
The Auschwitz Photographer

- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- e-book
- Data wydania:
- 2015-05-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-05-23
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788393726196
All prisoners at Auschwitz saw many terrible things, but no one saw and recorded as much as Wilhelm Brasse - Auschwitz Photographer. Working under orders of the Germans, he took as many as 50 thousand identity photosamong them portraits of SS officers, and of children used for medical experiments
by Dr. Josef Mengele. At the end he rescued 40 thousand inmate pictures."
The book combines images with eyewitness accounts of inmates, SS men and historical notes painting a comprehensive picture of the camp daily life including the work of the photography service, the orchestra, sports and even the brothel. It contains over 300 in many cases previously unpublished photographs
and personal accounts."
Kup The Auschwitz Photographer w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
The Auschwitz Photographer
Egzemplarz recenzencki książki, pt." Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego”, otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak-pięknie dziękuję📗📖💚 Główny bohater książki, to Wilhelm Brasse, Polak z alzackimi korzeniami. I mama Helena Kucharska i ojciec zawsze byli Polakami, patriotami, pomimo niemieckiego nazwiska. Wilhelm urodził się w Żywcu w 1917r., tam mieszkał. Dzięki browarom było to bogate miasto z mieszanką narodowościową. Mieszkali tutaj: Polacy, Żydzi, Czesi, Niemcy, Austriacy. Wilhelm miał wielu kolegów, ale w 1930r. relegowano go z gimnazjum. Powodem było nieopłacone czesne, a szkoła była wówczas płatna. Rosło bezrobocie, ojciec stracił pracę. Rodzice postanowili poszukać Wilhelmi pracy. W 1933r. wysłali go do ciotki do Katowic, gdzie ta miała duży zakład fotograficzny. Fachu nauczył go mistrz Edward Siudek. Wilhelm wówczas zamarzył, żeby być mistrzem fotograficznego portretu. Uważał, że w fotografii ważnym jest odpowiedni retusz, ładna twarz, regularne rysy, a u kobiet: ubiór i oczy. W czerwcu 1935r. zdał egzamin czeladniczy i został oficjalnie fotografem. Został w Katowicach, ale zatrudnił się w Zakładzie Foto-Korekt. Spotykał tam i dziwił się, że Niemki oraz te dziewczyny, które nosiły polskie nazwisko, miały naszyjniki z podobizna Hitlera. On i jego rodzina nadal byli Polakami i zagorzałymi patriotami. Wilhelm zarabiał dobrze, żyło mu się dostatnio. W wieku 21 lat myślał, że zostanie powołany do wojska, ale tak się nie stało. Za to już coraz częściej mówiło się o wojnie. Próbował nawet uciec na Węgry, ale trafił do więzienia do Sanoka. Później w sierpniu 1940r. on i 460 więźniów trafiło do obozu pracy (tak im mówiono) do Auschwitz. "Arbeit macht frei" "Jak możliwa jest taka obłuda?-myślałem. Przecież my tu wcale nie pracujemy, tylko jesteśmy katowani i mordowani". Otrzymał nr obozowy 3444. Na początku przerażały go krzyki, bicie, trupy, rygor. Pomogła mu znajomość j. niemieckiego. I w lutym 1941r. poszukiwano fotografów wśród więźniów. Wilhelm zaczął pracować w atelier, robił zdjęcia portretowe i najbardziej popularne-policyjne. Zamieszkał z 7 nowymi kolegami w nowym komando. Zaprzyjaźnił się z Tadeuszem Myszkowskim. Ale tylko Wilhelm był zawodowym fotografem. Później ich przybywało. Pracował dużo, ale w spokoju. A praca w atelier dawała większe szanse na przeżycie obozu. Robił fotografie więźniom, ale także ważnym, znanym osobom w obozie, także te prywatne z rodzinami, ślubne. Dostawał od niech papierosy i żywność. Zdjęcia podobały się Niemcom, gdyż Wilhelm był profesjonalistą w swym fachu. Były także zdjęcia z prac obozowych lekarzy, min. Mengele, Samuel i ich makabrycznych eksperymentów na więźniach: dzieciach, kobietach, osobach niepełnosprawnych. "W dziwnym spokoju zabijano tłum bezsilnych osób" A także fotografie specjalne: z rampy, komór gazowych, krematorium. Najgorszym doświadczeniem w życiu Wilhelma, było robienie zdjęć bezbronnym, niewinnym, wystraszonym dzieciom- dla Mengelego. Niemcy mieli obsesję na punkcie dokumentowania oraz fałszowania, min. legitymacji, aktów zgonu, książeczek wojskowych. Wilhelm starał się, aby te fotograficzne dokumenty , nie zaginęły, przetrwały po wojnie-chował negatywy. Choć groziła za to kara śmierci. Po wyzwoleniu obozu koncentracyjnego w Auschwitz, Wilhelm 9 lipca 1945r. po 6 latach, wrócił do Polski-tu gdzie jego korzenie. Wkrótce potem się ożenił i w wieku 28 lat chciał rozpocząć nowe życie i powrócić do fotografowania. Nie dał rady, bo wracały tamte tragiczne obozowe chwile, które napawały do wstrętem do fotografowania. Książka wartościowa, warta przeczytania, poruszająca w swej tematyce, stanowi bardzo wyrazisty obraz tamtych lat.
Oceny książki The Auschwitz Photographer
Poznaj innych czytelników
920 użytkowników ma tytuł The Auschwitz Photographer na półkach głównych- Chcę przeczytać 695
- Przeczytane 218
- Teraz czytam 7
- Posiadam 62
- Historia 10
- Chcę w prezencie 8
- Reportaż 7
- 2023 6
- Ulubione 5
- Do kupienia 5



















































OPINIE i DYSKUSJE o książce The Auschwitz Photographer
Kiedy myślimy o literaturze dotyczącej Holokaustu, często spodziewamy się opisów, które zamykają nas w kręgu czystego cierpienia. Jednak książka Anny Dobrowolskiej „Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego” to dzieło wymykające się prostym klasyfikacjom. To lektura wstrząsająca, ale jednocześnie fascynująca, napisana z niezwykłym wyczuciem i szacunkiem do bohatera, którego oczy widziały to, co dla większości z nas jest niewyobrażalne. To nie tylko biografia – to dokument o ogromnej sile rażenia, który powinien znaleźć się w każdym polskim domu.
Wilhelm Brasse, młody fotograf z Żywca, trafił do Auschwitz za odmowę podpisania Volkslisty i próbę ucieczki na Węgry. Jego talent stał się dla niego przekleństwem i wybawieniem jednocześnie. Jako obozowy fotograf na zlecenie SS musiał dokumentować wszystko: od policyjnych portretów nowo przybyłych więźniów, przez pseudomedyczne eksperymenty Josefa Mengele, aż po prywatne zdjęcia oprawców.
Anna Dobrowolska wykonała tytaniczną pracę, oddając głos samemu Brassemu. Konstrukcja książki, oparta na relacjach bohatera, sprawia, że czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w intymnej spowiedzi. Brasse nie opowiada o sobie jak o bohaterze; mówi o strachu, o paraliżującym poczuciu winy z powodu lepszego jedzenia, o traumie patrzenia w oczy dzieciom idącym na śmierć. Ta perspektywa – „uprzywilejowanego” więźnia, który jest świadkiem, a nie tylko ofiarą – jest unikalna i niesamowicie cenna dla zrozumienia mechanizmów obozowego piekła.
To, co czyni tę publikację wyjątkową, to symbioza tekstu z materiałem wizualnym. Książka jest bogato ilustrowana fotografiami, które dziś stanowią najważniejsze dowody zbrodni hitlerowskich. Patrząc na te zdjęcia, mając w pamięci opowieść Brassego o tym, jak ustawiał światło, jak kazał więźniom zdejmować czapki, jak próbował w tych kilku sekundach przekazać im choć cień współczucia – czujemy dreszcz, którego nie wywoła żaden podręcznik historii.
Dobrowolska unika taniej sensacji. Jej styl jest powściągliwy, co paradoksalnie wzmacnia przekaz. Autorka pozwala faktom mówić samym za siebie. Moment, w którym Brasse opisuje fotografowanie młodych dziewcząt poddawanych okrutnym eksperymentom, a potem pali negatywy pod koniec wojny, by nie wpadły w ręce Niemców, jest jednym z najbardziej poruszających fragmentów w całej literaturze faktu. To opowieść o heroizmie cichym, ocalającym pamięć, gdy nie można było ocalić życia.
Dlaczego ta książka jest niezbędna?
Entuzjazm wobec tak trudnej tematyki może wydawać się niestosowny, ale w tym przypadku jest on w pełni uzasadniony kunsztem, z jakim ta historia została opowiedziana. „Byłem fotografem w Auschwitz” to hołd dla godności ludzkiej, która przetrwała w najbardziej nieludzkich warunkach. To także przestroga przed tym, do czego prowadzi nienawiść, podana w sposób tak sugestywny, że nie pozwala przejść obok niej obojętnie.
Książka Anny Dobrowolskiej to literacki i dokumentalny majstersztyk. Przywraca postać Wilhelma Brassego zbiorowej pamięci nie tylko jako genialnego rzemieślnika, ale jako człowieka o niezwykłym kręgosłupie moralnym. Lektura tej książki to doświadczenie oczyszczające, choć bolesne. Zostaje w głowie na zawsze, każąc nam doceniać każde zdjęcie, każdą chwilę wolności i każde spojrzenie drugiego człowieka. To pozycja wybitna, mądra i absolutnie konieczna.
Kiedy myślimy o literaturze dotyczącej Holokaustu, często spodziewamy się opisów, które zamykają nas w kręgu czystego cierpienia. Jednak książka Anny Dobrowolskiej „Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego” to dzieło wymykające się prostym klasyfikacjom. To lektura wstrząsająca, ale jednocześnie fascynująca, napisana z niezwykłym wyczuciem i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciąż potrzebne świadectwo
Po lekturze książki Anny Dobrowolskiej "Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego" chciałoby się najlepiej zamilknąć. Nawet jeśli już wcześniej żyło się z jakąś wiedzą na temat obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i wiele faktów podanych przez bohaterów książki było mi znanych, ta opowieść poraża szczegółowością makabrycznych opisów. Ta siła przekazu jest spotęgowana przez głównego narratora – bezpośredniego uczestnika tego piekła zgotowanego przez Hitlera i rzesze jego popleczników.
[...]
Cała recenzja jest dostępna tutaj: https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2022/Przewodnik-Katolicki-47-2022/kultura-i-czas-wolny/Wciaz-potrzebne-swiadectwo
mniej
Wciąż potrzebne świadectwo
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo lekturze książki Anny Dobrowolskiej "Byłem fotografem w Auschwitz. Prawdziwa historia Wilhelma Brassego" chciałoby się najlepiej zamilknąć. Nawet jeśli już wcześniej żyło się z jakąś wiedzą na temat obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i wiele faktów podanych przez bohaterów książki było mi znanych, ta opowieść poraża szczegółowością...
Zawsze trudno mi oceniać i komentować reportaże i to jeszcze w tak wrażliwym temacie. Po lekturze, wiem że to jedna z lepszych książek o Auschwitz jakie przeczytalam, jeśli do tej pory nie najlepsza.
Zawsze trudno mi oceniać i komentować reportaże i to jeszcze w tak wrażliwym temacie. Po lekturze, wiem że to jedna z lepszych książek o Auschwitz jakie przeczytalam, jeśli do tej pory nie najlepsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka! Dużo mówi o obozach, ich funkcjonowaniu więźniów na „lepszych” stanowiskach. Pozwala spojrzeć na obóz z innej perspektywy. Sporo mocnych i wzruszających wspomnień. Napisana w nietypowej formie i dla mnie skakanie pomiędzy przypisami dolnymi a końcowymi, było męczące. Po przeczytaniu 1/3 książki po prostu zaprzestałam tego. Książkę czyta się dość wolno i uważnie. Przypisy skaczą między historiami różnych osób i różnymi latami, więc trzeba być dość bacznym w chronologii.
W połowie książki obejrzałam też dokument „Portrecista” i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że opisy Wilhelma w książce są niemal słowo słowo z tym, co mówi w dokumencie. Uderzyło mnie to i nie do końca spodobało. Na początku książki są informacje o jej wyjątkowym sposobie napisania, o tym, że jest to dotąd nieopowiedziana historia. Dokument powstał w 2006 a książka w 2022. Miałam poczucie jakiegoś „oszukania”. Dopiero na końcu książki jest szczegółowe wyjaśnienie, w jaki sposób ona powstała i przez kogo i jak to nawiązuje do dokumentu. Jeśli się tego nie wie, to – przynajmniej w moim przypadku – wzbudziło to mieszane uczucia.
Ogólnie książkę bardzo polecam. Warto przeczytać i mieć ją w domowej bibliotece.
Świetna książka! Dużo mówi o obozach, ich funkcjonowaniu więźniów na „lepszych” stanowiskach. Pozwala spojrzeć na obóz z innej perspektywy. Sporo mocnych i wzruszających wspomnień. Napisana w nietypowej formie i dla mnie skakanie pomiędzy przypisami dolnymi a końcowymi, było męczące. Po przeczytaniu 1/3 książki po prostu zaprzestałam tego. Książkę czyta się dość wolno i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgromna ilość informacji. Ciekawa forma: opowieść głównego bohatera przeplatana cytatami z opowieści innych wspomnień, faktami..
Ogromna ilość informacji. Ciekawa forma: opowieść głównego bohatera przeplatana cytatami z opowieści innych wspomnień, faktami..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa i poruszająca historia Wilhelma Brasse. Historia więznia -fotografa .
Bardzo ciekawa i poruszająca historia Wilhelma Brasse. Historia więznia -fotografa .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięzień nr 3444, Polak o częściowo alzackim pochodzeniu, przedwojenny fotograf Wilhelm Brasse, został fotografem w obozie Auschwitz, w latach 1941/43. Część jego zdjęć przetrwała i są one obecne na wystawach i w przeróżnych publikacjach.
Po wojnie Wilhelm porzucił zawód fotografa. Koszmarne obrazy z obozu, które utkwiły mu w pamięci, nie pozwalały otworzyć się na nawet najpiękniejsze obiekty.
Autorka książki, Anna Dobrowolska dała głos Wilhelmowi. Nie opowiada ona o nim, lecz słowa spisane są w taki sposób, że przemawia do nas sam bohater. Jest narratorem, mimo, że z powstaniem książki nie miał nic wspólnego. Są to wspomnienia zrekonstruowane.
Dzięki takiej formie odczyt był łatwiejszy i zdecydowanie przyjemniejszy.
Treść merytoryczna jest spójna.
Książka zaczyna się dzieciństwem Wilhelma, późniejszymi początkami jego fotograficznej pasji, która stała się z czasem jego zawodem.
Do Auschwitz trafił za odmowę potwierdzenia przynależności do narodu niemieckiego. W obozie robił zdjęcia, pracował w ciemni. Dzięki temu zajęciu był poniekąd chroniony. Ogólne lepsze warunki, praca w ogrzewanym atelier, lepsza odzież, częste kąpiele, natomiast za zrobienie zdjęć prywatnych esesmanom, zdarzało się, że dostawał od nich jedzenie, to wszystko przyczyniło się do większej szansy na przeżycie.
Książka ta, jako obozowe świadectwo nie jest jedną z najlepszych, które czytałam. Dało się wyczuć pewną dozę wyobraźni. Zawadzały też wtykane między wypowiedzi Wilhelma raporty i wspomnienia innych więźniów. Na każdej stronie, czasami wręcz spychają głównego bohatera na zdecydowanie dalsze tło. Na pewno interesujące są to wstawki, aczkolwiek niepotrzebe i rozpraszające, wszak pozycja ta miała skupiać uwagę na Brassim, a nie innych osadzonych. Jest to tak nagminne zjawisko, że z powodzeniem mogłaby powstać oddzielna książka.
Więzień nr 3444, Polak o częściowo alzackim pochodzeniu, przedwojenny fotograf Wilhelm Brasse, został fotografem w obozie Auschwitz, w latach 1941/43. Część jego zdjęć przetrwała i są one obecne na wystawach i w przeróżnych publikacjach.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo wojnie Wilhelm porzucił zawód fotografa. Koszmarne obrazy z obozu, które utkwiły mu w pamięci, nie pozwalały otworzyć się na nawet...
Książka o wątkach życia obozowego z perspektywy prominenta. Oprócz opisów Brassego znajdziemy kilku zdaniowe wstawki wspomnień innych więźniów czy nawet komendanta obozowego Rudolfa Höß. Wilhelm oprócz aspektów swojej pracy opisuje tajniki nieznane szerzej społeczeństwu jak chociażby fałszowanie pieniędzy, puff obozowy czy kilka prób ucieczek. Sięgając po ten tytuł spodziewałem się trochę cięższych opisów i zdjęć całego zbrodniczego aparatu obozowego. Książkę miałem ochotę odłożyć tylko raz, w rozdziale o fotografowaniu eksperymentów "lekarzy" na kobietach. Polecam każdemu, kto chcę poszerzyć wiedzę o niemieckich obozach koncentracyjnych i obozach zagłady.
Książka o wątkach życia obozowego z perspektywy prominenta. Oprócz opisów Brassego znajdziemy kilku zdaniowe wstawki wspomnień innych więźniów czy nawet komendanta obozowego Rudolfa Höß. Wilhelm oprócz aspektów swojej pracy opisuje tajniki nieznane szerzej społeczeństwu jak chociażby fałszowanie pieniędzy, puff obozowy czy kilka prób ucieczek. Sięgając po ten tytuł...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmusza do myślenia...
Zmusza do myślenia...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo mocno polecam, nie wyobrażam sobie dać innej oceny.
Bardzo mocno polecam, nie wyobrażam sobie dać innej oceny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to