Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu

Okładka książki Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu
Robert Fulghum Wydawnictwo: Mamania publicystyka literacka, eseje
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Tytuł oryginału:
All I Really Need to Know I Learned in Kindergarten
Wydawnictwo:
Mamania
Data wydania:
2020-02-09
Data 1. wyd. pol.:
2020-02-09
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366577428
Tłumacz:
Ewa Pater-Podgórna
Tagi:
przedszkole esej eseje publicystyka fulghum

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,2 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
424
80

Na półkach: ,

Po książkę sięgnęłam zupełnie przypadkiem w bibliotece, sama nie wiem co mnie do niej przyciągnęło. Jest to zbiór esejów, dojrzałego (jak o sobie mówi autor) mężczyzny, który mówi nam jednocześnie o sprawach bardzo ważnych, ale też o "drobnostkach" życia codziennego. No i na początku byłam absolutnie zachwycona. Wszystko co autor napisał bardzo do mnie przemawiało, jednak im dalej w las tym bardziej zaczęły wybrzmiewać moralizatorskie tony, a eseje stały się słabsze, być może dlatego, że część z nich została dopisana po latach. Dodatkowo niektóre tematy poruszone w książce było opisane bardzo lakonicznie co trochę spłaszczało całość, ale! Tak czy inaczej uważam, że była ta dobra książka, którą naprawdę warto przeczytać, żeby inaczej spojrzeć na oczywiste tematy w niej poruszone.

Po książkę sięgnęłam zupełnie przypadkiem w bibliotece, sama nie wiem co mnie do niej przyciągnęło. Jest to zbiór esejów, dojrzałego (jak o sobie mówi autor) mężczyzny, który mówi nam jednocześnie o sprawach bardzo ważnych, ale też o "drobnostkach" życia codziennego. No i na początku byłam absolutnie zachwycona. Wszystko co autor napisał bardzo do mnie przemawiało, jednak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
247
229

Na półkach:

Zbiór krótkich esejów, które są jak misterna mozaika. O wszystkim, ale na pewno nie o niczym. Dla każdego. Przekrój tematów jest bardzo szeroki. Znajdziemy przepiękny, utkany słowami portret Matki Teresy z Kalkuty, ale również opowieść o najlepszych sznyclach i grabieniu jesiennych liści w ogrodzie. Jest o praniu, pająkach i zabawie w chowanego, ale również o dobrym Samarytaninie, IX symfonii Beethovena i Aniołach, a to wszystko w nawiązaniu do tego co liczy się naprawdę. Każdy obraz poruszał we mnie inną strunę. Jeśli pojawiła się w Was myśl, że to może książka infantylna (bo przedszkole, dzieciństwo i zabawa) – nic bardziej mylnego. Dawno nie czytałam pozycji, która w tak nieoczywisty sposób dotyka tematów ważnych, potrzebnych, ostatecznych. Sądzę nawet, że gdybyśmy naprawdę zrozumieli i przyjęli przedstawione w niej prawdy to Ty i ja zawsze zachowywalibyśmy pogodę ducha, a poczucie szczęścia nigdy by nas nie opuszczało. Bo liczą się właśnie te codzienne sprawy, kartki z napisem “kofam ciem” (wszystkie skrzętnie przechowywane w “Lepkiej pace”), wskoczenie do kałuży zamiast krzywego spojrzenia, spuszczenie z tonu zamiast sztywne trzymanie się reguł, po to by pomóc głuchoniememu chłopcu. Robert Fulghum, pastor z dystansem do siebie, otwiera nasze oczy. Bez zbytniego nadęcia przywraca nam właściwe miejsce i koi oddech. Otula prostotą, a przy tym jest jak przyjaciel, na którego widok bezwiednie pojawia się uśmiech.
Te kilkadziesiąt opowiadań przypomina, że zabrnęliśmy zbyt daleko w “dorosłym” sposobie patrzenia na przestrzeń wokół nas, na drugiego człowieka i sprawy, które się dzieją i dziać się będą. Czujesz czasem, że tracisz spontaniczność, przestajesz wierzyć w szczerość i beztroskę? A często wcale nie potrzeba skomplikowanych słów, intratnych stanowisk i złotych interesów, które są jak maska, zakrywająca prawdę, bo czasem wszystko czego nam trzeba to wrócić do przedszkola.
Cała recenzja dostępna tutaj: https://zyj-bardziej.pl/2021/03/wszystkiego-co-naprawde-musze-wiedziec-dowiedzialem-sie-w-przedszkolu/

Zbiór krótkich esejów, które są jak misterna mozaika. O wszystkim, ale na pewno nie o niczym. Dla każdego. Przekrój tematów jest bardzo szeroki. Znajdziemy przepiękny, utkany słowami portret Matki Teresy z Kalkuty, ale również opowieść o najlepszych sznyclach i grabieniu jesiennych liści w ogrodzie. Jest o praniu, pająkach i zabawie w chowanego, ale również o dobrym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
530
516

Na półkach: ,

Znane nam jest w ramach rozmów dorosłych, celem krytyki drugiego człowieka powiedzenie: "no, takie rzeczy to nawet dzieci w przedszkolu wiedzą". A właśnie, wydawałoby się, że dzieląca nas przepaść wiekowa, suma doświadczeń nabytych przez lata od przedszkolaka do obecnego dorosłego, wydarzenia, które ukształtowały (i nieustannie kształtują) nasz charakter, będą mieć kluczowy wpływ na to, jak postrzegamy świat, jaką pełnimy w nim rolę, kim jesteśmy i za kogo się uważamy.
Bardzo utrudniamy sobie tę lekcję życia, nie odrobiliśmy zadania domowego, które wpajały nam przedszkolanki przy oczywistej aprobacje rodziców, którzy posłali nas do pierwszej (a jakże ważnej) placówki rozpoczynającej naszą edukację. Możemy nabywać wiedzę z języka ojczystego, matematyki, historii, wiedzy o społeczeństwie, lecz najważniejszą nauką jest to, czego doświadczamy na codzień, a co nas kształtuje, jako ludzi z krwi i kości.
Potwierdza moje słowa autor, emerytowany pastor, a obecnie 65-letni dziadek siedmiorga wnuków. Jego pierwsze dziecko, czyli "Przedszkolne Credo" doczekało się po ćwierćwieczu aktualizacji, a Robert opatrzył je dodatkowymi komentarzami.
Książka ta to zbiór krótkich esejów, które idealnie można podsumować stwierdzeniem: "niezwykłe rozważania o zwykłych sprawach". Pisarz w nawiązaniu do tego, czego doświadczał w prozie życia, objaśnia lekcje, jakich efekty zauważył z perspektywy czasu. Treść luźna, swodobnie napisana, czytająca się zadziwiająco przyjemnie trąci ciut Reginą Brett i mądrością, która w nienachalny sposób namawia nas do celebrowania codzienności, większej uważności i patrzenia na edukację nie przez kontekst wpajanych nauk, a poprzez sumę doświadczeń zbieranych każdego dnia naszego życia.

Znane nam jest w ramach rozmów dorosłych, celem krytyki drugiego człowieka powiedzenie: "no, takie rzeczy to nawet dzieci w przedszkolu wiedzą". A właśnie, wydawałoby się, że dzieląca nas przepaść wiekowa, suma doświadczeń nabytych przez lata od przedszkolaka do obecnego dorosłego, wydarzenia, które ukształtowały (i nieustannie kształtują) nasz charakter, będą mieć kluczowy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
465
295

Na półkach:

https://wdomowejbiblioteczce.blogspot.com/2020/10/robert-fulghum-wszystkiego-co-naprawde.html

Powiem szczerze, że kiedy zaproponowano mi książkę "Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu", dość sceptycznie podeszłam do jej lektury. Nie przepadam za mądrościami życiowymi, serwowanymi z pietyzmem. Jednak w tym przypadku bardzo się myliłam!

Początek książki traktowałam z dystansem, ale w miarę przewracania kolejnych kart eseje Roberta Fulghuma nabierały dla mnie barw i wywoływały przyjemność płynącą z ich lektury. Nieraz parsknęłam śmiechem, bo historie te pełne są humoru, inne zaś przepełnione nostalgią. To spostrzeżenia dotyczące tego co nas otacza, życia i śmierci, naszych marzeń, błędów i doświadczeń.

Tytuł jest dość przewrotny, bo choć w dzieciństwie uczymy się pewnych uniwersalnych prawd i mądrości, życie prowadzi nas przez kolejne doświadczenia, które je dopełniają. Bardzo polecam!

https://wdomowejbiblioteczce.blogspot.com/2020/10/robert-fulghum-wszystkiego-co-naprawde.html

Powiem szczerze, że kiedy zaproponowano mi książkę "Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, nauczyłem się w przedszkolu", dość sceptycznie podeszłam do jej lektury. Nie przepadam za mądrościami życiowymi, serwowanymi z pietyzmem. Jednak w tym przypadku bardzo się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
107
17

Na półkach: ,

Zabawne, lekkie, pokrzepiające, odstresowujące, a zarazem prawdziwie głębokie (nawet jeśli przewrotnie, na przykład niezapomniany rozdział o przechowywaniu kosmicznego pyłu w naszych domowych paprochach), poważne i poruszające. Trafił do mnie dowcip Fulghuma, jak i jego styl bycia, właściwy chyba tylko takim starszym panom, którzy swoje przeżyli i mają prawo trochę pomoralizować. Trafiły te błyski (jak zajączki... wiecie, te od zegarka i słońca) ukryte między wierszami, które dają do myślenia, a może nawet... zmieniają sposób myślenia.

więcej: https://www.przestrzenietekstu.pl/2020/10/wszystkiego-co-naprawde-musze-wiedziec.html

Zabawne, lekkie, pokrzepiające, odstresowujące, a zarazem prawdziwie głębokie (nawet jeśli przewrotnie, na przykład niezapomniany rozdział o przechowywaniu kosmicznego pyłu w naszych domowych paprochach), poważne i poruszające. Trafił do mnie dowcip Fulghuma, jak i jego styl bycia, właściwy chyba tylko takim starszym panom, którzy swoje przeżyli i mają prawo trochę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
581
228

Na półkach: ,

"Dlaczego miłość nie jest prosta? Nie wiem. A szopy nie chcą zdradzić odpowiedzi na to pytanie."

Ponad trzydzieści lat temu Robert Fulghum opublikował swoje credo, które stało się międzynarodowym fenomenem wydawniczym. Zbiór esejów "Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu" pozostawał na liście bestsellerów New York Timesa aż przez dwa lata. Po 25 latach powstało uaktualnione wydanie, przetłumaczone na 31 języków w 103 krajach, które na całym świecie sprzedało się w 17 milionach egzemplarzy. Dziś książka Fulghuma zachowuje moc powszechnej, choć nie mniej istotnej mądrości: że najbardziej podstawowe aspekty życia niosą ze sobą najważniejsze przesłanie. Graj uczciwie. Sprzątaj po sobie. Umyj ręce przed jedzeniem. Zachowaj podziw dla świata. To tylko niektóre z uniwersalnych zasad, które przyswajamy jeszcze w przedszkolu.

Poruszające eseje Roberta Fulghuma to rozważania na temat życia, śmierci, miłości, bólu, radości, smutku i najlepszych sznycli w Stanach Zjednoczonych. Historia człowieka, który przywiązał balony do krzesła i uniósł się w przestworza, pokazuje, że jesteśmy odważni i nie boimy się latać. A żeby nie było zbyt patetycznie, dowiemy się też, dlaczego lepiej nie chodzić po schodach z wiadrem pełnym moczu oraz jak prawidłowo używać kabli rozruchowych.

Niesamowita pozycja, tak uniwersalna, że myślę, iż jest przeznaczona dla każdego czytelnika. Idealna na prezent, ponieważ pokazuje, co tak naprawdę ważne jest w życiu, wszelkie zasady postępowania, życiowe refleksje. Książka daje do myślenia, czyta się ją bardzo szybko i ciekawie. Język jest prosty, a przykłady, jakie stosuje autor jeszcze bardziej urozmaicają i wzbogacają tę pozycję. Lekko napisana, w przyjemnym stylu. Teksty zawarte w książce dotykają tematów mniej lub bardziej poważnych, autor zbiera różne doświadczenia życiowe, obserwacje i przelewa je na papier.

Każdy z esejów traktuje o czymś innym, jednak są one ze sobą ściśle powiązane. Autor stwierdza, że "nauczył się wszystkiego, czego nauczyć mogą czas i doświadczenie" i są to niesamowite oraz jakże prawdziwe słowa. Dla autora książka jest niczym swoista kronika własnego życia, rachunek treści i wydarzeń. Opisuje listę rzeczy, których dowiedział się, odkąd skończył sześć lat.

Każdy z esejów bardzo do mnie przemawiał, za każdym razem miałam różne przemyślenia dotyczące mojego życia i wspomnień autora. Momentami nawet utożsamiałam się z nim. Zaskakujący jest sam autor, ponieważ Robert Fulghum jest pastorem, przez co od razu w głowie pojawiała mi się obawa, że jego teksty mogą być nadmuchane jak kazania, ale jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy zapoznałam się z tą książką. Jedne z lepszych esejów, jakie czytałam w życiu. Są po prostu fantastyczne.

Podsumowując - niezwykłe rozważania o niby zwykłych sprawach, napisane w sposób tak ciekawy i zaskakujący, że aż chce się do nich wracać. Autor streszcza w całej książce najbardziej istotne rzeczy, które są ważne w życiu każdego człowieka. Gorąco polecam zapoznać się z tymi esejami.

"Dlaczego miłość nie jest prosta? Nie wiem. A szopy nie chcą zdradzić odpowiedzi na to pytanie."

Ponad trzydzieści lat temu Robert Fulghum opublikował swoje credo, które stało się międzynarodowym fenomenem wydawniczym. Zbiór esejów "Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu" pozostawał na liście bestsellerów New York Timesa aż przez dwa...

więcej Pokaż mimo to

avatar
890
512

Na półkach: ,

W końcu znalazłam uniwersalną książkę, która nadaje się na prezent z każdej okazji i to dla każdego człowieka. Nie ważne w jakim jest wieku czy czym się w życiu zajmuje.  Wcześniej jedynie słyszałam legendy o istnieniu takich tytułów, ale oto w moje ręce nareszcie trafiło coś, co zdecydowanie pasuje na to miano idealnie!
Gdy dowiedziałam się, że Robert Fulghum jest pastorem, to od razu w głowie pojawiła mi się obawa, że jego teksty będą nadmuchane jak większość kazań, ale zostałam mile zaskoczona. Całość jest lekka, napisana przyjemnym stylem. Pozostawia w sercu ciepło, które polubiłam na tyle, że siłą odkładałam książkę, by nie przeczytać jej na jeden raz. Teksty dotykały tematów mniej lub bardziej poważnych, a kilka z nich zdecydowanie wryło mi się w pamięć. Nie traktowały o niczym zaskakującym, choć gdy autor w jednym miejscu zebrał swoje obserwacje i przemyślenia odnośnie życia, dało to naprawdę piękny obraz całości. Taki, który pozwala ujrzeć rzeczywistość w nieco cieplejszych barwach. Nagle wszystko zaczęło mi się jawić jako prostsze i milsze! 
„No cóż, mam już dość słuchania ciągle, jaki ten świat jest podły, a ludzie źli. Po co tak mówić?" to zdanie, które bardzo fajnie podsumowuje całość i pokazuje, czego tak naprawdę możemy się spodziewać. Tytuł ten nie zmieni naszego życia, ale zdecydowanie przypomnie o tym, co jest ważne.
Choć! Jako ciekawostkę mogę wam zdradzić, że już nigdy nie będę patrzeć na łazienki w ten sam sposób. Rzeczywiście są one w stanie powiedzieć bardzo wiele o właścicielu. Znacznie więcej, niż zwykle zdajemy sobie z tego sprawę!
Zresztą sami spróbujcie. Zajrzyjcie do własnej i zastanówcie się, co możecie powiedzieć o jej właścicielu.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Mamania i muszę pochwalić ten sposób wydawania książek. Nie dość, że całość prezentuje się bardzo estetycznie, to tekstura okładki czy zapach papieru... Ach! Cudowne! Bardzo lubię tak dopieszczone książeczki!

W końcu znalazłam uniwersalną książkę, która nadaje się na prezent z każdej okazji i to dla każdego człowieka. Nie ważne w jakim jest wieku czy czym się w życiu zajmuje.  Wcześniej jedynie słyszałam legendy o istnieniu takich tytułów, ale oto w moje ręce nareszcie trafiło coś, co zdecydowanie pasuje na to miano idealnie!
Gdy dowiedziałam się, że Robert Fulghum jest...

więcej Pokaż mimo to

avatar
311
303

Na półkach:

Dająca do myślenia – „Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu”

Niezwykłe rozważania o zwykłych sprawach. Graj uczciwie, sprzątaj po sobie, umyj ręce przed jedzeniem, zachowaj podziw dla świata.

Robert Fulghum oddał w nasze ręce niesamowitą książkę, eseje. Książka otrzymała miano międzynarodowego bestsellera. Autor pisze:
„Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć o tym, jak żyć, co w życiu robić i jak zachowywać, dowiedziałem się w przedszkolu. Mądrość nie czekała wcale na ostatnim roku studiów, ale w piaskownicy.„

„Oto lista rzeczy, których się nauczyłem:
Dziel się wszystkim.
Graj uczciwie.
Nie wolno bić innych.
Nie zabieraj cudzych rzeczy.
Spuść wodę w ubikacji.
Zachowaj podziw dla świata.
Ucinaj sobie popołudniową drzemkę.”

Dzieciom w przedszkolu tłumaczy się prosto i jasno. Nie mówi im się, że „badania wykazują, iż przemoc wpływa negatywnie na rozwój konstruktywnego współdziałania zarówno na poziomie jednostek, jak i społeczeństwa”. Dzieci zrozumieją że w szkole i w życiu należy kierować się zasada „nie wolno bić innych”. Chodzi o jasny przekaz, który zapamięta się na całe życie.

Autor przytacza nam m.in. historię w której dzieci bawią się w chowanego. Zawsze w grupce dzieci znalazło się takie, którego nie szło znaleźć. Dzieci szybko się nudziły i zaniechały wówczas szukania kolegi. Ile przecież można? Historię zabawy w chowanego porównuje do znajomego, który chorował na raka. Znajomy nikomu nie wyjawił swojej tajemnicy. Cierpiał w samotności. Nie chciał przysparzać cierpienia swojej rodzinie i przyjaciołom. Kiedy zmarł większość osób zachwalało go, że był dzielny, że cierpiał w milczeniu i nikomu nic nie mówił. Rodzina jednak odebrała to inaczej. Mieli żal do niego, że nie podzielił się z nimi swoją chorobą, że nie pozwolił im się z nim pożegnać. Że nie wierzył, iż są na tyle silni aby go wsparć w walce z chorobą.

Książka nie bez powodu sprzedała się na świecie w nakładzie 17 milionów egzemplarzy. Przetłumaczona na 37 języków w 103 krajach. Autor to m.in, emerytowany pastor, który w swojej książce chciał nam w prosty sposób przekazać najważniejsze rzeczy w naszym życiu. Jak cenić życie i być szczęśliwym. Nie brakuje w niej śmiesznych historyjek, takich, z których wynosimy wartość dodaną. Zmieniają one nasz punkt widzenia danej sytuacji, zmuszą do zastanowienia się nad własnym życiem. Serdecznie polecam.

http://zaczytanyksiazkoholik.pl/

Dająca do myślenia – „Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu”

Niezwykłe rozważania o zwykłych sprawach. Graj uczciwie, sprzątaj po sobie, umyj ręce przed jedzeniem, zachowaj podziw dla świata.

Robert Fulghum oddał w nasze ręce niesamowitą książkę, eseje. Książka otrzymała miano międzynarodowego bestsellera. Autor pisze:
„Wszystkiego, co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
76
18

Na półkach:

Dziś w menu książka z najdłuższym tytułem ever, czyli „Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu”, autorstwa Roberta Fulghuma.

Ciekawostka jest taka, że książka po raz pierwszy ukazała się w USA w 1988 roku i przez kolejne dwa lata utrzymywała na liście bestsellerów New York Times’a. Łącznie sprzedało się ponad 17 milionów egzemplarzy, które przetłumaczono na 27 języków i rozprowadzono w 103 krajach. Trzeba przyznać, że nienajgorzej.

Wziąłem ją na warsztat z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, bo książka właśnie ukazała się w Polsce w nowej, wzbogaconej wersji. Po drugie, bo kiedy coś staje się światowym bestsellerem, z automatu włącza mi się potrzeba sprawdzenia, o co to wielkie halo. Oczywiście nie zawsze wychodzę na tym dobrze -> patrz „50 twarzy Greya”, ale ostatecznie ciekawość zwycięża. Nie cierpię, kiedy ludzie o czymś gadają, a ja nie jestem w temacie i nie mogę ich zaorać.
I po trzecie, bo strasznie gniótł mnie ten długaśny tytuł. Ok, jestem w stanie uwierzyć, że typ wszystkiego nauczył się w przedszkolu, ale jakim cudem ugrał z tego aż 270 stron? No heloł, przecież wiedzę przedszkolną, która okazuje się tą życiową, da się zamknąć w kilku myślnikach:

- Siku w majtki nie jest najbardziej optymalnym rozwiązaniem. Nope, muszla sprawdza się lepiej
- Budowanie przedszkolnych relacji damsko-męskich poprzez ciągnięcie za warkoczyki, to najlepszy dowód, ze dziewczyny wolą bad boyów #ŁobuzKochaBardziej
- Twoja zabawka zawsze wydaje się mniej atrakcyjna niż zabawka kolegi -> dlatego tak nas boli, kiedy sąsiad kupuje sobie nowe, 15-letnie Passeratti
- Nie wyrównuje się rachunków z ziomkami na oczach „Pani”, bo będzie przypał i karny jeżyk. Zdecydowanie lepiej wyczekać aż będziecie sami
- Jak położysz się w sklepie i zaczniesz krzyczeć, twoje szanse na dostanie zabawki niebywale rosną. Zwłaszcza teraz, kiedy nie można juz dawać klapsów
- Drogie gadżety są fajne, ale nie aż tak fajne, jak skakanie po kałużach
- Biały proszek jest uzależniający #Vibovit

I to tyle. Ponadto teza z tytułu jest błędna, gdyż dopiero na starość odkrywamy, że leżakowanie w ciągu dnia, to nie kara, tylko nagroda. Albo, że nadepnięcie na klocek Lego wcale nie jest najboleśniejszą rzeczną, jakiej może doświadczyć człowiek. Nołp, płacenie ZUSu boli o wiele bardziej. Albo jak po latach odkrywasz, że niemal wszystkie bajki, którymi jaraliśmy się w dzieciństwie mają drugie dno. Weźmy takiego Kopciuszka! No sami powiedzcie, jak bardzo musiał zrobić się księciunio, skoro nie był w stanie rozpoznać babeczki, z którą przebalował całą noc, po twarzy, tylko kombinował z przymierzaniem buta? Rozumiem, że dziunia nosiła rozmiar 48, skoro pantofelek wcześniej nie fitował z żadną inną stopą? A jak już znalazł tą właściwą, to co dalej? „Ej białogłowo, pakuj się, jedziesz ze mną. Wiem, że ledwo się znamy, ale pranie samo się nie rozwiesi”. O dzbanostwie „Czerwonego Kapturka” nawet nie zaczynam, bo zaraz na czole wyskoczy mi pulsująca żyła.

Wróćmy do głównego wątku, czyli recki. Otóż okazało się, że książka jest zbiorem krótkich esejów, z których pierwszy dotyczył właśnie przedszkola i to z niego zaciągnięto tytuł. Pozostałe teksty traktują już o innych rzeczach, ale łączy je podobny klimat. Można powiedzieć, że każdy esej to anegdota z życia Fulghuma, a ich wspólnym mianownikiem są puenty, w których autor dostrzega analogie pomiędzy zachowaniami dorosłych i dzieci.

I jak to wyszło?

Kojarzycie (RIP) Georga Carlina? Legendarnego amerykańskiego stand-upera i zdobywcę pięciu nagród Grammy? Jeśli nie, to polecam poglądać jego skecze na jutubie. W każdym razie twórczość Roberta Fulghuma i Georga Carlina są poniekąd podobne. Obaj są wnikliwymi obserwatorami otaczającej nas rzeczywistości i wyłapują z niej różne absurdy oraz idiotyczne konwenanse. Różni ich za to interpretacja opisywanych zdarzeń. Carlin wszystkim wbijał szpilę i emanował podejściem „Spadajcie na drzewo”, za to Fulghum zawsze widzi szklankę do połowy pełną i uważa, że co by się nie działo, my ludzie, możemy z tego wyciągnąć jakieś pozytywne wnioski na przyszłość. Ambitnie.

Generalnie bliżej mi do Carlina #DarkSide, więc obawiałem się, że takie cukierkowe podejście Fulghuma na dłuższą metę mnie umęczy, tymczasem suprajsik, bo książka okazała się całkiem przyjemna. Jest w niej opis kilku ciekawych person i kreatywnych inicjatyw, które po skończeniu lektury dodatkowo sobie googlowałem oraz trochę historii z dobrym strorytellingiem i satysfakcjonującym morałem. Powiedziałbym, że jest to bardzo urocza książka, która grzeje jak kocyk w deszczowy, jesienny wieczór. I nawet tacy hejterzy jak ja, od czasu do czasu potrzebują tego typu rzeczy. Miałem tak kiedyś z niespełna 100-stronicową książką „Oskar i Pani Róża”, miałem z programem „Down the Road. Zespół w trasie” i teraz w podobną nutę trafił Fulghum. Ponadto nie mogę nie docenić, że autor w tym swoim filozofowaniu, ani razu nie wszedł w rolę kołcza, który mówi jak żyć. Tego bym nie zdzierżył.

I na koniec mam kozacką parabolę -> Nie wiem, czy zauważyliście, ale facebook to taki portal, na którym najlepiej sprzedaje się narzekanie. Gwiazdą dnia zostaje osoba, która najefektowniej się na coś oburzy i komuś pojedzie. Polityka, nowy film Patryka V., awaria oczyszczalni ścieków, toporny mecz w wykonaniu polskiej kadry, etc. -> okazji do hejcików zdecydowanie nie brakuje. Jeśli jesteście już skrajnie wyorani tym wszechobecnym narzekactwem i malkontenctwem, i dla odmiany chcielibyście poczytać coś pozytywnego, książka Fulghuma jest dla was. Cieplutkie teksty, pokrzepiające puenty, nietuzinkowi ludzie i fajne inicjatywy. Można ją czytać zarówno w całości od A do Z, jak i na wyrywki, otwierając na randomowej stronie. Nie gwarantuje, że ta książka odmieni wasze życie, ale zdecydowanie chcielibyście, aby kiedyś przeczytały ją wasze nastoletnie „bombelki” i coś z niej zapamiętały. Taka sytuacja. Ode mnie 7/10.

P.S. Zapomniałem dodać, że w kiążce znajdziecie instrukcje, jak w domowych warunkach zrobić wino z mleczy. +3 punkty.

Dziś w menu książka z najdłuższym tytułem ever, czyli „Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu”, autorstwa Roberta Fulghuma.

Ciekawostka jest taka, że książka po raz pierwszy ukazała się w USA w 1988 roku i przez kolejne dwa lata utrzymywała na liście bestsellerów New York Times’a. Łącznie sprzedało się ponad 17 milionów egzemplarzy, które...

więcej Pokaż mimo to

avatar
569
560

Na półkach:

„Wszystkiego, co naprawę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu” to zbiór esejów, krótkich opowiadań o tym, co w życiu najważniejsze. Teksty te zostały zawarte na kilku stronach, dlatego świetnie nadają się do wypełnienia krótkich wolnych chwil. Ich codzienne czytanie ubogaci nasze życie, ponieważ mądrości zapisane w publikacji traktują o podstawowych aspektach ludzkiego życia.

Poszukiwanie mądrych ludzi i otaczanie się nimi jest dziś szczególnie utrudnione – gdy dostęp do wiedzy naukowej został rozmyty przez „papkę internetów”. Kiedyś żył Kartezjusz, a jego nauki – zwracaj uwagę na drobne uczynki, staraj się czynić wszystko dokładnie – i to, co w życiu ważne – szacunek do drugiego człowieka – są aktualne także dzisiaj. W czasach okupacji niemieckiej żył Janusz Korczak, którego poglądy na wprowadzanie dzieci do świata dorosłych są aktualne do dzisiejszego dnia. Dzisiaj nie mamy tak jaskrawych postaci. Trzeba ich szukać wśród zgiełku życia.

Znaleźć ich można, rozglądając się dookoła, w przemyślanych tekstach publikacyjnych i wypowiedziach. O tym, że ktoś jest mądry przekonamy się, jeśli jego słowa zaczną nam wewnętrznie odpowiadać, kiedy stwierdzimy – tak, coś w tym jest. Takich tekstów nie należy szukać w lekturze science fiction ani harlekinach, nie w książkach z wartką fabułą, ale właśnie esejach. To w tych luźnych tekstach zawarte mogą być fragmenty o tym, co w życiu ważne. Dobre książki tego typu są dziś rzadkością, ale się zdarzają. Jedną z nich jest Wszystkiego, co naprawę muszę wiedzieć dowiedziałem się w przedszkolu autorstwa Roberta Fulghuma. Autor opowiada o tym, jak wiedza zdobyta za młodu jest aktualna dzisiaj. Jak wszystko to, co najważniejsze już dawno zostało zakorzenione w okresie dzieciństwa.

Robert Fulghum przedstawia swoje credo życiowe, wskazując na podstawowe, uniwersalne wartości i ich realizację. Zgodnie z tytułem książki wskazuje, że ich podstawy poznał bardzo wcześnie (już w przedszkolu), które jednak wraz z dorastaniem zaczęły być zmieniane w paradoksalne zasady (np. mów prawdę, jasno wyrażaj swoje poglądy, została zastąpiona unikaj kłopotów, trzymaj gębę na kłódkę). Więcej https://wrolimamy.pl/recenzja/wszystkiego-co-naprawde-musze-wiedziec-dowiedzialem-sie-w-przedszkolu/

„Wszystkiego, co naprawę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu” to zbiór esejów, krótkich opowiadań o tym, co w życiu najważniejsze. Teksty te zostały zawarte na kilku stronach, dlatego świetnie nadają się do wypełnienia krótkich wolnych chwil. Ich codzienne czytanie ubogaci nasze życie, ponieważ mądrości zapisane w publikacji traktują o podstawowych aspektach...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wszystkiego, co naprawdę muszę wiedzieć, dowiedziałem się w przedszkolu


zgłoś błąd