
Last Night at the Telegraph Club

416 str. 6 godz. 56 min.
- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2021-01-19
- Data 1. wydania:
- 2021-01-19
- Liczba stron:
- 416
- Czas czytania
- 6 godz. 56 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 0525555250
Seventeen-year-old Lily Hu can’t remember exactly when the question took root, but the answer was in full bloom the moment she and Kathleen Miller walked under the flashing neon sign of a lesbian bar called the Telegraph Club.
America in 1954 is not a safe place for two girls to fall in love, especially not in Chinatown. Red-Scare paranoia threatens everyone, including Chinese Americans like Lily. With deportation looming over her father—despite his hard-won citizenship—Lily and Kath risk everything to let their love see the light of day.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Last Night at the Telegraph Club w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Last Night at the Telegraph Club
Poznaj innych czytelników
934 użytkowników ma tytuł Last Night at the Telegraph Club na półkach głównych- Chcę przeczytać 567
- Przeczytane 348
- Teraz czytam 19
- Posiadam 90
- 2023 21
- Ulubione 13
- Chcę w prezencie 11
- 2024 9
- 2022 8
- Ebook 8



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Last Night at the Telegraph Club
Początek czytało mi się świetnie, ale potem książka zaczęła mi się coraz bardziej dłużyć i już prawie chciałam zrobić DNF. Minusy:
- za zaspoilerowanie na okładce wydarzenia, które stanowiło połowę fabuły
- za literówki w druku i za przeklad, w którym niektóre słowa wydawały mi się zbyt archaiczne jak na lata 50
- za to, że więcej zaczęło się dziać dopiero po 300 stronach
- za poprowadzenie zakończenia
Początek czytało mi się świetnie, ale potem książka zaczęła mi się coraz bardziej dłużyć i już prawie chciałam zrobić DNF. Minusy:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- za zaspoilerowanie na okładce wydarzenia, które stanowiło połowę fabuły
- za literówki w druku i za przeklad, w którym niektóre słowa wydawały mi się zbyt archaiczne jak na lata 50
- za to, że więcej zaczęło się dziać dopiero po 300 stronach...
Zacznijmy od tego, że ja rozumiem skąd bierze się dobra ocena tej książki.
Dobry potencjał, ciekawa historia o dwóch zakochanych dziewczynach w latach 50. Ameryki. Dużo można dowiedzieć się o sytuacji politycznej w tych latach, o stosunku co do osób homoseksualnych, o rasizmie. I to zdecydowanie na plus.
Do tego główna bohaterka jest "grzeczną małą Chinką" jak to powiedziano kilka razy w ciągu książki. Urodzona w Ameryce, jej matka jest Amerykanką chińskiego pochodzenia, a jej ojciec Chińczykiem... Czekajcie, a czemu cała rodzina boi się deportacji? *kartkowanie stron* eee... bo ojca mogą deportować to ja rozumiem. Ale czemu dzieci straszą, że ich też?... okeeeeej, idziemy dalej.
Jest tu też wątek miłosny! Bohaterki, które uczą się swojej orientacji seksualnej i swoich uczuć, muszą przetrwać nawet kiedy cały świat wydaje się być przeciwko nim! Z opisu "dziewczyna wraz z Kat [btw w książce jest Kath] zaryzykują wszystko, żeby ich miłość ujrzała światło dzienne."... czekajcie.
*kartkowanie stron* Ale... przecież i tak chowają się po kątach zamiast pokazywać się... i o deportacji było powiedziane jeszcze przed tym jak Lily zaczęła myśleć, że jest lesbijką... Nawet w epilogu się ukrywają! Chyba mnie okłamano...
I, niestety, ostatnie 100 stron akurat tak się czułam. Nie dostałam ani dobrej historii miłosnej, ani zamknięcia wątków. Open ending, mało odpowiedzi o tym co wydarzyło się dalej, a miłość dziewczyn trwa w ciągu może 100 stron (albo nawet i mniej) w sumie!
Rozumiem, czemu ma tak dobre oceny, ale dla mnie ta książka okazała się rozczarowaniem.
Zacznijmy od tego, że ja rozumiem skąd bierze się dobra ocena tej książki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobry potencjał, ciekawa historia o dwóch zakochanych dziewczynach w latach 50. Ameryki. Dużo można dowiedzieć się o sytuacji politycznej w tych latach, o stosunku co do osób homoseksualnych, o rasizmie. I to zdecydowanie na plus.
Do tego główna bohaterka jest "grzeczną małą Chinką" jak to...
Bardzo przyjemna lektura. Wspaniała powieść, autorka ma dla bohaterek dużo ciepła.
Bardzo przyjemna lektura. Wspaniała powieść, autorka ma dla bohaterek dużo ciepła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgając po tę książkę, spodziewałam się czegoś absolutnie niesamowitego. W końcu została mi polecona przez super osobę, a w bookmediach widziałam o niej same superlatywy. No cóż, zawiodłam się.
Nie chodzi wcale o to, że jest to zła książka. Uważam, że wielu osobom na pewno spodoba się o wiele bardziej niż mnie. Ja chyba po prostu nie przepadam za książkami takimi jak ta.
"Ostatniej nocy w klubie Telegraph" wydawało mi się takie... suche? Mam przez to na myśli, że brakowało mi w tej książce jakichś wybuchów, fajerwerków i eksplozji emocji. Tymczasem podczas czytania nie czułam praktycznie niczego szczególnego. To trochę tak jakbyście sięgnęli po jakieś jedzenie, które wygląda i pachnie przepięknie, lecz jednocześnie smakuje jak karton. Tak widzę tę książkę. Jest dla mnie zbyt spokojna. I chyba właśnie to czyni ją prawdziwą. Heh, prawdziwe życie jest nudne.
Pierwsza połowa tej książki wydawała mi się odrobinę drętwa i taka nijaka. Działo się naprawdę mało rzeczy, o których czytałabym z zapartym tchem. No, może z wyjątkiem momentów, gdy pojawiała się Shirley. Z całego serca nienawidzę tej bohaterki. Jest straszliwie toksyczną manipulantką. Okropnie traktowała Lily, wyśmiewając się z jej pasji. Jednocześnie miała do niej podejście w stylu: "Jesteś taka, jaka chcę albo nie ma cię w moim życiu". Rozumiem to, dlaczego Lily się jej trzymała. W końcu były przyjaciółkami od dziecka, a takie relacje trudno jest zakończyć, bez względu na to, jak złe by nie były. Ale przykro mi się patrzyło na to, jak główna bohaterka dusi się przy niej i tłumi to, kim jest naprawdę.
Dopiero pod koniec tej historii zaczęłam naprawdę cieszyć się z czytania. Kiedy Lily i Kath wreszcie zostały parą i musiały zmierzyć się z homofobicznym otoczeniem. Z zapartym tchem przewracałam strony, do samego końca mając nadzieję na szczęśliwe zakończenie. I cieszę się, że faktycznie takie dostałam.
Dodatkowym utrudnieniem podczas czytania okazały się dla mnie czasy, w których rozgrywa się akcja. To są lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku. Czyli dla mnie zupełnie obce. Przez to trochę nie potrafiłam się wczuć ani tym bardziej w pełni zrozumieć ten świat. A jednocześnie zdałam sobie sprawę z tego, jakie mam szczęście, że żyję teraz. W świecie, gdzie jestem w miarę bezpieczna i nikt nie aresztuje mnie za to, że po prostu idę ulicą. Że jestem taka, jaka jestem. A przynajmniej na razie.
Z drugiej strony, fajnie jest w ten sposób poznać obcą sobie rzeczywistość. Dowiedzieć się, z jakimi trudnościami kiedyś musieli zmierzać się ludzie.
Postanowiłam skończyć tę książkę, zamiast robić DNF. Mimo tego, jak trudno było mi przez nią przebrnąć. Powiem to po raz kolejny: to NIE jest zła książka. Po prostu nie do końca odpowiada mi jej klimat. Nie jest to niestety jedna z tych historii, które zapamiętam do końca życia.
P.S. Uprawianie seksu w szkole jest trochę obrzydliwe.
Sięgając po tę książkę, spodziewałam się czegoś absolutnie niesamowitego. W końcu została mi polecona przez super osobę, a w bookmediach widziałam o niej same superlatywy. No cóż, zawiodłam się.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie chodzi wcale o to, że jest to zła książka. Uważam, że wielu osobom na pewno spodoba się o wiele bardziej niż mnie. Ja chyba po prostu nie przepadam za książkami takimi jak...
ig: ksiazkowyduet
San Francisco, lata 50. Chinatown. W świecie, gdzie „odmienność” oznacza niebezpieczeństwo, a każda plotka może złamać życie, siedemnastoletnia Lily Hu odkrywa w sobie pragnienie, którego nie da się już stłumić.
Reklama występów Tommy Andrews – kobiety w męskim garniturze – otwiera przed nią drzwi do klubu Telegraph. Tam, w półmroku, w dźwiękach muzyki i wśród kobiet, które żyją według własnych zasad, Lily po raz pierwszy pozwala sobie być naprawdę sobą.
Malinda Lo pisze z czułością i uważnością. Jej proza nie spieszy się – pozwala poczuć trzepot serca, ale i ciężar strachu. To powieść subtelna, intymna, a jednocześnie gęsta od kontekstu społecznego i politycznego.
„Ostatniej nocy w klubie Telegraph” to więcej niż romans – to powieść o odwadze, tożsamości i sile wspólnoty.
Malinda przypomina, że queerowa historia nie zaczęła się dziś – była obecna od zawsze, tylko trzeba było jej szukać w klubach, szeptach i niepewnych spojrzeniach.
ig: ksiazkowyduet
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSan Francisco, lata 50. Chinatown. W świecie, gdzie „odmienność” oznacza niebezpieczeństwo, a każda plotka może złamać życie, siedemnastoletnia Lily Hu odkrywa w sobie pragnienie, którego nie da się już stłumić.
Reklama występów Tommy Andrews – kobiety w męskim garniturze – otwiera przed nią drzwi do klubu Telegraph. Tam, w półmroku, w dźwiękach muzyki...
Pomimo momentów ciapkę nudnych (szczególnie tych opowiadających o przeszłości rodziny Lily) to akcja toczyła się w idealnym tempie (mam na myśli nie za szybko) Postacie Lily i Kath są super i mają ciekawe osobowości oraz zainteresowania. Jedyna osoba która mnie wkurwiła to przyjaciółka głównej bohaterki, ale to chyba wszystkich czytelników łącznie z główną bohaterką XD. Wiele czytelników(którzy są queer) będą mogli się boleśnie utożsamiać z główną bohaterką i reakcją z jaką się spotkała w związku z coming outem(ja dosłownie czułam się jakbym czytała swoją autobiografię z innego uniwersum)
Pomimo momentów ciapkę nudnych (szczególnie tych opowiadających o przeszłości rodziny Lily) to akcja toczyła się w idealnym tempie (mam na myśli nie za szybko) Postacie Lily i Kath są super i mają ciekawe osobowości oraz zainteresowania. Jedyna osoba która mnie wkurwiła to przyjaciółka głównej bohaterki, ale to chyba wszystkich czytelników łącznie z główną bohaterką XD....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKurczę, muszę przyznać, że nieźle się rozczarowałam. Początkowo myślałam, że powieść ma potencjał na bycie najlepszym babskim romansem, jaki przeczytałam, ale jej druga połowa nie zaspokoiła moich oczekiwań.
Zaczynając od pozytywów, klimat lat 50. i to w San Francisco to naprawdę coś. Autorka wie, co robi. Bohaterowie są wręcz przesiąknięci retro rzeczywistością - czasem do tego stopnia, że chce się zgrzytać zębami. Chociaż i tutaj dostrzegam parę interesujących, ale niedomkniętych wątków (komuniści, a jakże).
Z Lily mam duży problem. Kiedy zaczynałam czytać książkę bardziej z nią sympatyzowałam, ponieważ wydawało mi się, że sporo nas łączy. Uznałam, że jest nieśmiała i przez to mało mówi przy obcych, a strasznego zagubienia z powodu odkrywania własnej seksualności sama doświadczyłam (Lo opisała to w punkt). Czekałam, aż pokaże się z trochę innej strony, ale to nigdy nie nastąpiło. Nawet przy przyjaciołach się nie otwierała i w końcu pogodziłam się z tym, że ona tak naprawdę zwyczajnie nie ma nic do powiedzenia. Postać wydmuszka.
Kathleen wypada tutaj o wiele lepiej, ale pojawiała się trochę za rzadko. Albo raczej rzadko miała w ogóle okazję porozmawiać z główną bohaterką, o ile nie była to rozmowa streszczona w jednym akapicie. Serio, gdyby to faktycznie miał być romans między tymi dwiema, to sugerowałabym usunąć parę opisów nudnej rutyny na rzecz budowania relacji. Reszta postaci ani ziębi, ani grzeje. No, może ciotka Judy lekko się wybija na ich tle, ale pozostali to naprawdę nieciekawa masa randomów. I to niezbyt miłych.
Fabuła powieści też pozostawia wiele do życzenia. Niby wiedziałam, dokąd to wszystko zmierza, a jednak brakowało konkretów i dobrze poprowadzonej akcji. Chociaż akurat rozdziały z perspektywy członków rodziny Lily mi się podobały - ba, angażowały nawet bardziej niż główna historia. Może, dlatego że czytanie w kółko o wątpliwościach osoby, która nie wyciąga żadnych nowych wniosków, to raczej średnia zabawa. Dopiero w samym finale, na stu ostatnich stronach, coś zaczęło się dziać.
Kurczę, muszę przyznać, że nieźle się rozczarowałam. Początkowo myślałam, że powieść ma potencjał na bycie najlepszym babskim romansem, jaki przeczytałam, ale jej druga połowa nie zaspokoiła moich oczekiwań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczynając od pozytywów, klimat lat 50. i to w San Francisco to naprawdę coś. Autorka wie, co robi. Bohaterowie są wręcz przesiąknięci retro rzeczywistością - czasem do...
Ważna książka poruszająca tematy społeczności LGBTQ+, homofobii oraz rasizmu. Akcja rozgrywa się w latach 50. XX wieku, w San Francisco, a konkretnie w Chinatown, gdzie mieszka główna bohaterka - nastoletnia Lily.
Cała książka opowiada historię wchodzenia w dorosłość przez Lily oraz poznawanie jej własnej tożsamości jako lesbijka. Dziewczyna zaczyna się buntować, chodzić po klubach, spotykać się z osobami, z którymi jej rodzice nie chcieliby widzieć.
Książka jest napisana stylistycznie dobrze, fabuła nie jest nudna a zdarzenia są bardzo realne - represje ze względu na swoją orientację, ksenofobia skierowana w stronę chińskiej społeczności ze względu na "red scare' w Stanach. Autorka zawarła również wątek uczestnictwa w partii komunistycznej oraz represje z tym związane.
Tę pozycję przeczytałam szybko. Relacje między bohaterami są bardzo naturalne, dramat historii odzwierciedla ówczesne realia życia grup marginalizowanych. Dodatkowym plusem jest kalendarium łączące "fakty" z życia Lily i jej rodziny oraz fakty historyczne.
Ważna książka poruszająca tematy społeczności LGBTQ+, homofobii oraz rasizmu. Akcja rozgrywa się w latach 50. XX wieku, w San Francisco, a konkretnie w Chinatown, gdzie mieszka główna bohaterka - nastoletnia Lily.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała książka opowiada historię wchodzenia w dorosłość przez Lily oraz poznawanie jej własnej tożsamości jako lesbijka. Dziewczyna zaczyna się buntować, chodzić...
Książka stała na mojej półce ze trzy lata, ale o dziwo cieszę się, że zdecydowałxm poczekać z tą pozycją, ponieważ wątpię, że bym ją zrozumiałx.
Od pierwszych kartek ta opowiesc wydawała się taka realna (czego niestety nie ma w wszystkich książkach),zapomniałxm wgl że to jest fikcyjna historia. Przez całą lekturę współczułxm Lily tego, w jaki sposób była zmuszona żyć (ja bym już dawno nie wytrzymałx)
Myślę, że ten tytuł bardziej mi się podobał niż Rozproszone Światło, ale czynnikami mogą być 1. Czytałxm ją 3 lata temu 2. Inna tematyka, IMO dużo ciekawsza
Świetnie się czytało, dużo się dowiedzialxm i naprawdę świetny research. Według mnie warto sięgnąć po tę książkę.
Jedna z moich ulubionych ig
Książka stała na mojej półce ze trzy lata, ale o dziwo cieszę się, że zdecydowałxm poczekać z tą pozycją, ponieważ wątpię, że bym ją zrozumiałx.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd pierwszych kartek ta opowiesc wydawała się taka realna (czego niestety nie ma w wszystkich książkach),zapomniałxm wgl że to jest fikcyjna historia. Przez całą lekturę współczułxm Lily tego, w jaki sposób była zmuszona żyć (ja...
Kapitalna książka - daje nam nie tylko historię dwóch kochających się młodych kobiet, ale i fenomenalny obraz USA i mniejszości azjatyckiej. Super się czytało.
Kapitalna książka - daje nam nie tylko historię dwóch kochających się młodych kobiet, ale i fenomenalny obraz USA i mniejszości azjatyckiej. Super się czytało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to