Vox

Okładka książki Vox Christina Dalcher
Nominacja w plebiscycie 2019
Okładka książki Vox
Christina Dalcher Wydawnictwo: Muza fantasy, science fiction
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Tytuł oryginału:
Vox
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2019-02-27
Data 1. wyd. pol.:
2019-02-27
Data 1. wydania:
2018-08-21
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328711419
Tłumacz:
Radosław Madejski
Tagi:
antyutopia dyskryminacja literacka wizja świata samotność terror wizja przyszłości wykluczenie kobieta feminizm
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
935 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
959
429

Na półkach: , , ,

Lektura „Vox” chodziła za mną już od dłuższego czasu. Książka została wydana w Polsce w 2019 roku i dokładnie tego samego roku dostałam ją w prezencie urodzinowym. Odkładałam jednak jej czytanie głównie z tego powodu, że – biorąc pod uwagę sytuację w Polsce i sposoby zagłuszenia krzyku kobiet przez rządzących – nie chciałam dodatkowo „bodźcować” się treściami tego typu.
„Vox” opowiada o Stanach Zjednoczonych, w których zabroniono kobietom mówić. Każda z nich – od najmniejszej dziewczynki po najstarszą staruszkę – zmuszona jest nosić na nadgarstku licznik, który skrupulatnie wylicza wypowiadane przez nie słowa. Dzienny limit? Sto. I ani jednego więcej.
Główną bohaterką jest doktor Jean McClellan, jeszcze do niedawna wybitna naukowczyni, teraz – żona, matka, gospodyni domowa. Jean jest w szoku, jak szybko zaadaptowała się do nowych zasad rządzących jej krajem. Co więcej, zdaje sobie sprawę, że spory w tym jej udział. Wspomina wciąż swoją przyjaciółkę, która lata temu namawiała ją na branie udziału w wyborach państwowych i lokalnych władz oraz uczestnictwa w marszach kobiet. Jean nigdy jednak nie interesowała się polityką i zbywała słowa koleżanki machnięciem ręki. Teraz bardzo tego żałuje. Jej ból potęguje świadomość, że Jean ma córeczkę, która zdaje się nie potrafić już żyć w innym systemie. Dziewczynka nie tylko używa słów oszczędnie, ona jest w stanie nie wypowiedzieć niczego przez cały dzień. Kiedy brat prezydenta ulega wypadkowi, okazuje się, że Jean może znów być przydatna. Może wrócić do pracy, tylko…Czy powinna była to zrobić?
Pomysł na fabułę jest po prostu ŚWIETNY. Miałam ciary słuchając pierwszych rozdziałów (z książką zapoznałam się w postaci audiobooka czytanego przez Paulinę Holtz, bardzo polecam), które zdawały się być jednym wielkim ostrzeżeniem dla wszystkich kobiet, które rezygnują ze swoich praw i walki o nie licząc na to, że ‘inne załatwią to za nie’. Niestety, im dalej w las…
Kierunek, w którym podąża historia nie usatysfakcjonował mnie wcale. Do połowy mniej więcej byłam książką zachwycona i bardzo w fabułę wciągnięta, ale później już tylko odtwarzałam na przyspieszeniu, żeby dobić do zakończenia, które było – nazywajmy rzeczy po imieniu – zwyczajnie słabe. Być może, gdyby historia ta była znaaacznie bardziej rozciągnięta, mogłabym czerpać satysfakcję z tego, jak powoli i skrupulatnie autorka prowadzi nas do wielkiego finału. Ale tutaj rzeczy działy się za szybko, a rozwiązania wyskakiwały z kapelusza. Wielka szkoda, bo naprawdę sam pomysł autorki był super i miał prawo się obronić. Szkoda, ze się to nie udało.
Duży problem miałam też z postacią Jean. To naukowczyni. To matka. To żona. To przyjaciółka. Żyje w dystopijnym społeczeństwie. Jak myślicie, czemu poświęca najwięcej swojej uwagi, swoich myśli? Dzieciom? Minionej karierze? Ha, naiwniacy! Nie będę spoilować, ale powiem tak – nie samym romansem człowiek żyje, ot co.
Ogólnie – średnio. Książka jest krótka, więc jeśli chcecie przeczytać, to pewnie i tak przeczytacie. Ale żeby zabijać się o tę lekturę, to nie-e.

Lektura „Vox” chodziła za mną już od dłuższego czasu. Książka została wydana w Polsce w 2019 roku i dokładnie tego samego roku dostałam ją w prezencie urodzinowym. Odkładałam jednak jej czytanie głównie z tego powodu, że – biorąc pod uwagę sytuację w Polsce i sposoby zagłuszenia krzyku kobiet przez rządzących – nie chciałam dodatkowo „bodźcować” się treściami tego typu....

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
634
115

Na półkach:

14/11k/52/2022

Zarówno dramatyczne wydarzenia ostatnich dni, jak i tę książkę mogę ująć jednym cytatem pana Andrzeja Sapkowskiego:

"Cicho, cicho dzieci. To nie demony, nie diabły... Gorzej. To ludzie."

"Vox" zaczęłam czytać jeszcze na początku tego tygodnia, przed czwartkiem, kiedy Rosjanie zaatakowali Ukrainę. Jest to druga z rzędu książka o szalonych przywódcach, którzy tworzą zwykłym ludziom piekło na ziemi. Prawie nigdy nie czytam bezpośrednio po sobie dwóch książek z tego samego gatunku, zwykle je przeplatam, ale tym razem coś wisiało w powietrzu, czułam że nie mam nastroju na nic innego. Już niestety wszyscy wiemy co...

Książka jest świetna. Przez pierwszą jej część byłam wkur****a bezradnością bohaterów. Bohaterek. Na dziś jednak chyba mam już dosyć dystopii, za bardzo rzeczywistość zaczyna niektóre z nich przypominać...

W powieści ofiarami stały się kobiety. Religijni fanatycy, którzy przejęli władzę państwową w USA przywracają kobietom "ich miejsce", odbierając wszelkie prawa, możliwość pracy zawodowej, dostępu do nauki, posiadania własnych pieniędzy, a głównym narzędziem do tego stało się odebranie nam głosu. Dosłownie. Kobiety zostały na powrót uprzedmiotowione jak to miało dziesiątki, setki lat temu, zepchnięte teraz do roli wielofunkcyjnego robota domowego, nawet bez możliwości pomstowania na okrutnych rządzących. Większość z nas nic nie zrobiła aby temu zapobiec, nie dowierzając, że człowiek naprawdę może być człowiekowi wilkiem...

Boli mnie ta książka, boli mnie rzeczywistość na Ukrainie - oby jak najprędzej wrócił czas spokoju.

Cytat z tej książki, coś co niestety dobrze znamy z realnego świata, choć w innej odsłonie:

"Reklamy urządzeń do rażenia prądem, które zmuszają nas do milczenia: ~dopasuj swój ulubiony odcień, dodaj jakiś deseń albo połyskliwy motyw. Możesz wybrać model zmieniający kolor jeśli przywiązujesz dużą wagę do harmonizujących detali. Oferujemy szeroki wybór sygnałów dźwiękowych i wzory z bohaterami kreskówek dla najmłodszych użytkowniczek.~ Mogę jedynie powstrzymać się od wyklinania mężczyzn, którzy to wymyślili, i speców od marketingu przekonujących nas usilnie, że mamy jakikolwiek wybór. Przypuszczam, że jeśli kiedykolwiek wszystko wróci do normalności, każdy z nich będzie powtarzał tę wyświechtaną wymówkę: "Ja tylko wypełniałem rozkazy". Gdzieś to już kiedyś słyszeliśmy, prawda?"

14/11k/52/2022

Zarówno dramatyczne wydarzenia ostatnich dni, jak i tę książkę mogę ująć jednym cytatem pana Andrzeja Sapkowskiego:

"Cicho, cicho dzieci. To nie demony, nie diabły... Gorzej. To ludzie."

"Vox" zaczęłam czytać jeszcze na początku tego tygodnia, przed czwartkiem, kiedy Rosjanie zaatakowali Ukrainę. Jest to druga z rzędu książka o szalonych przywódcach,...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
338
102

Na półkach:

Ciekawy pomysł. I kiedy juz ciekawie się rozkręca, autorkę opuszcza wena. Zmarnowany potencjał, bo powieść miała zadatki na przejmującą, pogłębioną lub chociaż przerażającą dystopię…

Ciekawy pomysł. I kiedy juz ciekawie się rozkręca, autorkę opuszcza wena. Zmarnowany potencjał, bo powieść miała zadatki na przejmującą, pogłębioną lub chociaż przerażającą dystopię…

Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
312
5

Na półkach:

Po raz kolejny przekonałam się o zaletach korzystania z czytnika i posiadania dostępu do Legimi 😊 Nie sądzę,żebym kiedykolwiek trafiła na poniższą książkę, gdyby nie fakt, że zobaczyłam ją właśnie na Legimi. Zaintrygował mnie krótki tytuł, dosyć nietypowa okładka i niecodzienny opis treści.
I tak po krótkim namyśle wylądowała na mojej półce, gdzie czekała ponad rok na swoją kolej 🙈
Muszę przyznać, że już dawno nie byłam tak poirytowana podczas lektury książki, z każdą stroną coraz bardziej złościła mnie, ale nie książka, tylko opisywana w niej rzeczywistość. Czyta się ją świetnie, jest pełna sarkazmu i różnego rodzaju dywagacji natury moralnej, socjologicznej i psychologicznej. Pokazuje jak bardzo zgubny wpływ ma na społeczeństwo jakikolwiek fanatyzm. Jak łatwo manipulować ludźmi i tak po prostu w imię wyższego dobra odebrać im wszystko. Jak proste i zarazem skuteczne są mechanizmy służące do manipulacji. Jak bezwzględnie skutecznym narzędziem władzy jest terror i "zachęcanie" do wzajemnego "pilnowania" przestrzegania zasad przez obywateli. Jak łatwo wmówić nawet wykształconym ludziom, że coś w co wierzyli przez wiele lat jest czymś złym, jak szybko wykiełkuje w nich ziarnko niepewności, które z czasem przyniesie owoc w postaci bezwzględnego posłuszeństwa. Bo przecież oni sami już nie wiedzą, co dla nich dobre, lepiej niech ktoś inny zadecyduje za nich.

Jednocześnie autorka pokazuje nam jak bardzo niebezpiecznym jest dopuszczenie do sytuacji, w której jedna osoba ustala zasady i sprawuje, nawet nieoficjalnie władzę, jak ogromne szkody może to spowodować. Widzimy jasno i klarownie co się dzieje, kiedy fanatycy mają pełna władzę nad siłami zbrojnymi, decydują o życiu i śmierci innych, ferują wyroki i wymierzają kary.

Główna bohaterka to inteligentna i wykształcona kobieta która codziennie musi odpowiadać sobie na pytania:
Jak żyć w społeczeństwie ogarniętym zbiorowym szaleństwem i sparaliżowanym lękiem przed karą? Jak przetrwać będąc kobietą, której odebrano wszelkie prawa, która stanowi własność mężczyzny i co gorsza, która bardzo dobrze pamięta jak to jest być wolną? Jak żyć w świecie pełnym fanatyzmu i zakazów, gdzie każdy twój ruch i słowo podlega kontroli?
I najważniejsze: Co zrobić aby odzyskać swoje dawne życie i zapewnić lepszy los swojej córce?

Polecam w 100%🔥 nie tylko ze względu na ciekawy pomysł na fabułę.
Jest to bowiem książka, ktora daje do myślenia i skłania nas do rewizji pewnych oczywistych założeń. Przypomina nam, że trzeba uważać aby nie pozwolić na odebranie sobie wolności, która jest przecież bezcenna.

Po raz kolejny przekonałam się o zaletach korzystania z czytnika i posiadania dostępu do Legimi 😊 Nie sądzę,żebym kiedykolwiek trafiła na poniższą książkę, gdyby nie fakt, że zobaczyłam ją właśnie na Legimi. Zaintrygował mnie krótki tytuł, dosyć nietypowa okładka i niecodzienny opis treści.
I tak po krótkim namyśle wylądowała na mojej półce, gdzie czekała ponad rok na swoją...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1019
579

Na półkach: , , ,

Znacie głośną i dobrze promowaną jakiś czas temu książkę "VOX"? Jeśli nie mieliście w planie tej książki to musicie to jak najszybciej zmienić i ją przeczytać. Uprzejmie donoszę, że można ją też przesłuchać w audiobooku na Legimi

Licznik na ręce, sto słów dziennie, brak pracy, poddaństwo mężczyznom, cnotliwe zachowanie, oczywiście dotyczy to tylko kobiet. Po przekroczeniu stu słów licznik razi prądem, za seks przedmałżeński kobieta jest zabierana, ubierana w habit i zamykana w specjalnym ośrodku, lesbijki są skazywane na straszne, wyniszczające je prace. Wszystko to dzięki przejęciu władzy przez prezydenta, za którego plecami "stoi" fanatyczny duchowny. Czy doktor Jean McChellan, która ma pomóc w leczeniu afazji będzie miała wpływ na tę niekomfortową sytuację?

"Vox" to dystopijna książka o świecie rządzonym przez mężczyzn. Przerażająca, szokująca, dająca do myślenia. Fabuła trzyma w napięciu praktycznie przez całą książkę, podczas odsłuchu zastanawiałam się co też jeszcze się wydarzy i czym zaskoczy mnie autorka.

Zawiodła mnie trochę końcówka książki, wydaje mi się, że trochę za szybko się wszystko wydarzyło, ale ogólnie uważam, że cała historia była bardzo dobra i warto ją poznać.

Znacie głośną i dobrze promowaną jakiś czas temu książkę "VOX"? Jeśli nie mieliście w planie tej książki to musicie to jak najszybciej zmienić i ją przeczytać. Uprzejmie donoszę, że można ją też przesłuchać w audiobooku na Legimi

Licznik na ręce, sto słów dziennie, brak pracy, poddaństwo mężczyznom, cnotliwe zachowanie, oczywiście dotyczy to tylko kobiet. Po...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
359
109

Na półkach:

Dzisiaj recenzja bardzo intrygującej i bardzo ważnej dystopijnej książki. Kryminał/thriller, który wciąga i nie puszcza nawet po skończeniu.

Amerykańskie władze wprowadzają pewien dekret. Na jego mocy, kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Pomyślicie sobie, że to jakaś głupota, to jest po prostu niemożliwe, przecież tego nie da się kontrolować. I tu Was wyprowadzę z błędu. Każda z kobiet dostaje specjalną opaskę, która codziennie liczy jej ilość wypowiedzianych słów. Ta opaska nie służy tylko do kontroli, ale też wyciąga konsekwencje nieprzestrzegania prawa, sprawiając ogromny ból po przekroczeniu limitu. Ważne jest to, że nie dotyka to tylko dorosłych kobiet. Opaskę dostaje każda dziewczynka. Wydawałoby się, że dziecku łatwiej jest się przystosować do takiej rzeczywistości, skoro innej po prostu nie zna. Ale wpływ na to “przystosowanie” ma na pewno fakt, że szkoła nagradza dziewczynki, które w danym tygodniu/ miesiącu wypowiedziały najmniej słów. No w głowie się to nie mieści!

Czy da się w takim świecie funkcjonować? Kobietą zostało odebrane wszystko. Wydawałoby się, że te słowa to nic w porównaniu z innymi konsekwencjami. Kobiety nie mogą pracować, nie mogą się normalnie uczyć i spełniać życiowo czy zawodowo, ale też zostają zdegradowane w rolach matek. Wszystko sprowadza się do tego, że kobieta ma być dla domu i dla męża, nie dla siebie.

Jest to książka z bardzo ciekawym i współczesnym tematem. Mamy inteligentną główną bohaterkę, która nie chce się godzić na to do czego doszło, ale nie zawsze taka myśl była w jej głowie. Historia pokazuje nam jak ważny jest wybór osób, które mają nad nami władzę i rządzą w państwie. Niestety od pewnego momentu książka idzie w akcję i to jest mój jedyny zarzut, ale jednak jest to kryminał/thriller, a tym gatunku akcja jest najważniejsza.
“Vox” zdecydowanie skłania do refleksji.

Dzisiaj recenzja bardzo intrygującej i bardzo ważnej dystopijnej książki. Kryminał/thriller, który wciąga i nie puszcza nawet po skończeniu.

Amerykańskie władze wprowadzają pewien dekret. Na jego mocy, kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Pomyślicie sobie, że to jakaś głupota, to jest po prostu niemożliwe, przecież tego nie da się kontrolować. I tu Was...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
80
77

Na półkach:

❌Książka opisuje życie w dystopii po przejęciu władzy przez nijakiego prezydenta, za którego plecami stoi fanatyczny duchowny. W tym świecie zaczęło się od rośnięcia w siłę fanatyków w określonych stanach, z czasem fanatyzm rozlał się w gorset uciskający liberalne stany, aż w końcu objął cały kraj.

❌Zaczęło się od segregacji w szkołach ze względu na płeć. Dziewczynki - lekcje gotowania i domowej rachunkowości. Chłopcy - normalna szkoła.
❌Z czasem doszło odsunięcie kobiet od pracy. Z dnia na dzień - odebranie paszportów, instalowanie kamer w miejscach pracy, publicznych i domach. Następnie założenie na nadgarstki liczników słów. Limit - 100 słów dziennie. Za 101 - razi prąd.

❌Bez własnego telefonu. Bez dostępu do książek. Pocztę odbierać może tylko mąż. Samotna kobieta ma dwa wyjścia - wyjść za mąż albo pracować w burdelu.

❌Wszystko po to, by przywrócić dawne dobre czasy, gdzie każdy znał swoją rolę społeczną.

❌Członkinie i członkowie ruchu oporu - do obozów pracy z licznikami nastawionymi na 0 słów. Osoby LGBT+ do gett.

❌Fanatyzm religijny wchodzący do szkół. Cnotliwi Chłopcy, Cnotliwe Dziewczęta.

❌W tym wszystkim była neurolingwistka, która ma pomóc w leczeniu afazji…czy na pewno?

❌#vox przypomina historię Podręcznych. Do 2/3 książki akcja trzymała napięcie, czułam strach i obrzydzenie. Szybko jednak doszło do zamknięcia wątków, niektórych w zbyt prosty sposób - jakby już zabrakło inwencji na ciąg dalszy.

❌Jednak książka jest warta przeczytania. Podobało mi się starcie aktywistki i głównej bohaterki, która nie chodziła na protesty i głosowania…a później głosu już nie miała.

❌Książka opisuje życie w dystopii po przejęciu władzy przez nijakiego prezydenta, za którego plecami stoi fanatyczny duchowny. W tym świecie zaczęło się od rośnięcia w siłę fanatyków w określonych stanach, z czasem fanatyzm rozlał się w gorset uciskający liberalne stany, aż w końcu objął cały kraj.

❌Zaczęło się od segregacji w szkołach ze względu na płeć. Dziewczynki -...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
432
283

Na półkach: , ,

A więc niedaleka przyszłość, mizoginia w rządzonym przez fanatyków religijnych USA staje się prawem. Poza spodziewanymi prawnymi wynalazkami typu „zakaz pracy zarobkowej” kobiety tracą prawo głosu dosłownie i w przenośni, jako że każdej obywatelce zostaje założony fźiu-bździu licznik rażący prądem po przekroczeniu limitu 100 słów dziennie. Pracująca przed dyktaturą na uniwersytecie neurolingwistka Jean dość ciężko to znosi.

Boy oh boy, od czego tu zacząć. Może od tego, co mi się podobało: przede wszystkim autorka dobrze sobie radzi z zarysowaniem sytuacji „jak to się stało, że tyle nie było nie było nie było, i nagle jest”. Retrospekcyjne scenki sprzed dyktatury (typu "mająca rację ale rozwrzeszczana feministka z mocnymi słowami w TV vs eleganckie panie ze zmanipulowanymi wykresami tłumaczą cierpliwie jak dziecku, prezenter kiwa głową, oglądająca sąsiadka kiwa głową") są wiarygodne i dobrze pokazują siłę miękkiej a cichej propagandy. Podoba mi się odmalowanie bezsilności bohaterki: to, jak wbrew sobie przenosi nienawiść z realnie krzywdzących ją ustawodawców na bliskich w jej rodzinie mężczyzn (a choćby swoich nieletnich synów, którzy tak strasznie są nieświadomi swoich przywilejów w kontraście z ich siostrą), że rzucony jej „wolnościowy” ochłap wykorzystuje głównie do wyrażania gniewu (na co jej ach-jakże-racjonalny-syn-z-pięknymi-argumentami cmoka z niezadowoleniem, no jakie te baby histeryczne), a córka jest w ciężkiej rozpaczy, że przez zdjęcie licznika wypada ze szkolnego konkursu. Kocham też nienawidzić pomniejszego antagonistę, co za przerysowany palant.

Dobra, to korzystając z przywileju nieograniczonej liczby słów w recenzji – lista żali. Po pierwsze, nie vajbuję z główną bohaterką. Jean to jest pańcia z przedmieść, UeSAńczykowy odpowiednik fanki PO wzdychającej nad redneckami sprzedającymi demokrację dla pińćset plus. Jean smuta, że nie może zrobić sobie nowej fryzury u swojego odwiedzanego co miesiąc włoskiego fryzjera, bo tłumaczenie zabrałoby zbyt wiele słów z licznika, po czym nabija się ze stroju pracującego podczas burzy listonosza, i jakoś nie styka w jej głowie, że pogardliwe nastawienie jej klasy wobec mniej uprzywilejowanych przyczyniło się do tej całej dystopijnej hecy.

„Dystopijna heca” to w sumie dobre określenie tego, co tu się wyprawia. Ja wiem, że dyktatury nie mają sensu, że nie takie absurdy zdarzały się w realnym świecie i dla dobra opowieści trzeba trochę zawiesić niewiarę – przyjmujemy, że wydarzyło się X (tym przypadku – każda kobieta ma założony bardzo zaawansowany technologicznie licznik słów, co tak świetnie rejestruje wyrazy i jest niezawodny jak scyzoryk), co teraz osobo autorska z tym zrobisz. Im bardziej Dalcher próbuje opisywać swoją dystopię, tym bardziej się staje niewiarygodna – to, co się tam wyprawia, aż się prosi o katastrofę ekonomiczną, ale na przedmieściach białych domków z białymi płotkami cisza i spokój, nic nie zakłóca wypraw po sukienki i torebki. Aż dziw, że to przeciążeni robotą faceci (w końcu ich żonom i matkom to nawet głupiego listu ze szkoły z info o wywiadówce nie wolno otworzyć) nie rozpętali rewolucji.

To wszystko by jeszcze było, gdyby nie to, co tam zaczyna się odwalać tak w 2/3 akcji. „Vox” to przez zdecydowaną większość czasu niespieszna obyczajówka, jednostkowa historia ofiary systemu skupiająca się na wewnętrznych przeżyciach i relacjach – nawet gdy pojawia się wątek współpracy z rządem, zdaje się on bardziej pretekstem do eskalacji konfliktu w rodzinie. A potem książka znienacka stwierdza „że nie no, jak to tak, dystopia bez ruchu oporu” i dostajemy na szybciora niedopieczonego sensacyjniaka z planami na poziomie złoli z Jamesa Bonda, niezrozumiałymi decyzjami bohaterów i porywającym zamachem „no a potem pojechaliśmy do kryjówki, tamci pojechali do Białego Domu i ci źli przegrali”. Tak jak Delcher dobrze sobie radzi z przedstawieniem, jak taka dyktatura fanatyków mogła w ogóle zaistnieć, tak opis jej upadku jest iście instant bajkowy, no upadła to upadła, git, nie było tematu.

„Vox” mogłoby się sprawdzić jako obyczajówka o gniewnej bezsilności i rodzinnym dramacie, gdzie konflikt potęguje ograniczona komunikacja stawiająca jedną stronę na zdecydowanie silniejszej pozycji – bo są sceny, gdzie autorka pokazuje, że to potrafi. Szkoda, że fabuła nie zostaje w tych czterech ścianach, tylko szybko odbiegamy gdzieś w nudny romans i idiotyczne pseudoszpiegowskie klimaty z byle jak zarysowanymi bohaterami drugoplanowymi. Dziwna to książka, oj dziwna.

A więc niedaleka przyszłość, mizoginia w rządzonym przez fanatyków religijnych USA staje się prawem. Poza spodziewanymi prawnymi wynalazkami typu „zakaz pracy zarobkowej” kobiety tracą prawo głosu dosłownie i w przenośni, jako że każdej obywatelce zostaje założony fźiu-bździu licznik rażący prądem po przekroczeniu limitu 100 słów dziennie. Pracująca przed dyktaturą na...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
391
139

Na półkach: , ,

Prezydent - marionetka, który musi radzić się starszego brata. Duchowny trzęsący całym państwem. Ludzie mówiący o tym, że kiedyś, gdy kobiety siedziały w domu i zajmowały się mężem i dziećmi, było lepiej. Że mężczyzna, jako głowa rodziny to naturalna kolej rzeczy. Zakaz antykoncepcji i aborcji. Nacisk na religię w szkołach. Homoseksualizm jako choroba. Jedyna słuszna telewizja, służąca tylko propagandzie. Brzmi znajomo?
W książce "Vox" autorka poszła znacznie dalej. Bo w świecie tutaj przedstawionym kobiety nie mają już żadnych praw. Nie mogą głosować, pracować, czytać i pisać. A dziennie wolno im wypowiedzieć tylko 100 słów. To mężczyźni całkowicie decydują o ich życiu. Dla nieposłusznych obozy pracy lub śmierć. Do tego mocny przekaz: "Aby zło zatriumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił". I gdyby autorka całkowicie skupiła się na tym, książka byłaby rewelacyjna. Niestety do tej mrocznej dystopii wkrada się romans z przystojnym Włochem i zaczyna się równia pochyła.
Szkoda bo książka zapowiadała się bardzo dobrze.

Prezydent - marionetka, który musi radzić się starszego brata. Duchowny trzęsący całym państwem. Ludzie mówiący o tym, że kiedyś, gdy kobiety siedziały w domu i zajmowały się mężem i dziećmi, było lepiej. Że mężczyzna, jako głowa rodziny to naturalna kolej rzeczy. Zakaz antykoncepcji i aborcji. Nacisk na religię w szkołach. Homoseksualizm jako choroba. Jedyna słuszna...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
38
15

Na półkach:

Może ktoś powie:to nie mogłoby się zdarzyć
Ale patrząc na dzisiejsze rządy i to co się dzieje na świecie uważam ,że wszystko może się zdarzyć !
Polecam,daje do myślenia,budzi gniew i bunt,jeżeli jest się kobietą😁wciąga ,przeczytana jednym rzutem na taśmę

Może ktoś powie:to nie mogłoby się zdarzyć
Ale patrząc na dzisiejsze rządy i to co się dzieje na świecie uważam ,że wszystko może się zdarzyć !
Polecam,daje do myślenia,budzi gniew i bunt,jeżeli jest się kobietą😁wciąga ,przeczytana jednym rzutem na taśmę

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Christina Dalcher Vox Zobacz więcej
Christina Dalcher Vox Zobacz więcej
Christina Dalcher Vox Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd