rozwińzwiń

Galaxy Science Fiction vol 1

Zapowiadany od lata 2023 Pierwszy tom z serii antologii prezentujących mało znane opowiadania z amerykańskich magazynów pulpowych. Kolejne tomy zapowiadane na rok 2024 i lata kolejne przedstawią najbardziej znane magazyny, takie jak m.in.: „Galaxy”, „Astounding”, „Imagination”, „Wonder Stories”,„ Amazing”, „Planet Stories”, „Comet”, „Infinity”, „Orbit”, „If”, „Startling Stories”.
W antologiach pulpowych znajdziemy opowiadania science fiction, science fantasy, weird i fantasy. Będzie wielu autorów już nam znanych i wielu nam dotychczas nieznanych, z pierwszej ręki poznamy narodziny fantastyki. Wybór i przedmowa Wojtek Sedeńko.
Pierwsza antologia zawiera opowiadania, które ukazały się drukiem w magazynie „Galaxy”:
1) Warunkowy człowiek - Walter M. Miller
2) Idealny osadnik - A.H. Phelps Jr.
3) Dar Ziemi - Manly Bainster
4) Na czwartej planecie - J. F. Bone
5) Mamy cywilizację! - Mark Clifton / Alex Apostolides
6) Satysfakcja gwarantowana - Joy Leache
7) Kiepska pamięć - Patrick Fahy
8) Wewnątrz murów - William Tenn
9) Pochód kretynów - Cyril M. Kornbluth
10) Poczta na Ganimedesie - Robert Silverberg
11) Dojrzewanie w błocku - Charles de Vet
12) Męstwo Cappena Varry - Poul Anderson
13) Najwyższa góra - Bryce Walton
14) Drugie dzieciństwo - Clifford D. Simak
15) Zestaw ratunkowy - Frederik Pohl
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Galaxy Science Fiction vol 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Galaxy Science Fiction vol 1

Średnia ocen
7,0 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Galaxy Science Fiction vol 1

avatar
1026
1025

Na półkach:

Pierwsza z książek w serii antologii od Stalker Books, której zamysłem jest przybliżenie polskiemu czytelnikowi tekstów, które pojawiły się - jeśli dobrze rozumiem ideę - po raz pierwszy na łamach periodyków zwanych wtenczas pulpowymi, dziś kultowymi, choćby z tego tytułu, że na ich kartach pojawiały się krótsze formy autorów, którzy z czasem urośli do rangi klasyków literatury science fiction, przynosi pewne rozczarowanie.

Spośród rzeszy doskonale znanych wszystkim fanom gatunku pisarzy, którzy pisali dla lub publikowali w amerykańskim magazynie "Galaxy Science Fiction", w zbiorze tym pojawiają się opowiadania Roberta Silverberga, Poula Andersona, Frederika Pohla oraz Clifforda D. Simaka, aczkolwiek - wybaczcie, że zdradzam to już na początku - praktycznie żadna z tych historii nie jawi mi się jako jakieś szczególne osiągnięcie, zarówno w dziedzinie literatury s.-f., jak i w dorobku tych wybitnych skądinąd autorów.

Owszem, w pewnej mierze koreluje to z konceptem selekcjonera (Wojtek Sedeńko),który zakładał przybliżenie mniej znanych tekstów pisarzy, choć nie zmienia to faktu, że w tej materii sprawiło mi to pewien zawód. Krótko mówiąc, nie są to bynajmniej zapomniane perełki.

W "Poczcie na Ganimedesa" ("Postmark Ganymede", 1957) Robert Silverberg serwuje prostą powiastkę przygodową, w której weteran "patrolu kosmicznego" dostaje przydział jako "pospolity" listonosz dostarczający przesyłki do ludzkich przyczółków na odległych rubieżach kosmosu, a jego zgorzknienie tym, że to robota daleko poniżej jego doświadczenia i umiejętności, szybko mija, bo już podczas pierwszej misji musi zmierzyć się z inwazją "lodowych robaków" atakujących bazę kosmiczną na tytułowym Ganimedesie.

"Męstwo Cappena Varry" ("The Valor of Cappen Varra", 1957) to klimatyczna, ale jednak raczej sztampowa opowieść fantasy, stylizowana na skandynawskie sagi, w której tytułowy bohater musi zmierzyć się z przebiegłą i okrutną trollicą, w efekcie czego zdobywa sławę godną prawdziwego wojownika i - oczywiście - możliwość poślubienia pięknej córki króla, który zlecił mu jej odzyskanie z rąk potworzycy.

"Zestaw ratunkowy" ("Survival Kit", 1957) Frederika Pohla opowiada o cwaniaczku i kanciarzu Mooneyu, którego podróżujący w czasie (dysponujący zadziwiającymi urządzeniami i - co ważniejsze z perspektywy Mooneya - wartościowymi zasobami) tajemniczy przybysz imieniem Harse angażuje w pewne szemrane przedsięwzięcie. Biegłość w szachrajstwie kontra zaawansowana technologia - kto kogo przechytrzy? Humorystyczne science fiction, które bawi na pewnym poziomie, ale też jakością szczególnie w tym podgatunku się nie wyróżnia.

Chyba najlepiej z koryfeuszów s.-f. wypada tutaj Clifford D. Simak z opowiadaniem "Drugie dzieciństwo" ("Second Childhood", 1951),w którym opowiada o cywilizacji nieodległej przyszłości, w której rozwiązano problem śmierci, aczkolwiek idąca za tym długowieczność sprowadza na ludzi zupełnie nowe konsekwencje - głównie natury psychicznej, bowiem z powodu powiązanej z długowiecznością wyjątkowo trwałej pamięci i niemożności zapominania melancholia i nostalgia dotykające jednostki coraz częściej prowadzą do pragnienia powrotu do najlepiej wspominanego dzieciństwa lub pragnienia zakończenia życia w świecie, gdzie eutanazja jest niedopuszczalna.

Jednak, jak już wspomniałem, nie te opowiadania zapisały mi się najlepiej w pamięci, bowiem najlepszymi - choć wciąż na pewno nie wpisującymi się na moją listę najlepszych, jakie dane mi było przeczytać - opowiadaniami były te od autorów, których - poza Williamem Tennem - nazwisk w ogóle nie kojarzę.

Tak więc na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje J.F. Bone i jego "Na czwartej planecie" ("On the Fourth Planet", 1963),gdzie z perspektywy niehumanoidalnej istoty i jej kontaktu z zapomnianym artefaktem przodków cywilizacji, której jest reprezentantem, poznajemy wyjątkowo oryginalną koncepcję tego, jak odmienne może być życie na innych planetach, dalekie od wizji, które prezentuje większość dzieł z gatunku fantastyki naukowej.

Ciekawym, też lekko humorystycznym, ale wchodzącym w niepokojące rejony w końcówce, jest opowiadanie C.M. Kornblutha "Pochód kretynów" ("The Marching Morons", 1951),nie bez przyczyny uznawane za podstawowe źródło inspiracji dla twórców filmu "Idiokracja" (2006, reż. Mike Judge). Niejaki John Barlow zostaje "zahibernowany" i budzi się w odległej przyszłości, gdzie trzon społeczeństwa stanowią ludzie o średnim IQ 45, a zewsząd - telewizja, prasa, rządzący - atakuje go wszechobecna bezmyślność, stąd też szybko udaje mu się wejść na szczyt władzy i zacząć realizować - dość złowieszczy plan, trzeba przyznać - wysyłania wszystkich idiotów na Wenus.

Oczywiście ludzie nie osiągnęli możliwości latania w kosmos, stąd planuje wielką mistyfikację, w ramach której ludzie - i tu kontrowersja - oszukiwani są i miast na drugą planetę od Słońca wysyłani są do obozów na bezludne wyspy, a z czasem... utylizowani.

W "Warunkowym człowieku" ("Conditionally Human", 1952) Waltera M. Millera utylizacji poddawane są również modyfikowane genetycznie zwierzęta - neutroidy - które zastąpić miały ludziom dzieci w społeczeństwie, w którym posiadanie potomstwa jest ściśle kontrolowane przez rząd i obarczone masą obostrzeń i warunków.

Modyfikowane, mówiące kotki, pieski i poślednie hominidy dojrzewają do wieku, kiedy osiągają poziom inteligencji równy dwuletniemu dziecku, a wszystkie rozwijające się ponad normę "egzemplarze" są likwidowane w komorach gazowych.

Opowiadanie pokazuje ten świat z perspektywy urzędnika zajmującego się utylizacją oraz jego żony, którzy w obliczu kontaktu z nad wyraz rozwiniętym neutroidem-dewiantem, wciąż o umyśle dziecka, borykają się z moralnymi rozterkami i aparatem wyraźnie totalitarnego państwa. Skojarzenia z "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?" Philipa K. Dicka i zagadnieniami tam poruszanymi są całkowicie uzasadnione.

I wreszcie wspomniany wyżej William Tenn i "Wewnątrz murów" ("The Men in the Walls", 1963),które tym razem kojarzy się z serią gier "Fallout", dla których mogło - choć nie musiało (bo większość dzieł z gatunku post-apo opiera się na podobnych założeniach) - stanowić źródło inspiracji.

Tak więc mamy społeczeństwo żyjące na gruzach cywilizacji i pozostawionych, w niektórych momentach wciąż funkcjonujących, przez nią artefaktów. Tu wyrocznią dla żyjących gdzieś w podziemiach, kanałach, być może schronach przeciwatomowych, rywalizujących ze sobą plemion jest nadająca komunikaty o produktach i przecenach na nie supermarketowa szczekaczka. Samo opowiadanie ciekawie przedstawia popadający w coraz większy regres cywilizacyjny gatunek ludzki i chyba jego jedyną wadą pozostaje otwarte zakończenie, co rozczarowuje o tyle, że jest to najdłużej angażujący czytelnika tekst w tym zbiorze, który przy odpowiednich szlifach sprawdziłby się jako pełnoprawna powieść.

Tak więc nie jest to z pewnością zbiór, którego posiadanie powinno być obowiązkiem każdego wielbiciela literatury science fiction, a raczej określiłbym go mianem ciekawostki odsłaniającej przestrzeń poznania mniej znanych twórców (i być może sięgnięcia po ich bardziej wartościowy dorobek?),w kilku wypadkach dającej możliwość zapoznania się z historiami, które mogły zainspirować bardziej znane i wartościowe dzieła oraz - poza pewną wartością historyczną - dającej przyjemność i radość z czytania tym, którzy cenią sobie bardziej lekką i rozrywkową formę literatury science fiction, w ramy której wpisują się niewymienione w mojej opinii opowiadania.

Na takich warunkach chyba mimo wszystko polecam!

Pierwsza z książek w serii antologii od Stalker Books, której zamysłem jest przybliżenie polskiemu czytelnikowi tekstów, które pojawiły się - jeśli dobrze rozumiem ideę - po raz pierwszy na łamach periodyków zwanych wtenczas pulpowymi, dziś kultowymi, choćby z tego tytułu, że na ich kartach pojawiały się krótsze formy autorów, którzy z czasem urośli do rangi klasyków...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
64
4

Na półkach: ,

Stara, dobra fantastyka. Obcy, obce planety i podróże w czasie. Jeśli ktoś to lubi, będzie zadowolony.

Stara, dobra fantastyka. Obcy, obce planety i podróże w czasie. Jeśli ktoś to lubi, będzie zadowolony.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2213
48

Na półkach: ,

Książkę nabyłem zachęcony recenzją w Nowej Fantastyce. Recenzją pozytywną, które to zdanie podtrzymuję. Opowiadania z lat 30, 40 czy 50, czyli z okresu nazywanego Złotym Wiekiem SF, to potęga wyobraźni. Nie czarujmy się, nawet jeśli czasami nie są najwyższych lotów, nawet jeśli nie są zgodne z dzisiejszym stanem wiedzy, albo rozminęły się z rzeczywistością, którą przepowiadały, to i tak są tym co doprowadziło do burzliwego rozwoju literatury SF. Nieskrępowana wyobraźnia była paliwem dla autorów z tamtych lat. Czasami teksty trącą myszką, ale co tam, cofamy się do czasów gdy wszystko było możliwe. Do tego autorzy opowiadań - sami najlepsi (no prawie). Każde znane nazwisko z tego kręgu literatury przewinęło się przez pulpowe magazyny. Taka wtedy była rzeczywistość wydawnicza. Wiele tekstów uhonorowano nagrodami, w tym najważniejszymi: HUGO i NEBULĄ. A skoro książka to antologia, więc ktoś już zajął się selekcją i wybrał co najlepsze. Gdy wybierającym jest Pan Wojtek Sedeńko, mający na sumieniu już dziesiątki antologii, to nic więcej nie trzeba. Z jednym tylko nie mogę się zgodzić - z decyzją żeby wydać książkę tylko w twardej oprawie. Autor antologii tłumaczy decyzję konsultacjami z czytelnikami. Może i tak, choć kłóci mi się trochę twarda okładka z opowiadaniami pulpowymi, które z założenia drukowane były na słabym papierze i w miękkiej oprawie. Było tak, bo miały być tanie i trafić do każdego chętnego bez względu na jego zasobność portfela. Wystarczyła niewielka kwota by ruszyć w kosmos i walczyć z Obcymi. Niestety wydanie w twardej, co prawda bardzo ładnej oprawie, spowodowało wysoką cenę książki, co może być zaporą dla niejednego czytelnika. Szkoda że nie udało się zrobić dwóch wersji okładek i w ten sposób zweryfikować oczekiwań czytelników.

Książkę nabyłem zachęcony recenzją w Nowej Fantastyce. Recenzją pozytywną, które to zdanie podtrzymuję. Opowiadania z lat 30, 40 czy 50, czyli z okresu nazywanego Złotym Wiekiem SF, to potęga wyobraźni. Nie czarujmy się, nawet jeśli czasami nie są najwyższych lotów, nawet jeśli nie są zgodne z dzisiejszym stanem wiedzy, albo rozminęły się z rzeczywistością, którą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

34 użytkowników ma tytuł Galaxy Science Fiction vol 1 na półkach głównych
  • 20
  • 14
19 użytkowników ma tytuł Galaxy Science Fiction vol 1 na półkach dodatkowych
  • 12
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Galaxy Science Fiction vol 1

Inne książki autora

Okładka książki Fenix Antologia 6-7 (2-3/2019) Magdalena Białek, Zuza Biedrzycka, Bartek Biedrzycki, Mirosław Gołuński, Wojciech Gunia, Marcin Jamiołkowski, Marta Kładź-Kocot, Paweł Komosa, Błażej Kurowski, Walter Miller, Marek Oramus, Wala Ponomariowa, Radek Rak, Anna Sikorska, Marta Sobiecka, Krzysztof Sokołowski, Justyna Sygulska, Agnieszka Szady, Marek Turek, Dominika Węcławek
Ocena 6,8
Fenix Antologia 6-7 (2-3/2019) Magdalena Białek, Zuza Biedrzycka, Bartek Biedrzycki, Mirosław Gołuński, Wojciech Gunia, Marcin Jamiołkowski, Marta Kładź-Kocot, Paweł Komosa, Błażej Kurowski, Walter Miller, Marek Oramus, Wala Ponomariowa, Radek Rak, Anna Sikorska, Marta Sobiecka, Krzysztof Sokołowski, Justyna Sygulska, Agnieszka Szady, Marek Turek, Dominika Węcławek
Okładka książki Lost Mars: The Golden Age of the Red Planet J.G. Ballard, Ray Bradbury, Marion Zimmer Bradley, Krystyn Lach-Szyrma, P. Schuyler Miller, Walter Miller, E. C. Tubb, George C. Wallis, Stanley G. Weinbaum, Herbert George Wells
Ocena 0,0
Lost Mars: The Golden Age of the Red Planet J.G. Ballard, Ray Bradbury, Marion Zimmer Bradley, Krystyn Lach-Szyrma, P. Schuyler Miller, Walter Miller, E. C. Tubb, George C. Wallis, Stanley G. Weinbaum, Herbert George Wells
Okładka książki Ten świat musi zginąć! H. B. Fyfe, Fritz Leiber, Walter Miller, H. Beam Piper, Lester del Rey, Bob Shaw, Clifford D. Simak
Ocena 7,1
Ten świat musi zginąć! H. B. Fyfe, Fritz Leiber, Walter Miller, H. Beam Piper, Lester del Rey, Bob Shaw, Clifford D. Simak
Okładka książki The Mammoth Book of Vintage Science Fiction Poul Anderson, Isaac Asimov, Charles V. De Vet, Philip José Farmer, Katherine MacLean, Walter Miller, Frederik Pohl, Frank M. Robinson, Eric Frank Russell, Theodore Sturgeon, William Tenn
Ocena 0,0
The Mammoth Book of Vintage Science Fiction Poul Anderson, Isaac Asimov, Charles V. De Vet, Philip José Farmer, Katherine MacLean, Walter Miller, Frederik Pohl, Frank M. Robinson, Eric Frank Russell, Theodore Sturgeon, William Tenn
Walter Miller
Walter Miller
Walter M. Miller Jr. (Walter Michael Miller Jr.) – amerykański pisarz science fiction. Najbardziej znany z nagradzanej powieści „Kantyczka dla Leibowitza”. Ukończył studia na University of Tennessee i University of Texas, potem pracował jako inżynier. W czasie II wojny światowej służył w lotnictwie jako radiotelegrafista oraz strzelec pokładowy, zaliczając 53 misje bombowe nad Włochami. Uczestniczył m.in. w bombardowaniu opactwa benedyktynów na Monte Cassino, który to fakt stał się dla niego traumatycznym przeżyciem. W latach 1951-1957 opublikował kilkadziesiąt opowiadań, z których „The Darfsteller” (1955) zdobyło nagrodę Hugo. W 1959, połączywszy trzy napisane wcześniej nowele, stworzył swą najbardziej znaną powieść „Kantyczka dla Leibowitza”, która zdobyła w 1961 nagrodę Hugo. Jak się okazało, była to jedyna powieść Millera opublikowana za jego życia. Powieść, utrzymana w tonacji postapokaliptycznej z silnymi elementami prokatolickimi, jest uznawana za arcydzieło i weszła do klasyki gatunku. W 1981 r. powstało słuchowisko radiowe na podstawie „Kantyczki”. Pisarz popełnił samobójstwo po napisaniu większości sequelu „Kantyczki” - „Święty Leibowitz i dzikokonna” (została opublikowana w 1997, po dokończeniu przez Terry'ego Bissona).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Góra pod morzem Ray Nayler
Góra pod morzem
Ray Nayler
Czasem zastanawiam się, co kryją podmorskie tonie. Wiecie, że według różnych szacunków zbadane zostało mniej niż 5% całego światowego oceanu? Ray Nayler zadaje kilka zasadnych pytań w swojej książce. Po pierwsze – czy istoty rozumne i mające możliwość komunikacji mogłyby rozwinąć się w oceanie? Pomysł zasadza się na rozwoju ośmiornic, które powszechnie znane są ze swojej inteligencji i próbie kontaktu korporacji DIANIMA z zamieszkującymi u wybrzeży Wietnamu głowonogami. Świat przedstawiony przez autora to jednocześnie wizja postapokaliptyczna – kraje zostały strawione przez wojnę, jednocześnie do tego dochodzi szybki postęp technologiczny – przede wszystkim związany z cybernetyką i androidami. I to drugi problem, który jest w centrum zainteresowania. Pojawiają się powszechnie spotykane w literaturze sf pytania: czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Kiedy tworzy się świadomość? Jak ją określić? Chociaż wiele pomysłów, które przedstawia autor są ciekawe, to potknął się w kilku miejscach i trochę odebrało mi to przyjemność z odbioru tej lektury. Po pierwsze – stateczność akcji. Nayler de facto bawi się kilkoma konwencjami – thrillerem, hard sf, elementami szpiegowskimi – ale nie potrafi tego amalgamatu złożyć w jedno. W książce występują trzy wspólne wątki, które tylko pobieżnie się ze sobą schodzą i chociaż wszystkie są rozwiązywane, to równie dobrze mogłyby funkcjonować oddzielnie. Mało tego, usuwając którykolwiek z nich nie stracimy w zasadzie płynności narracji. Po drugie – płytkość zadanych pytań. Nie zrozumcie mnie źle, wiele z aspektów poruszonych przez autora jest ciekawych i istotnych, tylko były one już realizowane przez wielu autorów w wielu książkach na przestrzeni kilkudziesięciu lat – ale przede wszystkim było to robione lepiej. I po trzecie – strasznie mi się ta książka dłużyła.Nie wiem, czy wynikało to z tłumaczenia czy z formy oryginału. W ostatecznym rozrachunku książka była po prostu ok. Kilka pytań było istotnych ale wykonanie było poprawne. Czy to źle? Nie. Ale trochę za mało na zachwyt.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na62 miesiące temu
Droga bez znaczenia. Ekspres Ares Ian McDonald
Droga bez znaczenia. Ekspres Ares
Ian McDonald
Omnibus zawierający dwie powieści McDonalda, które łączy to samo uniwersum, to jedno z moich największych odkryć 2025 roku. Choć samego autora było mi już dane kiedyś czytać, to jednak dałem się całkowicie zaskoczyć, jako że styl którym posługuje się McDonald w tych powieściach jest całkowicie odmienny od jego, rzeknijmy, bardziej poważnej prozy. Nie mam tutaj w żadnej mierze na myśli, że "Droga Bez Znaczenia" jest czymś mniej wartościowym. Jednakże dobór środków artystycznego wyrazu zasadniczo odróżnia omawiane dzieło od wszystkich pozostałych Jeżeli miałbym na siłę szukać porównania, to znacznie bliżej temu do stylu Raya Bradburego aniżeli Dana Simmonsa. Jednym zdaniem, to absurd postawiony ponad logiką, który jednak ma jasno określone funkcje. "Droga Bez Znaczenia" to wybuchowa mieszanka różnorodnych pomysłów i motywów rodem z science-fiction, fantasy oraz realizmu magicznego. Mieszanka praktycznie nie do opisania, jeżeli w samej recenzji nie posłużymy się językiem McDonalda, co stanowiłoby bardzo karkołomne zadanie. Pierwsza powieść zapoznaje nas z całym szeregiem przedziwnych bohaterów - niełatwo ich z początku zapamiętać, a jednak dobra orientacja w tym kto jest kim ma dość kluczowe znaczenie dla pełnego zrozumienia pozostałej części książki. Wszyscy trafiają do miejsca zwanego Drogą Bez Znaczenia, które z początkowo małej samowystarczalnej osady przeradza się w istotny pionek na marsjańskiej szachownicy. Bowiem to właśnie z Marsem przyszłości mamy do czynienia. Marsem okiełznanym, skolonizowanym, pełnym zaawansowanej technologii ale i przedziwnych bytów. Na próżno szukać tu jednak przyziemnej logicznej opowieści o kolonizacji rodem z trylogii marsjańskiej Robinsona. Nastrój powieści często ma wydźwięk humorystyczny, filozoficzno-satyryczny choć czasem pod płaszczem tej groteski kryje się głęboko zaszyta myśl do rozważenia. McDonald bawi się słowem, bawi się z czytelnikiem, igra z logiką, czasem tekst przypomina strumień świadomości napędzany nieograniczoną niczym wyobraźnią. Strumień ten jednak nie rozlewa się na wszystkie strony lecz jest kontrolowany, co ostatecznie daje świetny efekt w postaci zwartej opowieści pełnej metafor, humoru i zagadek. Sama książkę można też odczytać jako metaforę zmieniającego się świata i środowiska, postępującego życia, dojrzewania. Jednocześnie na pewnym etapie rzuca się w oczy metanarracja polityczno-społeczna, stanowiąca bezpośredni acz pokazany w krzywym zwierciadle komentarz autora wobec pewnych ustrojów społecznych, czy korporacjonizmu. Moment w którym powieść podbija nieco skalę wydarzeń i rzuca naszych bohaterów na różne strony świata nie jest jednak jej najlepszą częścią, traci ona trochę swojej kameralności i momentami wygląda to zbyt "serio" jak na ogólną groteskowość prozy. "Ekspres Ares" dzieje się w tym samym świecie, ale można traktować to jako odrębną powieść. Jej charakter jest nieco inny, bardziej przygodowy i skupiony wyłącznie wokół jednej głównej bohaterki. Autor stara się imitować ten sam styl co w "Drodze Bez Znaczenia" niemniej mimo wszystko wydawał mi się on dużo mniej błyskotliwy, czasem popadający w autoironię czy autoparodię. To nadal bardzo dobrze napisana i oryginalna rzecz, ale niewątpliwie mniej angażująca i bez tej swojej pierwotnej magii. Czasem powroty do udanych eksperymentów bywają trudne i tak jest w tym przypadku. Niemniej trudno tutaj o niską notę. Są to teksty bardzo wyróżniające się na tle pozostałych z serii Artefakty. Styl McDonalda i jego warsztat literacki jest niepodrabialny.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na84 miesiące temu
Rękopis Hopkinsa R. C. Sherriff
Rękopis Hopkinsa
R. C. Sherriff
Można faktycznie tę książkę postrzegać jako profetyczną, ale pamiętajmy, że została ona opublikowana w 1939 roku. Ludzkość zresztą doświadczała w swojej historii wielości wszelkiego rodzaju katastrof, więc kolejna nie powinna dziwić, choć rzecz jasna nie były to raczej katastrofy kalibru "końca świata". Choć zawsze nas nimi straszono, ale czy faktycznie w nie wierzono? Przecież nawet Noemu ludzie nie uwierzyli, kiedy ostrzegał przed potopem... Zatem "Rękopis Hopkinsa" przedstawia faktycznie ludzką naturę, taką jaką ona jest, bo raczej w tej naturze nie leży bohaterskie stawianie czoła nieszczęściom i ratowanie ludzkości. Takie rzeczy tylko w filmach. Bardziej normalne reakcje to niedowierzanie, wypieranie, negowanie, wyśmiewanie, lekceważenie, chowanie głowy w piasek, egoizm, także negocjowanie z losem. W tym katalogu ludzkich postaw, jakie pokazał Sheriff brakowało mi tylko ewidentnych panikarzy biegających po ulicach oraz proroków apokalipsy, namawiających do pokuty za grzechy w obliczu gniewu bożego... Także reakcja władz jest typowa - rząd, jak to rząd robi wszystko, by "nie siać paniki" i by społeczeństwo nie poddało się chaosowi. Poza tym opowieść Hopkinsa cechują też typowo brytyjskie cechy, czyli stoickie, tudzież humorystyczne podejście do wyroków losu oraz umiłowanie swoich małych ojczyzn (my home is my Castle) i tradycyjnego wiejskiego stylu życia. Hopkins jest może trochę zadufany w sobie, ale z wszystkich powyższych względów postawy głównego bohatera wcale nie odbierałam jako wyraz głupoty czy zaściankowości (gość martwi się o swoje kury, kiedy nadchodzi koniec świata) ale jako naturalną postawę w obliczu czegoś przerażającego i trudnego do zrozumienia. Próbę chronienia swojego małego kawałka świata i szybką umiejętność przystosowania się tak naprawdę. Zresztą, zastanówmy się szczerze: jak sami byśmy zareagowali na wiadomość, że rychło nas świat zostanie unicestwiony (jak reagujemy??)? Poddalibyśmy się rozpaczy czy optymizmowi, że jednak "nic się nie stanie"? Co byśmy zrobili, jak byśmy wykorzystali pozostały nam czas? Czy chciałoby się nam pracować? Czy schowalibyśmy się w ciemnym kącie i zamartwiali (i co by to zmieniło?). Warto zadać sobie takie pytania, zamiast oceniać bohaterów z perspektywy kogoś, komu wydaje się, że nigdy takiej sytuacji nie doświadczy (a w dzisiejszych czasach wydaje się to coraz mniej pewne). Czy sam/a nie okazał(a)bym się małostkowym ignorantem? Prowadzenie życia "jak zwykle", ale z pełną świadomością tego, co ma się wydarzyć i pomimo tego, wydaje mi się w takich okolicznościach właśnie świadczyć o sile charakteru. I paralela z katastrofą klimatyczną nie jest tu do końca właściwa, ponieważ ta ostatnia jest zbyt odłożona w czasie, trudna do wyobrażenia i nie nastąpi w wyniku jednego nagłego wydarzenia. Mamy też więcej możliwości działania i zapobieżenia jej. Z drugiej strony taki charakter tej katastrofy powoduje tylko wzmocnienie takich postaw, jak negacja, bierność, no i prowadzenie szkodliwego "business as usual". Podobieństwo widzę także w zjawisku "antycypacji żałoby" doświadczanej przez Hopkinsa, czyli żalu za tym, że ten świat, który znamy i kochamy się kończy... Wreszcie genialny zwrot akcji na koniec, ukazujący, że największą katastrofę to sprowadzamy na siebie my sami. Ciekawe co autor myślał (w kontekście tego, co napisał) po tym, jak rozpętała się II wojna światowa...
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na71 miesiąc temu
Mickey7 Edward Ashton
Mickey7
Edward Ashton
O tym czy śmierć jest problemem, gdy człowiek nie może umrzeć. Akcja dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w której ludzkość zaczęła kolonizować inne planety. Mickey pracuje na jednej z nowych kolonii jako "wymienialny", czyli osoba, która zajmuje się najbardziej niebezpiecznymi pracami, a w razie śmierci jego DNA wraz ze świadomością zostanie skopiowane do kolejnego klona. Wskutek zbiegu różnych okoliczności, pewnego razu na kolonii znajdują się jednocześnie dwie wersje Mickeya, co jest z wielu względów wielce niepożądane. Sytuacja, w której bohater występuje naraz w dwóch wersjach mogłaby być paliwem dla wielu potencjalnie ciekawych scen i interakcji, być może też jakichś bardziej komediowych momentów. Niestety autor niemal zupełnie tego nie wykorzystuje, a można wręcz mieć wrażenie, że niemal wszystko mogłoby się potoczyć dokładnie tak samo, gdyby Mickey był pojedynczy - jego relacja z klonem sprowadza się właściwie wyłącznie do kłótni o racje żywnościowe. To zdecydowanie największy minus. Wszystko tutaj rozwiązuje się bardzo łatwo i szybko, a retrospekcje zajmują chyba więcej miejsca (i wypadają przy tym dużo ciekawiej) od właściwej fabuły. Książka próbuje też podejmować bardziej filozoficzne tematy - znajdziemy tu trochę rozważań na temat nieśmiertelności czy etyki klonowania ludzi, ale wszystko to mogłoby być zdecydowanie bardziej pogłębione. Z pomysłu z naprawdę sporym potencjałem wyszła niestety książka dość przeciętna.
niedź - awatar niedź
ocenił na66 miesięcy temu
Biada Babilonowi Pat Frank
Biada Babilonowi
Pat Frank
To powieść o świecie, który nie tyle zostaje zniszczony, co wyłączony. Wojna nuklearna trwa chwilę, ale jej prawdziwe skutki zaczynają się wtedy, gdy znika system: prąd, łączność, paliwo, transport, banki. W ciągu jednego dnia to, co wydawało się trwałe i oczywiste, przestaje działać. Najmocniejsza jest pierwsza część książki – moment narastającego napięcia i późniejsze zderzenie z rzeczywistością. Pieniądze tracą znaczenie, przestają działać instytucje, zawody oparte na systemie przestają mieć sens. Najważniejsze stają się woda, jedzenie, bezpieczeństwo i ludzie wokół. To bardzo trzeźwe przypomnienie, jak cienka jest warstwa cywilizacji. Druga połowa pokazuje adaptację. Społeczność organizuje się, dzieli obowiązki, wraca do prostszych form życia. To nie jest historia samotnego survivalu, lecz wspólnoty. Przetrwanie zależy nie od heroizmu jednostki, ale od współpracy i wzajemnej pomocy. Czytana dziś książka robi może nawet większe wrażenie niż w latach 50. W czasach, gdy powstawała, ludzie byli bardziej samowystarczalni, mniej zależni od elektroniki i cyfrowej infrastruktury. Dziś żyjemy w świecie usług, systemów informatycznych, finansów zapisanych w cyfrowych bazach danych. Coraz mniej osób ma realny „fach w ręku”, coraz więcej pracuje w zawodach, które istnieją tylko tak długo, jak długo działa prąd i sieć. Cofnięcie cywilizacyjne byłoby dziś znacznie boleśniejsze — nie tylko materialnie, ale strukturalnie. Jednocześnie świat przedstawiony przez Franka bywa zbyt łagodny. Problemy się pojawiają, lecz często udaje się je rozwiązać stosunkowo sprawnie. To bardziej ostrzeżenie i studium adaptacji niż mroczna wizja totalnego rozpadu. Solidna, dająca do myślenia klasyka postapo. Nie wstrząsa do granic, ale zostawia z refleksją o kruchości systemu i sile wspólnoty.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na72 miesiące temu
Pyłek w Oku Boga Larry Niven
Pyłek w Oku Boga
Larry Niven Jerry Eugene Pournelle
Powieść z 1974 roku, a bohaterowie korzystają z "komputerów kieszonkowych", którymi nagrywają przeróżne sytuacje, a następnie zapisują ją w sieciach komputerowych - sieci komputerowej statku kosmicznego, budynku na planecie, wreszcie w publicznej sieci całego państwa... Zresztą jedna z bohaterek (a właściwie: jedyna bohaterka) łapie się na tym, że za dużo czasu spędza z komputerem kieszonkowym w ręku. Ot, wizjonerstwo. Natomiast pod wieloma względami ta monumentalna powieść science fiction o pierwszym kontakcie stoi w sprzeczności z dzisiejszymi czasami. Jest celowo retrofuturystyczna - o ile opisywana technologia względnie poszła do przodu, o tyle warstwa socjologiczna się cofnęła. I tak miejsce kobiet w społeczeństwie przypomina konserwatywną Ameryką lat 50., a Imperium Ludzkości rządzi arystokracja, z oczywistą megalomanią tytułów. Czułem, jakbym czytał "Honor Harrington", ale nieco bardziej na poważnie. Taką konwencję trzeba kupić, co nie jest łatwe. Choć rzeczywiście podejście autorów do jedynej kobiety na statku jest mocno problematyczne, postać Sally trudno jest jakkolwiek obronić nie tylko z dzisiejszej, ale i jakiejkolwiek perspektywy. Jeśli chodzi o główną warstwę, czyli powieść o pierwszym kontakcie, to jest ona bardzo dobra. Oczywiście obcy okazują się być dość bliscy ludziom, ale jednak na tyle obcy, aby ciekawie się o nich czytało. Autorzy ciekawie grają relatywizmem moralnym. Dużą zaletą powieści jest spokojne tempo, dzięki któremu wszystkiemu udaje się wybrzmieć. Największa wada to natomiast wspomniane już postacie, na czele z Sally, ale też Roderickiem Blainem, który może i jest zajebisty, ale tylko w warstwie deklaracji autorów. Zdecydowanie nie żałuję, że przeczytałem. To bardzo dobre SF, które zostanie w mojej pamięci na dłużej. Są dużo lepsze powieści o pierwszym kontakcie, ale nie ma ich znowuż aż tak wiele. Serdecznie polecam, choć podczas lektury trzeba wziąć poprawkę na rok napisania - od 1974 r. minęło już wiele dekad, a w świecie literatury SF były to wręcz eony. Stąd dla wielu czytelników "Pyłkowi w oku Boga" może być bliżej do ramotki.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na811 dni temu

Cytaty z książki Galaxy Science Fiction vol 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Galaxy Science Fiction vol 1