Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości

311 str. 5 godz. 11 min.
- Kategoria:
- astronomia, astrofizyka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Whole Truth: A Cosmologist’s Reflections on the Search for Objective Reality
- Data wydania:
- 2023-11-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-11-23
- Liczba stron:
- 311
- Czas czytania
- 5 godz. 11 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383521435
- Tłumacz:
- Ewa L. Łokas, Bogumił Bieniok
Co jest istotą nauk fizycznych? Jakimi ideami kierują się uczeni? Czy pojęcie obiektywnej rzeczywistości ma sens? A jeśli tak, to czy odkryte przez nas teorie fizyczne naprawdę są jej użytecznymi przybliżeniami? W swojej najnowszej książce P.J.E. Peebles zastanawia się nad tymi i innymi wielkimi pytaniami dotyczącymi nauki i rzeczywistości, opierając się na ogromnym doświadczeniu, jakie zdobył jako fizyk i kosmolog. Dokonując uważnej analizy rozwoju naszej wiedzy od czasów Einsteina, przedstawia dowody na to, że dzięki badaniom faktycznie poznajemy naturę rzeczywistości, odkrywając jej kolejne przybliżenia.
Ta ważna książka jest lekturą obowiązkową dla wszystkich, których ciekawi to, jak uprawia się wielką naukę.
Ta ważna książka jest lekturą obowiązkową dla wszystkich, których ciekawi to, jak uprawia się wielką naukę.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości
Poznaj innych czytelników
46 użytkowników ma tytuł Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości na półkach głównych- Chcę przeczytać 33
- Przeczytane 11
- Teraz czytam 2
- Posiadam 9
- Popularnonaukowe 1
- KOSMOS 1
- Astronomia_2 1
- Fizyka_1 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości
Dodaj cytat







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości
Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, Peeblesowi kompetencji nie da się odmówić. Ciekawie się czyta o teoriach i paradygmatach współczesnej kosmologii prosto ze źródła, od kogoś kto brał czynny udział w rozwoju tej nauki. Nie wiem czy autor miał na celu popularyzowanie nauki, możliwe że nie ale jeśli tak to wychodzi mu to co najmniej średnio. Nastawiłem się na coś lżejszego, książka ma momenty że czyta się ciężko. Nie polecałbym nikomu kto nie interesuje się fizyką ani kosmologią od dłuższego czasu, bo początkujący mogą się zrazić.
Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy, Peeblesowi kompetencji nie da się odmówić. Ciekawie się czyta o teoriach i paradygmatach współczesnej kosmologii prosto ze źródła, od kogoś kto brał czynny udział w rozwoju tej nauki. Nie wiem czy autor miał na celu popularyzowanie nauki, możliwe że nie ale jeśli tak to wychodzi mu to co najmniej średnio. Nastawiłem się na coś...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSocjalizacja kosmologii?
Pisanie przystępnym językiem nie jest chyba mocną stroną Jamesa Peeblesa. Jego atutem jest ogromna wiedza i wyjątkowa perspektywa uczestnika procesu przenoszenia kosmologii z rejonów spekulatywnych w doświadczalnie usytuowaną dziedzinę nauk fizycznych. Najnowsza książka Noblisty „Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej rzeczywistości” jest eksperymentem na kilku poziomach. Stanowi bowiem próbę opowiedzenia ‘prozą’ (*) o dobrze definiowalnej ramami przedmiotowymi nauce przyrodniczej, która w XX wieku przeszła szybką ewolucję posiadanego statusu poprawności. Taki łatwo definiowalny zbiór aktywności badawczej może zainteresować filozofów nauki, socjologów nauki, historyków nauki i każdego, kto chciałby zrozumieć przełomowe ustalenia kosmologii. Kluczem do poszukiwania motywacji autora i faktycznej treści publikacji jest podtył. Początkowe 30% tekstu jest komentarzem Peeblesa do istniejących kilku propozycji społecznego opisania zjawiska nauki jako takiej. Im jednak dalej w tekst, tym bardzie analiza skupia się na efektach faktycznej pracy nad zrozumieniem Wszechświata.
Profesor w zasadzie jasno stawia sprawę styku epistemologii i ontologii. Odrzucając wprost koncepcje Kuhna, de facto proponuje modyfikację koncepcji rewolucyjnej zmiany/zastępowania paradygmatu do wykluwania się kolejnych potomnych, do rozbudowy istniejących (str. 86). Przy czym od razu należy zaznaczyć, że wszelkie uogólnienia obwarowuje zastrzeżeniami, że wnioski wysuwane są tylko na podstawie rozwoju kosmologii. Wielokrotnie przypomina o wyjątkowości obszaru jej zainteresowania, o względnej niedojrzałości przedmiotu badań (w porównaniu do działów fizyki klasycznej) i o prostocie (**). Narracja prezentująca po części historyczne przemiany kosmologii, z akcentowaniem kilku kluczowych badaczy, prowadzi czytelnika do zbioru jasno komunikowanych ograniczeń w badaniu wielkoskalowych struktur kosmosu. Chodzi o budowanie wiedzy obwarowanej kluczowymi założeniami, które z jednej strony rozwijają teorię, z drugiej wymagają doświadczalnego potwierdzenia, co prowadzi do nieliniowości rozwoju. Peebles jest jednocześnie optymistą i zachowawczym pesymistą. Pierwsze wiąże ściśle z ludzka ciekawością, drugie prowadzi go do ludzkiej psychologii. Stąd odrzuca konstruktywistyczne modele socjologiczno-filozoficzne, które dla części obserwatorów świata nauk przyrodniczych stanowią nieuchronny determinizm dowolnej aktywności badawczej. Samą kosmologię dość ciekawie dzieli na kilka faz. Jest pionierski etap konstrukcji społecznej (gdy tworzono ją w fenomenologicznych pierwszych dekadach XX wieku, bez eksperymentalnych uzasadnień). W etapie, gdy badania promieniowania mikrofalowego i bariogenezy zaczęły czerpać z instrumentarium obserwacyjnego i fizyki jądrowej, kosmologia zaczęła dojrzewać. Zaś pod koniec XX wieku, za sprawą wprowadzenia ciemnej energii i materii, model Wielkiego Wybuchu uzyskał status uniwersalnej opowieści o kosmosie opartej na solidnej bazie wyników ilościowych.
Dla czytelnika chyba najcenniejsze będą w książce opisy: procesu błądzenia naukowców, sposobu weryfikacji formułowanych sądów, metod uzgadniania strony doświadczalnej z teoretyczną i adrenaliny z sukcesu. Skrojony do specyfiki kosmologii pejzaż zasad metodologii nauki w wersji Noblisty, formuje się w kompleks przypadków, które w zasadzie były nieuchronne. Taką pozorną sprzeczność Peebles neutralizuje i wyjaśnia przykładami. Odkrycie ciemnej materii, problem obfitości pierwotnego helu, termiczność promieniowania reliktowego, płaskość globalna czasoprzestrzeni – każdy z tych oczywistych elementów w dojrzałej kosmologii mógł zdumiewać początkowo i budować prestiż twórców. Jednak w dobrze odtworzonym zapleczu ‘dziania się historii’, opowieść układa się w sensowną całość i przede wszystkim w solidny gmach wiedzy. W tym świetle, kontrargumentowanym wątpliwościami natury społecznej i koncepcjami filozofii nauki, rozwinięcie we wstępie idei z podtytułu nie pozostawia wątpliwości (str. 10):
„(…) wyniki badań empirycznych w ramach nauk przyrodniczych, omawiane tu na przykładzie kosmologii fizycznej, tworzą w sumie przekonujący argument za istnieniem rzeczywistości niezależne od obserwatora. To jest najsilniejszy wniosek, do jakiego możemy dojść na gruncie nauk ścisłych.”
Kłopot z klarownym wykazaniem zasadności takiej perspektywy tkwi w samym przedmiocie i osobie twórcy tekstu. Peebles, jak niestety wynika z mojej lektury książki, zakłada u odbiorcy wstępne podstawowe opanowanie pojęciowe materii kosmologicznej. Można by nonszalancko zapostulować, że to tekst dla każdego. To jednak jest dobrym przybliżeniem, jeśli czytelnik nie liczy na zrozumienie istoty. A istotą „Całej prawdy” jest nietrywialny namysł nad meandrowaniem koncepcji kosmologicznych wokół niuansów, wokół mylnych tropów, w obszarach wymagających kojarzenia faktów z szerokiej klasy koncepcji teoretycznych i rozproszonych po laboratoriach wyników eksperymentalnych. Przywołani najwięksi – Einstein, Hoyle, Gamow czy Zeldowicz – wszyscy wykazywali się przenikliwością ponadprzeciętną, choć błądzili w hipotezach często. Poprawne wnioski wyciągane z błędnych przesłanek, jak w przypadku dyskusji Einsteina z Lemaîtrem o stałej kosmologicznej (str. 181),to kontrowersja wymagająca od czytelnika zrozumienia tła. Podobnie mamy z dyskusją nad obowiązującym modelem ΛCDM, który na pewnym etapie rozwijany był jak ‘pętla socjologiczna’, czyli upraszczając do hasła - jako ‘postawienie hipotezy, która determinuje wnioski’ (str. 211). Jeśli te metodologiczne zawiłości odczytuje się bez kontekstu (na przykład zakładając słuszny w pierwszym odczytaniu błąd logiczny takiego podejścia),można dojść do różnych wniosków, po części sprzecznych z wyprowadzanymi przez profesora (i jednak niepoprawnych obiektywnie). Taka pułapka czyha na każdego, kto nie zapoznał się wcześniej z kluczowymi pojęciami w kosmologii i obca jest mu specyfika tej nauki. Założone ramy pojemnościowe tekstu warunkują fakt, że autor nie mógł i nie chciał podać w tekście pewnych detali wprowadzających (***).
„Cała prawda” to wspaniała przygoda intelektualna jeśli jednak poznało się trochę fizyki współczesnej i jest się obytym z konsekwencjami rudymentarnych założeń przeprowadzonych na wielkoskalowych strukturach kosmosu (izotropia i jednorodność przestrzeni). Do tego należy oczekiwać, że ‘czuje się’ warsztat współczesnej astrofizyki (****). Bez tego duża część wniosków i konsekwencje podawanej wiedzy musi być przyswojona na wiarę; pozostanie zawieszona w próżni przez oczywiste (dla autora) ale niewypowiedziane założenia. Dla mnie to książka interesująca. Stanowi uzupełnienie różnych przyswojonych faktów, dopełnienie do podstaw standardowego modelu kosmologicznego. Peebles odtwarzając kluczowe punkty zwrotne w rozwoju tej nauki, może wypełnić luki poznawcze w nieoczywistym procesie, który popycha tymczasowe koncepcje w złym i ostatecznie dobrym (poprawnym) kierunku. Po raz kolejny okazuje się, że układający się w całość obraz natury jest spójny, prosty, choć czasem w specyficzny sposób. Ostatecznie, chyba doświadczanie pewnych poziomów piękna wymaga od odbiorcy kompetencji. Ale to już specyfika wielu składników rzeczywistości.
DOBRE z małym plusem – 7/10
=======
* Czyli w zasadzie bez wzorów.
** Prostotę kosmologii profesor rozumie dwojako. Nie jest złożona (jak nauki przyrodnicze badające ziemskie życie i relacje chemiczne) i nie ma tak zawiłego i rozbudowanego instrumentarium innych działów w naukach fizycznych, co najwyżej je wykorzystuje (z jednej strony chodzi tu o porównanie do mechaniki kwantowej, z drugiej o nieuchronne ubóstwo narzędzi w związku ze stroną doświadczalną). ‘Prostotę’ należy więc odpowiednio rozumieć, bo narzędzia matematyczne i łączenie różnych działów fizyki, w powiązaniu z nieszablonowymi pośrednimi technikami obserwacyjnymi astronomii, budują obraz daleki od prostoty.
*** Książka nie jest obszerna. W pewnym sensie jej czytanie powinna poprzedzić lektura książki „Stulecie kosmologii” tego samego autora (Prószyński i S-ka 2021). Poza tym należy być ostrożnym w rozumieniu tego, co Peebles uważa za oczywiste. Jeśli przez pół wieku analizuje się wielopoziomowe subtelności widma, kątowe zależności, grafiki wynikające ze statystycznych redukcji rozkładu promieniowania reliktowego i doskonale operuje się rozwiązaniami ogólnej teorii względności, to czasem nie sposób uniknąć nieintencjonalnej lapidarności w prezentowaniu czytelnikowi narracyjnych elementów. Zwięzłość czasem nie idzie w parze z czytelnością dla każdego.
**** Jako świetne ‘wstępne tło’ merytoryczne, po którym lektura tej książki ‘układa się w głowie melodyjnie’, polecam serię trzech książek Sean Carrolla „Największe idee we Wszechświecie” (po polsku na razie ukazał się pierwszy tom w 2024 w wydawnictwie Prószyński i S-ka). Trochę bardziej zaawansowana (ale równie dobra jako baza) jest seria czterech książek Susskinda „Teoretyczne minimum” (wszystkie ukazały się po polsku w ostatnich latach). Zaś celując wprost w kosmologię, chyba najlepsza po polsku (poziomem i równowagą prezentacji strony obserwacyjnej i teoretycznej) jest „Kosmologia współczesna” Denisa Sciamy, PWN 1975 (nie obejmuje ostatniej fazy rozwoju kosmologii, ale daje wystarczające podstawy, by cieszyć się ustaleniami ostatnich dekad podanymi przez Peeblesa).
Socjalizacja kosmologii?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPisanie przystępnym językiem nie jest chyba mocną stroną Jamesa Peeblesa. Jego atutem jest ogromna wiedza i wyjątkowa perspektywa uczestnika procesu przenoszenia kosmologii z rejonów spekulatywnych w doświadczalnie usytuowaną dziedzinę nauk fizycznych. Najnowsza książka Noblisty „Cała prawda. Rozważania kosmologa o poszukiwaniach obiektywnej...
Jestem w 1/3, lecz jeśli wybiorę opcję "Teraz czytam", to nie mogę napisać opinii. Panu Wojciechowi Kryszakowi nie podoba się, że mu naukowiec wchodzi na dziedzinę. Na tę chwilę angielska wersja książki na amazonie ma 4.4/5 przy 15 ocenach. O opinii Pana Wojciecha niech świadczy jego własna szczerość: "Po przeczytaniu Przedmowy i 1. oraz 2. rozdziału i szybkim przekartkowaniu reszty", a wszystko co jest przed tym zdaniem napisał najprawdopodobniej po przeczytaniu opisu z okładki, który sam cytuje.
Jestem w 1/3, lecz jeśli wybiorę opcję "Teraz czytam", to nie mogę napisać opinii. Panu Wojciechowi Kryszakowi nie podoba się, że mu naukowiec wchodzi na dziedzinę. Na tę chwilę angielska wersja książki na amazonie ma 4.4/5 przy 15 ocenach. O opinii Pana Wojciecha niech świadczy jego własna szczerość: "Po przeczytaniu Przedmowy i 1. oraz 2. rozdziału i szybkim...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielką naukę uprawia się dziś wtedy, gdy ma się na to uprawianie wielkie granty, a więc tak należy ją uprawiać, by aktualne granty nie były ostatnimi.
A bardzo szkodliwe dla szans na kolejny grant jest sugerowanie, że robi się coś, co niekoniecznie jest ,,faktycznym poznawaniem natury rzeczywistości, poprzez odkrywanie jej kolejnych przybliżeń''.
Peebles jako noblista ma ten komfort, że ryzykuje już tylko swym imieniem i mógłby już pozwolić sobie na odważniejsze spekulacje, ale właśnie jako ikona na pewno poczuwa się do obowiązku odpowiedniego ukształtowania postaw kolejnych pokoleń badaczy i umocnienia ich w wierze w obowiązujący paradygmat.
Nie wiem, czy słówko ,,dowody'' w opisie pochodzi od autora czy od wydawcy (tak, pastwię się nieprzeczytawszy jeszcze nawet spisu treści),ale spodziewam się, że dobrze oddaje ono intencję tego pierwszego — no cóż, nawet kosmolog musi dziś dowodzić...
Oczywiście może być tak, że słówko to jest stosowane przez autora tylko na polu historii nauki, gdzie ma ono chyba już dużo więcej sensu.
Ale jeśli historia nauki czegoś dowodzi, to raczej tego, że nasze ,,kolejne przybliżenia'' potrafią wejść w symbiozę z coraz większą ilością obserwacji, ale nauka bynajmniej nie jest podróżowaniem koleją, a jeśli tak, to torami budowanymi bez planu i z ciągłym ryzykiem wykolejenia.
Zapewne książka jest w stanie skierować młodego człowieka w stronę nauki i chwała autorowi za to. Niestety takie książki jak ta, ,,przy okazji'' sprawiają, że szansa na wykolejenie się ogromnej machiny współczesnej nauki jest coraz mniejsze, a podróż coraz bezpieczniejsza — na szczęście nie wszyscy badacze jadą tym pociągiem, czy jakimkolwiek pociągiem ;).
----------
Po przeczytaniu Przedmowy i 1. oraz 2. rozdziału i szybkim przekartkowaniu reszty:
Książka jest na pewno ciekawym i przystępnym ujęciem historii rozwoju głównego nurtu kosmologii XX w., choć zdecydowanie nie miała być tylko opowieścią o historii kosmologii. Widać, że, deklarowane od samego początku, ambicje autora były zdecydowanie większe.
Wyruszając więc od razu odważnie w stronę filozofii, autor zdaje się jednak liczyć ze swoimi ograniczeniami i kieruje się ku bliskim sobie (również geograficznie i kulturowo) filozofom XIX wieku (a najbliższym autorowi zdaje się być Peirce, któremu za tło służy Jeans i — znacznie bardziej kontrastowo — Mach),by przejść do Koła Wiedeńskiego, oraz — już trochę tracąc oddech i podpierając się internetową SEP — Poppera, Latoura i Kuhna. Pierwszy rozdział kończy się wypunktowaniem podstawowych założeń, jakimi, choć może nie zawsze świadomie, kierują się naukowcy o nastawieniu zbliżonym do autora (którzy to naukowcy stanowią większość naukowców, jak czytamy — i jest to znaczące — już na początku przedmowy).
Rozdział ten, tak jak i drugi, poświęcony socjologii nauki, może wywrzeć spore wrażenie na kimś, kto nie miał wcześniej styczności z tego typu rozważaniami. Niestety w dzisiejszych czasach tacy ludzie stanowią sporą grupę, z której wyłączyć nie można już nawet większości studentów kierunków ścisłych.
A tym większe może być to wrażenie, że przemyślenia pochodzą w końcu od noblisty...
(Noblista ten to kosmolog, więc tłem i przykładem jest w kolejnych rozdziałach historia kosmologii, ale autor twierdzi, że do tych samych wniosków — filozoficznych ! — dojść można analizując rozwój mechaniki kwantowej. To bardzo ciekawe, ale i ryzykowne stwierdzenie, świadczące chyba nie najlepiej o obeznaniu autora z filozofią QM.)
Nie żal mi czytelników na zachodzie, ale my, tu w Europie, jesteśmy spadkobiercami wielkich tradycji i rezonatorami myśli wielkich uczonych-filozofów (by ograniczyć się do ikon: Bohr, Schrödinger, Weyl, Bohm i wreszcie osiadły ostatecznie w Princeton Einstein — tym samym Princeton),więc powinniśmy czytać jednak bardziej udane (co najmniej lepiej przemyślane — ta, mimo chwalonych przez autora uwag anonimowych recenzentów, przemyślana wciąż nie jest) książki.
Przyznać muszę, że zaletą tejże jest jednak to, że w co drugim z jej akapitów (przynajmniej początkowej części) znajdzie się coś, co może stanowić dla amatora (ale nie laika) filozofii przyrody cel treningowy, tzn. coś prowokującego do ćwiczeń w krytycznym myśleniu i formułowaniu kontrargumentów. Naukowiec ujawniający swe filozoficzne ciągoty zawsze ryzykuje wystawiając coś na ataki, w tym wypadku są to jednak wielkie i słabo zamaskowane cele z dykty ;)
Tak czy owak, lektura książki nie jest zupełną stratą czasu, a dla jako tako wyrobionego czytelnika, nie będąc też specjalnym zagrożeniem, będzie może nawet odskocznią do rozwoju.
PS
Nie sądzę by ktokolwiek dotarł aż na sam dół mych wypocin, ale i tak w nagrodę mam szybkie w czytaniu slajdy z wystąpienia pt. ,,The Scientific Method from a Philosophical Perspective” autorstwa Davida Merritta:
philpapers.org/archive/MERTSM-2.pdf
Pokazują one znakomicie co byłoby problemem Peeblesa, gdyby chciał podyskutować nie ze studentami, a z (pewnymi) filozofami lub naprawdę i głęboko pochylić się nad własną dyscypliną i jej historią.
Książkom jak ta zawdzięczać będzie można to, że kosmologia, która niedawno stała się ,,hard science'', jeszcze przez jedno pokolenie (licząc jak Ortega y Gasset, czyli ok. 15 lat) będzie bardzo hard, wręcz betonowo ;) (w sumie jest to niezła definicja poważnej, tzn. profesjonalnej i zinstytucjonizowanej nauki: że co jakiś czas mamy stan zabetonowania).
I to nawet dobrze! Dobrze dla przyszłych historyków, dla przyszłych filozofów nauki, i wreszcie dla tych miłośników kosmologii, którzy mogą sobie pozwolić na to, by pożyć jeszcze co najmniej ze dwie dekady ;)
Wielką naukę uprawia się dziś wtedy, gdy ma się na to uprawianie wielkie granty, a więc tak należy ją uprawiać, by aktualne granty nie były ostatnimi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA bardzo szkodliwe dla szans na kolejny grant jest sugerowanie, że robi się coś, co niekoniecznie jest ,,faktycznym poznawaniem natury rzeczywistości, poprzez odkrywanie jej kolejnych przybliżeń''.
Peebles jako noblista ma...