Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu

Okładka książki Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu autorstwa Adam Szostkiewicz
Okładka książki Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu autorstwa Adam Szostkiewicz
Adam Szostkiewicz Wydawnictwo: Sic! publicystyka literacka, eseje
99 str. 1 godz. 39 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
99
Czas czytania
1 godz. 39 min.
Język:
polski
ISBN:
8388807498
Esej Przebudzony jest próbą odpowiedzi na pytanie o źródła zachodniej fascynacji buddyzmem. Szostkiewicz podąża za tym, co mają do powiedzenia zainteresowani buddyzmem europejscy filozofowie i pisarze – w tym zwłaszcza Czesław Miłosz i Henryk Elzenberg. Odwiedza buddyjskie wspólnoty na świecie, jak choćby zespół świątynno-klasztorny w Bangkoku, który nazywa „tajską Częstochową”. Omija natomiast rafy kultury popularnej, w której Dalajlama i Papież stają się konkurencyjnymi gadżetami. Dystansuje się też od opinii kardynała Ratzingera, który rosnące zainteresowanie buddyzmem na Zachodzie określił mianem „duchowej masturbacji”. Książka Szostkiewicza to także kompetentny wykład dziejów buddyzmu jako jednej z wielkich religii świata, prezentacja nauk Buddy i ich filozoficznych kontekstów, porównanie buddyjskiej i katolickiej ikonografii na przykładzie wizerunków siedzącego Buddy i ukrzyżowanego Chrystusa. Intelektualna i duchowa kultura autora w połączeniu z żywym, literackim stylem czynią Przebudzonego lekturą pasjonującą.
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu

Średnia ocen
6,1 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu

Sortuj:
avatar
301
96

Na półkach:

Dobra pozycja dla osoby wychowanej w tradycyjnej katolickiej rodzinie, która pragnie zajrzeć za kotarę "szatańskich idei", zaufać sobie i opuścić mury ignorancji. Autor faworyzuje buddyzm, ale nie krytykuje innych dróg. Raczej stara się znaleźć język dialogu, szczerze przedstawia podobieństwa i różnice. Jednocześnie - co ważne - nie próbuje oddziaływać na czytelnika popkulturową sieczką. Lektura zawiera liczne cytaty, przez co esej ma też charakter krótkiego przeglądu innych dzieł poruszających tę problematykę i delikatnie wskazuje kolejne tropy dla zainteresowanych.

Dobra pozycja dla osoby wychowanej w tradycyjnej katolickiej rodzinie, która pragnie zajrzeć za kotarę "szatańskich idei", zaufać sobie i opuścić mury ignorancji. Autor faworyzuje buddyzm, ale nie krytykuje innych dróg. Raczej stara się znaleźć język dialogu, szczerze przedstawia podobieństwa i różnice. Jednocześnie - co ważne - nie próbuje oddziaływać na czytelnika...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
232
13

Na półkach:

Zwięzłe, interesujące i rzetelne.

Zwięzłe, interesujące i rzetelne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
540
42

Na półkach: ,

Esej poświęcony rozważaniom na temat buddyzmu i jego rozprzestrzeniania się w kulturze zachodniej. Pozycja o tyle ciekawa, że pozbawiona modnego obecnie kolorytu popkultury, jakim naznacza się buddyzm - traktując go niczym antidotum na materializm i pośpiech zachodniego świata. To oszczędna w słowach próba poznania przyczyn fascynacji tym, co kryje w sobie buddyzm i jego nauki.
Dobrze się czyta, lekki styl sprawia, że książkę można pochłonąć za jednym zamachem. Dla mnie jedynym minusem jest zbytnia zwięzłość i kompaktowość przekazu, po których pozostaje pewien niedosyt.

Esej poświęcony rozważaniom na temat buddyzmu i jego rozprzestrzeniania się w kulturze zachodniej. Pozycja o tyle ciekawa, że pozbawiona modnego obecnie kolorytu popkultury, jakim naznacza się buddyzm - traktując go niczym antidotum na materializm i pośpiech zachodniego świata. To oszczędna w słowach próba poznania przyczyn fascynacji tym, co kryje w sobie buddyzm i jego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu na półkach głównych
  • 28
  • 20
21 użytkowników ma tytuł Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu

Inne książki autora

Adam Szostkiewicz
Adam Szostkiewicz
Polski dziennikarz, tłumacz i publicysta, współpracownik KSS KOR, w latach 2003–2007 członek Rady Języka Polskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu przeczytali również

Jak uleczyć fanatyka Amos Oz
Jak uleczyć fanatyka
Amos Oz
"Jak uleczyć fanatyka" to filigranowa pozycja na którą składają się trzy, jeszcze bardziej filigranowe eseje. Jak łatwo wywnioskować z tytułu, Oz podejmuje w niej (w nich) próbę w miarę wyczerpującego omówienia zagadnienia fanatyzmu. Zagadnienia, które wydaje się być studnią bez dna. Opowiada o nim „swoimi słowami”, odzierając problem z pełnych patosu haseł i sloganów, którymi od lat epatują media i politycy. W temat wprowadza poprzez peregrynacje do wątków autobiograficznych. Przedstawia dość prozaiczne przyczyny zostania pisarzem, tłumaczy dlaczego jako pisarz czuje się uprawniony do szukania rozwiązań i przedstawiania własnych racji, mówi o ambiwalencji świadomie wpisywanej w przesłania tworzonych przez siebie powieści i artykułów, wspomina bezgraniczną miłość Żydów do kultury europejskiej i do Europy, do jej języków, krajobrazów, do jej prawdziwych miast z rzekami i mostami, niestety - jak pokazała historia - miłość nieodwzajemnioną, mimo iż w latach dwudziestych, trzydziestych właściwie tylko Żydzi byli prawdziwymi Europejczykami. Przybliża atmosferę Jerozolimy lat czterdziestych oraz współczesnego Izraela: atmosferę kłótliwości, niejednoznaczności, owej tragicznej miłości do Europy, poczucia relatywizmu, targowania się z Bogiem, swego rodzaju anarchii. Pisze, że jako ówczesny tygiel narodowościowo-kulturowy, Jerozolima stanowiła właściwie bardziej zlepek dzielnic, niż jednorodne miasto. Ówczesna kraina Tołstojów, Dostojewskich i Czechowów teraz gromadzi domorosłych proroków, mesjaszy i zbawicieli, z których każdy brnie w swoją misję uszczęśliwiania innych na siłę. Na kanwie wydarzeń historycznych z lat 1945, 1946, 1947, 1948, 1967 przygląda się fanatyzmowi z perspektywy pluralizmu, tolerancji, anarchii, pragmatyzmu, umiarkowania, szowinizmu, nadziei (a raczej jej braku),„globalnego przedszkola”, infantylizacji społeczeństw, wojny w Wietnamie, apartheidu, kolonializmu, imperializmu. Sam sporo o nim wie. Jako „byłe dziecko żydowskiej intifady”, były Jerozolimczyk i uleczony fanatyk czuje się ekspertem od „fanatyzmu porównawczego”. Przyczyn fanatyzmu upatruje w obsesji na punkcie zdrady, niechęci do zmiany i obawie przed zmianą, upodobaniu do sentymentalizmu i kiczu, braku wyobraźni (a zatem niemożności przewidzenia konsekwencji swojego działania),konformizmie, kulcie jednostki, idealizowaniu liderów politycznych, ale też religijnych. Zwraca uwagę, że zalążek fanatyzmu tkwi w każdym domu i dojrzewa wraz z pierwszymi manipulacjami i szantażami, którym człowiek jest poddawany od maleńkości. Już na gruncie domowym/rodzinnym powinniśmy pilnować aby nie odbierać bliskim prawa do zostania "półwyspem". Podkreśla konieczność obserwowania rzeczywistości, przypatrywania się drugiemu człowiekowi, dostrzeżenia w tym drugim człowieku rzeczywistej osoby a nie tylko fizycznej sylwetki. Wspomina o „syndromie jerozolimskim”, porównuje Al-Kaidę i Hezbollah do niechcianej ciąży i chorób wenerycznych, definiuje wydawałoby się na nowo pojęcie „kompromisu”, tłumaczy dlaczego Żydzi nie mają swojego papieża, wyjaśnia rzeczywiste, głębokie przyczyny konfliktu izraelsko-palestyńskiego i wskazuje, że w gruncie rzeczy obydwa narody miały podobne doświadczenia historyczne i że Europa bagatelizuje problem zamiast wniknąć weń od podszewki (którą to podszewkę zresztą sama skroiła). Podkreśla, że nie da się uciekać w fałszywie pojęty pacyfizm, ani tandetny sentymentalizm braterstwa, miłości, współczucia, przebaczenia. W końcu wreszcie podaje konkretny, twardy wariant osiągnięcia kompromisu, który dla obydwu stron byłby pewnie szokujący, ale pozwoliłby na przeprowadzenie tak długo wyczekiwanego rozwodu. Niestety, w sytuacji gdy rządy wysłuchują poglądów intelektualistów niby z namysłem, niby z uwagą, nabożnie delektują się każdym ich słowem po czym totalnie je ignorują, chęć znalezienia rozwiązania i dojścia do porozumienia wydaje się być jedynie pozorna i na dłuższą metę niemożliwa... Świetna książka. Aktualna, jak najbardziej adekwatna do dzisiejszych niespokojnych czasów (pytanie czy kiedykolwiek były spokojne...),w których znakomita większość mieszkańców globu ma usta pełne wykrzykników swoich własnych, prywatnych, ale również tych narzuconych przez osoby trzecie, nieprzemyślanych, nieprzetrawionych, niezrozumianych ale gorliwie za własne przyjętych.
_fantasquemagorie_ - awatar _fantasquemagorie_
ocenił na89 lat temu
Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem Leszek Kołakowski
Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem
Leszek Kołakowski
(Opinia wystawiona po przeczytaniu całej książki z wyłączeniem "Rozmów z diabłem", tej części przebrnąć nie umiałam) Leszek Kołakowski był filozofem- a więc niemal cała jego twórczość w pewien sposób poświęcona jest tej dziedzinie nauki, bajki zawarte w tym wydaniu również. Książkę kupiłam z myślą o przeczytaniu "13 bajek z Królestwa Lailonii", resztę przeczytałam przy okazji i muszę powiedzieć, że nie żałuję! Wydanie rozpoczynamy od wcześniej wspomnianych bajek, są to niedługie opowiastki idealne do czytania dziecku przed snem. Jednak nie bez powodu w tytule napisane jest "dla dużych i małych", bajki te zawierają również drugie dno, które zrozumieć można po pewnym namyśle uprzedzonym analizą- bardzo podobnie jak w przypadku "Małego Księcia". Muszę przyznać, że czytanie tej części było dla mnie najprzyjemniejsze i bajki okazały się całkiem fajnymi historiami, które rozbawiły nawet mnie. Następnie mamy "Trzy bajki o identyczności", właściwie to po wliczeniu dodatku na końcu wydania, otrzymałam cztery bajki. Są one niezwykle podobne do tych poprzednich, jednak w mojej opinii zawierają mniej elementów humorystycznych. Kolejną częścią wydania jest "Klucz niebieski". Fragmenty te zawierają opowieść wyrwane z biblii przedstawione w nieco bliższy naszej codzienności sposób. Na koniec każdej z nich, umieszczone są krótkie "morały", które morałami tak na prawdę nie są, jednak o tym każdy przekona się czytając samemu. Opowieści te można interpretować na różne sposoby- jak dla mnie (po zaznajomieniu się nieco z osobą Kołakowskiego) są to wskazówki do tego jak opowieści biblijnych rozumieć nie należy. Na końcu mamy nie przeczytane przeze mnie "Rozmowy z diabłem". Ich język jest jak dla mnie zdecydowanie najtrudniejszy do przyswojenia. Jak sam tytuł wskazuje, są to wypowiedzi samego diabła (a właściwie diabłów) na różne tematy w różnych sytuacjach losowych. Wydaje się być to fragment niezwykle interesujący, jednak o niecodziennej formie. Jak zapewne każdy kto przeczytał moją opinię, zauważył że konkretne "części" książki uszeregowane są według pewnego "poziomu zaawansowania". Osobiście uważam, że jest to pozycja, po którą warto sięgnąć kilka razy w swoim życiu.
Foxy - awatar Foxy
ocenił na94 lata temu
Rimbaud syn Pierre Michon
Rimbaud syn
Pierre Michon
Napisanie eseju o wizycie niezwykle rzadkiego ptaka jest bardzo trudnym zadaniem. Uchwycenie momentu, kiedy nad Ziemią przelatuje kometa i wzbudza w ludziach mieszaninę podziwu i strachu, to równie ciężkie wyzwanie. Jednak zdarza się, że ten egzotyczny ptak zostawia za sobą tak wiele emocji, że nie sposób nie podjąć próby pozbierania chociaż ułamka tych skarbów. Aż kusi, żeby podobnie postąpić w przypadku komety, dać się ponieść w rytm jej szybkiego biegu, a może nawet dotknąć rozświetlonej atmosfery przez nią pozostawionej. Takim ptakiem i kometą zarazem może być Arthur Rimbaud a doznania wynikające z próby opisania jego uczuć, można uznać za tak samo nieprawdopodobne jak i nieuchwytne. Czy wobec tego Pierre Michon dokonał rzeczy niemożliwej? W krótkim szkicu zagarnął wszystkie właściwości poety wszech czasów i upchnął je w bardzo emocjonalnym streszczeniu jego krótkiego życia? Moim zdaniem nawet nie próbował. On tylko zrobił kilka ruchów pędzlem krytyka literackiego i w myśl impresjonistycznej techniki rzucił kolorami na stronach tej książki. Barwy rozkwitły, światło i cień ułożyły się ze sobą wygodnie. I tak powstał literacki obraz mistrza francuskiej poezji. Czytając Michona odniosłem wrażenie, jakby on sam uprawiał poezję. Ponieważ to co zobaczyłem, nie przypominało analizy narodzin geniusza, lecz próbę dotknięcia poetyckiej aureoli zawieszonej nad głową Rimbauda. To nie był esej o wierszoklecie wyrwanym z ardeńskiej prowincji, to bardziej przypominało wyścig "Sezonu w piekle" z "Kwiatami zła" Charles'a Baudelaire'a. Czyje ambicje prześcigną wszystkich swoją emocjonalnością, kto zasiądzie na szczytach Parnasu. A może bliżej temu esejowi do ciągle wiszącej na włosku i cierpiącej miłości. Nie tej własnej, chociaż taka też może mogła się tu pojawić. Ale tej rozpalającej serca dwóch osób, ludzi, którzy być może nigdy by ze sobą nie mogli dojść do porozumienia na płaszczyźnie innej niż poezja. Nie ma potrzeby łamania szyfru poezji Arthura Rimbauda. Lepiej odczuwać głód, który jego samego męczył podczas przyzywania gwiazd w bezchmurne noce. Szukał piękna i objawienia, chciał zostać modnym w tamtym czasie "jasnowidzem poezji". Jednocześnie był poetą buntu, rozbił stare protokoły a w upojeniu znajomością z Paulem Verlaine'em nieraz usłyszał tupot białych mew. Jednak jego poezja była mocniejsza, wygrała tę rewoltę pod sztandarami absyntu. Pierre Michon wiele spraw przemilcza, o kilku z nich delikatnie sugeruje, ale nigdy nie robi tego beznamiętnie. Wyczuwam w nim zarażenie filozofią młodego mistrza. Autentyczny podziw dla twórcy "Statku pijanego", nawet wtedy, kiedy do jego skrzydeł życie przywiązało ołowiane sztaby i nakazało mu odejść z naszego świata. Gdy zacząłem poznawać poezję Arthura Rimbauda, to przestałem przejmować się jego bluźnierstwami. Wręcz wydały mi się one nieodzownym atrybutem poety, który pragnie na swojej drodze wszystko podpalić. Bardziej zainteresowałem się powodem, dla którego ludzie tworzą sztukę. Czy dlatego, że chcą ostatecznie zostać złożeni w kryptach Panteonu? Czy może pragną spełnić swoje marzenia i zrealizować rodzinne ambicje? Wtedy spojrzałem na Rimbauda, jeszcze nieoszlifowany diament w rękach Théodore'a de Banville. Krzyczała z niego pasja, wołała, że cała ta poezja to sprawa serca i tylko jemu należy pozostawić swobodę wyboru. Bo w takich wypadkach, szaleństwo czynów ma pierwszeństwo przed chłodną kalkulacją rozumu. Dlatego napisałem tę opinię. Dlatego interesuję się Arthurem Rimbaudem.
czytający - awatar czytający
ocenił na106 lat temu
Telemach w labiryncie świata. O twórczości Jamesa Joyce'a Egon Naganowski
Telemach w labiryncie świata. O twórczości Jamesa Joyce'a
Egon Naganowski
Bardzo dobra, zwarta (nierozwlekła) pozycja, nawet gdy zna się nieźle pozostałe z kilku pozycji polskich o Joycie. Wielkiej niespodzianki, ani nowatorskości nie będzie, ale Naganowski ma interesujące i żywe podejście do życia i twórczości największego (chyba) enfant terrible literatury XX wieku. Jeśli chodzi o zawartość książki, to jest typowe sklejenie życiorysu, treści dzieł oraz ich interpretacji. Nie da się o JJ inaczej, zakładając, że książkę może czytać ktoś, kto nic nie wie i chce to zmienić. Nie ma jednak na szczęście dominacji biograficznej części. Ciekawe, że Telemach został wydany przed debiutanckim polskim przekładem Ulissesa - jednak gdy już wiadomo, że jest i będzie wydany. Przy pisaniu o Finnegans Wake Naganowski opiera się na pracy Campbella i Robinsona. Mamy też nawiązania do Eco (dzieło otwarte i sztuka jako ogniwo "ponaukowe" wcielające idee nowoczesnej nauki typu Einstiena relatywizm itd.). Telemach zawiera wszelkie typowe wątki i interpretacje oraz wpływy na Joyce'a. Ciężko się do czegoś przyczepić. Nie nudzi, nawet jak się temat zna z kilku innych książek. Powtarzam to drugi raz, bo Telemach to chyba ostatnia z kilku książek polskich analizujących Joyce'a, które czytałem. Mimo tego, wciągnęła. Powtórzę też pewną myśl, z innej mojej opinii/recenzji książki okołojoycowskiej: gdzie są polscy krytycy i badacze ze swymi potencjalnie super interesującymi pozycjami ponad dekadę PO przetłumaczeniu/przepisaniu na polski FW na FT? A, no tak, musieliby się wysilić i to sroghardo... Przecież łatwiej zliczać postacie kobiece i męskie w powieściach szukając patriarchatu ataku, czy szukać rasistowskich treści bo używano słowo "murzyn" czy "czarny". Albo pisać n-te makulartykuliki, że skończyła się literatura i duże narracje, ojej. Egon Naganowski żył w latach 1913-2000. 87 lat życia. Szkoda, że nie ze dwie dekady (i w dużym zdrowiu!) więcej - doczekałby wtedy polskiego Finnegana, o którym pisał, po cytowaniu kawałeczka od Skrzetelskiego, w swym Telemachu tak: "Całość FW jest absolutnie nieprzetłumaczalna, już choćby z powodu "sztywności" języka polskiego, która znacznie ogranicza swobodę tworzenia neologizmów. A co zrobić z kalamburami, z wyrafinowanymi igraszkami słownymi, z wieloznacznością słów itd?" (przypis nr 124, s. 220). Jak to co? Igraszkować na ostro. Bo czemu by nie. A czy język polska twarda języka? Niekonieczna, wcale niepodobna tak mówić. Wydaje mnie się, że właśnie plastyczny, bo, nie znam się ale, fleksyjny, fikuśny, czy jak to nazywają, końcówki różne, no i te, głoski różne, dźwięczne wszystko cholernie, szumieć można, szeleścić, no całkiem twórczny języka polska no nie mów że nie proszę.
Dzierzba - awatar Dzierzba
oceniła na82 lata temu
Po ludobójstwie. Eseje o języku, polityce i kinie Pier Paolo Pasolini
Po ludobójstwie. Eseje o języku, polityce i kinie
Pier Paolo Pasolini
Autor to osoba naprawdę niesamowita. Jej niesamowitość jest wielowątkowa. Poeta, reżyser filmowy, autor krytycznych i obrazoburczych tekstów na temat procesów politycznych i kulturowych zachodzących we współczesnych Pasoliniemu Włoszech, ale które niewiele różnią się od tego, czego doświadczyły trochę wcześniej inne kraje zachodnie. Ale później też, chociaż Pasolini tego nie dożył. I do tego komunista. Pierwszą część książki, w której Pasolinii - niekoniecznie przystępnie - ukazuje rewolucje w sferze komunikacji, języka, obrazu i tym samym zmian w opisie rzeczywistości raczej przerzuciłem bez ekscytacji. Im dalej w las, tym więcej ... stron, które nie pozostawiają czytelnika ( w tym przypadku mnie, ale wierzę, że nie jestem odosobniony) obojętnym na to co pisze Pasolinii. Powtórzę jeszcze raz: Pasolinii pisze o Włoszech, ale w zasadzie przy odrobinie czytelniczej inwencji można te impresje przetransponować i spożytkować przyglądając się realiom naszej pięknej i rozbrykanej Polski. Kluczowe dla zrozumienia fenomenu Pasoliniego jest jego definiowanie tytułowego "ludobójstwa". Otóż zdaniem niepokornego Włocha (śmierć niestety miał marną i tragiczną") ludobójstwo Hitlera to rzecz tragiczna, haniebna, ale jego zdaniem jest też ludobójstwo kulturowe. Nastąpiło kulturowe ludobójstwo całych grup ludności. Aby oddać logikę wywodu tej kwestii, ale chyba i innych nietrudnych do zauważenia procesów posłużę się tym, bardzo mocnym, cytatem: "Gdybym odbył długą podróż i wrócił po kilku latach, krążąc po "wielkiej plebejskiej metropolii", odniósłbym wrażenie, że wszyscy jej mieszkańcy zostali deportowani i zgładzeni, a na ulicach i podwórzach zastąpiły ich pobladłe, dzikie, nieszczęśliwe upiory. Właśnie hitlerowscy esesmani. Młodzi ludzie - odarci z wartości i wzorców, jakby spuszczono z nich krew - którzy stali się kalkami innego sposobu bycia oraz innego pojmowania: typowy drobnomieszczanin nakierowany jedynie na hedonistyczny i materialistyczny konsumpcjonizm." I jeszcze ten, który też można przenieść na nasze realia, zamieniając czasy Mussoliniego z naszym okresem PRL-u. "Gazeta faszystowska czy wypisywanie na wiejskich zabudowaniach slogany w duchu Mussoliniego mogą jedynie śmieszyć: podobnie jak pług w zestawieniu z traktorem.. Faszyzm, nie był zasadniczo w stanie nawet zadrasnąć duszy włoskiego ludu: nowy faszyzm, poprzez nowe środki komunikacji i informacji, nie tylko ją zadrasnął, ale ją rozdarł, pogwałcił, na zawsze splugawił." I takie to ludobójstwo Pasoliniego.
werblista - awatar werblista
oceniła na710 miesięcy temu
Drzwi percepcji. Niebo i piekło Aldous Huxley
Drzwi percepcji. Niebo i piekło
Aldous Huxley
Pozycja, która pozostawiła gorzko-słodki posmak. Słodkości nadał talent do operowania słowem, metaforami oraz wiedza autora z zakresu sztuki. Więcej jednak chyba w tym dziele goryczy. Doceniam chęć udokumentowania ciekawego eksperymentu i opis subiektywnych przeżyć. Za dużo jednak tam gloryfikacji substancji psychoaktywnych, jedynie z małymi wzmiankami o ich niebezpieczeństwie. Można zgodzić się z autorem, że wielu twórców wspomagało się najróżniejszymi substancjami, a wizje były przelewane na płótno czy papier. Jednak czy tak miałaby wyglądać nasza droga? Społeczeństwo somy czy mokshy, jak by pewnie preferował Aldous? Nasuwa się pytanie: czy już nie żyjemy w takim świecie? Poza ogromnym użyciem wielu substancji psychoaktywnych uznanych za nielegalne, mamy ogromny (i rosnący coraz bardziej) rynek środków psychotropowych. Czy naszym celem jest oddanie się odurzeniu, otępieniu i uzależnieniu? I czy stan odurzenia musi być wywołany przed substancje, a nie przed zdarzenia? Moim zdaniem to opis ucieczki przedstawiony na kolorowym, magnetycznym obrazku. Pierwszy rozdział wywołał sporo irytacji, ale Niebo i Piekło przyniósł rekompensatę i wartość w sprawnych i oryginalnych nawiązaniach do sztuki. "Przestrzeń wciąż tam była, ale straciła swoje nadrzędne znaczenie. Umysł zajęty był nie odległościami i miejscami a byciem i znaczeniem." "To do świata zewnętrznego budzimy się każdego poranka w naszym życiu, to miejsce, gdzie chcąc nie chcąc musimy usiłować żyć." "Dla kontrastu, jak zadziwia nas powaga Natury oraz jej cisza, kiedy stajemy z nią twarzą w twarz, nierozproszeni, przed nagim grzbietem lub wśród pustkowia pradawnych wzgórz." "Naszym celem jest odkrycie, że zawsze znajdowaliśmy się tam gdzie powinniśmy. Niestety wyjątkowo utrudniamy sobie to zadanie." 5.5 dla całości.
Marique - awatar Marique
ocenił na64 miesiące temu

Cytaty z książki Przebudzony. Opowieść o Buddzie i o tym, czego w buddyzmie szukają ludzie Zachodu