Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej

Okładka książki Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej autora Neil deGrasse Tyson, 9788367710985
Okładka książki Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej
Neil deGrasse Tyson Wydawnictwo: Insignis astronomia, astrofizyka
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Starry messenger: cosmic perspectives on civilization
Data wydania:
2024-06-05
Data 1. wyd. pol.:
2024-06-05
Data 1. wydania:
2022-09-22
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367710985
Tłumacz:
Jakub Radzimiński
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej

Średnia ocen
6,8 / 10
137 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej

avatar
15
2

Na półkach: ,

Początkowo zniechęciłem się do lekturki, ale z biegiem stron pan DeGrasse Tyson coraz zgrabniej wystawia na tacy intrygujące dane, zestawia je z innymi oraz przedstawia eksperymenty myślowe
Śmiało stwierdzam, że książka ta zmieniła moje poszczeganie świata

Początkowo zniechęciłem się do lekturki, ale z biegiem stron pan DeGrasse Tyson coraz zgrabniej wystawia na tacy intrygujące dane, zestawia je z innymi oraz przedstawia eksperymenty myślowe
Śmiało stwierdzam, że książka ta zmieniła moje poszczeganie świata

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
271
248

Na półkach: , ,

Nie jestem całkowicie usatysfakcjonowana po lekturze.

Już sam opis emanuje pewną arogancją i podczas czytania miałam wrażenie, że zaraz poznam mądrość samego Zbawiciela. Tyle że treść stoi z tym w wyraźnym kontraście, ponieważ poruszane tematy dotyczą głównie rzeczywistości amerykańskiej.

Poza tym uważam, że na okładce nie powinno widnieć tylko jedno nazwisko. Lista osób, które miały wpływ na powstanie książki, zamieszczona w podziękowaniach, jest zaskakująco długa.

Jeśli chodzi o samą książkę, „Gwiezdny posłaniec” to nic innego jak mieszanka szeroko zakrojonych rozważań naukowych i osobistych frustracji ukrytych pod ich płaszczykiem.

Często jednak przeważała obiektywność i było bez zarzutów. Doceniłam, że autor poprzez serię faktów — częściowo znanych jeszcze ze szkolnych czasów — starał się przekazać ogólną ideę. Ta znajomość pozwalała mi łatwo podążać za jego rozumowaniem; w przeciwnym razie można by się zagubić wśród informacji i stracić z oczu cel ich obecności. Mimo to nie znalazłam niczego, co mogłoby zrewolucjonizować mój sposób myślenia lub skłonić mnie do refleksji, bo wszystko wydawało mi się zbyt oczywiste. W każdym razie cieszę się, że dowiedziałam się czegoś nowego.

Momentami jednak autor był otwarcie zgryźliwy, prowokacyjny, powierzchowny, a czasem nawet szyderczy. Biorę pod uwagę, że pewne zachowania mogą wynikać z amerykańskiej mentalności, ale mimo to nie aprobowałam ich.

W trakcie lektury nieustannie gloryfikowano naukowe rozumowanie, sprawiając wrażenie, jakby to naukowcy powinni jako pierwsi przejąć stery świata. Nie mogłam oprzeć się myśli: czy rozumowanie oparte wyłącznie na danych obiektywnych nie zabija intuicji? Dane pochodzą z obecnych technologii, które oczywiście mają swoje ograniczenia, więc to, co obecnie nie jest mierzalne ani możliwe do zbadania, powinno być odrzucane? Na przykład Einstein wierzył w istnienie fal grawitacyjnych, ponieważ przewidywały je wzory matematyczne, ale nie miał sposobu, by je doświadczalnie potwierdzić. Dopiero sto lat później ich istnienie zostało bezpośrednio potwierdzone — co mówi samo za siebie. Być może to kwestia różnych podejść wynikających z odmiennych dyscyplin: Einstein był fizykiem teoretycznym, natomiast autor jest astrofizykiem.

Podsumowując, naprawdę nie wiem, komu mogłabym polecić tę książkę. Na oko wydaje mi się bardziej odpowiednia dla amerykańskich nastolatków, którym, po przyswojeniu w szkole różnych informacji, daje się naprzemiennie poklepanie po ramieniu lub pacnięcie w głowę, by zachęcić ich do spojrzenia na świat z różnych perspektyw. W nadziei, że zaczną więcej myśleć i może wprowadzą jakieś zmiany.

Nie jestem całkowicie usatysfakcjonowana po lekturze.

Już sam opis emanuje pewną arogancją i podczas czytania miałam wrażenie, że zaraz poznam mądrość samego Zbawiciela. Tyle że treść stoi z tym w wyraźnym kontraście, ponieważ poruszane tematy dotyczą głównie rzeczywistości amerykańskiej.

Poza tym uważam, że na okładce nie powinno widnieć tylko jedno nazwisko. Lista osób,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
30
24

Na półkach:

Mało nauki i miesą zamiast tego autor politykuje naczym się niezna bo np myli lewice z liberalizmem
A dotego Tyson przypomina twety których nie powinien publikować ale i tak je przypomni
Coś się można dowiedzieć ale niezbyt dużo

Mało nauki i miesą zamiast tego autor politykuje naczym się niezna bo np myli lewice z liberalizmem
A dotego Tyson przypomina twety których nie powinien publikować ale i tak je przypomni
Coś się można dowiedzieć ale niezbyt dużo

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

450 użytkowników ma tytuł Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej na półkach głównych
  • 283
  • 163
  • 4
89 użytkowników ma tytuł Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej na półkach dodatkowych
  • 63
  • 6
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Neil deGrasse Tyson
Neil deGrasse Tyson
Amerykański astrofizyk i popularyzator nauki. Jest dyrektorem Hayden Planetarium przy American Museum of Natural History na Manhattanie. W latach 2006-2011 prowadził edukacyjny program telewizyjny o tematyce popularnonaukowej NOVA ScienceNow, nadawany na antenie amerykańskiej stacji PBS. Był wielokrotnym gościem takich programów telewizyjnych jak "The Daily Show", "The Colbert Report" oraz "Real Time with Bill Maher". Od 2009 roku prowadzi cotygodniową audycję radiową "StarTalk". Jest twórcą serialu popularnonaukowego "Cosmos: A Spacetime Odyssey". To duchowy spadkobierca kultowego serialu "Cosmos: A Personal Voyage", nadawanego w 1980 na antenie PBS, prowadzonego przez Carla Sagana. W 2019 roku zostanie wyemitowany sequel do serialu pod tytułem "Cosmos: Possible Worlds". Od jego nazwiska pochodzi nazwa planetoidy (13123) Tyson. W 2016 pojawił się w filmie Zoolander 2 (występ cameo).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Góra pod morzem Ray Nayler
Góra pod morzem
Ray Nayler
Czasem zastanawiam się, co kryją podmorskie tonie. Wiecie, że według różnych szacunków zbadane zostało mniej niż 5% całego światowego oceanu? Ray Nayler zadaje kilka zasadnych pytań w swojej książce. Po pierwsze – czy istoty rozumne i mające możliwość komunikacji mogłyby rozwinąć się w oceanie? Pomysł zasadza się na rozwoju ośmiornic, które powszechnie znane są ze swojej inteligencji i próbie kontaktu korporacji DIANIMA z zamieszkującymi u wybrzeży Wietnamu głowonogami. Świat przedstawiony przez autora to jednocześnie wizja postapokaliptyczna – kraje zostały strawione przez wojnę, jednocześnie do tego dochodzi szybki postęp technologiczny – przede wszystkim związany z cybernetyką i androidami. I to drugi problem, który jest w centrum zainteresowania. Pojawiają się powszechnie spotykane w literaturze sf pytania: czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Kiedy tworzy się świadomość? Jak ją określić? Chociaż wiele pomysłów, które przedstawia autor są ciekawe, to potknął się w kilku miejscach i trochę odebrało mi to przyjemność z odbioru tej lektury. Po pierwsze – stateczność akcji. Nayler de facto bawi się kilkoma konwencjami – thrillerem, hard sf, elementami szpiegowskimi – ale nie potrafi tego amalgamatu złożyć w jedno. W książce występują trzy wspólne wątki, które tylko pobieżnie się ze sobą schodzą i chociaż wszystkie są rozwiązywane, to równie dobrze mogłyby funkcjonować oddzielnie. Mało tego, usuwając którykolwiek z nich nie stracimy w zasadzie płynności narracji. Po drugie – płytkość zadanych pytań. Nie zrozumcie mnie źle, wiele z aspektów poruszonych przez autora jest ciekawych i istotnych, tylko były one już realizowane przez wielu autorów w wielu książkach na przestrzeni kilkudziesięciu lat – ale przede wszystkim było to robione lepiej. I po trzecie – strasznie mi się ta książka dłużyła.Nie wiem, czy wynikało to z tłumaczenia czy z formy oryginału. W ostatecznym rozrachunku książka była po prostu ok. Kilka pytań było istotnych ale wykonanie było poprawne. Czy to źle? Nie. Ale trochę za mało na zachwyt.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na62 miesiące temu
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena Reid Mitenbuler
Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena
Reid Mitenbuler
Poznajemy dwumetrowego wielkoluda z rudą brodą i to Duńczyka, który przez dwadzieścia lat czynił z Grenlandii swój dom, a z lodu – swój żywioł. Reid Mitenbuler w biografii „Najciekawszy człowiek na świecie” kreśli portret Petera Freuchena z rozmachem godnym jego monumentalnej sylwetki. To opowieść o człowieku, który nie mieścił się w żadnych ramach, a jego życie było tak nasycone przygodą, że wystarczyłoby na tuzin innych życiorysów. Moja ocena 8/10 wynika z faktu, że autorowi udało się okiełznać ten żywioł i ubrać go w rzetelną, a jednocześnie porywającą formę literacką. Plusy publikacji i sylwetka giganta Największą zaletą książki jest jej niezwykła dynamika. Mitenbuler nie pozwala czytelnikowi na nudę, prowadząc go przez arktyczne pustkowia, hollywoodzkie bankiety i mroczne czasy II wojny światowej. Poznajemy Freuchena jako polarnika i odkrywcę, który poślubił Inuitkę Navaranę Mequpaluk, wchodząc głęboko w kulturę jej ludu nie jako kolonizator, lecz jako uczeń i partner. To jeden z najmocniejszych punktów biografii – opis antropologicznej wrażliwości Freuchena, który potrafił dostrzec mądrość tam, gdzie inni widzieli „dzikość”. Freuchen jawi się jako postać renesansowa w najbardziej ekstremalnym wydaniu. Był kupcem, pisarzem, dziennikarzem, a nawet filmowcem. Pisał scenariusze, a w oscarowym filmie „Eskimo” nie tylko pełnił rolę konsultanta, ale i sam zagrał, uwieczniając na taśmie swoją charyzmę. Mitenbuler świetnie oddaje ten dualizm: z jednej strony surowy twardziel, który własnoręcznie (używając zamarzniętych odchodów jako dłuta!) wydostał się z lodowej pułapki, z drugiej – intelektualista błyszczący w europejskich salonach. Kolejnym plusem jest ukazanie późniejszych lat Freuchena, kiedy to podróżował po Stanach Zjednoczonych i Europie, stając się żywą legendą. Autor z humorem opisuje jego występ w teleturnieju „The $64,000 Question”, gdzie jako ekspert od siedmiu mórz wygrał główną nagrodę, stając się ulubieńcem amerykańskiej opinii publicznej. Nie brakuje też wątków dramatycznych – Freuchen aktywnie działał w duńskim ruchu oporu podczas wojny, trafiając do niewoli, z której, rzecz jasna, zdołał uciec. Książka zasługuje na wysoką notę, ponieważ Mitenbuler unika pułapki bezkrytycznej hagiografii. Choć Freuchen jest postacią fascynującą, autor dostrzega jego egoizm, momentami trudny charakter i cenę, jaką za jego styl życia płaciła rodzina. To biografia pełnowymiarowa, mięsista i doskonale osadzona w kontekście historycznym – od złotej ery eksploracji polarnej po narodziny popkultury. Niewielki niedosyt pozostawia jedynie pewna skrótowość w opisie niektórych wypraw naukowych na rzecz bardziej „filmowych” anegdot. Niemniej, to lektura obowiązkowa dla każdego, kto czuje się przytłoczony małością współczesnego świata. Peter Freuchen przypomina nam, że granice istnieją tylko w naszych głowach, a świat jest tak ciekawy, jak bardzo my jesteśmy gotowi na jego podbój. To literacki pomnik postawiony człowiekowi, który żył na własnych warunkach, od mroźnej Thule po blask fleszy Nowego Jorku.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji Ed Conway
Skarby Ziemi. Sześć surowców, które zadecydują o przetrwaniu naszej cywilizacji
Ed Conway
Oto sześć surowców, na których Ed Conway opiera swoją fascynującą opowieść o fundamentach współczesności: piasek, sól, żelazo, miedź, ropa naftowa oraz lit. Te pozornie pospolite substancje stanowią kręgosłup naszej cywilizacji, a ich zrozumienie pozwala spojrzeć na historię i przyszłość ludzkości z zupełnie nowej perspektywy. W swojej książce „Skarby Ziemi” Conway wykonuje tytaniczną pracę, za którą przyznaję mu mocne 8/10. To reportaż totalny, który zabiera nas w miejsca zazwyczaj niedostępne dla oka przeciętnego konsumenta: od ultra-czystych kopalni kwarcu w Karolinie Północnej, przez gigantyczne huty stali, aż po solniska w Ameryce Południowej. Autor nie tylko opisuje procesy wydobywcze, ale przede wszystkim tłumaczy skomplikowaną sieć zależności, która sprawia, że bez piasku o specyficznej ziarnistości nie mielibyśmy ani wieżowców, ani procesorów w naszych smartfonach. Największą siłą tej książki jest sposób, w jaki Conway demitologizuje naszą „cyfrową” rzeczywistość. Często wydaje nam się, że żyjemy w świecie niematerialnym, opartym na chmurze i algorytmach. Autor brutalnie przypomina, że każda linijka kodu i każde połączenie wideo wymagają fizycznego podłoża: miedzianych kabli, krzemowych wafli i ogromnych ilości energii. Lektura uświadamia, że przejście na „zieloną energię” wcale nie oznacza ucieczki od górnictwa – wręcz przeciwnie, wymaga ono jeszcze intensywniejszej eksploatacji złóż litu czy miedzi niż kiedykolwiek wcześniej. Książka jest napisana stylem niezwykle przystępnym nawet dla laika, niemal przygodowym. Conway ma dar opowiadania o skomplikowanych procesach chemicznych i geologicznych w sposób, który angażuje emocjonalnie. Kiedy opisuje trudności w uzyskaniu idealnie czystego krzemu, czytelnik zaczyna doceniać technologię nie jako magię, ale jako owoc wieków ludzkiej determinacji i walki z materią. To właśnie ta historyczna perspektywa – łączenie epoki brązu z nowoczesną elektroniką – sprawia, że „Skarby Ziemi” czyta się jednym tchem. Dlaczego jednak 8, a nie 10? Mimo ogromnej wiedzy, Conway momentami zbyt mocno skupia się na detalach technicznych, co może nieco nużyć czytelnika mniej zainteresowanego inżynierią. Ponadto, choć autor dotyka kwestii ekologicznych i geopolitycznych, chwilami odnosi się wrażenie, że optymizm technologiczny przesłania mu mroczniejsze aspekty eksploatacji planety. Brakuje tu nieco głębszej refleksji nad etycznymi kosztami wydobycia w krajach trzeciego świata, choć autor ich całkowicie nie ignoruje. „Skarby Ziemi” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak działa świat. To książka o pokorze wobec zasobów, które uważamy za oczywiste, i o niebezpiecznej kruchości łańcuchów dostaw. Ed Conway udowadnia, że niezależnie od tego, jak bardzo zaawansowani się staniemy, nasze przetrwanie zawsze będzie zależeć od tego, co uda nam się wygrzebać z ziemi pod naszymi stopami. To trzeźwiące, błyskotliwe i niezwykle potrzebne dzieło, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na przedmioty codziennego użytku. Od teraz zwykła szczypta soli czy kawałek szkła nigdy nie będą już dla Ciebie tym samym.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na84 dni temu
Rękopis Hopkinsa R. C. Sherriff
Rękopis Hopkinsa
R. C. Sherriff
Można faktycznie tę książkę postrzegać jako profetyczną, ale pamiętajmy, że została ona opublikowana w 1939 roku. Ludzkość zresztą doświadczała w swojej historii wielości wszelkiego rodzaju katastrof, więc kolejna nie powinna dziwić, choć rzecz jasna nie były to raczej katastrofy kalibru "końca świata". Choć zawsze nas nimi straszono, ale czy faktycznie w nie wierzono? Przecież nawet Noemu ludzie nie uwierzyli, kiedy ostrzegał przed potopem... Zatem "Rękopis Hopkinsa" przedstawia faktycznie ludzką naturę, taką jaką ona jest, bo raczej w tej naturze nie leży bohaterskie stawianie czoła nieszczęściom i ratowanie ludzkości. Takie rzeczy tylko w filmach. Bardziej normalne reakcje to niedowierzanie, wypieranie, negowanie, wyśmiewanie, lekceważenie, chowanie głowy w piasek, egoizm, także negocjowanie z losem. W tym katalogu ludzkich postaw, jakie pokazał Sheriff brakowało mi tylko ewidentnych panikarzy biegających po ulicach oraz proroków apokalipsy, namawiających do pokuty za grzechy w obliczu gniewu bożego... Także reakcja władz jest typowa - rząd, jak to rząd robi wszystko, by "nie siać paniki" i by społeczeństwo nie poddało się chaosowi. Poza tym opowieść Hopkinsa cechują też typowo brytyjskie cechy, czyli stoickie, tudzież humorystyczne podejście do wyroków losu oraz umiłowanie swoich małych ojczyzn (my home is my Castle) i tradycyjnego wiejskiego stylu życia. Hopkins jest może trochę zadufany w sobie, ale z wszystkich powyższych względów postawy głównego bohatera wcale nie odbierałam jako wyraz głupoty czy zaściankowości (gość martwi się o swoje kury, kiedy nadchodzi koniec świata) ale jako naturalną postawę w obliczu czegoś przerażającego i trudnego do zrozumienia. Próbę chronienia swojego małego kawałka świata i szybką umiejętność przystosowania się tak naprawdę. Zresztą, zastanówmy się szczerze: jak sami byśmy zareagowali na wiadomość, że rychło nas świat zostanie unicestwiony (jak reagujemy??)? Poddalibyśmy się rozpaczy czy optymizmowi, że jednak "nic się nie stanie"? Co byśmy zrobili, jak byśmy wykorzystali pozostały nam czas? Czy chciałoby się nam pracować? Czy schowalibyśmy się w ciemnym kącie i zamartwiali (i co by to zmieniło?). Warto zadać sobie takie pytania, zamiast oceniać bohaterów z perspektywy kogoś, komu wydaje się, że nigdy takiej sytuacji nie doświadczy (a w dzisiejszych czasach wydaje się to coraz mniej pewne). Czy sam/a nie okazał(a)bym się małostkowym ignorantem? Prowadzenie życia "jak zwykle", ale z pełną świadomością tego, co ma się wydarzyć i pomimo tego, wydaje mi się w takich okolicznościach właśnie świadczyć o sile charakteru. I paralela z katastrofą klimatyczną nie jest tu do końca właściwa, ponieważ ta ostatnia jest zbyt odłożona w czasie, trudna do wyobrażenia i nie nastąpi w wyniku jednego nagłego wydarzenia. Mamy też więcej możliwości działania i zapobieżenia jej. Z drugiej strony taki charakter tej katastrofy powoduje tylko wzmocnienie takich postaw, jak negacja, bierność, no i prowadzenie szkodliwego "business as usual". Podobieństwo widzę także w zjawisku "antycypacji żałoby" doświadczanej przez Hopkinsa, czyli żalu za tym, że ten świat, który znamy i kochamy się kończy... Wreszcie genialny zwrot akcji na koniec, ukazujący, że największą katastrofę to sprowadzamy na siebie my sami. Ciekawe co autor myślał (w kontekście tego, co napisał) po tym, jak rozpętała się II wojna światowa...
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na71 miesiąc temu
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii Geoffrey Cain
Doskonałe państwo policyjne. Wyprawa w głąb chińskiej inwigilacyjnej dystopii
Geoffrey Cain
Obok Tybetańczyków najbardziej prześladowaną mniejszością w Chinach są Ujgurzy. Zamieszkują oni region Sinciang i wyznają islam. Poddawani są ciągłym represjom przez reżim komunistyczny, zaś każdy ich krok, gest, słowa są rejestrowane przez wszechobecne kamery, czujniki oraz systemy skanowania twarzy. Około dwóch milionów Ujgurów jest uwięzionych w obozach reedukacyjnych, gdzie poddawani są ciężkiej, niewolniczej pracy oraz praniu mózgu. Ich dziedzictwo kulturowe i cywilizacyjne jest niszczone przez władze chińskie. Sinciang stał się poligonem doświadczalnym w którym komuniści zaczęli testować obsługiwany przez sztuczną inteligencję system oceny społecznej oraz technologie służące inwigilacji obywateli. Z czasem pojawiły się one w całym kraju i do dnia dzisiejszego pozwalają służbom i politykom w pełni kontrolować życie wszystkich mieszkańców Państwa Środka oraz karać tych, którzy odważą się wyrazić sprzeciw wobec władzy nie tolerującej odstępstw od założonej przez siebie normy, indywidualizmu oraz wolnomyślicielstwa. "Doskonałe państwo policyjne" ukazuje w pełni obraz współczesnych Chin do złudzenia przypominający wizję świata z "Roku 1984" Orwella oraz "Nowego, wspaniałego świata" Huxleya. Obywatele pozbawieni są tam prawa do swobodnego spędzania własnego czasu oraz wyrażania własnego zdania. Poddawani permanentnej kontroli, żyją w ciągłym strachu przed Wielkim Bratem czuwającym nad ich życiem przez 24 godziny na dobę. Technologia, która rzekomo ma służyć bezpieczeństwu jest bowiem konstruowana przeciwko obywatelom. Niektóre państwa oraz organizacje międzynarodowe wzorują się na Chinach, wprowadzając u siebie cyfrowy totalitaryzm i rozbudowując systemy oparte na sztucznej inteligencji, których celem jest ograniczanie swobód obywatelskich i informowanie służb o zachowaniach uznawanych za przejaw nieposłuszeństwa wobec reżimu. Reportaż ten porusza również temat Ujgurów - mniejszości prześladowanej przez chińskie władze, które dążą do wyrugowania ich historii, tradycji, języka i kultury. Media mainstreamowe rzadko też wspominają o tym, iż uwięzieni w obozach reedukacyjnych Ujgurzy są wykorzystywani do niewolniczej pracy (m.in. budowy paneli fotowoltaicznych),zaś ci, którym udaje się uciec za granicę padają ofiarą gróźb i szantaży ze strony komunistycznej jaczejki. Wielu ujgurskich działaczy bezskutecznie woła o pomoc w ocaleniu ich mniejszości od całkowitej zagłady oraz nadaniu im prawa do samostanowienia. O rozbudowanym systemie inwigilacji w Chinach czytałem już kilka lat temu w różnych artykułach oraz słuchałem na ten temat podcastów. Już wtedy temat ten mocno mną wstrząsnął. Jednakże po lekturze tego reportażu jestem jeszcze bardziej przerażony tym, jak władze chińskie traktują Ujgurów oraz swoich obywateli, odmawiając im prawa do wolności oraz nadmiernie ingerując w ich życie prywatne. Książka ta zmusiła mnie do przemyśleń nad tym, jak przerażająca może okazać się dla nas najbliższa przyszłość. Świat znany do tej pory z filmów i książek science fiction zaczyna się niestety realizować na naszych oczach. Polecam.
Maras - awatar Maras
ocenił na95 miesięcy temu
Pyłek w Oku Boga Larry Niven
Pyłek w Oku Boga
Larry Niven Jerry Eugene Pournelle
Powieść z 1974 roku, a bohaterowie korzystają z "komputerów kieszonkowych", którymi nagrywają przeróżne sytuacje, a następnie zapisują ją w sieciach komputerowych - sieci komputerowej statku kosmicznego, budynku na planecie, wreszcie w publicznej sieci całego państwa... Zresztą jedna z bohaterek (a właściwie: jedyna bohaterka) łapie się na tym, że za dużo czasu spędza z komputerem kieszonkowym w ręku. Ot, wizjonerstwo. Natomiast pod wieloma względami ta monumentalna powieść science fiction o pierwszym kontakcie stoi w sprzeczności z dzisiejszymi czasami. Jest celowo retrofuturystyczna - o ile opisywana technologia względnie poszła do przodu, o tyle warstwa socjologiczna się cofnęła. I tak miejsce kobiet w społeczeństwie przypomina konserwatywną Ameryką lat 50., a Imperium Ludzkości rządzi arystokracja, z oczywistą megalomanią tytułów. Czułem, jakbym czytał "Honor Harrington", ale nieco bardziej na poważnie. Taką konwencję trzeba kupić, co nie jest łatwe. Choć rzeczywiście podejście autorów do jedynej kobiety na statku jest mocno problematyczne, postać Sally trudno jest jakkolwiek obronić nie tylko z dzisiejszej, ale i jakiejkolwiek perspektywy. Jeśli chodzi o główną warstwę, czyli powieść o pierwszym kontakcie, to jest ona bardzo dobra. Oczywiście obcy okazują się być dość bliscy ludziom, ale jednak na tyle obcy, aby ciekawie się o nich czytało. Autorzy ciekawie grają relatywizmem moralnym. Dużą zaletą powieści jest spokojne tempo, dzięki któremu wszystkiemu udaje się wybrzmieć. Największa wada to natomiast wspomniane już postacie, na czele z Sally, ale też Roderickiem Blainem, który może i jest zajebisty, ale tylko w warstwie deklaracji autorów. Zdecydowanie nie żałuję, że przeczytałem. To bardzo dobre SF, które zostanie w mojej pamięci na dłużej. Są dużo lepsze powieści o pierwszym kontakcie, ale nie ma ich znowuż aż tak wiele. Serdecznie polecam, choć podczas lektury trzeba wziąć poprawkę na rok napisania - od 1974 r. minęło już wiele dekad, a w świecie literatury SF były to wręcz eony. Stąd dla wielu czytelników "Pyłkowi w oku Boga" może być bliżej do ramotki.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na83 dni temu
Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie David Nutt
Pić czy nie pić? Co nauka mówi o wpływie alkoholu na zdrowie
David Nutt
To NIE jest książka potępiająca alkohol i jego użytkowników. Autor nie ma złudzeń – pijemy od tysiącleci i nie przestaniemy, pomimo pełnej świadomości konsekwencji, pomimo osobistych doświadczeń i niezliczonych dowodów na toksyczność alkoholu dla jednostki oraz na jego szkodliwość społeczną. Mając tę świadomość autor nie stara się swoich czytelników przekonać do abstynencji, ale do odpowiedzialnego picia. Przede wszystkim szczegółowo opisuje wpływ alkoholu na całe ciało i poszczególne organy. Dużo miejsca poświęca jego oddziaływaniu na neuroprzekaźniki. Ale to nie wszystko – czytelnik dostaje też garść porad, które mogą mu pomóc zoptymalizować używanie alkoholu w taki sposób, aby zrównoważyć negatywne konsekwencje i pozytywne odczucia związane ze stanem upojenia. Chyba najbardziej szokujące są jednak rozdziały odsłaniające mechanizm, za sprawą którego alkohol, będący de facto narkotykiem i wyrządzający więcej szkód niż heroina czy mefedron, pozostaje nadal legalny, podczas gdy w większości krajów trzeba się liczyć z konsekwencjami prawnymi za palenie marihuany. Jak zwykle chodzi o pieniądze, które szerokim strumieniem płyną do skarbu państw od przemysłu alkoholowego. I nie ma przy tym znaczenia, że na leczenie konsekwencji picia pochłania znacznie więcej środków. Ogromną zaletą tej książki jest to, że skorzysta z niej każdy: zarówno abstynent czy osoba pijąca okazjonalnie, która utwierdzi się w swoich wyborach, jak i ci, którzy z piciem przesadzają a nawet uzależnieni, którzy poszukują zrozumienia, wsparcia i pomocy.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na76 miesięcy temu

Cytaty z książki Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej

Więcej
Neil deGrasse Tyson Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej Zobacz więcej
Neil deGrasse Tyson Gwiezdny posłaniec. Nasza cywilizacja z perspektywy kosmicznej Zobacz więcej
Więcej