Sześć razy śmierć

Okładka książki Sześć razy śmierć autora Adam Zalewski, 9788361969068
Okładka książki Sześć razy śmierć
Adam Zalewski Wydawnictwo: Funky Books kryminał, sensacja, thriller
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2010-04-26
Data 1. wyd. pol.:
2010-04-26
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-61969-06-8
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sześć razy śmierć w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sześć razy śmierć

Średnia ocen
6,8 / 10
137 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sześć razy śmierć

avatar
355
170

Na półkach: ,

Jak dla mnie te opowiadania są zbyt drastyczne i brutalne. Były obrzydliwe! W połowie 4 opowiadania wymiękłam i powiedziałam stanowcze NIE. Nie doczytałam do końca...
Chociaż tego, że autor ma ogromną wyobraźnie i lekkie pióro nie da się ukryć, jednak miejscami wyobraźnia go poniosła i osobiście robiło mi się niedobrze, gdy to czytałam.

Jak dla mnie te opowiadania są zbyt drastyczne i brutalne. Były obrzydliwe! W połowie 4 opowiadania wymiękłam i powiedziałam stanowcze NIE. Nie doczytałam do końca...
Chociaż tego, że autor ma ogromną wyobraźnie i lekkie pióro nie da się ukryć, jednak miejscami wyobraźnia go poniosła i osobiście robiło mi się niedobrze, gdy to czytałam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1498
1498

Na półkach: ,

To moje pierwsze spotkanie z panem Zalewskim i przyznaję że całkiem udane . Autor proponuje nam sześć opowiadań , oznaczonych wspólnym tytułem '' Sześć razy śmierć '' Każde z tych opowiadań jest o innej śmierci , w innych okolicznościach i różnym '' ładunku '' bestialstwa . Trudno coś więcej o tej pozycji powiedzieć nie zdradzając treści , ale spróbuję coś trochę '' podświetlić '' , ale tylko troszeczkę , tak na zachętę :)

Śmierć pierwsza - '' Kilof ''

Małe górnicze miasteczko , ciche i spokojne . Ludzie prości , ale jeszcze nie skażeni znieczulicą na krzywdę innych. W tym miasteczku żyje sobie rodzina Alfa Valsteda . W tej historii swoją rolę będzie miał też tytułowy kilof , chociaż wcale nie będzie to główna rola .

Śmierć druga - '' Osiedle Drwali ''

Trzydzieści gospodarstw we wsi Rainside zwanej potocznie Osiedlem Drwali. Czy jedna jedyna osoba może pozostać uczciwa i nie dac się kupić ? A jeśli tak , to jakie poniesie za to konsekwencje ? Na te pytania odpowie wam opowiadanie drugie

Śmierć trzecia - '' Agnes ''

To opowiadanie podobało mi się najmniej , chociaż to właśnie ono pokazuje jak dzieciństwo i okres dojrzewania wpływa na nasze dalsze życie , wybory i oceny innych .

Śmierć czwarta - '' Rzeźbiarz ''

To najbardziej makabryczne i krwiste ze wszystkich opowiadań , opowiada o psychopacie któremu się wydawało że jest artystą . Opisy dość '' plastyczne '' , więc opowiadanie dla tych mniej wrażliwych .

Śmierć piąta - '' Krwawy ślad ''

Doorstown niewielkie miasteczko , prawdziwa etniczno kulturowa mieszanka . W tym to miasteczku zaczynają ginąć kobiety . Ktoś morduje je przedtem wykorzystawszy seksualnie . To najbardziej detektywistyczne opowiadanie . Prowadzone jest w nim regularne śledztwo .

Śmierć szósta - '' Nad Rzeką Węży ''

Opowieść o niesłusznych oskarżeniach , niesłusznej zemście , dziedziczeniu chorób umysłowych i o tym czy należy wierzyć w stare indiańskie opowieści i zawarte w nich ostrzeżenia

To moje pierwsze spotkanie z panem Zalewskim i przyznaję że całkiem udane . Autor proponuje nam sześć opowiadań , oznaczonych wspólnym tytułem '' Sześć razy śmierć '' Każde z tych opowiadań jest o innej śmierci , w innych okolicznościach i różnym '' ładunku '' bestialstwa . Trudno coś więcej o tej pozycji powiedzieć nie zdradzając treści , ale spróbuję coś trochę ''...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
84
37

Na półkach:

Wstrząsające a czasem makabryczne opowiadania. Mimo wszystko nie można się od nich oderwać. Historie tak nieprawdopodobne, że jednak mogłyby się wydarzyć. I to jest w nich najstraszniejsze.

Wstrząsające a czasem makabryczne opowiadania. Mimo wszystko nie można się od nich oderwać. Historie tak nieprawdopodobne, że jednak mogłyby się wydarzyć. I to jest w nich najstraszniejsze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

356 użytkowników ma tytuł Sześć razy śmierć na półkach głównych
  • 178
  • 175
  • 3
127 użytkowników ma tytuł Sześć razy śmierć na półkach dodatkowych
  • 100
  • 12
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Sześć razy śmierć

Inne książki autora

Adam Zalewski
Adam Zalewski
Adam Zalewski urodził się w Kwidzynie w 1951roku. Dzieciństwo, młodość i wiek dojrzały spędził w rodzinnym mieście. Tutaj uczęszczał do szkoły podstawowej i do liceum. Tutaj z żoną Ireną żyją w szczęśliwym związku już 37 lat. W rodzinnym mieście imał się różnych zawodów. W 2002 roku, w skutek choroby musiał zrezygnować z czynnego życia zawodowego. Obecnie wraz z rodziną mieszka w niewielkiej posiadłości, na skraju lasów otaczających Kwidzyn. W swojej pracy twórczej ogromną ilość czasu poświęca na gromadzenie fachowej wiedzy po to, aby jego proza była maksymalnie osadzona w realiach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mordercy Łukasz Śmigiel
Mordercy
Łukasz Śmigiel
Łukasz Śmigiel – autor opowiadań (zbiór „Demony”),powieści („Decathexis”, „Muzykologia”),słuchowisk radiowych i filmowych scenariuszy. Dziennikarz i publicysta, zajmujący si naukowo nowoczesnymi formami promocji książek i pisarzy. Publikował w prasie kulturalnej („Tygiel Kultury”, „Znaczenia”, „Przekrój”) i literacko-fantastycznej („Alfred Hitchcock Poleca”, „Nowa Fantastyka”, „Science Fiction, Fantasy i Horror”, „Magazyn Fantastyczny”). Redaktor naczelny czasopisma „Lśnienie – Kultura Grozy”. Pracuje na Uniwersytecie Wrocławskim, w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej.* Jakie jest morderstwo? Jacy są mordercy? Jak stać się mordercą doskonałym? „Mordercy” to zbiór opowiadań, w którym główną rolę odgrywają oprawcy. Wspólny mord, pielęgniarz kanibal, Knecht Ruprecht, historia stracha na wróble i wiele wiele więcej. Opowiadania pochodzą z pogranicza grozy, kryminału, fantastyki i thrillera. Łukasz Śmigiel serwuje nam dwanaście opowiadań, z których każde jest inne. Mnie najbardziej spodobała się „Opowieść Wigilijna”, ponieważ autor zaskoczył mnie swoim pomysłem oraz wykonaniem, które wgniotło mnie w fotel i zostawiło z otwartymi ustami z wrażenia. Pewien chłopak zostaje wyrzucony z sierocińca i staje się kominiarzem. Jego siostra, która tam została, robi coś, co skutkuje tym, iż przychodzi do niej Knecht Ruprecht, czyli zły Święty Mikołaj, który karze niegrzeczne dzieci. Co się dzieje później? Aby się tego dowiedzieć, przeczytaj to dzieło. Świetne było też „Śmierć na trzy”, bo autor również wykazał się dużą oryginalnością. W tym opowiadaniu główną rolę odgrywa pisarz, który wydał książkę. Problemem jest to, że w niej zawarł pewne informacje o swoich znajomych… Cieszę się, że miałem okazję przeczytać ten utwór, ponieważ jest on jednym z lepszych, jakie miałem okazję czytać w tym roku. Wszystkie historie zostały napisane lekkim językiem, zaskakują, trzymają one w napięciu od pierwszej strony i nie puszczają do ostatniej. Pomysły na każde z nich są oryginalne. Wszystkie rozwijają się w sposób spójny i logiczny. Bohaterów w książce przewija się bardzo dużo. „Weźcie tysiąc ludzi, którzy w coś wierzą, i będziecie mieli nową formę społeczną. Weźcie milion i będziecie mieli nową religię (...) Zawsze żyłem obok systemu, a nie w systemie, i zamierzałem umrzeć, nadal pozostając z boku, najpewniej w rowie przy drodze.” Autor skupił się na opisach. Dość szczegółowo pokazuje nam miejsca, w którym przebywają postacie. Emocje nie zostały pokazane wprost. Łukasz Śmigiel miesza style i pokazuje nam bardzo różne historie – morderstwo na XVI-wiecznym dworze hiszpańskim, Japonia, postapo… Wspomnę jeszcze o okładce – jest ona prosta. Znajduje się na niej mężczyzna, który krzyczy. Z jakiego powodu? Możemy się tylko domyślać, czy chodzi o ból, rozpacz, radość czy coś jeszcze. Pobudza ona wyobraźnię i emocje. Przed każdym opowiadaniem znajduje się fragment jakiejś piosenki czy wiersza, który poniekąd wprowadza nas w klimat. Jest to bardzo ciekawy zabieg. Reasumując tę krótką recenzję: dzieło to polecam przede wszystkim miłośnikom opowiadań oraz mrocznych i fantastycznych klimatów. Mnie się ono bardzo podobało i na pewno sięgnę po inne książki tego autora. Za przekazanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Oficynka. Tytuł: „Mordercy” Autor: Łukasz Śmigiel Wydawnictwo: Oficynka Projekt okładki: Anna M. Damasiewicz Wydanie: I Oprawa: miękka Liczba stron: 343 Data wydania: marzec 2011 (data przybliżona) ISBN: 978-83-62465-05-7 * Źródło – okładka książki.
zaczytanywksiazkach - awatar zaczytanywksiazkach
ocenił na109 lat temu
Nie jestem seryjnym mordercą Dan Wells
Nie jestem seryjnym mordercą
Dan Wells
Choć zaznaczam pozycję tagiem "Mystery," warto zwrócić uwagę, że ma ona spekulatywne elementy. Technicznie jest to zdaje się horror, ale szczerze czytało się całkiem jak mystery, jeśli chodzi o strukturę i ogólnie odczucia. Co jak dla mnie dobrze - za horrorami generalnie nie przepadam. Książka ma fascynujący koncept i zdecydowanie mocno na nim gra. Naprawdę ciekawie siedziało się w głowie Johna Cleavera. Do tego dochodzi wartka fabuła, sprawnie zarysowane postacie poboczne i trzymające w napięciu zwroty akcji - a wszystko to podane w łatwym do czytania, przystępnym stylu. Dlaczego zatem 7 a nie więcej? Zacznijmy od tego, że 7 to moja domyślna ocena. Jak łapię książkę i mam do niej pewne oczekiwania, a ona te oczekiwania spełni, to właśnie 7 przychodzi mi do głowy. Na 8 czy 9 pozycja musi albo mi znacznie zaimponować albo być mocno w moim guście. A mam wrażenie, że jednak "I Am Not A Serial Killer" nie jest aż tak rewelacyjne, no i też nie jest w typowo moim guście. Książka była raczej dla mnie szybką odskocznią od tego, co zazwyczaj czytam. Tak więc 7+, co prawda, ale zaokrąglam do 7. Niemniej jednak, być może sięgnę kiedyś po sequele - raczej nie wszystkie, sześć (a może nawet siedem?) książek w tym typie to już dla mnie raczej za dużo. Ale kolejne dwie? Być może. Zdecydowanie polecam, jeśli koncept młodocianego psychopaty walczącego z demonami wydaje się Wam intrygujący.
Rachel3 - awatar Rachel3
ocenił na79 miesięcy temu
Diabeł. Autobiografia Tosca Lee
Diabeł. Autobiografia
Tosca Lee
Z diabłem! Oto moja odpowiedź na często zadawane pytanie: Z kim chciałabyś porozmawiać ze sławnych i znaczących? Że co…, że grzech i bluźnierstwo? Że to już lepiej z samym Panem Bogiem? Z Panem Bogiem rozmawiam codziennie i tę wersję wydarzeń znam aż za dobrze. A nie grzechem jest wysłuchać tylko jednej strony wydarzeń o początku świata i wydawać jednostronne wyroki, subiektywne oceny? Może rewers tej historii wygląda trochę inaczej? Że co mi to da? I że chyba uwierzyłam w poniższy w slogan umieszczony na tylnej okładce? I tutaj mam cię ty drugie moje bojaźliwe ja, wiecznie sceptyczne alter ego. Wściekałeś się, gdy diabeł Lucian sam, z własnej woli i wyrafinowanej potrzeby, zaprosił na spotkanie Clay’a, a ten głupiec opierał się, uciekał, unikał, wątpił w swoje zmysły. Pragnąłeś jednak tych spotkań, tych opowieści o początkach świata. Chciałeś, żeby Clay również się do nich przekonał. Cieszyłeś się, gdy Lucian przybierając postać kobiety, dopiął swego. A kiedy mu się to udało, razem z Clay’em niecierpliwie wyczekiwałeś na wiadomość z terminem następnego spotkania, na telefon z godziną i miejscem kolejnej rozmowy. I mimo, że bałeś się jego autoagresywnych odruchów, gdy wyrywał sobie w emocjach włosy z głowy lub wbijał paznokcie w skórę do krwi, jego nieprzeniknionej głębi oczu z czającym się ruchomym cieniem za zamglonymi tęczówkami, to jednak słuchałeś go nadal zafascynowany zmiennością ciała, oblekanego w kolejne wcielenia ludzkie, jak w gotowe zestawy ubrań, zaskoczony detaliczną wiedzą o Clay’u, o jego poszukiwaniach sensu dalszego życia bez żony. Że już to znałeś i upadek Lucyfera, i stworzenie raju, a potem ludzi? Że nihil novi? Pewnie że tak! Miażdżąca większość ludzi zna tę historię z większymi lub mniejszymi różnicami w szczegółach w zależności od wyznania, ale odłóż na bok wiedzę. Skup się na uczuciach jakie zaczęły się budzić w tobie. Jak zmieniały się proporcje rozumienia i emocji, na korzyść tych ostatnich. Jak otwierałeś umysł na wiedzę przykurzoną rutyną i obciążoną symboliką. Jak zobaczyłeś to, co do tej pory postrzegałeś w innym świetle, z innej perspektywy, z innym ładunkiem emocjonalnym, by wreszcie mogło, zamiast nienawiści do złego diabła, pojawić się uczucie współczucia, niemal litości. Że na własne życzenie doczekał się wiecznego potępienia? A przypomnij sobie, ile razy ty na własne życzenie zasłużyłeś na odrzucenie Boga w swoim krótkim życiu? Ile razy ty okazałeś się złym człowiekiem? A diabeł odwrócił się tylko raz. Jeden, jedyny raz! To wtedy pojąłeś w pełni, dzięki temu kontrastowi, bezgraniczną, bezinteresowną miłość Boga do ciebie i pojęcie… piekła. To wtedy uświadomiłeś sobie potęgę i wyjątkowość skarbu jakim zostałeś obdarzony, a którego nie doceniasz w mowie, uczynkach i myślach. To wtedy zrozumiałeś dlaczego diabeł tak ciebie nienawidzi i niszczy twą duszę z taką zaciekłą zawziętością. I jak ludzkimi kieruje się w tej nienawiści motywami. Pamiętasz grozę tych słów podpartych świeżo uświadomioną sobie wiedzą, które wypowiadał patrząc Clay’owi prosto w oczy? Pamiętasz co jeszcze dodał? Że to historia o TOBIE! Że od którego momentu!? Nie naśladuj Clay’a w tym zadziwieniu. Od początku! Ale to też zrozumiałeś dopiero na końcu, kiedy Clay został sam na sam ze skończoną opowieścią i z upływającym czasem. A miał go niewiele. I twoje przerażenie, bo nie wiesz ile tobie go zostało. Czy zdążysz naprawić to, co bezmyślnie popsułeś, odbudować to, co beztrosko zburzyłeś, naprawić mosty tak lekkomyślnie spalone? Czy zdążysz powalczyć na tyle długo, by dorównać miłości Boga, jaką ciebie obdarza? Że to niemożliwe? Możliwe, przypomnij sobie jak diabeł narzekał na Hioba. Jak ten uparty człowiek psuł mu misternie ułożony plan. Trzeba tylko pamiętać o tym, czego dowiedziałeś się z tej powieści i przywołać emocje, jakie ona w tobie obudziła. Może nie w jedną noc i nie wszystko, ale na pewno zmieniła wiele. Zaprzeczysz? … Tak też myślałam… Diabeł to bardzo dobry pomysł! Powiem więcej. Nie muszę go zapraszać. Jest wszędzie, nawet jeśli tego nie chcę. I tak to sobie rozmawiałam z tym moim konserwatywnym alter ego w trakcie i długo jeszcze po przeczytaniu tej powieści, która pod postacią prostej historii przekazała w emocjonalny, niezwykle przystępny sposób podstawowe, a zarazem skomplikowane zagadnienie religijno-filozoficzne jakim jest walka dobra ze złem o duszę człowieka, która okazała się być daleka od tej powszechnie znanej, klasycznej. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na106 lat temu
Pan Potwór Dan Wells
Pan Potwór
Dan Wells
Znając styl opowieści autora z pierwszej części trylogii o fascynująco socjopatycznym nastolatku Johnie Cleavierze - "Nie jestem seryjnym mordercą", byłam przygotowana na wszystko. Zwłaszcza na ciosy mentalno-emocjonalne z zaskoczenia, włączając w to elementy fantastyczne. I tutaj musiałabym uchylić rąbka tajemnicy tych niespodzianek, ale nie mogę odebrać ich przyjemności potencjalnym czytelnikom. Niech też poczują się, niech też się boją i niech też poobgryzają sobie paznokcie! Powiem tylko, że moje prorocze wizje zaskoczeń spełniły się w 100%. Jednak zanim się o tym przekonałam, moja czujność i stan pogotowia na każdą ewentualność kierunku rozwoju fabuły, zostały podstępnie uśpione przez dwa wątki. Pierwszym była samotna walka Johna (jego psychoterapeuta został przecież zamordowany) z Panem Potworem. Wewnętrznym demonem socjopatycznej osobowości, którego uwolniło zabójstwo tym razem demona z krwi i kości rodem z horroru i starożytnej starożytności, ukrytego w ciele przemiłego sąsiada. To przymusowe morderstwo, o którym wiedziała tylko jego matka, uwolniło w nim mroczną stronę jego natury. Pan Potwór, jak ją nazywał chłopak, nie chciał wrócić do klatki umysłu, dopominając się o jeszcze więcej krwi, bólu i śmierci, a John robił wszystko, by powstrzymać swoje dyssocjalne skłonności do patologicznych zachowań. Było tak zabawnie i niewinnie (ech, ten czarny humor nastolatków!),że zaczęłam wierzyć w prawdopodobieństwo chłopięcej wyobraźni na temat przeszłych zdarzeń. Drugim wątkiem odciągającym moją uwagę od powagi sytuacji była… No właśnie. W przypadku normalnie rozwijającego się chłopaka mogłabym powiedzieć – miłość. Jednak John nie potrafił kochać albo potrafił, ale inaczej. W jego snach i marzeniach Brook, jego „sympatia”, była przykuta do ściany, krzycząc – "Proszę, nie rób mi krzywdy!", a on bawiąc się nożem, łączył się z nią mentalnie na linii strachu i poczucia władzy przeżywając rozkosz „miłości”. I tutaj włączała się dobra strona Johna, ograniczająca kontakty z dziewczyną do śledzenia, podglądania, niedotykania, ograniczenia patrzenia na nią wprost i ukradkiem z limitem wypowiedzianych do niej słów oraz snów i marzeń na jawie. A ona to uwielbiała, próbując zdobyć nieprzystępnego, zdystansowanego, tajemniczego, małomównego, opornego na dziewczęce wdzięki, lekceważącego płeć piękniejszą, na luzie i lekko odklejonego chłopaka o uroczych oczach. I nie ma tutaj w tej sytuacji nic do śmiechu. Wystarczy przypomnieć sobie identyczny schemat z cyklu Zmierzch Stephenie Meyer. Tyle że tam nazywano to wampiryzmem, a tutaj socjopatią. O jednoznaczności tych poważnych zjawisk bili już na alarm autorzy "Zmierzchu i filozofii" - Housel Rebecca, Wiśniewski Jeremy i Irvin William. No ale, przyznam się, że jakoś tak zapomniało mi się o tych podobieństwach i przestrogach, że to nie jest normalna miłość, skoro ona była taka przyjemnie niebezpieczna i słodko zakazana. Powiem więcej, mentalnie poganiałam oboje w ich ostrożnych poczynaniach, żeby chociaż jedna randka nie zakończyła się znalezieniem kolejnej martwej kobiety, które dla Johna były o wiele bardziej atrakcyjne niż kolor stanika u Brook. No właśnie! A miałam być czujna! Miałam się pilnować! Miałam być mądrzejsza przed szkodą! A tu ni z tego, ni z owego, po kilku miesiącach ciszy i spokoju w miasteczku, nowe, kolejne, seryjne trupy! To one były czynnikiem przywracającym mi trzeźwość osądu i powrót do rzeczywistości. Bardzo mrocznych realiów, w których John po raz drugi musiał stanąć do walki ze złem. Dużo bardziej niebezpiecznym niż w części pierwszej, ale nadal perwersyjnie i boleśnie przyjemnie dającym się badać i poznawać. I nie mam na myśli tutaj nieboszczyków w zakładzie pogrzebowym, podczas których mycia i balsamowania wyciszał się John, a wyczesywanie ciemieniuchy z trupich włosów wynosiło go na szczyt nirwany, ale to, co nastąpiło później. Wydarzenia, które w pełni rozwinęły podwójną osobowość chłopca. Zarówno tą złą, jak i dobrą. Takie zrównoważone moralnie i etycznie rozwinięcie i zakończenie drugiej części trylogii, a jednocześnie bardzo kruche, nie pozwoliło mi jeszcze na znalezienie jednoznacznej odpowiedzi na postawione sobie wcześniej pytanie – Czy polecić te książki mojej zaprzyjaźnionej młodzieży, czy nie? Autor wprawdzie nie przekracza granicy, ale mocno ją narusza, jadąc po bandzie, jednocześnie silnie akcentując przesłanie wewnętrznej i zewnętrznej walki dobra ze złem. Ostateczną decyzję podejmę po przeczytaniu ostatniej części "Nie chce cię zabić", której już tytuł dużo mi sugeruje. I włącza niebezpieczną wyobraźnię też! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu
Rowerzysta Adam Zalewski
Rowerzysta
Adam Zalewski
Raczej nie czytam kryminałów, ale to książka z kategorii kryminał/sensacja/thriller. Można powiedzieć, że też western. Bohaterem jest chłopiec, który dorasta wraz z rozwojem fabuły. W dzieciństwie był świadkiem morderstwa swojej matki. To traumatyczne przeżycie sprawiło, że w dorosłym życiu chciał zemścić się na mordercach. Mordował scyzorykiem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby reszta zbirów nie dysponowała pistoletami. Wyglądało to trochę jak w serialu "Drużyna A", że główni bohaterowie nawet nie zostali draśnięci, a reszta leżała sztywna XD Jerry przypominał mi też Robin Hooda, bo jak ktoś mu podpadł, to go mordował, a przyjaciołom uchyliłby nieba. Brakowało mi trochę właśnie tej śmierci dobrych osób z jego otoczenia, bo było aż za pięknie. Wygrywali wszystkie potyczki, gromada przeciwników leżała martwa, a oni we trzech czy dwóch przeżyli to bez szwanku (powiedzmy). Dochodzi też kwestia seksualności. Jerry jest przecież młodziutki, hormony w nim buzują, a on, co prawda, spojrzał na Betty, ale nie w taki sposób, jak "zdrowy" chłopak. Pomimo, że kochał tę swoją Lucy, może tak mu to weszło na psychę, ok, ale brakowało mi jakiejś takiej słabości do kobiet. A Lucy chyba i tak miała problem z "tymi sprawami" po postrzeleniu? Czekałam do końca na jakieś zaskakujące zakończenie, jakąś śmierć, nawet myślałam, że w tej strzelaninie Jerry zginie. To by było przykre, gdyby stracił życie, bo chciał odbić babę, o którą wcześniej nie umiał zawalczyć. To by było jako jego zgubna słabość, jakiś błąd. Ale nie. Wszystko skończyło się dobrze, sielanka, kurde, ja rozumiem, że może się w życiu dobrze układać, ale bez przesady. Ten zjazd ze skałek i wypadek mnie nie usatysfakcjonował, bo był trochę jak głupota. Któryś z recenzentów wytknął krótkie, proste zdania. Takie redaktorzy zalecają i w sumie zaleca się takie w ogóle. Ja osobiście uwielbiam układać długie zdania, ale przy poprawkach przy mojej opowieści redaktorka zwracała mi uwagę, żebym pisała prościej...
Rose_Belle - awatar Rose_Belle
ocenił na74 lata temu
Wściekła krew David Moody
Wściekła krew
David Moody
Hej Dzisiaj przychodzę do was z książką "Wściekła krew" której autorem jest David Moody. Świat pogrążyć się w chaosie który podzielił ludzi na tzw. Wściekłych i ofiary. Każda dzień to walka o przetrwanie w tym okrutny świecie w który wściekli napedzani rzadz zła zabijają jak transie zwykłych ludzi którzy staraj się przetrwać w tej nie równej walce. Cały tym armagedonie śmierć Danny McCoyne stara się odnaleźć swoją córeczkę która jest wściekła jak on. Mimo trudnej sytuacji i czychajacych zagrożeń Danny się nie poddaje a jedyne czego pragnie to odszukać córkę która może znajdować się w pobliskim mieści a żeby tak przeniknać McCoyne musi stlumić i pokonać w sobie nie pohamowaną żądze mordu jedyne w taki sposób będzie w stanie odnaleźć Córkę. Autor stworzył mocną i dość straszną historie której jest wiele okrutnych i krwawych sytuacji które są pełne przemocy. Przyzna szczerze książka bardzo trudno mi się czytało bo tak historia wymaga naprawdę mocnych nerwów których nie mam a do tego jest bardzo wrażliwą więc to było naprawdę trudne dla mnie doznanie na które nie byłem przygotowany, ale z trudem udało mi się doczytać do końca. Naprawdę książk mnie zaskoczyła ponieważ nie spodziewałem się aż tak mocnej,krwawej i pełnej przemocy historii. Cóż mam powiedzieć książkę przeczytał, ale jak mam być szczera to tego typu książki nie są w moim stylu po prostu nie moja bajka. A jeszcze jeden muszę przyznać się do błędu, ponieważ po przeczytaniu około stu stron zorientowałem się, że to drugi tom i jest o kontynuacja pierwszego🤭 Ta cały ja kolejny raz czytam serie od tyłu, ale tak też jest ciekawie 🤗😉 Było to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i było naprawdę wymagające i mimo, że historia ciekawa to nie wiem czy sięgne po kolejne książki autorstwa Pana Davida.
Zagar0405 Bartosz - awatar Zagar0405 Bartosz
ocenił na611 miesięcy temu
Dziennik samobójców Błażej Przygodzki
Dziennik samobójców
Błażej Przygodzki
Już sam tytuł wiele mówi o zawartości, jednak po samej treści spodziewałam się jednak czegoś innego. Co nie znaczy, że byłam przez to zawiedziona! Wręcz przeciwnie. Pierwsza połowa historii opiera się głównie na przedstawieniu nam głównych bohaterów. Znajdziemy tam bardzo dużo opisów, o wiele mniej dialogów, jednak język tekstu jest na tyle przyjemny i barwny, że nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Główna postać, która jest jednocześnie narratorem opowieści, od razu przypadła mi do gustu. Specyficzne poczucie humoru, sceptyczne podejście do świata i głowa pełna przemyśleń. Koks pokazuje nam zupełnie inną stronę Wrocławia, tę zdecydowanie bardziej marginalną, w której wśród młodzieży, ale także pośród osób dorosłych króluje narkomania i alkoholizm. Ogółem, każdy z pojawiających się w książce bohaterów jest na tyle wyjątkowy i nietuzinkowy, że ciężko oderwać się od czytania. W międzyczasie dowiadujemy się również, że każda z postaci pierwszoplanowych zmaga się z niekończącymi się niepowodzeniami życiowymi, co finalnie składnia ich do decyzji o grupowym pozbawieniu się życia. Jednak przedstawione zostało to w zupełnie inny sposób, niż bywa to zazwyczaj. Nie dostrzeżemy tu praktycznie żadnej emocjonalności, rozpaczy, żalu czy bólu. Bohaterzy do tej decyzji podchodzą z obojętnością, jak gdyby decydowali o spontanicznej przeprowadzce do innego miasta. Jednak tuż przed samą realizacją pomysłu, zachodzi pewna zmiana. Grupka przyjaciół postanawia odwlec swoją decyzję w czasie, ale los bywa czasem przewrotny, prawda? A wtedy mamy okazję dostrzec, jak różne są sposoby radzenia sobie ze stratą i poczuciem winy. Tuż po punkcie kulminacyjnym fabuły zaczyna się dziać wiele dziwnych rzeczy, za którymi nie do końca nadążałam. Szczególnie zakończenie pozostawia więcej pytań, niż odpowiedzi, przez co nie do końca wiem, jak finalnie potoczyły się losy bohaterów. I to był praktycznie jedyny minus, jaki udało mi się dostrzec. W rezultacie, książka była naprawdę interesującym przeżyciem, a takie pozycje lubię najbardziej!
Książkowe Recenzje Nabi - awatar Książkowe Recenzje Nabi
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Sześć razy śmierć

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sześć razy śmierć