rozwińzwiń

Komandosi z Nawarony

Okładka książki Komandosi z Nawarony autora Alistair MacLean, 9788325001391
Okładka książki Komandosi z Nawarony
Alistair MacLean Wydawnictwo: Książnica Seria: Książnica kieszonkowa kryminał, sensacja, thriller
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Książnica kieszonkowa
Tytuł oryginału:
Force 10 From Navarone
Data wydania:
2007-06-01
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788325001391
Tłumacz:
Andrzej Grabowski
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Komandosi z Nawarony w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Komandosi z Nawarony



książek na półce przeczytane 1062 napisanych opinii 850

Oceny książki Komandosi z Nawarony

Średnia ocen
6,9 / 10
926 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Komandosi z Nawarony

avatar
2130
2130

Na półkach:

Kontynuacja " Dział Navarony ".
9 gwiazdek, bo to podsumowanie filmu ( wspaniały) i książki.
Albo jedno, albo drugie, sam/a wybierz.
Nie wypada nie znać.
POLECAM w pakiecie !!!

Kontynuacja " Dział Navarony ".
9 gwiazdek, bo to podsumowanie filmu ( wspaniały) i książki.
Albo jedno, albo drugie, sam/a wybierz.
Nie wypada nie znać.
POLECAM w pakiecie !!!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7668
7646

Na półkach:

Nie wciągnęła mnie.

Nie wciągnęła mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
45
45

Na półkach:

Komandosi z Nawarony to klasyczna powieść wojskowo-przygodowa, której akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej. Grupa alianckich komandosów zostaje wysłana na grecką wyspę Navarone, gdzie ukryte są potężne działa niemieckie — to one blokują drogę morskim siłom ratunkowym, które próbują ewakuować brytyjskich żołnierzy. Misja jest niemal samobójcza: trzeba wspiąć się po niedostępnych klifach, przeniknąć przez niemiecką obronę i zniszczyć baterie dział.

Mocne strony:
1. Wysokie napięcie i tempo akcji-MacLean buduje opowieść tak, by czytelnik niemal wciąż czuł oddech zagrożenia — od trudów wspinaczki, po zdradę i wymuszone decyzje w ekstremalnych warunkach.
2. Sceneria jako postać - surowe klify, zimny wiatr, morze — to wszystko nie jest tylko tłem, ale elementem narracji, który wpływa na losy bohaterów. Czytelnik odczuwa fizyczne i psychiczne obciążenia misji.
3. Postaci i ich relacje - choć nie wszyscy bohaterowie są dogłębnie rozwinięci, to jednak relacje między nimi — zaufanie, podejrzenia, poświęcenie — dodają historii warstwę ludzką. MacLean potrafi wpleść dramat osobisty w opowieść o wojnie.
4. Zbalansowana dawka realizmu i przygody - dzieła MacLeana czasem nie unikają uproszczeń, ale autor zwykle umie je wyważyć — fabuła wymaga czasem wiary w bohaterów, ale ich poświęcenie i walka są wiarygodne w kontekście opowieści.

Krytyka:
1. Nieunikniona przewidywalność - z uwagi na gatunek i konwencję, czytelnik może domyślić się kierunku, w jakim zmierza historia — choć sposób dojścia do finału nadal może zaskoczyć.
2. Płaskie postaci drugoplanowe - niektóre postaci pełnią głównie funkcje fabularne — jako sprzymierzeńcy bądź przeciwnicy — i pozostają mniej zarysowane emocjonalnie.
3. Czasem przesadna trudność misji dla wiarygodności - momentami wydaje się, że bohaterowie robią rzeczy, które przekraczają granice realnych możliwości — na potrzeby dramaturgii.

Podsumowanie: Komandosi z Nawarony to bez wątpienia jedna z pereł literatury przygodowo-wojennej. Książka dostarcza porządnej dawki emocji, heroizmu i adrenaliny — idealna dla czytelników, którzy lubią wartkie tempo, misje na granicy możliwości i konflikt człowiek versus natura (oraz człowiek versus człowiek). Choć nie jest pozbawiona drobnych uproszczeń, jej siła tkwi w efektownym prowadzeniu akcji i klimacie, który wciąga. Dla fanów opowieści wojennych — pozycja obowiązkowa.

Komandosi z Nawarony to klasyczna powieść wojskowo-przygodowa, której akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej. Grupa alianckich komandosów zostaje wysłana na grecką wyspę Navarone, gdzie ukryte są potężne działa niemieckie — to one blokują drogę morskim siłom ratunkowym, które próbują ewakuować brytyjskich żołnierzy. Misja jest niemal samobójcza: trzeba wspiąć się po...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1548 użytkowników ma tytuł Komandosi z Nawarony na półkach głównych
  • 1 328
  • 212
  • 8
416 użytkowników ma tytuł Komandosi z Nawarony na półkach dodatkowych
  • 355
  • 22
  • 12
  • 9
  • 6
  • 6
  • 6

Tagi i tematy do książki Komandosi z Nawarony

Inne książki autora

Alistair MacLean
Alistair MacLean
Pisarz szkocki, autor wielu popularnych powieści o tematyce sensacyjnej, kryminalnej i wojennej. Debiutował opowiadaniem Dileas w 1954 roku, a następnie napisał powieść "H.M.S. Ulisses", która stała się bestsellerem w 1955 r. We wczesnych latach sześćdziesiątych zdecydował się pisać pod pseudonimem Ian Stuart. Chciał w ten sposób dowieść mocy własnego talentu, a nie tylko dobrej opinii powstałej w wyniku jego debiutu literackiego. W latach 1963-1966 całkowicie zaprzestał pisania i stał się właścicielem hotelu. Powrócił do pisania książek, ale żadna kolejna nie została nigdy tak dobrze oceniona jak jego debiut literacki. Pisarz w późniejszym okresie zmagał się z alkoholizmem, co odbiło się na twórczości. Wiele z powieści MacLeana doczekało się ekranizacji, a scenariusze do kilku z tych ekranizacji zostały stworzone przy udziale samego pisarza lub wyłącznie przez niego. Oprócz tego, jest on autorem kilku scenariuszy, które zostały później przerobione na powieści przez innych pisarzy
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Air Force One zaginął Alistair MacLean
Air Force One zaginął
Alistair MacLean John Denis
„Air Force One zaginął” Alistaira MacLeana to jedna z najbardziej widowiskowych, a zarazem dopracowanych powieści sensacyjnych autora. Tym razem mistrz thrillera przenosi czytelnika w sam środek geopolitycznej gry o najwyższą stawkę — życie prezydenta Stanów Zjednoczonych i bezpieczeństwo całego świata. Fabuła zaczyna się od wiadomości, która wstrząsa światem: prezydencki samolot, Air Force One, znika z radarów podczas lotu nad Atlantykiem. Oficjalnie mówi się o katastrofie, ale wkrótce okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Na pokładzie samolotu znajdowała się nie tylko głowa państwa, ale i grupa agentów ochrony oraz wysoko postawionych doradców — a zaginiecie maszyny to zaledwie początek spisku o globalnym zasięgu. MacLean od pierwszych stron prowadzi narrację z typową dla siebie precyzją i mistrzowskim wyczuciem napięcia. Każdy rozdział kończy się niedopowiedzeniem, każdy dialog coś ukrywa. Autor doskonale buduje atmosferę rosnącego niepokoju — od momentu zniknięcia samolotu, przez polityczne spekulacje i fałszywe tropy, aż po dramatyczne sceny akcji, rozgrywające się na morzu i w powietrzu. To, co wyróżnia tę powieść na tle innych książek MacLeana, to doskonałe połączenie technicznego realizmu z psychologiczną grą. Autor dba o szczegóły — opisuje procedury wojskowe, komunikację radiową, systemy zabezpieczeń i reakcję władz w sposób przekonujący i niemal dokumentalny. Jednocześnie nie zapomina o człowieku: w centrum fabuły znajdują się ludzie postawieni w sytuacjach ekstremalnych — lojalni, lecz przerażeni, odważni, ale zmuszeni do podejmowania niemożliwych decyzji. MacLean nie byłby sobą, gdyby nie wplótł w historię kilku błyskotliwych zwrotów akcji. W pewnym momencie czytelnik zaczyna się zastanawiać, kto tak naprawdę pociąga za sznurki, komu można ufać i czy prezydent rzeczywiście jest ofiarą… czy może graczem. Fabuła nabiera głębi — staje się nie tylko opowieścią o politycznym kryzysie, ale też refleksją nad odpowiedzialnością, władzą i moralnością w świecie, gdzie granice między dobrem a złem są coraz mniej wyraźne. Styl MacLeana jest jak zawsze oszczędny i klarowny, a przy tym niesamowicie sugestywny. Dialogi tną jak brzytwa, opisy są precyzyjne, a tempo akcji nie pozwala na oddech. To powieść, którą czyta się jednym tchem — z napięciem, ale i z podziwem dla konstrukcji, w której wszystko jest logicznie poukładane jak w najlepszym scenariuszu filmowym. „Air Force One zaginął” to książka, która pokazuje, że MacLean potrafił przewidywać współczesne lęki — strach przed utratą kontroli, przed zdradą z wnętrza systemu, przed światem, w którym nawet najpotężniejsi mogą zniknąć bez śladu. To historia nie tylko o samolocie, ale o ludzkiej ambicji, odwadze i słabości. Jednym słowem — to MacLean w pełni formy: precyzyjny, przenikliwy i niesamowicie wciągający. Powieść pozostaje aktualna mimo upływu lat, bo mówi o uniwersalnym zagrożeniu — o tym, jak cienka bywa granica między bezpieczeństwem a katastrofą.
Paweł Rudnicki - awatar Paweł Rudnicki
ocenił na76 miesięcy temu
Wieża zakładników Alistair MacLean
Wieża zakładników
Alistair MacLean John Denis
Nie byłoby Wieży zakładników, gdyby nie pech Alistaira MacLeana. Jego powieści w latach 70. sprzedawały się bardzo dobrze, ale filmy kręcone na ich podstawie rozczarowywały. Nie przyciągały widzów do kin. Rozczarowany tym MacLean postanowił nawiązać współpracę z czołowymi stacjami telewizyjnymi i przygotował dla nich kilka 30-stronicowych treatmentów. Innymi słowy pomysłów na scenariusze. To właśnie Wieża zakładników spodobała się najbardziej i została też zekranizowana jako pierwsza. Scenariusz na bazie pomysłu MacLeana napisał Robert Carrington. Jego pracę z kolei wykorzystał John Denis, przygotowując książkę, która trafiła do sklepów tuż przed premierą filmu. Okazała się na tyle udana, że całą procedurę powtórzono jeszcze kilkukrotnie, choćby z Air Force One zaginął. Co ciekawe, do Polski obie powieści trafiły jeszcze w latach 80. Wieża zakładników opowiada historię wytrawnego gangstera i złodzieja, Smitha, który chce przejść do historii jako najbardziej efektowny z przestępców. Przygotowuje skomplikowaną akcję, licząc na olbrzymi okup. Międzynarodowy wywiad dowiaduje się jednak o jego planach i dlatego podrzuca mu kilku współpracowników. Ludzi, którzy jeszcze do niedawna stali po stronie zła, ale teraz mają okazję odzyskać dobre imię. Odpłacić ojczyźnie. Książeczka nie jest gruba, za to nieźle napisana i dobrze przetłumaczona przez Roberta Ginalskiego. Nie wszystkim pewnie spodoba się naciągana historia, ale autorzy tak ją opowiadają, że wciąga i trzyma w napięciu. Wieża zakładników to jedna z tych powieści, od których trudno się oderwać. Akcja jest wartka i niekiedy zaskakująca, a bohaterów da się lubić. Na pewno wolniej się starzeje niż film, który wraz z upływem lat stracił większość swoich atutów… Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na61 miesiąc temu
Cienka czerwona linia James Jones
Cienka czerwona linia
James Jones
Skończyłam tę książkę z poczuciem szczęścia, miałam szczerze dość okropieństw w niej zawartych. Na dodatek to bardzo długa powieść, 500 stron tekstu. Muszę jednak przyznać – jest świetna. Dlaczego się tak umęczyłam? To przez mnóstwo drastycznych scen z okresu walk Amerykanów w kampanii na wyspie Guadalcanal w czasie II wojny światowej w 1942 roku. Czyta się jak reportaż, Autor sam tam walczył, ale zapewnia, że to fikcja literacka. Zaczyna się od desantu wojsk na plaży, potem jest morderczy marsz i trudy życia koszarowego, w ekstremalnych warunkach klimatycznych. Następnie to już walki z Japończykami. Trudno jest znieść opisy śmierci w boju kolejnych żołnierzy, także przeciwników. Szczególnie drastyczne jest umieranie na polu walki oraz zabijanie bezbronnych, poddających się Japończyków, znęcanie się nad rannymi, okradanie ich („zbieranie pamiątek”) i bezczeszczenie zwłok, w tym wyrywanie zabitym złotych zębów. Amerykańscy żołnierze w szale walki traktują życie tak jakby nie było nic warte, a Japończycy byli półludźmi. Autor pokazuje wojnę z bliska, w najdrobniejszych szczegółach. Śledzimy losy kompanii C-jak-Charlie od desantu ze statku poprzez 3 dni bitwy aż do w miarę spokojnego życia jednostki po zakończeniu działań wojennych. Tutaj szczególnie widać różne głupie zachowania żołnierzy, głównie ciągłe picie na umór oraz ambicjonalne awantury i sprzeczki. Większość żołnierzy jest negatywnie nastawiona do wojny, panuje strach, później zobojętnienie i często bezmyślne okrucieństwo wobec Japończyków. Walczący mężczyźni cieszą się z odniesienia małych ran, licząc na odesłanie z frontu gdzieś na tyły lub powrót do kraju. Widzimy rozgoryczenie żołnierzy wobec błędnych decyzji dowódców lub ich jawnej niesprawiedliwości, chore ambicje pułkownika, w tym odesłanie kapitana Steina, trafnie widzącego sytuację, a docenionego dopiero po czasie przez podkomendnych. Szczegóły bitwy, ruchy wojsk i opisy walki były dla mnie zupełnie nieciekawe. Co innego to wnikliwie odmalowane sylwetki żołnierzy i oficerów, ich charaktery i trudne stosunki między nimi. Autor pokazuje mężczyzn na wojnie, ich rywalizację, udawanie, poniżanie a przede wszystkim strach. Niestety, miałam trudności z rozróżnianiem i zapamiętywaniem żołnierzy, ze względu na ich mnogość oraz podobnie brzmiące nazwiska: Bell, Doll, Dale, Bead, Beck, Blane itp. To porywająca, wciągająca a jednocześnie prosta proza, napisana klarownym językiem, bogata w szczegóły, przemyślenia i znaczenia. Pokazuje wojnę bez patosu, z punktu widzenia zwykłych żołnierzy, którzy nie mieli pojęcia w co zostaną wplątani. Porażający i dobitny manifest przeciw wojnie. Chociaż motto książki już nie jest takie jednoznaczne. Korzystałam z audiobooka w świetnej interpretacji Adriana Perdjona. Słuchało się wspaniale. Obejrzałam też film w reżyserii Terrence’a Malicka, z 1998 roku i nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak książka. Jest inaczej skonstruowany, mniej realistyczny, bardziej mistyczny. Nie podobało mi się zastąpienie postaci kapitana Steina innym oficerem, a już zupełnie nie pasowały mi przepiękne zdjęcia krajobrazów, chociaż rozumiem, że wojna nie powoduje ich zniknięcia. Po prostu gwiazdorski film wydał mi się mało przekonywujący, wobec wspaniałości powieści. Książka trudna emocjonalnie, ale nie żałuję tej lektury. Tym, którzy jeszcze jej nie znają i nie boją się okropieństw wojny – gorąco polecam. Cytat: „„Własność. Własność. Wszystko dla własności”. Albowiem to było to; o to tylko chodziło. Własność jednego człowieka czy innego człowieka. Jednego narodu czy innego narodu. Wszystko to zrobiono i robiono dalej w imię własności. Jakiś naród pragnął więcej własności, uważał, że jej potrzebuje i pewnie potrzebował, a jedynym sposobem jej uzyskania było odebrać ją innym narodom, które już rościły sobie do niej prawo. Po prostu na planecie nie było już własności niczyjej, to wszystko.” – s. 59
Mikila - awatar Mikila
oceniła na86 miesięcy temu
Polowanie na Czerwony Październik Tom Clancy
Polowanie na Czerwony Październik
Tom Clancy
Tom Clancy, kiedyś jednym z najpoczytniejszych pisarzy na świecie, dziś jego gwiazda jest już raczej przebrzmiała. Obok Michaela Crichtona (tego od Parku Jurajskiego),jest on ojcem podgatunku literatury zwanego technothrillerem, w jego współczesnej inkarnacji. Niezaprzeczalnym faktem jest, że odcisnął on swe piętno nie tylko na rynku powieściowym, ale i gamingowym. A to za sprawą jednego z trzech filarów utrzymujących jeszcze przy życiu Ubisoft: serii Tom Clancy’s Rainbow Six. Pierwszą książką Clancy’ego, która zapewniła mu międzynarodowy sukces, była wydana w 1984 r., przez prestiżowe wydawnictwo Naval Institute Press, Polowanie na "Czerwony Październik". Ktoś mógłby spytać po co w takim razie brać się za taką starą książkę? Otóż uwielbiam jej filmową ekranizację z 1990 roku, jeszcze w czasie prowadzenia zajęć dla studentów w IH UJ polecałem go studentom na zajęciach z popkultury zimnej wojny. Film ten dosłownie zdążył na koniec tego konfliktu, pokazując nam rywalizację dwóch wielkich mocarstw i decyzję jednego człowieka, która może diametralnie zmienić losy świata. Film wyrasta z książki i… jest od niej lepszy. Zasadniczy motyw fabularny i bohaterowie są ci sami. Kinematografia ma jednak swoje własne prawa a naczelnym z nich jest ilość czasu ekranowego. „Polowanie…” trwa przeszło 134 minut, ponad dwie godziny. Jest to długi film, powolny, ale i tak można go określić jako dynamiczny w porównaniu do książkowego oryginału. Zostało z niego wycięte całe mnóstwo szczegółów, żargonu technicznego i miniaturowych wątków spowalniających akcję, którymi książka jest dosłownie nabita. Pisząc obrazowo za dużo w niej technicznych rodzynków, podczas gdy film to perfekcyjny czysty sernik. Historia opowiedziana przez Clancy’ego w filmie nadal jest powolna, przegadana, ale i tak szybsza i bardziej skondensowana na głównym wątku. Pozwala to nam go docenić, przyjrzeć się i skupić na głównych bohaterach. Podczas gdy w książce zdarzało mi się zapominać, że jej głównym bohaterem jest tytułowy okręt i dowodzący nim kapitan Marco Ramius. Wraz ze słynnym Jackiem Ryan’em ginęli oni w rwącym, górskim potoku kolejnych bohaterów, sprzętu, systemów i technicznego żargonu. Bardzo często pojawiającego się tylko raz lub w tak dużym odstępie, że w trakcie lektury nie pamiętałem już kim byli i do czego służyli autorowi służyli. W sumie może właśnie taki był ich cel? Ukazanie, jak bardzo skomplikowaną, wielostopniową maszyną jest współczesne wojsko. Zarządzanie różnymi rodzajami wojsk by zatrzymać jednego zdeterminowanego człowieka, który nie ma nic do stracenia. W efekcie książka Clancy’ego jest trudniej przyswajalna niż film, przydałby się jej wręcz krótki skorowidz postaci i słowniczek terminów/technikaliów na końcu. Kolejnym problemem z mojego punktu widzenia stał się podwójny finał. W filmie ostatnie starcie ucznia z mistrzem, Ramiusa z kapitanem Tupolewem, jest finałem podsumowującym całą produkcję, po którym zwycięscy bohaterowie wpływają do Ameryki. Tymczasem w książce najpierw wpływają do Ameryki, by z niej wypłynąć i wskutek szeregu błędów i zlekceważenia wroga nadziać się na oczekującego na nich Tupolewa i jego „Alfę”, torpedowy okręt podwodny. Tupolewa napędzała rządza chwały, pycha, potrzeba udowodnienia swej wartości i złość za zdradę mistrza. Pojedynek Ramiusa i Tupolewa przypomina wręcz „Gwiezdno Wojenny” pojedynek Obi Wana i Anakina, którego efekt jest dosyć podobny. Służący imperium zła uczeń po katastrofalnym pojedynku zostaje sprowadzony na dno. Dopiero po nim bohaterowie ponownie wpływają do bezpiecznego portu. Tym, co w filmie tylko zarysowano, jest wątek społeczny. Przez wszystkie strony książki Clancy stara się ukazać zalety życia w USA i kapitalizmie na tle katastrofalnych warunków egzystencji w ZSRR. Mając w pamięci nasze własne, polskie doświadczenia, należy uznać, że Clancy przesadził tylko trochę w swoich porównaniach życia mieszkańców krajów realnego socjalizmu do ówczesnej Ameryki. Gorzej brzmi przy tym, że obecna Ameryka jawi się już jako dużo mniej sprzyjający kraj niż tamta z lat Zimnej Wojny. Stąd można się zastanawiać czy w dzisiejszych czasach kapitan Ramius i jego oficerowie nadal chcieliby uciec do Ameryki?
Kurt13Cidaris - awatar Kurt13Cidaris
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Komandosi z Nawarony

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Komandosi z Nawarony