Zdaję sobie w pełni sprawę z tego że to wczesne, a nawet bardzo wczesne utwory Jacka Piekary. Ale mówiąc szczerze, moim skromnym zdaniem i w moim literackim guście i odczuciu, czyta się to dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Ok, to tylko kilku, kilkunastostronicowe historie, pozostawiające czytelnika z uczuciem niedosytu, ale widać że już w latach ich powstania Piekara nieźle operował słowem pisanym, rozwijał swoje zainteresowania i umiejętności budowania klimatu i atmosfery utworów.
Oczywiście wszystko w tym przypadku jest kwestią gustu ale nadal warto sięgać po pierwsze literackie próby późniejszego twórcy Uniwersum Świata Inkwizytorów.
Zdaję sobie w pełni sprawę z tego że to wczesne, a nawet bardzo wczesne utwory Jacka Piekary. Ale mówiąc szczerze, moim skromnym zdaniem i w moim literackim guście i odczuciu, czyta się to dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Ok, to tylko kilku, kilkunastostronicowe historie, pozostawiające czytelnika z uczuciem niedosytu, ale widać że już w latach ich powstania Piekara...
Ponieważ lubię książki Jacka Piekary kwestią czasu było moje sięgnięvcie po ten zbiór opowiadań. Czy się zawiodłam – nie. ‘Witajcie w zaklętej krainie’ było dokładnie tym czym się spodziewałam, że będzie czyli takim średniakiem. A czemu miałam takie nastawienie? Bo jedno z dwóch głównych opowiadań już znałam :)
By być sprawiedliwą muszę przyznać, że krótsze opowiadania zawarte w tym zbiorze były całkiem ok, a tekst ‘Vergor z Białego Zakonu’ bardzo miło mnie zaskoczył (zarówno pod względem samej historii jaki i jego formy).
Czy więc polecam? Myślę, że to taka ciekawostka głównie dla fanów Jacka Piekary oraz osób czujących nostalgię za latami osiemdziesiątymi.
Ponieważ lubię książki Jacka Piekary kwestią czasu było moje sięgnięvcie po ten zbiór opowiadań. Czy się zawiodłam – nie. ‘Witajcie w zaklętej krainie’ było dokładnie tym czym się spodziewałam, że będzie czyli takim średniakiem. A czemu miałam takie nastawienie? Bo jedno z dwóch głównych opowiadań już znałam :)
By być sprawiedliwą muszę przyznać, że krótsze opowiadania...
Egotyzm czy wstydliwe ujawnienie? Melancholijne spojrzenie w przeszłość czy odcinanie kuponów od zdobytej pozycji na rynku wydawniczym? Uśmiech do fanów czy cyniczny grymas? Kto to wie poza Piekarą. Ważne jest jedno - to nie jest dobra książka, jeśli pozbawić ją kontekstu. A nawet wtedy musicie autora naprawdę lubić, by cieszyć się lekturą. Albo być recenzentem, ale to gorzko-słodka fucha.
Nie mam jak zaszkodzić Piekarze to i nie muszę hamować się w swojej ocenie - “Witajcie w Zaklętej Krainie” jest pozycją słabą. Nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że zawarte w niej utwory pochodzą z początku kariery autora - gdyby ktokolwiek próbował teraz debiutować z pomocą takich tekstów, to raczej nie wróżyłbym mu szczególnego sukcesu. Jak pokazuje historia - nie miałbym racji, ale kto wie - być może w obecnych realiach Piekarze nie starczyłoby uporu i samozaparcia, by szlifować warsztat dalej (bo, cosik nie widzę zawartych tutaj tekstów na półkach z bestsellerami, ale może to tylko moje przeświadczenie).
“Witajcie” składa się tak naprawdę z dwóch powieści i kilku opowiadań. I tak mamy fanfic na temat Conana Barbarzyńcy; coś, co wygląda na fanfic na temat “Władcy Pierścieni” (akcja dzieje się częściowo w “Gordorze” (jak powiedzieć, że pisze się fanfic, bez mówienia, że pisze się fanfic)) i krótkie opowiadania, które są najbliższe temu jak wygląda aktualna twórczość Piekary. Conan w jego wykonaniu jest… okropny. Niby ma być już starym, doświadczonym człowiekiem, ale wypada jak nieco przygłupi osiłek bez planu, ładu i składu z obowiązkowymi scenami seksu w stylu “ale po co one tu w ogóle są”. Odpuściłbym jeszcze niezgrabności w konstrukcji fabularnej (deus ex machina i do przodu), łopatologiczność historii czy płytkie postaci, ale całość jest napisana tak niezręcznie i sztywno, że aż zgrzyta. Łamana stylizacja, dziwne konstrukcje zdań, nierówność w tonie - to naprawdę nie była dobra książka i dalej nią nie jest. “Imperium” vel “Czytałem niedawno Tolkiena” jest w sumie o niczym. Dość jasno widać konstrukcję charakterystyczną dla bardzo niedoświadczonych autorów, gdzie brak głębi świata przedstawionego przykrywa się natłokiem nazw i sztuczną historią. W pewien dziwny sposób jest to nawet urocze, “Imperium” nosi znamiona pierwszych opowiadań pisanych przez nastoletnich, przyszłych pisarzy zainspirowanych tytanami gatunku, ale czy tak powinna wyglądać proza, za którą trzeba płacić? Nie wiem, ale się domyślam. No i w końcu opowiadania - zapominalne, ale sam nie jestem pewien czy dlatego, że niedaleko im do aktualnej twórczości Piekary, z której jest znany czy tak ot, po prostu.
Czy się wyzłośliwiam? Owszem, może troszkę. Dla kontrapunktu - teraz nieco o tym, dlaczego jest to publikacja ciekawa, chociaż może tylko dla ograniczonej populacji. Fanów Piekary przepraszam, ale wykreślę Was od razu z dyskursu - fan to fan, przeczyta chociażby z kolekcjonerskiego obowiązku. Z mojej osobistej perspektywy osoby, która po prostu siedzi w fantastyce od lat i wciąż poznaje jej różne oblicza - “Witajcie w Zaklętej Krainie” jest specyficzną kapsułą czasu. Teoretycznie zdawałem sobie sprawę z tego, jak wyglądał rynek wydawniczy w zakresie fantastyki w latach 80 i 90, ale była to wiedza bardzo abstrakcyjna. Tutaj mamy żywy przykład - i przyznam, że zaczynam rozumieć złą sławę literatury fantastycznej jaką jeszcze do niedawna się cieszyła, a być może wciąż cieszy w głowach osób, których styczność z nią zamknęła się w utworach tego typu. Jeśli przyjąć te raczej pozytywne motywy stojące za wydaniem “Witajcie” to jest to dość odważny i ciekawy ruch ze strony Piekary. Natomiast, co jest bardzo ważne do podkreślenia, prototypy nigdy nie są ideałami. Nie wiem jak wyglądał rozwój fantastyki w Polsce, nie w sposób, który ma znaczenie - suche fakty nie oddają faktycznej ewolucji i tego jak kolejne pozycje pozwalały nowym autorom być coraz lepszymi w oparciu o prekursorów. Być może bez tych “nieoszlifowanych” historii Piekary nie doświadczylibyśmy niektórych z fenomenalnych, bardziej współczesnych autorów (lub byliby jeszcze lepsi, 50/50, żadna ze mnie wróżka).
Jeśli recenzujecie - “Witajcie” jest… interesujące. Niekoniecznie przyjemne, ale interesujące. Jeśli jesteście fanami - powodzenia i miłej lektury. Jeśli jesteście przypadkowym czytelnikiem szukającym solidnej rozrywki - to może jednak nie tutaj, sięgnijcie po bardziej współczesne książki Piekary jeśli chcecie poczytać coś od niego. Egotyzm, kapsuła czasu czy ukłon w stronę wiernych fanów – to niech już każdy rozstrzygnie sam w zaciszu swojego domu. Raczej odradzam, ale wiecie - gusta, guściki.
https://www.facebook.com/gniazdoszeptunow
Egotyzm czy wstydliwe ujawnienie? Melancholijne spojrzenie w przeszłość czy odcinanie kuponów od zdobytej pozycji na rynku wydawniczym? Uśmiech do fanów czy cyniczny grymas? Kto to wie poza Piekarą. Ważne jest jedno - to nie jest dobra książka, jeśli pozbawić ją kontekstu. A nawet wtedy musicie autora naprawdę lubić, by cieszyć się lekturą. Albo być recenzentem, ale to...
Twórczość autora była dla mnie zagadką. Mimo jego ogromnej popularności nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żadne z jego dzieł. Uznałam więc, że zbiór jednych z pierwszych opowiadań będzie idealnym początkiem. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze, mając jednak w głowie, że są to teksty z początków kariery autora.
Pierwszym opowiadaniem jest „Conan. Pani śmierć”, czyli pierwsza i jedyna powieść napisana w uniwersum Conana. Nigdy nie miałam wcześniej styczności z tym światem, a mimo to świetnie weszłam w klimat. Akcja jest dynamiczna, a główny bohater nieustannie coś robi, walczy, podróżuje i podejmuje decyzje. Choć ta historia pewnie nie zostanie ze mną na długo, spędziłam z nią naprawdę miły czas.
Kolejne teksty wypadają różnie. „Powieść imperium” nie zrobiła na mnie większego wrażenia, bo trudno było mi się w nią emocjonalnie zaangażować. Sprawiała wrażenie opartej głównie na intrygach politycznych, bez czegoś, co mogłoby mnie głębiej poruszyć.
Co do pozostałych opowiadań, trudno mi ocenić je w pełni, ponieważ sama forma krótkiej prozy nie jest moją ulubioną. O wiele bardziej preferuję dłuższe historie, pozwalające mocniej wejść w świat i bohaterów. Trzeba jednak przyznać, że sposób prowadzenia narracji jest bardzo dobry. Przez teksty dosłownie się płynie, a każde kolejne opowiadanie prezentuje coraz wyższy poziom.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje opowiadanie powiązane z tytułem całego zbioru, czyli historia o zaklętym mieście. Roger przypadkowo trafia do magicznej krainy, która na pierwszy rzut oka wydaje się ekscytująca i baśniowa. Szybko okazuje się jednak, że to jedynie fikcja wykreowana przez potężnego maga. Akcja tego opowiadania niejednokrotnie mnie zaskoczyła, a oderwanie się od lektury było naprawdę trudne.
Reszta tekstów również trzyma dobry poziom, choć nie na tyle, by szczegółowo je tutaj omawiać. Jako całość zbiór okazał się udanym pierwszym spotkaniem z twórczością Piekary. Zaimponował mi jego talent do budowania świata oraz tworzenia napięcia. Liczne zwroty akcji trzymają uwagę, a styl autora jest lekki, przystępny i przyjemny w odbiorze.
Już wiem, że nie poprzestanę na tej jednej książce. Koniecznie muszę szerzej poznać dorobek autora.
Twórczość autora była dla mnie zagadką. Mimo jego ogromnej popularności nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żadne z jego dzieł. Uznałam więc, że zbiór jednych z pierwszych opowiadań będzie idealnym początkiem. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze, mając jednak w głowie, że są to teksty z początków kariery autora.
Pierwszym opowiadaniem jest „Conan. Pani śmierć”,...
Witajcie w zaklętej krainie jest zbiorem wczesnych utworów Jacka Piekary. W tym tomie znajdziemy dwie mini powieści (w tym opowieść rozgrywająca się w uniwersum Conana – i jest to jedyna historia opowiadająca o słynnym barbarzyńcy napisana przez Polaka) oraz zbiór opowiadań (od jednej z tych historii wziął się tytuł tej książki). Nie miałem do czynienia z twórczością Howarda. Conan w formie filmowej czy serialowej nigdy nie był też jakoś bliski memu sercu. Zatem, przystępując do lektury Conan. Pani Śmierć nastawiłem się jedynie na przyjemną akcję w świecie fantasy i dokładnie to dostałem.
Conan ma tutaj mnóstwo przygód, krąży od jednego miejsca do drugiego, natyka się na masę wrogów i siecze wielu przeciwników. Bardzo przyjemnie się to czyta, jest to lekko i przyjemnie napisane. Po lekturze za wiele się nie zapamięta z całej historii, ale samo obcowanie z tą historią było bardzo satysfakcjonujące i odprężające. Nie ma tutaj nic oryginalnego. Conan jest z jednej strony sprytnym bohaterem, a z drugiej strony czasem brakuje mu oleju w głowie.
Ze zbiorami opowiadań czy krótkich powieści różnie bywa. Często trafi się coś dobrego, coś słabego, a czasem pośród średniaków trafia się nieoszlifowany diament. I w Witajcie w zaklętej krainie bezceremonialnie najlepszą opowieścią jest Imperium. Smoki Haldoru. Przeklęty tron. Gra o tron Martina zrobiła furorę, a odkąd pojawił się serial, masy ludzi zachwyciły się światami fantasy wypełnionymi intrygami, królobójcami i smokami. Prawdę powiedziawszy, myślałem, że to Martin pokierował literaturę fantasy w takim kierunku. Tymczasem okazuje się, że już 1986 roku Jacek Piekara stworzył coś na kształt Gry o Tron.
Jest to krótka historia rozłożona na dwa tomy, które łącznie liczą raptem dwieście pięćdziesiąt stron. A mimo wszystko Piekara zawarł w tej opowieści tyle soczystego mięsa. Intrygi, kopanie pod sobą dołków, zawiązywanie sojuszy, rozmaite niebezpieczne rozgrywki polityczne, a do tego smoki. Notabene ten ostatni element wypada najgorzej. Mam poczucie, że smoki zostały trochę dodane na siłę i potencjał w nich zawarty nie został należycie wykorzystany. Wystarczy wspomnieć, że w drugim tomie w ogóle się nie pojawiają – ot tak zostały wycięte. No i niestety po finale ma się niedosyt. Piekara powinien jeszcze napisać jedną część, aby ostatecznie spiąć całą historię królestwa Gordoru – zlepka dziewięciu marchii, na czele, których od lat stali żądni władzy grafowie.
Jednakże nawet mimo tych dwóch zgrzytów, Imperium wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Zwłaszcza w drugim tomie sytuacja polityczna zmienia się tak dynamicznie, a każdy zwrot akcji szokuje. Mało tego, nie ma w zasadzie jednego protagonisty i to jest fascynujące. Przeskakujemy między bohaterami, niczym w Grze o Tron i zastanawiamy się, kto zostanie przy życiu i jak zakończy się los całego królestwa. Dla mnie wystarczyłoby, gdyby Zysk i S-ka wydali tylko Imperium. Już dawno nie czytałem czegoś tak emocjonującego, wciągającego z masą ciekawych intryg. Polecam wszystkim, którzy chcą poczuć niesamowity dreszczyk emocji w czasie lektury.
Cała recenzja:
https://ostatniatawerna.pl/poczatki-tworczosci-polskiego-inkwizytora-recenzja-ksiazki-witajcie-w-zakletej-krainie/
Witajcie w zaklętej krainie jest zbiorem wczesnych utworów Jacka Piekary. W tym tomie znajdziemy dwie mini powieści (w tym opowieść rozgrywająca się w uniwersum Conana – i jest to jedyna historia opowiadająca o słynnym barbarzyńcy napisana przez Polaka) oraz zbiór opowiadań (od jednej z tych historii wziął się tytuł tej książki). Nie miałem do czynienia z twórczością...
Do tej pory nie sięgała po książki Jacka Piekary. Postanowiła więc nadrobić zaległości czytelnicze. Ten zbiór opowiadań i powieści na pewno jest ciekawą książką dla każdego miłośnika fantasy. Dla osoby, która do tej pory nie czytała tego typu książek, może być przeładowany nagłymi zwrotami akcji, ponieważ naprawdę dużo się dzieje. Zwroty akcji oraz pojawiające się postacie magiczne mogą niektórych trochę irytować – że nagle znajduje się cudowne wyjście i bohater wychodzi cało z opresji. Wnikliwy czytelnik, moim zdaniem, doceni niektóre przedstawione powieści i opowiadania. Mnie osobiście nie wszystkie się podobały. Jednak niektóre z opowiadań miały pewne przesłanie lub morał. Można więc na chwilę się zatrzymać i coś przemyśleć. Może to Was zaskoczyć, ale znajdziecie tu takie smaczki czytelnicze – co osobiście bardzo lubię.
Conan Pani Śmierci.
Najciekawszą powieścią dla mnie w tej książce był Conan Pani Śmierci. Być może niektórzy z Was pamiętają film Conan Barbarzyńca z 1982 roku, w którym główną rolę zagrał Arnold Schwarzenegger. Ja nie pamiętam już dobrze tego filmu, ale przez całą lekturę książki właśnie jego wyobrażałam sobie w roli Conana, w pełnej akcji.
Autor przedstawia Conana w zupełnie nowym świetle – jako wojownika na emeryturze. Ma dom, dzieci i kochającą żonę. Od wielu lat nie myśli już o wojnie ani walce. Prowadzi spokojne życie i nie chce wracać do przeszłości. Niespodziewanie jednak jego żona i dzieci zostają porwane. To pułapka – komuś bardzo zależy, by przywrócić do życia niepokonanego bohatera. Obietnica uwolnienia rodziny ma zmusić Conana do działania.
W tej powieści autor naprawdę zaskakuje. Cały czas coś się dzieje – akcja nie zwalnia ani na moment. Jest wiele opisów walk, brutalnych scen i śmierci, więc z pewnością nie jest to książka dla każdego. Pojawiają się też magiczne postacie i przedmioty, co dodaje historii fantastycznego klimatu. Mnie czytało się to bardzo dobrze. Podziwiam Conana za jego wierność własnym przekonaniom – nawet jeśli bywają one bezlitosne. Zawsze mści się na zdrajcach, nawet jeśli okazuje się nim dawny przyjaciel. To może się wydawać okrutne, ale Conan to bohater czynu – nie owija w bawełnę i nie ma w nim miejsca na kompromisy.
Imperium
Druga powieść, zatytułowana Imperium, której pierwszy tom ukazał się w 1987 roku, a druga część w 1990, nie wzbudziła we mnie większego zainteresowania. Fabuła opiera się głównie na intrygach politycznych i nieustannej walce o przejęcie władzy nad Gródkiem. Pojawia się tu wiele zdrad, spisków, trucizn i politycznych rozgrywek. Akcja była dynamiczna i trudna do przewidzenia – nie można było od razu domyślić się, w jakim kierunku potoczy się historia. Mimo to cała ta otoczka polityczna zupełnie mnie nie przekonała. Nie potrafiłam się w tą powieść zaangażować.
Zaklęte Miasto
Zaklęte Miasto II
Później w zbiorze pojawiają się już opowiadania. Szczególnie spodobały mi się „Zaklęte Miasto” i jego kontynuacja – „Zaklęte Miasto II”. Akcja rozgrywa się w magicznej krainie, do której przypadkowo trafia Roger. Szybko okazuje się, że cały ten świat jest fikcją stworzoną przez potężnego maga. Mimo to Roger zostaje tam bardzo dobrze przyjęty, a atmosfera tego miejsca sprawia, że zaczyna się czuć jak u siebie. Ostatecznie postanawia tam zostać – jednak w drugiej części okaże się, czy była to dla niego dobra decyzja. Dla mnie ta historia miała w sobie coś nostalgicznego, ale jednocześnie była bardzo pomysłowa i wciągająca. A zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło.
Vergor z Białego Zakonu
Opowiadanie Vergor z Białego Zakonu opowiada historię krnąbrnego mnicha. To bardzo pouczająca opowieść. Mnisi z zakonu mieli jasno określone zasady, których nie wolno było łamać. Jednak Vergor postanowił wykorzystać zakazane nauki dla własnych korzyści. W tej historii wyraźnie widać przesłanie związane z wiarą i konsekwencjami łamania duchowych reguł. Choć opowiadanie jest krótkie, było ciekaw, dające do myślenia.
Miasto dwunastu wież
Rzeka Czasu
Oczy południa
Z kolejnych opowiadań szczególnie spodobały mi się Miasto Dwunastu Wież, Rzeka Czasu oraz Oczy Południa. Każde z nich niosło ze sobą pewne przesłanie i zawierało ciekawe elementy oraz postacie fantasy. Autor dobrze nakreślił losy bohaterów, dzięki czemu łatwo było się zaangażować w ich historie. Po niektórych opowiadaniach czułam niedosyt – chciałoby się czytać dalej, inne z kolei skłaniały do refleksji.
Podsumowując, większość opowiadań jest interesująca. Autor ma talent do budowania napięcia i lubi zaskakiwać czytelnika – często prowadzi losy bohaterów w nieoczekiwanym kierunku, co sprawia, że dobrze się czyta. Największe wrażenie zrobiła na mnie powieść o Conanie. Może nie każdemu przypadnie do gustu – ze względu na surowy klimat i brutalność– ale dla mnie była to sentymentalna podróż do dawnych lat, kiedy podobne historie często pojawiały się na ekranie. Choć nie poleciałbym tej książki każdemu ze względu na przemoc i intensywne zwroty akcji – to jestem pewna, że miłośnicy fantastyki będą z niej zadowoleni. Jest to książka pełna magii, dynamicznej akcji, która potrafi wciągnąć od pierwszych stron. Wydawnictwu dziękuje za możliwość napisania recenzji.
Klub Twórczych Mam
Do tej pory nie sięgała po książki Jacka Piekary. Postanowiła więc nadrobić zaległości czytelnicze. Ten zbiór opowiadań i powieści na pewno jest ciekawą książką dla każdego miłośnika fantasy. Dla osoby, która do tej pory nie czytała tego typu książek, może być przeładowany nagłymi zwrotami akcji, ponieważ naprawdę dużo się dzieje. Zwroty akcji oraz pojawiające się postacie...
Aby zrozumieć moją ocenę należy przeczytać całość recenzji:-)
,, -Jesteś niezwykłym człowiekiem - stwierdził- zadziwiłeś mnie, a wierz mi, że to nie zdarzyło się już od wielu lat. Powiedz jednak, co jest w tym kamieniu, że tyłu chce go znaleźć.
- To władza- odparł cicho Hrodwig- niczym nieograniczona władza nad umysłami innych ludzi. Świat będzie należał do tego, kto posiądzie Czarny Kamień..."
Nie będę porównywała tej książki do Conana Barbarzyńcy, gdyż zwyczajnie tamtej nie czytałam. Wiem, że ta została oparta na jej podstawie. To informacja dla tych, którzy tamtą czytali. We wstępie mamy zaznaczone, że to zbiór opowiadań autora, które pisał dawno temu. Marzyły mu się wielkie pieniądze, więc wydał ją sam. Teraz po latach wyszło we wspaniałym Wydawnictwie Zysk i S-ka. Muszę przyznać, że jest wspaniale wydana. Każdy rozdział jest krótki i nawet jeśli jego koniec jest w połowie strony, to kolejny rozpoczyna nowa kartka. Ale nie wszystkie:-) Stąd ta grubość książki. Opowieści w niej zawarte są szybkie i ukazane jakby od strony przemijania. W pierwszej Conan jest już wiekowy. Dowiaduje się, że jego rodzina została porwana, więc chce zdobyć Czarny Kamień, aby ją odzyskać. Jest to ukazane w wersji nieco wolniejszej, pomimo że mrocznej, to jednak delikatniejszej, jakby dostosowanej pod jego starczy wiek i możliwości. Na stronie 213 rozpoczyna się druga opowieść zatytułowana Imperium. Wydawnictwo Iskry wydało ją w 1987 roku pod nazwą ,,Smoki Haldoru". Większość powodu dla którego została stworzona jest tam opisana w przedmowie. Jeśli mam patrzeć z perspektywy czasu obecnego, to wydaje się być to mniej dopracowane. Ale to książka oparta na czasie dużo dawniejszym, więc wydaje mi się, że wtedy mogła osiągnąć rozgłos. Smoki nawet jeśli nie pokazały się na długo, to jednak w latach dziewięćdziesiątych było duże zainteresowanie nimi. Również astrologia, która jest w opowieści poruszona była uważana jako wielki dar, który potrafi przepowiedzieć przyszłość. Pamiętam jak babcia mi mówiła, że są ludzie, którzy wiedzą co się wydarzy i zachęcała mnie do takich lektur. Imperium napisane jest w sposób nieco sztywny, jakby pokazujący, że chłodne opowieści bywają unikatowe, a ich odmienny język oraz mnogość wydarzeń będą uważane za wysoce inteligentne. Książkę kończy ,,Zaklęte miasto i inne opowiadania". Mamy tutaj krótkie formy szybko rozpoczęte i zakończone. Wydaje mi się, że autor wtedy próbował wejść na drogę różnych fantazji i sam chciał się przekonać co będzie do niego najbardziej pasowało. Sam na początku dodał, że pisał je w młodych czasach, gdzie z dwójką innych towarzyszy byli twórcami oraz oceniającymi teksty innych. To coś jakby przejście metodą prób i błędów przez wyrobienie sobie czasu i pomysłu na to, co najbardziej będzie dla niego bliskie. Ja całą książkę potraktowałam jako pamiątkę pierwszych razów, gdzie dla samego pisarza ma z pewnością wielką wartość sentymentalną. Również fani autora mogą zobaczyć, że aby stać się wielkim, wpierw jest się mniejszym. Jeśli zatem podejdziemy do niej od strony sentymentu, ujrzymy wręcz zabawne przygody oparte na fantazji, wymysłach i braku litości dla innych. Tak jak opowieść o Czarnym Kamieniu, miał on teraz moc aby zabić kogo chciał i ocalić, kto mu się podobał. Jest panem swojego pióra i to chyba największa wygrana, która mu się trafiła. Dla tych poważnych, co szukają wielkich sensacji tekstowych nie będzie to dobra książka, gdyż trzymani ,,uziemienia" nie dostrzegą zabawy piórem i nie potraktują jej dobrze. Wszystko kwestia gustu:-)
Aby zrozumieć moją ocenę należy przeczytać całość recenzji:-)
,, -Jesteś niezwykłym człowiekiem - stwierdził- zadziwiłeś mnie, a wierz mi, że to nie zdarzyło się już od wielu lat. Powiedz jednak, co jest w tym kamieniu, że tyłu chce go znaleźć.
- To władza- odparł cicho Hrodwig- niczym nieograniczona władza nad umysłami innych ludzi. Świat będzie należał do tego, kto...
Jest to pozycja dla tych, ktorzy Piekarẹ znają i przeczytali sporo jefo książek. W ten sposób mogę poznać początki autora. Sam autor ostrzega, że są to wczesne treści bez korekty. Uderzająca jest pomysłowość tych opowiadań/mini powieści. Conan jest z jednej strony interesujący a z drugiej przewidywalny. Ma swoje momenty choć literacko kuleje. Imperium zaskakuje potencjałem. Mam solne wrażenie, że gdyby porządnie dopracować to mogłoby naprawdę być niezłe. Pozostałe opowiadania są mocno abstrakcyjne, nieco psychodeliczne. Często trudno się zorientować o co w nich chodzi. Myślę, że są bardziej nastawione na emocje niż historię. W ogólności nie jest to mocna pozycja. Plus za szczerość autora oraz chęć podzielenia się tymi wczesnymi utworami. Pozycja zdecydowanie dla tych już dobrze zaznajomionych z twórczością autora, którzy chcieliby wiecej. Wystarczy nue spodziewać się zbyt wiele a pozycja może miejscami pozytywnie zaskoczyć.
Jest to pozycja dla tych, ktorzy Piekarẹ znają i przeczytali sporo jefo książek. W ten sposób mogę poznać początki autora. Sam autor ostrzega, że są to wczesne treści bez korekty. Uderzająca jest pomysłowość tych opowiadań/mini powieści. Conan jest z jednej strony interesujący a z drugiej przewidywalny. Ma swoje momenty choć literacko kuleje. Imperium zaskakuje potencjałem....
Chociaż jeszcze wszystkich utworów w tej antologii nie połknęłam, część przeglądnęłam, a część uważnie poznałam, to spokojnie mogę napisać, że Jacek Piekara nadal do mnie trafia. Są to jego literackie początki zebrane w całość a mimo, że teoretycznie pióro jeszcze nie ostre, to wystarczająco atrakcyjne by uznać je za jedno z lepszych na rynku - rodzimym. W fantastyce Piekara musiał zakwitnąć, bo styl ma świetny a wyobraźnię widzę, że wielką. Muszę przyznać, że nie czytałam wielu jego książek, ta jest trzecia a te trzy to dwa zbiory opowiadań (wczesnych) i jeden tom JA INKWIZYTOR. Chyba nie jest to jakiś okazały materiał, ale dla mnie wystarczający i cieszę się, że Piekarę poznałam.
To, co mnie zauroczyło, to np. opowiadanie (krótkie) ZAKLĘTE MIASTO. Jestem wręcz oczarowana pomysłem, jego subtelnością i metaforycznym charakterem - ta historia może nawet wzruszyć... Mamy też sporą opowieść z uniwersum i o Conanie Barbarzyńcy i choć nie jestem jakimś fanem tego świata, to doceniam jego zdaje się oryginalne pogłębienie przez Polaka.
Książka jest pięknie wydana, podobnie jak WITAJCIE W MOIM PIEKLE. Obie pozycje tworzą zacny duet na półce. Ja bardzo cenię krótką formę, to też - myślę - że do tych utworów będę wracać. Jacka Piekarę można lubić, lub nie lubić, ale należy mu oddać, że pisać potrafi... nawet jeśli po kilkunastu książkach zdaje się wtórny.
krótka formo - rządź !
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
Chociaż jeszcze wszystkich utworów w tej antologii nie połknęłam, część przeglądnęłam, a część uważnie poznałam, to spokojnie mogę napisać, że Jacek Piekara nadal do mnie trafia. Są to jego literackie początki zebrane w całość a mimo, że teoretycznie pióro jeszcze nie ostre, to wystarczająco atrakcyjne by uznać je za jedno z lepszych na rynku - rodzimym. W fantastyce...
Wszystkie początki bywają trudne – czy to zaczynając szkołę, czy stawiając pierwsze kroki w zawodzie. Znając twórczość jakiegoś autora, interesująco jest cofnąć się do jego początków. Książki Jacka Piekary znam, czytałam niemal cały Cykl Inkwizytorski, więc z ciekawością sięgnęłam po Witajcie w Zaklętej Krainie, czyli zbiór opowiadań z początków kariery pisarskiej autora.
Na pierwszy ogień dostajemy mikropowieść o Conanie Barbarzyńcy – i na miejscu autora wcale bym się nie przyznawała, że pisał tę historię, nie znając dzieła Roberta E. Howarda. Czytałam oryginalnego Conana na początku tego roku i, szczerze mówiąc, ten Piekary to słaba podróba z AliExpress. W postaci, którą wykreował, brakuje pierwiastka pierwotnego Conana – ten z Witajcie w Zaklętej Krainie jest osiłkiem, który rzadko używa głowy, każdy potrafi go wyprowadzić w pole, a jedyne, co ma we łbie, to kobiety i wino. Nie tego należałoby się spodziewać po dojrzałym, wiekowym już Conanie, który powinien mieć więcej rozumu i zachowywać się z bardziej trzeźwym osądem. Oczywiście, jak to w polskiej fantastyce, nie mogło obyć się bez sceny seksu – nie wiem, po co ona tam była. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zostawienie pewnych niedopowiedzeń, jak robił to Howard, ale przecież w naszej fantastyce się nie da. I na koniec: za dużo tu przypadków, intryga jest zbyt przewidywalna i łatwa do rozwiązania, wątków zbyt wiele, przez co są niedopracowane... Sporo rzeczy tu kuleje, co rzutuje na odbiór całości.
Kolejną historią są Smoki Haldoru i ich późniejsza kontynuacja. Jak pisze w przedmowie sam autor, ta historia rozeszła się na pniu, gdy została wydana przez Iskry pod koniec lat osiemdziesiątych. Wierzę, że tak było, ale nazywanie tej opowieści fantastyką to dla mnie trochę zbyt wiele. Wsadzenie tytułowych smoków w tę powieść było chyba tylko po to, żeby wrzucić książkę na półkę fantasy. Pojawiają się raptem na kilka linijek i tak naprawdę są zupełnie niepotrzebne, nie odgrywają żadnej ogromnej roli w fabule. Co więcej oba tomy, Smoki Haldoru oraz Przeklęty tron, są właściwie o niczym. Ich akcja kojarzyła mi się uparcie z Grą o tron, gdyby nie fakt, że powieść Martina była wydana dużo później w Polsce. Niby całość jest o tym, że szlachta się buntuje przeciwko władcy i przejmuje tron, a potem toczą się polityczne intrygi, wojny i kolejne zmiany władców, ale właściwie nie wiadomo jaki jest tego cel. Brakuje tu jakiegoś sensownego powodu, dla którego rody się mordują, bo nawet ten tron wydaje się mało przekonujący.
Jeśli chodzi o pozostałe opowiadania, to niewiele z nich zapamiętałam. Brakowało mi w nich, podobnie jak w Smokach Haldoru, jakiejś nici przewodniej w fabule, czegoś, o co mogłabym się zaczepić. Może, gdyby zrobić z nich pełnowymiarowe powieści, to robiłyby lepsze wrażenie. Z drugiej strony nie jestem też wielką fanką krótkich form, ale potrafię docenić, gdy autor lub autorka w niewielkim objętościowo opowiadaniu potrafi ująć akcję od początku do końca.
Jak Cykl Inkwizytorski lubię i całkiem przyjemnie mi się go czytało, tak, niestety, Witajcie w Zaklętej Krainie było dla mnie w pewnym momencie drogą przez mękę. Nie czułam wielkiej fascynacji fabułą, nie przywiązywałam się do bohaterów, a w wielu przypadkach ich sylwetki psychologiczne nawet nie były dobrze nakreślone. Szkoda, bo spodziewałam się czegoś lepszego, ale cóż, każdy musiał od czegoś zacząć. Jednak z całą pewnością jest to ciekawy sposób na to, by poznać początki pióra Piekary.
Po więcej zapraszam na:
https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/
https://www.instagram.com/wiewiorkawokularach/
Wszystkie początki bywają trudne – czy to zaczynając szkołę, czy stawiając pierwsze kroki w zawodzie. Znając twórczość jakiegoś autora, interesująco jest cofnąć się do jego początków. Książki Jacka Piekary znam, czytałam niemal cały Cykl Inkwizytorski, więc z ciekawością sięgnęłam po Witajcie w Zaklętej Krainie, czyli zbiór opowiadań z początków kariery pisarskiej...
„Witajcie w Zaklętej Krainie” Jacka Piekary to literacka podróż w czasie. Dzięki temu zbiorowi opowiadań i mikropowieści, publikowanych pierwotnie w latach 80. i 90. na łamach „Fantastyki” i „Problemów” oraz w antologiach i zbiorach autorskich, możemy zobaczyć, jak kształtował się styl jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki.
Co nas czeka w Zaklętej Krainie?
Sentymentalną podróż z Jackiem Piekarą zaczynamy od jedynej polskiej powieści o Conanie Barbarzyńcy. „Pani Śmierć” prezentuje bohatera u schyłku kariery, lekko podstarzałego i melancholijnego, jednak wciąż pełnego siły i brutalności. Mnie osobiście ten tekst zmęczył, ale już kolejne „Imperium”, do którego należą „Smoki Haldoru” i „Przeklęty tron” dużo bardziej mnie zaintrygowało. Akcja płynie wartko, a i język Piekary wydaje się bardziej zgrabny, choć wciąż pozostaje surowy i dosadny. W tych dwóch mikropowieściach pojawiają się już tak charakterystyczni dla autora bohaterowie – brutalni, cyniczni, moralnie niejednoznaczni.
Część „Zaklęte miasto i inne opowiadania” to już znacznie krótsze formy, po których widać, w jaki sposób autor szukał swojej pisarskiej drogi. To różne eksperymenty – bardziej i mniej udane – z grozą, baśnią i sword & sorcery. To też doskonałe odzwierciedlenie fascynacji pisarza, który jednak nie skupiał się na bezmyślnym powielaniu, a próbował reinterpretacji bardziej znanych motywów.
Piekara taki sam, a jakby inny
Każdy, kto zna twórczość Jacka Piekary, wie, że pisze on dość surowo, dosadnie i bez zbędnych ozdobników, a jego bohaterowie są bardzo ludzcy. „Witajcie w Zaklętej Krainie” to doskonała okazja, by sprawdzić, jak kształtował się styl pisarza – krok po kroku. To możliwość zapoznania się ze starszymi, mniej znanymi i do tej pory zdecydowanie trudniej dostępnymi tekstami autora.
Czy każdy znajdzie tu coś dla siebie? Niekoniecznie. Na pewno jest to książka dla miłośników mrocznych i nieidealnych światów, w których magia nie zawsze jest wybawieniem, a rycerz nie zawsze jest sprawiedliwy czy bez skazy. Ale też trzeba wziąć pod uwagę, że to wczesne teksty pisarza i, choć widać w nich zaczątki jego stylu, fani Mordimera Madderdina mogą czuć się rozczarowani. Mnie osobiście część tekstów bardzo się dłużyła, a niektóre wciągnęłam jednym tchem.
Recenzja opublikowana pierwotnie na Writerat.pl
„Witajcie w Zaklętej Krainie” Jacka Piekary to literacka podróż w czasie. Dzięki temu zbiorowi opowiadań i mikropowieści, publikowanych pierwotnie w latach 80. i 90. na łamach „Fantastyki” i „Problemów” oraz w antologiach i zbiorach autorskich, możemy zobaczyć, jak kształtował się styl jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki.
📚WITAJCIE W ZAKLĘTEJ KRAINIE 🖋 @jacekpiekara @zysk_wydawnictwo
🔸🔹🔸🔹🔸🔹
📖 Witajcie w Zaklętej Krainie – czyli jak zaczynał mistrz polskiej fantastyki!
Nie ma drugiego takiego zbioru w polskiej literaturze fantasy. To coś więcej niż antologia to wehikuł czasu, który przenosi nas do lat 80. i 90., kiedy polska fantastyka dopiero się kształtowała, a młody, ambitny Jacek Piekara stawiał pierwsze (ale jakże odważne!) kroki na literackiej scenie.
W tym niezwykłym tomie znajdziecie pierwszą współczesną polską powieść fantasy – Imperium. Smoki Haldoru, jej kontynuację Przeklęty tron, a także unikalną powieść o Conanie Barbarzyńcy – jedyną napisaną przez Polaka! Do tego kilkanaście opowiadań, które pojawiały się w kultowych magazynach Fantastyka czy Problemy.
To lektura pełna kontrastów od klasycznego high fantasy przez groteskowy horror, aż po psychologiczne, niepokojące wizje. Widać tu inspiracje Tolkienem i Howardem, ale też wyraźne sygnały, że autor szuka własnego, niepokornego stylu – stylu, który dziś kojarzymy z inkwizytorem Madderdinem.
Czyta się to z fascynacją, raz dla czystej przyjemności, innym razem z nostalgią, a czasem… z dreszczem niepokoju. Bo choć to twórczość młodego autora, nie brakuje tu odwagi, mroku i wyobraźni, które zdefiniowały jego późniejsze pisarstwo.
🎭 Jeśli lubicie fantastykę z duszą, nieoczywiste opowieści i chcecie zobaczyć, jak rodził się jeden z największych głosów gatunku „Witajcie w Zaklętej Krainie” to obowiązkowa pozycja. Nie tylko dla fanów autora, ale również dla tych, którzy chcą zanurzyć się w świat, gdzie magia, mit i mrok splatają się w jedną opowieść. Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @zysk_wydawnictwo
📚WITAJCIE W ZAKLĘTEJ KRAINIE 🖋 @jacekpiekara @zysk_wydawnictwo
🔸🔹🔸🔹🔸🔹
📖 Witajcie w Zaklętej Krainie – czyli jak zaczynał mistrz polskiej fantastyki!
Nie ma drugiego takiego zbioru w polskiej literaturze fantasy. To coś więcej niż antologia to wehikuł czasu, który przenosi nas do lat 80. i 90., kiedy polska fantastyka dopiero się kształtowała, a młody, ambitny Jacek...
„Witajcie w Zaklętej Krainie” to doskonała propozycja dla czytelników, którzy znają Jacka Piekarę głównie jako kronikarza losów Mordimera Madderdina i chcieliby poszerzyć swoją perspektywę na jego wczesną, acz niezwykle istotną twórczość. To także świetny, choć może nieco wymagający, punkt wyjścia dla tych, którzy dopiero zamierzają wkroczyć do światów Piekary, ponieważ różnorodność tematyczna i gatunkowa tej antologii pozwala odkryć jego literackie korzenie. Jest to bez wątpienia wartościowa pozycja na półce każdego fana polskiej fantastyki, oferująca nie tylko wiele godzin angażującej lektury, ale także unikalny wgląd w proces twórczy jednego z ważniejszych autorów gatunku w Polsce. To świadectwo narodzin talentu, który na trwałe odmienił oblicze rodzimej literatury fantastycznej.
„Witajcie w Zaklętej Krainie” to doskonała propozycja dla czytelników, którzy znają Jacka Piekarę głównie jako kronikarza losów Mordimera Madderdina i chcieliby poszerzyć swoją perspektywę na jego wczesną, acz niezwykle istotną twórczość. To także świetny, choć może nieco...
Jest to zbiór opowiadań z czasów młodości Jacka Piekary wydanych w latach 80. i 90. Nie były one redagowane i są w swojej oryginalnej formie. Należy wziąć więc poprawkę na to, że nie są one oszlifowane jak te współczesne, jednak mimo to warte uwagi. Mi najbardziej przypadły do gustu te krótsze ale dla osób szukających czegoś dłuższego też coś się znajdzie. Lubię gdy tłem fantastycznym są siły mroku i znalazłem coś dla siebie, opowiadania są jednak różne i każdy może coś wynieść z tej lektury.
Jest to zbiór opowiadań z czasów młodości Jacka Piekary wydanych w latach 80. i 90. Nie były one redagowane i są w swojej oryginalnej formie. Należy wziąć więc poprawkę na to, że nie są one oszlifowane jak te współczesne, jednak mimo to warte uwagi. Mi najbardziej przypadły do gustu te krótsze ale dla osób szukających czegoś dłuższego też coś się znajdzie. Lubię gdy tłem...
Jacek Piekara jeden z autorów których czytam najchętniej ma swój warsztat którego się lubi albo nie tu mamy opowiadania napisane w latach 80 mroczne groteskowe epickie a nawet grimdark fantasty dla mnie te o Conanie było najlepsze
Jacek Piekara jeden z autorów których czytam najchętniej ma swój warsztat którego się lubi albo nie tu mamy opowiadania napisane w latach 80 mroczne groteskowe epickie a nawet grimdark fantasty dla mnie te o Conanie było najlepsze
Fani danego autora zawsze z przyjemnością sięgają po jego dzieła. Szczególnie te, które nadały bieg karierze, które były startem ku odpowiedniej literackiej przyszłości. Powyższy tytuł jest wyznacznikiem drogi Jacka Piekary, ponieważ ukazuje jego początkowe kroki w świecie fantastyki.
Znam książki autora nie od dziś i chociaż gatunek, w którym wiedzie prym nie jest moim pierwszym wyborem - tutaj wiem, że mogę liczyć na wszystko co najlepsze, gdy przyjdzie ochota odmienić czytelnicze gusta. Obserwuję rozwój Jacka Piekary, dostrzegam jego zaangażowanie w nowe szlaki i jednocześnie cieszę się, że w tym wszystkim ma swój indywidualny pazur. W zbiorze opowiadań, który wydał, przeczytamy kilkanaście historii w typowym dla niego stylu, które pomogły mu uformować wyobraźnię i już w latach 80. oraz 90 okazały się bestsellerami.
Jedne znane bardziej, inne mniej. Niektóre pojawiły się jako mrugnięcie oka dla fanów, innych po prostu nie mogło zabraknąć. Wszystkie historie jednak łączy jedno - dopracowanie oraz odpowiednia szczegółowość nadająca akcji wiarygodności oraz intensywności. Różnorodne pomysły stworzyły jedną książkę pełną przygód, w której ciekawie wykreowani bohaterowie zostali postawieni naprzeciw różnych przeciwnościom.
Mam swoje ulubione opowiadania, ale z perspektywy wszystkich przeczytanych uważam, że każda historia miała w sobie coś unikatowego, co przyciągnie do siebie wybranych czytelników. Wydarzenia nie są ze sobą powiązane, więc śmiało możecie czytać je dowolnie, jako przerywnik pomiędzy innymi lekturami lub do snu, by pobudzić szare komórki. Nowelki publikowane na łamach "Fantastyki" czy "Problemów" a także jedyna polska wariacja o Connanie Barbarzyńcy ukazały twórczość autora w zwracającym uwagę świetle.
"Witajcie w Zaklętej Krainie" to lektura przede wszystkim dla fanów Jacka Piekary, historie dopiero kształtujące jego literacki talent, pokazujące początki szlifu oraz charyzmy. Nie umniejsza to jednak na wartości, ponieważ każda historia wyróżniała się czymś innym i zasługiwała na poświęcony jej czas. Idealny wybór jako relaks po ciężkim dniu, angażująca wyobraźnię, pozwalająca popuścić wodzę fantazji na rzecz akcji osadzonej w świecie fantastyki, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone.
Fani danego autora zawsze z przyjemnością sięgają po jego dzieła. Szczególnie te, które nadały bieg karierze, które były startem ku odpowiedniej literackiej przyszłości. Powyższy tytuł jest wyznacznikiem drogi Jacka Piekary, ponieważ ukazuje jego początkowe kroki w świecie fantastyki.
Znam książki autora nie od dziś i chociaż gatunek, w którym wiedzie prym nie jest moim...
Jacek Piekara znany jest przede wszystkim z brutalnego, alternatywnego świata inkwizytora Mordimera Madderdina. Jednak Witajcie w Zaklętej Krainie to zupełnie inna bajka, dosłownie i w przenośni. To najbardziej nietypowe, osobliwe, a zarazem najmroczniejsze opowieści w jego dorobku, będące połączeniem horroru, groteski i głębokiej analizy psychologicznej. Dwie mini powieści i kilka opowiadań. Oto, co czeka na czytelnika wewnątrz tej pięknej okładki.
Antologia zawiera szeroki wybór wczesnych utworów Piekary, w tym jego debiutancką powieść „Imperium. Smoki Haldoru” z 1986 roku oraz jej kontynuację. Dodatkowo, czytelnicy znajdą kilkanaście opowiadań publikowanych pierwotnie w czasopismach takich jak „Fantastyka” i „Problemy”, a także w różnych antologiach i zbiorach autorskich. Unikalnym elementem zbioru jest jedyna powieść o Conanie Barbarzyńcy napisana przez polskiego autora, co stanowi gratkę dla fanów klasycznego fantasy.
Piekara pisze tak, że narracja odbierana jest jako wyjątkowo osobista i przerażająco intymna. Styl jest momentami chaotyczny, nielinearny, pełen powtórzeń i dygresji. Wydaje się celowo oddawać stan psychiczny bohatera. To język paranoi, wyobcowania, zacierania granic między rzeczywistością a urojeniem.
Autor z dużą biegłością wykorzystuje środki literackie: groteskę, makabrę, ironię i symbolikę. Świat, który przedstawia, bywa obrzydliwy i brutalny, ale też hipnotyzujący w swojej nielogiczności. Pojawiają się nawiązania do bajek, symboliki dzieciństwa i motywy psychologiczne.
Witajcie w Zaklętej Krainie to antologia skrajna: przez niektórych czytelników uznawana za genialną, przez innych odrzucona jako zbyt odrażająca i chaotyczna. To pozycja zdecydowanie dla dojrzałych odbiorców, odpornych na brutalny język, przemoc psychiczną i cielesną oraz brak jednoznacznych odpowiedzi.
Piekara stawia czytelnika w trudnej sytuacji: zmusza do konfrontacji z nieprzyjemnymi prawdami i pokazuje, jak cienka może być granica między "normalnością" a obłędem.
Jacek Piekara znany jest przede wszystkim z brutalnego, alternatywnego świata inkwizytora Mordimera Madderdina. Jednak Witajcie w Zaklętej Krainie to zupełnie inna bajka, dosłownie i w przenośni. To najbardziej nietypowe, osobliwe, a zarazem najmroczniejsze opowieści w jego dorobku, będące połączeniem horroru, groteski i głębokiej analizy psychologicznej. Dwie mini...
Autora kojarzę jako jednego z tych, którzy byli prekursorami polskiej fantastyki. Gdzieś na granicy pamięci dzwoni mi, że przeczytałam, a przynajmniej miałam podejście, do pierwszego tomu o Inkwizytorze. Jednak jak pamiętam coś nie do końca mi ta zgrało i nigdy nie wróciłam. Na półce stoi i od dawna czeka "Świat jest pełen chętnych suk" autora (już nie pamiętam jak do mnie trafił, ale leży i czeka). Ponieważ lubię zbiory opowiadań, chętnie sięgnęłam po tego grubaska.
Mamy tu dwie dłuższe historie i kilka krótkich. I przyznaję, że obie dłuższe w połowie porzuciłam bo kompletnie mnie nie wciągnęły. Za to te krótsze czytało mi się już z przyjemnością. Choć mocno czuć w nich pociąg autora do "boskich" tematów co wybuchło za pewne w serii o Inkwizytorze. Były jednak na tyle intrygujące, że sprawiły przyjemność mojemu czytelniczemu podniebieniu :).
Po tym tomie nie czuję się przekonana do autora ale nie było to na tyle złe bym odradzała czytanie. Warto mieć na uwadze, co sam Piekara podkreśla na początku, że są to wczesne teksty, które specjalnie nie zostały przeredagowane i poprawione. Są one podane czytelnikowi takimi jakimi zostały stworzone przez młody jeszcze umysł pisarza.
Autora kojarzę jako jednego z tych, którzy byli prekursorami polskiej fantastyki. Gdzieś na granicy pamięci dzwoni mi, że przeczytałam, a przynajmniej miałam podejście, do pierwszego tomu o Inkwizytorze. Jednak jak pamiętam coś nie do końca mi ta zgrało i nigdy nie wróciłam. Na półce stoi i od dawna czeka "Świat jest pełen chętnych suk" autora (już nie pamiętam jak do mnie...
Jest to wyjątkowa antologia, która zabiera czytelnika w nostalgiczną podróż do początków twórczości Jacka Piekary – jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki. Zbiór ten to nie tylko gratka dla fanów jego słynnego cyklu inkwizytorskiego, ale przede wszystkim fascynujący obraz literackiej ewolucji autora, który dziś cieszy się statusem „mistrza gatunku”.
Jeśli tak jak ja kojarzycie Jacka Piekarę głównie jako autora brutalnego i cynicznego Mordimera Madderdina, to jestem pewna, że ta książka Was zaskoczy – i to bardzo pozytywnie.
Witajcie w Zaklętej Krainie to prawdziwa podróż w czasie do początków polskiej fantastyki, a zarazem wgląd w to, jak zaczynał jeden z najważniejszych pisarzy gatunku.
Na kartach tej antologii znajdziemy zarówno pierwszą współczesną polską powieść fantasy – "Imperium. Smoki Haldoru" (z 1986 roku) – jak i jej kontynuację. To teksty, które ukazują Piekarę jako autora ambitnego, poszukującego swojego stylu i jednocześnie odważnie sięgającego po wzorce z zachodniej fantasy. Prócz tego, zbiór zawiera szereg opowiadań publikowanych w kultowych magazynach takich jak Fantastyka czy Problemy, a także w antologiach i starszych zbiorach autorskich. Na uwagę zasługuje również unikalna powieść o Conanie Barbarzyńcy, jedyna tego typu napisana przez polskiego autora – co samo w sobie czyni ten tom białym krukiem na rynku wydawniczym.
"Imperium. Smoki Haldoru" – uznawaną za pierwszą współczesną polską powieść fantasy, jej kontynuację, a także kilkanaście opowiadań, pierwotnie pojawiały się w czasopismach takich jak Fantastyka czy Problemy.
Co ciekawe, choć część tekstów ma już ponad trzy dekady, nadal czyta się je z przyjemnością. Widać w nich młodzieńczą energię, fascynację Tolkienem, Howardem i klasyką gatunku – ale też momenty, w których Piekara eksperymentuje, szuka własnego stylu i... często trafia w punkt. Zebrane utwory są świadectwem literackiej młodości Piekary: czasem naiwne, czasem zbyt patetyczne, ale zawsze pełne energii i fascynacji fantastyką jako gatunkiem. Te opowiadania mają swój urok i klimat, którego próżno szukać w wielu współczesnych utworach.
"Witajcie w Zaklętej Krainie" to publikacja o charakterze historyczno-literackim – dla fanów Piekary to niemal obowiązkowa pozycja, dla młodszych czytelników może być okazją do odkrycia, jak wyglądały początki polskiej fantasy przed erą Wiedźmina. To także zapis epoki – czasów, w których literatura fantastyczna była przestrzenią wolności wyobraźni, ucieczką od szarzyzny PRL-u i jednocześnie formą buntu.
Znakomita podróż do przeszłości – miejscami nierówna, ale pełna pasji i klimatu. Idealna dla miłośników gatunku i wielbicieli twórczości autora.
Moje mocne 9/10.
Książka ABSOLUTNIE warta przeczytania :)
To nie tylko zbiór tekstów – to kawałek historii polskiej fantastyki.
POLECAM !
"WITAJCIE W ZAKLĘTEJ KRAINIE" JACEK PIEKARA
Jest to wyjątkowa antologia, która zabiera czytelnika w nostalgiczną podróż do początków twórczości Jacka Piekary – jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki. Zbiór ten to nie tylko gratka dla fanów jego słynnego cyklu inkwizytorskiego, ale przede wszystkim fascynujący obraz literackiej ewolucji autora,...
Witajcie w świecie Jacka Piekary. Najnowsza książka autora to zbiór opowiadań w bardzo średniowiecznym klimacie. Zebarane są w niej historyczne dzieła, powstałe jeszcze przed pojawieniem się cyklu inkwizytorskiego. Przenosimy się w nich między innymi do emerytowanego Conana Barbarzyńcy, by wraz z nim przemierzyć świat w celu ratowania ukochanej. Poznajemy również walkę o władzę w krainach Gordoru, gdzie wracający po latach graf Gardzek chce odzyska należyte mu miejsce. Czy mu się to uda i jaką rolę odgrywają w tej historii smoki? Jest to swoista historia polskiej fantastyki i powrót do korzeni, w czasy, gdzie rynek wydawniczy nie był tak szeroki, a spora liczba opowiadań pojawiała się wyłącznie w gazetach. Chociaż jedne opowiadania są lepsze, a inne gorsze, warto było poznać je wszystkie. Spędziłem przyjemne godziny czytając tę książkę, zatem zachęcam do jej bliższego poznania.
Witajcie w świecie Jacka Piekary. Najnowsza książka autora to zbiór opowiadań w bardzo średniowiecznym klimacie. Zebarane są w niej historyczne dzieła, powstałe jeszcze przed pojawieniem się cyklu inkwizytorskiego. Przenosimy się w nich między innymi do emerytowanego Conana Barbarzyńcy, by wraz z nim przemierzyć świat w celu ratowania ukochanej. Poznajemy również walkę o...
Przyznaję się bez bicia – nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z dłuższymi i krótszymi opowiadaniami Jacka Piekary, więc z ciekawością sięgnęłam po właśnie wydany przez Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań autora pod tytułem Witajcie w Zaklętej Krainie.
Dwie mini-powieści i dziewięć opowiadań.
Tradycyjnie jak w przypadku zbiorków opowiadań, nie będę tu zamieszczać streszczeń, ale tytuły, które możecie znaleźć w środku.
Conan Pani Śmierć
Imperium
Zaklęte miasto
Zaklęte miasto II
Vergor z Białego Zakonu
Syn Szatana
Miasto dwunastu wież
Powrót Białych Jeźdźców Merin, dumny ypin Jardu, niespokojnie krążył
Rzeka czasu
Oczy południa
Wszystkie twarze Szatana
Conan, Imperium. Smoki Haldoru i inne opowiadania.
Ponieważ zbiór jest dość obszerny, postanowiłam skupić się na dwóch mini-powieściach, które przyciągnęły moją uwagę.
Zacznę od najbardziej znanej postaci, czyli Conana. Pani Śmierć to de facto lekkie pastisze, w którym poznajemy Conana na emeryturze. Oczywiście, jak to w przypadku emerytów bywa, nie zamierza on leniuchować – w końcu kto by tam chciał odpoczywać, gdy można wciąż rozlewać krew? Bitew jest sporo, krew leje się gęsto, ale cała historia trochę się rozmywa. Finał zostawił mnie z poczuciem niedosytu, bo kilka wątków zostało bez wyjaśnienia. Mimo to czytało się dość sprawnie, a same przygody były całkiem okej.
Druga mini-powieść, Imperium, o której słyszałam od kilku osób, była dla mnie… specyficznym przeżyciem. Na początku miałam wrażenie, że czytam streszczenie dwóch sezonów serialu, którego nikt nie nakręcił. Wszyscy biegają, rody się plączą, smoki machają ogonem, a potem po prostu znikają. Druga część była zdecydowanie bardziej wciągająca – pojawił się bohater, intryga i nawet jakiś klimat, chociaż smoki ostatecznie pełnią rolę tła. Sama powieść nie zaskoczyła mnie szczególnie, ale i tak dała radę.
Jeśli więc jesteście ciekawi wczesnej twórczości Jacka Piekary, Witajcie w Zaklętej Krainie może okazać się interesującą wycieczką. Choć nie wszystkie opowiadania rzucają na kolana, to z pewnością znajdziecie tu coś, co przyciągnie Waszą uwagę.
Przyznaję się bez bicia – nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z dłuższymi i krótszymi opowiadaniami Jacka Piekary, więc z ciekawością sięgnęłam po właśnie wydany przez Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań autora pod tytułem Witajcie w Zaklętej Krainie.
Dwie mini-powieści i dziewięć opowiadań.
Tradycyjnie jak w przypadku zbiorków opowiadań, nie będę tu zamieszczać...
Zdaję sobie w pełni sprawę z tego że to wczesne, a nawet bardzo wczesne utwory Jacka Piekary. Ale mówiąc szczerze, moim skromnym zdaniem i w moim literackim guście i odczuciu, czyta się to dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Ok, to tylko kilku, kilkunastostronicowe historie, pozostawiające czytelnika z uczuciem niedosytu, ale widać że już w latach ich powstania Piekara nieźle operował słowem pisanym, rozwijał swoje zainteresowania i umiejętności budowania klimatu i atmosfery utworów.
Oczywiście wszystko w tym przypadku jest kwestią gustu ale nadal warto sięgać po pierwsze literackie próby późniejszego twórcy Uniwersum Świata Inkwizytorów.
Zdaję sobie w pełni sprawę z tego że to wczesne, a nawet bardzo wczesne utwory Jacka Piekary. Ale mówiąc szczerze, moim skromnym zdaniem i w moim literackim guście i odczuciu, czyta się to dobrze, a miejscami nawet bardzo dobrze. Ok, to tylko kilku, kilkunastostronicowe historie, pozostawiające czytelnika z uczuciem niedosytu, ale widać że już w latach ich powstania Piekara...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonieważ lubię książki Jacka Piekary kwestią czasu było moje sięgnięvcie po ten zbiór opowiadań. Czy się zawiodłam – nie. ‘Witajcie w zaklętej krainie’ było dokładnie tym czym się spodziewałam, że będzie czyli takim średniakiem. A czemu miałam takie nastawienie? Bo jedno z dwóch głównych opowiadań już znałam :)
By być sprawiedliwą muszę przyznać, że krótsze opowiadania zawarte w tym zbiorze były całkiem ok, a tekst ‘Vergor z Białego Zakonu’ bardzo miło mnie zaskoczył (zarówno pod względem samej historii jaki i jego formy).
Czy więc polecam? Myślę, że to taka ciekawostka głównie dla fanów Jacka Piekary oraz osób czujących nostalgię za latami osiemdziesiątymi.
Ponieważ lubię książki Jacka Piekary kwestią czasu było moje sięgnięvcie po ten zbiór opowiadań. Czy się zawiodłam – nie. ‘Witajcie w zaklętej krainie’ było dokładnie tym czym się spodziewałam, że będzie czyli takim średniakiem. A czemu miałam takie nastawienie? Bo jedno z dwóch głównych opowiadań już znałam :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBy być sprawiedliwą muszę przyznać, że krótsze opowiadania...
Egotyzm czy wstydliwe ujawnienie? Melancholijne spojrzenie w przeszłość czy odcinanie kuponów od zdobytej pozycji na rynku wydawniczym? Uśmiech do fanów czy cyniczny grymas? Kto to wie poza Piekarą. Ważne jest jedno - to nie jest dobra książka, jeśli pozbawić ją kontekstu. A nawet wtedy musicie autora naprawdę lubić, by cieszyć się lekturą. Albo być recenzentem, ale to gorzko-słodka fucha.
Nie mam jak zaszkodzić Piekarze to i nie muszę hamować się w swojej ocenie - “Witajcie w Zaklętej Krainie” jest pozycją słabą. Nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że zawarte w niej utwory pochodzą z początku kariery autora - gdyby ktokolwiek próbował teraz debiutować z pomocą takich tekstów, to raczej nie wróżyłbym mu szczególnego sukcesu. Jak pokazuje historia - nie miałbym racji, ale kto wie - być może w obecnych realiach Piekarze nie starczyłoby uporu i samozaparcia, by szlifować warsztat dalej (bo, cosik nie widzę zawartych tutaj tekstów na półkach z bestsellerami, ale może to tylko moje przeświadczenie).
“Witajcie” składa się tak naprawdę z dwóch powieści i kilku opowiadań. I tak mamy fanfic na temat Conana Barbarzyńcy; coś, co wygląda na fanfic na temat “Władcy Pierścieni” (akcja dzieje się częściowo w “Gordorze” (jak powiedzieć, że pisze się fanfic, bez mówienia, że pisze się fanfic)) i krótkie opowiadania, które są najbliższe temu jak wygląda aktualna twórczość Piekary. Conan w jego wykonaniu jest… okropny. Niby ma być już starym, doświadczonym człowiekiem, ale wypada jak nieco przygłupi osiłek bez planu, ładu i składu z obowiązkowymi scenami seksu w stylu “ale po co one tu w ogóle są”. Odpuściłbym jeszcze niezgrabności w konstrukcji fabularnej (deus ex machina i do przodu), łopatologiczność historii czy płytkie postaci, ale całość jest napisana tak niezręcznie i sztywno, że aż zgrzyta. Łamana stylizacja, dziwne konstrukcje zdań, nierówność w tonie - to naprawdę nie była dobra książka i dalej nią nie jest. “Imperium” vel “Czytałem niedawno Tolkiena” jest w sumie o niczym. Dość jasno widać konstrukcję charakterystyczną dla bardzo niedoświadczonych autorów, gdzie brak głębi świata przedstawionego przykrywa się natłokiem nazw i sztuczną historią. W pewien dziwny sposób jest to nawet urocze, “Imperium” nosi znamiona pierwszych opowiadań pisanych przez nastoletnich, przyszłych pisarzy zainspirowanych tytanami gatunku, ale czy tak powinna wyglądać proza, za którą trzeba płacić? Nie wiem, ale się domyślam. No i w końcu opowiadania - zapominalne, ale sam nie jestem pewien czy dlatego, że niedaleko im do aktualnej twórczości Piekary, z której jest znany czy tak ot, po prostu.
Czy się wyzłośliwiam? Owszem, może troszkę. Dla kontrapunktu - teraz nieco o tym, dlaczego jest to publikacja ciekawa, chociaż może tylko dla ograniczonej populacji. Fanów Piekary przepraszam, ale wykreślę Was od razu z dyskursu - fan to fan, przeczyta chociażby z kolekcjonerskiego obowiązku. Z mojej osobistej perspektywy osoby, która po prostu siedzi w fantastyce od lat i wciąż poznaje jej różne oblicza - “Witajcie w Zaklętej Krainie” jest specyficzną kapsułą czasu. Teoretycznie zdawałem sobie sprawę z tego, jak wyglądał rynek wydawniczy w zakresie fantastyki w latach 80 i 90, ale była to wiedza bardzo abstrakcyjna. Tutaj mamy żywy przykład - i przyznam, że zaczynam rozumieć złą sławę literatury fantastycznej jaką jeszcze do niedawna się cieszyła, a być może wciąż cieszy w głowach osób, których styczność z nią zamknęła się w utworach tego typu. Jeśli przyjąć te raczej pozytywne motywy stojące za wydaniem “Witajcie” to jest to dość odważny i ciekawy ruch ze strony Piekary. Natomiast, co jest bardzo ważne do podkreślenia, prototypy nigdy nie są ideałami. Nie wiem jak wyglądał rozwój fantastyki w Polsce, nie w sposób, który ma znaczenie - suche fakty nie oddają faktycznej ewolucji i tego jak kolejne pozycje pozwalały nowym autorom być coraz lepszymi w oparciu o prekursorów. Być może bez tych “nieoszlifowanych” historii Piekary nie doświadczylibyśmy niektórych z fenomenalnych, bardziej współczesnych autorów (lub byliby jeszcze lepsi, 50/50, żadna ze mnie wróżka).
Jeśli recenzujecie - “Witajcie” jest… interesujące. Niekoniecznie przyjemne, ale interesujące. Jeśli jesteście fanami - powodzenia i miłej lektury. Jeśli jesteście przypadkowym czytelnikiem szukającym solidnej rozrywki - to może jednak nie tutaj, sięgnijcie po bardziej współczesne książki Piekary jeśli chcecie poczytać coś od niego. Egotyzm, kapsuła czasu czy ukłon w stronę wiernych fanów – to niech już każdy rozstrzygnie sam w zaciszu swojego domu. Raczej odradzam, ale wiecie - gusta, guściki.
https://www.facebook.com/gniazdoszeptunow
Egotyzm czy wstydliwe ujawnienie? Melancholijne spojrzenie w przeszłość czy odcinanie kuponów od zdobytej pozycji na rynku wydawniczym? Uśmiech do fanów czy cyniczny grymas? Kto to wie poza Piekarą. Ważne jest jedno - to nie jest dobra książka, jeśli pozbawić ją kontekstu. A nawet wtedy musicie autora naprawdę lubić, by cieszyć się lekturą. Albo być recenzentem, ale to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTwórczość autora była dla mnie zagadką. Mimo jego ogromnej popularności nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żadne z jego dzieł. Uznałam więc, że zbiór jednych z pierwszych opowiadań będzie idealnym początkiem. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze, mając jednak w głowie, że są to teksty z początków kariery autora.
Pierwszym opowiadaniem jest „Conan. Pani śmierć”, czyli pierwsza i jedyna powieść napisana w uniwersum Conana. Nigdy nie miałam wcześniej styczności z tym światem, a mimo to świetnie weszłam w klimat. Akcja jest dynamiczna, a główny bohater nieustannie coś robi, walczy, podróżuje i podejmuje decyzje. Choć ta historia pewnie nie zostanie ze mną na długo, spędziłam z nią naprawdę miły czas.
Kolejne teksty wypadają różnie. „Powieść imperium” nie zrobiła na mnie większego wrażenia, bo trudno było mi się w nią emocjonalnie zaangażować. Sprawiała wrażenie opartej głównie na intrygach politycznych, bez czegoś, co mogłoby mnie głębiej poruszyć.
Co do pozostałych opowiadań, trudno mi ocenić je w pełni, ponieważ sama forma krótkiej prozy nie jest moją ulubioną. O wiele bardziej preferuję dłuższe historie, pozwalające mocniej wejść w świat i bohaterów. Trzeba jednak przyznać, że sposób prowadzenia narracji jest bardzo dobry. Przez teksty dosłownie się płynie, a każde kolejne opowiadanie prezentuje coraz wyższy poziom.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje opowiadanie powiązane z tytułem całego zbioru, czyli historia o zaklętym mieście. Roger przypadkowo trafia do magicznej krainy, która na pierwszy rzut oka wydaje się ekscytująca i baśniowa. Szybko okazuje się jednak, że to jedynie fikcja wykreowana przez potężnego maga. Akcja tego opowiadania niejednokrotnie mnie zaskoczyła, a oderwanie się od lektury było naprawdę trudne.
Reszta tekstów również trzyma dobry poziom, choć nie na tyle, by szczegółowo je tutaj omawiać. Jako całość zbiór okazał się udanym pierwszym spotkaniem z twórczością Piekary. Zaimponował mi jego talent do budowania świata oraz tworzenia napięcia. Liczne zwroty akcji trzymają uwagę, a styl autora jest lekki, przystępny i przyjemny w odbiorze.
Już wiem, że nie poprzestanę na tej jednej książce. Koniecznie muszę szerzej poznać dorobek autora.
Twórczość autora była dla mnie zagadką. Mimo jego ogromnej popularności nigdy wcześniej nie sięgnęłam po żadne z jego dzieł. Uznałam więc, że zbiór jednych z pierwszych opowiadań będzie idealnym początkiem. Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze, mając jednak w głowie, że są to teksty z początków kariery autora.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszym opowiadaniem jest „Conan. Pani śmierć”,...
Witajcie w zaklętej krainie jest zbiorem wczesnych utworów Jacka Piekary. W tym tomie znajdziemy dwie mini powieści (w tym opowieść rozgrywająca się w uniwersum Conana – i jest to jedyna historia opowiadająca o słynnym barbarzyńcy napisana przez Polaka) oraz zbiór opowiadań (od jednej z tych historii wziął się tytuł tej książki). Nie miałem do czynienia z twórczością Howarda. Conan w formie filmowej czy serialowej nigdy nie był też jakoś bliski memu sercu. Zatem, przystępując do lektury Conan. Pani Śmierć nastawiłem się jedynie na przyjemną akcję w świecie fantasy i dokładnie to dostałem.
Conan ma tutaj mnóstwo przygód, krąży od jednego miejsca do drugiego, natyka się na masę wrogów i siecze wielu przeciwników. Bardzo przyjemnie się to czyta, jest to lekko i przyjemnie napisane. Po lekturze za wiele się nie zapamięta z całej historii, ale samo obcowanie z tą historią było bardzo satysfakcjonujące i odprężające. Nie ma tutaj nic oryginalnego. Conan jest z jednej strony sprytnym bohaterem, a z drugiej strony czasem brakuje mu oleju w głowie.
Ze zbiorami opowiadań czy krótkich powieści różnie bywa. Często trafi się coś dobrego, coś słabego, a czasem pośród średniaków trafia się nieoszlifowany diament. I w Witajcie w zaklętej krainie bezceremonialnie najlepszą opowieścią jest Imperium. Smoki Haldoru. Przeklęty tron. Gra o tron Martina zrobiła furorę, a odkąd pojawił się serial, masy ludzi zachwyciły się światami fantasy wypełnionymi intrygami, królobójcami i smokami. Prawdę powiedziawszy, myślałem, że to Martin pokierował literaturę fantasy w takim kierunku. Tymczasem okazuje się, że już 1986 roku Jacek Piekara stworzył coś na kształt Gry o Tron.
Jest to krótka historia rozłożona na dwa tomy, które łącznie liczą raptem dwieście pięćdziesiąt stron. A mimo wszystko Piekara zawarł w tej opowieści tyle soczystego mięsa. Intrygi, kopanie pod sobą dołków, zawiązywanie sojuszy, rozmaite niebezpieczne rozgrywki polityczne, a do tego smoki. Notabene ten ostatni element wypada najgorzej. Mam poczucie, że smoki zostały trochę dodane na siłę i potencjał w nich zawarty nie został należycie wykorzystany. Wystarczy wspomnieć, że w drugim tomie w ogóle się nie pojawiają – ot tak zostały wycięte. No i niestety po finale ma się niedosyt. Piekara powinien jeszcze napisać jedną część, aby ostatecznie spiąć całą historię królestwa Gordoru – zlepka dziewięciu marchii, na czele, których od lat stali żądni władzy grafowie.
Jednakże nawet mimo tych dwóch zgrzytów, Imperium wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Zwłaszcza w drugim tomie sytuacja polityczna zmienia się tak dynamicznie, a każdy zwrot akcji szokuje. Mało tego, nie ma w zasadzie jednego protagonisty i to jest fascynujące. Przeskakujemy między bohaterami, niczym w Grze o Tron i zastanawiamy się, kto zostanie przy życiu i jak zakończy się los całego królestwa. Dla mnie wystarczyłoby, gdyby Zysk i S-ka wydali tylko Imperium. Już dawno nie czytałem czegoś tak emocjonującego, wciągającego z masą ciekawych intryg. Polecam wszystkim, którzy chcą poczuć niesamowity dreszczyk emocji w czasie lektury.
Cała recenzja:
https://ostatniatawerna.pl/poczatki-tworczosci-polskiego-inkwizytora-recenzja-ksiazki-witajcie-w-zakletej-krainie/
Witajcie w zaklętej krainie jest zbiorem wczesnych utworów Jacka Piekary. W tym tomie znajdziemy dwie mini powieści (w tym opowieść rozgrywająca się w uniwersum Conana – i jest to jedyna historia opowiadająca o słynnym barbarzyńcy napisana przez Polaka) oraz zbiór opowiadań (od jednej z tych historii wziął się tytuł tej książki). Nie miałem do czynienia z twórczością...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej pory nie sięgała po książki Jacka Piekary. Postanowiła więc nadrobić zaległości czytelnicze. Ten zbiór opowiadań i powieści na pewno jest ciekawą książką dla każdego miłośnika fantasy. Dla osoby, która do tej pory nie czytała tego typu książek, może być przeładowany nagłymi zwrotami akcji, ponieważ naprawdę dużo się dzieje. Zwroty akcji oraz pojawiające się postacie magiczne mogą niektórych trochę irytować – że nagle znajduje się cudowne wyjście i bohater wychodzi cało z opresji. Wnikliwy czytelnik, moim zdaniem, doceni niektóre przedstawione powieści i opowiadania. Mnie osobiście nie wszystkie się podobały. Jednak niektóre z opowiadań miały pewne przesłanie lub morał. Można więc na chwilę się zatrzymać i coś przemyśleć. Może to Was zaskoczyć, ale znajdziecie tu takie smaczki czytelnicze – co osobiście bardzo lubię.
Conan Pani Śmierci.
Najciekawszą powieścią dla mnie w tej książce był Conan Pani Śmierci. Być może niektórzy z Was pamiętają film Conan Barbarzyńca z 1982 roku, w którym główną rolę zagrał Arnold Schwarzenegger. Ja nie pamiętam już dobrze tego filmu, ale przez całą lekturę książki właśnie jego wyobrażałam sobie w roli Conana, w pełnej akcji.
Autor przedstawia Conana w zupełnie nowym świetle – jako wojownika na emeryturze. Ma dom, dzieci i kochającą żonę. Od wielu lat nie myśli już o wojnie ani walce. Prowadzi spokojne życie i nie chce wracać do przeszłości. Niespodziewanie jednak jego żona i dzieci zostają porwane. To pułapka – komuś bardzo zależy, by przywrócić do życia niepokonanego bohatera. Obietnica uwolnienia rodziny ma zmusić Conana do działania.
W tej powieści autor naprawdę zaskakuje. Cały czas coś się dzieje – akcja nie zwalnia ani na moment. Jest wiele opisów walk, brutalnych scen i śmierci, więc z pewnością nie jest to książka dla każdego. Pojawiają się też magiczne postacie i przedmioty, co dodaje historii fantastycznego klimatu. Mnie czytało się to bardzo dobrze. Podziwiam Conana za jego wierność własnym przekonaniom – nawet jeśli bywają one bezlitosne. Zawsze mści się na zdrajcach, nawet jeśli okazuje się nim dawny przyjaciel. To może się wydawać okrutne, ale Conan to bohater czynu – nie owija w bawełnę i nie ma w nim miejsca na kompromisy.
Imperium
Druga powieść, zatytułowana Imperium, której pierwszy tom ukazał się w 1987 roku, a druga część w 1990, nie wzbudziła we mnie większego zainteresowania. Fabuła opiera się głównie na intrygach politycznych i nieustannej walce o przejęcie władzy nad Gródkiem. Pojawia się tu wiele zdrad, spisków, trucizn i politycznych rozgrywek. Akcja była dynamiczna i trudna do przewidzenia – nie można było od razu domyślić się, w jakim kierunku potoczy się historia. Mimo to cała ta otoczka polityczna zupełnie mnie nie przekonała. Nie potrafiłam się w tą powieść zaangażować.
Zaklęte Miasto
Zaklęte Miasto II
Później w zbiorze pojawiają się już opowiadania. Szczególnie spodobały mi się „Zaklęte Miasto” i jego kontynuacja – „Zaklęte Miasto II”. Akcja rozgrywa się w magicznej krainie, do której przypadkowo trafia Roger. Szybko okazuje się, że cały ten świat jest fikcją stworzoną przez potężnego maga. Mimo to Roger zostaje tam bardzo dobrze przyjęty, a atmosfera tego miejsca sprawia, że zaczyna się czuć jak u siebie. Ostatecznie postanawia tam zostać – jednak w drugiej części okaże się, czy była to dla niego dobra decyzja. Dla mnie ta historia miała w sobie coś nostalgicznego, ale jednocześnie była bardzo pomysłowa i wciągająca. A zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło.
Vergor z Białego Zakonu
Opowiadanie Vergor z Białego Zakonu opowiada historię krnąbrnego mnicha. To bardzo pouczająca opowieść. Mnisi z zakonu mieli jasno określone zasady, których nie wolno było łamać. Jednak Vergor postanowił wykorzystać zakazane nauki dla własnych korzyści. W tej historii wyraźnie widać przesłanie związane z wiarą i konsekwencjami łamania duchowych reguł. Choć opowiadanie jest krótkie, było ciekaw, dające do myślenia.
Miasto dwunastu wież
Rzeka Czasu
Oczy południa
Z kolejnych opowiadań szczególnie spodobały mi się Miasto Dwunastu Wież, Rzeka Czasu oraz Oczy Południa. Każde z nich niosło ze sobą pewne przesłanie i zawierało ciekawe elementy oraz postacie fantasy. Autor dobrze nakreślił losy bohaterów, dzięki czemu łatwo było się zaangażować w ich historie. Po niektórych opowiadaniach czułam niedosyt – chciałoby się czytać dalej, inne z kolei skłaniały do refleksji.
Podsumowując, większość opowiadań jest interesująca. Autor ma talent do budowania napięcia i lubi zaskakiwać czytelnika – często prowadzi losy bohaterów w nieoczekiwanym kierunku, co sprawia, że dobrze się czyta. Największe wrażenie zrobiła na mnie powieść o Conanie. Może nie każdemu przypadnie do gustu – ze względu na surowy klimat i brutalność– ale dla mnie była to sentymentalna podróż do dawnych lat, kiedy podobne historie często pojawiały się na ekranie. Choć nie poleciałbym tej książki każdemu ze względu na przemoc i intensywne zwroty akcji – to jestem pewna, że miłośnicy fantastyki będą z niej zadowoleni. Jest to książka pełna magii, dynamicznej akcji, która potrafi wciągnąć od pierwszych stron. Wydawnictwu dziękuje za możliwość napisania recenzji.
Klub Twórczych Mam
Do tej pory nie sięgała po książki Jacka Piekary. Postanowiła więc nadrobić zaległości czytelnicze. Ten zbiór opowiadań i powieści na pewno jest ciekawą książką dla każdego miłośnika fantasy. Dla osoby, która do tej pory nie czytała tego typu książek, może być przeładowany nagłymi zwrotami akcji, ponieważ naprawdę dużo się dzieje. Zwroty akcji oraz pojawiające się postacie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAby zrozumieć moją ocenę należy przeczytać całość recenzji:-)
,, -Jesteś niezwykłym człowiekiem - stwierdził- zadziwiłeś mnie, a wierz mi, że to nie zdarzyło się już od wielu lat. Powiedz jednak, co jest w tym kamieniu, że tyłu chce go znaleźć.
- To władza- odparł cicho Hrodwig- niczym nieograniczona władza nad umysłami innych ludzi. Świat będzie należał do tego, kto posiądzie Czarny Kamień..."
Nie będę porównywała tej książki do Conana Barbarzyńcy, gdyż zwyczajnie tamtej nie czytałam. Wiem, że ta została oparta na jej podstawie. To informacja dla tych, którzy tamtą czytali. We wstępie mamy zaznaczone, że to zbiór opowiadań autora, które pisał dawno temu. Marzyły mu się wielkie pieniądze, więc wydał ją sam. Teraz po latach wyszło we wspaniałym Wydawnictwie Zysk i S-ka. Muszę przyznać, że jest wspaniale wydana. Każdy rozdział jest krótki i nawet jeśli jego koniec jest w połowie strony, to kolejny rozpoczyna nowa kartka. Ale nie wszystkie:-) Stąd ta grubość książki. Opowieści w niej zawarte są szybkie i ukazane jakby od strony przemijania. W pierwszej Conan jest już wiekowy. Dowiaduje się, że jego rodzina została porwana, więc chce zdobyć Czarny Kamień, aby ją odzyskać. Jest to ukazane w wersji nieco wolniejszej, pomimo że mrocznej, to jednak delikatniejszej, jakby dostosowanej pod jego starczy wiek i możliwości. Na stronie 213 rozpoczyna się druga opowieść zatytułowana Imperium. Wydawnictwo Iskry wydało ją w 1987 roku pod nazwą ,,Smoki Haldoru". Większość powodu dla którego została stworzona jest tam opisana w przedmowie. Jeśli mam patrzeć z perspektywy czasu obecnego, to wydaje się być to mniej dopracowane. Ale to książka oparta na czasie dużo dawniejszym, więc wydaje mi się, że wtedy mogła osiągnąć rozgłos. Smoki nawet jeśli nie pokazały się na długo, to jednak w latach dziewięćdziesiątych było duże zainteresowanie nimi. Również astrologia, która jest w opowieści poruszona była uważana jako wielki dar, który potrafi przepowiedzieć przyszłość. Pamiętam jak babcia mi mówiła, że są ludzie, którzy wiedzą co się wydarzy i zachęcała mnie do takich lektur. Imperium napisane jest w sposób nieco sztywny, jakby pokazujący, że chłodne opowieści bywają unikatowe, a ich odmienny język oraz mnogość wydarzeń będą uważane za wysoce inteligentne. Książkę kończy ,,Zaklęte miasto i inne opowiadania". Mamy tutaj krótkie formy szybko rozpoczęte i zakończone. Wydaje mi się, że autor wtedy próbował wejść na drogę różnych fantazji i sam chciał się przekonać co będzie do niego najbardziej pasowało. Sam na początku dodał, że pisał je w młodych czasach, gdzie z dwójką innych towarzyszy byli twórcami oraz oceniającymi teksty innych. To coś jakby przejście metodą prób i błędów przez wyrobienie sobie czasu i pomysłu na to, co najbardziej będzie dla niego bliskie. Ja całą książkę potraktowałam jako pamiątkę pierwszych razów, gdzie dla samego pisarza ma z pewnością wielką wartość sentymentalną. Również fani autora mogą zobaczyć, że aby stać się wielkim, wpierw jest się mniejszym. Jeśli zatem podejdziemy do niej od strony sentymentu, ujrzymy wręcz zabawne przygody oparte na fantazji, wymysłach i braku litości dla innych. Tak jak opowieść o Czarnym Kamieniu, miał on teraz moc aby zabić kogo chciał i ocalić, kto mu się podobał. Jest panem swojego pióra i to chyba największa wygrana, która mu się trafiła. Dla tych poważnych, co szukają wielkich sensacji tekstowych nie będzie to dobra książka, gdyż trzymani ,,uziemienia" nie dostrzegą zabawy piórem i nie potraktują jej dobrze. Wszystko kwestia gustu:-)
Aby zrozumieć moją ocenę należy przeczytać całość recenzji:-)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,, -Jesteś niezwykłym człowiekiem - stwierdził- zadziwiłeś mnie, a wierz mi, że to nie zdarzyło się już od wielu lat. Powiedz jednak, co jest w tym kamieniu, że tyłu chce go znaleźć.
- To władza- odparł cicho Hrodwig- niczym nieograniczona władza nad umysłami innych ludzi. Świat będzie należał do tego, kto...
Jest to pozycja dla tych, ktorzy Piekarẹ znają i przeczytali sporo jefo książek. W ten sposób mogę poznać początki autora. Sam autor ostrzega, że są to wczesne treści bez korekty. Uderzająca jest pomysłowość tych opowiadań/mini powieści. Conan jest z jednej strony interesujący a z drugiej przewidywalny. Ma swoje momenty choć literacko kuleje. Imperium zaskakuje potencjałem. Mam solne wrażenie, że gdyby porządnie dopracować to mogłoby naprawdę być niezłe. Pozostałe opowiadania są mocno abstrakcyjne, nieco psychodeliczne. Często trudno się zorientować o co w nich chodzi. Myślę, że są bardziej nastawione na emocje niż historię. W ogólności nie jest to mocna pozycja. Plus za szczerość autora oraz chęć podzielenia się tymi wczesnymi utworami. Pozycja zdecydowanie dla tych już dobrze zaznajomionych z twórczością autora, którzy chcieliby wiecej. Wystarczy nue spodziewać się zbyt wiele a pozycja może miejscami pozytywnie zaskoczyć.
Jest to pozycja dla tych, ktorzy Piekarẹ znają i przeczytali sporo jefo książek. W ten sposób mogę poznać początki autora. Sam autor ostrzega, że są to wczesne treści bez korekty. Uderzająca jest pomysłowość tych opowiadań/mini powieści. Conan jest z jednej strony interesujący a z drugiej przewidywalny. Ma swoje momenty choć literacko kuleje. Imperium zaskakuje potencjałem....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChociaż jeszcze wszystkich utworów w tej antologii nie połknęłam, część przeglądnęłam, a część uważnie poznałam, to spokojnie mogę napisać, że Jacek Piekara nadal do mnie trafia. Są to jego literackie początki zebrane w całość a mimo, że teoretycznie pióro jeszcze nie ostre, to wystarczająco atrakcyjne by uznać je za jedno z lepszych na rynku - rodzimym. W fantastyce Piekara musiał zakwitnąć, bo styl ma świetny a wyobraźnię widzę, że wielką. Muszę przyznać, że nie czytałam wielu jego książek, ta jest trzecia a te trzy to dwa zbiory opowiadań (wczesnych) i jeden tom JA INKWIZYTOR. Chyba nie jest to jakiś okazały materiał, ale dla mnie wystarczający i cieszę się, że Piekarę poznałam.
To, co mnie zauroczyło, to np. opowiadanie (krótkie) ZAKLĘTE MIASTO. Jestem wręcz oczarowana pomysłem, jego subtelnością i metaforycznym charakterem - ta historia może nawet wzruszyć... Mamy też sporą opowieść z uniwersum i o Conanie Barbarzyńcy i choć nie jestem jakimś fanem tego świata, to doceniam jego zdaje się oryginalne pogłębienie przez Polaka.
Książka jest pięknie wydana, podobnie jak WITAJCIE W MOIM PIEKLE. Obie pozycje tworzą zacny duet na półce. Ja bardzo cenię krótką formę, to też - myślę - że do tych utworów będę wracać. Jacka Piekarę można lubić, lub nie lubić, ale należy mu oddać, że pisać potrafi... nawet jeśli po kilkunastu książkach zdaje się wtórny.
krótka formo - rządź !
Wydawnictwo Zysk i S-ka
egzemplarz recenzencki
Chociaż jeszcze wszystkich utworów w tej antologii nie połknęłam, część przeglądnęłam, a część uważnie poznałam, to spokojnie mogę napisać, że Jacek Piekara nadal do mnie trafia. Są to jego literackie początki zebrane w całość a mimo, że teoretycznie pióro jeszcze nie ostre, to wystarczająco atrakcyjne by uznać je za jedno z lepszych na rynku - rodzimym. W fantastyce...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystkie początki bywają trudne – czy to zaczynając szkołę, czy stawiając pierwsze kroki w zawodzie. Znając twórczość jakiegoś autora, interesująco jest cofnąć się do jego początków. Książki Jacka Piekary znam, czytałam niemal cały Cykl Inkwizytorski, więc z ciekawością sięgnęłam po Witajcie w Zaklętej Krainie, czyli zbiór opowiadań z początków kariery pisarskiej autora.
Na pierwszy ogień dostajemy mikropowieść o Conanie Barbarzyńcy – i na miejscu autora wcale bym się nie przyznawała, że pisał tę historię, nie znając dzieła Roberta E. Howarda. Czytałam oryginalnego Conana na początku tego roku i, szczerze mówiąc, ten Piekary to słaba podróba z AliExpress. W postaci, którą wykreował, brakuje pierwiastka pierwotnego Conana – ten z Witajcie w Zaklętej Krainie jest osiłkiem, który rzadko używa głowy, każdy potrafi go wyprowadzić w pole, a jedyne, co ma we łbie, to kobiety i wino. Nie tego należałoby się spodziewać po dojrzałym, wiekowym już Conanie, który powinien mieć więcej rozumu i zachowywać się z bardziej trzeźwym osądem. Oczywiście, jak to w polskiej fantastyce, nie mogło obyć się bez sceny seksu – nie wiem, po co ona tam była. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zostawienie pewnych niedopowiedzeń, jak robił to Howard, ale przecież w naszej fantastyce się nie da. I na koniec: za dużo tu przypadków, intryga jest zbyt przewidywalna i łatwa do rozwiązania, wątków zbyt wiele, przez co są niedopracowane... Sporo rzeczy tu kuleje, co rzutuje na odbiór całości.
Kolejną historią są Smoki Haldoru i ich późniejsza kontynuacja. Jak pisze w przedmowie sam autor, ta historia rozeszła się na pniu, gdy została wydana przez Iskry pod koniec lat osiemdziesiątych. Wierzę, że tak było, ale nazywanie tej opowieści fantastyką to dla mnie trochę zbyt wiele. Wsadzenie tytułowych smoków w tę powieść było chyba tylko po to, żeby wrzucić książkę na półkę fantasy. Pojawiają się raptem na kilka linijek i tak naprawdę są zupełnie niepotrzebne, nie odgrywają żadnej ogromnej roli w fabule. Co więcej oba tomy, Smoki Haldoru oraz Przeklęty tron, są właściwie o niczym. Ich akcja kojarzyła mi się uparcie z Grą o tron, gdyby nie fakt, że powieść Martina była wydana dużo później w Polsce. Niby całość jest o tym, że szlachta się buntuje przeciwko władcy i przejmuje tron, a potem toczą się polityczne intrygi, wojny i kolejne zmiany władców, ale właściwie nie wiadomo jaki jest tego cel. Brakuje tu jakiegoś sensownego powodu, dla którego rody się mordują, bo nawet ten tron wydaje się mało przekonujący.
Jeśli chodzi o pozostałe opowiadania, to niewiele z nich zapamiętałam. Brakowało mi w nich, podobnie jak w Smokach Haldoru, jakiejś nici przewodniej w fabule, czegoś, o co mogłabym się zaczepić. Może, gdyby zrobić z nich pełnowymiarowe powieści, to robiłyby lepsze wrażenie. Z drugiej strony nie jestem też wielką fanką krótkich form, ale potrafię docenić, gdy autor lub autorka w niewielkim objętościowo opowiadaniu potrafi ująć akcję od początku do końca.
Jak Cykl Inkwizytorski lubię i całkiem przyjemnie mi się go czytało, tak, niestety, Witajcie w Zaklętej Krainie było dla mnie w pewnym momencie drogą przez mękę. Nie czułam wielkiej fascynacji fabułą, nie przywiązywałam się do bohaterów, a w wielu przypadkach ich sylwetki psychologiczne nawet nie były dobrze nakreślone. Szkoda, bo spodziewałam się czegoś lepszego, ale cóż, każdy musiał od czegoś zacząć. Jednak z całą pewnością jest to ciekawy sposób na to, by poznać początki pióra Piekary.
Po więcej zapraszam na:
https://wiewiorkawokularach.blogspot.com/
https://www.instagram.com/wiewiorkawokularach/
Wszystkie początki bywają trudne – czy to zaczynając szkołę, czy stawiając pierwsze kroki w zawodzie. Znając twórczość jakiegoś autora, interesująco jest cofnąć się do jego początków. Książki Jacka Piekary znam, czytałam niemal cały Cykl Inkwizytorski, więc z ciekawością sięgnęłam po Witajcie w Zaklętej Krainie, czyli zbiór opowiadań z początków kariery pisarskiej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Witajcie w Zaklętej Krainie” Jacka Piekary to literacka podróż w czasie. Dzięki temu zbiorowi opowiadań i mikropowieści, publikowanych pierwotnie w latach 80. i 90. na łamach „Fantastyki” i „Problemów” oraz w antologiach i zbiorach autorskich, możemy zobaczyć, jak kształtował się styl jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki.
Co nas czeka w Zaklętej Krainie?
Sentymentalną podróż z Jackiem Piekarą zaczynamy od jedynej polskiej powieści o Conanie Barbarzyńcy. „Pani Śmierć” prezentuje bohatera u schyłku kariery, lekko podstarzałego i melancholijnego, jednak wciąż pełnego siły i brutalności. Mnie osobiście ten tekst zmęczył, ale już kolejne „Imperium”, do którego należą „Smoki Haldoru” i „Przeklęty tron” dużo bardziej mnie zaintrygowało. Akcja płynie wartko, a i język Piekary wydaje się bardziej zgrabny, choć wciąż pozostaje surowy i dosadny. W tych dwóch mikropowieściach pojawiają się już tak charakterystyczni dla autora bohaterowie – brutalni, cyniczni, moralnie niejednoznaczni.
Część „Zaklęte miasto i inne opowiadania” to już znacznie krótsze formy, po których widać, w jaki sposób autor szukał swojej pisarskiej drogi. To różne eksperymenty – bardziej i mniej udane – z grozą, baśnią i sword & sorcery. To też doskonałe odzwierciedlenie fascynacji pisarza, który jednak nie skupiał się na bezmyślnym powielaniu, a próbował reinterpretacji bardziej znanych motywów.
Piekara taki sam, a jakby inny
Każdy, kto zna twórczość Jacka Piekary, wie, że pisze on dość surowo, dosadnie i bez zbędnych ozdobników, a jego bohaterowie są bardzo ludzcy. „Witajcie w Zaklętej Krainie” to doskonała okazja, by sprawdzić, jak kształtował się styl pisarza – krok po kroku. To możliwość zapoznania się ze starszymi, mniej znanymi i do tej pory zdecydowanie trudniej dostępnymi tekstami autora.
Czy każdy znajdzie tu coś dla siebie? Niekoniecznie. Na pewno jest to książka dla miłośników mrocznych i nieidealnych światów, w których magia nie zawsze jest wybawieniem, a rycerz nie zawsze jest sprawiedliwy czy bez skazy. Ale też trzeba wziąć pod uwagę, że to wczesne teksty pisarza i, choć widać w nich zaczątki jego stylu, fani Mordimera Madderdina mogą czuć się rozczarowani. Mnie osobiście część tekstów bardzo się dłużyła, a niektóre wciągnęłam jednym tchem.
Recenzja opublikowana pierwotnie na Writerat.pl
„Witajcie w Zaklętej Krainie” Jacka Piekary to literacka podróż w czasie. Dzięki temu zbiorowi opowiadań i mikropowieści, publikowanych pierwotnie w latach 80. i 90. na łamach „Fantastyki” i „Problemów” oraz w antologiach i zbiorach autorskich, możemy zobaczyć, jak kształtował się styl jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo nas czeka...
📚WITAJCIE W ZAKLĘTEJ KRAINIE 🖋 @jacekpiekara @zysk_wydawnictwo
🔸🔹🔸🔹🔸🔹
📖 Witajcie w Zaklętej Krainie – czyli jak zaczynał mistrz polskiej fantastyki!
Nie ma drugiego takiego zbioru w polskiej literaturze fantasy. To coś więcej niż antologia to wehikuł czasu, który przenosi nas do lat 80. i 90., kiedy polska fantastyka dopiero się kształtowała, a młody, ambitny Jacek Piekara stawiał pierwsze (ale jakże odważne!) kroki na literackiej scenie.
W tym niezwykłym tomie znajdziecie pierwszą współczesną polską powieść fantasy – Imperium. Smoki Haldoru, jej kontynuację Przeklęty tron, a także unikalną powieść o Conanie Barbarzyńcy – jedyną napisaną przez Polaka! Do tego kilkanaście opowiadań, które pojawiały się w kultowych magazynach Fantastyka czy Problemy.
To lektura pełna kontrastów od klasycznego high fantasy przez groteskowy horror, aż po psychologiczne, niepokojące wizje. Widać tu inspiracje Tolkienem i Howardem, ale też wyraźne sygnały, że autor szuka własnego, niepokornego stylu – stylu, który dziś kojarzymy z inkwizytorem Madderdinem.
Czyta się to z fascynacją, raz dla czystej przyjemności, innym razem z nostalgią, a czasem… z dreszczem niepokoju. Bo choć to twórczość młodego autora, nie brakuje tu odwagi, mroku i wyobraźni, które zdefiniowały jego późniejsze pisarstwo.
🎭 Jeśli lubicie fantastykę z duszą, nieoczywiste opowieści i chcecie zobaczyć, jak rodził się jeden z największych głosów gatunku „Witajcie w Zaklętej Krainie” to obowiązkowa pozycja. Nie tylko dla fanów autora, ale również dla tych, którzy chcą zanurzyć się w świat, gdzie magia, mit i mrok splatają się w jedną opowieść. Za egzemplarz oraz możliwość współpracy reklamowej dziękujemy wydawnictwu @zysk_wydawnictwo
#WitajcieWZaklętejKrainie #JacekPiekara #PolskaFantastyka #FantasyPoPolsku #ConanBarbarzyńca #SmokiHaldoru #RetroFantasy #FantastykaPRL #ZbiórOpowiadań #BookstagramPolska #Książkoholik #BookReview #CzytamFantastykę #MistrzFantastyki #BookRekomendacja
📚WITAJCIE W ZAKLĘTEJ KRAINIE 🖋 @jacekpiekara @zysk_wydawnictwo
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🔸🔹🔸🔹🔸🔹
📖 Witajcie w Zaklętej Krainie – czyli jak zaczynał mistrz polskiej fantastyki!
Nie ma drugiego takiego zbioru w polskiej literaturze fantasy. To coś więcej niż antologia to wehikuł czasu, który przenosi nas do lat 80. i 90., kiedy polska fantastyka dopiero się kształtowała, a młody, ambitny Jacek...
https://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/22061/poczatki-legendy-p...
„Witajcie w Zaklętej Krainie” to doskonała propozycja dla czytelników, którzy znają Jacka Piekarę głównie jako kronikarza losów Mordimera Madderdina i chcieliby poszerzyć swoją perspektywę na jego wczesną, acz niezwykle istotną twórczość. To także świetny, choć może nieco wymagający, punkt wyjścia dla tych, którzy dopiero zamierzają wkroczyć do światów Piekary, ponieważ różnorodność tematyczna i gatunkowa tej antologii pozwala odkryć jego literackie korzenie. Jest to bez wątpienia wartościowa pozycja na półce każdego fana polskiej fantastyki, oferująca nie tylko wiele godzin angażującej lektury, ale także unikalny wgląd w proces twórczy jednego z ważniejszych autorów gatunku w Polsce. To świadectwo narodzin talentu, który na trwałe odmienił oblicze rodzimej literatury fantastycznej.
https://lubimyczytac.pl/oficjalne-recenzje-ksiazek/22061/poczatki-legendy-p...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Witajcie w Zaklętej Krainie” to doskonała propozycja dla czytelników, którzy znają Jacka Piekarę głównie jako kronikarza losów Mordimera Madderdina i chcieliby poszerzyć swoją perspektywę na jego wczesną, acz niezwykle istotną twórczość. To także świetny, choć może nieco...
Jest to zbiór opowiadań z czasów młodości Jacka Piekary wydanych w latach 80. i 90. Nie były one redagowane i są w swojej oryginalnej formie. Należy wziąć więc poprawkę na to, że nie są one oszlifowane jak te współczesne, jednak mimo to warte uwagi. Mi najbardziej przypadły do gustu te krótsze ale dla osób szukających czegoś dłuższego też coś się znajdzie. Lubię gdy tłem fantastycznym są siły mroku i znalazłem coś dla siebie, opowiadania są jednak różne i każdy może coś wynieść z tej lektury.
Jest to zbiór opowiadań z czasów młodości Jacka Piekary wydanych w latach 80. i 90. Nie były one redagowane i są w swojej oryginalnej formie. Należy wziąć więc poprawkę na to, że nie są one oszlifowane jak te współczesne, jednak mimo to warte uwagi. Mi najbardziej przypadły do gustu te krótsze ale dla osób szukających czegoś dłuższego też coś się znajdzie. Lubię gdy tłem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJacek Piekara jeden z autorów których czytam najchętniej ma swój warsztat którego się lubi albo nie tu mamy opowiadania napisane w latach 80 mroczne groteskowe epickie a nawet grimdark fantasty dla mnie te o Conanie było najlepsze
Jacek Piekara jeden z autorów których czytam najchętniej ma swój warsztat którego się lubi albo nie tu mamy opowiadania napisane w latach 80 mroczne groteskowe epickie a nawet grimdark fantasty dla mnie te o Conanie było najlepsze
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFani danego autora zawsze z przyjemnością sięgają po jego dzieła. Szczególnie te, które nadały bieg karierze, które były startem ku odpowiedniej literackiej przyszłości. Powyższy tytuł jest wyznacznikiem drogi Jacka Piekary, ponieważ ukazuje jego początkowe kroki w świecie fantastyki.
Znam książki autora nie od dziś i chociaż gatunek, w którym wiedzie prym nie jest moim pierwszym wyborem - tutaj wiem, że mogę liczyć na wszystko co najlepsze, gdy przyjdzie ochota odmienić czytelnicze gusta. Obserwuję rozwój Jacka Piekary, dostrzegam jego zaangażowanie w nowe szlaki i jednocześnie cieszę się, że w tym wszystkim ma swój indywidualny pazur. W zbiorze opowiadań, który wydał, przeczytamy kilkanaście historii w typowym dla niego stylu, które pomogły mu uformować wyobraźnię i już w latach 80. oraz 90 okazały się bestsellerami.
Jedne znane bardziej, inne mniej. Niektóre pojawiły się jako mrugnięcie oka dla fanów, innych po prostu nie mogło zabraknąć. Wszystkie historie jednak łączy jedno - dopracowanie oraz odpowiednia szczegółowość nadająca akcji wiarygodności oraz intensywności. Różnorodne pomysły stworzyły jedną książkę pełną przygód, w której ciekawie wykreowani bohaterowie zostali postawieni naprzeciw różnych przeciwnościom.
Mam swoje ulubione opowiadania, ale z perspektywy wszystkich przeczytanych uważam, że każda historia miała w sobie coś unikatowego, co przyciągnie do siebie wybranych czytelników. Wydarzenia nie są ze sobą powiązane, więc śmiało możecie czytać je dowolnie, jako przerywnik pomiędzy innymi lekturami lub do snu, by pobudzić szare komórki. Nowelki publikowane na łamach "Fantastyki" czy "Problemów" a także jedyna polska wariacja o Connanie Barbarzyńcy ukazały twórczość autora w zwracającym uwagę świetle.
"Witajcie w Zaklętej Krainie" to lektura przede wszystkim dla fanów Jacka Piekary, historie dopiero kształtujące jego literacki talent, pokazujące początki szlifu oraz charyzmy. Nie umniejsza to jednak na wartości, ponieważ każda historia wyróżniała się czymś innym i zasługiwała na poświęcony jej czas. Idealny wybór jako relaks po ciężkim dniu, angażująca wyobraźnię, pozwalająca popuścić wodzę fantazji na rzecz akcji osadzonej w świecie fantastyki, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone.
Fani danego autora zawsze z przyjemnością sięgają po jego dzieła. Szczególnie te, które nadały bieg karierze, które były startem ku odpowiedniej literackiej przyszłości. Powyższy tytuł jest wyznacznikiem drogi Jacka Piekary, ponieważ ukazuje jego początkowe kroki w świecie fantastyki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnam książki autora nie od dziś i chociaż gatunek, w którym wiedzie prym nie jest moim...
Jacek Piekara znany jest przede wszystkim z brutalnego, alternatywnego świata inkwizytora Mordimera Madderdina. Jednak Witajcie w Zaklętej Krainie to zupełnie inna bajka, dosłownie i w przenośni. To najbardziej nietypowe, osobliwe, a zarazem najmroczniejsze opowieści w jego dorobku, będące połączeniem horroru, groteski i głębokiej analizy psychologicznej. Dwie mini powieści i kilka opowiadań. Oto, co czeka na czytelnika wewnątrz tej pięknej okładki.
Antologia zawiera szeroki wybór wczesnych utworów Piekary, w tym jego debiutancką powieść „Imperium. Smoki Haldoru” z 1986 roku oraz jej kontynuację. Dodatkowo, czytelnicy znajdą kilkanaście opowiadań publikowanych pierwotnie w czasopismach takich jak „Fantastyka” i „Problemy”, a także w różnych antologiach i zbiorach autorskich. Unikalnym elementem zbioru jest jedyna powieść o Conanie Barbarzyńcy napisana przez polskiego autora, co stanowi gratkę dla fanów klasycznego fantasy.
Piekara pisze tak, że narracja odbierana jest jako wyjątkowo osobista i przerażająco intymna. Styl jest momentami chaotyczny, nielinearny, pełen powtórzeń i dygresji. Wydaje się celowo oddawać stan psychiczny bohatera. To język paranoi, wyobcowania, zacierania granic między rzeczywistością a urojeniem.
Autor z dużą biegłością wykorzystuje środki literackie: groteskę, makabrę, ironię i symbolikę. Świat, który przedstawia, bywa obrzydliwy i brutalny, ale też hipnotyzujący w swojej nielogiczności. Pojawiają się nawiązania do bajek, symboliki dzieciństwa i motywy psychologiczne.
Witajcie w Zaklętej Krainie to antologia skrajna: przez niektórych czytelników uznawana za genialną, przez innych odrzucona jako zbyt odrażająca i chaotyczna. To pozycja zdecydowanie dla dojrzałych odbiorców, odpornych na brutalny język, przemoc psychiczną i cielesną oraz brak jednoznacznych odpowiedzi.
Piekara stawia czytelnika w trudnej sytuacji: zmusza do konfrontacji z nieprzyjemnymi prawdami i pokazuje, jak cienka może być granica między "normalnością" a obłędem.
Jacek Piekara znany jest przede wszystkim z brutalnego, alternatywnego świata inkwizytora Mordimera Madderdina. Jednak Witajcie w Zaklętej Krainie to zupełnie inna bajka, dosłownie i w przenośni. To najbardziej nietypowe, osobliwe, a zarazem najmroczniejsze opowieści w jego dorobku, będące połączeniem horroru, groteski i głębokiej analizy psychologicznej. Dwie mini...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutora kojarzę jako jednego z tych, którzy byli prekursorami polskiej fantastyki. Gdzieś na granicy pamięci dzwoni mi, że przeczytałam, a przynajmniej miałam podejście, do pierwszego tomu o Inkwizytorze. Jednak jak pamiętam coś nie do końca mi ta zgrało i nigdy nie wróciłam. Na półce stoi i od dawna czeka "Świat jest pełen chętnych suk" autora (już nie pamiętam jak do mnie trafił, ale leży i czeka). Ponieważ lubię zbiory opowiadań, chętnie sięgnęłam po tego grubaska.
Mamy tu dwie dłuższe historie i kilka krótkich. I przyznaję, że obie dłuższe w połowie porzuciłam bo kompletnie mnie nie wciągnęły. Za to te krótsze czytało mi się już z przyjemnością. Choć mocno czuć w nich pociąg autora do "boskich" tematów co wybuchło za pewne w serii o Inkwizytorze. Były jednak na tyle intrygujące, że sprawiły przyjemność mojemu czytelniczemu podniebieniu :).
Po tym tomie nie czuję się przekonana do autora ale nie było to na tyle złe bym odradzała czytanie. Warto mieć na uwadze, co sam Piekara podkreśla na początku, że są to wczesne teksty, które specjalnie nie zostały przeredagowane i poprawione. Są one podane czytelnikowi takimi jakimi zostały stworzone przez młody jeszcze umysł pisarza.
Autora kojarzę jako jednego z tych, którzy byli prekursorami polskiej fantastyki. Gdzieś na granicy pamięci dzwoni mi, że przeczytałam, a przynajmniej miałam podejście, do pierwszego tomu o Inkwizytorze. Jednak jak pamiętam coś nie do końca mi ta zgrało i nigdy nie wróciłam. Na półce stoi i od dawna czeka "Świat jest pełen chętnych suk" autora (już nie pamiętam jak do mnie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"WITAJCIE W ZAKLĘTEJ KRAINIE" JACEK PIEKARA
Jest to wyjątkowa antologia, która zabiera czytelnika w nostalgiczną podróż do początków twórczości Jacka Piekary – jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki. Zbiór ten to nie tylko gratka dla fanów jego słynnego cyklu inkwizytorskiego, ale przede wszystkim fascynujący obraz literackiej ewolucji autora, który dziś cieszy się statusem „mistrza gatunku”.
Jeśli tak jak ja kojarzycie Jacka Piekarę głównie jako autora brutalnego i cynicznego Mordimera Madderdina, to jestem pewna, że ta książka Was zaskoczy – i to bardzo pozytywnie.
Witajcie w Zaklętej Krainie to prawdziwa podróż w czasie do początków polskiej fantastyki, a zarazem wgląd w to, jak zaczynał jeden z najważniejszych pisarzy gatunku.
Na kartach tej antologii znajdziemy zarówno pierwszą współczesną polską powieść fantasy – "Imperium. Smoki Haldoru" (z 1986 roku) – jak i jej kontynuację. To teksty, które ukazują Piekarę jako autora ambitnego, poszukującego swojego stylu i jednocześnie odważnie sięgającego po wzorce z zachodniej fantasy. Prócz tego, zbiór zawiera szereg opowiadań publikowanych w kultowych magazynach takich jak Fantastyka czy Problemy, a także w antologiach i starszych zbiorach autorskich. Na uwagę zasługuje również unikalna powieść o Conanie Barbarzyńcy, jedyna tego typu napisana przez polskiego autora – co samo w sobie czyni ten tom białym krukiem na rynku wydawniczym.
"Imperium. Smoki Haldoru" – uznawaną za pierwszą współczesną polską powieść fantasy, jej kontynuację, a także kilkanaście opowiadań, pierwotnie pojawiały się w czasopismach takich jak Fantastyka czy Problemy.
Co ciekawe, choć część tekstów ma już ponad trzy dekady, nadal czyta się je z przyjemnością. Widać w nich młodzieńczą energię, fascynację Tolkienem, Howardem i klasyką gatunku – ale też momenty, w których Piekara eksperymentuje, szuka własnego stylu i... często trafia w punkt. Zebrane utwory są świadectwem literackiej młodości Piekary: czasem naiwne, czasem zbyt patetyczne, ale zawsze pełne energii i fascynacji fantastyką jako gatunkiem. Te opowiadania mają swój urok i klimat, którego próżno szukać w wielu współczesnych utworach.
"Witajcie w Zaklętej Krainie" to publikacja o charakterze historyczno-literackim – dla fanów Piekary to niemal obowiązkowa pozycja, dla młodszych czytelników może być okazją do odkrycia, jak wyglądały początki polskiej fantasy przed erą Wiedźmina. To także zapis epoki – czasów, w których literatura fantastyczna była przestrzenią wolności wyobraźni, ucieczką od szarzyzny PRL-u i jednocześnie formą buntu.
Znakomita podróż do przeszłości – miejscami nierówna, ale pełna pasji i klimatu. Idealna dla miłośników gatunku i wielbicieli twórczości autora.
Moje mocne 9/10.
Książka ABSOLUTNIE warta przeczytania :)
To nie tylko zbiór tekstów – to kawałek historii polskiej fantastyki.
POLECAM !
"WITAJCIE W ZAKLĘTEJ KRAINIE" JACEK PIEKARA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to wyjątkowa antologia, która zabiera czytelnika w nostalgiczną podróż do początków twórczości Jacka Piekary – jednego z najbardziej rozpoznawalnych autorów polskiej fantastyki. Zbiór ten to nie tylko gratka dla fanów jego słynnego cyklu inkwizytorskiego, ale przede wszystkim fascynujący obraz literackiej ewolucji autora,...
Witajcie w świecie Jacka Piekary. Najnowsza książka autora to zbiór opowiadań w bardzo średniowiecznym klimacie. Zebarane są w niej historyczne dzieła, powstałe jeszcze przed pojawieniem się cyklu inkwizytorskiego. Przenosimy się w nich między innymi do emerytowanego Conana Barbarzyńcy, by wraz z nim przemierzyć świat w celu ratowania ukochanej. Poznajemy również walkę o władzę w krainach Gordoru, gdzie wracający po latach graf Gardzek chce odzyska należyte mu miejsce. Czy mu się to uda i jaką rolę odgrywają w tej historii smoki? Jest to swoista historia polskiej fantastyki i powrót do korzeni, w czasy, gdzie rynek wydawniczy nie był tak szeroki, a spora liczba opowiadań pojawiała się wyłącznie w gazetach. Chociaż jedne opowiadania są lepsze, a inne gorsze, warto było poznać je wszystkie. Spędziłem przyjemne godziny czytając tę książkę, zatem zachęcam do jej bliższego poznania.
Witajcie w świecie Jacka Piekary. Najnowsza książka autora to zbiór opowiadań w bardzo średniowiecznym klimacie. Zebarane są w niej historyczne dzieła, powstałe jeszcze przed pojawieniem się cyklu inkwizytorskiego. Przenosimy się w nich między innymi do emerytowanego Conana Barbarzyńcy, by wraz z nim przemierzyć świat w celu ratowania ukochanej. Poznajemy również walkę o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznaję się bez bicia – nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z dłuższymi i krótszymi opowiadaniami Jacka Piekary, więc z ciekawością sięgnęłam po właśnie wydany przez Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań autora pod tytułem Witajcie w Zaklętej Krainie.
Dwie mini-powieści i dziewięć opowiadań.
Tradycyjnie jak w przypadku zbiorków opowiadań, nie będę tu zamieszczać streszczeń, ale tytuły, które możecie znaleźć w środku.
Conan Pani Śmierć
Imperium
Zaklęte miasto
Zaklęte miasto II
Vergor z Białego Zakonu
Syn Szatana
Miasto dwunastu wież
Powrót Białych Jeźdźców Merin, dumny ypin Jardu, niespokojnie krążył
Rzeka czasu
Oczy południa
Wszystkie twarze Szatana
Conan, Imperium. Smoki Haldoru i inne opowiadania.
Ponieważ zbiór jest dość obszerny, postanowiłam skupić się na dwóch mini-powieściach, które przyciągnęły moją uwagę.
Zacznę od najbardziej znanej postaci, czyli Conana. Pani Śmierć to de facto lekkie pastisze, w którym poznajemy Conana na emeryturze. Oczywiście, jak to w przypadku emerytów bywa, nie zamierza on leniuchować – w końcu kto by tam chciał odpoczywać, gdy można wciąż rozlewać krew? Bitew jest sporo, krew leje się gęsto, ale cała historia trochę się rozmywa. Finał zostawił mnie z poczuciem niedosytu, bo kilka wątków zostało bez wyjaśnienia. Mimo to czytało się dość sprawnie, a same przygody były całkiem okej.
Druga mini-powieść, Imperium, o której słyszałam od kilku osób, była dla mnie… specyficznym przeżyciem. Na początku miałam wrażenie, że czytam streszczenie dwóch sezonów serialu, którego nikt nie nakręcił. Wszyscy biegają, rody się plączą, smoki machają ogonem, a potem po prostu znikają. Druga część była zdecydowanie bardziej wciągająca – pojawił się bohater, intryga i nawet jakiś klimat, chociaż smoki ostatecznie pełnią rolę tła. Sama powieść nie zaskoczyła mnie szczególnie, ale i tak dała radę.
Jeśli więc jesteście ciekawi wczesnej twórczości Jacka Piekary, Witajcie w Zaklętej Krainie może okazać się interesującą wycieczką. Choć nie wszystkie opowiadania rzucają na kolana, to z pewnością znajdziecie tu coś, co przyciągnie Waszą uwagę.
https://unserious.pl/2025/05/witajcie-w-zakletej-krainie/
Przyznaję się bez bicia – nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z dłuższymi i krótszymi opowiadaniami Jacka Piekary, więc z ciekawością sięgnęłam po właśnie wydany przez Wydawnictwo Zysk i S-ka zbiór opowiadań autora pod tytułem Witajcie w Zaklętej Krainie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie mini-powieści i dziewięć opowiadań.
Tradycyjnie jak w przypadku zbiorków opowiadań, nie będę tu zamieszczać...