Moje życie

Okładka książki Moje życie autora Isadora Duncan, 8322402570
Okładka książki Moje życie
Isadora Duncan Wydawnictwo: Polskie Wydawnictwo Muzyczne biografia, autobiografia, pamiętnik
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
My life
Data wydania:
1986-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1969-01-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
8322402570
Tłumacz:
Karol Bunsch
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Moje życie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Moje życie

Średnia ocen
6,3 / 10
158 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Moje życie

avatar
80
35

Na półkach:

Muszę przyznać, że najbardziej przeszkadzała mi w tej książce ogromna zarozumiałość autorki. Rozumiem, że miała o sobie wysokie mniemanie, ale ciągłe podkreślanie własnego geniuszu i wyjątkowości naprawdę męczy. Książka momentami potrafi porwać, ale całość jest chaotyczna, narcystyczna i nierówna. W porównaniu z autobiografią Fiodora Szalapina Wspomnienia z mojego życia wypada po prostu blado.
Widać, że Duncan naprawdę żyła sztuką i pisała z pasją, więc jeśli ktoś szuka głosu kobiety totalnie wierzącej w swoją wyjątkowość, może znaleźć tu coś dla siebie. Dla mnie 5/10 – za szczerość, ale duży minus za megalomanię.

Muszę przyznać, że najbardziej przeszkadzała mi w tej książce ogromna zarozumiałość autorki. Rozumiem, że miała o sobie wysokie mniemanie, ale ciągłe podkreślanie własnego geniuszu i wyjątkowości naprawdę męczy. Książka momentami potrafi porwać, ale całość jest chaotyczna, narcystyczna i nierówna. W porównaniu z autobiografią Fiodora Szalapina Wspomnienia z mojego życia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
250
199

Na półkach: ,

Życie Isadory Duncan nie było usłane różami. Cała rodzina była uzdolniona artystycznie i tym żyli. Dla nich nie było przeszkody, której nie można było pokonać. Bez pieniędzy, niejednokrotnie bez dachu nad głową dokonywali rzeczy niemożliwych, a szczególnie Isadora. Żyła tańcem, który był dla niej całym światem. W tamtych czasach, na przełomie IX i XX wieku przemieszczała się po całym świecie, co jest nie do uwierzenia. Pieniądze? Czasem było ich mnóstwo, a czasami wcale. Najważniejszy był taniec. Jeśli chodzi o książkę, jest w niej dużo chaosu, zbędnych opisów jak dla mnie, ale mimo wszystko warto było przeczytać o życiu tak szalonej kobiety i z taką wytrwałością dążącej do celu.

Życie Isadory Duncan nie było usłane różami. Cała rodzina była uzdolniona artystycznie i tym żyli. Dla nich nie było przeszkody, której nie można było pokonać. Bez pieniędzy, niejednokrotnie bez dachu nad głową dokonywali rzeczy niemożliwych, a szczególnie Isadora. Żyła tańcem, który był dla niej całym światem. W tamtych czasach, na przełomie IX i XX wieku przemieszczała...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1146
1117

Na półkach: , ,

Czytałem wydanie trzecie z grudnia 1982 roku. Na okładce z tyłu krótką i ciekawą zachętę do przeczytania napisała poetka Wisława Szymborska. Książka miała formę pamiętnika trochę naznaczonego egzaltacją Izadory [użyłem spolszczonej formy imienia, tak jak tłumacz w książce] Duncan. Rewelacyjny wstęp autorki, która w całej książce przedstawiła wspaniałe, trafne przemyślenia. Przy tym odsłaniała swoją kobiecą duszę i wrażliwość. Wyrażała swoje uczucia (wewnętrzne przeżycia) poprzez taniec – w gestach i ruchach ciała. Według niej słowa były czymś innym niż taniec.

"Nic nie jest tak odległe od rzeczywistej prawdy, jak bohater i bohaterka przeciętnego filmu czy powieści. Wszechstronnie obdarzeni wszelkimi cnotami, nie do pomyślenia, by popełnili coś złego. Szlachetność, odwaga, męstwo etc. – to on. Czystość, słodycz sama – to ona. Wszelkie ujemne cechy i grzechy koncentrują się w łotrze z intrygi i złej kobiecie, podczas gdy w rzeczywistości wiemy, iż nikt nie jest ani całkiem dobry, ani całkiem zły. Może nie wszyscy łamiemy Dziesięcioro Przykazań, ale wszyscy jesteśmy do tego zdolni. Czai się w nas przestępca łamiący wszystkie prawa, gotów skoczyć przy pierwszej lepszej sposobności. Ludzie cnotliwi to po prostu tacy, którzy albo nigdy nie podlegali dość silnym pokusom, ponieważ prowadzą wegetatywne życie, albo dlatego, że cele ich są tak jednokierunkowo skoncentrowane, iż nie mają czasu rozejrzeć się dokoła".

Izadora w różnych fragmentach pisała o Polakach: Paderewskim, Chopinie, swoim kochanku...

"Znałam ludzi o takich usposobieniach, że kładą się do łóżka w dwu pidżamach, jednej jedwabnej, by nie drażniła skóry, drugiej wełnianej dla ciepła, z "Timesem", "Lancetem" i głogową fajką i nagle zmieniają się w satyrów, wobec których niczym są greccy. Wybuchają takim wulkanem namiętności, że wystraszyłaby Włocha".

Zobaczyłem młodą, pełną energii, pomysłów i odwagi tancerkę, która realizowała to co chciała, to do czego dążyła. Natrafiała na przeszkody materialne: niedobór pieniędzy, brak miejsca do mieszkania czy chociażby tylko do przespania się. Jednak parła do celu, "(...) nigdy nie zwlekałam, by zrobić to, czego pragnęłam". Między innymi nauczyła się kilku języków, by usunąć bariery komunikacyjne. Potrafiła podjąć szybką decyzję o zmianie miasta lub nawet opuszczeniu kontynentu amerykańskiego, zmianie Londynu na Paryż, wyjazdach do "dzikiej" Rosji itd.

"Moje życie przemieniło się już tylko w serię dzikich ucieczek od tego wszystkiego, upodabniając się do życia Żyda Wiecznego Tułacza czy Latającego Holendra; całe życie było już dla mnie tylko okrętem-widmem na upiornym morzu".

Natomiast jej projekcje wydarzeń, których doświadczyła, mogły okazywać się obrazem zafałszowanym przez nią celowo, aby uzyskać osobiste profity lub lepszy (według niej) wizerunek siebie w otaczającym ludzkim świecie.

Izadora sprzeciwiała się panującej obyczajowości. W jej systemie wartości wysoko umiejscowiła kwestię emancypacji kobiet, seksu pozamałżeńskiego (czyli wolnego seksu) i rodzeniu dzieci nieślubnych. Na szczęście nie zauważyłem bezwzględnej nienawiści do płci męskiej, nie wszystkich mężczyzn uważała za łotrów.

Miłość macierzyńska, tęsknota za dziećmi, nie mogła się pozbierać psychicznie po stracie dzieci w wypadku, ogromny ból – czysto ludzkie zachowania, jak u każdego.

Będąc już dojrzałą kobietą, artystycznym opisem skrótowo przedstawiła swoje doznania: "Co to za cudowna rzecz wyczuwać życie naszego własnego ciała w ciągu całej tej tajemniczej wędrówki po ziemi. Z trwożliwej, drżącej, szczupłej młodej dziewczyny, jaką byłam, przemieniłam się w śmiałą Amazonkę, potem uwieńczoną winoroślą bachantkę, która upojona winem, miękko i bez oporu pada na łono satyra. Później rośnie i nabrzmiewa bujne, pełne pragnień ciało, pełnieją piersi i przy najlżejszej miłosnej podniecie cały nasz system nerwowy przechodzi rozkoszny dreszcz. W końcu nasza świadomość płci rozkwita jak kwiat, zamykający się nad zdobytym dla miłości mężczyzną. Żyję w swym ciele jak duch w chmurze – w chmurze różanego żaru i lubieżnego oddźwięku. Co za nonsens opiewać tylko zawsze wiosenną miłość. Jesienne barwy są wspanialsze, różnorodniejsze, jesienne radości tysiąckroć potężniejsze, straszliwsze, piękniejsze. Jak mi żal tych biednych kobiet, które anemiczny, ciasny przesąd odpycha od wspaniałych i hojnych darów jesieni miłości".

"Czasami zapytywano mnie, czy miłość według mnie jest wyższa od sztuki. Odpowiadałam, że nie mogę ich rozdzielać, ponieważ tylko artysta jest prawdziwym kochankiem; jedynie on ma czystą wizję piękna; miłość jest wizją duszy dla tego, komu wolno spojrzeć na nieśmiertelne piękno".

"Jestem wrogiem baletu, który uważam za fałszywą i niedorzeczną sztukę"; zarzucała sztuczność przedstawieniom tanecznym i sztywność ciała u tancerzy. O swoim tańcu myślała w ten sposób, że "Taniec ten nie będzie miał w sobie nic z bezdusznej kokieterii baletu czy zmysłowych konwulsji murzyńskich. Będzie czysty".

Jak to ujęła Izadora o swoim przyjacielu Henryku Thode, pisarzu, że "jak wszyscy wielcy artyści, w wyobraźni żył swoim dziełem" – i tak w rzeczy samej dotyczy to wszystkich twórców, kreatywnych artystów wszelkich dziedzin.

Cechowała się oryginalnością, swobodą myślenia, otwartym umysłem na nowe pomysły, poszukiwaniem naturalnych ruchów tanecznych, podziwem dla sztuki malarskiej, rzeźbiarskiej, architektury, literatury. Przebywała w świecie cyganerii artystycznej, biednych literatów i artystów. U Izadory była ogromna fascynacja sztuką, miała artystyczną duszę – co bardzo spodobało mi się. Interesowała się sztuką grecką i czerpała z niej wzorce oraz inspiracje do rozwoju tańca – takiego tańca jaki uważała za najlepszy. Nie podobał się jej nowy styl (chodzi o charleston) tańczącej Ameryki z muzyką jazzową.

Widzowie czasem inaczej rozumieli to co przedstawiała Izadora, odmiennie interpretowali, stąd wynikało niezrozumienie się stron oraz krytyczne artykuły w prasie. Podobnie bywało w kolejnych dziesięcioleciach (i trwa do dzisiaj) z relacją: tancerze – krytycy tańca.

Książka skończyła się na opisie 1921 roku, gdy Izadora Duncan wybierała się do bolszewickiej Rosji (dostała zaproszenie od tamtego rządu). W tym momencie wierzyła w ideały Lenina, a Europę powojenną postrzegała jako obszar rozpanoszenia się nierówności, niesprawiedliwości, brutalności. Dlatego chciała uciec od takiej Europy, była zawiedziona sytuacją polityczną, gospodarczą jaka została wytworzona poprzez wojnę, grypę hiszpankę i sytuację do wiosny 1921 roku. Ostatnie dwa zdania jej wspomnień były wykrzyknikowe: "Żegnaj, Stary Świecie! Pozdrawiam Świat Nowy!" – tak się żegnała wyjeżdżając do Rosji.

Według mnie ta książka stała się jednym z dokumentów epoki, który ukazywał stosunki społeczne, obyczajowość szlachty i burżuazji.

14 września 1927 roku długi szal wkręcił się w koła samochodu i to uśmierciło Izadorę na drodze w Nicei.

Taniec był jej życiem – taniec to po prostu cała Izadora Duncan. Była modernistką, dokonała rewolucji w tańcu. Taniec wiązała z muzyką poważną – to bardzo ważne – dlatego nie spodobała się jej muzyka jazzowa ani tańce podobne charlestonowi.

Dobra lektura dla artystów i dla ludzi, którzy chcą zrozumieć postępowanie prawdziwych artystów.

Czytałem wydanie trzecie z grudnia 1982 roku. Na okładce z tyłu krótką i ciekawą zachętę do przeczytania napisała poetka Wisława Szymborska. Książka miała formę pamiętnika trochę naznaczonego egzaltacją Izadory [użyłem spolszczonej formy imienia, tak jak tłumacz w książce] Duncan. Rewelacyjny wstęp autorki, która w całej książce przedstawiła wspaniałe, trafne przemyślenia....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

352 użytkowników ma tytuł Moje życie na półkach głównych
  • 233
  • 111
  • 8
112 użytkowników ma tytuł Moje życie na półkach dodatkowych
  • 86
  • 9
  • 7
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Moje życie

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Moje życie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Moje życie