The Auschwitz Photographer

Okładka książki The Auschwitz Photographer autora Anna Dobrowolska, 9788393726196
Okładka książki The Auschwitz Photographer
Anna Dobrowolska Wydawnictwo: Rekontrplan biografia, autobiografia, pamiętnik
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
e-book
Data wydania:
2015-05-23
Data 1. wyd. pol.:
2015-05-23
Język:
polski
ISBN:
9788393726196
Średnia ocen

0,0 0,0 / 10
Ta książka nie została jeszcze oceniona NIE MA JESZCZE DYSKUSJI

Bądź pierwszy - oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup The Auschwitz Photographer w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

The Auschwitz Photographer



książek na półce przeczytane 1363 napisanych opinii 917

Oceny książki The Auschwitz Photographer

Średnia ocen
0,0 / 10
0 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce The Auschwitz Photographer

avatar
16709
3144

Na półkach: ,

Kiedy myślimy o literaturze dotyczącej Holokaustu, często spodziewamy się opisów, które zamykają nas w kręgu czystego cierpienia. Jednak książka Anny Dobrowolskiej „Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego” to dzieło wymykające się prostym klasyfikacjom. To lektura wstrząsająca, ale jednocześnie fascynująca, napisana z niezwykłym wyczuciem i szacunkiem do bohatera, którego oczy widziały to, co dla większości z nas jest niewyobrażalne. To nie tylko biografia – to dokument o ogromnej sile rażenia, który powinien znaleźć się w każdym polskim domu.

Wilhelm Brasse, młody fotograf z Żywca, trafił do Auschwitz za odmowę podpisania Volkslisty i próbę ucieczki na Węgry. Jego talent stał się dla niego przekleństwem i wybawieniem jednocześnie. Jako obozowy fotograf na zlecenie SS musiał dokumentować wszystko: od policyjnych portretów nowo przybyłych więźniów, przez pseudomedyczne eksperymenty Josefa Mengele, aż po prywatne zdjęcia oprawców.

Anna Dobrowolska wykonała tytaniczną pracę, oddając głos samemu Brassemu. Konstrukcja książki, oparta na relacjach bohatera, sprawia, że czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w intymnej spowiedzi. Brasse nie opowiada o sobie jak o bohaterze; mówi o strachu, o paraliżującym poczuciu winy z powodu lepszego jedzenia, o traumie patrzenia w oczy dzieciom idącym na śmierć. Ta perspektywa – „uprzywilejowanego” więźnia, który jest świadkiem, a nie tylko ofiarą – jest unikalna i niesamowicie cenna dla zrozumienia mechanizmów obozowego piekła.

To, co czyni tę publikację wyjątkową, to symbioza tekstu z materiałem wizualnym. Książka jest bogato ilustrowana fotografiami, które dziś stanowią najważniejsze dowody zbrodni hitlerowskich. Patrząc na te zdjęcia, mając w pamięci opowieść Brassego o tym, jak ustawiał światło, jak kazał więźniom zdejmować czapki, jak próbował w tych kilku sekundach przekazać im choć cień współczucia – czujemy dreszcz, którego nie wywoła żaden podręcznik historii.

Dobrowolska unika taniej sensacji. Jej styl jest powściągliwy, co paradoksalnie wzmacnia przekaz. Autorka pozwala faktom mówić samym za siebie. Moment, w którym Brasse opisuje fotografowanie młodych dziewcząt poddawanych okrutnym eksperymentom, a potem pali negatywy pod koniec wojny, by nie wpadły w ręce Niemców, jest jednym z najbardziej poruszających fragmentów w całej literaturze faktu. To opowieść o heroizmie cichym, ocalającym pamięć, gdy nie można było ocalić życia.

Dlaczego ta książka jest niezbędna?
Entuzjazm wobec tak trudnej tematyki może wydawać się niestosowny, ale w tym przypadku jest on w pełni uzasadniony kunsztem, z jakim ta historia została opowiedziana. „Byłem fotografem w Auschwitz” to hołd dla godności ludzkiej, która przetrwała w najbardziej nieludzkich warunkach. To także przestroga przed tym, do czego prowadzi nienawiść, podana w sposób tak sugestywny, że nie pozwala przejść obok niej obojętnie.

Książka Anny Dobrowolskiej to literacki i dokumentalny majstersztyk. Przywraca postać Wilhelma Brassego zbiorowej pamięci nie tylko jako genialnego rzemieślnika, ale jako człowieka o niezwykłym kręgosłupie moralnym. Lektura tej książki to doświadczenie oczyszczające, choć bolesne. Zostaje w głowie na zawsze, każąc nam doceniać każde zdjęcie, każdą chwilę wolności i każde spojrzenie drugiego człowieka. To pozycja wybitna, mądra i absolutnie konieczna.

Kiedy myślimy o literaturze dotyczącej Holokaustu, często spodziewamy się opisów, które zamykają nas w kręgu czystego cierpienia. Jednak książka Anny Dobrowolskiej „Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego” to dzieło wymykające się prostym klasyfikacjom. To lektura wstrząsająca, ale jednocześnie fascynująca, napisana z niezwykłym wyczuciem i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
218
94

Na półkach: , , ,

Wciąż potrzebne świadectwo

Po lekturze książki Anny Dobrowolskiej "Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego" chciałoby się najlepiej zamilknąć. Nawet jeśli już wcześniej żyło się z jakąś wiedzą na temat obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i wiele faktów podanych przez bohaterów książki było mi znanych, ta opowieść poraża szczegółowością makabrycznych opisów. Ta siła przekazu jest spotęgowana przez głównego narratora – bezpośredniego uczestnika tego piekła zgotowanego przez Hitlera i rzesze jego popleczników.
[...]

Cała recenzja jest dostępna tutaj: https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2022/Przewodnik-Katolicki-47-2022/kultura-i-czas-wolny/Wciaz-potrzebne-swiadectwo

mniej

Wciąż potrzebne świadectwo

Po lekturze książki Anny Dobrowolskiej "Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego" chciałoby się najlepiej zamilknąć. Nawet jeśli już wcześniej żyło się z jakąś wiedzą na temat obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i wiele faktów podanych przez bohaterów książki było mi znanych, ta opowieść poraża szczegółowością...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
185
59

Na półkach: , ,

Zawsze trudno mi oceniać i komentować reportaże i to jeszcze w tak wrażliwym temacie. Po lekturze, wiem że to jedna z lepszych książek o Auschwitz jakie przeczytalam, jeśli do tej pory nie najlepsza.

Zawsze trudno mi oceniać i komentować reportaże i to jeszcze w tak wrażliwym temacie. Po lekturze, wiem że to jedna z lepszych książek o Auschwitz jakie przeczytalam, jeśli do tej pory nie najlepsza.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

920 użytkowników ma tytuł The Auschwitz Photographer na półkach głównych
  • 695
  • 218
  • 7
103 użytkowników ma tytuł The Auschwitz Photographer na półkach dodatkowych
  • 62
  • 10
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Ludowa historia kobiet Anna Dobrowolska, Małgorzata Fidelis, Olga Gitkiewicz, Barbara Klich-Kluczewska, Małgorzata Kołacz-Chmiel, Jaśmina Korczak-Siedlecka, Monika Piotrowska-Marchewa, Aneta Prymaka-Oniszk, Anna Sosnowska, Katarzyna Stańczak-Wiślicz, Magdalena Toboła-Feliks, Alicja Urbanik-Kopeć, Przemysław Wielgosz, Elwira Wilczyńska, Tomasz Wiślicz
Ocena 6,8
Ludowa historia kobiet Anna Dobrowolska, Małgorzata Fidelis, Olga Gitkiewicz, Barbara Klich-Kluczewska, Małgorzata Kołacz-Chmiel, Jaśmina Korczak-Siedlecka, Monika Piotrowska-Marchewa, Aneta Prymaka-Oniszk, Anna Sosnowska, Katarzyna Stańczak-Wiślicz, Magdalena Toboła-Feliks, Alicja Urbanik-Kopeć, Przemysław Wielgosz, Elwira Wilczyńska, Tomasz Wiślicz
Okładka książki Obrzeża społeczne Warszawy w latach 1945–1989 Mikołaj Brenk, Tomasz Bugaj, Anna Dobrowolska, Weronika Dorociak, Sebastian Drabik, Przemysław Gasztold Seń, Anna Maria Jackowska, Krzysztof Kosiński, Krzysztof Madej, Patryk Pleskot, Tomasz Sikorski, Bogusław Tracz
Ocena 7,7
Obrzeża społeczne Warszawy w latach 1945–1989 Mikołaj Brenk, Tomasz Bugaj, Anna Dobrowolska, Weronika Dorociak, Sebastian Drabik, Przemysław Gasztold Seń, Anna Maria Jackowska, Krzysztof Kosiński, Krzysztof Madej, Patryk Pleskot, Tomasz Sikorski, Bogusław Tracz

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Niebo bez ptaków Danuta Brzosko-Mędryk
Niebo bez ptaków
Danuta Brzosko-Mędryk
Danuta Brzosko-Mędryk w swojej przejmującej książce „Niebo bez ptaków” oddaje świadectwo niepojętego okrucieństwa wojny i niezwykłej siły ducha kobiety, która przeszła przez piekło niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Zanim jednak trafiła za druty, była młodą dziewczyną, pełną ideałów i marzeń, którą wojna brutalnie wciągnęła w wir konspiracji. Aresztowana przez gestapo, trafiła najpierw na Pawiak, więzienie które już wtedy miało złą sławę, a potem do obozu KL Lublin, znanego światu jako Majdanek. Miała zaledwie dziewiętnaście lat. Tytuł książki „Niebo bez ptaków” ma wymiar symboliczny. To nie tylko obraz realnego, jałowego nieba nad obozem, ale też metafora świata pozbawionego wolności, nadziei i radości. Świata, w którym życie sprowadzało się do fizycznego przetrwania i walki o zachowanie resztek człowieczeństwa. To, co wyróżnia tę książkę spośród wielu relacji obozowych, to delikatność, z jaką autorka mówi o tym, co niewyobrażalne. Jest tu miejsce na refleksję, nie tylko grozę. Na miłość do życia, które choć okaleczone, nadal trwało. Wstrząsające są opisy transportów, selekcji, codziennej pracy, upokorzeń. Ale najgłębiej porusza to, co dzieje się wewnątrz człowieka, w duszy wystawionej na próbę, która wydaje się ponad siły. "Czekamy i ogarniają mnie sprzeczne uczucia. Przerażenie przed tak bliską śmiercią, ogrom bezradności i czyhająca gdzieś w głębi ulga, że to nie ja i nie moje najbliższe koleżanki. Wstydzę się tego, staram się stłumić w sobie te uczucia, ale chociaż spycham je na dno, wyłażą jak robaki, rozpełzając się po moich myślach, i zaczynają dominować." Po wojnie Brzosko-Mędryk została lekarzem, jej doświadczenia z obozowego rewiru z pewnością zaważyły na tej decyzji. Ale nim zaczęła leczyć ciała, postanowiła uleczyć pamięć, własną i zbiorową pisząc książkę, która pozostaje jednym z najbardziej poruszających świadectw kobiecego losu w czasie II wojny światowej. "Niebo bez ptaków", była powodem dla którego w 1971 powołał ją rząd USA na świadka w procesie o deportację zbrodniarki wojennej Hermine Braunsteiner-Ryan. „Niebo bez ptaków” to nie tylko literatura obozowa, to akt pamięci. Książka, obok której nie można przejść obojętnie. Trudna, ale konieczna. Szczera, bolesna, głęboko ludzka.
Gdybym-wiedziała - awatar Gdybym-wiedziała
oceniła na99 miesięcy temu
Dzieci nazistów Jarosław Molenda
Dzieci nazistów
Jarosław Molenda
97/2025 (audiobook 71/2025) Publikacje tego typu z natury rzeczy muszą stanowić kompilację wcześniej opracowanych materiałów. Wszystko, co można było na ten temat napisać – już napisano, czy to ręką specjalistów, czy bohaterów tej książki, czyli synów i córek nazistowskich zbrodniarzy, które to dzieci często – z rożnych powodów i z rożnym skutkiem – publikowały swoje wspomnienia i też analizy rodzinnych historii. I jako taka właśnie zwarta kompilacja – książka Jarosława Molendy spełnia czytelnicze oczekiwania nad wyraz. „Dzieci nazistów” to ciekawa i bogata poznawczo analiza sposobów, w jaki potomkowie zbrodniarzy radzili sobie z brzemieniem barbarzyństwa. Wychowani w bańce rodzinnej, z dala od wojennej rzeczywistości, nie zdawali sobie sprawy – do czasu – z wielu aspektów działalności własnych ojców. Na różnych etapach życia zderzali się z koniecznością spojrzenia na ojców z punktu widzenia reprezentowanego przez opinię publiczną – diametralnie innego niż wspomnienia dziecka wzrastającego w szczęśliwej, pełnej miłości, rodzinie. Bo większość omawianych tu osób własne dzieciństwo wspomina z sentymentem a ojców jako kochających, oddanych opiekunów. Autor wybrał takie przypadki, aby zróżnicować opisywane zjawisko. Poznajemy historie dzieci Josefa Mengele, Heinricha Himmlera, Amona Götha, Hermanna Göringa, Alberta Speera… Ich córki i synowie w różny sposób radzili sobie z „dziedzictwem” swoich ojców. Niektórzy odcinali się od przeszłości, inni do końca czuli się winni, starając się odkupić nie swoje winy np. prowadząc różnoraką działalność na rzecz pojednania. Byli też i tacy, którzy „niedaleko padli od jabłoni” i kontynuowali, przynajmniej światopoglądowo, dzieło swego protoplasty – jak np. Gudrun, córka Himmlera, znanego hodowcy drobiu, którą Oliver Schröm w swojej książce określił jako „olśniewającą nazistowską księżniczką posiadającą status bóstwa dla tych, którzy wierzą w stare, dobre czasy”. „Dzieci nazistów” to kolejna pozycja, którą warto przeczytać w obliczu odradzających się ruchów faszystowskich, nawet w kraju, gdzie faszyści wymordowali kilka milionów osób… Lektor: Konrad Biel
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na88 miesięcy temu
Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie Magdalena Rigamonti
Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie
Magdalena Rigamonti
Książka Magdaleny Rigamonti, „Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie”, to pozycja, która wdziera się w sumienie czytelnika z siłą pocisku. Autorka, znana z bezkompromisowego podejścia do dziennikarstwa śledczego i wywiadu, tym razem oddaje głos osobom, których relacje nie pasują do wygładzonych, podręcznikowych wersji historii. Moja ocena to solidne 7/10 – to rzetelny, bolesny i niezwykle potrzebny zbiór rozmów, który odziera wojnę z patriotycznego patosu, zostawiając jedynie surowy obraz ludzkiego cierpienia i moralnej dwuznaczności. W przypadku tej książki trudno mówić o fabule w sensie beletrystycznym. To raczej precyzyjnie skonstruowana mozaika wspomnień. Rigamonti rozmawia z ostatnimi świadkami historii – tymi, którzy widzieli rzeź wołyńską, przeżyli obozy, czy walczyli w partyzantce, ale ich opowieści przez lata były spychane na margines. Kluczem doboru rozmówców jest ich „niewygodność”. To ludzie, którzy nie boją się mówić o tym, że polscy bohaterowie bywali katami, a ofiary nie zawsze były niewinne. Autorka rzetelnie prowadzi swoich rozmówców przez labirynty pamięci, wyciągając na światło dzienne detale, które wywołują ciarki. Książka nie skupia się na wielkich bitwach, ale na tym, co działo się „pomiędzy” – w piwnicach, na strychach i w lasach, gdzie walka o przetrwanie często wymagała porzucenia człowieczeństwa. To brutalna lekcja historii, która pokazuje, że prawda o wojnie ma wiele odcieni szarości. Największą siłą tej publikacji jest warsztat dziennikarski Rigamonti. Autorka wykazuje się ogromnym profesjonalizmem, zadając pytania trudne, często bolesne, ale zawsze z szacunkiem do rozmówcy. Jej fachowość objawia się w umiejętności słuchania – pozwala świadkom mówić, nie przerywając im zbędnym komentarzem, co buduje intymną i gęstą atmosferę. Kolejnym atutem jest odwaga w dekonstruowaniu narodowych mitów. Rigamonti nie boi się kontrowersji, wierząc, że tylko pełna prawda, nawet ta najgorsza, może przynieść oczyszczenie. Pomimo wysokiego poziomu, książka posiada pewne słabsze punkty: Emocjonalne przeładowanie: Nagromadzenie traum i opisów okrucieństwa jest tak duże, że lektura staje się chwilami nie do zniesienia. Brak „oddechu” między kolejnymi rozmowami może powodować u czytelnika znieczulenie na opisywane tragedie. Nierówność rozmów: Niektóre wywiady są wybitne i odkrywcze, inne zaś wydają się powielać znane już schematy, co nieco osłabia siłę rażenia całej publikacji. Brak szerszego komentarza historycznego: Choć surowość relacji jest zamierzona, momentami brakuje mocniejszego osadzenia faktograficznego, który pomógłby młodszym czytelnikom w pełni zrozumieć kontekst opisywanych wydarzeń. „Niewygodni” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że wojna to przede wszystkim trauma pokoleń, a nie tylko daty w podręczniku. Magdalena Rigamonti wykonała rzetelną pracę, ratując od zapomnienia głosy, które dla wielu wciąż są zbyt trudne do wysłuchania.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci Monika Sieradzka
Teraz jesteście Niemcami. Wstrząsające losy zrabowanych polskich dzieci
Monika Sieradzka Ewelina Karpińska-Morek Agnieszka Was-Turecka Artur Wróblewski Tomasz Majta Michał Drzonek
Książka mnie wciągnęła. Historie bardzo smutne, tragiczne. Bardzo mi było żal tych wszystkich dzieci, ich rodziców, rodzin oraz dorosłych, którymi te dzieci zostały. Trochę wzbierał we mnie bunt - po tylu traumach i bólu w końcu nowy dom i Mutti, a tu znów zabierają i z powrotem pakują w traumę. Jaki to wybór? Zostawić dziecko u Niemców, bo już jakoś układa sobie życie w nowym miejscu, czy jednak wyrwać je z powrotem do Polski? A jeśli w Polsce nikt nie czeka? To czy lepsza jest matka mutti niemiecka, czy polski dom dziecka? Te trudne pytania kotłują mi się w głowie i nie znajduję jednoznacznych odpowiedzi... Książkę pisało kilku autorów, więc rozdziały różnią się trochę stylem, jedne są bardziej ciekawe, inne lekko nużące, pomimo ciekawego tematu. Jest też przez to trochę powtórzeń. Autentyczności dodają wstrząsające opowieści ocalałych. Książka budzi też we mnie bunt - skąd się biorą tak chore pomysły w głowie ludzi? Jak wielka jest ślepa wiara w ideologię? Oby coś takiego już nigdy się nie powtórzyło, chociaż domyślam się, że dzieje się to ciągle na świecie, tylko o tym nie wiemy. Ja również nie znałam aż tak dobrze tematu zeabowanych dzieci, ale dzięki tej książce poszerzyłam swoją wiedzę. Ważny temat, ważna Książka, warto się zapoznać.
Kasia KatarzynaFab - awatar Kasia KatarzynaFab
ocenił na81 rok temu
Dotknięcie anioła Henryk Schonker
Dotknięcie anioła
Henryk Schonker
Dotknięcie Anioła Kolejne ciekawe wspomnienia z holocaustu, znów trochę inna perspektywa, bo autor był dzieckiem kiedy wybuchła wojna, mieszkał z rodziną przed wojną w Oświęcimiu, a potem trafili do Bergen-Belsen ale nie pracowali - to też dość nietypowo. I ogólnie mieli sporo szczęścia w tym oczywistym nieszczęściu - najbliższa rodzina autora w większości przeżyła (rodzice, siostra) i cały czas zdołali utrzymać się razem. Jest też trochę fragmentów wydających się dosyć fantastycznymi... zastanawiałem się, czy rzeczywiście wszystko dokładnie tak przebiegało czy może to przebudowane przez czas wspomnienia autora :) ale nawet gdyby tak było, całość jest po prostu ładnie napisana i warto przeczytać. Na plus zdjęcia na koniec książki - nawet babć i dziadków. "Chodząc codziennie nad rzekę Sołę, zaprzyjaźniłem się z pewnym niedorozwiniętym umysłowo chłopcem, nieco starszym ode mnie. Miał może jedenaście lat, a na imię Aleks, ale wszyscy nazywali go Aleks „Bocian”. (…) Aleks godzinami, a czasem nawet całymi dniami, siedział nad Sołą i patrzył w niebo, obserwując ptaki. Było to jego główne zajęcie. Rzadko kiedy coś mówił, a jeśli już się odezwał, to były to niezrozumiałe i nie powiązane ze sobą słowa lub zdania. (…) Pewnego dnia Aleks nagle odwrócił się do mnie, wskazał ręką na drugą stronę rzeki i zupełnie normalnym głosem powiedział: - Tam, na Zasolu, Niemcy wybudują kominy i spalą wszystkie dzieci Abrahama. (…) - Skąd o tym wiesz? - spytałem z trwogą. - Ptaki... Ptaki mi o tym powiedziały (…)" (str. 56-57) "To samo mówił nam też nauczyciel fizyki na tajnych kursach, tylko wyrażał to w inny sposób. Twierdził, że człowiek zawsze się uczy. - Może to robić świadomie, tak jak my teraz, lub nieświadomie, to znaczy uczyć się, żyjąc. Tak właśnie człowiek daje dowód, że jest istotą myślącą. Niestety, czas, który mamy do dyspozycji, stał się tak niepewny, że wy, młodzi adepci sztuki myślenia, musicie bardzo szybko wchłonąć to, na co inni mają wiele lat. Nie ma bowiem nic smutniejszego, jak zejść z tego świata w niewiedzy, na jakim świecie się żyło. Jest to bowiem tak, jakby się w ogóle nie żyło. Dlatego powinniśmy cieszyć się i dziękować za każdy dzień, w którym możecie się uczyć, bo taki dzień poszerza wasze życie o wiele dni. — Tu zrobił krótką przerwę i dodał. — Życie to nie tylko godziny, miesiące i lata oddychania, ale też suma naszych wrażeń i wiedzy, którą zdołaliśmy nagromadzić." (str. 109-110) "Nawet Francis, która dotychczas zawsze była w dobrym humorze, stała się poważna i milcząca. Zastawałem ją często w zadumie, jakby oderwaną od wszystkiego, co ją otaczało. Zapytałem ją raz, czy się boi. Ku mojemu zdumieniu, odpowiedziała zupełnie spokojnie: - Nie, nie boję się... Nie, nawet śmierci się nie boję. Po czym spytała mnie: - A ty się boisz? - Ja się boję śmierci - przyznałem się, bo chciałem być wobec niej szczery. Nie mogłem zrozumieć, jak można się jej nie bać. - Jak to się robi, żeby się nie bać śmierci?" (str. 120-121) "Nie mogłem powstrzymać się od pytania: - I nie byłoby ci smutno opuścić ten świat? Mamę, Felusię i mnie? - Byłoby mi smutno, ale najsmutniej byłoby mi opuścić moje lalki i zostawić je same. - Zostawić je same? - powtórzyłem jej słowa. - Przecież twoje lalki nie żyją. Popatrzyła na mnie, jakby nie rozumiała, co do niej mówię. - Moje lalki żyją swoim życiem, związanym ze mną. Jeśli ja odejdę z tego świata, to i one przestaną żyć. Była to dziwna rozmowa, później jeszcze wiele razy o niej myśla­łem." (str. 121) - a ja wcale nie myślę, że to dziwne i chyba rozumiem tą dziewczynę ;) "Tato uważał, że jestem za młody na rozmowy z rabinem. Na nalegania mamy odpowiadał: „Minka, ty nie rozumiesz. To, co rabin mówi ludziom, to jest filozofia. Heniek jest na to jeszcze za miody. Nie ma sensu obciążać go rzeczami, których nie jest w stanie zrozumieć”. Ja wiedziałem, że jest dużo rzeczy, których nie potrafię zrozumieć. Przygnębiało mnie jednak to, że jeśli już zrozumiem coś, czego przedtem nie rozumiałem, to zawsze jest to coś złego, a nigdy nic dobrego." (str. 169) (czytana/słuchana: 13-28.11.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki The Auschwitz Photographer

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki The Auschwitz Photographer