
Aktualności
36
Zapowiedzi, nowości, premiery książek 2020! Co będziemy czytać?
Jesteście spragnieni nowości 2020? Oto gorące zapowiedzi książek! Margaret Atwood, Dan Brown, Wojciech Chmielarz, Ałbena Grabowska,...

After forming a coalition of human resistance against the enemy invasion, Dalinar Kholin and his Knights Radiant have spent a year fighting a protracted, brutal war. Neither side has gained an advantage.
Now, as new technological discoveries begin to change the face of the war, the enemy prepares a bold and dangerous operation. The arms race that follows will challenge the very core of the Radiant ideals, and potentially reveal the secrets of the ancient tower that was once the heart of their strength.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Rhythm of War
UWAGA OPINIA ZAWIERA SPOILERY.
W marcu zacząłem czytać książkę na którą poświęciłem aż 7 miesięcy i niestety była to męcząca przygoda. "Rytmy wojny" bo to o tej powieści mowa, liczy sobie łącznie ponad 1300 stron, a że jest czwartym tomem cyklu "Archiwum burzowego światła" kontynuuje, łączy i zaczyna wiele wątków. Autor nie potrafił przy tym odpowiednio zrównoważyć czasu poświęconego dla każdego z nich, szczególnie rzadko znajdujemy się w lokacji wydającej się za jedną z ciekawszych dla wydarzeń Rosharu, a mianowicie chodzi mi o Azir. Podczas lektury nie czulem by w tej części świata rozgrywała się jakaś epicka bitwa, Sanderson skromnie tam ledwo zaczepia z fabułą, jednocześnie poświęcając całe rozdziały na rozmyślania Shalan nad tym kim teraz ona jest, czy Woal, Świetlistą, Shalan, czy jeszcze tam kimś innym, podczas gdy ja jako czytelnik miałem to totalnie gdzieś, gdyż dla mnie to po prostu osoba z zaburzeniami osobowości i tyle. Nie potrzebuje o tym czytać dziesiątek stron i całych rozdziałów.
Podobnież okropnie nudziłem się w momentach spędzonych w cieniomorzu, dlatego radowały finałowe wydarzenia w których Sanderson dłużej tam nie zakotwiczał, pewnie żeby już nie zamulać.
Wydaje mi się że cały ciężar tej ogromnej historii dźwigał wątek Navani, oraz wydarzenia w Urithiru, gdyby nie to, sam nie wiem czy dotrwałbym do końca tej historii.
A skoro jesteśmy już na strzaskanych równinach, czy tylko ja zadaje pytanie, dlaczego ponownie dostaje wątek w którym obserwuję upadek Kalladina i w którym to ponownie bohater musi przezwyciężyć swe demony i słabości by wygrać, przecież to już było...
No cóż, "Rytmy wojny" jest to bigos podany nam nie na talerzu, a w pięciolitrowej misce i nawet jeżeli był dobry, to finałowo będziemy tylko wspominać jak ciężko było strawić w całości tą potrawę . Niestety powiem to wprost, nie jestem w tym roku w stanie przeczytać piątego tomu, muszę od tego odpocząć.
Ale żeby nie kończyć mojego wywodu w negatywny sposób, podoba mi się kierunek w którym podążają postacie z dalszego planu, czyli Trefiś, Sheth, oraz co mnie zaskoczyło Taravangian.
No i w końcu zbliżamy się do pojedynku championów 🙂.
UWAGA OPINIA ZAWIERA SPOILERY.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW marcu zacząłem czytać książkę na którą poświęciłem aż 7 miesięcy i niestety była to męcząca przygoda. "Rytmy wojny" bo to o tej powieści mowa, liczy sobie łącznie ponad 1300 stron, a że jest czwartym tomem cyklu "Archiwum burzowego światła" kontynuuje, łączy i zaczyna wiele wątków. Autor nie potrafił przy tym odpowiednio zrównoważyć czasu...
Mam ogromny problem jak ocenić tę książkę. Z jednej strony jest naprawdę świetna - pomysły, zwroty akcji i rozbudowa historii świata są na naprawdę świetnym poziomie. Ostatnie 3 godziny lektury autentycznie ciarki mnie przechodziły tak fajne rzeczy się działy. No i ogromnym plusem jest depresja jednego z bohaterów - raz, że to fabularnie działa, dwa, że super że Autor pochyla nad tym ważnym problemem i trochę go przybliża czytelnikowi.
Z drugiej strony ta książka jest za długa. Prawie 25 godzin czytania - mógłby Sanderson spróbować trochę zwięzłej pisać i unikać niepotrzebnych dłużyzn.
Mam ogromny problem jak ocenić tę książkę. Z jednej strony jest naprawdę świetna - pomysły, zwroty akcji i rozbudowa historii świata są na naprawdę świetnym poziomie. Ostatnie 3 godziny lektury autentycznie ciarki mnie przechodziły tak fajne rzeczy się działy. No i ogromnym plusem jest depresja jednego z bohaterów - raz, że to fabularnie działa, dwa, że super że Autor...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko zdarza mi się wrócić do tej samej książki dwa razy w ciągu roku, ale jako że dostawa "Wind and Truth" się opóźnia, pomyślałem, że odświeżę sobie czwarty tom serii.
W zasadzie nie mam wiele do dodania względem oryginalnej recenzji - "Rythm of War" to jak dotąd najlepsza książka fantasy jaką czytałem. I jak wiele innych tomów Sandersona, staje się tylko lepsza przy ponownym kontakcie, pozwalając nam dostrzec wiele nowych subtelności.
Oczywiście już niedługo korona może zmienić właściciela - mam nadzieję, że piąty tom faktycznie dotrze do mnie przed Nowym Rokiem, jak obiecuje Jeff Bezos.
Jak zawsze w przypadku audiobooków Sandersona, Kate Reading i Michael Kramer ponownie sprawdzają się wzorowo. W zasadzie mógłbym już zacząć słuchać ich interpretacji "Wind and Truth", jednak jak zawsze w przypadku tych cegieł - wolę zacząć od wersji drukowanej.
Rzadko zdarza mi się wrócić do tej samej książki dwa razy w ciągu roku, ale jako że dostawa "Wind and Truth" się opóźnia, pomyślałem, że odświeżę sobie czwarty tom serii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zasadzie nie mam wiele do dodania względem oryginalnej recenzji - "Rythm of War" to jak dotąd najlepsza książka fantasy jaką czytałem. I jak wiele innych tomów Sandersona, staje się tylko lepsza przy...
Polecam, fantasy na dobrym poziomie, opisy mogą niekiedy być trochę długawe, ale i tak czyta się wspaniale!
Polecam, fantasy na dobrym poziomie, opisy mogą niekiedy być trochę długawe, ale i tak czyta się wspaniale!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozpoczynanie roku z kolejnym tomem Stormlight Archive stało się dla mnie pewną tradycją. Zazwyczaj mam wtedy mniej czasu na czytanie, więc przebicie się przez te 1000+ stron zajmuje mi sporo czasu - jednak dzięki temu mam też więcej czasu na przemyślenie i docenienie lektury.
Bo też "Rythm of War" jest lekturą fantastyczną. Kolejny rok z Kaladinem, Dalinarem, Shallan, Adolinem i Navani (oraz setką bohaterów pobocznych) utwierdza mnie w przekonaniu, że Sanderson stworzył najlepszych bohaterów, z jakimi miałem do czynienia. Ich upadki i podnoszenie się po nich, walka z własnymi słabościami i odkrywanie sensu życia to prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Tylko Sanderson potrafi wycisnąć łzy z takiego starego cynika jak ja.
Ogromne wrażenie zrobił też na mnie sposób, w jaki przekuł coś, co na początku wydawało się krótkim wątkiem pobocznym w wydarzenia najwyższej wagi - nie tylko dla tej serii, ale prawdopodobnie też całego Cosmere.
O systemie magii nie będę się już powtarzał - zachwycam się tym w każdej recenzji Sandersona. "Rythm of War" w niczym nie ustępuje tu poprzednim książkom.
Jak zawsze, tempo akcji momentami spowalnia nieco za bardzo, ale jestem już do tego przyzwyczajony. Oczywiście najlepsze jak zawsze dostajemy w ostatnich 25% tomu - dlatego też piszę tą recenzję kompletnie niewyspany. Nawet nie zauważyłem, że ostatnie 300 stron pochłonęło mnie na całą noc.
W skrócie: "Rythm of War" to genialna kontynuacja fantastycznego cyklu. Nie mogę doczekać się piątego tomu.
Rozpoczynanie roku z kolejnym tomem Stormlight Archive stało się dla mnie pewną tradycją. Zazwyczaj mam wtedy mniej czasu na czytanie, więc przebicie się przez te 1000+ stron zajmuje mi sporo czasu - jednak dzięki temu mam też więcej czasu na przemyślenie i docenienie lektury.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBo też "Rythm of War" jest lekturą fantastyczną. Kolejny rok z Kaladinem, Dalinarem, Shallan,...
Czwarty tom ulubionego dziecka Brandona Sandersona nie rozczarowuje, a wręcz wciąż zachwyca bogactwem wyobraźni, poziomem kreacji, sposobem budowania więzi i psychologii postaci oraz zgrabnym dozowaniem tempa powieści.
"Rytm Wojny" to książka potężna - na wiele, wiele dni czytania. I myślę że właśnie należy ją dawkować - ja z przerwami czytałem ją przez prawie cały 2023 rok, powoli, po jednym rozdziale na raz. Moim zdaniem każdy rozdział i każdą wręcz scenę i dialog należy smakować, a po odłożeniu książki ułożyć sobie w głowie i przemyśleć, co właśnie się przeczytało. W przypadku tej książki pośpiech i próba jej najszybszego "zaliczenia" jest po prostu bezsensu.
Teraz pozostaje nam niecierpliwie czekać na zakończenie pierwszego 5-księgu sagi.
Czwarty tom ulubionego dziecka Brandona Sandersona nie rozczarowuje, a wręcz wciąż zachwyca bogactwem wyobraźni, poziomem kreacji, sposobem budowania więzi i psychologii postaci oraz zgrabnym dozowaniem tempa powieści.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Rytm Wojny" to książka potężna - na wiele, wiele dni czytania. I myślę że właśnie należy ją dawkować - ja z przerwami czytałem ją przez prawie cały 2023...
Po raz pierwszy oceniam Stormlight na mniej niż 10/10, bo chociaż końcówka zapiera dech w piersiach jak zwykle, zabrakło mi czegoś po środku. Ironiczne, dochodzę do wniosku że Rhythm of War była zwyczajnie... Za krótka. Tak, jeszcze. Wątek w Urithiru poprowadzony był idealnie, ale przy rozbiciu pozostałych dwóch (Shallan i Adolin w Lasting Integrity, Jasnah i Dalinar na kampanii w Emul) coś się zagubiło. Gdzieś zabrakło tego budowania napięcia w tych wątkach, a dostaliśmy tylko najważniejsze kilka momentów. Zwłaszcza Jasnah prosiła się o więcej scen - te do dostaliśmy tylko narobiły smaka.
No, to teraz czekamy trzy kolejne latka... Oby szybko upłynęły.
Po raz pierwszy oceniam Stormlight na mniej niż 10/10, bo chociaż końcówka zapiera dech w piersiach jak zwykle, zabrakło mi czegoś po środku. Ironiczne, dochodzę do wniosku że Rhythm of War była zwyczajnie... Za krótka. Tak, jeszcze. Wątek w Urithiru poprowadzony był idealnie, ale przy rozbiciu pozostałych dwóch (Shallan i Adolin w Lasting Integrity, Jasnah i Dalinar na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ma nieco inne tempo niż to, do czego przyzwyczaiły pozostałe części cyklu. Jest trochę wolniej i zostajemy z bohaterami na dłużej - nie skaczemy tak często po postaciach POV. Spotkałem się z opiniami, że niektóre fragmenty się dłużą, lub że są po prostu nudne. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Pewne wątki mogą nie przypaść do gustu wszystkim, ale moim zdaniem są one fascynujące i mają ogromne znaczenie dla przyszłości, nie tylko tej, ale również innych serii Sandersona. Cosmere wychodzi tutaj na pierwszy plan bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Ilość informacji, wskazówek, które wyjawia Sanderson w RoW jest ogromna.
Sanderson w niesamowity sposób eksploruje problem zdrowia psychicznego - zmaganie się z depresją gra tutaj pierwsze skrzypce, na przestrzeni całej książki. Ale nie tylko - niemal wszyscy bohaterowie zmagają się ze swoimi demonami, różnego rodzaju. To co bardzo cieszy to skupienie się na do tej pory marginesowych postaciach. Sanderson stopniowo nadaje głębi wielu pobocznym bohaterom, za co daję ukłon uznania. Do tego dochodzi ekspercko wykreowany villain. Na prawdę, czapki z głów.
Widziałem wiele mieszanych opinii na temat Rhythm of War. Książki z cyklu Stormlight Archive regularnie stawiają poprzeczkę bardzo wysoko i mam wrażenie, że oczekiwania ludzi zaczynają sięgać niewyobrażalnych poziomów. Gdzie uplasowałbym tą książkę w mojej hierarchii Stormlight? Prawdopodobnie 2 miejsce, za Drogą Królów. Jak wszystkie części, ma swoje słabsze momenty, ale całokształt powala. Czego się spodziewać? Sanderson się nie śpieszy. Jak zawsze meandruje, spędza z bohaterami tyle czasu na ile ma ochotę. Jeśli mieliście z tym problemy wcześniej to tutaj będzie podobnie, chociaż moim zdaniem jest o wiele równiej niż w Dawcy Przysięgi. Siedzimy w głowach bohaterów, nasiąkamy ich bólem, a wszystko prowadzi nas w stronę kulminacji pełnej emocji. Na prawdę wielu emocji - smutku, gniewu, radości, ulgi i satysfakcji.
Książka ma nieco inne tempo niż to, do czego przyzwyczaiły pozostałe części cyklu. Jest trochę wolniej i zostajemy z bohaterami na dłużej - nie skaczemy tak często po postaciach POV. Spotkałem się z opiniami, że niektóre fragmenty się dłużą, lub że są po prostu nudne. Absolutnie się z tym nie zgadzam. Pewne wątki mogą nie przypaść do gustu wszystkim, ale moim zdaniem są one...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna kontynuacja cyklu Archiwum Burzowego Swiatla. Dowiadujemy sie coraz wiecej o Cosmere, jest duzo zwrotow akcji, bohaterowie przechodza kolejne przemiany duchowe - jest to dobrze opisane.
W retrospekcjach Sanderson przedstawia, w jaki sposob doszlo do wojny, i jakie byly motywy dzialan Parshendi. Wszystko sklada sie w spojna calosc.
Poczatek toczy sie wolniejszym rytmem, ale jest ciekawy i nie rozumiem innych opinii, gdzie czytelnicy narzekali na to, ze jest rozwleczony. Nie jest.
Druga polowa to zmiana tempa, a koncowka galopuje, ale w kontrolowany sposob i, jak juz wspomnialem, wszystko sie sklada w logiczna calosc.
Rewelacyjna kontynuacja cyklu Archiwum Burzowego Swiatla. Dowiadujemy sie coraz wiecej o Cosmere, jest duzo zwrotow akcji, bohaterowie przechodza kolejne przemiany duchowe - jest to dobrze opisane.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW retrospekcjach Sanderson przedstawia, w jaki sposob doszlo do wojny, i jakie byly motywy dzialan Parshendi. Wszystko sklada sie w spojna calosc.
Poczatek toczy sie...
Książkę przeczytałam w języku oryginału. Miałam dość wysokie oczekiwania co do niej spowodowane poprzednimi tomami serii. Niestety, moim zdaniem, jest to najsłabsza pozycja w Archiwum Burzowego Światła. Główne minusy w porównaniu z poprzednimi tomami to: bardzo wolne tempo akcji przyspieszone jedynie na ostatnich 100-200 stronach, zbyt wiele miejsca poświęcone na retrospekcje wydarzeń już znanych, rozdziały te wnosiły bardzo mało świeżości i jeszcze bardziej spowalniały akcję, tym bardziej, że autor wymigał się od opisów batalistycznych, ponadto główny wątek skupiał się na aspekcie naukowym, który, o ile ważny dla świata przedstawionego, potraktowany został w sposób dość naiwny i często przypominający wykład z podstaw fizyki, innym minusem była bardzo duża powtarzalność w rozwiązywaniu wątków znanych nam z poprzednich tomów postaci, a szczególnie irytowało nadmierne powtarzanie podanych już informacji. Osobiście uważam, że można by skrócić książkę o ok. 20-30% objętości, szczególnie fragmentów wywodów naukowych oraz wewnętrznych przemyśleń kilku głównych postaci, a przekaz byłby ten sam, lecz z pewnością mniej rozwleczony. Warto też zaznaczyć, że w Rytmie wojny zawarto bardzo dużo odniesień do innych książek tego autora (np. Rozjemcy, Z mgły zrodzonego),których znajomość przed czytaniem tego tomu jest raczej obowiązkowe.
Książkę przeczytałam w języku oryginału. Miałam dość wysokie oczekiwania co do niej spowodowane poprzednimi tomami serii. Niestety, moim zdaniem, jest to najsłabsza pozycja w Archiwum Burzowego Światła. Główne minusy w porównaniu z poprzednimi tomami to: bardzo wolne tempo akcji przyspieszone jedynie na ostatnich 100-200 stronach, zbyt wiele miejsca poświęcone na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to