ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać35
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska170
Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-05-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-05-17
- Liczba stron:
- 240
- Czas czytania
- 4 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380328914
Nadzwyczajna książka o zwyczajnym życiu niezwyczajnej kobiety.
O wiecznym, wdrukowanym w DNA poczuciu niedopasowania. O presji i oczekiwaniach. O wewnętrznym krytyku, lęku przed zmianami i potrzebie samowystarczalności. O życiowej poprzeczce, którą stawiamy sobie tak wysoko, żeby tylko jej nie przeskoczyć. O sto pięćdziesiątym czwartym scenariuszu na nowe życie spakowane w kilku walizkach. Na szczęście ten życiowy bagaż wyładowany jest też ogromną nadzieją, wdzięcznością, docenianiem i akceptacją. Dlatego Dorota Szelągowska, specjalistka od urządzania wnętrz, ale nie zawsze od urządzania życia:
– doda otuchy tym, którzy myślą, że tylko oni mają pecha,
– rozbawi tych, dla których szklanka jest zawsze do połowy pustą,
– da do myślenia tym, którzy idą przez życie niefrasobliwie,
– zachęci do działania tych, którzy utknęli na życiowych mieliznach.
„Często staję przed lustrem i się sobie przedstawiam. Bo większość tego, co wiedziałam, po prostu się przeterminowała. Okazuje się, że po 40 latach system załadował mi się na nowo. Fenomenalne uczucie. Bez lęku, z cierpliwością i zaufaniem. I jedyne, co mam do powiedzenia, to że w każdym przypadku warto się przyjrzeć terminowi ważności. A jeśli nie jesteśmy pewni, to po prostu spróbować. Nie odkładać na później. Żyć”.
Kup Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle
Poznaj innych czytelników
529 użytkowników ma tytuł Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle na półkach głównych- Przeczytane 405
- Chcę przeczytać 117
- Teraz czytam 7
- Posiadam 46
- 2023 39
- Legimi 9
- 2025 8
- 2024 6
- Ebooki 6
- Przeczytane 2023 5
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle
Wiem, że największe zgliszcza ( w rozwodzie ) po których wtedy stąpamy, to te z naszych przekonań na temat drugiej osoby.
Wiem, że największe zgliszcza ( w rozwodzie ) po których wtedy stąpamy, to te z naszych przekonań na temat drugiej osoby.
Amerykańscy naukowcy na przykład )zauważcie, że są oni następnikiem "znajomej mojej znajomej", można im wepchnąć w usta absolutnie każdą bzdurę i już wszyscy wierzą) pracują nad prądem bezprzewodowym, ale takim wysyłanym na odległość. W bezpieczny sposób. Taaa, na pewno.
Amerykańscy naukowcy na przykład )zauważcie, że są oni następnikiem "znajomej mojej znajomej", można im wepchnąć w usta absolutnie każdą bzd...
Rozwiń Zwiń Czułość to empatia i dotyk. To niebranie z półmiska najgorszego i najbrzydszego kawałka mięska, bo partner i dzieci.
Siebie nie oszukasz. W środku zawsze wiesz, że coś jest nie tak.
Czułość to empatia i dotyk. To niebranie z półmiska najgorszego i najbrzydszego kawałka mięska, bo partner i dzieci.
Siebie nie oszuka...







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle
Szybko się czyta. To zbiór felietonów, czuć totalnie styl Szelągowskiej - raczej na luzie, z żartem. Fajne dla zabicia czasu.
Szybko się czyta. To zbiór felietonów, czuć totalnie styl Szelągowskiej - raczej na luzie, z żartem. Fajne dla zabicia czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleż mnie pani Szelągowska zaskoczyła swoim lekkim piórem. Nie sądziłam, że tak świetnie porusza się w świecie słowa pisanego. Ma wyczucie, swobodę i trafne spostrzeżenia na otaczającą rzeczywistość. "Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle" to zbiór niepowiązanych ze sobą felietonów, które odnoszą się zarówno do jej życia osobistego jak i spraw publicznych. Napisane z humorem, ironią, ale i refleksją. Przepiękne ilustracje stanowiły idealne uzupełnienie treści.
Podsumowując; to był bardzo komfortowy czas i oderwanie się od codziennych spraw.. :)
Ależ mnie pani Szelągowska zaskoczyła swoim lekkim piórem. Nie sądziłam, że tak świetnie porusza się w świecie słowa pisanego. Ma wyczucie, swobodę i trafne spostrzeżenia na otaczającą rzeczywistość. "Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle" to zbiór niepowiązanych ze sobą felietonów, które odnoszą się zarówno do jej życia osobistego jak i spraw publicznych. Napisane z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnalałam parę inspirujących myśli z tych felietonów, „przy podziale majątku zabrałbym ze sobą tylko mamę”, o odpuszczaniu, zajmowaniu się sobą , żeby korzystać z paletki cieni i z życia , żeby dać przykład dzieciom i kochać siebie, o wolnym w pracy żeby świętować kogoś imieniny a nie pogrzeb, o tym jak ostatni raz byliśmy się bawić w piaskownicy, o samotnych matkach które nigdy nie są same, ogólnie miałam odczucie jakby to był stendap momentami, nie podobały mi się żarty o pedofilach i obsesja żeby schudnąć.
Znalałam parę inspirujących myśli z tych felietonów, „przy podziale majątku zabrałbym ze sobą tylko mamę”, o odpuszczaniu, zajmowaniu się sobą , żeby korzystać z paletki cieni i z życia , żeby dać przykład dzieciom i kochać siebie, o wolnym w pracy żeby świętować kogoś imieniny a nie pogrzeb, o tym jak ostatni raz byliśmy się bawić w piaskownicy, o samotnych matkach które...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię Dorotę, ale książka nie zrobiła na mnie szału. Spodziewałam się biografii, a zastałam zbiór opowieści o znanych jej osobach (pewnie imiona zostały zmienione, aby ich nie namierzyć lub opowieści wcale nie są prawdziwe). W kilku rozdziałach tylko opisuje swoje życie i to wg mnie najciekawsza część całej książki. Dzięki temu można lepiej poznać Dorotę i nie widzieć jej tylko przez pryzmat programów remontowych. Swoje przeżycia opisuje w formie poradnika dla kobiet, więc niektóre mogą być kontrowersyjne, a niektóre akceptowalne. Ogólny minus za wiele przekleństw, mnóstwo obrazków i taki klimat "nie książki".
Lubię Dorotę, ale książka nie zrobiła na mnie szału. Spodziewałam się biografii, a zastałam zbiór opowieści o znanych jej osobach (pewnie imiona zostały zmienione, aby ich nie namierzyć lub opowieści wcale nie są prawdziwe). W kilku rozdziałach tylko opisuje swoje życie i to wg mnie najciekawsza część całej książki. Dzięki temu można lepiej poznać Dorotę i nie widzieć jej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza strona i już coś, co irytuje nie tylko mnie, a mianowicie - soczyste przekleństwa.
Co osoby piszące mają w głowie, by się tak słownie poniżać? Co kobiety mają w głowie, że robią z siebie wulgarne prostaczki? Czy naprawdę uważają, że to dodaje im fajności? Nawet nie wiedzą jak bardzo się mylą.
Nie dziwię się, że w dalszej próbie literackiej ich nie ma, wszak to felietony pisane dla "Wysokie obcasy" i "Olivia", inaczej zapewne byśmy dokopywali się do zdrowych zdań ;-) jednak są komentarze do tychże felietonów i tam już można natrafić na język niewybredny.
Zatem już od wstępu zostałam mocno zniechęcona do czytania i moja ocena książki będzie niższa o gwiazdkę.
Cała książka to próba bycia zabawną, da się wyczuć starania ku temu.
Tematy proste, lekkie, niczego odkrywczego się nie dowiedziałam, przemyśleń górnolotnych nie ma, refleksji również.
Jeśli ktoś lubi babskie ploteczki i takie tam pierdółki, sporo na temat facetów, miłostek, nie będzie narzekał. Chociaż nie...jest mały procent tematów poważniejszych.
Jeden plus - Dorota pisze lekko, więc szybko poszło. Szybko poszło - szybko się zapomni.
Hmm... o czym to ja pisałam? ;-)
Pierwsza strona i już coś, co irytuje nie tylko mnie, a mianowicie - soczyste przekleństwa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo osoby piszące mają w głowie, by się tak słownie poniżać? Co kobiety mają w głowie, że robią z siebie wulgarne prostaczki? Czy naprawdę uważają, że to dodaje im fajności? Nawet nie wiedzą jak bardzo się mylą.
Nie dziwię się, że w dalszej próbie literackiej ich nie ma, wszak to...
Szału nie było. Przeczytałam szybko, bez większych emocji. Przemyślenia autorki takie sobie, kilka trafnych spostrzeżeń i wniosków, z którymi się zgadzam i to tyle.
Szału nie było. Przeczytałam szybko, bez większych emocji. Przemyślenia autorki takie sobie, kilka trafnych spostrzeżeń i wniosków, z którymi się zgadzam i to tyle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle" Doroty Szelągowskiej to zbiór felietonów, które w humorystyczny, a zarazem refleksyjny sposób opisują codzienne życie. Autorka porusza szeroki wachlarz tematów, od macierzyństwa i relacji rodzinnych, przez kwestie społeczne po bardziej osobiste przemyślenia. Szelągowska pisze w sposób lekki i zabawny, co sprawia, że czytanie jej felietonów to prawdziwa przyjemność. Autorka ma talent do dostrzegania absurdu w codziennych sytuacjach i przekazywania go czytelnikom w humorystyczny sposób. Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów, takich jak samotność, lęk czy poczucie niedoskonałości. Jej szczerość i autentyczność sprawiają, że czytelnik czuje się z nią blisko.
Pomimo lekkiego tonu, felietony Szelągowskiej skłaniają do refleksji nad własnym życiem i wartościami. Autorka porusza uniwersalne tematy, z którymi każdy z nas może się utożsamić.
"Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle" to książka dla każdego, kto szuka chwili relaksu i chce się pośmiać. Będzie szczególnie interesująca dla osób, które cenią sobie szczere i autentyczne wypowiedzi oraz dla tych, którzy szukają inspiracji w codziennych sytuacjach.
"Miało być zabawnie, a wyszło jak zwykle" Doroty Szelągowskiej to zbiór felietonów, które w humorystyczny, a zarazem refleksyjny sposób opisują codzienne życie. Autorka porusza szeroki wachlarz tematów, od macierzyństwa i relacji rodzinnych, przez kwestie społeczne po bardziej osobiste przemyślenia. Szelągowska pisze w sposób lekki i zabawny, co sprawia, że czytanie jej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wstępie muszę się do czegoś przyznać. Widząc tytuł i nazwisko autorki, nie spodziewałam się jakiejś filozoficznej i olśniewającej mądrościami literatury, za co dzisiaj przepraszam, oddaję honor i biję się w piersi. Jakże szybko i często niesłusznie oceniamy. Na obecny czas jest to najlepsza książka, jaką mogłam sobie wymarzyć.
Mam wrażenie, że Szelągowska któregoś dnia przyszła do mnie do domu prosto z zakupów, bez pytania weszła sobie do kuchni, zaparzyła kawę w moim ulubionym kremowym kubku, rozsypała cukier, rozsiadła się bezceremonialnie na wersalce w pokoju, no i zaczęła ze mną rozmawiać, jakbyśmy znały się co najmniej od czasów liceum.
Pewnie złośliwi posądzali Dorotę Szelągowską o to, że w pisaniu pomagała jej mama (lub chociaż była surowym recenzentem),bowiem Katarzyna Grochola (tak, to ta!) wie jak tworzyć bestsellery. Po przeczytaniu tych felietonów mam jednak pewność, że to autorskie przemyślenia pani Doroty – bardzo czułe, celne, mądre, bez nadęcia i wymądrzania. Kobitka, za którą specjalnie nie przepadałam, widząc ją na szklanym ekranie, po tym tomie stała mi się bardzo bliska. Ludzkie, codzienne dylematy naprawdę są jej nieobce i pisze o nich tak, jakby spotkała się z tobą na luźnych ploteczkach, by wspólnie ponarzekać, popłakać, uściskać się i co ważne…zostać na dłużej, by wspierać nie tylko dobrym słowem. Może znaczenie ma tutaj doświadczenie dziennikarskie, może ogromne wyczucie, widoczne w projektowaniu wnętrz, a na pewno lekkie pióro i celny zmysł obserwacyjny. Jestem od teraz fanką!Niczym niezwykłym nie są dla pani Doroty zaburzenia lękowe, wrzody, rozwody, zmarszczki na twarzy, przeprowadzki, wino wylane na białą bluzkę i kłótnie w związku. Gotuje, sprząta, zmaga się z dziećmi i obrażonymi koleżankami. Pisze lekko, celnie i trafia do serc i umysłów. Przede wszystkim: pisze i mówi bardzo szczerze.
Jej otwartość i życiowa bezkompromisowość przykrywająca wcześniejsze porażki i naiwność są tutaj cudownie podane przez Autorkę, tak że momentami nie wiadomo, czy uśmiechnąć się przez łzy, czy zapłakać ze śmiechu...
„Nie lubimy, kiedy ktoś epatuje radością. Na pytanie: „Co u ciebie?”, spodziewamy się krótkiego: ”Powolutku”, okraszonego niezbyt pozytywnymi opisami chorób i wypadków wśród najbliższych i dalszych znajomych. Spróbujcie kiedyś odpowiedzieć: „Świetnie – uwielbiam moją pracę, w rodzinie wszystko dobrze, jestem szczęśliwa, nieźle zarabiam”. Ja spróbowałam – straciłam dwie przyjaciółki”.
W krótkich historiach Autorka snuje opowieści o codzienności, kłopotach i zagwozdkach, które pojawiają się w życiu większości męczących się na tym łez padole osób. Nie ocenia, nie wytyka palcem, nie wznosi się ponad; wręcz przeciwnie, przyznaje się do porażek, błędów, zaniechań i z lekkim uśmiechem bije się w piersi, wiedząc że nie jest jedyna. Porusza też istotny temat kobiecej solidarności, a raczej coraz częstszego jej braku; z felietonów wyłania się bowiem często obraz kobiet, które są sobie wilkami, a autorka pyta: dlaczego, w imię czego, po co? Z jakiego powodu? Ważne i momentami bolesne, bo tkwimy w tym, zwłaszcza od czasów social mediów po same uszy.
Zmusza do myślenia, pozwala uszeregować sobie najważniejsze kamienie milowe w życiu, przejść kryzys wieku średniego i czas opuszczonego gniazda, stratę pracy i zaufania innych, zjeść kilkanaście życiowych zakalców oraz westchnąć do naiwnych zauroczeń. Bez upiększania, ubarwiania, bez filtrów, bez makijażu.
Każda kobieta, a i chętny mężczyzna (sic!) znajdzie tutaj coś dla siebie; szczere, fajne słowa, bez mądrości starej cioteczki, ale od serca, od kobiety, która dużo już przeszła, ale wciąż się uczy i dalej kroczy po tym świecie z nadzieją, której szuka w 55 felietonach, zachęcając byśmy się do niej przyłączyli, bez oceniania i kopania pod sobą dołków.
„Polecam ćwiczenie – mnie pomogło. Za każdym razem, kiedy w głowie pojawia się jakaś krytyczna uwaga w stosunku do kogoś, szczególnie jeśli ten ktoś nie pytał, lub do siebie, nawet jeśli pytaliśmy, obrócić ją coś w miłego. Albo przynajmniej wyciszyć. Powtarzać do skutku”.
Może więc już czas poluzować gumę w gatkach i wbić sobie do głowy, że świat może się kręcić bez nas, poradzi sobie, a my nie jesteśmy pępkiem wszechświata. Ważni mami być, sami dla siebie. To klucz do wszystkiego! Dorota Szelągowska już go zdobyła. Poszukacie i wy?
A na koniec, żeby to jakoś zgrabnie podsumować, pani Dorotka powie (napisze) do was tak, co tyczy się absolutnie każdej dziedziny życia i niech będzie puentą tej historii:
„Zanim machinalnie sięgniecie po kłamstewko, żeby nikogo nie zranić […], zastanówcie się, czy nie ranicie siebie. Tylko tyle”. RECENZJA JEST MOIM AUTORSKIM TEKSTEM. ZAKAZ KOPIOWANIA, POWIELANIA I WYKORZYSTYWANIA CAŁOŚCI LUB CZĘŚCI PUBLIKACJI, BEZ MOJEJ WCZEŚNIEJSZEJ ZGODY. WSZYSTKIE RECENZJE POCHODZĄ ZE STRONY, NA KTÓRĄ ZAPRASZAM: https://www.facebook.com/TatraLang/
mniej
Na wstępie muszę się do czegoś przyznać. Widząc tytuł i nazwisko autorki, nie spodziewałam się jakiejś filozoficznej i olśniewającej mądrościami literatury, za co dzisiaj przepraszam, oddaję honor i biję się w piersi. Jakże szybko i często niesłusznie oceniamy. Na obecny czas jest to najlepsza książka, jaką mogłam sobie wymarzyć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam wrażenie, że Szelągowska któregoś dnia...
Bardzo fajna książka taka dla relaksu. Jak już ktoś ma dość kryminałów, poucinanych rąk, wiecznie pijanych i opuszczonych przez żony genialnych detektywów itp. to polecam tę pozycję. Można się uśmiechnąć w trakcie czytania. Lekka, nieskomplikowana pozycja.
Bardzo fajna książka taka dla relaksu. Jak już ktoś ma dość kryminałów, poucinanych rąk, wiecznie pijanych i opuszczonych przez żony genialnych detektywów itp. to polecam tę pozycję. Można się uśmiechnąć w trakcie czytania. Lekka, nieskomplikowana pozycja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię Szelągowską, ale książka mnie nie urzekła. Fajne jest to, że każda historia jest w miarę krótka i masz nadzieję na lepszą kolejną, ale ogólnie rzecz biorąc mnie nie urzekła.
Bardzo lubię Szelągowską, ale książka mnie nie urzekła. Fajne jest to, że każda historia jest w miarę krótka i masz nadzieję na lepszą kolejną, ale ogólnie rzecz biorąc mnie nie urzekła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to