Za nasze winy

Okładka książki Za nasze winy
Ewa Bauer Wydawnictwo: Replika Cykl: Tułacze życie (tom 1) literatura obyczajowa, romans
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Cykl:
Tułacze życie (tom 1)
Wydawnictwo:
Replika
Data wydania:
2019-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-29
Język:
polski
ISBN:
9788366217799
Tagi:
literatura polska wojna saga historia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
110 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
370
194

Na półkach: , ,

Książka jest historyczną sagą familijną. Pierwszy raz miałam styczność z taką w cyklu spacer Aleją róż Edyty Świętek, która mnie naprawdę zachwyciła i wciągnęła. Przy okazji polecam przeczytać jeśli ktoś lubi sagi rodzinne. Wracając do powieści Ewy Bauer, generalnie książka całkiem fajna, jednak muszę przyznać, że nie nie wciągnęła mnie, nie porwała- wręcz przeciwnie męczyłam się z nią. Owszem ciekawa,bo sporo w niej opisów dawnych zwyczajów wierzeń i zabobonów, których wcześniej nie znałam, ale za dużo w niej suchych faktów. Po prostu styl nie przypadł do gustu, poza tym tempo ślubów, narodzin, wydarzeń, ilość członków familii, a przy tym powtarzalność imion w kolejnych pokoleniach sprawiają,że bardzo łatwo się pogubić. Jednak nie odradzam.
Mimo wszystko zajrzę do kolejnego tomu, choćby po to aby sprawdzić czy klątwa monety wciąż działa.

Książka jest historyczną sagą familijną. Pierwszy raz miałam styczność z taką w cyklu spacer Aleją róż Edyty Świętek, która mnie naprawdę zachwyciła i wciągnęła. Przy okazji polecam przeczytać jeśli ktoś lubi sagi rodzinne. Wracając do powieści Ewy Bauer, generalnie książka całkiem fajna, jednak muszę przyznać, że nie nie wciągnęła mnie, nie porwała- wręcz przeciwnie...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
639
621

Na półkach:

Bardzo lubię książki opowiadające o losach całych rodzin, w których łączą się pokolenia. Dlatego też ta seria wpadła mi w oko. Ale po przeczytaniu pierwszego tomu mam trochę mieszane uczucia. Tematyka bardzo ciekawa, bo traktująca o losach Josepha Neubinera, który wraz ze swoja rodziną przenosi się z regionów Sudetów do Galicji w ramach kolonizacji józefińskiej. Już samo umiejscowienie akcji w tak odległych czasach, gdy tak naprawdę Polska nie istniała na mapach europejskich sprawiło, że z zaciekawieniem zaczęłam śledzić długą podróż kolonistów. I o ile jeszcze wtedy postacie jakoś były ze sobą logicznie połączone, tak po zasiedleniu autorce chyba zaczęło się spieszyć i w krótkim czasie pojawiło się tylu bohaterów, że trudno się połapać w zależnościach kto jest kim. Ja rozumiem, że te czasy takie po prostu były, liczyło się to, że rodziły się dzieci, które często umierały na skutek wielu chorób i wielodzietność była naturalna. Jednocześnie smutne było to, że najmłodszym poświęcano niewiele uwagi.
Podobnie traktowano każdego, kto nie mieścił się w jakiejś normie. Zarzutem mogło być nawet zbyt duże poświęcanie uwagi nauce lub pierwszym próbom tworzenia dziennika rodziny. Trochę zabrakło mi także opisów dnia codziennego, ponieważ powieść stała się trochę suchym zapisem faktów.
Dużym plusem natomiast jest oddanie charakteru epoki, gdzie losy chłopskich rodziny rzadko stanowiły temat do rozważań i stanowienia kanwy powieści. Przecież wtedy głownie bogate dwory wiodły prym i nadawały rytm wydarzeniom.
Mimo wszystko zajrzę do kolejnego tomu choćby po to aby sprawdzić czy klątwa monety wciąż działa.

Bardzo lubię książki opowiadające o losach całych rodzin, w których łączą się pokolenia. Dlatego też ta seria wpadła mi w oko. Ale po przeczytaniu pierwszego tomu mam trochę mieszane uczucia. Tematyka bardzo ciekawa, bo traktująca o losach Josepha Neubinera, który wraz ze swoja rodziną przenosi się z regionów Sudetów do Galicji w ramach kolonizacji józefińskiej. Już samo...

więcej Pokaż mimo to

45
avatar
1920
1613

Na półkach: , , ,

„Chciałeś się tułać po świecie, będziesz się tułał, ocierając o śmierć bliskich, aż czwarte pokolenie zmaże twe winy.”

Autorka przenosi nas do czasów bardzo odległych, do pierwszej polowy XVIII wieku, mamy okazję poznać rodzinę Neubinerów i z nimi przemierzać ich życiowe, poplątane, trudne życiowe ścieżki. Ludwik Neubiner zostaje ciężko ranny, życie ratuje mu Laura – wdowa i matka kilkuletniej Emilki. Mieszkają razem, wkrótce muszą uciekać przed złymi ludźmi. Na swojej tułaczej ścieżce trafiają na dobrych ludzi, którzy udzielają im pomocy. Biorą ślub i planują osiąść się na stałe i wieść spokojne, przepełnione pracą życie. Czy będzie im to dane?

Ta powieść to historia rodziny, którą dotyka wiele życiowych dramatów. Podejmowane przez nich decyzje, są bardzo trudne i wiążą się z poważnymi zmianami w ich życiu. Nie zawsze są słuszne, czasami wręcz tragiczne w skutkach. Ogromna troska o siebie nawzajem, miłość i szacunek w rodzinie. Trudna codzienność przepełniona pracą i walką o przetrwanie. Nowe przyjaźnie często wbrew podziałom społecznym, uczciwość, honor, poczucie godności. Wierzenia, gusła, zabobony, przesądy - te spotykamy w całej powieści. Ludzie bali się tego, co nieznane i na swój sposób różnie to sobie tłumaczyli. Tajemniczy medalion, który od lat jest w rodzinie Neubinerów. Czy to on ma moc i jest sprawcą klątwy, która wisi nad rodziną?

Bardzo pomocne podczas czytania, było drzewo genealogiczne, umieszczone na początku książki. Daje nam wyraźny i przejrzysty obraz całej rodziny.

Poruszająca, nostalgiczna, wciągająca opowieść o wielopokoleniowej rodzinie, która musi mierzyć się z przeciwnościami losu, jakie niesie życie, a w tle ciekawy, historyczny zarys tamtych niespokojnych czasów. Ogromnie się cieszę, że mam drugi tom. Z przyjemnością, ponownie podejmę trudną wędrówkę z rodziną Neubinerów z ich nowym pokoleniem. Polecam :)

http://tatiaszaaleksiej.pl/za-nasze-winy/

„Chciałeś się tułać po świecie, będziesz się tułał, ocierając o śmierć bliskich, aż czwarte pokolenie zmaże twe winy.”

Autorka przenosi nas do czasów bardzo odległych, do pierwszej polowy XVIII wieku, mamy okazję poznać rodzinę Neubinerów i z nimi przemierzać ich życiowe, poplątane, trudne życiowe ścieżki. Ludwik Neubiner zostaje ciężko ranny, życie ratuje mu Laura – wdowa...

więcej Pokaż mimo to

99
Reklama
avatar
439
238

Na półkach: ,

Już dawno nie miałam w ręku lektury, której czytanie szło mi tak opornie, jak tym razem. Fabuła została tutaj tak przedstawiona, że o przyjemności czytania nie może być mowy. Zamiast niej pojawiła się tylko irytacja i znudzenie.
Moim zdaniem, w książce tej najwięcej złego zrobił styl pisania. Monotonny, drętwy i bezbarwny. Krótkie, twierdzące zdania nadały powieści cech sztywnego sprawozdania, przedstawiającego nudne, powtarzalne i niczym nie wyróżniające się dzieje bohaterów. Autorka stworzyła tylko pierwszy plan, bez żadnego konkretnego tła, żadnej otoczki. Czytamy, że bohaterowie wyjeżdżają, jadą, przyjeżdżają, pracują, sprzątają, pielą ogródek, robią zapasy na zimę, idą do kościoła, idą do sklepu, rozmawiają z sąsiadem, potem znowu wyjeżdżają, jadą, przyjeżdżają, urządzają się, szukają pracy, … I tak w koło Macieju. Każdy kolejny wątek pokazany został niezwykle skrótowo, powierzchownie i bez jakichkolwiek emocji. W tym wszystkim, przysłowiowym gwoździem do trumny są sztuczne i naciągane dialogi oraz płascy i nijacy bohaterowie. Żadna z postaci niczym się nie wyróżnia. Wszyscy są tak samo nudni, bezbarwni i bezuczuciowi. Ba, nawet śmierć dziecka została przedstawiona całkowicie beznamiętne. Ot, dziecko umarło, matka je przytuliła, ojczymowi zakręciła się łza w oku. I koniec. Kilka zdań na ten temat i już mamy następny wątek, równie beznamiętnie opisany.
I jeszcze muszę wspomnieć, że autorka nie podjęła nawet najmniejszej próby dopasowania języka do czasów, o jakich zdecydowała się pisać. Typowo współczesny język w książce z akcją rozgrywającą się w XVIII wieku? Nie, to połączenie jest tak bardzo rażące i irytujące, że nie mogę tego przemilczeć w kontekście mankamentów powieści.

No cóż. Nie spodziewałam się, że będę musiała tą lekturę tak źle ocenić. Sięgając po nią miałam nadzieję na ciepłą, interesującą i klimatyczną opowieść o codziennym, wiejskim życiu rodziny, osiadłej na terenie Królestwa Galicji. A zamiast tego, otrzymałam suche i mdłe informacje, w których klimatu, ciepła czy choćby minimalnej ciekawości dalszym ciągiem, nijak nie można odnaleźć.

Już dawno nie miałam w ręku lektury, której czytanie szło mi tak opornie, jak tym razem. Fabuła została tutaj tak przedstawiona, że o przyjemności czytania nie może być mowy. Zamiast niej pojawiła się tylko irytacja i znudzenie.
Moim zdaniem, w książce tej najwięcej złego zrobił styl pisania. Monotonny, drętwy i bezbarwny. Krótkie, twierdzące zdania nadały powieści cech...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
747
629

Na półkach:

Muszę przyznać, że do sag rodzinnych podchodzę dość sceptycznie, chociaż nie mogę zaprzeczyć, że lubię tego typu literaturę. Przyznam również, że zawsze podziwiałam osoby, które odważyły się pisać sagi. To trudne i myślę, że trzeba bardzo się skupić, aby rzetelnie wprowadzić z fabułę wszystkich bohaterów
W tej książce jest sporo osób, losy jednych są opisane bardzo szczegółowo, a innych pobieżnie. Nie ukrywam, że chwilami gubiłam się w tych wszystkich krewnych, powinowatych, żonach, mężach, braciach czy dzieciach. Ale autorka zadbała o to, aby w głowie czytelnika nie nastąpił zbytni chaos i zaraz na początku książki umieściła drzewo genealogiczne rodziny Neubinerów zaczynające się od najstarszych, ale moim zdaniem również najważniejszych osób. I przyznam szczerze, że podczas czytania często zaglądałam do tej „ściągi”.
Losy ludzi opisanych w tej powieści, to niejednokrotnie trudne i smutne lata, w których śmierć królowała mocno w każdym pokoleniu. Jest sporo miłości i małżeństw, chociaż moim zdaniem trochę mało takiego emocjonalnego romansu. Ale taki był widocznie zamysł autorki, aby pokazać zwyczajne, proste życie ludzi, pełne wyzwań i wyrzeczeń, ale często również ciepłe i pełne miłości.
Jest zatem nostalgicznie, a książka została napisana językiem bardzo odpowiednim do epoki w jakiej umieszczona została fabuła.
Wyraziści i nietuzinkowi bohaterowie od początku wzbudzają zarówno litość jak i sympatię.
Książka została napisana dość specyficznie, mało w niej dialogów, ale za to sporo opisów, zwłaszcza obchodów, uroczystości czy różnego rodzaju tradycji, ale również faktów historycznych.
Składam szczery i głęboki ukłon przed autorką za cudowne i dość drobiazgowo przedstawione tło historyczne będące mocnym i ciekawym dopełnieniem fabuły obyczajowej.
Nie brakuje tu dramatu, a czytelnik z dobrą wyobraźnią z łatwością dopasuje osoby do czasu w jakim autorka umieściła swoich bohaterów.
Mamy kilka romansów, jedne bardzo prozaicznie życiowe, inne z nutą dramatycznego wręcz romantyzmu, ale życie często właśnie składa się z bolesnych detali. Nie wszystkim udaje się żyć cały czas z uśmiechem na ustach i motylami w brzuchu, bo życie to pasmo wyzwań, którym albo uda się sprostać, albo zatrują byt goryczą niepowodzeń.
Nie wiem jak inni, ale ja nie mogłam się od tej powieści oderwać i tego samego wieczoru, kiedy skończyłam czytać pierwszy tom, natychmiast zabrałam się za drugi i cieszę się bardzo, że wkrótce będę mogła przeczytać kolejny (premiera III tomu 26 stycznia 2021)
Książka jest typową opowieścią o życiu, miłości i nienawiści, narodzinach i śmierci, radości i smutku. Autorka ukazuje jednak, z jakim trudem często ludzie poszukując swojego miejsca na ziemi, swojej własnej tożsamości musieli borykać się przy okazji z własnymi emocjami, bólem, strachem, trudem życiowych niespodzianek. Bardzo często nie ułatwiały im tego okoliczności, które napotykali na swych życiowych drogach.
To powieść o trudzie zaczynania od nowa, o budowaniu czegoś z niczego. To opowieść o rodzinnych tajemnicach, relacjach z krewnymi tymi najbliższymi i tymi dalszymi, to opowieść o prawdziwych uczuciach, a także o odkrywaniu prawdy nie tylko o sobie, ale o ludziach i ich emocjach.
To również książka o klątwach i tajemnicach, które mocno zakorzeniały się nie tylko w umysłach ludzi, ale i w ich czynach. Życie z ogromną, ciążącą tajemnicą z pewnością nie należy do łatwych, ale nie wszystkich stać na odwagę zrzucenia z siebie tego jarzma.
Polecam tę sagę zwłaszcza osobom, które lubią tego typu literaturę. Książkę czyta się szybko i lekko, przy okazji zagłębiając się w fabułę historyczną, chociaż muszę przyznać, że nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością niejedna osoba nie oprze się wzruszeniom, jakie zafundowała autorka. To książka o życiu w której znajdziemy i romans, i dramat, i wątek kryminalny i wątek historyczny, czyli każdy, kto sięgnie po tę powieść, znajdzie w nij coś dla siebie.

Muszę przyznać, że do sag rodzinnych podchodzę dość sceptycznie, chociaż nie mogę zaprzeczyć, że lubię tego typu literaturę. Przyznam również, że zawsze podziwiałam osoby, które odważyły się pisać sagi. To trudne i myślę, że trzeba bardzo się skupić, aby rzetelnie wprowadzić z fabułę wszystkich bohaterów
W tej książce jest sporo osób, losy jednych są opisane bardzo...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1115
153

Na półkach:

Tułacze życie, zły los, klątwa, śmierć.. tułacze życie, zły los, klątwa, śmierć... tułacze życie.....
Oczekiwałam sagi rodzinnej, opisów życia rodzinnego na terenach Galicji a otrzymałam kronikę, suchą, bez znaczących wątków, naznaczoną śmiercią.
Nie wiem czy mam odwagę sięgnąć po kolejne części mimo, że je posiadam.

Tułacze życie, zły los, klątwa, śmierć.. tułacze życie, zły los, klątwa, śmierć... tułacze życie.....
Oczekiwałam sagi rodzinnej, opisów życia rodzinnego na terenach Galicji a otrzymałam kronikę, suchą, bez znaczących wątków, naznaczoną śmiercią.
Nie wiem czy mam odwagę sięgnąć po kolejne części mimo, że je posiadam.

Pokaż mimo to

3
avatar
239
82

Na półkach: ,

Za dużo bohaterów, co wprowadza chaos. Jakieś wydarzenie i jego konsekwencje opisywane są dosłownie na kilku stronach - nie ma budowanego napięcia. Ale dobrze się czyta.

Za dużo bohaterów, co wprowadza chaos. Jakieś wydarzenie i jego konsekwencje opisywane są dosłownie na kilku stronach - nie ma budowanego napięcia. Ale dobrze się czyta.

Pokaż mimo to

6
avatar
260
259

Na półkach:

Czytacie sagi rodzinne? Ja miałam dłuższą przerwę od tego gatunku, ale z przyjemnością sięgnęłam po pierwszy tom cyklu „Tułacze życie” autorstwa Ewy Bauer. Zanurzyłam się w świat tułaczego życia rodziny Neubiner. Przeniosłam się w czasie do przełomu XVIII I XIX wieku i z ciekawością śledziłam losy rodziny, której największym pragnieniem było szczęśliwe domowe ognisko.
„Za nasze winy” to opowieść o niełatwej drodze, wyborach, o podejmowaniu decyzji (czasem tragicznych w skutkach), o wielkiej trosce o rodzinę oraz o miłości, która pozwala na wspólne przemierzanie nawet najbardziej zawiłych ścieżek. To też pochwała ciężkiej pracy i uczciwości, które umożliwiają zawiązanie nowych przyjaźni (nawet ponad podziałami społecznymi). Ciekawie są przedstawione zmagania z poczuciem wyalienowania, ale również opisy możliwości budowania własnego obrazu w nowej społeczności.
To co mnie najbardziej urzekło w tej opowieści, to świat przepełniony mnóstwem przesądów, guseł oraz zwyczajów dotyczących ślubów i narodzin. Klątwa, która ciąży na rodzinie Neubiner dodaje szczypty niecodzienności do codziennej walki o przetrwanie rodziny w trudnych, niespokojnych czasach.
Polecam serdecznie osobom lubiącym niespieszne sagi z ciekawymi i niebanalnymi perypetiami bohaterów. Lekkie pióro autorki sprawia, iż książkę mimo zawartego w niej smutku i czyhającej śmierci, czyta się ze spokojem i ciesząc się słowem pisanym. A tajemnicza moneta ubarwia szary, tułaczy świat czyniąc go… nieco magicznym miejscem z odrobiną mroku.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.

Czytacie sagi rodzinne? Ja miałam dłuższą przerwę od tego gatunku, ale z przyjemnością sięgnęłam po pierwszy tom cyklu „Tułacze życie” autorstwa Ewy Bauer. Zanurzyłam się w świat tułaczego życia rodziny Neubiner. Przeniosłam się w czasie do przełomu XVIII I XIX wieku i z ciekawością śledziłam losy rodziny, której największym pragnieniem było szczęśliwe domowe ognisko.
„Za...

więcej Pokaż mimo to

0
avatar
633
583

Na półkach:

Rozczarowałam się, niestety, mając nadzieję na malowniczą sagę, a otrzymując reporterski wręcz zapis dziejów pewnej rodziny. Doceniam pracę, jaką autorka włożyła w przygotowanie książki od strony historycznej - względy polityczne, społeczne, zwyczaje zostały odtworzone bardzo drobiazgowo, ale czytało mi się powieść niezwykle mozolnie. Mam zdecydowanie wysokie wymagania, jeśli chodzi o literaturę.

Rozczarowałam się, niestety, mając nadzieję na malowniczą sagę, a otrzymując reporterski wręcz zapis dziejów pewnej rodziny. Doceniam pracę, jaką autorka włożyła w przygotowanie książki od strony historycznej - względy polityczne, społeczne, zwyczaje zostały odtworzone bardzo drobiazgowo, ale czytało mi się powieść niezwykle mozolnie. Mam zdecydowanie wysokie wymagania,...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
519
420

Na półkach:

Mam słabość do familijnych sag. Z jakiegoś powodu takie historie wciągają mnie po same uszy. Przyglądanie się, jak rodzina ewoluuje w kolejnych pokoleniach, co kształtuje jej członków jest niesamowitym doświadczeniem. Jest to taki proces, który często umyka nam w codziennych sprawach, a może warto zastanowić się kim byli nasi pradziadkowie. Co sprawiło, że jesteśmy tu i teraz?

Fabuła
Ludwig Neubiner "marzył o wielkim świecie, o podbojach i bogactwie (…)"[1]. Wraz z wojskami Fryderyka II wyrusza na Śląsk. Podczas wojennej zawieruchy poznaje Laurę. Kobieta, nie zważając na ludzkie gadanie, przyjmuje rannego pod swój dach i udziela mu pomocy. Tak historia rodu Neubinerów rozpoczyna się na nowo. Historia o ludziach tułających się w poszukiwaniu lepszego życia.

Bohaterowie
Ewa Bauer zaczyna nieśmiało od dwójki protoplastów rodu Neubinerów na Śląsku. Możemy śledzić, jak rodzina się rozrasta począwszy od syna tej pary, aż po ich praprawnuki. Kiedy docieramy do końca powieści ilość postaci jest naprawdę duża. Nie ma się czemu dziwić, w końcu akcja dzieje się w XVIII i XIX wieku, a wtedy wielodzietne rodziny nie były niczym niezwykłym. Autorka bardzo stara się, aby każdej osobie poświęcić choćby fragment na stronach powieści, aby czytelnicy mogli ich wszystkich poznać, aczkolwiek Ewa Bauer wpadła przy tym w pewną pułapkę. Na początku rodzina jest niewielka, więc możemy zbliżyć się do jej poszczególnych członków i nawiązać z nimi więź. Im postaci przybywa zaczynają stawać się coraz bardziej bezosobowe, a fabuła traci nieco na atrakcyjności ograniczając się do kolejnych ślubów, pogrzebów i chrzcin w rodzinie.

Ważne miejsce w powieści "Za nasze winy" zajmują kobiety. W czasach, kiedy ich obowiązkiem było posłuszeństwo wobec męża, u Neubinerów są szanowne, a ich zdanie jest wysłuchiwane. Pisarka mocno podkreśla rolę matki, nie tylko jako rodzicielki, ale spoiwo rodziny, źródło rady i miłości.

Tło historyczne, obyczaje, język
Ewa Bauer zadbała o to aby oddać, jak dawniej żyli ludzie na terenach Śląska oraz Królestwa Galicji i Lodomerii, gdzie dzieje się akcja. Poza opisem różnych obrzędów w tekst wpleciono komentarze o charakterze historycznym np. skąd wynikła migracja w kierunku Galicji. Autorce udało się wprowadzić je nienachalnie, tak aby nie zaburzyły dziejów Neubinerów.

Powieść "Za nasze winy" została napisana prostym językiem, od czasu do czasu Ewa Bauer przypomina sobie, że pisze o dawnych czasach i serwuje jakieś słówko bądź nietypową konstrukcję zdania. Mi to właściwie nie przeszkadza. Już dawno przekonałam się, że archaizmy w literaturze mnie męczą i lepiej czyta mi się uwspółcześnione dialogi, nawet kosztem pewnego klimatu.

Podsumowanie
Jak mogłam się przekonać, pierwsza część cyklu "Tułacze życie" nie jest bez wad, ale ma w sobie urok, który sprawia, że chcę czytać dalej o losach Neubinerów. Urzekli mnie pracowici i mądrzy bohaterowie i chyba trochę poczułam się częścią tej rodziny. Razem z nimi cieszyłam się z rodzinnych sukcesów i płakałam, kiedy ktoś z nich odchodził.

[1] Ewa Bauer, "Za nasze winy", wyd. Replika, Poznań 2019, s.14.

Mam słabość do familijnych sag. Z jakiegoś powodu takie historie wciągają mnie po same uszy. Przyglądanie się, jak rodzina ewoluuje w kolejnych pokoleniach, co kształtuje jej członków jest niesamowitym doświadczeniem. Jest to taki proces, który często umyka nam w codziennych sprawach, a może warto zastanowić się kim byli nasi pradziadkowie. Co sprawiło, że jesteśmy tu i...

więcej Pokaż mimo to

1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Za nasze winy


Reklama
zgłoś błąd