Czarcie Wzgórze Eugène Sue 5,5

ocenił(a) na 626 tyg. temu Eugène’a Sue, dziewiętnastowiecznego francuskiego pisarza poznałem dzięki lekturze „Tajemnic Paryża”, uznawanej przez wielu miłośników literatury dawnej za książkę „kultową” (recenzja jest dostępna na moim fb). Auror dał się poznać jako posiadający zdolność wciągania w fabułę i takiego jej plątania, że finał każdego kolejnego rozdziału jest jednocześnie zaproszeniem do niezwłocznego sięgnięcia po dalszą część historii. Nie ma się czemu dziwić – Sue znany był jako twórca opowieści w odcinkach, sensacyjnych historyjek z życia najuboższych, nowel awanturniczych i marynistycznych. I właśnie „Czarcie wzgórze” jest najlepszym przykładem opowieści na wskroś przygodowej, której akcja rozgrywa się na tajemniczej wyspie gdzieś w pobliżu Martyniki.
Głównym bohaterem jest niejaki de Croustillac, postać od początku budząca nasze wątpliwości – czyżby złodziej w przebraniu? Oszust i dezerter? Nie dość, że sprytnie ukrywa swoją przeszłość, to jeszcze dostaje się nielegalnie na okręt i wyrusza na wyprawę na morza południowe. Zostaje jednak złapany i... i tu właśnie następuje chwila, od której wiemy, że de Croustillac to chłopak, którego darzyć będziemy sympatią i szczerze mu kibicować. Albowiem dzięki gadulstwu i talentowi do wciskania przysłowiowego kitu, a także – co istotne – nieodpartemu czarowi (od Croustillac do francuskiego „croustillant”, które oznacza „chrupiący”, to przecież droga niedaleka),udaje mu się ocalić skórę: nakłania, by nie wyrzucono go za burtę jak ordynarnego gapowicza.
I kiedy łajba buja się na szerokich wodach oceanu, a marynarze snują swoje dziwne opowieści, de Croustillac daje się uwieść historii jednego z nich – podobno na Martynice, a dokładniej na tytułowym Czarcim Wzgórzu, mieszka prześliczna Sinobroda, kobieta-piratka, bezwzględna i okrutna królowa okolicznych mórz i wysp. Oczy naszego gagatka robią się więc coraz większe, gdy zaś słyszy o bogactwach, jakie skrywa pałac władczyni, na które de Croustillac momentalnie nabiera ochoty, nie zrazi go nawet ta część opowieści, z której dowiaduje się, że Sinobroda jest wdową, i to potrójną, zaś o jej względy walczy teraz trzech śmiałków.
I tak zaczyna śmiała i nieco szalona wyprawa młodzieńca ku piekielnym szczytom, podczas której prócz zakonnika ukrywającego się w dżungli i pewnego brytyjskiego księcia, ściganego przez tajne francuskie służby, de Croustillac będzie mieć okazję zapłonąć gorącym uczuciem, zostać zdradzonym, udawać kogoś zupełnie innego i pomachać szpadą, by bronić honoru lady.
„Czarcie wzgórze” to sympatyczna, nieco naiwna (co wynika z upływu czasu, jaki minął od daty publikacji),opowieść przygodowa, ale wspaniale oddająca ówczesne marzenia o egzotycznej awanturze i wielkich uczuciach, które kierowały umysłami możnych tamtego świata.
Niestety wydawnictwo nie podaje autora przekładu, okładka autorstwa Anny Slotorsz.
Za książkę dziękuję portalowi Sztukater.