
Pamiętnik księgarza

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Diary of a Bookseller
- Data wydania:
- 2019-06-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-06-19
- Data 1. wydania:
- 2017-09-28
- Liczba stron:
- 388
- Czas czytania
- 6 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366071919
- Tłumacz:
- Dorota Malina
Młody Szkot pod wpływem impulsu przejmuje podupadły antykwariat i postanawia rozkręcić ów bez wątpienia niełatwy interes. Jak się okazuje, decyzja ta wywraca jego życie do góry nogami.
Poznajcie Shauna Bythella, księgarza, bibliofila i wyjątkowego mizantropa ze szkockiego miasteczka Wigtown. Prowadzi tu swój antykwariat, którego niezliczone półki uginają się pod ciężarem tysięcy książek. Wśród nich można znaleźć wszystko: od szesnastowiecznej Biblii po pierwsze wydania powieści Agathy Christie. Raj dla miłośnika książek? Cóż… prawie.
W swoich szczerych, sarkastycznych i przezabawnych zapiskach dokumentuje obfitujące we wzloty i upadki codzienne życie księgarza: utarczki z wrednymi klientami, problemy z ekscentrycznym personelem, frustracje z powodu chronicznie pustej kasy, podróże do najodleglejszych zakątków Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu książkowych skarbów, emocje towarzyszące niespodziewanym znaleziskom, uroki małomiasteczkowego życia… O tym wszystkim przeczytacie w pełnym szkockiego poczucia humoru Pamiętniku księgarza.
Ciepła i dowcipna. Będziecie parskać śmiechem. – „Daily Mail”
Niezwykle zabawna (…). Bythell z pasją dowodzi, jak ważne są książki. – „Observer”
Rozkosz dla miłośników książek i księgarni. – „Red Magazine”
Pełna fascynujących osobowości. – „Herald”
Kup Pamiętnik księgarza w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Pamiętnik księgarza
Nie pamiętam tytułu, ale okładka była kolorowa
„Nie pamiętam tytułu, ale okładka była czerwona/ niebieska/ zielona/ żółta” to chyba najpopularniejszy żart w kręgach biblioteczno-księgarniano-antykwarycznych, zaraz obok źle zapamiętanych autorów i pomylonych tytułów. Biblioteka publiczna we Framingham w stanie Massachusetts podzieliła się zdjęciem specjalnej półki, na której pod szyldem „nie pamiętam tytułu, ale…” umieszczono książki wyłącznie z czerwoną okładką. W sieci można znaleźć mnóstwo fotografii z półkami, stołami i witrynami wypełnionymi tomami w jednym kolorze, co jest dowcipnym komentarzem na temat tego, z czym na co dzień zmagają się bibliotekarze i księgarze. Oczywiście znalezienie tego jedynego tytułu w oceanie pozycji to zaledwie wierzchołek góry lodowej i wstęp do rzeczywistości, która… w niczym nie ustępuje fikcji.
O tym, że życie wśród książek samo może stać się materiałem na książkę, dobrze świadczy „Pamiętnik księgarza”, obejmujący blisko rok z życia The Book Shop, największego antykwariatu w Szkocji, znajdującego się w miasteczku Wigtown. Właściciel Shaun Bythell dzień po dniu opisuje zmagania, którymi wypełnione jest życie księgarza: czy to przeciekający dach, przeraźliwy ziąb, pusta kasa, trudni klienci, długa podróż w celu obejrzenia księgozbioru, van, który zaraz wyzionie ducha, pomoc przy organizacji festiwalu książkowego czy próba zrozumienia nietuzinkowych pracowników. Shaun mierzy swoje życie książkami. Dokładnie to setką tysięcy egzemplarzy.
PIĄTEK, 30 MAJA
Zamówienie internetowe: 3
Zrealizowane zamówienia: 3
Nie wydarzyło się nic szczególnego. Przez większość dnia czytałem.1
Ze względu na format „Pamiętnika księgarza”, po przeczytaniu wpisów z kilku miesięcy wpadamy w rutynę życia w The Book Shop. Zapiski nie tylko odzwierciedlają wzloty i upadki w prowadzeniu antykwariatu, ale także monotonię, jaka się z tym wiąże. Obok barwnych opowieści z książkami w tle znajdują się chwile powtarzalnej, żmudnej pracy. Może przez to lektura nie jest porywająca w jednolitym stopniu, ale za to dobrze odzwierciedla księgarską codzienność. Myśląc o księgarni, antykwariacie czy bibliotece, często mamy dość romantyczne wyobrażenia na temat tego, jak wygląda taka praca. Cisza, spokój, obcowanie z niezliczonymi tytułami, rozmowy na temat ulubionych lektur, słowem: bajka. Jednak zapominamy, że to przede wszystkim biznesy, a tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze, sytuacja rysuje się już mniej bajkowo. Tego nie brakuje również w „Pamiętniku księgarza”. Bythell pochyla się nad zagadnieniem, jakim jest prowadzenie własnego biznesu w dobie wojny rabatowej i rządów sieciówek, wyjątkowo pomstując na Amazona. W dyskusji wydawca–sprzedawca–klient Bythell oferuje spojrzenie księgarza na regulacje cenowe, związane z tym decyzje wydawców, i to, jak wygląda obecnie rynek książki, co może być szczególnie cenne dla zainteresowanych tematem moli książkowych.
O ile zwykło się mówić, że „klient nasz pan”, o tyle w The Book Shop rządzi zasada „to mój sklep i ja jestem panem”. Bythell nie owija w bawełnę, a szczerość i ironia idą ze sobą w parze w relacji z każdym, bez względu na to, czy jest to klient, pracownik czy znajomy. Świat postrzegany jego oczami jest chyba nieco barwniejszy i bardziej osobliwy niż zwykle. Z humorystyczną uszczypliwością notuje obserwacje dotyczące osób przekraczających próg antykwariatu, uwypuklając ich charakterystyczne cechy, nadając ich realności rys ekscentryczności, który sprawia, że równie dobrze mogliby stać się bohaterami powieści. Albo serialu, bo jak możemy przeczytać w zapowiedzi drugiego tomu pamiętnika Bythella, „Spowiedzi księgarza” (Confessions of a Bookseller),pozycja zostanie przeniesiona na mały ekran.
Nie będąc złośliwym czy gburowatym (no, może troszeczkę…),Bythell to taki księgarski Grumpy Cat2, którego niezadowolenie bawi innych, głównie obserwatorów na Facebooku, stając się pewnego rodzaju marką. Z przymrużeniem oka można się nawet odwdzięczyć Bythellowi drobną złośliwością i wyrazić zdziwienie, że w stworzonym przez niego chaosie cokolwiek jeszcze funkcjonuje, biorąc pod uwagę piętrzące się problemy i chwile, w których pracownicy za bardzo się nimi (i swoim szefem) nie przejmują. Jednak gdy odsuniemy żarty na bok, zauważymy, że jest w tym również inny poziom szczerości, bo to nie tylko obserwacje, ale także symbol czasem tak po ludzku wyczerpującej się cierpliwości, gdy akurat nagromadziły się problemy różnej maści, a zachowanie klientów dokłada kolejnych siwych włosów na głowie. To świadectwo osoby z drugiej strony lady, opisującej relację klient–sprzedawca, która może zrealizować fantazję odpłacania pięknym za nadobne. Bythell otwarcie mówi o tym, że jako sprzedawca i właściciel biznesu ma ten luksus, że może być szczery – nikt mu nie powie, że za słabo się uśmiechał, obsługując najwredniejszego klienta na świecie. Poza tym, biorąc pod uwagę codzienne i wieloletnie zmagania w prowadzeniu sklepu, taki rodzaj humoru to chyba jedyny oręż w walce o zdrowie psychiczne.
Nigdy jednak nie bywam nieuprzejmy wobec kelnerów, kelnerek, personelu sprzątającego czy sprzedawców i mam nadzieję, że nigdy nie potraktowałem nikogo jak obywatela drugiej kategorii. Ja po prostu jestem obcesowy w stosunku do ludzi, którzy są obcesowi wobec mnie. Mogę być niegrzeczny dla klientów, to mój antykwariat, więc nikt mnie nie zwolni. Większość ludzi zatrudnionych w sklepach i knajpach nie ma takiego luksusu, a wykorzystywanie tego przez zupełny brak uprzejmości uważam za karygodne.3
Festiwal Książki w Wigtown, z pomocą Shauna i jego antykwariatu, powołał również do życia The Open Book4 – księgarnię do wynajęcia, w której każdy może zamieszkać przez tydzień albo dwa i wcielić się w rolę księgarza. Ponieważ The Open Book ma wszystkie terminy zajęte daleko w przyszłość, a w grę wchodzi jeszcze dłuższa lista oczekujących, „Pamiętnik księgarza” to bilet oferujący podróż do szkockiego miasteczka i spędzenie roku w towarzystwie książek, obsługi i klientów, którzy równie dobrze mogliby pochodzić z kart powieści.
Natalia Karolak
1 Shaun Bythell, Pamiętnik księgarza, przekł. Dorota Malina, str. 141.
2 Grumpy Cat – kotka, która osiągnęła popularność za sprawą pyszczka, przez który wyglądała na bardzo niezadowoloną (ang. grumpy – niezadowolony, zrzędliwy).
3 Shaun Bythell, dz. cyt., str. 278.
4 Dla zainteresowanych: https://edition.cnn.com/travel/article/wigtown-bookshop-vacation/index.html, https://www.airbnb.pl/rooms/7908227?source_impression_id=p3_1564995904_sIo46hd%2FG%2FdfSr0Q.
Oceny książki Pamiętnik księgarza
Poznaj innych czytelników
2846 użytkowników ma tytuł Pamiętnik księgarza na półkach głównych- Przeczytane 1 619
- Chcę przeczytać 1 177
- Teraz czytam 50
- Posiadam 432
- 2019 117
- 2020 48
- 2020 43
- 2021 37
- Legimi 29
- Ulubione 19





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Pamiętnik księgarza
Zachęciła mnie tematyka książkowa i kotek na okładce. Spodziewałam się ciekawostek z życia księgarza i jakichś przygód, a dostałam nudny dziennik.
Zachęciła mnie tematyka książkowa i kotek na okładce. Spodziewałam się ciekawostek z życia księgarza i jakichś przygód, a dostałam nudny dziennik.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRok 2001. Shaun Bythell w wieku trzydziestu lat kupuje antykwariat na południu Szkocji, co wywraca jego życie do góry nogami. Teraz, pomimo trudności, cieszy się on statusem właściciela największego antykwariatu w kraju, gdzie półki uginają się pod ciężarem stu tysięcy egzemplarzy o najróżniejszej tematyce.
Wigtown to wprawdzie niewielka miejscowość, pełno w niej jednak osobliwych mieszkańców i przejezdnych klientów zaglądających do The Bookshop.
Ich wypowiedzi, roszczenia czy wybory zakupowe to niewyczerpane źródło materiałów do książki.
Tak powstał "Pamiętnik księgarza"...
"Pamiętnik księgarza" Shauna Bythella to uczta dla bibliofilów. Pełno tu nawiązań do najrozmaitszych dzieł literatury. Ponadto umożliwia poznanie rynku księgarskiego (głównie brytyjskiego) z nieco innej, nie-czytelniczej strony. Pomimo, iż minęło już trochę czasu od napisania i wydania tego tekstu, nie sądzę by stracił on na aktualności (a przynajmniej nie całkiem).
Autor posługuje się stylem porządnie odczytanej na osoby, poprawnym gramatycznie, różnorodnymi językowo i błyskotliwym w porównaniach i pointach. Jego perypetie okraszone są anegdotami napisanymi przez samo życie – relacjami ze spotkań z niejednokrotnie osobliwymi klientami czy wyjazdów na wyceny księgozbiorów. Opisuje swoje doświadczenia często w kąśliwy, zabawny sposób. Zwykle nie mam problemu z ironią i sarkazmem, jednak gdy jest ich tak wiele jak tutaj, w pewnym momencie zaczynasz się gubić, co jest wypowiedziane na serio a co uszczypliwie. Co za dużo, to nie zdrowo, jak mawiają.
Dziwnie mi tak komentować zachowanie postaci, które (najprawdopodobniej) oparte są na prawdziwych osobach, nie wiem też, na ile jest ono podkoloryzowane, ale muszę to powiedzieć – Nicky była absolutnie nie do zniesienia. Jeśli miała wprowadzać element komediowy do tej historii, okej, może niektórych bawiła. Mnie doprowadzała do szewskiej pasji. Nie wytrzymałabym z takim pracownikiem, podziwiam Shauna Bythell, że mu się to udawało. Momentami gubiłam się wśród przewijających się przez sklep licznych postaci. Niektóre z nich przedstawione tylko raz na samym początku, później wymieniane były wyłącznie z imienia, bez naprowadzania kim są. Dla kontrastu, "Sandy, wytatuowany poganin" był tytułowany w taki sposób przy każdym swoim pojawieniu.
Sceną dla wspominek Shauna Bythella jest w znacznej mierze klimatyczny, mieszczący się w budynku w stylu gregoriańskim antykwariat oraz sama Szkocja. Towarzyszy im małomiasteczkowy tryb życia, spokojna codzienność. Czytanie tego wszystkiego wprawia w pogodny nastrój, swoiście wycisza i zapełnia przyjemną rozrywkę. Właściwie, to chyba pierwsza biografia, jaką przeczytałam. Nie mam więc porównania, niemniej podała mi się.
Shaun Bythell otworzył mi nieco oczy na zanikającą już branżę księgarską w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Mocno trzymam kciuki za jego biznes. Jego i innych księgarzy i antykwariuszy.
Rok 2001. Shaun Bythell w wieku trzydziestu lat kupuje antykwariat na południu Szkocji, co wywraca jego życie do góry nogami. Teraz, pomimo trudności, cieszy się on statusem właściciela największego antykwariatu w kraju, gdzie półki uginają się pod ciężarem stu tysięcy egzemplarzy o najróżniejszej tematyce.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWigtown to wprawdzie niewielka miejscowość, pełno w niej jednak...
Świetna i zabawna. Czuć szkocki humor
Świetna i zabawna. Czuć szkocki humor
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to/
/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem przyjemne czytadełko, w sam raz na wieczorne odprężenie.
Całkiem przyjemne czytadełko, w sam raz na wieczorne odprężenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRok z życia właściciela antykwariatu może brzmieć jak temat na ciepłą i zabawną powieść tylko dla ludzi, którzy nigdy nie byli w rzeczywistym antykwariacie a swoją wiedzę na ten temat podobnych miejsc czerpią z opisów zawartych w Harrym Potterze. Nie ma się co oszukiwać - to zajęcie nie jest ani ekscytujące ani przepełnione nagłymi zwrotami akcji - ot, typowa proza życia w którym absurdalne pytania (choć - abstrahując - nie tak bardzo jak niektóre odpowiedzi z życia wzięte, gdy na pytanie klienta w popularnej obecnie księgarni czy mają na stanie Koran pani odpowiada, że takiej gazety nie sprzedają - wiem, nie na temat, ale nie mogłam się powstrzymać) są na porządku dziennym.
Generalnie trochę monotonna powieść niewymagająca od Czytelnika ani nadmiernej uwagi ani inteligencji. Dobry towarzysz na chorobowe dni w łóżku
Rok z życia właściciela antykwariatu może brzmieć jak temat na ciepłą i zabawną powieść tylko dla ludzi, którzy nigdy nie byli w rzeczywistym antykwariacie a swoją wiedzę na ten temat podobnych miejsc czerpią z opisów zawartych w Harrym Potterze. Nie ma się co oszukiwać - to zajęcie nie jest ani ekscytujące ani przepełnione nagłymi zwrotami akcji - ot, typowa proza życia w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚrednia ocen tej książki jest ....średnia. Ale mnie się nawet podobała. Taka nie wymagająca zbytniego angażowania szarych komórek. Po prostu rok ż zycia ale nie księgarza .....tylko antykwariusza. Nie rozumiem skąd takie tłumaczenie, skoro gość prowadzi antykwariat a nie księgarnię. W języku polskim to jednak dwie różne rzeczy. No nie ważne, czepiam się. Śledzimy potyczki głównego bohatera z klientami, pracownikami, kolegami po fachu oraz sąsiadami. Okazuje się że życie antykwariusza w brew pozorom nie jest usłane różami a ciągłą walką z ......Amazonem heheheh. W moim odczuciu takie miłe czytadełko. Ani mnie nie zmęczyło ani nie zniechęciło. Wręcz przeciwnie jakby mój mózg dopominał się czegoś lekkiego i niezobowiązującego. Można czytać, nie dramatyzujcie, że to nie literatura wysokich lotów czy coś.
Średnia ocen tej książki jest ....średnia. Ale mnie się nawet podobała. Taka nie wymagająca zbytniego angażowania szarych komórek. Po prostu rok ż zycia ale nie księgarza .....tylko antykwariusza. Nie rozumiem skąd takie tłumaczenie, skoro gość prowadzi antykwariat a nie księgarnię. W języku polskim to jednak dwie różne rzeczy. No nie ważne, czepiam się. Śledzimy potyczki...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielkie rozczarowanie, wiało nudą, monotonią, powtarzalnością. Większość opisanych tu osób, była tak irytująca, że zaczęłam wątpić, że są to prawdziwi ludzie. Nie polecam
Wielkie rozczarowanie, wiało nudą, monotonią, powtarzalnością. Większość opisanych tu osób, była tak irytująca, że zaczęłam wątpić, że są to prawdziwi ludzie. Nie polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toShaun Bythell niedługo po trzydziestce przejął antykwariat w rodzinnym mieście w Szkocji, Wingtown, próbując swoich sił, w tym jakże niełatwym biznesie. Utrzymanie się na rynku okazało się naprawdę trudne, zwłaszcza w czasach, kiedy ludzie większość książek wolą znaleźć w internecie w niższej cenie. Po jakimś czasie Shaun, orientując się, jakim źródłem anegdot jest to miejsce i jego klienci, postanowił prowadzić dziennik, którego zapisem jest właśnie ta książka.
„Pamiętnik księgarza” przedstawia nam życie Shauna w ciągu roku. Dzień w dzień obserwujemy i jego prywatne sprawy, i przede wszystkim życie toczące się w antykwariacie. Kolejne miesiące poprzedzone są cytatem z „Bookshop memories” George’a Orwella i odnoszącym się do niego komentarzem autora. W treści można by wyróżnić przede wszystkim cztery tematy – klienci i wszystkie historie z nimi związane, wyjazdy, by obejrzeć kolekcje książek po zmarłych i kupić kolejne tytuły na półki, Amozon i wymuszane przez jego istnienie bardzo niskie ceny oraz relacje z pracującą w antykwariacie Nicky.
Dwa pierwsze tematy, chociaż zajmują sporo miejsca, nie wyróżniają się zbytnio. Są raczej obrazem szarej codzienności księgarza. Mocniej na pewno przyciąga uwagę czytelnika temat Amazona, choć problemy branży księgarskiej związane z dyktowaniem przez niego warunków na rynku, mam wrażenie, że w naszej rzeczywistości są jednak nadal dość abstrakcyjne. Lokalne księgarnie na pewno cierpią z powodu licznych i o wiele tańszych księgarni internetowych, ale raczej nie dotyczy to w takim samym stopniu antykwariatów. Ceny w antykwariatach jednak nadal wygrywają w porównaniu z kwotą łączącą cenę i koszt dostawy chociażby przy zamawianiu na allegro. Choć to pewnie zależy również od tego, w jak dużym mieście szukamy książki. Z kolei Nicky… to dość ekscentryczna osoba i na pewno wiele osób może irytować. Nawet w którejś z opinii na Instagramie spotkałam zdziwienie, dlaczego Shaun toleruje jej zachowanie w antykwariacie. Ja nie miałam takich odczuć, co prawdę mówiąc, trochę mnie dziwi, ale myślę, że to dlatego, że ewidentnie widać, że łączy ich przyjaźń i konflikty dzieją się za obopólną zgodą. Tak samo czytając utyskiwania Shauna na niesubordynację Nicky, odnosiłam wrażenie, że tak naprawdę ma to dla niego niewielkie znaczenie i raczej występuje jako anegdota.
Sięgając po „Pamiętnik księgarza”, obawiałam się, jak odbiorę szkocki humor, który wszyscy podkreślają, pisząc, czy mówiąc o tej książce. Tymczasem… pozostałam absolutnie obojętna. Ani styl mnie nie męczył, czego się obawiałam, ani nie byłam rozbawiona… W moim odbiorze opisy kolejnych dni, choć wyraźnie było widać, że mają być anegdotami i w stylu wyczuwalne było nastawienie na rozbawienie czytelnika, były nie tyle humorystyczne, co raczej ironiczne, czy sarkastyczne. A może właśnie to jest kwintesencją szkockiego humoru? Generalnie Shaun Bythell zdaje się patrzeć na świat w dość specyficzny sposób, co trzeba mieć na uwadze.
„Pamiętnik księgarza” na pewno nie jest pozycją dla osób lubiących, gdy w książkach coś się dzieje. Wiele czytelników może być znudzonych kolejnymi opisami klientów, którzy nic nie kupują, ciągłym utyskiwaniem na Amazona i podróżami za zbiorami, które nie okazują się niczym interesującym. Natomiast jeśli ktoś jest po prostu ciekawy, jak wygląda praca w takim miejscu i z jakimi problemami musi się mierzyć właściciel antykwariatu, to dlaczego nie? Ja czytałam, czytałam i… w zasadzie nie towarzyszyło mi ani znudzenie, ani zbytnie zainteresowanie, ani nawet nie byłam w stanie powiedzieć, czy mi się podoba. I dopiero kiedy pod sam koniec książki trafiłam na cytat z Orwella odnoszący się do tego, że księgarz coraz mniej lubi książki i komentarz autora, zrozumiałam, o co mi chodziło. Chociaż nadal kocham książki, nie są już dla mnie tak magiczne jak dawniej. Wyjątek stanowią bardzo stare wydania ilustrowane ręcznie kolorowanymi miedziorytami lub drzeworytami. (…) Wspomniany przez Orwella niesmak pojawia się, jak tylko książki wchodzą w twoje posiadanie, bo nagle zamieniają się w „pracę” – tak pisze autor i generalnie takie podejście dominuje w „Pamiętniku księgarza”. Nastawione na wartość danych tytułów, na jak najbardziej przyziemną stronę tej pracy. Tymczasem ja liczyłam na magię literatury, a tej tutaj zupełnie brakuje.
Ciekawym urozmaiceniem „Pamiętnika księgarza” są na pewno statystyki podawane pod koniec każdego dnia. Możemy znaleźć tam liczbę klientów i dzienny utarg. I akurat tutaj dałam się wciągnąć w przyziemną stronę antykwariatu i z uwagę śledziłam, i porównywałam bardzo różne kwoty towarzyszące dniom z tą samą liczbą klientów.
Podsumowując, „Pamiętnik księgarza” nie jest książką, która zajęłaby ważniejsze miejsce w moim życiu. Jak w czasie czytania, tak i teraz nie wywołuje we mnie teraz wielu emocji, więc nie będę ani polecać, ani odradzać. Po prostu ja i autor podchodzimy do literatury w zdecydowanie odmienny sposób.
Shaun Bythell niedługo po trzydziestce przejął antykwariat w rodzinnym mieście w Szkocji, Wingtown, próbując swoich sił, w tym jakże niełatwym biznesie. Utrzymanie się na rynku okazało się naprawdę trudne, zwłaszcza w czasach, kiedy ludzie większość książek wolą znaleźć w internecie w niższej cenie. Po jakimś czasie Shaun, orientując się, jakim źródłem anegdot jest to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdnoszę wrażenie, że większość takich pamiętników reklamowana jest jako "ciepłe i zabawne opowieści". Z tym ciepłem to bym nie przesadzała, ale kilka zabawnych momentów się zdarzyło.
Książkę skończyłam jakoś na początku czerwca, ale parę odczuć z nią związanych nadal pamiętam + spisałam sobie wtedy swoją opinię na świeżo i do tej pory się raczej nie zmieniła.
Książka ta, jak tytuł głosi, jest pamiętnikiem, dlatego też nie wystawiam jej oceny 1-10, bo dziwnie bym się czuła wystawiając cyferkę czyjemuś życiu. Niemniej zostawię trochę być może bardziej rozwiniętych przemyśleń.
Nie polecam czytać tej książki na raz. Ponieważ jest ona zapiskami z życia codziennego w niedużej mieścinie, warto czytać ją tak po 5, może 10 stron dziennie. Wtedy nie znudzi i ma się poczucie obcowania z wydarzeniami dzień po dniu, co w moim odczuciu odratowało trochę odbiór całości. Bo też nie jest to powieść, a zapiski z życia, więc nie ma co się spodziewać nagłych zwrotów akcji ani niczego takiego; jest to spojrzenie na pracę właściciela antykwariatu, wydarzenia mniej lub bardziej z nią związane, czyli trochę spojrzenia od wewnątrz na daną branżę. Dodatkowym smaczkiem jest wymienianie każdego dnia ilości zamówień internetowych, stanu kasy i ilości klientów.
Uczucia wobec tej pozycji mam mocno mieszane. Ogólnie autor nie wydaje mi się kimś, kto wzbudza sympatię, w zasadzie bardziej denerwowała mnie tylko jego pracownica Nicky, choć, jeśli mam być szczera, w niektórych sytuacjach miała ona ciekawe pomysły, z autorem też była czasami nić porozumienia (jak chociażby jego niechęć do pewnej firmy na literę A - sama świadomie staram się unikać wspierania jej jak mogę). Niemniej nie szanuję jego zdania o bibliotekarzach. Serio, nie ma to jak czepiać się kogoś za to, że wykonuje swoją pracę według wskazań pracodawcy i twierdzić, że sprawia mu to przyjemność. Zastanawiam się też, na ile niektóre zachowania mieszkańców są podkoloryzowane, bo wychodzi mi, że chłop w malutkim miasteczku ma prawdziwą plejadę dziwaków (chociaż w sumie sama uchodzę za dziwaka, więc kogo ja oceniam...). W przypadku klientów jestem bardziej skłonna uwierzyć, że niektóre zdarzenia i zachowania się zdarzyły, bo mimo pracowania dotychczas w zupełnie innej branży spotkałam się z podobnymi.
Ogólnie opinię mam bardziej negatywną niż pozytywną. Mimo to uważam, że można tej książce dać szansę, jeśli chce się przypatrzeć jak działa branża antykwaryczna od środka w przypadku takiej najmniejszej jednostki, czyli sprzedawcy detalicznego. Czasem też idzie się uśmiechnąć z rozbawieniem. Niemniej tego obiecanego "ciepła" to bym tu jakoś bardzo nie szukała.
Odnoszę wrażenie, że większość takich pamiętników reklamowana jest jako "ciepłe i zabawne opowieści". Z tym ciepłem to bym nie przesadzała, ale kilka zabawnych momentów się zdarzyło.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę skończyłam jakoś na początku czerwca, ale parę odczuć z nią związanych nadal pamiętam + spisałam sobie wtedy swoją opinię na świeżo i do tej pory się raczej nie zmieniła.
Książka ta,...