatii do któregokolwiek. Nie jest oczywiście wolny od subiektywizmu - któż jest - ale nie narzuca się czytelnikowi. Jeżeli wprost ocenia, to w sposób raczej wyważony; jeśli zaś przedstawia skrajne opinie, to tylko w kategorii cytatu. Co prawda po skończeniu lektury mocno znielubiłam Watersa jako twórcę i człowieka, ale to tylko moje zdanie - inna osoba po przeczytaniu tej książki i zaznajomieniu się z faktami może stanąć w jego konflikcie z resztą Floydów po zupełnie innej stronie). Równocześnie jednak, takie przekrojowe i usystematyzowane podejście, choć może się ono wydawać suche i bezduszne (czy wręcz odhumanizowane),pozwoliło mi - paradoksalnie - bardziej niż kiedykolwiek docenić trud zawodowych muzyków, nie tylko Floydów. Gdy poznajemy ich dorobek tylko za pośrednictwem albumów studyjnych (wydawanych z reguły nie częściej niż raz do roku),a występy widzimy jedynie jako odosobnione epizody w trasach, umyka nam, jak przepracowani są to ludzie. Nagłe zobaczenie niekończącego się ciągu pojedynczych koncertów - jak segmentów w tasiemcu - z których bardzo nieliczne zostały odwołane lub przerwane jakimś okolicznościowym urlopem, jest doświadczeniem naprawdę otwierającym oczy. Książka nie jest też, czego moim przedmówcom brakowało, "pogłębionym spojrzeniem" na dorobek Pink Floyd. I moim zdaniem bardzo dobrze. Bo po co fanowi gotowe analizy tych tekstów i ich pełna, detaliczna geneza. Czy nie powinien raczej - co zrozumiałe w przypadku takiej książki - założyć słuchawek na uszy i osobiście zanurzać się w dźwiękach równolegle do lektury (a po niej posłuchać wszystkiego jeszcze raz z tekstem i samemu pobawić się w interpretowanie, gdybania i wyciąganie wniosków, których nasunie się mnóstwo),zamiast pochłaniać papkę przerobioną przez kogoś wcześniej, czyli przysłowiowo rozmawiać przez telefon o kolorach? A przy okazji, jeśli nie było się dotąd fanatykiem Pink Floyd, a chciałoby się tej grupie bardzo wnikliwie przyjrzeć (jak udało się to mnie),książka również służy pomocą lepiej, niż gdyby była jednolitą gawędą podzieloną na rozdziały - oddaje się nam bowiem jako podręcznik do samodzielnej "nauki", zawierając zarówno kompletną dyskografię, jak i bardzo obszerny zbiór innych materiałów (listę filmów, do których Floydzi tworzyli muzykę, urywki z rozkładówek płyt, wycinki z gazet - w tym z prasy studenckiej, bardzo niszowej i raczej niedostępnej - czy towarzyszące koncertom materiały promocyjne, rozpiski, plakaty, a nawet bilety na poszczególne widowiska, często będące małymi arcydziełami wzornictwa),z których można kompleksowo poznawać ten zespół. Znacznie wyżej cenię takie podejście do pisania o grupach niż tworzenie wyciągu z kilku biografii (jakby nie dało się wydać serii, w której poznajemy każdego z osobna - i tam byłoby miejsce na rozpisywanie się o nim od narodzin),a potem rozpatrywanie ich twórczości wyłącznie jako produktu tego, co przeżyli, jak miał na imię ich kanarek i co lubią jadać. Kontekst - w tym biograficzny - jest ważny, ale przecież nie powinien przesłaniać dzieła. Dodatkowe plusy książka zbiera oczywiście za jakość wydruku, przebogaty materiał ilustracyjny i samo wydanie (w tym wspaniały papier, który udało mi się zmoczyć wodą i wysuszyć bez śladu) i polski przekład (w zasadzie bezbłędny z wyjątkiem kilku fragmentów opisów koncertów, przetłumaczonych wszędzie indziej, a tu i tam pozostawionych w oryginale - jestem to jednak w stanie zrozumieć ze względu na ogrom tego dzieła). Całości dopełnia solidna korekta. Jedynym poważnym mankamentem ze strony wydawcy jest omyłkowe nałożenie kilku linijek tekstu na fotografie i uczynienie go przez to nieczytelnym, ale dopatrzyłam się tego tylko raz czy dwa w trakcie całej, trwającej ponad dwa miesiące lektury. Tak się wydaje albumy ilustrowane (do których książka również należy).
Nifelinord - awatar Nifelinord
ocenił na99 lat temu
Rock. Encyklopedia, t. 1 Wiesław Weiss
Rock. Encyklopedia, t. 1
Wiesław Weiss Roman Rogowiecki
Tę encyklopedię muzyki rockowej miałem kiedyś w swoich zbiorach. Korzystałem z niej w miarę często, bo zawierała bardzo rzetelnie i ciekawie napisane charakterystyki różnych zespołów rockowych wraz z dokładnymi dyskografiami. Pamiętam również, że były w niej hasła dotyczące nie tylko rockowych weteranów ale też takich klasyków muzyki elektronicznej jak np.: niemiecki Kraftwerk [pionierzy techno], czy Tangerine Dream [równie ważny zespół z nurtu tzw. krautrocka z którego wywodził się wielki wirtuoz: Klaus Schulze] oraz np. Africa Bambaataa z niezapomnianym utworem "Planet Rock". Wiele haseł dotyczyło również zespołów folkowych z których rockowi muzycy czerpali inspirację w swojej twórczości. Mimo, że encyklopedia dawno już straciła swoją aktualność, bowiem dotarłem do niej stosunkowo późno, lubiłem z niej korzystać, bo czuło się profesjonalizm i fachowość bijącą z każdego interesującego mnie hasła. Resztę informacji zawsze mogłem sobie doczytać w sieci. Robi też wrażenie bibliografia zamieszczona na końcu tego tomu. Jako, że kiedyś trafiłem na ciekawą recenzję tego tytułu zamieszczoną w białostockim "Kurierze Podlaskim". Pozwalam sobie ją przytoczyć: „Rock-Encyklopedia” - Wiesław Weiss, wyd. Iskry 1991 r. Dziwię się, że do tej pory nie podniosła się w naszych publikatorach wrzawa ogromna, bowiem jest to pierwsze tego typu wydarzenie w krajach Europy Wschodniej dokonane w dodatku przez jednego niemalże człowieka. Myślę o napisanej przez Wiesława Weissa, a wydanej przez „Iskry” i wydrukowanej w Austrii „ROCK — ENCYKLOPEDII”. Zawierająca ponad 1000 haseł i kilkadziesiąt świetnie odbitych fotografii, doprowadzona została do ostatnich wręcz dni, skoro znajdujemy tu omówienie płyty zespołu "Dire Straits” wydanej w sierpniu lub wrześniu tego roku. Niemożliwe stało się możliwe, bowiem niżej podpisany przed laty też zabierał się do tego samego — z grupą innych osób — ale zwalające się kłopoty z papierem, drukiem, prawami autorskimi, podatkami i innymi debilizmami komuny bardzo szybko go zniechęciły. Wiesław Weiss wierzył i ta wiara została nagrodzona. Żeby dokonać oceny — najlepiej porównać. Na moich półkach stoją szeregiem encyklopedie, wszystkich niemalże gatunków muzyki rozrywkowej i jazzowej, kupione w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Z kilku podobnych korzystał autor pisząc swoją „Rock-Encyklopedię”. Inaczej zresztą się nie da. I oto wydana w Polsce księga nie tylko nie odbiega fachowością, skrupulatnością, dbałością o szczegóły i znawstwem merytorycznym od wyżej wymienionych amerykańskich, ale kilka z nich przewyższa kompetencją. Z dostępnych mi pozycji najbliższą jest „The Rolling Stone Encyklopedia of Rock and Roll” Jona Parelesa i Patrycji Romanowski. Tyle że tamta nosi datą wydania — 1983. W encyklopedii Weissa nie ma muzyki polskiej, co być może spowodowane jest pracą nad osobnym tomem. A to już zupełnie inna działka. Pojęcie „rock” jest tu potraktowane — i dzięki Bogu — bardzo pojemnie, skoro znalazły się nazwiska z obszarów bluesa, rock’n’rolla i kilku pokrewnych gatunków. Największą frajdę ta książka powinna sprawić 30—40-latkom, bowiem muzyce ich młodości poświęcono tu najwięcej miejsca. Narodowcy mogą poszukać wśród wykonawców Żydów (Dylan, Neil Diamond),a homoseksualiści zdjęć ślicznych twarzyczek. Niekoniecznie więc trzeba interesować się muzyką, by książkę tę postawić na domowej półce. A ile zakładów można dzięki niej wygrać. Niżej podpisany już ma dosyć odpowiadania na telefony z prywatek, w trakcie których towarzystwo zakłada się o płeć Alice Cooper czy wiek Michaela Jacksona. Książka jest już w księgarniach, a nakładu powinno wystarczyć dla wszystkich. To też pozytywny znak czasu. Źródło: prawdopodobnie białostocki „Kurier Podlaski” (recenzja autorstwa: Jacek Grün: 1950-2010) zapraszam również na mój blog poświęcony w dużym stopniu muzyce: tesinblog.wordpress.com
san-escobar - awatar san-escobar
ocenił na71 rok temu
Simon i Garfunkel. Starzy przyjaciele Joseph Morella
Simon i Garfunkel. Starzy przyjaciele
Joseph Morella Patricia Barey
Pewnie wielu z nas miało w dzieciństwie kogoś takiego z kim wspólne dorastanie, przeżywanie przygód i rozwijanie podobnych pasji dawało dużo radości i jednocześnie umacniało wzajemne więzi, nadając przy okazji pięknego znaczenia ryzykownemu słowu " przyjaźń"... Dlaczego ryzykownemu? Bo później z upływem czasu, bywało tak, że to wszystko co zostało zbudowane w niewinny i dziecięcy sposób, poprzez różne złe czynniki napływające na nas z otoczenia jak i doświadczenia, zabiły gdzieś spontaniczność, wzajemne wsparcie a czasem nawet szacunek...pozostawiając tylko mgliste choć przyjemne wspomnienia, wizję idealnej przyjaźni i jakże często tęsknotę za nią... "Simon i Garfunkel-starzy przyjaciele"- znani pewnie najbardziej z urzekającego przeboju The sound of silence są dobrym przykładem na to, że nad dobrymi relacjami trzeba pracować ciężko cały czas i doceniać u drugiego te cechy, których sami nie mamy... tutaj było z tym różnie, bo choć Paul i Art zdawali sobie sprawę, że wzajemnie doskonale się uzupełniają, tak wewnętrzne ambicje i zazdrość niejednokrotnie nie pozwalały w pełni ukazać mi autentyczności w ich stosunkach ( wiem, brzmi dwuznacznie, ale ciekawostką jest to, że ich początkowo średnio rock'n'rollowe życie, było dobrym pretekstem do podobnych plotek) Tacy w miarę uporządkowani, grzeczni i jakoś zwyczajnie nie bardzo gwiazdorscy... W pewnym momencie zaczęłam się nawet trochę nudzić czytając ich perypetie, które owszem czasem wzbudzały większe zaciekawienie, ale nie do tego stopnia, żeby pochłonęły mnie zupełnie... Miłość mieszała się z wrogością, szczęście ze smutkiem, a powroty z rozstaniami... i tak cały czas... Na koniec mogę powiedzieć tylko tyle, że czuję niedosyt, bo jak dla mnie za dużo było wylewanych żali niż radości ze wspólnego tworzenia. Ambicje, dobrze mieć, ale trzeba przy tym czasem umieć schować dumę... tutaj też bywało różnie ;) Pozytywny akcent jest taki, że w historii dwóch starych przyjaciół zapisało się na pewno i mimo różnych solowych projektów, tylko jako Simon i Garfunkel osiągnęli prawdziwy sukces dając tym samym dobry przykład, że w kupie siła :P Nie zaszkodzi więc bliżej poznać tych dwóch przystojniaków (no co? kwestia gustu :P) ale żeby podnieść sobie ciśnienie później, książka o Mansonie zdecydowanie konieczna :)
spirit - awatar spirit
ocenił na611 lat temu

Cytaty z książki Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lista Przebojów Programu Trzeciego 1982-1994