
Oto początek naszej historii

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Opowiadania amerykańskie
- Data wydania:
- 2025-05-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-05-01
- Liczba stron:
- 344
- Czas czytania
- 5 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383960999
- Tłumacz:
- Krzysztof Umiński
Z przedmową Krzysztofa Umińskiego
Te historie dzieją się w Stanach Zjednoczonych, gdzieś między prezydenturą Kennedy’ego a epoką młodszego Busha. Bohaterami są zwykle mężczyźni, z portfelem raczej pustym niż nabitym, częściej żyjący na prowincji niż w metropolii. Żołnierze i eksżołnierze, nauczyciele, uczniowie, myśliwi, różnej maści rozbitkowie. Ktoś żywi urazę do brata, ktoś ma nadwagę i jest pośmiewiskiem kolegów, komuś zepsuł się samochód. Niepozorne sytuacje, osadzone wśród powszednich gestów i przedmiotów, ukradkiem eskalują, by na chwilę ukazać życie z niecodzienną intensywnością.
O Tobiasie Wolffie mówiono, że jest jednym z pisarzy, dzięki którym w Ameryce nastąpił renesans krótkiej formy. Po lekturze tych opowiadań z pełnym przekonaniem powtarzamy za George’em Saundersem: „Ależ mamy szczęście, że istnieje ktoś taki”.
Kup Oto początek naszej historii w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Oto początek naszej historii
Kruche męskie ego
Kruche męskie ego to w sumie jeden z najstarszych motywów w literaturze, tylko rzadko pisze się o tym wprost. Często wygląda to tak: bohater jest przekonany o własnej wyjątkowości, sile albo inteligencji, ale wystarczy drobne pęknięcie — np. czyjaś krytyka, odrzucenie, porażka — i cały ten obraz zaczyna się sypać. W wielu opowieściach widać, jak bardzo męska tożsamość jest budowana na oczekiwaniach: trzeba być silnym, zdecydowanym, mieć rację. Kiedy rzeczywistość tego nie potwierdza, pojawia się złość czy też urażona duma.
Dlatego w literaturze tak często spotyka się bohaterów, którzy zamiast po prostu przyznać się do słabości, brną w coraz dziwniejsze decyzje. Trochę jakby całe ich „ja” było zrobione ze szkła — wygląda solidnie, dopóki nikt nie stuknie. Czasem autorzy pokazują to ironicznie, czasem tragicznie, ale mechanizm jest podobny: ego jest wielkie, a jednocześnie bardzo łatwe do zranienia. I chyba właśnie dlatego to taki wdzięczny temat — bo pod tą pozą pewności siebie często kryje się zwykły strach przed tym, że ktoś zobaczy, jacy bohaterowie są naprawdę.
W zbiorze „Oto początek naszej historii” Tobiasa Wolffa znajdziemy osiemnaście opowiadań. Autor, jak na amerykańskiego minimalistę przystało, zastosował dwa bardzo ciekawe zabiegi w swoich krótkich formach. Po pierwsze, starannie dobiera słowa. Tutaj nie ma niepotrzebnego epatowania przymiotnikami czy dosadnego tłumaczenia tego, co się dzieje. Wolff operuje niedopowiedzeniami, a dramaty ukrywa w zwyczajności. Wszystko jest przemyślane, oszczędne, dosadne.
Po drugie, nigdy nie wiemy, w którą stronę pójdzie historia. Każda opowieść zaczyna się niezwykle sztampowo i prosto, aby nagle skręcić w nieoczekiwaną ścieżkę. W ten sposób autor potrafi jednym słowem, zdaniem czy akapitem zburzyć nasz spokój. Wydarzenia może i bywają szokujące (jak na przykład w opowiadaniu „Kula w mózg”),ale nie jest to zaskoczenie dla samego zaskoczenia. Wolff cały czas obraca się w zdarzeniach prawdopodobnych, żeby nie powiedzieć codziennych.
W ten oto sposób autor chce nam powiedzieć coś ważnego o ludzkiej naturze. Wszystkie dylematy i wybory, przed którymi stoją bohaterowie, wskazują, co jest dla nich ważne. U Wolffa nie mamy dobrych czy złych, moralnych czy nieetycznych. Postacie są zwyczajne w swych problemach. Nie różnią się od przeciętnego Kowalskiego. Ale kompromisy, na które się decydują, pokazują, z jakiej gliny są ulepieni. A co ważniejsze, możemy sami się postawić w opisywanych sytuacjach i zastanowić się, co byśmy zrobili na ich miejscu.
To wszystko prowadzi nas do tego, co w prozie Wolffa jest najciekawsze. Otóż autor bardzo interesująco kreuje samopostrzeganie bohaterów, gdyż każda okazja jest dla nich dobra, aby ukazać siebie w lepszym świetle. Prawdopodobnie wynika to z tego, że postacie są po licznych przejściach i wręcz nie potrafią już postrzegać siebie inaczej. Z czasem zaczynają wierzyć w nową narrację i zapominają, co jest kłamstwem, a co prawdą.
„Oto początek naszej historii” to kolejny świetny zbiór z serii Opowiadania amerykańskie. Wydawnictwo Czarne znowu przygotowało fenomenalny tom. A Wolff faktycznie daje się poznać, jako autor szanujący czytelnika, jak pisze o nim w przedmowie Krzysztof Umiński. I jest to zabieg, który zawsze się opłaca, bo łatwo jest wyczuć fałsz, zwłaszcza w krótkiej formie.
Michał Wnuk
Oceny książki Oto początek naszej historii
Poznaj innych czytelników
336 użytkowników ma tytuł Oto początek naszej historii na półkach głównych- Chcę przeczytać 244
- Przeczytane 87
- Teraz czytam 5
- Posiadam 16
- 2025 10
- USA 4
- 2026 3
- Opowiadania 2
- Do kupienia 2
- Chcę w prezencie 2
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Oto początek naszej historii
Ludzie porzucają i są porzucani codziennie.
































OPINIE i DYSKUSJE o książce Oto początek naszej historii
Dużo lepsze zbiory opowiadań z tej serii to:
Trylobity i To ,co nieśli.
Dużo lepsze zbiory opowiadań z tej serii to:
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrylobity i To ,co nieśli.
Zainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji.
Zainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilkanaście opowiadań, niektóre bardzo dobre. Jak to w przypadku dobrej literatury autor pozostawia czytelnika za każdym razem bez jednoznacznego zakończenia.
Kilkanaście opowiadań, niektóre bardzo dobre. Jak to w przypadku dobrej literatury autor pozostawia czytelnika za każdym razem bez jednoznacznego zakończenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystkie kolejne opowiadania kojarzą mi się z niepewnością i ulotnością. Bohaterowie trafiają w nasze ręce (przed nasze oczy) w momentach życia, które ukazują ich jako zagubionych, skrzywdzonych i (znów chciałabym powtórzyć niepewnych) wahających się.
W nastroju ponurego poczucia braku i odrzucenia przemierzają kolejni bohaterowie kolejne strony tworząc spójną opowieść o swoich smutkach i niedolach: bardzo przemyślaną, klarowną, ujętą w literacko bogatą i wyraźną rzeczywistość, która swoją sugestywnością i konceptem czaruje czytelnika.
"Palacze" przejmują powidokiem walki o wpływy i zaszczyty. Pokazują na ile można się wystawić, pozbyć wartości, skryć je głęboko, by zyskać dobra materialne i pozycję w społeczeństwie.
"Myśliwi na śniegu" z trwającym cały czas niepokojem i niepewnością, kruchością relacji i ich zafałszowaniem są wyczerpujące, ale i wciągające czytelnika zarówno w zależności między bohaterami, jak i śrubujące ciekawość co do finału.
"W ogrodzie północnoamerykańskich męczenników" to jedno z moich ulubionych w tomie, co powinno mnie mocno zaniepokoić, bo to rzecz o manipulacji i wykorzystywaniu ludzi. Również w środowisku akademickim, co nie jest żadnym wyznacznikiem człowieczeństwa, bo zawód i tytuł nie świadczą o etyczności.
"Kłamca" - rzecz o solipsyście, człowieku, który z kłamania zrobił swój sposób na życie. Uważając, że stwarza wszystko wokół siebie, definiując rzeczywistość na własną korzyść.
"Epizod z życia prof. Brooke'a" kolejne z ulubionych opowiadań pokazujące jak ciasnota umysłowa, posługiwanie się stereotypem, utartym schematem i poleganie na pozorach definiuje niektórych ludzi. Na poły moralizatorska, na poły prześmiewcza historia o kanciastych poglądach i pułapkach w jakie można z tego powodu wpaść.
Tytułowe opowiadanie ze swoim znakomitym zdaniem rozpoczynającym: "Znowu wcześnie nawiało mgły". Pyszna wprost opowieść rodem z San Francisco, gdzie w jednej z restauracji z widokiem na Golden Gate poznajemy kończącego zmianę kelnera, który wracając do domu wstępuje do kawiarni i tam mimochodem, a później już z pełną premedytacją podsłuchuje rozmowy czwórki klientów.
Świetna jest także opowieść "Zaginiony", w której ksiądz Leon, od początku swej duszpasterskiej kariery wystawiany jest na ciągłe próby i wyzwania. Gdy trafia do klasztoru opanowanego przez 'rozbrykane mniszki" jego życie ulega kompletnej zmianie. Nie ma tu żadnych odniesień do Iwaszkiewiczowskiej "Matki Joanny od Aniołów", choć może dezynwoltura w zachowaniu wszystkich bohaterów będzie pewnym nawiązaniem. Ksiądz, pieniądze, kłamstwa, podróże, siedlisko zła, jakim można tytułować Las Vegas, a także mierzenie się z własnymi słabościami i demonami będą drogą i solą Leonowej podróży przez "Zaginionego".
Znakomite są opowieści Wolffa. Wyraziste, intensywne, jaskrawe, z dobrze zarysowanym wprowadzeniem, wejściem w historię, z pełnymi, opracowanymi i wymyślonymi bohaterami, a także przesłaniem (czy to demaskującym zło, zgniliznę, egoizm, konturowość, czy opisującym codzienność zwykłych ludzi różnych stron Ameryki, czy też moralizującym i puszczającym oko do świata odbiorców).
Bardzo polecam.
Wszystkie kolejne opowiadania kojarzą mi się z niepewnością i ulotnością. Bohaterowie trafiają w nasze ręce (przed nasze oczy) w momentach życia, które ukazują ich jako zagubionych, skrzywdzonych i (znów chciałabym powtórzyć niepewnych) wahających się.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW nastroju ponurego poczucia braku i odrzucenia przemierzają kolejni bohaterowie kolejne strony tworząc spójną opowieść o...
Zbiór opowiadań T.Wolffa w swojej kategorii nie ma sobie równych; każdy epizod sączyłem powoli, jak wytrawne wino. Po tej lekturze miałem już pewność: Wolff jest wirtuozem ukazywania tego, co niewidoczne, niedopowiedziane, ukryte między wierszami, pod warstwą pozoru. Jego bohaterowie jawią się jak wieczni autostopowicze, maniakalnie szukający podwózki, kursu bez miejsca docelowego, zawieszeni między jawą a fantasmagorią. Rozdarci między obowiązkiem, przynależnością a iluzją, dryfują w stanie życiowej regresji, zatrzymani w pół kroku przed moralnym rozkładem, tuż nad krawędzią, która poprzedza unicestwienie. Przypominają postaci z prozy D. Johnsona, tych jeszcze sprzed ostatecznego upadku, kiedy w człowieku tli się ostatnia iskra, zanim wszystko runie.
A do tego dochodzi kolejna, bezbłędnie poprowadzona warstwa: wymiar psychologiczny i socjologiczny. Wolff z chirurgiczną precyzją pokazuje napięcia, zależności i ukryte hierarchie wpisane w ludzkie zachowania, te prowokowane statusem społecznym, materialnym, symbolicznym. To psychologia tłumu w mikroskali, dramat relacji jeden na jeden, w których zawsze ktoś dominuje, ktoś ustępuje, ktoś gra rolę, a ktoś płaci za nią cenę. Wolff bezlitośnie rozlicza się z amerykańskim snem.
Aż w końcu oddaje głos zwykłym ludziom, pełnym pęknięć, życiowych porażek i dramatów, prawdziwym, z krwi i kości, naznaczonym bezlitosną propagandą sukcesu, kapitalizmu i popkultury. I właśnie dlatego ta proza jest tak piękna i wyjątkowa: zakorzeniona w tradycji amerykańskiego opowiadania, a jednocześnie świeża, przenikliwa, absolutnie zachwycająca. Ten zbiór to same perełki, czyste literackie złoto.
Zbiór opowiadań T.Wolffa w swojej kategorii nie ma sobie równych; każdy epizod sączyłem powoli, jak wytrawne wino. Po tej lekturze miałem już pewność: Wolff jest wirtuozem ukazywania tego, co niewidoczne, niedopowiedziane, ukryte między wierszami, pod warstwą pozoru. Jego bohaterowie jawią się jak wieczni autostopowicze, maniakalnie szukający podwózki, kursu bez miejsca...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaureen wychodzi z klubu. Marzną jej ręce, marznie ona cała. Pomyliła drogę do samochodu, gdyż parking, na którym zazwyczaj stawała był akurat pełny. Dociera do samochodu. Miała ciężki tydzień, a poza tym córki nie widziała już dwa lata. Przy samochodzie podszedł do niej mężczyzna i zażądał kluczyków. Tak się zaczyna opowiadanie „Biała biblia” napisane przez Tobiasa Wolffa. Zaczyna się w sposób oczywisty, ale już tak się nie kończy. Albo to: krytyk literacki jest pozbawiony emocji i nie czerpie ich także ze sztuki. Tymczasem w trakcie napadu dostaje kulkę w łeb, a my jesteśmy z nim w momencie śmierci oglądając jego życie. Te i inne mistrzowskie opowiadania znajdziemy w tomie „Oto początek naszej historii”.
Autor nie pisze w sposób barokowy. Raczej waży słowa. Skupia się na niuansach, detalach. To w nich szuka większej prawdy o życiu. Lepi swoich bohaterów z małych kawałków, a jednak w żadnym opowiadaniu nie czujemy, że czegoś im brak. Pozorna lakoniczność, reporterski dystans dają zaskakujące efekty, którym minimalizm na imię. Forma istotnie jest minimalna, ale wbija w ziemię i do głowy znakomite dialogi lub zwroty sytuacji.
Właściwie nie powinno się robić żadnych wypisów z tego tomu, gdyż niepotrzebnie można narazić kogoś na pozbawienie wyjątkowych doznań. Opowiadania zaludniają bohaterowie, których zwiemy zwykłymi ludźmi. Wolff ma znakomite wyczucie formy i stylu. Bezbłędnie puentuje historie. I – co ważniejsze – kończy je w odpowiednim momencie. Postawienie kropki na końcu jego opowiadań wydaje się być idealnie wymierzone. Tak jak cały ten fenomenalny zbiór.
Maureen wychodzi z klubu. Marzną jej ręce, marznie ona cała. Pomyliła drogę do samochodu, gdyż parking, na którym zazwyczaj stawała był akurat pełny. Dociera do samochodu. Miała ciężki tydzień, a poza tym córki nie widziała już dwa lata. Przy samochodzie podszedł do niej mężczyzna i zażądał kluczyków. Tak się zaczyna opowiadanie „Biała biblia” napisane przez Tobiasa Wolffa....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sercu krajobrazu, gwar owadów, przepełniony złotym światłem przesianym przez czcigodną drzewa koronę, w szklanej grocie blasku, wsłuchuję się na kartach książki w subtelne zmiany tonacji, płynące harmonie i rozlega się jakby zrozumienie życia, w którym misteria dnia, gesty trwania i głębokie współodczuwanie obciążają niestrudzenie mą duszę i pamięć. Jestem częścią świata i jego tajemnic, przesyconego zapachem róży płonącej jak słońce, gęstym od reminiscencji, naturalnym i szlachetnym. Kruchość i ulotność życia, dialog czasu i świadomości, w intymnej więzi z otaczającym mnie wszechświatem, z myślą meandrującą za zwiewną metaforą i zmysłowym epitetem, wśród fioletowych hiacyntów, mięty i sosen;). Ale o czym to ja chciałem? Dobra, żartowałem, lato jeszcze jest na szczęście i palma odbija troszkę; krótkie spodenki, sandał, koszulka Boston Celtics, rower, rzeka i nigdy nie byłem pani polonistki ulubieńcem, choć to z różą wyszło całkiem zgrabnie. Cisnę więc szybko tę opinię w trasie jak Pogacar w TdF na wzniesienie Tourmalet; czytajcie opowiadania amerykańskie! Jak szczyty górskie podlegają obowiązującym prawom - ku odpowiednim polom magnetycznym się skłaniając, tak seria ta niezmiennie imponuje w zachwyt mnie wprawiając. Zaprawdę. Czwarta już przygoda i kolejna nad wyraz udana, a każda na swój unikalny sposób chwyta obrazy ujmujące niepozornym pięknem i wyświetla szalenie angażujące historie. Tu mamy krótkie sytuacje - w duchu Carvera i Johnsona - precyzyjne jak fotografie, doskonale napisane i oglądasz te zdjęcia wnikliwie niczym w Powiększeniu; maski, pozy, mistyfikacje. I jakiś nieokreślony lęk jak przy zetknięciu z wysokim napięciem, a w tle gdzieś jakby Orfeuszowe potrącanie strun. Wspaniałe. I wtem pojawia się zdanie, które wbija się w pamięć jak refren z ulubionego kawałka Pixies, niby proste, a jednak wybrzmiewa jeszcze długo po ostatniej kropce. Czytasz i czujesz, że świat nagle przyspiesza, zakręca, a potem zatrzymuje się w idealnym momencie, na mecie, szczycie – i zostawia cię trochę oszołomionego, trochę wzruszonego, gdyż dostrzegasz, że cały czas wspinałeś się ku obrazowi intensywniejszemu niż mógłbyś przewidzieć tam na dole. I nagle koniec. W sam raz, żeby znowu sięgnąć po następną nowelkę, jak po kolejny łyk zimnej oranżady na wycieczce rowerowej pod wiejskim sklepikiem w upalny dzień. Pędzę dalej. Adieu!
PS a miało być po prostu tak: bardzo mi się podobały, polecam hahaha
W sercu krajobrazu, gwar owadów, przepełniony złotym światłem przesianym przez czcigodną drzewa koronę, w szklanej grocie blasku, wsłuchuję się na kartach książki w subtelne zmiany tonacji, płynące harmonie i rozlega się jakby zrozumienie życia, w którym misteria dnia, gesty trwania i głębokie współodczuwanie obciążają niestrudzenie mą duszę i pamięć. Jestem częścią świata...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiędzy 7 a 8 nawet. Przednia lektura. Jak to często bywa w zbiorach opowiadań - pierwsze słabsze, środek rewelka i znów pod koniec wyhamowanie, ale całościowo świetne. Lekka lektura, ale absolutnie jej to nie ujmuje. Te opowiadania są jakby o niczym szczególnym, a jednak każde, nawet tylko w jednym zdaniu udowadnia, że jednak coś jest na rzeczy, że nawet dla tego jednego zdania warto było przeczytać całe opowiadanie :)Świetny humor przy okazji. I bardzo dobra uważam praca tłumacza. O takie wydania prosimy częściej.
Między 7 a 8 nawet. Przednia lektura. Jak to często bywa w zbiorach opowiadań - pierwsze słabsze, środek rewelka i znów pod koniec wyhamowanie, ale całościowo świetne. Lekka lektura, ale absolutnie jej to nie ujmuje. Te opowiadania są jakby o niczym szczególnym, a jednak każde, nawet tylko w jednym zdaniu udowadnia, że jednak coś jest na rzeczy, że nawet dla tego jednego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„W pewnym wieku człowiek musi sam być swoim bohaterem.”
Po raz kolejny w serii amerykańskiej @wydawnictwoczarne mamy do czynienia z niepozornymi sytuacjami, osadzonymi wśród powszednich gestów i przedmiotów, które ukradkiem eskalują, by na chwilę ukazać życie z niecodzienną intensywnością. Mowa o opowiadaniach pióra Tobiasa Wolffa "Oto początek naszej historii". Seria krótkich form tego wydawnictwa zdecydowanie trafia w moje serce.
W książce Wolffa na pozór niewiele się dzieje, jednak właśnie ta powściągliwość, osadzona w realiach amerykańskiej codzienności, staje się siłą jego opowiadań. Autor z niezwykłą precyzją portretuje momenty zawahania, ciche napięcia i drobne decyzje, które zmieniają bieg losów bohaterów.
Każdy gest, przedmiot czy pozornie błahy dialog nabiera w jego prozie znaczenia, jakby pod powierzchnią zwyczajności tliło się coś niedopowiedzianego, głęboko ludzkiego.
Jednym z najbardziej zapadających w pamięć opowiadań ze zbioru „Oto początek naszej historii” jest „Wyznanie”- historia nastoletniego chłopaka, który zaczyna fantazjować i kłamać, by poradzić sobie z emocjonalnym chaosem po śmierci ojca. Nie są to „kłamstwa” z wyrachowana, a raczej próba nadania światu nowego porządku, kontroli nad żałobą, napięciem rodzinnym, poczuciem osamotnienia. Fabulacje Jamesa nie mają złych intencji, są wyrazem bólu, samotności i potrzeby bycia zauważonym.
Opowiadanie uderza prostotą, a zarazem głębią, pokazuje, jak bardzo człowiek potrzebuje narracji, by przeżyć. I jak cienka jest granica między wyobraźnią a oszustwem, między nadzieją a ucieczką.
„Wyznanie” jest studium żałoby, niezrozumienia i niemożności komunikacji. Kłamstwa chłopaka okazują się wołaniem o pomoc i bliskość.
To także świetny przykład stylu Wolffa: żadnego nadmiaru, żadnej taniej dramaturgii - tylko precyzja słów i emocjonalna uczciwość. Opowiadania tego pisarza mówią czasem więcej między wierszami niż w samym tekście.
Zachęcam Was szczerze do sięgnięcia po ten tomik, jak i po inne pozycje cyklu. Seria amerykańska prawdziwie udowadnia, że krótkie formy mogą nieść ogromną siłę rażenia, zwłaszcza gdy dotyczą spraw najprostszych: miłości, wstydu, straty, pragnienia bycia lepszym. Wolff nie moralizuje, nie ocenia. Zamiast tego - słucha i zapisuje. Czytajcie!
„W pewnym wieku człowiek musi sam być swoim bohaterem.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo raz kolejny w serii amerykańskiej @wydawnictwoczarne mamy do czynienia z niepozornymi sytuacjami, osadzonymi wśród powszednich gestów i przedmiotów, które ukradkiem eskalują, by na chwilę ukazać życie z niecodzienną intensywnością. Mowa o opowiadaniach pióra Tobiasa Wolffa "Oto początek naszej historii". Seria...
Spokój, jaki odczuwałam podczas tej ciekawej lektury był nie do podrobienia. Dlaczego?
W zbiorze opowiadań Tobiasa Wolffa nie odnajdziemy wbijających w fotel puent. To codzienne, nieszczególnie spektakularne chwile z życia zwyczajnych Amerykanów. Ich historie to tak naprawdę kluczowe momenty w ich życiu, zmieniające ich światopogląd. Dokonują wewnętrznych przemian, choć nie są one przedstawione wprost. „Myśliwi na śniegu”, „Usterka na pustyni, 1968”, czy „Kula w mózg” to niektóre z opowiadań, które najbardziej zapadną mi w pamięć.
Dojrzałe pióro Wolffa przemówiło do mnie jak mało które. Na pewno nie będzie to jedyna pozycja tego pisarza, po którą sięgnę. Szkoda jedynie, że nie ma zbyt wiele wydań po polsku…
Spokój, jaki odczuwałam podczas tej ciekawej lektury był nie do podrobienia. Dlaczego?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zbiorze opowiadań Tobiasa Wolffa nie odnajdziemy wbijających w fotel puent. To codzienne, nieszczególnie spektakularne chwile z życia zwyczajnych Amerykanów. Ich historie to tak naprawdę kluczowe momenty w ich życiu, zmieniające ich światopogląd. Dokonują wewnętrznych przemian, choć...