
Listy na wyczerpanym papierze

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2017-01-02
- Data 1. wyd. pol.:
- 2010-10-01
- Liczba stron:
- 224
- Czas czytania
- 3 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788326824142
II wydanie książki wzbogacone o tekst Pani Magdy Umer w postaci Post scriptum.
Książka zawiera niepublikowaną wcześniej korespondencję Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory z lat 1964-1966.
Wewnątrz oprócz listów także pocztówki oraz fenomenalne zdjęcia.
Dwoje poetów. On - dystyngowany starszy pan, arcymistrz słowa, liryczny humorysta. Ona - piękna, młoda i trochę szalona. Jeremi Przybora i Agnieszka Osiecka. Rządzą wyobraźnią milionów wrażliwców. Ich piosenki zna cała Polska. Ale nikt nie zna dziejów ich wzajemnego uczucia, romansu przez lata ukrywanego, burzliwego, dramatycznego i wzruszającego jak ich wiersze. Ta książka - miłosne listy Jeremiego i Agnieszki - zdejmuje zasłonę z tego uczucia i ukazuje całe jego piękno.
Książka zaczyna się od wstępu Pani Magdy Umer a kończy się tekstami piosenek, które powstały w wyniku uczuć dwojga artystów. Do książki dołączona jest płyta z audiobookiem czytanym przez Magdę Umer i Piotra Machalicę..
Kup Listy na wyczerpanym papierze w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Listy na wyczerpanym papierze
Poznaj innych czytelników
5082 użytkowników ma tytuł Listy na wyczerpanym papierze na półkach głównych- Przeczytane 2 693
- Chcę przeczytać 2 278
- Teraz czytam 111
- Posiadam 760
- Ulubione 211
- Chcę w prezencie 82
- 2011 25
- 2021 24
- 2014 19
- 2012 17











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Listy na wyczerpanym papierze
Listy pokazują siłę uczuć między dwoma wybitnymi poetami, tekściarzami. W książce można zauważyć że romans tak cudownie i niepospolicie opisywany w początkowych listach, ze względu na różnicę charakterów i zapewne różnice wieku zmienia się w coraz bardziej burzliwe, nostalgiczne teksty. Wzajemnie się inspirowali i frustrowali.
Listy pokazują siłę uczuć między dwoma wybitnymi poetami, tekściarzami. W książce można zauważyć że romans tak cudownie i niepospolicie opisywany w początkowych listach, ze względu na różnicę charakterów i zapewne różnice wieku zmienia się w coraz bardziej burzliwe, nostalgiczne teksty. Wzajemnie się inspirowali i frustrowali.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW każdym zdaniu widać, że piszą do siebie poeci. Podejrzewam, że gdzieś z tyłu głowy musieli mieć świadomość, że kiedyś te listy mogą ujrzeć światło dzienne. Czy tego chcieli?
Wyczuwam trochę kreacji, widzę dużo intymności. Chwilami jak dla mnie aż za dużo. Ale to jednak radość obcować z tak niezwykłymi osobami.
W każdym zdaniu widać, że piszą do siebie poeci. Podejrzewam, że gdzieś z tyłu głowy musieli mieć świadomość, że kiedyś te listy mogą ujrzeć światło dzienne. Czy tego chcieli?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyczuwam trochę kreacji, widzę dużo intymności. Chwilami jak dla mnie aż za dużo. Ale to jednak radość obcować z tak niezwykłymi osobami.
Wysłuchanie tej książki sprawiło mi ogromną przyjemność. Piękne są te listy, zachwycający język, dowcipny, inteligentny. Tematyka niby błaha a tak głęboka. Do książki wrócę w wersji papierowej, bo podobno jest przepięknie wydana.
Wysłuchanie tej książki sprawiło mi ogromną przyjemność. Piękne są te listy, zachwycający język, dowcipny, inteligentny. Tematyka niby błaha a tak głęboka. Do książki wrócę w wersji papierowej, bo podobno jest przepięknie wydana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo topiękne listy...Tyle wspaniałych słów o miłości. Polecam!
piękne listy...Tyle wspaniałych słów o miłości. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wolno czytać tego osobom nadwrażliwym. Wejście na takie wyżyny słownego piękna może skutkować w przyszłości przewlekłą melancholią i tęsknotą za tym, czego już nie ma.
Nie wolno czytać tego osobom nadwrażliwym. Wejście na takie wyżyny słownego piękna może skutkować w przyszłości przewlekłą melancholią i tęsknotą za tym, czego już nie ma.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jedna z tych rzeczy, które tracimy bezpowrotnie. Pisanie listów, a zatem to zatrzymanie się na chwilę, rozejrzenie dookoła, co mogę powiedzieć kochanej osobie, jak przekazać to co widzę, czuję, myślę.
Ta tęsknota, czułość, złość, cała gama emocji niesionych abstrakcją, metaforą, pięknym słowem.
Dobrze jest się zanurzyć w takiej literaturze od czasu do czasu. Przypomnieć sobie, jak można mówić o miłości...
To jedna z tych rzeczy, które tracimy bezpowrotnie. Pisanie listów, a zatem to zatrzymanie się na chwilę, rozejrzenie dookoła, co mogę powiedzieć kochanej osobie, jak przekazać to co widzę, czuję, myślę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa tęsknota, czułość, złość, cała gama emocji niesionych abstrakcją, metaforą, pięknym słowem.
Dobrze jest się zanurzyć w takiej literaturze od czasu do czasu. Przypomnieć...
Tak, zgadzam się z jedną z poniższych opinii co do tego, że to ani wielka miłość, ani wielka literatura. Burzliwy związek dwojga ludzi, zdarza się to wszędzie i od zarania dziejów. Szkoda właśnie, że listu poddane cenzurze.. bo przez to obraz ugrzeczniony, tak jakby stworzony do tego by ktoś to później czytał i pisany troszkę pod publiczkę. Zawiodłam się, do przeczytania owszem, ale żeby te listy wielkimi nazywać - absolutnie się nie zgadzam.
Na plus piękne wydanie, i zdjęcia, i wyjaśnienia. super.
Komentarze Pani Umer mega nudne.. wszyscy wspomniani w listach, przyjaciele Agnieszki bądź Jeremiego, byli albo wybitni, albo cudowni, albo wspaniali, albo niezapomniani... ech... pompatyczność aż do sufitu.
Polecam, ale proszę się nie nastawiać:)
Tak, zgadzam się z jedną z poniższych opinii co do tego, że to ani wielka miłość, ani wielka literatura. Burzliwy związek dwojga ludzi, zdarza się to wszędzie i od zarania dziejów. Szkoda właśnie, że listu poddane cenzurze.. bo przez to obraz ugrzeczniony, tak jakby stworzony do tego by ktoś to później czytał i pisany troszkę pod publiczkę. Zawiodłam się, do przeczytania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękne słowa o czasem pięknym uczuciu
Piękne słowa o czasem pięknym uczuciu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze"
Taki oto prezent sprawiłam sobie z okazji imienin. Bez wątpienia był wart swojej ceny, a dodatkowo w środku znajduje się płyta CD, na której to Magda Umer i Piotr Machalica czytają listy.
Owe kompendium znajomości Agnieszki z Jeremim (dla nieświadomych: czołowy przedstawiciel Kabaretu Starszych Panów) zawdzięczamy ich dzieciom, którzy po latach odnaleźli tę wspaniałą literaturę epistolarną - Agacie Passent oraz Kotowi Przyborze. Nad całym projektem czuwała Magda Umer, która wzięła na siebie wcale nie takie łatwe zadanie: uporządkować i opatrzyć komentarzami całe te literacko-zwariowane zjawisko.
Jestem wręcz zachwycona! Ach... dlaczegóż w naszych czasach ludzie nie pisują do siebie listów i to w takim stylu? Bezduszny internet i media powodują znaczne przyspieszenie kontaktu, na czym bezsprzecznie cierpi warstwa duchowo-emocjonalna. Spłycone kontakty to już nie to samo co listy, pocztówki, telegramy, rozmowy międzymiastowe... Dziś brak dreszczyku, niepewności oczekiwania... Zapoznawanie się mężczyzn z kobietami i vice versa ginie gdzieś w odmęcie bylejakości...
Korespondencję tajnego, acz jakże namiętnego i burzliwego romansu nieokiełznanej poetki i dystyngowanego starszego pana datuje się na lata 1964-66. Co ich połączyło? Na pewno umiłowanie do liryzmu, egzaltacji, lecz także doskonale rozwinięta umiejętność humorystycznego spostrzegania świata. Nie wspominając oczywista o wybitnych pisarskich predyspozycjach. I cóż z tego, iż Jeremi był znacznie starszy? Z tego uczucia zrodziło się wiele wspaniałych piosenek. Nie pozwólmy sobie o nich zapomnieć...
Całość olśniewa przede wszystkim formą. Intymne, ekspresyjne i patetyczne wyznania wydrukowano na świetnym papierze. Wraz z przerzucaniem kolejnych kart czujemy świeżo wytłoczoną czcionkę, lecz także jakieś ulotnego ducha tamtych czasów... Czasów, gdy kobieta i mężczyzna zwracali się do siebie per "pan" i "pani", odnosili się wzajem szacunkiem i potrafili zatrzymać się w pędzie życia, by smakować wspólnie spędzane chwile (chociażby te utrwalane na papeteriach i pocztówkach z najdalszych krańców świata). Znaczną część pocztówek, listów, notatek, zapisków z pamiętnika i fotografii przedrukowano i dzięki temu możemy dziś na własne oczy zobaczyć tę damsko-męską relację od podszewki... A na deser zostały nam piosenki, które Agnieszka i Jeremi razem napisali. Istne arcydzieło w treści i w formie!
Wnioski: osóbki tęskniące za romantycznymi czasami i tą otoczką z radością zanurzą się w tej lekturze. Czy dziś mężczyzn stać na dżentelmeńskie gesty, a kobiety na bycie damami? Piękna, zmysłowa, eteryczna i jednocześnie inteligentna korespondencja, z którą wstyd byłoby się nie zapoznać.
Ja tym czasem zabieram się za słuchanie audiobooka.
Ocena: 10/10!
Recenzja ukazała się w 2011 r. na moim blogu:
https://www.photoblog.pl/poczytelnia/99683421/57.html
"Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaki oto prezent sprawiłam sobie z okazji imienin. Bez wątpienia był wart swojej ceny, a dodatkowo w środku znajduje się płyta CD, na której to Magda Umer i Piotr Machalica czytają listy.
Owe kompendium znajomości Agnieszki z Jeremim (dla nieświadomych: czołowy przedstawiciel Kabaretu Starszych...
Chyba jeszcze nigdy nie dałam żadnej książce tak niskiej oceny, zawsze potrafiąc z każdej wynieść coś dla siebie. Tym razem jednak moje nadzieje zostały zawiedzione tak głęboko, a zawód dotyczy tak wielu sfer, że nie umiem i nie chcę oceniać jej obiektywnie.
Najpierw plusy: pięknie wydana, pełna zdjęć i skanów pocztówek czy telegramów. LIsty uporządkowane chronologicznie, dzięki czemu otrzymujemy jakiś tam obraz rozwoju i śmierci tego uczucia.
Listy... hmmm... jak to listy. Jam z pokolenia, które też namiętnie korespondowało. Wiem więc, że listy rzadko w całości są genialne - wystarczy jakaś fraza czy dwie, które mile brzmią, które potrącają czułą stunę w sercu. Jednak trąbienie o tym, jaka to Wielka Literatura spowodowało, że miałam nadzieję na - cóż. Wielkość. I się bardzo zawiodłam.
Nawet jednak, gdybym nie oczekiwała wielkości, a tylko pokazania mi ich intymnego świata, zabarwionego dodatkowo przebłyskami pięknej polszczyzny, nadal czułabym zawód.
Po pierwsze: nie dostajemy pełnej korespondencji. A po przeczytaniu mam nieodparte wrażenie, że to, co mogłoby nam pokazać prawdę o tym związku czarne na białym, zostało poddane cenzurze. Ze wstępu wiemy, że była autocenzura. Pamiętam jeszcze z lat burzliwej młodości, jak listy, które mnie irytowały, darłam w drobny mak. Ciekawe, czy tu też tak było, czy po prostu na zimno zostało przemyślane, których to swoich i cudzych wad autorzy nie chcieli pokazać światu? Domyślam się listów gniewnych i raniących, gorzkich i niesprawiedliwych słów, toksyczności wykraczającej poza skalę, bo kiedy jest się mistrzem i mistrzynią słowa, to potrafi się znaleźć najgorsze i najboleśniejsze sformułowania, rozrywające duszę na strzępy. W tej książce znajdziemy jednak tylko radosne bądź smutne ćwierkanie... plus przeprosiny za te wszystkie twarde, bolesne słowa, których jednak nie mamy szansy przeczytać.
No dobrze. Autorka kompilacji nie miała dostępu do całości, więc pokazała nam tylko część. Twierdząc, że to Wielka Literatura o Wielkim Uczuciu.
Wielka Literatura? Nie. A uczucie?
Na pewno intensywne. To widać nawet w tych ocenzurowanych listach. Im głębiej jednak wchodziłam w tę relację, tym bardziej mnie od niej mdliło. Od tego, jak Mistrz próbował schwytać wolnego ptaka i wsadzić go do klatki. O, tak. Najlepiej samemu mieć żonę i zaniedbane dziecko (jego własne słowa!),a w mieszkaniu dzielnicę dalej kochankę, która powinna na niego czekać, zamiast - olaboga! - jeździć, smakować, poznawać. To ma być miłość? To... trzymanie uczucia na smyczy, żądanie obecności i nie dawanie nic w zamian? Och, przepraszam! Dawanie cienia zainteresowania, choć nie mogę wyjść z wrażenia, że w całej intensywnej i bogatej duchowo Agnieszce Jeremiemu najbardziej podobały się uszy. Widać za to wyraźnie, że nie podobało mu się to, jak ona chciała żyć, jej tęsknoty, pragnienia, jej osobowość. Twierdził, że ją kochał, ale wciąż chciał ją zmieniać.
A ona? Pod wrażeniem Mistrza. Och, zwrócił na nią uwagę! A jest takim dżentelmenem (który obiecawszy jednej kobiecie miłość i wierność rzucał się w objęcia drugiej),osobą tak dobrze wychowaną (och, bo skromny, gdy się go chwali - a przecież jest to skromność fałszywa i widzimy po całym procesie twórczym "Jedzcie stokrotki", że słowa SŁUSZNEJ krytyki puszczał mimo uszu),takim pięknym mężczyzną, że w końcu zawrócił jej w głowie. Na początku miała wystarczająco dużo instynktu samozachowawczego, żeby trzymać jakiś-tam dystans. A potem... im bardziej ona w to wchodziła i mówiła o sile miłości, tym bardziej okazywało się, że paniczyk będzie ją kochał... ale pod wieloma warunkami.
Powiem jedno: całe szczęście się w nim nie zatraciła i nie oddała mu całej siebie. Już mniejsza o to, że to głównie ból serc stworzył ich najpiękniejsze piosenki. Myślę, że gdyby - nie daj Boże - to była miłość spełniona, oznaczałoby to rozmycie się Agnieszki, jej indywidualności i umiłowania wolności w zaborczym, cynicznym i egoistycznym mężczyźnie.
Nie żeby ona nie była egoistyczna. Ona jednak zdaje sobie z tego sprawę i mówi o tym otwarcie, co już stawia ją o kilka stopni wyżej.
Ta książka to przestroga dla młodych, twórczych dziewczyn. Jeśli ktoś chce wam odebrać wolność w imię miłości, to na psu budę taka miłość. Lepiej skończyć, zanim się zaczęło.
Podsumowując: nadal będę kochać piosenki Starszych Panów i Agnieszki. Ja, psychofanka twórczości Jeremiego, nie podałabym mu jednak ręki na ulicy. Od takich narcyzów lepiej trzymać się z daleka.
Chyba jeszcze nigdy nie dałam żadnej książce tak niskiej oceny, zawsze potrafiąc z każdej wynieść coś dla siebie. Tym razem jednak moje nadzieje zostały zawiedzione tak głęboko, a zawód dotyczy tak wielu sfer, że nie umiem i nie chcę oceniać jej obiektywnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajpierw plusy: pięknie wydana, pełna zdjęć i skanów pocztówek czy telegramów. LIsty uporządkowane chronologicznie,...