Pożeglować do Bizancjum. Najlepsze opowiadania

393 str. 6 godz. 33 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Sailing to Byzantium
- Data wydania:
- 2003-11-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2003-11-25
- Liczba stron:
- 393
- Czas czytania
- 6 godz. 33 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8388431862
- Tłumacz:
- Krzysztof Sokołowski, Andrzej Ziembicki, Robert J. Szmidt, Piotr Gąsiewski
Niniejszy tom zawiera wszystkie opowiadania i krótkie powieści Silverberga, które przyniosły autorowi laury na polu fantastyki, m.in. "Pasażerowie", "Skrzydła nocy", "Dobre wieści z Watykanu".
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Pożeglować do Bizancjum. Najlepsze opowiadania w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Pożeglować do Bizancjum. Najlepsze opowiadania
Poznaj innych czytelników
136 użytkowników ma tytuł Pożeglować do Bizancjum. Najlepsze opowiadania na półkach głównych- Przeczytane 72
- Chcę przeczytać 64
- Posiadam 29
- Fantastyka 8
- Ulubione 2
- Science Fiction 2
- Posiadane-nieprzeczytane 1
- Fantasy 1
- Wakacje 2020 1
- Ebook 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pożeglować do Bizancjum. Najlepsze opowiadania
Ciekawe pomysły, ale ich przedstawienie jakoś mi nie psuje.
Ciekawe pomysły, ale ich przedstawienie jakoś mi nie psuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze mówiąc jestem trochę rozczarowany, szczególnie biorąc pod uwagę moje świeże odrodzenie fascynacji Silverbergiem w wydaniu powieściowym. Są to zaledwie niezłe opowiadania napisane bardzo dobrym językiem, ale… no właśnie. Zawsze jest jakieś “ale”, które nie pozwalało doskoczyć temu zbiorowi do pełni zadowolenia 7/10.
Najciekawsza była dla mnie tytułowa nowela “Pożeglować do Bizancjum”, gdzie przenosimy się do pięćdziesiątego wieku. Nowa rasa władców Ziemi (czy to postludzie czy kosmici? Nie wiadomo) rekonstruuje starożytne - z ich punktu widzenia - miasta Ziemi, mieszając fakty historyczne z mitologiczną fikcją. Wszystko to w celach turystycznych i rozrywkowych. Przywracają oni również do życia głównego bohatera opowieści, który towarzyszy przedstawicielce tej futurystycznej cywilizacji w jej podróżach po pięciu wspaniałych miastach świata, które z równą łatwością mieszkańcy przyszłości potrafią budować, jak i burzyć, powołując na ich miejsce kolejne wielkie metropolie. Cudowne opisy, aura wielowątkowej tajemnicy i wspaniały pean na cześć wieczności i nieśmiertelności ducha. Jeśli macie przeczytać jedno opowiadanie Silverberga z tego zbioru to jest to najmocniejszy kandydat.
Na 6 z plusem w 10-cio stopniowej skali zasługują cztery pierwsze teksty:
1.
“Gilgamesz na Pustkowiu” - do piekła wtrąceni są ludzie z różnych epok, w tym na wpół legendarny władca Sumeru, poszukujący życia wiecznego Gilgamesz, oraz pisarze prozy fantastycznej - H.P. Lovecraft i Robert E. Howard (ten od Conana). Silverberg zdaje się śmiać z naszych doczesnych ambicji, pogoni za władzą i luksusem, a piekło przyjmuje dość metafizyczny charakter - zdaje się być miejscem, które zmienia się wraz z napływającymi z różnych epok ludźmi. Autor sprytnie wplata morał w historię o tym, iż sami tworzymy swoje piekło i niebo. Że dychotomia tych pojęć jest fałszem, że oba stanowią jedno miejsce, lecz od naszych postępków zależy, w jaki sposób się ono materializuje. Tekst może rozczarować na dosłownym poziomie fabularnym, szczególnie zakończenie, po którym nie czułem absolutnie żadnej satysfakcji z podróży. Moment kulminacyjny został rozegrany zbyt raptownie, aby był wiarygodny. Jednakże sam tekst czytało się mega przyjemnie.
2.
“Pasażerowie” jest krótkim opowiadaniem o obcych posiadających (wchodzących w) ciała ludzi. Proces ten dzieje się na całym świecie i jest wszystkim dobrze znany. Ludzkość postanowiła przystosować się do tych nawiedzeń. Taki to krótki romans, w którym na upartego możemy dopatrywać się obrazu niepewności towarzyszącej wchodzeniu w nowe relacje, gdy nie przepracowaliśmy jeszcze traum z poprzedniego związku, albo może tkwi w nas jakaś ciemność, o której zdajemy sobie sprawę, że w przyszłości może ten idylliczny związek zniszczyć. Warto zauważyć, jak bardzo cienka jest granica między interpretacją i nadinterpretacją w przypadku tej pozycji. Ja wolę się doszukiwać czegoś więcej, bo jeśli tego nie zrobię to zostanę z bardzo ambiwalentną historyjką z rodzaju “o dwóch takich co chcą być razem, ale nie mogą”.
3.
“Skrzydła nocy” jest nowelą, która wyewoluowała później w całą powieść opublikowaną przez Mag w Artefaktach. Świat dalekiej przyszłości, pełny barwnych śladów wielu różnych epok technologicznych (tych mniej i tych bardziej zaawansowanych względem naszej obecnej). Najmocniejszym aspektem powieści jest istnienie tzw. Obserwatorów, którzy za pomocą pozazmysłowego postrzegania wspomaganego technologią wypatrują przepowiedzianej w starych pismach inwazji z kosmosu. Nowela to bardzo ciekawy misz-masz światotwórczy, pełen wigoru, piękna i literackiego kunsztu. Trójka bohaterów jest ciekawa i zwiedza cudowną tkankę architektoniczno-społeczną miasta Roum (zniekształcony przez czas Rzym). “Ale” w tym wypadku to ponownie zakończenie - być może go nie zrozumiałem, a być może zostawia czytelnika z uczuciem niedosytu. Zrobię chyba re-read tego Artefaktu.
4.
“Na scenę wkracza żołnierz, a po nim drugi” - jedno z ciekawszych i lżejszych opowiadań, gdzie para naukowców powołuje do życia głęboką AI, wgrywając w nią mnóstwo historycznych danych, opracowań etc. Stworzyli w ten sposób Sokratesa oraz hiszpańskiego konkwistadora Pizarro. No i gadają ze sobą, o religii, moralności, życiu i śmierci i innych takich. Bardzo fajnie się czyta, temat dosyć na czasie i muszę powiedzieć, że utwór ten dostarczył mi sporo rozrywki z nutką czegoś więcej.
Nie podobały mi się za to dwa kolejne utwory. “Dobre wieści z Watykanu” traktuje o wyborze robota na papieża. Nic w tym opowiadaniu się nie dzieje i nie dostrzegłem jakiegoś pogłębionego intelektualnego ciężaru, oprócz zero-jedynkowego “jedni będą za, inni przeciw”. Silverberg wydaje mi się nie odpowiedział na pytanie, co by to oznaczało dla wiary chrześcijańskiej - nawet nie musnął tematu… Nic mi z tego tekstu w głowie nie zostało poza bardzo obrazowym, ładnym opisem misterium konklawe.
“Rodzimy się zmarłymi” wychodzi z fascynującego konceptu - na życzenia wskrzesza się umarłych. Istnieją osobne społeczności/enklawy zamieszkiwane wyłącznie przez ożywionych, którzy po powrocie całkowicie odcinając się od więzów łączących ich ze światem za życia. Historię śledzimy oczami mężczyzny, który stracił żonę. Przywrócono kobietę do świata (celowo unikam “do życia”) i teraz ona nie chce mieć z nim nic wspólnego, on nie rozumie dlaczego i łamiąc społeczne tabu regulujące stosunki żywych z ożywionymi postanawia podążyć za nią na Zanzibar. Ładnie napisane, ale strasznie nudne (bardzo rzadko używam tego argumentu) - gość po prostu jeździ za nią od jednego miejsca do drugiego i wzdycha o tym, jak bardzo nie potrafi o niej zapomnieć, jak bardzo ją kocha. Nie chodzi tu o moją nieczułość, to po prostu cała fabuła tej nowelki - podróże po różnych lokacjach (bardzo pobieżne),mające często coś wspólnego ze śmiercią i umieraniem. Ja nie doznałem olśnienia ani zachwytu, który towarzyszył mi podczas lektury “Księgi Czaszek”, powieści Silverberga poruszającej się w podobnej tematyce. Na koniec nie jestem usatysfakcjonowany odpowiedzią na pytanie - dlaczego zmarli izolują się, dlaczego postrzegają świat i poprzednie życie jako nieistotne? Liczyłem na przekonujące wyjaśnienie tego zjawiska, a dostałem bardzo… mętną, 3-stronicową, niejasną konkluzję. Cała ta książka jest mętna, mało konkretów dowiadujemy się o nowo wykształconej kulturze ożywionych, przynajmniej mało w kwestii tego co naprawdę istotne - za to dużo wiemy o tym, co w sumie jest drugorzędne, co powierzchownie odróżnia ich od nas. Ktoś może powiedzieć, że to intencjonalny zabieg autora podkreślający nasze niezrozumienie ich, ale nie zgodziłbym się w tym konkretnym wypadku. Z rozwoju fabularnego powinniśmy uzyskać bardziej satysfakcjonujące zakończenie, bardziej objaśniające tę tajemnicę przeszywającą każdą linijkę tekstu. A wyszło… no właśnie mętnie i nic się w zasadzie nie wyjaśnia.
Podsumowując: jedno świetne opowiadanie, cztery dobre z plusem za język, jedno piekielnie nudne i jedno bardzo powierzchowne o zmarnowanym potencjale. Istnieją lepsze zbiory opowiadań, które powinny przykuć wasza uwagę, więc nie warto na duś szukać po antykwariatach “Pożeglować do Bizancjum”, natomiast jeśli dostaniecie ją w bibliotece i podejdziecie z wyważonymi oczekiwaniami to mogą wam się spodobać. Mi na pewno czytało się je bardzo dobrze, jak zawsze w przypadku Silverberga (a nawet lepiej, bo nie było ani jednego seksistowskiego postrzegania kobiet),natomiast spodziewałem się czegoś znacznie lepszego, o czym będę myślał przez najbliższy tydzień-dwa… a wyszła taka smaczna przystawka przed daniem głównym, którego nigdy nie podano (chyba, że podciągniemy tytułowy utwór, który jest po prostu wciągający i CELUJĄCO napisany).
Pozycja nieobowiązkowa, ale niewątpliwie dobra.
Szczerze mówiąc jestem trochę rozczarowany, szczególnie biorąc pod uwagę moje świeże odrodzenie fascynacji Silverbergiem w wydaniu powieściowym. Są to zaledwie niezłe opowiadania napisane bardzo dobrym językiem, ale… no właśnie. Zawsze jest jakieś “ale”, które nie pozwalało doskoczyć temu zbiorowi do pełni zadowolenia 7/10.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajciekawsza była dla mnie tytułowa nowela...
Warto przeczytać te opowiadania.
Polecam.
Warto przeczytać te opowiadania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam.
"Gilgamesz na Pustkowiu" (ocena 3/10) - typowy przedstawiciel twórczości Silverberga, intrygujący, trącący sporym surrealizmem pomysł piekła dla historycznych i półmitycznych bohaterów ludzkości został wykorzystany dla drętwej, pustej, nic sobą nie wnoszącej fabuły, w której pojawiają się takie kwiatki jak domniemany wątek ciągotek homoseksualnych Roberta E. Howarda do Gilgamesza (archetypu Conana),czy też platoniczna miłość pomiędzy Enkidu i Gilgameszem. Do tego samo Piekło zostało przedstawione w wybitnie sztampowy sposób, oczywiście bez wyjaśnienia co, gdzie i dlaczego istnieje taki, a nie inny wymyślony przez autora świat przedstawiony. Wysoka ocena 3/10 tylko z powodu mojego romantyzmu na punkcie mitologii sumeryjskiej. Ale pada tutaj bardzo fajne sformułowanie: "Pożądanie mężczyzny przez mężczyznę stanowi oznakę dekadencji, upadku cywilizacji". No cóż, coś w tym jest.
"Pasażerowie" (ocena 3/10) - trawestacja motywu pożeraczy ciał (tutaj umysłów). Jak to u Silverberga pomysł wyjściowy (skąd są, jak wyglądają, czym są tytułowi pasażerowie) nie zostaje wyjaśniony, zaś osnuty wokół tego pomysłu wątek fabularny zwyczajnie rozczarowuje i nie zaskakuje.
"Na scenę wkracza żołnierz. Za nim wkracza drugi" (ocena 1,5/10) - Francisco Pizarro i Sokrates spotykają się jako pewnego rodzaju trójwymiarowa AI w zerojedynkowym świecie i sobie gadają. Standardowo Silverberg niezbyt czytelnie przedstawia wykreowany świat oraz tworzy słabiutką fabułę, w której chyba najistotniejsza miała być konfrontacja gwałtowności Pizarra i stoicyzmu Sokratesa. Podobnie jak w "Gilgameszu..." Silverberg popisuje się swoją encyklopedyczną wiedzą historyczną, ale samej historii to zupełnie nie jest w stanie uratować, dyskusja antagonistów jest płytka, pusta i do niczego w ostateczności nie zmierza.
"Skrzydła nocy" (ocena 5/10) - całkiem interesująca wizja przyszłości, gdzie ludzkość podzielona na swego rodzaju cechy (czyli takie samorządy zawodowe) oczekuje ponownej inwazji obcych z kosmosu. Akcja toczy się w Roumie (Rzymie z przekręconą nazwą) a głównym bohaterem jest Obserwator gwiazd, przedstawiciel cechu, który ma za zadanie dostrzec inwazję. Towarzyszą mu dziewczyna dysponująca tytułowymi skrzydłami oraz tajemniczy osobnik, który potem odegra niepoślednią rolę. Fabuła oczywiście nie wymiata, ale przynajmniej miałem poczucie, że przeczytałem przyzwoitą historię, chociaż bez żadnego morału i która wyleciała mi z głowy dwie sekundy po ostatniej kropce.
"Rodzimy się zmarłymi" (ocena 1/10) - sto najgorszych stron z Silverbergiem, co jest swego rodzaju osiągnięciem, bo nie spodziewałem się, że coś przebije "Księgę czaszek". Brak morału, brak sensu, brak ciekawej historii, północna ściana Eigeru beznadziejności. Fatalna nowela, czuję się tą historią zbrukany i absolutnie nie wiem, co chciał nią Silverberg przekazać, bo cały czas zmierzał łopatologicznie do wyraźnego morału, który oczywiście nie nastąpił.
"Dobre wieści z Watykanu" (ocena 2/10) - dobre, bo krótkie, na szczęście to tylko dziesięć stron i dlatego ocena oczko wyżej. Kilku religijnych notabli siedzi sobie w kawiarence i dyskutuje o trwającym konklawe, przewidując na stolec papieski wybór pierwszego robota. Jałowa dyskusja o zeszłorocznym zbiorze truskawek trwa przez całe opowiadanie, na koniec robot zostaje wybrany, chłopaki się rozchodzą, koniec opowiadania.
"Pożeglować do Bizancjum" (ocena 6/10) - Silverberg znowu popisuje się swoją encyklopedyczną wiedzą historyczną, ale na szczęście pojawia się tutaj w miarę sensowna fabuła. Jest to jedyna nowela w zbiorze, w której bohater rusza z punktu A i dociera do punktu B, po drodze przechodząc pewną przemianę, dowiadując się nowych rzeczy o świecie przedstawionym oraz samym sobie, w konsekwencji jest tutaj istota literatury - progres głównej postaci w określonej skali. Świat przedstawiony to bliżej nieokreślone miejsce (Ziemia, inna planeta, hangar, świat wirtualny) w przyszłości, w którym wiecznie młodzi, hedonistyczni i jednakowo piękni ludzie odwzorowują trójwymiarowe miasta z przeszłości z całym ich życiem miejskim i w którym zapewniają sobie odpowiednio rozrywkowe wakacje. Mamy zatem Aleksandrię, Chicago, starożytne miasto chińskie, a na końcu oczywiście Bizancjum. Za towarzyszy ta młodzież przyszłości obiera sobie czasami wskrzeszone postaci z przeszłości. Takim osobnikiem jest także główny bohater, alter ego mężczyzny z lat 80-tych XX wieku. Odnajdywanie się naszego protagonisty w świecie przedstawionym jest osią fabularną noweli. "Pożeglować do Bizancjum" nie jest jakimś olśniewającym dziełem s-f, ale wyróżnia się na tle wcześniejszych nowel zbioru, jest przyzwoicie napisane i kończy się wyraźnym morałem. Z tego powodu daję aż sześć oczek.
"Gilgamesz na Pustkowiu" (ocena 3/10) - typowy przedstawiciel twórczości Silverberga, intrygujący, trącący sporym surrealizmem pomysł piekła dla historycznych i półmitycznych bohaterów ludzkości został wykorzystany dla drętwej, pustej, nic sobą nie wnoszącej fabuły, w której pojawiają się takie kwiatki jak domniemany wątek ciągotek homoseksualnych Roberta E. Howarda do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór zdecydowanie wart przeczytania. Szczególnie przypadły mi do gustu:
"Dobre wieści z watykanu" - bardzo kompaktowy utwór, traktujący o sztucznej inteligencji i wyborze robota na papieża.
"Gilgamesz na pustkowiu" - groteskowa wizja piekła, które jest areną sporów politycznych, budowania imperiów i wojen. Spotykamy zarówno postaci ze starożytnych poematów, wojskowych jak i pisarzy czy naukowców, których konfrontacja jest arcyciekawa.
"Na scenę wkracza żołnierz, potem drugi" jest historią odtworzenia w Virtual Reality umysłów wybitnych ludzi, przy czym jeden pochodzi ze starożytności a drugi nowożytności. Ich dialog stanowi zderzenie kulturowe i światopoglądowe. Pasjonująca lektura szczególnie nie tylko dla zainteresowanych filozofią - jednym z "odtworzonych" jest Platon.
Tytułowe opowiadanie "Pożeglować do Biznancjum" stanowi kolejny dowód obszernej wiedzy historycznej Silverberga, przedstawionej w bardzo oryginalny sposób. Ludzkość przyszłości co jakiś czas "dla zabawy" rekonstruuje starożytne miasta a burzy inne.
Polecam!
Zbiór zdecydowanie wart przeczytania. Szczególnie przypadły mi do gustu:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dobre wieści z watykanu" - bardzo kompaktowy utwór, traktujący o sztucznej inteligencji i wyborze robota na papieża.
"Gilgamesz na pustkowiu" - groteskowa wizja piekła, które jest areną sporów politycznych, budowania imperiów i wojen. Spotykamy zarówno postaci ze starożytnych poematów, wojskowych...