Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała

Okładka książki Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała autora Michel Foucault, 9788374535847
Okładka książki Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała
Michel Foucault Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria filozofia, etyka
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Histoire de la sexualité, IV: Les aveux de la chair
Data wydania:
2020-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2020-01-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374535847
Tłumacz:
Tomasz Stróżyński
Średnia ocen

8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała

Średnia ocen
8,2 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała

Sortuj:
avatar
475
241

Na półkach: ,

Wspaniała lektura, chyba najlepsza z wszystkich tomów Historii seksualności. Rozważania Foucault w tomie czwartym są jednymi z najciekawszych i najbystrzejszych dotyczących relacji miedzy seksualnością i podmiotowością. Jednocześnie dziwnie się to czyta, ze świadomością że została "złamana" jego wola jako spadkodawcy. Pomijając ten wątek, jest to lektura obowiązkowa dla religioznawców, filozofów, historyków socjologów czy prawników.
Ba, chyba każdy z Nas może skorzystać na refleksyjnej lekturze dzieł Foucault.

Wspaniała lektura, chyba najlepsza z wszystkich tomów Historii seksualności. Rozważania Foucault w tomie czwartym są jednymi z najciekawszych i najbystrzejszych dotyczących relacji miedzy seksualnością i podmiotowością. Jednocześnie dziwnie się to czyta, ze świadomością że została "złamana" jego wola jako spadkodawcy. Pomijając ten wątek, jest to lektura obowiązkowa dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

77 użytkowników ma tytuł Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała na półkach głównych
  • 58
  • 17
  • 2
14 użytkowników ma tytuł Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała

Inne książki autora

Michel Foucault
Michel Foucault
(1926–1984),francuski filozof i historyk, od 1970 roku profesor College de France. Utwierdził w naukach humanistycznych pojęcie nieciągłości epistemologicznej, zapożyczone od Georges’a Canguilhema, pod którego kierunkiem pisał pracę doktorską Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu (1961). Nowatorskie podejście Foucaulta do humanistyki zaowocowało serią publikacji, które przyniosły mu międzynarodową sławę: Narodziny kliniki. Archeologia spojrzenia medycznego (1963),Archeologia wiedzy (1969) Nadzorować i karać. Narodziny więzienia (1975),Historia seksualności (1976, 1984) i najsłynniejsze Słowa i rzeczy. Archeologia nauk humanistycznych (1966). Foucault interpretuje rozwój humanistyki jako serię nawarstwiających się poziomów wiedzy, z których każdy stanowi odrębne pole epistemologiczne. Uwrażliwiony na wszelkie postacie wykluczania z życia społecznego jego form nietypowych, nie tylko wzbogacił humanistykę o obserwacje i analizy „marginesów” społeczeństwa, był również znaczącą postacią wśród francuskich intelektualistów walczących o wolność ekspresji. Był może ostatnim z Francuzów, którzy, śladem Montaigne'a, uważali duszę i papier, wino i chleb, umysł i kostium, ciało i tekst za próby.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Obcy, inny, wykluczony Magdalena Środa
Obcy, inny, wykluczony
Magdalena Środa
‘Ja’ konfrontujące się z ‘nie ja’ Podobno poprawne opisanie negatywnego zjawiska jest pierwszym krokiem do jego wyeliminowania. W przypadku wszelkich form przemocy, dyskryminacji, obojętności wobec ‘nie nas’, to zadanie niemal beznadziejne, skoro dotyczy każdego. Zadawanie cierpienia (w różnym stopniu wyrafinowania) jest tak ludzkie, że wypada uwzględnić je pośród składowych natury człowieka. Etyczka Magdalena Środa w książce „Obcy, inny, wykluczony” przywołując historię opresji wobec obcych, poddaje jednocześnie ocenie intelektualne podstawy budujące uzasadnienia przemocy jak i próby zbudowania aksjologicznej ochrony przed niegodziwościami. Przyjmując za drogowskaz myśl europejską, śledzi filozofka wykluczające społecznie mechanizmy w związku z kolonializmem, rasizmem epoki państw narodowych, dyskryminacje płciowe i religijne czy procesy związane z nieprawościami wobec mniejszości kulturowych czy imigrantów. Dochodząc do wniosku, że humanizm wypracowany w dojrzałej postaci w oświeceniu wymaga zasadniczego uzupełnienia o korygujące go elementy, podaje kilka współczesnych rozwiązań etycznych. Napięcia historyczne, prawne, ekonomiczne i światopoglądowe determinują nas w myśli i mowie i działaniu. Stąd w trzech częściach autorka przepracowała: Figury (emblematyczne grupy społecznego sklonflikowania),Postawy (uzasadniające przemoc ‘-izmy’) i Projekty (posthumanistyczne propozycje). Praca, która powstawała przez kilka lat, jest w większości przywołanym i skomentowanym zbiorem przekonań filozofów, od Sokratesa po Kołakowskiego. Poświęcając sporo miejsca na krytykę europocentryzmu, przechodzi profesor na uogólniony poziom, gdzie antropocentryzm rozpada się na tysiące niekompatybilności generujących: niewolnictwo, upodlenie mniejszości, uprzedmiotowienie kobiet w patriarchacie, eksterminacje uzewnętrzniające czystą nienawiść, jakoby wątpliwe etycznie ‘feminizujące’ i ‘genderyzujące’ środowiska. Sięgając do przepastnych zasobów z historii przemocy, bada sankcjonujące ją ideologie, prądy myślowe, postawy. Przywołując Hannah Arendt, Michela Foucaulta czy Tzvetan Todorova, formuje syntetyczny obraz rasizmu, seksualnej przemocy czy eksterminacji kolonialnej. Brakowało mi w tym zreferowaniu historii zła czytelnej dyskusji nad stopniem jego powielania, wariacji ‘ciemnych stron duszy ludzkiej’ obecnych współcześnie. Bo to przecież dzisiejsza kondycja moralna człowieka jest ostatecznym celem prowadzonego wywody. Środę interesuje Homo sapiens doby atomizacji wszelakiej, postmodernizmu, migracji ludzkich i nadmiaru informacji stechnicyzowanego świata. W jakim stopniu klasyczne aksjologie, prądy myślowe, uprzedzenia jednostkowe i grupowe ‘płyną nieodmiennie przez pokolenia’, a jakie zaledwie tlą się dyskretnie i podstępnie? Niestety – niewiele z tych pytań miałem szansę przepracować, choć nie brak u filozofki celnych i niepokojących zdań wynikających z troski i raczej pesymizmu co do przyszłości człowieka, jako moralnej istoty: „Tak rozumiany indyferentyzm moralny wydaje się postawą trwale towarzyszącą zindywidualizowanym społeczeństwom współczesnym, które więzi osobowe zastąpiły rolami społecznymi, a obowiązek interwencji, wsparcia i troski przekazały wyspecjalizowanym służbom. Przyczyną obojętności jest „rozkawałkowanie moralności”, jej relatywizacja do określonych aksjologii grupowych i klasowych. Czy więc uniwersalizm moralny i wiara w powszechne obowiązywanie wartości stanowią wystarczającą ochronę przed obojętnością?” „Wiara w to, że zindywidualizowany, racjonalny podmiot zachodniego humanizmu i liberalnej demokracji jest naprawdę silny, jest jednak złudzeniem. Dzisiejszy człowiek epoki późnej nowoczesności jest tak uwikłany w reifikujące relacje konsumencko-rozrywkowe, we własną pracę, szukanie dobrobytu i ucieczkę w prywatność (co przewidział już Tocqueville),że z pewnością sam zdaje sobie sprawę z własnej niemocy.” Podczas lektury odnotowałem pewien subtelny zwrot filozofki w przyjmowanych przez nią perspektywach wynikających z historycznej i teraźniejszej roli religii (w stosunku do znanych mi przekonań Środy sprzed lat). Ciekawa analiza starotestamentowego potępienia homoseksualizmu (historia o Locie) ujęta została w starożytny kontekst obyczajowy i rozmytą homofobiczność (która akurat nie wyróżniała Izraelitów). Problem inności wschodniej z ciekawym niuansowaniem wpisała w odmienności kulturowe (np. obyczajowość społeczności Wschodu o charakterze sakralno-rodowym muszą zaistnieć trwale w świadomości Europejczyków budujących tożsamości społeczne o charakterze prawno-posesywnym). Samo chrześcijaństwo (rozumiane jako realizacje głównej myśli Jezusa, by budować wspólnotę miłości bez odwoływania się do ‘narodu wybranego’) ciekawie puentuje opowieść o ‘caritas’ i ‘agape’. Przy okazji rozpatrywania nietolerancji religijnej, Środa zajmuje ciekawe stanowisko koncyliacyjne wobec imigracyjnych odmienności muzułmanów. Ponieważ jednak problem francuskich burek pojawia podczas referowania przekonań jednego z myślicieli, to nie do końca mam pewność co do jej prywatnego stanowiska (co jest moim ogólnym zarzutem do autorki). Przywołane przez nią wnioski z obserwacji Marthy Nussbaum warto jednak przywołać wprost: „Francuski sekularyzm stanowi więc przykład nietolerancji i dyskryminacji, ponieważ uprzywilejowuje to, co świeckie, kosztem tego, co religijne, czego nie da się usprawiedliwić interesem państwa. Europejska polityka integracyjna nie powinna zakazywać noszenia burek czy chust, lecz przeciwdziałać sytuacji, w której kobieta nie może swobodnie decydować o tym, jak się ubiera.” Sama Biblia, choć nie pojawia się często, a jeśli już jest, to z reguły w związku z poszukiwaniem praźródeł ludzkiego dobra i zła. Jest kolonialno-religijne umocowanie w chrześcijaństwie, są młoty i czarownice doby inkwizycji, ale i pouczająca myśl inspirowana przypowieścią o Samarytaninie, która otwartemu chrześcijaństwu powinna dodawać skrzydeł: „Historia ta pokazuje, że ortodoksyjna wiara nie motywuje do troski o innych, że apostaci bywają bardziej troskliwi wobec osób potrzebujących pomocy i że nie ma troski bez odpowiedzialności. Nie wystarczy bowiem jednorazowy akt wsparcia – trzeba wziąć odpowiedzialność za potrzebującego. Empatia jest impulsem, troska – działaniem, odpowiedzialność nadaje wszystkiemu charakter moralny.” Filozofka stara się w książce często szukać pomostów miedzy sprzecznościami w społecznościach, które przysparzają sobie wzajemnie cierpień. W zdaniach budujących powyższy cytat, chyba spróbowała zastosować taki właśnie zabieg. Destrukcyjna w formie religijność raczej skupi się na zdaniu pierwszym, refleksyjna nie odrzuci drugiego, a posoborowa i akceptująca wielokulturowość z satysfakcją odczyta ostatnie zdanie. Dla mnie taka forma dotarcia do każdego – światopoglądowo różnego - człowieka, było podczas lektury ciekawym eksperymentem. Profesor z odbiorcą weszła w wielopoziomowe interakcje, zmuszając go do ‘opuszczania sfer komfortu’. Zdecydowanie najciekawiej wypadł rozdział o tolerancji. Bardzo interesująco autorka separuje pojęcia, którym przypisuje dość czytelne i intuicyjnie przyswajalne granice stosowalności (wiadomo, że często w intelektualnych manowcach ląduje się przy próbie uzgodnienia znaczeń formułowanych stwierdzeń). Kompromisu w ‘kulturowym zderzeniu’ upatruje w przyjęciu, że dezaprobata (jako postawa wobec obcych nam etycznie odmienności) powinna iść w parze z szacunkiem dla tego innego stylu życia. Dostrzegając pułapki w jakie wpada współczesny model liberalnej demokracji, stara się wybrnąć ze sprzeczności, które ona rodzi. Środa sygnalizuje kierunek łagodzenia napięć w wielokulturowym tyglu: „Jeśli chodzi o liberalną politykę, (…) należy być tolerancyjnym dla nietolerancyjnych, bo nie sposób wymagać, by każda religia asymilowała liberalne normy dystansowania się od własnych wartości, a jednocześnie można mieć nadzieję, że polityka ta jest na tyle chłonna, że znajdą w niej miejsce zarówno grupy tolerancyjne, jak i nietolerancyjne (dezaprobujące i nieszanujące innych religii),pod warunkiem wszelako, że będą podtrzymywały demokratyczny konsensus.” Kulawa próba dotknięcia wszystkich tematów buduje patchworkowość moich refleksji. Praca filozofki, która kilka dekad zajmuje się etyką, nie pozwala z marszu ‘everymanowi’ na pełne odczytanie myśli zawartych w „Obcym, innym, wykluczonym”. To niemożliwe. Książka jest napisana z reguły trudniejszym językiem (szczególnie dość utopijne teoretyczne wizje posthumanizmu trzech filozofów). Treść i forma zapewne pozwalają potraktować książkę, jako lekturę dla studentów filozofii. Pewne fragmenty akceptowałem w całości. Inne uznałem za warte polemiki, a kilka nawet prowadziło mnie do niezgody, jak w przypadku biopolityki i upraszczającego wikłanie darwinizmu w społeczne analogie i nawiązania. Nauki przyrodnicze ‘mówią jak jest’, a dopiero nauki społeczne i etyka budują na podstawie tej rzeczywistości status ‘jak być powinno’. Stąd zdecydowanie bardziej jednoznacznie od Środy separuję hasła: ‘dobór naturalny’ i ‘darwinizm społeczny’. Ostatecznie książka jest wspaniałym memento dla człowieka. Solidną ofertą do szczerej dyskusji, która powinna nas czynić lepszymi. Autorska rekapitulacja przykładów wykluczających odmienności, to zaproszenie dla każdego, by zmierzył się powszechną dehumanizacją słabszych. Nic nas nie rozgrzesza z wielu haniebnych czynów człowieka, choć już uświadomienie sobie tego faktu jest cenne. Książkę czytałem (całkiem przypadkowo) w dniach inwazji Rosji na Ukrainę. Tematy poruszane przez filozofkę bardzo mocno rezonowały w mojej głowie z tą tragiczną codziennością. Gdyby tylko jedną małą myśl dało się zmaterializować w postawach wszystkich, bylibyśmy gdzie indziej: „Co innego uznać wszystkich ludzi za bliźnich lub za podmioty praw, a co innego otoczyć ich rzeczywistą troską lub poczuć się za nich odpowiedzialnym.” BARDZO DOBRE – 8/10
Carmel - awatar Carmel
ocenił na84 lata temu
Za grobem. Historia życia po śmierci. Philip Almond
Za grobem. Historia życia po śmierci.
Philip Almond
Czy dusza jest nieodłączna od ciała? Czy jest czyściec? Co się dzieje ze zmarłymi przed chrześcijańskim zmartwychwstaniem? Co z nieochrzczonymi dziećmi? Czy niebo będzie na ziemi czy znajduje się gdzie indziej? Co zadecyduje o tym czy do niego trafimy? Te i inne pytania chrześcijaństwo generowało na przestrzeni wieków a odpowiedzi teologów były przeróżne, wielokrotnie sprzeczne, dlatego pozycja ta wielokrotnie fascynuje, gdy odkrywamy jak wiele wyobrażeń zakodowanych nam od dziecka na temat chrześcijaństwa to są spopularyzowane i względnie świeże teorie, arbitralnie powyciągane z setek innych interpretacji. Koncept o nieśmiertelności duszy, niezależności duszy od ciała, o czyśćcu czy patrzących na nas z góry świętych - nie znajduje się w biblii (a przynajmniej nie bezpośrednio) a jest wynikiem quasi-filozoficznych dywagacji różnych chrześcijan. Przez przybliżenie w tej książce kontekstu powstania tych teorii uważam, że to pozycja bardzo dobra do zagłębienia się w historie wielu chrześcijańskich doktryn. P.S. Tytuł pozycji sugerował mi, że jest to ogólne podejście do życia po śmierci tj. też u innych kultur, jednak niemal cała książka jest o chrześcijaństwie a dopiero na końcu poznajemy np spirytyzm; tak więc jest to wyobrażenie życia po śmierci w kulturze zachodniej. Ostrzegam, że niestety nie znajduje się tam nic (lub prawie nic) o wyobrażeniach hinduistów, buddystów, konfucjanistów, muzułmanów, mormonów itd itp.
zygfryd1969 - awatar zygfryd1969
ocenił na71 rok temu
Nowy prawicowy radykalizm Theodor Adorno
Nowy prawicowy radykalizm
Theodor Adorno
Theodor Adorno, niemiecki filozof i socjolog, znany jest przede wszystkim jako przedstawiciel szkoły frankfurckiej, neomarksista i współtwórca teorii krytycznej. Wrogość Adorna wobec wolnego rynku nie oznacza jednak, że myśliciel ten nie miał zupełnie nic ciekawego do powiedzenia. Dowodem tego jest broszura „Nowy prawicowy radykalizm”, stanowiąca zapis jego wykładu, który wygłosił w kwietniu 1967 roku na Uniwersytecie Wiedeńskim. Adorno był głośnym krytykiem kultury masowej, której przypisywał zautomatyzowany charakter i niszczenie autentycznej, dawnej kultury rozrywkowej i kultury wysokiej, oraz którą uważał za przedłużenie kapitalistycznego systemu produkcji. Przed II wojną światową pracował w Instytucie Badań Społecznych, który po dojściu Hitlera do władzy został zamknięty, a on sam rok później musiał uciekać z kraju ze względu na swoje żydowskie korzenie. Podjął się badań empirycznych w USA i stworzył koncepcję osobowości autorytarnej, czyli takiej, która ze względu na pewien określony zestaw cech, skłonna jest wyznawać antydemokratyczne ideologie i jest podatna na populizm. Doświadczył więc nie tylko narodowego socjalizmu na własnej skórze, ale badał go również naukowo. Zdaniem Adorna faszyzm nigdy nie miał rozbudowanej teorii, a jego ideologia była rozwodniona i wiele jego postulatów miało charakter doraźny. Widać to było zwłaszcza we Włoszech Mussoliniego, które na początku prowadziły politykę stosunkowo wolnorynkową i wyśmiewały rasizm Hitlera, by stać się potem państwem na wskroś etatystycznym i realizującym politykę rasową narzuconą przez sojuszniczą Trzecią Rzeszę. Filozof był zdania, że faszyzm skupiał się głównie na panowaniu nad psychiką mas i że propaganda była w nim poniekąd celem samym w sobie. To w propagandzie skrajnie prawicowi liderzy znajdują ujście dla swoich fantazji związanych z wizją jakiejś zbliżającej się katastrofy. Z kolei masy, dzięki niej, utożsamiają się z liderami, którzy epatują dynamizmem, sprawczością i nastawieniem na konflikt w stopniu niedostępnym dla przeciętnego człowieka. Liderzy, by wykonać pierwszy krok w tworzeniu podziałów społecznych, muszą się charakteryzować ekstremalnie niskim poziomem empatii – wtedy dopiero mniej zaburzeni naśladowcy zbierają się na odwagę do praktykowania wszelkich destruktywnych sposobów postępowania. Na temat zachowań powojennych skrajnych prawicowców, oprócz tych twierdzeń o charakterze ogólnym, padło też w wykładzie sporo szczegółowych obserwacji. Przede wszystkim muszą oni kompensować sobie brak realnego zagrożenia komunizmem, więc podciągają pod słowo komunizm, co popadnie i walczą z wyobrażonym wrogiem. Podobnie z antysemityzmem, który przetrwał samych Żydów i dotyka ich widmowej postaci. Nie przeciwdziała temu nawet tabu i prawne ściganie za antysemityzm, bo polityczna poprawność owocuje mistrzowskim wyćwiczeniem sztuki aluzji. Antysemici puszczają do siebie oko, używając fraz w rodzaju „sami wiecie kto”. Czasem wystarczy powiedzieć „żydowsko brzmiące” nazwisko i już wszyscy wtajemniczeni wiedzą, co mają myśleć. We współczesnej Polsce antysemici często, mając na myśli Żydów, mówią o Rzymianach, w nawiązaniu do jałowego sporu o to, kto ukrzyżował Chrystusa. W tych postawach pewności dodaje im strategia zwana po niemiecku „metodą salami”, czyli po prostu pseudonaukowa pedanteria. Polega to na atakowaniu powszechnie uznawanych faktów i ich podważaniu w całości, czepiając się detali. Przykładem może być stwierdzenie, że podczas Holocaustu zamordowano 5,5 miliona żydów, a nie 6 mln. Potem się okazuje, że 4 miliony, a nie 5, aż w końcu można się od głosicieli takich też dowiedzieć, że nikt nie został zamordowany, a potem, że to w ogóle Żydzi mordowali i Holocaust był im na rękę, bo założyli „państwo w Palestynie”. Podobnie przewrotnymi technikami są też wyciąganie z kontekstu (niemieckie „Za Hitlera, zanim zaczął wojnę, było dobrze” i nasze rodzime „Za Hitlera były mniejsze podatki”),wybiórczy konkretyzm i formalizm prawny. Ten drugi polega na oczekiwaniu od adwersarzy znajomości mało istotnych i trudnych do zweryfikowania „faktów” i traktowanie ich jako całkowicie niekompetentnych, gdy nie wiedzą co i gdzie powiedział jakiś rabin albo jakiś Ukrainiec. Żeby było zabawniej, często taki „podstawowy fakt” okazuje się w ogóle nie być faktem. Trzeci zaś to powoływanie się na prawo przy głoszeniu nacjonalistycznych, konfliktogennych tez np. uważano, że Zachodnie mocarstwa dobrowolnie podpisały traktat monachijski i on dalej obowiązuje, więc Niemcy mogą mieć słuszne roszczenia do Kraju Sudeckiego. Charakterystyczny dla skrajnej prawicy jest też antyamerykanizm i ogólna niechęć do „plutokratycznych narodów”, co łączyło się z narzekaniem na imigrantów, mimo realnego zapotrzebowania na ich pracę, czy z wyprzedawaniem niemieckiej gospodarki zachodniemu kapitałowi, a u nas polskiej gospodarki między innymi niemieckiemu. Oprócz tego warto wspomnieć, że mimo bycia ruchem wrogim wolności, skrajna prawica lubi przedstawiać się jako stająca w obronie tejże wolności. Lubuje się również w używaniu różnych wariacji wyrażenia Goebbelsa „partie systemowe” – w realiach powojennych były to dla prawicujących Niemców partie, którym licencji udzieliły mocarstwa okupacyjne, w Polsce popularne dla pewnych środowisk były wyrażenia „partie postkomunistyczne”, „partie okrągłostołowe”, czy „banda czworga”. Nie sposób też nie wspomnieć o przywiązywaniu nadmiernej wagi do symboli, czego świetnym przykładem jest poseł pewnej polskiej prawicowej partii, który zniszczył własność prywatną w postaci choinki, bo wisiały na niej bombki z nieodpowiadającymi mu obrazkami. Tenże sam poseł objawiałby też typową, według rozważań Adorna, sadystyczną radość z wymierzania kar i krytyki, co szczególnie było widać w publicznie wyartykułowanych marzeniach o „batożeniu gejów”. W niemieckim wariancie była to mocna krytyka zwykłych Niemców uznających granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. Przykłady można mnożyć, ale mijałoby się to z celem recenzji, jakim jest zachęcenie do lektury Adorna, tym bardziej że wydaje się, że jego tło biograficzne nadaje jego twierdzeniom pewnej powagi. Z drugiej strony fakt, że zabrakło mu obiektywizmu, by odnieść wyniki swoich badań również do lewicowego radykalizmu, nakazuje pewną dozę sceptycyzmu przy ocenie jego tez, chociaż niekoniecznie je przekreśla i moim zdaniem wciąż warto się nad nimi uczciwie pochylić.
Sofiofilia - awatar Sofiofilia
oceniła na71 rok temu
Hegel, Haiti i historia uniwersalna Susan Buck-Morss
Hegel, Haiti i historia uniwersalna
Susan Buck-Morss
Spostrzeżenia autorki na temat Hegla są całkiem ciekawe, ale nie mają większego znaczenia dla tej filozofii (której autorka swoją drogą do końca chyba nie rozumie – dialektyka panowania i niewoli i jej późniejsze rozwiązanie nie jest opowieścią o zbrojnym buncie niewolników, ale o procesach historycznych, które doprowadziły do zaniknięcia kulturotwórczej roli arystokracji i do powstania świata na wskroś mieszczańskiego). Dużo lepsza jest część poświęcona Haiti i postkolonializmowi; jest więc o wyparciu roli niewolnictwa w historii Europy, paradoksach oświecenia i nierozerwalnym związku kapitalizmu z kolonializmem. Na uwagę najbardziej zasługuje projekt historii uniwersalnej; pojęcie uniwersalizmu zostało przez współczesną humanistykę wyklęte, jako kojarzące się z przemocą zarówno fizyczną, jak i symboliczną (narzucaniem podporządkowanym wizji świata właściwej dla dominujących). Buck-Morss dokonuje przejęcia, pokazując, w duchu Heglowskim, że projekt emancypacyjny można, a nawet trzeba, oprzeć na uniwersalnej idei, którą ma być właściwe wszystkim ludziom dążenie do wolności. Z tej perspektywy możemy spojrzeć na przeszłość w poprzek ustalonych akademickich narracji i szukać fragmentów wolnościowego uniwersalizmu "w pęknięciach wydarzeń historycznych". Taką opowieścią, zapoznaną w dominującym dyskursie, jest atlantycka hydrarchia, wielokulturowa społeczność marynarzy, piratów, buntowników i wyrzutków, którzy w czasach kolonialnych tworzyli swoje państwo-niepaństwo, oddolny uniwersalizm na marginesie historii tworzonej przez imperia.
Jan Grzybowski - awatar Jan Grzybowski
ocenił na82 lata temu
Erotyzm Georges Bataille
Erotyzm
Georges Bataille
esejowanie między Erosem a Thanatosem - mieniące się różną jakością rozmyślania o interakcjach między kulturą życia i naturą śmierci... *** O erotyzmie można powiedzieć, że jest pochwałą życia nawet w śmierci. Nie jest to właściwie żadna definicja, myślę jednak, że ta formuła najlepiej oddaje sens erotyzmu. Gdybym miał ściśle zdefiniować erotyzm, to niewątpliwie powinienem wyjść od rozmnażania płciowego, którego szczególną formą jest erotyzm. Aktywność seksualna związana z rozmnażaniem jest wspólna zwierzętom obdarzonym płcią i ludziom, ale tylko ludzie uczynili z niej aktywność erotyczną, tym zaś, co różni erotyzm od zwykłej aktywności seksualnej, jest psychologiczne poszukiwanie niezależne od naturalnego celu prokreacji, to znaczy płodzenia dzieci. Od tej elementarnej definicji powracam zresztą zaraz do formuły, którą zaproponowałem na początku, że mianowicie erotyzm jest pochwałą życia nawet w śmierci. Bo choć aktywność erotyczna jest przede wszystkim żywiołowym przejawem życia, to przedmiot tego psychologicznego poszukiwania, niezależny, jak powiedziałem, od troski o powielenie życia, nieobcy jest śmierci. Paradoks wydaje się tak wielki, że nie czekając dłużej, spróbuję dać moim twierdzeniom coś w rodzaju uzasadnienia i przytoczę dwa następujące cytaty: "Tajemnica ta jest niestety aż nazbyt pewna – mówi Sade – każdy libertyn choć trochę doświadczony w występku wie, jaką władzę sprawuje nad zmysłami zbrodnia". Tenże wypowiada jeszcze bardziej zdumiewające zdanie: "Najlepszym sposobem na oswojenie się z myślą o śmierci jest skojarzenie jej z rozpustą".
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na82 dni temu

Cytaty z książki Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Historia seksualności. Tom 4: Wyznania ciała