Finnegans Wake

Okładka książki Finnegans Wake autora James Joyce,
Okładka książki Finnegans Wake
James Joyce Wydawnictwo: Wordsworth Classics, Ware literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wydania:
2012-01-01
Język:
angielski
Inne
Średnia ocen

10,0 10,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Finnegans Wake w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Finnegans Wake

Średnia ocen
10,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Finnegans Wake

avatar
154
137

Na półkach:

Przeczytałem wszystkie opinie o tej książce, 25 opinii i uważam, że te osoby padły ofiarą medialnej zachęty jakoby tłumacz Finnegans Wake (tak nie Finneganów Trenu) " ubił bestię" albo złamał kod Joyce'a. Oczywiście jest to bzdura, która nie została rzetelnie sprawdzona z tekstem angielskim i polskim. FW jest traktowane przez literaturoznawców jako tzw."dzieło otwarte" czyli możliwa jest wielość interpretacji tej książki. Jako że tłumaczenie z oryginału na inny język jest już interpretacją, to mamy trafne i złe interpretacje. Tłumaczenie Bartnickiego zaliczyłbym do tej drugiej kategorii. Dlaczego? Jak wiele osób wskazało w swoich opiniach, że jest to bełkot. Nie do końca jest to prawda, choć rzeczywiście w wielu miejscach jest to tłumaczenie zupełnie niezrozumiałe, bo tłumacz poszedł za głosem swojej próżności i trochę pofantazjował , odszedł daleko od tekstu w języku finnegańskim. Tak, to jest stworzony przez Joyce'a zupełnie nowy język na potrzeby tego tekstu. Na stronie 489 tekstu FW mamy: "This nonday diary, this allnights newseryreel". Bartnicki to przełożył tak: " To niedzienny pamiętnik, to allonocna nowinka rymowana". Można to tak ująć: Ten pamiętnik nie dotyczy dnia, to kronika filmowa całych nocy". Tak też dzieje się , bo technika filmowa jest przez Joyce'a wykorzystywana do budowy tego dzieła. Niektóre fragmenty tekstu odpowiadają scenom lub sekwencjom i dialogom w filmie w jego literackiej wersji, stąd tyle problemów, o czym to jest. Gubimy się, bo wiele dzieje się w obrębie jednego rozdziału. Scena przechodzi w scenę, bohaterowie zmieniają swoje tożsamości. Rozbawił mnie fragment FW przełożony na gwarę śląską. Sprawdziłem ten fragment i znowu fantazja wzięła górę nad rzetelnością przekładu. Na pewno Bartnicki to zdolny człowiek, ma wiele ciekawych pomysłów na literaturę, ale w tym wypadku to "bestia ubiła jego". Joyce nie ma szczęścia do tłumaczy. Jest przekładany po partyzancku, wybrane utwory oddzielnie, a jest to autor, który pisał swoje teksty jako kolejne etapy jego rozwoju literackiego, każdy kolejny miał inną kompozycję . Trzeba znać wszystkie jego książki i tłumaczyć je w pewnej kolejności. Powinna to zrobić jedna osoba i to na pewno znawca twórczości Joyce'a. W Finnegans Wake jest wiele odniesień do innych utworów autora "Dublińczyków", stąd trzeba znać te jego teksty, bez tego FW jest nieczytelny dla odbiorcy i nie zabawy literackiej, bo Joyce trawestował swoje teksty, miał specyficzne poczucie humoru i nie należy traktować jego tekstu śmiertelnie poważnie . Finnegans Wake to literacka hucpa i żart, dlatego tytuł 'Finneganów Tren" gubi prześmiewczy charakter tego utworu. Finn Again drogi czytelniku , Time Again, wszyscy jesteśmy Finneganami.

Przeczytałem wszystkie opinie o tej książce, 25 opinii i uważam, że te osoby padły ofiarą medialnej zachęty jakoby tłumacz Finnegans Wake (tak nie Finneganów Trenu) " ubił bestię" albo złamał kod Joyce'a. Oczywiście jest to bzdura, która nie została rzetelnie sprawdzona z tekstem angielskim i polskim. FW jest traktowane przez literaturoznawców jako tzw."dzieło otwarte"...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
428
127

Na półkach:

(opinia o oryginale) Czytać wraz ze spolszczeniem, równolegle, i bez presji na zrozumienie wszystkiego (a wręcz czegokolwiek),a dla czysto-perwersyjnej przyjemności. Prawdopodobnie nie ma lepszej literackiej jazdy. Co ciekawe lektura oryginału, nawet w formie zdań czy akapitów, czasem rozjaśnia lekturę spolszczenia. Dzieje się tak dlatego, że tak wieloznaczna i wielojęzyczna książka nie ma prawa być przełożona na jakikolwiek inny zmodyfikowany język bez określonych wyborów. Zwyczajnie, nie da się znaleźć odpowiednika na wszelkie znane czy widziane okotłumaczem sensy w "angielskim" Joyce'a, zatem tłumacz jest skazany na wybór mniejszego zła lub wręcz własną interpretację. Nie z każdą trafi pod nasze gusta czy wiedzę. Nawet znając słabo język angielski, szybko natrafimy na zdanie/zwrot/ogólny sens, który inaczej niż tłumacz pojmiemy, na dodatek mamy do tego prawo i jest to zwyczajnie opłacalne. Dlatego nie bać się Szaleństwa Joyce'a w oryginale, tylko śmiało wertować wraz z oryginałem, to znakomite uzupełnienie/rozszerzenie. Bywają też fragmenty, że nic a nic nie zrozumiemy w klasycznym sensie, za to melodia i jej nastrój trafia do nas znakomicie (FW to też muzyka itd itp). Ta melodyjność jest nie do odtworzenia za każdym razem, więc też dlatego warto. Z innej beczki, tłumaczenie K. Bartnickiego jest wyjątkowo melodyjne i łatwe w czytaniu w sensie potoczystości narracji, w porównaniu z innymi próbami tłumaczeń fragmentów FW, jakie były przed nim. Dla super maniaków polecam też posłuchać nagrania (chyba na płycie szelakowej, 78 obrotów - jest na youtube) Joyce'a fragmentu Anna Livia Plurabelle... Fajnie słychać charakterystyczny angielski (to akcent irlandzki? nie wiem, ale fajny, jakby Niemiec gadał po angielsku, tak twardawo). Czytać czytać i mieć radochę. Nie stawiać na rozumienie w klasycznym sensie, a na ogromne współtworzenie; dopowiadanie do otwartego dzieła w nurcie interpretacji Eco.
Pisane po połowie butelka rumu, za głupstwa przepraszam. Albo nie! nie przepraszam. Czytać FW w w oryginale!
Tu nie trzeba mieć mózgu geniusza, ale luzackie podejście + umiejętność czerpania funu bez schematyzacji czy wręcz konkretyzacji dzieła literackiego. To w niejednym przypadku dar wyższy niż akademickie rozkładanie włosa na czworo w tempie kartka raz na miesiąc. Ogólnie narkotyk literacki wymagający relatywistycznego podejścia do wielu kwestii zazwyczaj niepodlegających poza zaawansowaną i otwartą, nowoczesną krytyką rozważaniu przez zwykłego czytelnika. Naprawdę, ten riverrrrrrrun płynie i jak wciągnie, to nie wyciąga na rzekibrzeg, ale nie chce się wyjść do końca. Tylko podnieść czasem główkę po powietrze i znów jazda z prądem, co rwie mocno dając czuć w jak wielkiej przygodzie ze słowami się jest.

W rzece jest sporo miejsca. Większość zanurzy stopę i spierdala: rześka zdrowa woda; cóż szkoda, haha.

(opinia o oryginale) Czytać wraz ze spolszczeniem, równolegle, i bez presji na zrozumienie wszystkiego (a wręcz czegokolwiek),a dla czysto-perwersyjnej przyjemności. Prawdopodobnie nie ma lepszej literackiej jazdy. Co ciekawe lektura oryginału, nawet w formie zdań czy akapitów, czasem rozjaśnia lekturę spolszczenia. Dzieje się tak dlatego, że tak wieloznaczna i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
76
9

Na półkach:

Nie oszukujmy się - to zwykły bełkot.

Nie oszukujmy się - to zwykły bełkot.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

967 użytkowników ma tytuł Finnegans Wake na półkach głównych
  • 842
  • 106
  • 19
117 użytkowników ma tytuł Finnegans Wake na półkach dodatkowych
  • 72
  • 21
  • 7
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Ocena 6,5
Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Okładka książki Angielski. The Dubliners = Dublińczycy. Poziom B2-C1 Joanna Brodziak, Marcin Frankiewicz, James Joyce
Ocena 7,3
Angielski. The Dubliners = Dublińczycy. Poziom B2-C1 Joanna Brodziak, Marcin Frankiewicz, James Joyce
James Joyce
James Joyce
Irlandzki pisarz tworzący w języku angielskim, jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku. Urodził się w katolickiej rodzinie Johna Stanislaua Joyce’a i Mary Jane Joyce w Rathgar, dzielnicy Dublina. Był najstarszym z dziesięciorga rodzeństwa, z których dwoje umarło na tyfus. Rodzina Joyce’a, poza krótkim okresem dobrobytu, żyła w nędzy. Rodzice posłali Jamesa do szkoły jezuickiej Clongowes Wood College. Joyce miewał lęki już od czasów młodości. Lęk przed psami spowodowany był atakiem jednego z tych czworonogów. Miał również lęki przed burzami z piorunami i przed morzem. W pewnym okresie zaczął bać się wiary. Już w młodym wieku postanowił zostać pisarzem. W 1891 roku Joyce napisał wiersz ku czci Charlesa Parnella, „niekoronowanego króla Irlandii” pod tytułem Et tu Healy. Jego ojciec wydrukował to dziełko i wysłał do Biblioteki Watykańskiej, a w listopadzie tego roku opublikował je w „Stubbs Gazette”. W 1893 ojciec zrezygnował z pracy, co stało się powodem nędzy rodzinnej i zmusiło młodego Joyce’a do nauki w domu. W tym czasie ojciec John popadł w alkoholizm, James opisywał to później w opowiadaniach Dublińczycy. Następnie James przeniesiony został do szkoły jezuickiej Belvedere. W wieku 16 lat porzucił wiarę. Odmówił wtedy swojej matce przyjęcia komunii w czasie Wielkanocy, co opisał również w swej autobiograficznej książce Portret artysty z czasów młodości. Tłumaczył to swoim strachem przed ewentualną prawdziwością religii. Pomimo nieprzyznawania się do wiary, studiował namiętnie filozofię św. Tomasza z Akwinu, którego estetyka była podstawą filozoficzną jego twórczości. Gdy miał 17 lat, wielki wpływ wywarła na niego lektura dzieł Henryka Ibsena. Na studiach jako jedyny nie krytykował dramatów Williama Butlera Yeatsa, oskarżanego o czary i brak patriotyzmu. Powtarzał wielokrotnie, także w swoich książkach, że nie będzie służył rzeczom, w które nie wierzy, choćby była to religia, ojczyzna czy rodzina. Prowadził bardzo rozwiązłe życie. Od 1898 studiował filologię i filozofię na uniwersytecie w Dublinie (University College Dublin),ucząc się włoskiego, francuskiego i staroangielskiego. Po napisaniu Świętego Oficjum w 1902 przerwał studia medyczne w Dublinie i wyjechał pierwszy raz do Paryża. W 1904 opuścił Irlandię udając się do Triestu wraz z Norą Barnacle, swą późniejszą żoną. Mieszkał w Zurichu i Paryżu. Pisał wtedy Stefana bohatera, którego uznał za dzieło nieudane, a większość rękopisu spalił. Jego kolejną próbą opisania siebie był Portret artysty z czasów młodości, który wydał w 1904 roku. W postaci Stefana Dedalusa (znanej także ze Stefana bohatera i Ulissesa) autor zawarł swoje życie i credo. Zurych i Triest W roku 1904 przeniósł się do Zurychu. Uczył tam w szkole językowej Berlitz. Wysłany do Triestu zaczął pisać Ulissesa. Jednym z jego uczniów był Italo Svevo – włoski pisarz, którego twórczość została odkryta w latach 50. XX wieku. Następnie uczył w Puli, do czasu gdy Austriacy, po wykryciu siatki szpiegowskiej, postanowili wysiedlić wszystkich obcych. Po roku Nora urodziła Giorgio (w domu Joyce’ów mówiło się po włosku, stąd włoska wersja imienia). Często pomagał mu jego młodszy brat, Stanisław Joyce, którego w książkach James opisuje jako natręta. Po urodzeniu Giorgia Stanisław chciał dołączyć do Joyce’ów w Trieście. Stanisław opiekował się starszym bratem dbając o jego zdrowie (Joyce sięgał po alkohol jak jego ojciec). W 1906 roku Joyce przeniósł się do Rzymu, gdzie pracował w miejskim banku. Rzym jednak mu się nie spodobał, wrócił więc do Triestu, gdzie w 1907 roku Nora urodziła córkę, Łucję. W 1908 roku Joyce’owie odwiedzili Irlandię. James przedstawił syna Johnowi Joyce’owi, a Nora odwiedziła rodzinę w Galway. W 1912 James jeszcze raz odwiedził Dublin, gdzie wydał Dublińczyków. W 1915 roku zamieszkał w Zurychu. Często bywał w kawiarniach, gdzie spotkać można było między innymi Lenina. Słynny krytyk Ezra Pound zapoznał wtedy Joyce’a ze znaną wydawczynią, emancypantką Harriet Shaw Weaver, która później wydała w Paryżu jego Ulissesa. Pewnego dnia Joyce miał silny krwotok z oka. Po pewnym czasie musiał założyć opaskę, a jego wzrok z roku na rok się pogarszał, aż ostatecznie stracił go zupełnie. Od 1917 do 1930 przeszedł 25 operacji okulistycznych. W tym czasie jego córka Łucja zachorowała na schizofrenię. Jedynym napisanym wtedy dziełem był Finnegans Wake. Życie skończył w Zurychu, gdzie – jak mówiono – „zmarł pijany, ślepy i bez grosza”. Wiele źródeł podaje, że był chory na syfilis i być może to, mimo leczenia, wyniszczyło mu organizm. Zmarł na zapalenie otrzewnej o drugiej rano, 13 stycznia 1941 roku, przed utratą świadomości mówiąc „Czy nikt nie rozumie?”. Zwłoki skremowano na Fluntern Cemetery. Po śmierci odnaleziono rękopis zatytułowany Giacomo Joyce, który został wydany dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Finnegans Wake

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Finnegans Wake