
Mark Twain
Amerykański pisarz pochodzenia szkockiego, satyryk, humorysta, wolnomularz.
Uważa się, że jego pseudonim artystyczny pochodzi z okresu kiedy pracował na parowcach pływających po Missisipi– w żargonie pilotów parowców rzecznych mark twain oznacza "zaznacz dwa (sążnie głębokości)".
Mark Twain urodził się w osadzie Florida 30 listopada 1835 roku. Gdy miał 5 lat, jego rodzina przeniosła się do innej małej miejscowości – Hannibal. W wieku dwunastu lat z powodu śmierci ojca musiał przerwać naukę i rozpocząć pracę zarobkową. Początkowo był chłopcem na posyłki w drukarni, później kształcił się na zecera. Następnie uzyskał uprawnienia pilota parostatków pływających na Missisipi. Opisał to później w autobiograficznej powieści Życie na Missisipi. Uważa się, że jego pseudonim literacki pochodzi z tego okresu – w żargonie pilotów parowców rzecznych mark twain oznacza „zaznacz dwa (sążnie głębokości)”.
W czasie wojny secesyjnej kolejno był żołnierzem obu walczących stron. Zarówno z armii Unii, jak i z armii Konfederacji zdezerterował.
Następnie przeprowadził się na Zachód. Przez pewien czas pracował w kopalniach srebra w Nevadzie, a następnie jako poszukiwacz złota w Kalifornii. W tym okresie pobytu na zachodnim wybrzeżu zaczął, początkowo nieregularnie, pracować jako dziennikarz. Rozgłos przyniosło mu opowiadanie The Celebrated Jumping Frog of Calaveras County (1865, O sławnej skaczącej żabie z Calaveras),w związku z czym w 1867 roku Twain został zaangażowany jako reporter i korespondent przy grupie amerykańskich turystów odbywających podróż do Europy na pokładzie statku Miasto Kwakrów. Jego udział w wyprawie finansowany był przez gazety Alta California oraz New York Tribune. Twain opisał podróż w książce Prostaczkowie za granicą (The Innocents Abroad, 1869).
Przez następnych parę lat Mark Twain wiele podróżował, głównie jako prelegent w różnych częściach Stanów Zjednoczonych. W roku 1870 ożenił się z Olivią Langdon, osiedlił się w północno-wschodniej części kraju – początkowo w Buffalo, później w Hartford, w stanie Connecticut. Wszedł w środowisko żony i pod wpływem Williama Deana Howellsa okrzepł jako literat i rozpoczął następną część swojej kariery.
W autobiograficznej powieści Pod gołym niebem (Roughing It, 1872) opisał twardy, surowy los osadników oraz panoramę Ameryki od St. Louis przez Nevadę, Kalifornię aż po Hawaje. W książce Włóczęga za granicą (A Tramp Abroad, 1880) zawarł swoje przeżycia z drugiej podróży do Europy, podczas której zwiedził Niemcy, Szwajcarię i Włochy.
Pierwszą powieść Pozłacany wiek (The Gilded Age, 1873) Twain napisał wspólnie z Ch.D. Warrenem.
W skład cyklu o nazwie Epos rzeki Missisipi, napisanego w okresie 1876-1882, weszły: Przygody Tomka Sawyera (The Adventures of Tom Sawyer, 1876) oraz Przygody Hucka Finna (The Adventures of Huckelberry Finn, 1884),oraz autobiograficzne Życie na Missisipi. Twain przedstawił w tych dziełach obraz Ameryki drugiej połowy XIX wieku.
Dwa utwory – Książę i żebrak (The Prince and the Pauper, 1882) oraz Jankes na dworze króla Artura (A Connecticut Yankee In King Arthur’s Court, 1889) – rozgrywają się w Anglii. Pierwszy to historyczna powieść dla młodzieży o zamianie ról bliźniaczo podobnych chłopców z przeciwstawnych biegunów drabiny społecznej. Druga powieść to satyra na zakorzenione mity europejskiej poezji średniowiecznej oraz podwaliny ustroju społecznego krajów zachodniej Europy.
Mark Twain pisał także (zwłaszcza po 1897 roku) coraz więcej małych form, w których krytykował amerykańską rzeczywistość. Z tego okresu pochodzą satyry antymieszczańskie, takie jak Człowiek, który zdemoralizował Hadleyburg (The Man Who Corrupted Hadleyburg, 1899) czy Tajemniczy przybysz (The Mysterious Stranger, 1916). W 1904 Twain zarzucił Teodorowi Rooseveltowi, że wygrał wybory skutkiem przekupstwa.
W roku 1893 zbankrutowało przedsiębiorstwo wydawnicze, w które Twain zainwestował 200 tys. dolarów. Pisarz popadł w poważne tarapaty finansowe. W tej sytuacji wyruszył w długie tury objazdowych odczytów w USA i Europie, które cieszyły się olbrzymim powodzeniem, zapewniając spłatę długów oraz zgromadzenie nowej fortuny.
W roku 1898 w jednym ze swoich opowiadań dał obraz pracy nauczycielskiej kolegi – Jana Szczepanika i perypetii związanych z porzuceniem pracy pedagogicznej na rzecz wynalazków. Podczas pobytu w Wiedniu pisarz odwiedził Szczepanika i zapisał w swoim dzienniku treść rozmów z wynalazcą. Posłużyły one następnie jako fabuła dwóch utworów: The Austrian Edison Keeping School Again (1898) oraz From the London Times of 1904.
Zmarł na zawał serca kilka miesięcy po śmierci swojej córki.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Jankes na dworze króla Artura
Yanes czy Jankes?
Wyobraźmy sobie mieszankę lekkiego stylu i błyskotliwej gawędy Marka Twaina z „Podróżami Guliwera”, ale w czasie do czasów z Legend Arturiańskich. A to wszystko z bohaterem wyjętym wprost z kart Wielkiej Amerykańskiej Powieści (np. Steinbecka),który realizuje fantazje podróżników w czasie we wczesnośredniowiecznej Brytanii. Tak krótko można podsumować „Yankesa na dworze króla Artura”.
Nasz tytułowy Yankes trafia po śmierci lub w jakiś inny niewytłumaczony sposób do Camelotu (jak w jakimś isekaiu). W swym pozytywistycznym (z naciskiem na scjentyzm) i modernistycznym światopoglądzie decyduje się ucywilizować VI wieczną Anglię. A pierwszym z kim się konfrontuje, to oczywiście Merlin, którego uważa za szarlatana.
W ramach swojej drogi i technicznym zacietrzewieniu nasz yankes nie zna legendarium Arturiańskiego ani ówczesnej kultury. Wszystkie dziwne elementy stara się wykorzystać lub zmienić na XIX wieczną modłę. Np. choć sam uważa noszenie cylindrów za głupie, to zmusi rycerzy do ich noszenia, by się z nich naigrywać.
Tę chęć zmiany można interpretować w bardzo różnych rejestrach. Z jednej strony można dojrzeć tu krytykę Brzemienia Białego Człowieka i patrzenia na kultury różnicująco ze względu na czas i na miejsce. Czasem jednak widać nieco serca i docenienie osiągnięć cywilizacyjnych. Mark Twain potrafi wchodzić też na poważniejsze tony i pokazać niszczycielską moc techniki. To nie współczesna powieść, gdzie śmierć jest wyjątkiem.
Śmierć jest tu mrocznym ostrzeżeniem, którego pewnie nawet M. Twain nie jest świadomy. Gdy pisze o niszczycielskiej broni zabijającej dziesiątkami lub setkami myśli pewnie o ofiarach jako o Indianach bądź Afrykańskich ludach. Nie spodziewa się raczej, że ze swojej perspektywy 1889 roku, za dziesięć lat w czarnym tygodniu (wojna burska) kwiat angielskiego wojska spotka taki sam los, a za trzydzieści całe europejskie armie.
M. Twain w swojej pomysłowości przedstawia naukę i technikę jako siłę, która zmienia powierzchowność, ale nie naturę ludzką. Tą ostatnią ubiera w średniowieczne szaty, które raz są przyjemnie zgodne z historią (odpowiedzialność władcy za zbawienie),a raz krzywdząco stereotypowe (wiara w płaską Ziemię i niemycie się). Jednak jak to bywa, by zmienić ludzi, nie wystarcza sama edukacja w myśl Platońskiej absolutnej moralności, w którą wierzyli wszelcy późniejsi oświeceni. A jak napisała Katarzyna II do Diderota: „Papier wszystko przyjmie, ale skóra jest wielce łaskotliwa”.
Historycy tak samo wierzą, że natura ludzka jest stała, a tylko objawianie jej zmienia się w czasie i miejscu. M. Twain wykorzystuje ten pogląd, by pod płaszczykiem średniowiecza pokazać pewne prawidłowości swoich współczesnych, niczym z „Podróży Guliwera” Jonathana Swifta. Czy czynione dobro usprawiedliwia potem czynienie potem zła? Albo czy też uszczęśliwianie kogoś na siłę nie jest też najlepszym pomysłem? Burżuazja i arystokracja nie różnią się tak bardzo.
W samej powieści zabawne i nie bez winy są obie strony – yankes równie mocno jak postacie z legend. Jednak M. Twain przedstawia mocno satyryczny humor, który operuje językiem, absurdem i różnymi subtelnościami. Słuchając jednym uchem lub czytając nieuważnie, ten delikatny humor może przejść nam koło nosa. Nie jest to w żadnym razie Terry Pratchett. Na szczęście błędy w synchronizacji audio pozwoliły przesłuchać mi pewne fragmenty jeszcze raz i docenić bardziej „Yankesa na dworze króla Artura”.
Choć może nie jest to najlepsze dzieło spod ręki M. Twaina, to nadal jest porządną historią, która zręcznie nawiązuje do najróżniejszych legend i opowieści. Jego w sumie lekka forma sprawia, że słucha się go jak gawędy Bohumil Hrabala, pomimo niekiedy mroczniejszych momentów. Pozwala to płynąć słowom i nawet jeśli się słucha jednym uchem, to „Yankes na dworze króla Artura” wciąż może być przyjemną opowieścią.
Yanes czy Jankes?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyobraźmy sobie mieszankę lekkiego stylu i błyskotliwej gawędy Marka Twaina z „Podróżami Guliwera”, ale w czasie do czasów z Legend Arturiańskich. A to wszystko z bohaterem wyjętym wprost z kart Wielkiej Amerykańskiej Powieści (np. Steinbecka),który realizuje fantazje podróżników w czasie we wczesnośredniowiecznej Brytanii. Tak krótko można podsumować...
Wciąż czyta się dobrze!
Wciąż czyta się dobrze!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlasyka. Powieść jest pierwowzorem wielu ekranizacji jednak oryginalna treść wcale nie jest tak zabawna i lekka jak przedstawiona w adaptacja filmowych.
Klasyka. Powieść jest pierwowzorem wielu ekranizacji jednak oryginalna treść wcale nie jest tak zabawna i lekka jak przedstawiona w adaptacja filmowych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(audiobook)
Absurd za absurdem, chwilami zabawne. Jankes okazuje się geniuszem, który dzięki nowoczesnej (dla 19 wieku) technologii praktycznie przejmuje władzę nad Anglią króla Artura. Nie można brać tej powieści na poważnie - trzeba dać się porwać chaotycznej fabule i przerysowanemu humorowi. Ale moim zdaniem warto.
Końcówka bardzo mi się podobała.
(audiobook)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsurd za absurdem, chwilami zabawne. Jankes okazuje się geniuszem, który dzięki nowoczesnej (dla 19 wieku) technologii praktycznie przejmuje władzę nad Anglią króla Artura. Nie można brać tej powieści na poważnie - trzeba dać się porwać chaotycznej fabule i przerysowanemu humorowi. Ale moim zdaniem warto.
Końcówka bardzo mi się podobała.
Dzięki krótkim rozdziałom książkę czyta się bardzo szybko. Momentami fabuła okropnie absurdalna, wręcz zabawna. Główny bohater niby posługuje się rozsądkiem, ale jego działania czasami pozbawione są wszelkiej logiki. Wszystkich uważa za gorszych od siebie. Do tego jego późniejsza relacja z Sandy tez jest kompletnie niezrozumiała. Podsumowując, warto przeczytać dla lepszego poznania samego autora i jego poglądów, ale nie dla samej fabuły, ponieważ po prostu jest dziwna.
Dzięki krótkim rozdziałom książkę czyta się bardzo szybko. Momentami fabuła okropnie absurdalna, wręcz zabawna. Główny bohater niby posługuje się rozsądkiem, ale jego działania czasami pozbawione są wszelkiej logiki. Wszystkich uważa za gorszych od siebie. Do tego jego późniejsza relacja z Sandy tez jest kompletnie niezrozumiała. Podsumowując, warto przeczytać dla lepszego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektórzy twierdzą, że artystą się nie jest (przymiot stały i stabilny),tylko się bywa. Mark Twain w czasie pisania tej powieści z pewnością nie był.
Świat przedstawiony daleki jest od legend arturtiańskich. Ale jeszcze dalszy jest od rzeczywistości wczesnego średniowiecza. Najbardziej rzucają się w oczy tłumy błędnych rycerzy wziętych wprost z powieści Cervantesa, ale są też pensy jako jednostka monetarna ponad dwa wieki przed ich pierwszym wybiciem i wiele innych.
Zupełnie pominięta została kwestia bariery językowej. Język angielski przez ponad 1 000 lat bardzo zmienił się pod względem słownictwa, wymowy, gramatyki i pod względem używanych idiomów i aluzji. Jankes dziewiętnastowieczny miałby problem dogadać się z Anglikami VI wieku.
Jankes jest nadczłowiekiem. Jest ekspertem w każdej dziedzinie, jest supersprawiedliwy, supermądry i rozwala samodzielnie całe tłumy wrogów. A wszyscy wokół niego są głupi, ciemni, zabobonni i okrutni.
Po objęciu władzy w Anglii za pierwsze i najważniejsze uważa wprowadzenie urzędu patentowego (kiedy w ówczesnym prawie ani kulturze w ogóle nie było pojęcia patentu) i gazety (jest podane, że w kraju tylko 10 osób umie czytać, to akurat przesada, umiejętność czytania była rzadka, ale nie aż tak),hokus-pokus i mamy nie jedną gazetę a całe mnóstwo. Jak? W tak samo magiczny i niewytłumaczony sposób jak telegraf, elektryczność, maszyny przemysłowe itd.
Dobra, już nie będę się więcej nad tym znęcać.
Kiedy zaczynałem się interesować historią wojskowości, to nie potrafiłem zrozumieć, jak to możliwe, że ten sam Kijiro Nambu zaprojektował świetny karabin maszynowy 99-Shiki i denny pistolet 94-Shiki. Teraz nie potrafię pojąć, jak to możliwe, że twórca Hucka Finna zrobił takie - brak niewulgarnego określenia.
Niektórzy twierdzą, że artystą się nie jest (przymiot stały i stabilny),tylko się bywa. Mark Twain w czasie pisania tej powieści z pewnością nie był.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat przedstawiony daleki jest od legend arturtiańskich. Ale jeszcze dalszy jest od rzeczywistości wczesnego średniowiecza. Najbardziej rzucają się w oczy tłumy błędnych rycerzy wziętych wprost z powieści Cervantesa, ale są...
Naprawdę dziwna książka.
Poza krótkimi urywkami na początku i na końcu, dziejącymi się we współczesności, całość akcji dzieje się w czasach średniowiecznych. Bohater doznaje szoku, nie ogarnia nic, po czym ni z tego, ni z owego, modernizuje wszystko na swojej drodze. Jego całkowity brak wiedzy o epoce w jakiej się znalazł, bardzo szybko przemija.
Raz nie rozumie nic z tego świata, raz mówi ich językiem. Uznaje się za bożka, bo wszyscy go słuchają. A przeskoki w czasie to już swoją drogą. Bo są ogromne.
Mamy opisy wielu niepotrzebnych wynalazków wyolbrzymione na kilka stron, oraz takich które średnio miały prawo bytu w tamtych czasach - a jednocześnie użyteczne jak i mało opisane. Telefon? Prawie nieużywany. Elektryczność? Największy użytek - wojna.
Motyw wojny trwający dosłownie kilka stron, mało wnoszący, powtarzalny i dość nudny. Jak w sumie cała książka. Słabo wytłumaczona, jakby na siłę końcówka.
Naprawdę dziwna książka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoza krótkimi urywkami na początku i na końcu, dziejącymi się we współczesności, całość akcji dzieje się w czasach średniowiecznych. Bohater doznaje szoku, nie ogarnia nic, po czym ni z tego, ni z owego, modernizuje wszystko na swojej drodze. Jego całkowity brak wiedzy o epoce w jakiej się znalazł, bardzo szybko przemija.
Raz nie rozumie nic z...
Książka we współczesnym, powszechnym w sprzedaży tłumaczeniu jest pozbawiona połowy kluczowej treści. Pozostawiono warstwę stricte przygodową, która oryginalnie służyła tylko jako pretekst do przedstawienia poglądów na różnice społeczne, polityczne, ekonomiczne, obyczajowe i technologiczne między wiekiem VI a XIX. Obrazowe prezentacje poglądów autora na feudalizm i system monarchistyczny sprawowania władzy, jak i odniesienia do reform społeczno-ekonomicznych XIX-tego wieku czyta się dobrze, choć nie jestem pewien czy kondycja zbyt młodego czytelnika sprosta wszystkim zagadnieniom tegoż traktatu. Polecam mimo to, wszystkim zainteresowanym rozwojem myśli społeczno- ekonomicznej. Jedynego rozsądnego i wiernego oryginałowi tłumaczenia z jakim się spotkałem dokonała Agnieszka Kreczmar w 1995 roku. Nowsze tłumaczenia starają się "sformatować" utwór do wersji przystępnej dla dzisiejszego młodego czytelnika. Nie jestem w stanie w nich znaleźć niczego z myśli autora, która wynika z treści oryginalnej czy też z w/w przeze mnie tłumaczenia.
Książka we współczesnym, powszechnym w sprzedaży tłumaczeniu jest pozbawiona połowy kluczowej treści. Pozostawiono warstwę stricte przygodową, która oryginalnie służyła tylko jako pretekst do przedstawienia poglądów na różnice społeczne, polityczne, ekonomiczne, obyczajowe i technologiczne między wiekiem VI a XIX. Obrazowe prezentacje poglądów autora na feudalizm i system...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStaroświecka i ciężka. Autor kpi ogólnie ze średniowiecznego etosu rycerskiego przeciwstawiając go praktyczności własnych czasów. Właściwie nie wiem po co.
Staroświecka i ciężka. Autor kpi ogólnie ze średniowiecznego etosu rycerskiego przeciwstawiając go praktyczności własnych czasów. Właściwie nie wiem po co.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie, nie, nie…
Książka mnie nie zachwyciła. Nie polubiłam ŻADNEGO bohatera. Ani króla Artura, ani Jankesa Nadętego.
Jankes z roku 1879 zostaje przeniesiony do roku 528.
Jest zadufany w sobie i ludzi z epoki króla Artura uważa za idiotów.
On sam ZNA się na wszystkim. Wszelkie nowinki z XIX wieku jest w stanie przenieść o 1300 lat wstecz. A więc zakłada linię telefoniczną, wydaje gazetę, rozwija kolej i rozkręca inne wszelakiej maści biznesy.
Jankes krytykuje wszystko i wszystkich, w szczególności Kościół Katolicki i marzy o Republice.
Poza Kościołem wrogiem numer 1 jest Merlin.
W czasie czytania zastanawiałam się, czy w 528 roku obowiązywało w Anglii niewolnictwo?
Zastanawiałam się także , czy Alexander G. Bell – z wiedzą i umysłem, jaki posiadał - przeniesiony nagle do VI wieku byłby w stanie założyć tam linię telefoniczną.
Swoją drogą, jeśli planujecie podróż w czasie – wiedza i znajomość historii i różnych ciekawostek z dziedziny astronomii może wam się przydać.
Wiedza o tym, kiedy nastąpi zaćmienie Słońca uratowała Jankesowi życie.
I kolejne nurtujące mnie pytanie. Czy w 21 czerwca 528 roku w Anglii rzeczywiście doszło do zaćmienia Słońca?
Nie, nie, nie…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka mnie nie zachwyciła. Nie polubiłam ŻADNEGO bohatera. Ani króla Artura, ani Jankesa Nadętego.
Jankes z roku 1879 zostaje przeniesiony do roku 528.
Jest zadufany w sobie i ludzi z epoki króla Artura uważa za idiotów.
On sam ZNA się na wszystkim. Wszelkie nowinki z XIX wieku jest w stanie przenieść o 1300 lat wstecz. A więc zakłada linię telefoniczną,...