Żywy Budda, żywy Chrystus

131 str. 2 godz. 11 min.
- Kategoria:
- publicystyka literacka, eseje
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Living Buddha, Living Christ
- Data wydania:
- 1998-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1998-01-01
- Liczba stron:
- 131
- Czas czytania
- 2 godz. 11 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-7150-358-X
- Tłumacz:
- Robert Bartołd
W książce tej dwie wielkie tradycje ludzkości spotykają się w żywym dialogu, budząc zrozumienie jednej i drugiej. „Na ołtarzu w mojej pustelni – pisze autor – są wizerunki Buddy i Jezusa, i dotykam obu jako moich duchowych przodków”.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Żywy Budda, żywy Chrystus w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Żywy Budda, żywy Chrystus
Poznaj innych czytelników
65 użytkowników ma tytuł Żywy Budda, żywy Chrystus na półkach głównych- Chcę przeczytać 47
- Przeczytane 18
- Posiadam 2
- Filozofia 1
- 2015 1
- ROK 2002 - 2000 1
- Buddyzm 1
- Chrześcijaństwo i historia Kościoła 1
- Z polecenia 1
- Filozofia/Teologia/Mistyka 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Żywy Budda, żywy Chrystus
Bardzo dobra i inspirująca książka. Dla katolika może się okazać książką trudną. Autor dość odważnie (może wręcz nonszalancko) wskazuje podobieństwa chrystianizmu i buddyzmu. Szuka podobieństw, o różnicach często świadomie milczy. Podstawowym twierdzeniem jest przekonanie, że poszukując duchowej drogi, człowiek nie musi wybierać jednej tradycji, że może łączyć elementy obu wyznań w swoim codziennym życiu. Autor wskazuje Buddę i Chrystusa jako swoich równorzędnych duchowych przodków. "Poza Kościołem nie ma zbawienia" - to zdanie spotyka się z mocną krytyką Thich Nhat Hanha. W książce znajdujemy też krytykę pod adresem m.in. Jana Pawła II. Szczególnie z perspektywy polskiego katolicyzmu, książka nie jest łatwa, z pewnością jest jednak świeża i warta uwagi.
Bardzo dobra i inspirująca książka. Dla katolika może się okazać książką trudną. Autor dość odważnie (może wręcz nonszalancko) wskazuje podobieństwa chrystianizmu i buddyzmu. Szuka podobieństw, o różnicach często świadomie milczy. Podstawowym twierdzeniem jest przekonanie, że poszukując duchowej drogi, człowiek nie musi wybierać jednej tradycji, że może łączyć elementy obu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Żywy Budda, żywy Chrystus" rozpoczyna się od słów:
"Dwadzieścia lat temu na konferencji teologów i profesorów religii, w której uczestniczyłem, pewien Hindus chrześcijanin, mój przyjaciel, powiedział zgromadzonym: „Usłyszymy o zaletach kilku tradycji, ale to nie znaczy, że zrobimy sałatkę owocową”. Kiedy nadeszła moja kolej, powiedziałem: „Sałatka owocowa może być pyszna! Dzieliłem Eucharystię z ojcem Danielem Berriganem, a nasze modlitwy stały się możliwe z powodu cierpień, które my, Wietnamczycy i Amerykanie, dzieliliśmy przez wiele lat”. Niektórzy z obecnych buddystów byli wstrząśnięci, słysząc, że uczestniczyłem w Eucharystii, a wielu chrześcijan wyglądało na naprawdę przerażonych. Dla mnie życie to życie religijne. Nie widzę żadnego powodu, aby spędzać całe życie, smakując tylko jeden gatunek owoców. My, istoty ludzkie, możemy być karmieni najlepszymi wartościami wielu tradycji".
Thich Nhat Hanh, który tę "sałatkę" proponuje, odrzuca jednak w swej próbie pogodzenia dwóch filozofii część chrześcijańskich dogmatów. Rozdziela historycznego Jezusa od "wiecznego", w którego wierzą jego wyznawcy, usiłując stworzyć z Chrystusowego zmartwychwstania metaforę. "Ale czy Bóg musi być personifikowany?" - zapytuje też autor, kwestionując jedno z podstawowych założeń chrześcijaństwa, które chce godzić z buddyzmem. Okazuje się, że nawet pełen dobrych chęci buddyjski mistrz nie może uniknąć podważania podstawowych prawd religii, z którą pragnie nawiązać dialog.
"Sądzę, że gdyby Budda urodził się w społeczeństwie, w którym urodził się Jezus, on także zostałby ukrzyżowany" - twierdzi w końcu Thich Nhat Hanh. Odważna to teza. Może by tak było, może nie. Warto jednak zauważyć, że Budda nie twierdził, ze jest królem i synem Boga, co uderzało wprost w Cesarstwo Rzymskie.
Nawet jeżeli buddyzm i chrześcijaństwo dążą do tego samego celu – wyzwolenia z ziemskiego cierpienia, używają do tego różnych, często sprzecznych ze sobą środków. Dla współczesnego chrześcijanina pojęcie Boga jest słowem kluczowym, wyznacznikiem jego wiary. Bóg jest tylko jeden, jest istotą nieskończenie doskonałą, która stworzyła świat. Oprócz Boga (przejawiającego się w trzech osobach – Boga Ojca, Syna Bożego (Chrystusa) i Ducha Świętego),kluczowym bytem w filozofii chrześcijańskiej jest dusza ludzka – nieśmiertelna, będąca obrazem Boga.
Bogowie buddyjscy są zaś stworzeniami podlegającymi tym samym prawom co ludzie. Chociaż żyją miliardy lat w ciągłym zadowoleniu, podlegają reinkarnacji i trudno jest im dostąpić oświecenia. W buddyzmie nie ma bytów jako samodzielnych przejawów istnienia. Wszystko, a więc i bogowie czy dusze ludzkie istnieje współzależnie (doktryna nieesencjonalności),zaś ich osobnicze istnienie jest złudzeniem.
Można się zatem nie zgodzić ze skrajnie ekumeniczną ideą "sałatki owocowej", jaką serwuje Thich Nhat Hanh. Pewne rzeczy nie mogą istnieć w świadomości człowieka równolegle. Nie da się stworzyć religii, która nie zaprzeczałaby żadnemu z twierdzeń religii już istniejących. Niemożliwe jest "religijne esperanto", którym ludzie byliby skłonni zastąpić długowieczne tradycje, z których wyrośli. Możliwe jest jednak wykorzystywanie elementów jednej tradycji w ramach drugiej. I to chyba jest najbardziej wartościową rzeczą, do jakiej nawołuje autor książki. Brakuje mi w niej jednak apelu o pokój pomiędzy religiami bez względu na wzajemne zrozumienie, o które trudno. Pokój mający u podstaw nie wspólne medytacje, a ufność i życzliwość, założenie, że ta druga religia jest również starożytna i piękna, również głosi pokój i miłość. To wystarczy.
"Żywy Budda, żywy Chrystus" rozpoczyna się od słów:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dwadzieścia lat temu na konferencji teologów i profesorów religii, w której uczestniczyłem, pewien Hindus chrześcijanin, mój przyjaciel, powiedział zgromadzonym: „Usłyszymy o zaletach kilku tradycji, ale to nie znaczy, że zrobimy sałatkę owocową”. Kiedy nadeszła moja kolej, powiedziałem: „Sałatka owocowa może być pyszna!...
Do tej pory najbardziej inspirująca książka tego autora i ewidentny "must" dla fanów. Do tej pory, mając pozytywny stosunek do buddyzmu i, powiedzmy, obojętny do chrześcijaństwa, nie myślałem, że ta krótka książeczka tak mnie zachęci do zainteresowania się chrześcijańską myślą filozoficzną. Autor wskazuje na interesujące podobieństwa nie tylko w filozofii buddyjskiej i chrześcijańskiej, ale przede wszystkim w praktyce obu z tych religii.
Jest dużo o kulisach życia zakonnego, które są (lub raczej - powinny być) kwintesencją tego co nazywamy praktyką. Nie zabrakło również rozbieżności w spojrzeniu na niektóre aspekty wiary i autor stara się wtedy polemizować, jednak bez wywyższania się i zakładania, że wie lepiej.
Pewnie wielu chrześcijan posiadających dużą wiedzę na temat teologii i dogmatów mogło by doszukać się naciągania niektórych faktów i znaczeń, jest to chyba nieuniknione przy próbach znalezienia wspólnego języka, szczególnie jeśli chodzi o dwie tak odległe kulturowo tradycje. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych stwierdzenia w książce mogą wydać się niemalże heretyckie, biorąc pod uwagę, że np. kwestionowana jest wypowiedź Jana Pawła II, jednak mam nadzieję, że większość osób odnajdzie tam przynajmniej tyle, ile ja sam odnalazłem.
Do tej pory najbardziej inspirująca książka tego autora i ewidentny "must" dla fanów. Do tej pory, mając pozytywny stosunek do buddyzmu i, powiedzmy, obojętny do chrześcijaństwa, nie myślałem, że ta krótka książeczka tak mnie zachęci do zainteresowania się chrześcijańską myślą filozoficzną. Autor wskazuje na interesujące podobieństwa nie tylko w filozofii buddyjskiej i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to