Witajcie w Zaklętej Krainie

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2025-04-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-04-23
- Liczba stron:
- 637
- Czas czytania
- 10 godz. 37 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383355245
Oprawa miękka
Witajcie w krainie magii, tajemnicy i fantastycznych stworzeń
Jacek Piekara jest autorem pierwszej współczesnej polskiej powieści z gatunku fantasy, Imperium. Smoki Haldoru, wydanej w 1986 roku . W książce Witajcie w Zaklętej Krainie czytelnicy znajdą nie tylko ten utwór (oraz jego drugi tom),lecz również kilkanaście opowiadań publikowanych na łamach miesięczników „Fantastyka” i „Problemy”, a także w antologiach oraz zbiorach autorskich. Przeczytają również jedyną powieść o Conanie Barbarzyńcy napisaną przez Polaka! Utwory zebrane w tym tomie były bestsellerami w latach 80. i 90. A dzisiejsi czytelnicy mogą dzięki nim poznać autora „cyklu inkwizytorskiego” jako pisarza dopiero rozpoczynającego literacką przygodę.
Antologia [sic!] wczesnych utworów mistrza polskiej fantastyki
Kup Witajcie w Zaklętej Krainie w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Witajcie w Zaklętej Krainie
Poznaj innych czytelników
112 użytkowników ma tytuł Witajcie w Zaklętej Krainie na półkach głównych- Chcę przeczytać 56
- Przeczytane 51
- Teraz czytam 5
- Posiadam 20
- 2025 3
- Fantastyka 3
- Fantasy 2
- Czytnik 2
- Nie mam 2
- Antologia 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Witajcie w Zaklętej Krainie
... żadna rzecz nie jest ani dobra, ani zła z samej swej istoty, a to czy posłuży Ciemności, czy Światłu, zależy tylko od tego, w czyim posiadaniu się znajdzie.




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Witajcie w Zaklętej Krainie
Zdaję sobie w pełni sprawę z tego że to wczesne, a nawet bardzo wczesne utwory Jacka Piekary. Ale mówiąc szczerze, moim skromnym zdaniem i w moim literackim guście i odczuciu, czyta się to dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Ok, to tylko kilku, kilkunastostronicowe historie, pozostawiające czytelnika z uczuciem niedosytu, ale widać że już w latach ich powstania Piekara nieźle operował słowem pisanym, rozwijał swoje zainteresowania i umiejętności budowania klimatu i atmosfery utworów.
Oczywiście wszystko w tym przypadku jest kwestią gustu ale nadal warto sięgać po pierwsze literackie próby późniejszego twórcy Uniwersum Świata Inkwizytorów.
Zdaję sobie w pełni sprawę z tego że to wczesne, a nawet bardzo wczesne utwory Jacka Piekary. Ale mówiąc szczerze, moim skromnym zdaniem i w moim literackim guście i odczuciu, czyta się to dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Ok, to tylko kilku, kilkunastostronicowe historie, pozostawiające czytelnika z uczuciem niedosytu, ale widać że już w latach ich powstania Piekara...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonieważ lubię książki Jacka Piekary kwestią czasu było moje sięgnięvcie po ten zbiór opowiadań. Czy się zawiodłam – nie. ‘Witajcie w zaklętej krainie’ było dokładnie tym czym się spodziewałam, że będzie czyli takim średniakiem. A czemu miałam takie nastawienie? Bo jedno z dwóch głównych opowiadań już znałam :)
By być sprawiedliwą muszę przyznać, że krótsze opowiadania zawarte w tym zbiorze były całkiem ok, a tekst ‘Vergor z Białego Zakonu’ bardzo miło mnie zaskoczył (zarówno pod względem samej historii jaki i jego formy).
Czy więc polecam? Myślę, że to taka ciekawostka głównie dla fanów Jacka Piekary oraz osób czujących nostalgię za latami osiemdziesiątymi.
Ponieważ lubię książki Jacka Piekary kwestią czasu było moje sięgnięvcie po ten zbiór opowiadań. Czy się zawiodłam – nie. ‘Witajcie w zaklętej krainie’ było dokładnie tym czym się spodziewałam, że będzie czyli takim średniakiem. A czemu miałam takie nastawienie? Bo jedno z dwóch głównych opowiadań już znałam :)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBy być sprawiedliwą muszę przyznać, że krótsze opowiadania...
Egotyzm czy wstydliwe ujawnienie? Melancholijne spojrzenie w przeszłość czy odcinanie kuponów od zdobytej pozycji na rynku wydawniczym? Uśmiech do fanów czy cyniczny grymas? Kto to wie poza Piekarą. Ważne jest jedno - to nie jest dobra książka, jeśli pozbawić ją kontekstu. A nawet wtedy musicie autora naprawdę lubić, by cieszyć się lekturą. Albo być recenzentem, ale to gorzko-słodka fucha.
Nie mam jak zaszkodzić Piekarze to i nie muszę hamować się w swojej ocenie - “Witajcie w Zaklętej Krainie” jest pozycją słabą. Nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że zawarte w niej utwory pochodzą z początku kariery autora - gdyby ktokolwiek próbował teraz debiutować z pomocą takich tekstów, to raczej nie wróżyłbym mu szczególnego sukcesu. Jak pokazuje historia - nie miałbym racji, ale kto wie - być może w obecnych realiach Piekarze nie starczyłoby uporu i samozaparcia, by szlifować warsztat dalej (bo, cosik nie widzę zawartych tutaj tekstów na półkach z bestsellerami, ale może to tylko moje przeświadczenie).
“Witajcie” składa się tak naprawdę z dwóch powieści i kilku opowiadań. I tak mamy fanfic na temat Conana Barbarzyńcy; coś, co wygląda na fanfic na temat “Władcy Pierścieni” (akcja dzieje się częściowo w “Gordorze” (jak powiedzieć, że pisze się fanfic, bez mówienia, że pisze się fanfic)) i krótkie opowiadania, które są najbliższe temu jak wygląda aktualna twórczość Piekary. Conan w jego wykonaniu jest… okropny. Niby ma być już starym, doświadczonym człowiekiem, ale wypada jak nieco przygłupi osiłek bez planu, ładu i składu z obowiązkowymi scenami seksu w stylu “ale po co one tu w ogóle są”. Odpuściłbym jeszcze niezgrabności w konstrukcji fabularnej (deus ex machina i do przodu),łopatologiczność historii czy płytkie postaci, ale całość jest napisana tak niezręcznie i sztywno, że aż zgrzyta. Łamana stylizacja, dziwne konstrukcje zdań, nierówność w tonie - to naprawdę nie była dobra książka i dalej nią nie jest. “Imperium” vel “Czytałem niedawno Tolkiena” jest w sumie o niczym. Dość jasno widać konstrukcję charakterystyczną dla bardzo niedoświadczonych autorów, gdzie brak głębi świata przedstawionego przykrywa się natłokiem nazw i sztuczną historią. W pewien dziwny sposób jest to nawet urocze, “Imperium” nosi znamiona pierwszych opowiadań pisanych przez nastoletnich, przyszłych pisarzy zainspirowanych tytanami gatunku, ale czy tak powinna wyglądać proza, za którą trzeba płacić? Nie wiem, ale się domyślam. No i w końcu opowiadania - zapominalne, ale sam nie jestem pewien czy dlatego, że niedaleko im do aktualnej twórczości Piekary, z której jest znany czy tak ot, po prostu.
Czy się wyzłośliwiam? Owszem, może troszkę. Dla kontrapunktu - teraz nieco o tym, dlaczego jest to publikacja ciekawa, chociaż może tylko dla ograniczonej populacji. Fanów Piekary przepraszam, ale wykreślę Was od razu z dyskursu - fan to fan, przeczyta chociażby z kolekcjonerskiego obowiązku. Z mojej osobistej perspektywy osoby, która po prostu siedzi w fantastyce od lat i wciąż poznaje jej różne oblicza - “Witajcie w Zaklętej Krainie” jest specyficzną kapsułą czasu. Teoretycznie zdawałem sobie sprawę z tego, jak wyglądał rynek wydawniczy w zakresie fantastyki w latach 80 i 90, ale była to wiedza bardzo abstrakcyjna. Tutaj mamy żywy przykład - i przyznam, że zaczynam rozumieć złą sławę literatury fantastycznej jaką jeszcze do niedawna się cieszyła, a być może wciąż cieszy w głowach osób, których styczność z nią zamknęła się w utworach tego typu. Jeśli przyjąć te raczej pozytywne motywy stojące za wydaniem “Witajcie” to jest to dość odważny i ciekawy ruch ze strony Piekary. Natomiast, co jest bardzo ważne do podkreślenia, prototypy nigdy nie są ideałami. Nie wiem jak wyglądał rozwój fantastyki w Polsce, nie w sposób, który ma znaczenie - suche fakty nie oddają faktycznej ewolucji i tego jak kolejne pozycje pozwalały nowym autorom być coraz lepszymi w oparciu o prekursorów. Być może bez tych “nieoszlifowanych” historii Piekary nie doświadczylibyśmy niektórych z fenomenalnych, bardziej współczesnych autorów (lub byliby jeszcze lepsi, 50/50, żadna ze mnie wróżka).
Jeśli recenzujecie - “Witajcie” jest… interesujące. Niekoniecznie przyjemne, ale interesujące. Jeśli jesteście fanami - powodzenia i miłej lektury. Jeśli jesteście przypadkowym czytelnikiem szukającym solidnej rozrywki - to może jednak nie tutaj, sięgnijcie po bardziej współczesne książki Piekary jeśli chcecie poczytać coś od niego. Egotyzm, kapsuła czasu czy ukłon w stronę wiernych fanów – to niech już każdy rozstrzygnie sam w zaciszu swojego domu. Raczej odradzam, ale wiecie - gusta, guściki.
https://www.facebook.com/gniazdoszeptunow
Egotyzm czy wstydliwe ujawnienie? Melancholijne spojrzenie w przeszłość czy odcinanie kuponów od zdobytej pozycji na rynku wydawniczym? Uśmiech do fanów czy cyniczny grymas? Kto to wie poza Piekarą. Ważne jest jedno - to nie jest dobra książka, jeśli pozbawić ją kontekstu. A nawet wtedy musicie autora naprawdę lubić, by cieszyć się lekturą. Albo być recenzentem, ale to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTwórczość autora była dla mnie zagadką. Mimo jego ogromnej popularności nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żadne z jego dzieł. Uznałam więc, że zbiór jednych z pierwszych opowiadań będzie idealnym początkiem. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze, mając jednak w głowie, że są to teksty z początków kariery autora.
Pierwszym opowiadaniem jest „Conan. Pani śmierć”, czyli pierwsza i jedyna powieść napisana w uniwersum Conana. Nigdy nie miałam wcześniej styczności z tym światem, a mimo to świetnie weszłam w klimat. Akcja jest dynamiczna, a główny bohater nieustannie coś robi, walczy, podróżuje i podejmuje decyzje. Choć ta historia pewnie nie zostanie ze mną na długo, spędziłam z nią naprawdę miły czas.
Kolejne teksty wypadają różnie. „Powieść imperium” nie zrobiła na mnie większego wrażenia, bo trudno było mi się w nią emocjonalnie zaangażować. Sprawiała wrażenie opartej głównie na intrygach politycznych, bez czegoś, co mogłoby mnie głębiej poruszyć.
Co do pozostałych opowiadań, trudno mi ocenić je w pełni, ponieważ sama forma krótkiej prozy nie jest moją ulubioną. O wiele bardziej preferuję dłuższe historie, pozwalające mocniej wejść w świat i bohaterów. Trzeba jednak przyznać, że sposób prowadzenia narracji jest bardzo dobry. Przez teksty dosłownie się płynie, a każde kolejne opowiadanie prezentuje coraz wyższy poziom.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje opowiadanie powiązane z tytułem całego zbioru, czyli historia o zaklętym mieście. Roger przypadkowo trafia do magicznej krainy, która na pierwszy rzut oka wydaje się ekscytująca i baśniowa. Szybko okazuje się jednak, że to jedynie fikcja wykreowana przez potężnego maga. Akcja tego opowiadania niejednokrotnie mnie zaskoczyła, a oderwanie się od lektury było naprawdę trudne.
Reszta tekstów również trzyma dobry poziom, choć nie na tyle, by szczegółowo je tutaj omawiać. Jako całość zbiór okazał się udanym pierwszym spotkaniem z twórczością Piekary. Zaimponował mi jego talent do budowania świata oraz tworzenia napięcia. Liczne zwroty akcji trzymają uwagę, a styl autora jest lekki, przystępny i przyjemny w odbiorze.
Już wiem, że nie poprzestanę na tej jednej książce. Koniecznie muszę szerzej poznać dorobek autora.
Twórczość autora była dla mnie zagadką. Mimo jego ogromnej popularności nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żadne z jego dzieł. Uznałam więc, że zbiór jednych z pierwszych opowiadań będzie idealnym początkiem. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze, mając jednak w głowie, że są to teksty z początków kariery autora.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszym opowiadaniem jest „Conan. Pani śmierć”,...
Witajcie w zaklętej krainie jest zbiorem wczesnych utworów Jacka Piekary. W tym tomie znajdziemy dwie mini powieści (w tym opowieść rozgrywająca się w uniwersum Conana – i jest to jedyna historia opowiadająca o słynnym barbarzyńcy napisana przez Polaka) oraz zbiór opowiadań (od jednej z tych historii wziął się tytuł tej książki). Nie miałem do czynienia z twórczością Howarda. Conan w formie filmowej czy serialowej nigdy nie był też jakoś bliski memu sercu. Zatem, przystępując do lektury Conan. Pani Śmierć nastawiłem się jedynie na przyjemną akcję w świecie fantasy i dokładnie to dostałem.
Conan ma tutaj mnóstwo przygód, krąży od jednego miejsca do drugiego, natyka się na masę wrogów i siecze wielu przeciwników. Bardzo przyjemnie się to czyta, jest to lekko i przyjemnie napisane. Po lekturze za wiele się nie zapamięta z całej historii, ale samo obcowanie z tą historią było bardzo satysfakcjonujące i odprężające. Nie ma tutaj nic oryginalnego. Conan jest z jednej strony sprytnym bohaterem, a z drugiej strony czasem brakuje mu oleju w głowie.
Ze zbiorami opowiadań czy krótkich powieści różnie bywa. Często trafi się coś dobrego, coś słabego, a czasem pośród średniaków trafia się nieoszlifowany diament. I w Witajcie w zaklętej krainie bezceremonialnie najlepszą opowieścią jest Imperium. Smoki Haldoru. Przeklęty tron. Gra o tron Martina zrobiła furorę, a odkąd pojawił się serial, masy ludzi zachwyciły się światami fantasy wypełnionymi intrygami, królobójcami i smokami. Prawdę powiedziawszy, myślałem, że to Martin pokierował literaturę fantasy w takim kierunku. Tymczasem okazuje się, że już 1986 roku Jacek Piekara stworzył coś na kształt Gry o Tron.
Jest to krótka historia rozłożona na dwa tomy, które łącznie liczą raptem dwieście pięćdziesiąt stron. A mimo wszystko Piekara zawarł w tej opowieści tyle soczystego mięsa. Intrygi, kopanie pod sobą dołków, zawiązywanie sojuszy, rozmaite niebezpieczne rozgrywki polityczne, a do tego smoki. Notabene ten ostatni element wypada najgorzej. Mam poczucie, że smoki zostały trochę dodane na siłę i potencjał w nich zawarty nie został należycie wykorzystany. Wystarczy wspomnieć, że w drugim tomie w ogóle się nie pojawiają – ot tak zostały wycięte. No i niestety po finale ma się niedosyt. Piekara powinien jeszcze napisać jedną część, aby ostatecznie spiąć całą historię królestwa Gordoru – zlepka dziewięciu marchii, na czele, których od lat stali żądni władzy grafowie.
Jednakże nawet mimo tych dwóch zgrzytów, Imperium wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Zwłaszcza w drugim tomie sytuacja polityczna zmienia się tak dynamicznie, a każdy zwrot akcji szokuje. Mało tego, nie ma w zasadzie jednego protagonisty i to jest fascynujące. Przeskakujemy między bohaterami, niczym w Grze o Tron i zastanawiamy się, kto zostanie przy życiu i jak zakończy się los całego królestwa. Dla mnie wystarczyłoby, gdyby Zysk i S-ka wydali tylko Imperium. Już dawno nie czytałem czegoś tak emocjonującego, wciągającego z masą ciekawych intryg. Polecam wszystkim, którzy chcą poczuć niesamowity dreszczyk emocji w czasie lektury.
Cała recenzja:
https://ostatniatawerna.pl/poczatki-tworczosci-polskiego-inkwizytora-recenzja-ksiazki-witajcie-w-zakletej-krainie/
Witajcie w zaklętej krainie jest zbiorem wczesnych utworów Jacka Piekary. W tym tomie znajdziemy dwie mini powieści (w tym opowieść rozgrywająca się w uniwersum Conana – i jest to jedyna historia opowiadająca o słynnym barbarzyńcy napisana przez Polaka) oraz zbiór opowiadań (od jednej z tych historii wziął się tytuł tej książki). Nie miałem do czynienia z twórczością...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej pory nie sięgała po książki Jacka Piekary. Postanowiła więc nadrobić zaległości czytelnicze. Ten zbiór opowiadań i powieści na pewno jest ciekawą książką dla każdego miłośnika fantasy. Dla osoby, która do tej pory nie czytała tego typu książek, może być przeładowany nagłymi zwrotami akcji, ponieważ naprawdę dużo się dzieje. Zwroty akcji oraz pojawiające się postacie magiczne mogą niektórych trochę irytować – że nagle znajduje się cudowne wyjście i bohater wychodzi cało z opresji. Wnikliwy czytelnik, moim zdaniem, doceni niektóre przedstawione powieści i opowiadania. Mnie osobiście nie wszystkie się podobały. Jednak niektóre z opowiadań miały pewne przesłanie lub morał. Można więc na chwilę się zatrzymać i coś przemyśleć. Może to Was zaskoczyć, ale znajdziecie tu takie smaczki czytelnicze – co osobiście bardzo lubię.
Conan Pani Śmierci.
Najciekawszą powieścią dla mnie w tej książce był Conan Pani Śmierci. Być może niektórzy z Was pamiętają film Conan Barbarzyńca z 1982 roku, w którym główną rolę zagrał Arnold Schwarzenegger. Ja nie pamiętam już dobrze tego filmu, ale przez całą lekturę książki właśnie jego wyobrażałam sobie w roli Conana, w pełnej akcji.
Autor przedstawia Conana w zupełnie nowym świetle – jako wojownika na emeryturze. Ma dom, dzieci i kochającą żonę. Od wielu lat nie myśli już o wojnie ani walce. Prowadzi spokojne życie i nie chce wracać do przeszłości. Niespodziewanie jednak jego żona i dzieci zostają porwane. To pułapka – komuś bardzo zależy, by przywrócić do życia niepokonanego bohatera. Obietnica uwolnienia rodziny ma zmusić Conana do działania.
W tej powieści autor naprawdę zaskakuje. Cały czas coś się dzieje – akcja nie zwalnia ani na moment. Jest wiele opisów walk, brutalnych scen i śmierci, więc z pewnością nie jest to książka dla każdego. Pojawiają się też magiczne postacie i przedmioty, co dodaje historii fantastycznego klimatu. Mnie czytało się to bardzo dobrze. Podziwiam Conana za jego wierność własnym przekonaniom – nawet jeśli bywają one bezlitosne. Zawsze mści się na zdrajcach, nawet jeśli okazuje się nim dawny przyjaciel. To może się wydawać okrutne, ale Conan to bohater czynu – nie owija w bawełnę i nie ma w nim miejsca na kompromisy.
Imperium
Druga powieść, zatytułowana Imperium, której pierwszy tom ukazał się w 1987 roku, a druga część w 1990, nie wzbudziła we mnie większego zainteresowania. Fabuła opiera się głównie na intrygach politycznych i nieustannej walce o przejęcie władzy nad Gródkiem. Pojawia się tu wiele zdrad, spisków, trucizn i politycznych rozgrywek. Akcja była dynamiczna i trudna do przewidzenia – nie można było od razu domyślić się, w jakim kierunku potoczy się historia. Mimo to cała ta otoczka polityczna zupełnie mnie nie przekonała. Nie potrafiłam się w tą powieść zaangażować.
Zaklęte Miasto
Zaklęte Miasto II
Później w zbiorze pojawiają się już opowiadania. Szczególnie spodobały mi się „Zaklęte Miasto” i jego kontynuacja – „Zaklęte Miasto II”. Akcja rozgrywa się w magicznej krainie, do której przypadkowo trafia Roger. Szybko okazuje się, że cały ten świat jest fikcją stworzoną przez potężnego maga. Mimo to Roger zostaje tam bardzo dobrze przyjęty, a atmosfera tego miejsca sprawia, że zaczyna się czuć jak u siebie. Ostatecznie postanawia tam zostać – jednak w drugiej części okaże się, czy była to dla niego dobra decyzja. Dla mnie ta historia miała w sobie coś nostalgicznego, ale jednocześnie była bardzo pomysłowa i wciągająca. A zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło.
Vergor z Białego Zakonu
Opowiadanie Vergor z Białego Zakonu opowiada historię krnąbrnego mnicha. To bardzo pouczająca opowieść. Mnisi z zakonu mieli jasno określone zasady, których nie wolno było łamać. Jednak Vergor postanowił wykorzystać zakazane nauki dla własnych korzyści. W tej historii wyraźnie widać przesłanie związane z wiarą i konsekwencjami łamania duchowych reguł. Choć opowiadanie jest krótkie, było ciekaw, dające do myślenia.
Miasto dwunastu wież
Rzeka Czasu
Oczy południa
Z kolejnych opowiadań szczególnie spodobały mi się Miasto Dwunastu Wież, Rzeka Czasu oraz Oczy Południa. Każde z nich niosło ze sobą pewne przesłanie i zawierało ciekawe elementy oraz postacie fantasy. Autor dobrze nakreślił losy bohaterów, dzięki czemu łatwo było się zaangażować w ich historie. Po niektórych opowiadaniach czułam niedosyt – chciałoby się czytać dalej, inne z kolei skłaniały do refleksji.
Podsumowując, większość opowiadań jest interesująca. Autor ma talent do budowania napięcia i lubi zaskakiwać czytelnika – często prowadzi losy bohaterów w nieoczekiwanym kierunku, co sprawia, że dobrze się czyta. Największe wrażenie zrobiła na mnie powieść o Conanie. Może nie każdemu przypadnie do gustu – ze względu na surowy klimat i brutalność– ale dla mnie była to sentymentalna podróż do dawnych lat, kiedy podobne historie często pojawiały się na ekranie. Choć nie poleciałbym tej książki każdemu ze względu na przemoc i intensywne zwroty akcji – to jestem pewna, że miłośnicy fantastyki będą z niej zadowoleni. Jest to książka pełna magii, dynamicznej akcji, która potrafi wciągnąć od pierwszych stron. Wydawnictwu dziękuje za możliwość napisania recenzji.
Klub Twórczych Mam
Do tej pory nie sięgała po książki Jacka Piekary. Postanowiła więc nadrobić zaległości czytelnicze. Ten zbiór opowiadań i powieści na pewno jest ciekawą książką dla każdego miłośnika fantasy. Dla osoby, która do tej pory nie czytała tego typu książek, może być przeładowany nagłymi zwrotami akcji, ponieważ naprawdę dużo się dzieje. Zwroty akcji oraz pojawiające się postacie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAby zrozumieć moją ocenę należy przeczytać całość recenzji:-)
,, -Jesteś niezwykłym człowiekiem - stwierdził- zadziwiłeś mnie, a wierz mi, że to nie zdarzyło się już od wielu lat. Powiedz jednak, co jest w tym kamieniu, że tyłu chce go znaleźć.
- To władza- odparł cicho Hrodwig- niczym nieograniczona władza nad umysłami innych ludzi. Świat będzie należał do tego, kto posiądzie Czarny Kamień..."
Nie będę porównywała tej książki do Conana Barbarzyńcy, gdyż zwyczajnie tamtej nie czytałam. Wiem, że ta została oparta na jej podstawie. To informacja dla tych, którzy tamtą czytali. We wstępie mamy zaznaczone, że to zbiór opowiadań autora, które pisał dawno temu. Marzyły mu się wielkie pieniądze, więc wydał ją sam. Teraz po latach wyszło we wspaniałym Wydawnictwie Zysk i S-ka. Muszę przyznać, że jest wspaniale wydana. Każdy rozdział jest krótki i nawet jeśli jego koniec jest w połowie strony, to kolejny rozpoczyna nowa kartka. Ale nie wszystkie:-) Stąd ta grubość książki. Opowieści w niej zawarte są szybkie i ukazane jakby od strony przemijania. W pierwszej Conan jest już wiekowy. Dowiaduje się, że jego rodzina została porwana, więc chce zdobyć Czarny Kamień, aby ją odzyskać. Jest to ukazane w wersji nieco wolniejszej, pomimo że mrocznej, to jednak delikatniejszej, jakby dostosowanej pod jego starczy wiek i możliwości. Na stronie 213 rozpoczyna się druga opowieść zatytułowana Imperium. Wydawnictwo Iskry wydało ją w 1987 roku pod nazwą ,,Smoki Haldoru". Większość powodu dla którego została stworzona jest tam opisana w przedmowie. Jeśli mam patrzeć z perspektywy czasu obecnego, to wydaje się być to mniej dopracowane. Ale to książka oparta na czasie dużo dawniejszym, więc wydaje mi się, że wtedy mogła osiągnąć rozgłos. Smoki nawet jeśli nie pokazały się na długo, to jednak w latach dziewięćdziesiątych było duże zainteresowanie nimi. Również astrologia, która jest w opowieści poruszona była uważana jako wielki dar, który potrafi przepowiedzieć przyszłość. Pamiętam jak babcia mi mówiła, że są ludzie, którzy wiedzą co się wydarzy i zachęcała mnie do takich lektur. Imperium napisane jest w sposób nieco sztywny, jakby pokazujący, że chłodne opowieści bywają unikatowe, a ich odmienny język oraz mnogość wydarzeń będą uważane za wysoce inteligentne. Książkę kończy ,,Zaklęte miasto i inne opowiadania". Mamy tutaj krótkie formy szybko rozpoczęte i zakończone. Wydaje mi się, że autor wtedy próbował wejść na drogę różnych fantazji i sam chciał się przekonać co będzie do niego najbardziej pasowało. Sam na początku dodał, że pisał je w młodych czasach, gdzie z dwójką innych towarzyszy byli twórcami oraz oceniającymi teksty innych. To coś jakby przejście metodą prób i błędów przez wyrobienie sobie czasu i pomysłu na to, co najbardziej będzie dla niego bliskie. Ja całą książkę potraktowałam jako pamiątkę pierwszych razów, gdzie dla samego pisarza ma z pewnością wielką wartość sentymentalną. Również fani autora mogą zobaczyć, że aby stać się wielkim, wpierw jest się mniejszym. Jeśli zatem podejdziemy do niej od strony sentymentu, ujrzymy wręcz zabawne przygody oparte na fantazji, wymysłach i braku litości dla innych. Tak jak opowieść o Czarnym Kamieniu, miał on teraz moc aby zabić kogo chciał i ocalić, kto mu się podobał. Jest panem swojego pióra i to chyba największa wygrana, która mu się trafiła. Dla tych poważnych, co szukają wielkich sensacji tekstowych nie będzie to dobra książka, gdyż trzymani ,,uziemienia" nie dostrzegą zabawy piórem i nie potraktują jej dobrze. Wszystko kwestia gustu:-)
Aby zrozumieć moją ocenę należy przeczytać całość recenzji:-)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,, -Jesteś niezwykłym człowiekiem - stwierdził- zadziwiłeś mnie, a wierz mi, że to nie zdarzyło się już od wielu lat. Powiedz jednak, co jest w tym kamieniu, że tyłu chce go znaleźć.
- To władza- odparł cicho Hrodwig- niczym nieograniczona władza nad umysłami innych ludzi. Świat będzie należał do tego, kto...
Jest to pozycja dla tych, ktorzy Piekarẹ znają i przeczytali sporo jefo książek. W ten sposób mogę poznać początki autora. Sam autor ostrzega, że są to wczesne treści bez korekty. Uderzająca jest pomysłowość tych opowiadań/mini powieści. Conan jest z jednej strony interesujący a z drugiej przewidywalny. Ma swoje momenty choć literacko kuleje. Imperium zaskakuje potencjałem. Mam solne wrażenie, że gdyby porządnie dopracować to mogłoby naprawdę być niezłe. Pozostałe opowiadania są mocno abstrakcyjne, nieco psychodeliczne. Często trudno się zorientować o co w nich chodzi. Myślę, że są bardziej nastawione na emocje niż historię. W ogólności nie jest to mocna pozycja. Plus za szczerość autora oraz chęć podzielenia się tymi wczesnymi utworami. Pozycja zdecydowanie dla tych już dobrze zaznajomionych z twórczością autora, którzy chcieliby wiecej. Wystarczy nue spodziewać się zbyt wiele a pozycja może miejscami pozytywnie zaskoczyć.
Jest to pozycja dla tych, ktorzy Piekarẹ znają i przeczytali sporo jefo książek. W ten sposób mogę poznać początki autora. Sam autor ostrzega, że są to wczesne treści bez korekty. Uderzająca jest pomysłowość tych opowiadań/mini powieści. Conan jest z jednej strony interesujący a z drugiej przewidywalny. Ma swoje momenty choć literacko kuleje. Imperium zaskakuje potencjałem....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChociaż jeszcze wszystkich utworów w tej antologii nie połknęłam, część przeglądnęłam, a część uważnie poznałam, to spokojnie mogę napisać, że Jacek Piekara nadal do mnie trafia. Są to jego literackie początki zebrane w całość a mimo, że teoretycznie pióro jeszcze nie ostre, to wystarczająco atrakcyjne by uznać je za jedno z lepszych na rynku - rodzimym. W fantastyce Piekara musiał zakwitnąć, bo styl ma świetny a wyobraźnię widzę, że wielką. Muszę przyznać, że nie czytałam wielu jego książek, ta jest trzecia a te trzy to dwa zbiory opowiadań (wczesnych) i jeden tom JA INKWIZYTOR. Chyba nie jest to jakiś okazały materiał, ale dla mnie wystarczający i cieszę się, że Piekarę poznałam.
To, co mnie zauroczyło, to np. opowiadanie (krótkie) ZAKLĘTE MIASTO. Jestem wręcz oczarowana pomysłem, jego subtelnością i metaforycznym charakterem - ta historia może nawet wzruszyć... Mamy też sporą opowieść z uniwersum i o Conanie Barbarzyńcy i choć nie jestem jakimś fanem tego świata, to doceniam jego zdaje się oryginalne pogłębienie przez Polaka.
Książka jest pięknie wydana, podobnie jak WITAJCIE W MOIM PIEKLE. Obie pozycje tworzą zacny duet na półce. Ja bardzo cenię krótką formę, to też - myślę - że do tych utworów będę wracać. Jacka Piekarę można lubić, lub nie lubić, ale należy mu oddać, że pisać potrafi... nawet jeśli po kilkunastu książkach zdaje się wtórny.
krótka formo - rządź !
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
Chociaż jeszcze wszystkich utworów w tej antologii nie połknęłam, część przeglądnęłam, a część uważnie poznałam, to spokojnie mogę napisać, że Jacek Piekara nadal do mnie trafia. Są to jego literackie początki zebrane w całość a mimo, że teoretycznie pióro jeszcze nie ostre, to wystarczająco atrakcyjne by uznać je za jedno z lepszych na rynku - rodzimym. W fantastyce...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystkie początki bywają trudne – czy to zaczynając szkołę, czy stawiając pierwsze kroki w zawodzie. Znając twórczość jakiegoś autora, interesująco jest cofnąć się do jego początków. Książki Jacka Piekary znam, czytałam niemal cały Cykl Inkwizytorski, więc z ciekawością sięgnęłam po Witajcie w Zaklętej Krainie, czyli zbiór opowiadań z początków kariery pisarskiej autora.
Na pierwszy ogień dostajemy mikropowieść o Conanie Barbarzyńcy – i na miejscu autora wcale bym się nie przyznawała, że pisał tę historię, nie znając dzieła Roberta E. Howarda. Czytałam oryginalnego Conana na początku tego roku i, szczerze mówiąc, ten Piekary to słaba podróba z AliExpress. W postaci, którą wykreował, brakuje pierwiastka pierwotnego Conana – ten z Witajcie w Zaklętej Krainie jest osiłkiem, który rzadko używa głowy, każdy potrafi go wyprowadzić w pole, a jedyne, co ma we łbie, to kobiety i wino. Nie tego należałoby się spodziewać po dojrzałym, wiekowym już Conanie, który powinien mieć więcej rozumu i zachowywać się z bardziej trzeźwym osądem. Oczywiście, jak to w polskiej fantastyce, nie mogło obyć się bez sceny seksu – nie wiem, po co ona tam była. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zostawienie pewnych niedopowiedzeń, jak robił to Howard, ale przecież w naszej fantastyce się nie da. I na koniec: za dużo tu przypadków, intryga jest zbyt przewidywalna i łatwa do rozwiązania, wątków zbyt wiele, przez co są niedopracowane... Sporo rzeczy tu kuleje, co rzutuje na odbiór całości.
Kolejną historią są Smoki Haldoru i ich późniejsza kontynuacja. Jak pisze w przedmowie sam autor, ta historia rozeszła się na pniu, gdy została wydana przez Iskry pod koniec lat osiemdziesiątych. Wierzę, że tak było, ale nazywanie tej opowieści fantastyką to dla mnie trochę zbyt wiele. Wsadzenie tytułowych smoków w tę powieść było chyba tylko po to, żeby wrzucić książkę na półkę fantasy. Pojawiają się raptem na kilka linijek i tak naprawdę są zupełnie niepotrzebne, nie odgrywają żadnej ogromnej roli w fabule. Co więcej oba tomy, Smoki Haldoru oraz Przeklęty tron, są właściwie o niczym. Ich akcja kojarzyła mi się uparcie z Grą o tron, gdyby nie fakt, że powieść Martina była wydana dużo później w Polsce. Niby całość jest o tym, że szlachta się buntuje przeciwko władcy i przejmuje tron, a potem toczą się polityczne intrygi, wojny i kolejne zmiany władców, ale właściwie nie wiadomo jaki jest tego cel. Brakuje tu jakiegoś sensownego powodu, dla którego rody się mordują, bo nawet ten tron wydaje się mało przekonujący.
Jeśli chodzi o pozostałe opowiadania, to niewiele z nich zapamiętałam. Brakowało mi w nich, podobnie jak w Smokach Haldoru, jakiejś nici przewodniej w fabule, czegoś, o co mogłabym się zaczepić. Może, gdyby zrobić z nich pełnowymiarowe powieści, to robiłyby lepsze wrażenie. Z drugiej strony nie jestem też wielką fanką krótkich form, ale potrafię docenić, gdy autor lub autorka w niewielkim objętościowo opowiadaniu potrafi ująć akcję od początku do końca.
Jak Cykl Inkwizytorski lubię i całkiem przyjemnie mi się go czytało, tak, niestety, Witajcie w Zaklętej Krainie było dla mnie w pewnym momencie drogą przez mękę. Nie czułam wielkiej fascynacji fabułą, nie przywiązywałam się do bohaterów, a w wielu przypadkach ich sylwetki psychologiczne nawet nie były dobrze nakreślone. Szkoda, bo spodziewałam się czegoś lepszego, ale cóż, każdy musiał od czegoś zacząć. Jednak z całą pewnością jest to ciekawy sposób na to, by poznać początki pióra Piekary.
Po więcej zapraszam na:
https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/
https://www.instagram.com/wiewiorkawokularach/
Wszystkie początki bywają trudne – czy to zaczynając szkołę, czy stawiając pierwsze kroki w zawodzie. Znając twórczość jakiegoś autora, interesująco jest cofnąć się do jego początków. Książki Jacka Piekary znam, czytałam niemal cały Cykl Inkwizytorski, więc z ciekawością sięgnęłam po Witajcie w Zaklętej Krainie, czyli zbiór opowiadań z początków kariery pisarskiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to