Mały słownik teologiczny

678 str. 11 godz. 18 min.
- Kategoria:
- encyklopedie, słowniki
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 1996-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1987-01-01
- Liczba stron:
- 678
- Czas czytania
- 11 godz. 18 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8321115365
- Tłumacz:
- Paweł Pachciarek, Tadeusz Mieszkowski
Słownik dostarcza ponad 600 haseł z zakresu niemal wszystkich działów teologii, a także samej historii teologii. Przekład dokonano z dziesiątego wydania Słownika, które w porównaniu z wydaniami wcześniejszymi zostało przez autorów w dużym stopniu przepracowane, częściowo zmienione i uzupełnione. Dodano też do niego szereg nowych artykułów, zwłaszcza o charakterze interdyscyplinarnym, w opracowaniu Kuno Füssela oraz uwzględniono dokumenty Soboru Watykańskiego II. W tłumaczeniu polskim uwzględnia się ponadto odpowiednie kanony obecnie obowiązującego Kodeksu Prawa Kanonicznego.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Mały słownik teologiczny w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Mały słownik teologiczny
Poznaj innych czytelników
8 użytkowników ma tytuł Mały słownik teologiczny na półkach głównych- Przeczytane 5
- Chcę przeczytać 3
- Posiadam 1
- Ciotka S 1
- 13. Teologia 1
- Książka 1












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Mały słownik teologiczny
Doceniam (o czym pisałam przy „Historii Kościoła” Daniélou) „Tym samym nie jest jeszcze uzasadniona teologiczna konieczność chrztu dzieci, a wszystkie zastrzeżenia dotyczące chrztu dzieci należy traktować poważnie. Mówienie o jakiejś ‘wierze zastępczej’ nie jest poprawne, ponieważ nikt nie może zastąpić wiary kogoś innego” (szpalta 53),zdanie więcej zapowiada niż przynosi, bowiem dalszy ciąg utrzymany w tradycyjnym duchu „Kościół zabrania, z wyjątkiem zagrożenia życia, udzielać chrztu dziecku, jeśli nie ma żadnej gwarancji, ze zostanie ono wychowane po chrześcijańsku.”
Inne hasła też pisane na ogół w tradycyjny sposób, to znaczy niezbyt jasno. A składnia też nieporadna, bądź tłumaczenie nieudolne.
„Grzech może być popełniony tylko w wolności i na miarę tej wolności.” (kolumna 133) to w miarę jasne, choć mogłoby być krócej i prościej: własnowolne popełnienie czegoś złego (tak napisane było w jakimś modlitewniku z imprimatur).
„Grzech pierworodny oznacza stan, w którym rodzą się wszyscy ludzie w tym sensie, że a) został on spowodowany przez pierwszy grzech "Adama", b) każdego indywidualnego człowieka stawia przed Bogiem w sytuacji określonej przez brak zbawienia i dotykającej jego wnętrza, c) nie wolno go jednak utożsamiać z rzeczywistym (tzn. osobistym, dobrowolnym) grzechem” (134 początek dłuższego wywodu, jeszcze mniej zrozumiałego). Jeżeli nie jest tożsamy z grzechem „rzeczywistym”, to czym jest, „nierzeczywistym” ? I czy konieczna jest nazwa „grzech” ?
„Dla Ojców greckich, w wyniku grzechu Adama, ludzie odziedziczyli zepsucie, pobudliwość i śmiertelność, z których mogą być wybawieni dzięki procesowi przebóstwienia umożliwionemu przez odkupieńcze dzieło Chrystusa. Pojęcie dziedziczenia grzechu lub winy, powszechne w tradycji zachodniej, było obce takiej perspektywie, ponieważ według nich grzech mógł być tylko aktem wolnym i osobistym.” (za: https://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/cti_documents/rc_con_cfaith_doc_20070419_un-baptised-infants_pl.pdf s. 7) Do tych „ojców” należeli Grzegorz z Nazjanzu czy Grzegorz z Nyssy zaliczani do świętych Kościoła rymskokatoilckiego.
„Kapłaństwo. W tym sensie, w jakim kapłanem (gr. presbyteros – starszy, starożytne określenie urzędu) jest ten, kto występuje przed obliczem Boga” (169) Greckim określeniem kapłana jest „hiereus” (ἱερεύς) w Nowym Testamencie odnoszony do kapłana starozakonnego (np. Mt 8, 4) czy kapłana Zeusa (Dz 14, 13). Chrystus jest „kapałem na wieki na wzór Melchizedeka” (Hbr 5, 6),mowa jest też o zbiorowym królewskim kapłaństwie (βασίλειον ἱεράτευμα 1 P 2, 9n),brak natomiast pojęcia kapłana chrześcijańskiego, są zaś „prezbiter” oraz „biskup” (gr. ἐπίσκοπος nadzorca),nazwy stosowane wymiennie (por. „Słownik Nowego Testamentu” hasła „kapłan”, „biskup”, „prezbiter”, „diakon”). Co więcej, nie ma tam mowy o wyświęcaniu.
Najwcześniejsze świadectwo użycia słowa „kapłan” widać u Tertuliana „quoque dandi et accipiendi baptismi commone facere” (przy udzielaniu i przyjmowaniu chrztu) „dandi quidem summum habet ius summus sacerdos, si qui est, episcopus; dehinc presbyteri et diaconi, non tamen sine episcopi auctoritate” (najwyższe prawo udzielania należy do arcykapłana, którym jest biskup, po nim prezbiterom i diakonom, lecz tylko z upoważnienia biskupa). „De baptismo” (17, 1).
„ponieważ wszystkim należącym do Kościoła przysługuje ten udział, a przynajmniej wszyscy są zasadniczo zdolni do spełniania liturgii słowa i do kierowania wspólnotą lokalną, władza święceń ukazuje się ponadto jako charakterystyczna cecha urzędu kapłańskiego.” (170)
Niezrozumiałe, czemu używać słowa tu „władza”, skoro należy mówić o posłudze (Mt 20, 25 i paralelne). „Wszyscy chrześcijanie, mężczyźni i kobiety, mogą spełniać posługi, chociaż Nowy Testament nie wspomina o tym, by jakakolwiek kobieta była biskupem lub kapłanem.” („Słownik NT” hasło „posługa”)
Hasło „tolerancja” m. in. „Człowiek ma naturalne prawo do pewnego zakresu wolności, w którym może realizować swoje wewnętrzne wolne decyzje. Ponieważ prawdy nigdy nie posiada się statycznie, ale znajduje się ją w procesie historycznym, Kościół nie sprzeniewierza się (również nie statycznie) powierzonej mu prawdzie jeżeli uznaje taki zakres wolności za uprawniony. Ów zakres jest ograniczony takim samym prawem innych. Jednoczesne przyznanie i ograniczenie takiego zakresu stwarza zatem problemy z którymi nie może poradzić sobie ani totalitarny system przymusu, ani absolutny liberalizm. Ich rozwiązywanie jest też uwarunkowane rozwojem historycznym (tak że wcześniejsze przykłady tolerancji i nietolerancji trzeba oceniać z dużą ostrożnością) a w praktyce można je rozwiązywać tylko w klimacie cierpliwości, odwagi i wielkoduszności. Ponieważ państwo jako z natury rzeczy wspólnota ziemska nie ma obowiązku pozytywnie popierać interesów objawienia nadprzyrodzonego, a więc i samego Kościoła (chociaż nie powinno im przeszkadzać),przeto nie jest dzisiaj sprzeczne z zasadami katolickimi cywilne równouprawnienie różnych wyznań chrześcijańskich. Jest to zgodny z duchem czasów (i chyba zawsze słuszny) wyraz tolerancji, do której każdy chrześcijanin zobowiązany jest wobec każdego człowieka.” (496) Tymczasem są to zupełnie różne pojęcia, „tolerancja” jest węższa od wolności, od równouprawnienia także.
Doceniam (o czym pisałam przy „Historii Kościoła” Daniélou) „Tym samym nie jest jeszcze uzasadniona teologiczna konieczność chrztu dzieci, a wszystkie zastrzeżenia dotyczące chrztu dzieci należy traktować poważnie. Mówienie o jakiejś ‘wierze zastępczej’ nie jest poprawne, ponieważ nikt nie może zastąpić wiary kogoś innego” (szpalta 53),zdanie więcej zapowiada niż przynosi,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to