
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać437
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu

- Kategoria:
- językoznawstwo, nauka o literaturze
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Histoire de la folie à l'âge classique. Folie et déraison
- Data wydania:
- 1987-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1987-01-01
- Liczba stron:
- 560
- Czas czytania
- 9 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788306013153
Esej historyczno-filozoficzny, udokumentowany, o bogatym ładunku treściowym, dotyczący obłędu i jego wielorakich powiązań z historią społeczeństw. Przedstawia różne sposoby widzenia obłędu: jako stanu cechującego się wyższymi zdolnościami psychicznymi (stany nawiedzenia),jako kondycji godnej pogardy, godnej nawet kary na równi z grzechem, i wreszcie jako choroby.
Kup Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu
Poznaj innych czytelników
933 użytkowników ma tytuł Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu na półkach głównych- Chcę przeczytać 749
- Przeczytane 162
- Teraz czytam 22
- Posiadam 36
- Filozofia 11
- Historia 10
- Chcę w prezencie 7
- Ulubione 7
- Psychologia 3
- Studia 3
Tagi i tematy do książki Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu

Cytaty z książki Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu
Bez wątpienia, pomiędzy kształtami rozumu a kształtami obłędu zachodzi duże podobieństwo. Jest ono też niepokojące: po czym rozpoznać w rozsądnym uczynku, że spełnił go obłąkany, a w niedorzecznym szaleństwie, że jest dziełem człowieka na co dzień mądrego i rozważnego?
Bez wątpienia, pomiędzy kształtami rozumu a kształtami obłędu zachodzi duże podobieństwo. Jest ono też niepokojące: po czym rozpoznać w rozs...
Rozwiń ZwińAż po drugą połowę XV stulecia, nawet trochę dłużej, dominuje niepodzielnie tematyka śmierci - koniec człowieka, spełnienie czasów przybierają postać wojny i zarazy. Nad ludzką egzystencją wnosi się jej los ostateczny, ów porządek, któremu nikt nie ujdzie. W samych trzewiach świata tkwi złowroga figura kościotrupa. Lecz oto w ostatnich latach wieku ów wielki niepokój okręca się wokół własnej osi: śmierć i śmiertelna powagę zastępuje śmiesznych obłędu. Ukazywanie nieuniknionego musu, który sprowadzi człowieka do nicość, przeradza się we wzgardliwą kontemplację owego nic, jakim jest ludzka egzystencja. Strach przed kresem absolutnym kurczy się w ciągłej ironii, zostaje z góry rozbrojony, można zeń szydzić, ubierać w oswojony kształt codzienności, można go co chwila odnawiać w widowisku życia, rozdrabniać w występkach, wynaturzeniach i śmieszności każdego człowieka. Unicestwienie przez śmierć przestaje cokolwiek znaczyć, jako że już wprzódy stało się wszystkim, jako że samo życie było jedynie dyrdymałą, czczą gadaniną, hałaśliwą wrzawą, błazeństwem i pajacowaniem. Nim stanie się trupią czaszką, już głowa jest pusta – w teraźniejszości szaleństwa dokonuje się przyszłość śmierci. Rzeczywistość odnosi zarazem zwycięstwo nad śmiercią zamazaną w powszechności objawów, które głoszą jej faktyczną władzę, ale i oznaczają, że ostateczna zdobycz będzie nader licha. Śmierć demaskuje maskę, nic więcej; fasada, co osłaniała wyszczerzony szkielet, nie była prawdą ani pięknością, jeno uszminkowanym gipsem – uśmiech z pustej maski zstępuje na trupa. Śmiech obłąkanego tym jest jednak ważny, że zawczasu wyśmiewa śmiech śmierci, przepowiadając straszydło, wariat je rozbraja. W pełni renesansu krzyk Szalonej Grety zatryumfuje nad Tryumfem Śmierci, rozbrzmiewającym w średniowieczu na murach Campo Santo. Wyparcie tematu śmieci przez obraz obłąkania nie znaczy, że zerwano z lękiem – on raczej skulił się pod powierzchnią”.
Aż po drugą połowę XV stulecia, nawet trochę dłużej, dominuje niepodzielnie tematyka śmierci - koniec człowieka, spełnienie czasów przybiera...
Rozwiń Zwińklasyfikowanie odstępstw od normy psychicznej jest „oświeconym sposobem" uprzedmiotawiania inności. Nie tylko odbiera jej jakąkolwiek rację, lecz także prawo do afektu i jego publicznego przeżycia.
klasyfikowanie odstępstw od normy psychicznej jest „oświeconym sposobem" uprzedmiotawiania inności. Nie tylko odbiera jej jakąkolwiek rację,...
Rozwiń Zwiń









































OPINIE i DYSKUSJE o książce Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu
Oszałamiające postkolonialne studium okresu kolonizacji nie-rozumu przez rozum.
Apeluję o nowe wydanie!!! Wraz z wstępem [ważnym!], pominiętym w tym z 1987 i uzupełnionym o indeksy, by można się było tym sprawniej posługiwać.
To doktorat Foucaulta, [nie powieść, więc wiadomo, że odbiór nie jest prosty]. Wydaje mi się że na tym etapie jeszcze nie znalazł swojej poetyki, którą znamy z późniejszych rozpraw. Tu jest jeszcze trochę rozchwiany i mnie się to podoba. Może inaczej nie da się pisać o dziejach "GWAŁTU, który rozum dokonuje na nierozumie". Nie są to dzieje psychiatrii!!! ale próba uchwycenia czegoś, czego już nie ma ["szmer podziemnych owadów"], co jeszcze rachitycznie przeciwstawiało się rozumowi w 'epoce klasycyzmu' - pomiędzy renesansem a końcówką XVIIIw. - zanim jeszcze nie-rozum został ostatecznie ujarzmiony, zamknięty w zakładzie dla umysłowo chorych i opatrzony numerem jednostki chorobowej.
Dlatego Foucault bada ślady tej konfrontacji: obiegowe mniemania, instytucje, środki sądowe, policyjne, naukowe pojęcia, starając się robić to delikatnie, czujnie, by nie dać się zmanipulować mniemaniu, które wspomniany wyżej GWAŁT sankcjonowało.
Oszałamiające postkolonialne studium okresu kolonizacji nie-rozumu przez rozum.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toApeluję o nowe wydanie!!! Wraz z wstępem [ważnym!], pominiętym w tym z 1987 i uzupełnionym o indeksy, by można się było tym sprawniej posługiwać.
To doktorat Foucaulta, [nie powieść, więc wiadomo, że odbiór nie jest prosty]. Wydaje mi się że na tym etapie jeszcze nie znalazł swojej poetyki,...
zaznaczam dla porządku, bo nie przeczytałem całego kolosa. Może kiedyś
zaznaczam dla porządku, bo nie przeczytałem całego kolosa. Może kiedyś
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sumie całkiem dobra i ciekawa książka, choć z drugiej strony mam zastrzeżenia które nie dają mi spokoju i każą myśleć "a mogło być o tyle lepiej".
Foucault zaczyna od opisania pojmowania szaleństwa w średniowieczu, tego jak ludzie średniowiecza widzieli szaleństwo jako ukazanie małości rozumu, czasem też, jeśli dobrze rozumiem, jako jasnowidzenie. Jest opis obrazów statku szaleńców i tego jak miejsca przebywania szaleńców były traktowane jak dawniej miejsca przebywania osób chorych na trąd. Mamy opisy procesu i spalenia słynnego Gillesa de Rais, mordercy dzieci i rycerza - partnera Joanny D'arc. I to wszystko było super, tylko po jakimś czasie się skończyło.
Foucault w książce zdaje się głównie koncentrować na tym jak szaleństwo było traktowane przez instytucje i ośrodki władzy w, oczywiście, wieku klasycznym (XVII wiek, Oświecenie...). Widzimy gdzie byli przetrzymywani szaleńcy, jak próbowano ich leczyć i opisywać i jak ich sytuacja zmieniła się z triumfem Rozumu. Nie miałem problemu ze z nagromadzeniem faktów w książce do momentu aż nie wkroczyłem do drugiej części, które sprawiła że przestałem czytać i myślałem że porzucę książkę. A tam, opisy jak opisywano i leczono chorych psychicznie w wieku klasycznym, wszystko to skoncentrowane na fizjologii. Czytamy że jedni z nich mieli bardziej suche mózgi od innych albo gorące ciała i w związku z tym aplikowano im kąpiele wodne albo intensywne zapachy. I jest tego cała część, dokładnie opisujące cała klasyfikację i metody leczenia. Odkryłem że dawne, skoncentrowane na fizjologii leczenie chorych aż tak bardzo mnie nie interesuje.
Z drugiej strony, w przeciwności do niektórych recenzentów, miałem wrażenie że jakiś obraz o szaleństwie się jednak wyłania i opisy do czegoś prowadzą, nagromadzenie faktów nazwałbym raczej opisami niż skupianiem się na szczegółach (w sensie że nie są to np. bogate w detale opisy Flauberta). Z natury rzeczy było tych opisów dużo, bo książka skupiała się w większości tylko na klasycyzmie.
Odnosząc się do fizjologii, pracy i modlitwy - na szczęście potem widzimy przemiany w medycynie i chorym zaleca się ruch na świeżym powietrzu/pracę w gospodarstwie.
Spora część książki koncentruje się na zmianach w sposobie przetrzymywaniu szaleńców. Początkowo łączono ich z żebrakami i niepracującymi oraz kryminalistami i libertynami w ośrodku który miałby zreformować ich charakter, nakazując im pracę i modlitwę. (gdyż uważano, za logiką protestancką, że brak pracy za największe zło) Na końcu zaś wydzielono osobne miejsce dla szaleńców.
I w sumie te opisy zmian instytucjonalnych były na początku i na końcu ciekawe. Środek potrafił być tylko nużący. Poza tym Foucault polemizuje z racjonalizmem epoki, chcąc pokazać wadliwość jego, a przez to też, jeśli dobrze rozumiem, podstaw współczesnej psychiatrii. Możliwe że musiałbym czytać książkę dokładniej, ale mnie Foucault nie przekonał, choć czasami zaciekawił. Żałuję strasznie, bo zaciekawiła mnie jego hipoteza. Może miałem takie wrażenie dlatego że argumentacja była przemieszana z opisami historii i metod...
Myślę że bardzo ciekawe było w książce to jak w stosunku do szaleńców odbija się ideologia, co możemy na tej podstawie powiedzieć o nich, leczeniu, religii, pracy, a może nawet i rewolucji francuskiej. Ciekawa było wspólnota religijna kwakrów sama opiekująca się swoimi chorymi. Dla mnie najciekawsze momenty książki to chyba antropologiczne opisy mentalności ludzi oraz opisy malarstwa i literatury. Foucault jest taki poetycki w tych opisach, aż żałuję że nie ma ich więcej.
Żałuję że nie ma też więcej opisów samych szaleńców, ich mentalności, doświadczeń, a bardziej jest to książka o instytucjach (choć może się mylę?). Z drugiej strony rozumiem że książka jest przede wszystkim próbą udowodnienia tezy o tych właśnie instytucjach i nauce. A, tak, Foucault od czasu do czasu wykracza poza wiek klasyczny, opisując średniowiecze czy XIX wiek, choć jest to książka głównie o dobie klasycyzmu. A i zapomniałbym. Od czasu do czasu obecne są opisy szaleńców - pisarzy czy filozofów. Jest Artaud czy Nietzsche, a przede wszystkim jest powracający stale de Sade. Interesuje mnie on, więc bardzo się ucieszyłem czytając o losach i ideologii markiza, który został utożsamiony z uwolnieniem przetrzymywanego w uwięzieniu Nierozumu. Ach, właśnie, w samym tekście pojawia się powracające starcie Rozumu z Nierozumem.
Aż żałuję że książka nie jest historią szaleństwa w ogóle, nie tylko w wieku klasycznym, mogłaby być bardzo ciekawa. Ale do tego celu już znalazłem sobie inną książkę którą jest "Historia psychiatrii. Od zakładu dla obłąkanych po erę Prozacu" Shortera (choć podobno Shorter ma agresywny styl pisania .__.)
Czy więc ostatecznie polubiłem książkę i cieszę się że ją przeczytałem? Moooże. :] Znaczy się tak, chyba jest całkiem w porządku. Dowiedziałem się wiele o przeszłości psychiatrii, było trochę antropologii, literatury i sztuki, dowiedziałem się trochę o racjonalizmie wieku klasycznego, de Sadzie i wartościach ludzi tego wieku, było dużo świadectw z epoki (sporządzonych głównie przez ówczesnych lekarzy, choć nie tylko). Na końcu wstawiony był rozkład dnia chorych w ośrodku. - to było przerażające i dzięki temu dowiedziałem się dlaczego de Sade nienawidził moralności i religii. Chyba ogólnie dowiedziałem się sporo z tego, co chciałem się dowiedzieć. Więc mam nadzieję że ten tekst nie ma zbyt negatywnego wydźwięku.
W sumie całkiem dobra i ciekawa książka, choć z drugiej strony mam zastrzeżenia które nie dają mi spokoju i każą myśleć "a mogło być o tyle lepiej".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFoucault zaczyna od opisania pojmowania szaleństwa w średniowieczu, tego jak ludzie średniowiecza widzieli szaleństwo jako ukazanie małości rozumu, czasem też, jeśli dobrze rozumiem, jako jasnowidzenie. Jest opis obrazów...
Histeria, manipulacja, uwodzenie i horror
Książka ta, pomimo swoich 550 stron, opiera się wyłącznie na jednej myśli, a mówiąc konkretniej: intuicji. Intuicja ta brzmi mniej więcej tak: "władza jest okrutna i jest to coś niedopuszczalnego... tyle tylko, że równocześnie bardzo mnie to erotycznie podnieca".
Foucault uprawia taki rodzaj historii, gdzie rzetelność faktów zastępuje koloryzowanie wybranych skandali z przeszłości. Nie chodzi o edukowanie czytelnika, tylko o wytwarzanie impulsywnych odruchów pseudo oburzenia. Piszę "pseudo", ponieważ zarazem elegancki i sentymentalny styl autora manipuluje odbiorem czytelnika w sposób taki, że równocześnie zachęca go do czerpania zmysłowej (erotycznej) przyjemności z przedstawianych mu treści. Przy czym treści te są szokujące, budzące horror. Tworzy to u czytelnika odbiór histeryczny: z jednej strony jest się wściekłym, z drugiej uwiedzionym. W tym sensie książka ta w podwójnym znaczeniu tego słowa oducza czytelnika zdolności myślenia. Myślenie tu rozumiem jako umiejętność uzasadniania doznawanych wrażeń, intuicji.
To, że "Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu" stanowi filozoficzne nieporozumienie bierze się stąd, że Foucault nie rozprawia się ze swoją metodą badawczą. Nie tłumaczy dlaczego bardziej ufa intuicjom od racjonalnego dyskursu i biorąc pod uwagę wymagania dyscypliny, jaką jest filozofia, stanowi to błąd krytyczny, który przekreśla poznawczą wartość pracy Foucault.
Histeria, manipulacja, uwodzenie i horror
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ta, pomimo swoich 550 stron, opiera się wyłącznie na jednej myśli, a mówiąc konkretniej: intuicji. Intuicja ta brzmi mniej więcej tak: "władza jest okrutna i jest to coś niedopuszczalnego... tyle tylko, że równocześnie bardzo mnie to erotycznie podnieca".
Foucault uprawia taki rodzaj historii, gdzie rzetelność faktów...
Historia pewnego wykluczenia, o którym rzadko się mówi, bo ginie pod nawałnicą krzyku ze strony innych, głośniejszych wykluczeń. Książka przełomowa dla teorii psychiatrii, radykalnie dociekająca (i podważająca) jej fundamentów filozoficznych. Przydałoby się wznowić polskie wydanie.
Historia pewnego wykluczenia, o którym rzadko się mówi, bo ginie pod nawałnicą krzyku ze strony innych, głośniejszych wykluczeń. Książka przełomowa dla teorii psychiatrii, radykalnie dociekająca (i podważająca) jej fundamentów filozoficznych. Przydałoby się wznowić polskie wydanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOceniam jako "dobra" bo to rzetelna książka. Ale trudna w odbiorze, bo nie wyłania się w trakcie jej czytania jakiś klarowny obraz. Dowiesz się z niej bardzo dużo. Ale większość to takie szczegóły, że stanowią ciekawostkę. Żeby się przebić przez całą książkę trzeba sporo wysiłku. Ja nie dałem rady.
Oceniam jako "dobra" bo to rzetelna książka. Ale trudna w odbiorze, bo nie wyłania się w trakcie jej czytania jakiś klarowny obraz. Dowiesz się z niej bardzo dużo. Ale większość to takie szczegóły, że stanowią ciekawostkę. Żeby się przebić przez całą książkę trzeba sporo wysiłku. Ja nie dałem rady.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria szaleństwa jest dość nużąca ze względu na masę szczegółów -skrupulatne badanie skrawków historycznych dokumentów sensu lato, na podstawie których Foucault dokonuje rekonstrukcji historycznych dyskursów obłędu. O ile sama możliwość zobaczenia w praktyce Foucaultowskiej metody badania we wczesnym stadium jest tym, czego oczekiwałem, to ogrom detali, który w sposób nieunikniony jest tej metody częścią, niestety wprowadza monotonię. Z powyższych powodów Historia szaleństwa to kluczowa lektura dla historyków psychiatrii albo maniaków Foucaulta, a osobom chcącym zapoznać się z jego sposobami badań sugerowałbym coś krótszego.
Historia szaleństwa jest dość nużąca ze względu na masę szczegółów -skrupulatne badanie skrawków historycznych dokumentów sensu lato, na podstawie których Foucault dokonuje rekonstrukcji historycznych dyskursów obłędu. O ile sama możliwość zobaczenia w praktyce Foucaultowskiej metody badania we wczesnym stadium jest tym, czego oczekiwałem, to ogrom detali, który w sposób...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAby w zwierciadle inności dostrzec inność nas samych.
Aby w zwierciadle inności dostrzec inność nas samych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa opór przy konsumowaniu odjąłem punkt. Metoda grzebania w historii rewolucyjna i dająca do myślenia.
Za opór przy konsumowaniu odjąłem punkt. Metoda grzebania w historii rewolucyjna i dająca do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to