Tam, gdzie kończy się świat

Okładka książki Tam, gdzie kończy się świat
Paweł Zgrzebnicki Wydawnictwo: Muza reportaż
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2017-06-14
Data 1. wyd. pol.:
2017-06-14
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328706637
Tagi:
reportaż podróż Papua-Nowa Gwinea Melanezja
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
55 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
127
126

Na półkach: ,

Dzisiaj przychodzę z książką podróżniczą. Był to mój pierwszy kontakt z tego typu reportażem. Pozycja traktuje o podróży autora do Papui - Nowej Gwinei. Mężczyzna opisuje w niej swoje przeżycia i doświadczenia z rdzennymi mieszkańcami. Opisuje ich codzienne życie, relacje międzyludzkie i podejście do turystów. Autor zabiera nas również w świat zabobonów, czarów, tradycji i obyczajów panujących w tym dalekim i nieznanym kraju. Książka na pewno spodoba się osobom, które lubią podróże w nieznane regiony świata, a także dla tych, którzy zwyczajnie lubią tego typu reportaże. Po tę książkę mogą sięgnąć również osoby, które interesują się pierwotnymi ludami i ich kulturą.

Dzisiaj przychodzę z książką podróżniczą. Był to mój pierwszy kontakt z tego typu reportażem. Pozycja traktuje o podróży autora do Papui - Nowej Gwinei. Mężczyzna opisuje w niej swoje przeżycia i doświadczenia z rdzennymi mieszkańcami. Opisuje ich codzienne życie, relacje międzyludzkie i podejście do turystów. Autor zabiera nas również w świat zabobonów, czarów, tradycji i...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
636
233

Na półkach:

Niezwykle prosty i przystępny język, nawet przy bardziej naukowych fragmentach. Sporo ciekawych informacji przeplatanych humorystycznymi relacjami autora z wyprawy. Jest to zdecydowanie reportaż bardzo dobry dla początkujących w tym gatunku. Z kwestii wyglądu, to przede wszystkim niezwykle piękne rysunki Aleksandry Dróżdż. Rozmiar czcionki jest też odpowiedni i dobre dla oka jest rozmieszczenie tekstu na stronie, dzięki czemu szybko się tę pozycję czyta.

Niezwykle prosty i przystępny język, nawet przy bardziej naukowych fragmentach. Sporo ciekawych informacji przeplatanych humorystycznymi relacjami autora z wyprawy. Jest to zdecydowanie reportaż bardzo dobry dla początkujących w tym gatunku. Z kwestii wyglądu, to przede wszystkim niezwykle piękne rysunki Aleksandry Dróżdż. Rozmiar czcionki jest też odpowiedni i dobre dla...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1028
78

Na półkach:

Mimo tego, że podróż autora nie była długa, to długa jest lista bibliografii, na której się opiera. Odczucia i doświadczenia autor przeplata wiedzą merytoryczną z licznych badań i innych pozycji książkowych. Jak dla mnie świetna i wyczerpująca forma. Bardzo chętnie udałam się w tem odległy kawałek kwiatka z Pawłem Zgrzebnickim i z przyjemnością odkrywałam kolejne stronice. Polecam bardzo!

Mimo tego, że podróż autora nie była długa, to długa jest lista bibliografii, na której się opiera. Odczucia i doświadczenia autor przeplata wiedzą merytoryczną z licznych badań i innych pozycji książkowych. Jak dla mnie świetna i wyczerpująca forma. Bardzo chętnie udałam się w tem odległy kawałek kwiatka z Pawłem Zgrzebnickim i z przyjemnością odkrywałam kolejne stronice....

więcej Pokaż mimo to

5
Reklama
avatar
95
71

Na półkach:

Autor zabiera nas w niezwykle pasjonującą podróż po egzotycznej i zapomnianej chyba Papui Nowej Gwinei. Ważne jest to, że nie uczestniczymy tylko w samej podróży a poznajemy historię, tradycję i kulturę mieszkańców tego fascynującego miejsca. Nie jest to proste, bo łatwo jest wejść w swego rodzaju wiedzę encyklopedyczną co czyni książkę nudną i odrzucającą. Tutaj nic takiego nie miało miejsca. Paweł Zgrzebnicki w sposób niezwykle umiejętny wplótł w swoją podróż krótką historię kraju a wręcz w sposób rewelacyjny przedstawił tą obecną jak i wymarłą kulturę Papuasów. Chciałoby się więcej. Książkę wręcz pochłonąłem. Brakowało mi zdjęć ale w tego typu wydaniach ich niestety nie przewidziano a szkoda. Osobiście mogę ją polecić.

Autor zabiera nas w niezwykle pasjonującą podróż po egzotycznej i zapomnianej chyba Papui Nowej Gwinei. Ważne jest to, że nie uczestniczymy tylko w samej podróży a poznajemy historię, tradycję i kulturę mieszkańców tego fascynującego miejsca. Nie jest to proste, bo łatwo jest wejść w swego rodzaju wiedzę encyklopedyczną co czyni książkę nudną i odrzucającą. Tutaj nic...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1150
144

Na półkach: ,

"Produkt uboczny podróży"

Jak w tytule mojej opinii. Produkt uboczny fascynującej podróży do miejsca, "gdzie kończy się świat", czyli Papui-Nowej Gwinei. Ani szczególnie dobra, ani zła. Niewątpliwie sympatyczna, przyjemna, niewymagająca lektura, która może uprzyjemnić czytelnikowi październikowe, deszczowe popułudnie/popołudnia, czy też - jak w moim przypadku - bezsenną noc/bezsenne noce. Jak w większości tego typu ostatnio masowo pisanych podróżniczych reportaży/"reportaży", nie znajdziemy tu żadnych głębokich, przełomowych (czyt. wstrząsających) odkryć. Mimo to lubię (a może nie tyle lubię, co doceniam podjęty wysiłek), gdy młodzi ludzie ruszają swoje cztery litery, tj. decydują się wyściubić nos poza swój mały, dobrze znany "światek" i dzielą się z innymi wrażeniami z podróży (miejsce w takim przypadku jest istotne, choć nie najistotniejsze). Jak mniemam, zwykle ograniczone fundusze, czas, niekiedy skromna wiedza, słaby lub nieadekwatny do gatunku warsztat pisarski - stanowią przeszkodę w realizacji zamierzonego celu, tj. stworzenia reportażu z prawdziwego zdarzenia. Otrzymujemy zazwyczaj powierzchowne, ale interesująco zaprezentowane zapiski na marginesach, które można potraktować, jako wprowadzenie do niezwykle złożonej problematyki.

Paweł Zgrzebnicki nie wyłamuje się - co i trochę dziwi, i trochę martwi - z tej konwencji, z tego schematu (dziwi - bo miejsce docelowe peregrynacji nietuzinkowe, dające podróżnikowi, ba!, kulturoznawcy pole do popisu, pole tym większe, że wiedzy i swady mu nie brakuje; martwi - bo ze względu na nietuzinkowość, niepopularność można było pokusić się o bardziej szczegółowe przybliżenie tego miejsca czytelnikom). Konflikt między udowodnieniem tezy, a badaniami, fascynacjami kulturoznawczymi, próbą nadania awanturniczego, przygodowego rysu opisowi - jest zanadto czytelny i zaburza ogólny przekaz odbioru. Ma się wrażenie, że ta książka to jedynie naddatek podróży podjętej w celach naukowych, badawczych. Czy cele te zostały osiągnięte? Ze skromności i szczątkowości opisanych obserwacji, posiłkowania się głównie materiałem źródłowym wnoszę, że podróż ta nie była zbyt owocna naukowo. No chyba, że autor zachował tę wiedzę dla siebie i postanowił się nią nie dzielić z odbiorcami, ewentualnie przeznaczyć ją dla wąskiego grona z kręgów naukowych. Oczywiście żartuję, bo domyślam się, że na przeszkodzie wnikliwości i skrupulatności stanęły - wspomniany już skromny budżet, ograniczony czas (zresztą często jedno wynika z drugiego). Jak można się spodziewać, ucierpiała też na tym sama teza, tj. próba skonfrontowania tego, co było, z tym, co jest bądź wkrótce przestanie być. Udaje się autorowi jedynie marginalnie, szczątkowo zarysować niezwykle istotny, złożony problem, jakim jest stopniowe, ale - jak widać nieuniknione - wypieranie dawnej kultury, tradycji, wierzeń, przesądów, dotychczasowego modelu życia przez żarłoczną globalizację. Zdaniem autora w Papui-Nowej Gwinei - państwie zróżnicowanym etnicznie i językowo, bez wyodrębnionego poczucia tożsamości narodowej - ten proces się właśnie rozpoczął (Chińska Republika Ludowa, Australia trzymają rękę na pulsie). Zatem to ostatni dzwonek dla wszelkiej maści badaczy, zwłaszcza etnologów. Dziewiczość środowiska, dziewiczość (bez podtekstu) ludów nieuchronnie przemija, ustępując miejsca nowoczesności z jej pozytywnymi, ale też (a może przede wszystkim) negatywnymi przejawami. Niestety, ale i w tym przypadku autor ogranicza się do kilku niezbyt reprezentatywnych przykładów, które udało mu się zaobserwować oraz smutnej konstatacji, podszytej tęsknotą za tym, co minęło lub wkrótce minie. Konstatacja słuszna, szkoda jedynie, że tak skromnie uargumentowana.

Cóż... Z drugiej strony może to i dobrze, że autor pozostawił po swej książce niezaspokojony apetyt na więcej i więcej. Bądź co bądź zaciekawił tematyką i zrobił to w całkiem wdzięczny, sympatyczny i - co niektórzy może i docenią bardziej ode mnie - w przystępny sposób. Wielki plus za zamieszczenie... ilustracji. Spodziewałam się fotografii ubarwiających opis, a tu taka miła odmiana. Myślę, że to oryginalny i świetny pomysł. Przypominają mi wydania starych, czytanych w dość odległej przeszłości (ale ten czas leci!) książek przygodowych. Rysunki, ciekawostki o dawnych i obecnych mieszkańcach i mieszkankach Papui-Nowej Gwinei, o miejscach, które udało mu się zwiedzić, perypetie (czasem zabawne, czasem przerażające) autora, "lekkie pióro", swada - sprawiają, że książki tej nie można zaliczyć do czytelniczych rozczarowań. Zresztą - jak to się mówi - "na bezrybiu i rak ryba" lub - jak to woli - "jeśli nie ma się tego, czego się lubi, to się lubi, co się ma". W końcu na nadmiar polskich relacji z tej części świata nie możemy narzekać.

"Produkt uboczny podróży"

Jak w tytule mojej opinii. Produkt uboczny fascynującej podróży do miejsca, "gdzie kończy się świat", czyli Papui-Nowej Gwinei. Ani szczególnie dobra, ani zła. Niewątpliwie sympatyczna, przyjemna, niewymagająca lektura, która może uprzyjemnić czytelnikowi październikowe, deszczowe popułudnie/popołudnia, czy też - jak w moim przypadku - bezsenną...

więcej Pokaż mimo to

16
avatar
1539
1531

Na półkach: ,

"Tam, gdzie kończy się świat. Opowieści z Papui-Nowej Gwinei" to relacja z niecodziennej podróży na tereny, wciąż określane jako dziewicze i dzikie. Mówi się, że są jednym z ostatnich miejsc na Ziemi, gdzie zachowały się jeszcze pierwotne społeczności ludzi, żyjące na sposób diametralnie różny od naszego. Książka zawiera wiele informacji o kulturze, zwyczajach i codziennym życiu mieszkańców ziem popularnie nazywanych Melanezją. Autor nie pozostaje jednak na powierzchni, ale dociera głębiej, do miejsc, informacji i ludzi gdzie przeciętny podróżnik obawiałby się wyruszyć.

Pełna recenzja książki na stronie:
http://moznaprzeczytac.pl/tam-gdzie-konczy-sie-swiat-opowiesci-z-papui-nowej-gwinei-pawel-zgrzebnicki/

"Tam, gdzie kończy się świat. Opowieści z Papui-Nowej Gwinei" to relacja z niecodziennej podróży na tereny, wciąż określane jako dziewicze i dzikie. Mówi się, że są jednym z ostatnich miejsc na Ziemi, gdzie zachowały się jeszcze pierwotne społeczności ludzi, żyjące na sposób diametralnie różny od naszego. Książka zawiera wiele informacji o kulturze, zwyczajach i codziennym...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
57
57

Na półkach:

Podróż w niezwykłe miejsce - jedno z nielicznych, do których nie dotarła jeszcze zachodnia cywilizacja. Warto to przeżyć, choćby tylko palcem po mapie. http://www.pozycjeobowiazkowe.pl/2017/07/a-gdyby-tak-rzucic-wszystko-i-wyjechac.html

Podróż w niezwykłe miejsce - jedno z nielicznych, do których nie dotarła jeszcze zachodnia cywilizacja. Warto to przeżyć, choćby tylko palcem po mapie. http://www.pozycjeobowiazkowe.pl/2017/07/a-gdyby-tak-rzucic-wszystko-i-wyjechac.html

Pokaż mimo to

2
avatar
643
174

Na półkach: , ,

Papua - Nowa Gwinea... Gdzie to jest, poza tym, że na końcu świata? Taka myśl zaświtała mi w głowie, gdy pojawiła się propozycja nadesłania mi egzemplarza do recenzji. Mapy Google oczywiście szybko odpowiedziały na moje pytanie, jednak chciałam dowiedzieć się o tym zakątku świata czegoś więcej.

Historia przedstawiona przez autora zaczyna się na lotnisku w Krakowie, skąd wyruszył w trzydziestosześciogodzinną podróż na wyspę niedaleko Australii. Podczas lotu poznajemy historię państwa, które niepodległość uzyskało 40 lat temu. Co niezwykle istotne wątki historyczne snute są w swobodny sposób i nie nudzą czytelnika.

Jednak dopiero po dotarciu na miejsce odkrywamy całe piękno, różnorodność i inność Melanezji.

Wraz z podróżnikiem poznajemy nie tylko geografię tego niezwykłego kraju, ale przede wszystkim jego mieszkańców; tak odmiennych od Europejczyków czy Amerykanów, ba nawet od sąsiadujących z nimi Australijczykami czy Indonezyjczykami. W Papui - Nowej Gwinei oprócz 'zwykłych' mieszkańców bytują ludy plemienne, które żyją tak, jak żyli ich przodkowie. Nie wiedzą co to czas i po co go w ogóle mierzyć, nie znają mediów i najnowszych technologii. Znają natomiast pradawne rytuały i czary i w nie wierzą.

Świat przedstawiony w książce jest tak inny od naszego, że momentami aż dziw bierze, że takie miejsca jeszcze istnieją. Nie wiadomo jednak jak długo jeszcze. Niestety miejsc pierwotnych, takich jak to jest coraz mniej i nie mają one szans, aby uniknąć globalizacji, aby pozostać nietkniętymi przez teraźniejszość, aby pozostać dzikimi.

Może to ostatni moment, aby udać się w podróż i na własne oczy zobaczyć świat taki, jakim był setki lat temu?

http://subiektywinie.blogspot.com

Papua - Nowa Gwinea... Gdzie to jest, poza tym, że na końcu świata? Taka myśl zaświtała mi w głowie, gdy pojawiła się propozycja nadesłania mi egzemplarza do recenzji. Mapy Google oczywiście szybko odpowiedziały na moje pytanie, jednak chciałam dowiedzieć się o tym zakątku świata czegoś więcej.

Historia przedstawiona przez autora zaczyna się na lotnisku w Krakowie, skąd...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
775
774

Na półkach: , ,

Interesując opowieść napisana w formie reportażu, a odnosi się wrażenie, jakby czytało się nie reportaż a powieść opartą na faktach. Jak dla mnie, świetna, ciekawa, intrygująca, odkrywająca przed czytelnikiem wiele tajemnic z kraju, który żyje swoim rytmem, rządzi się swoimi prawami, gdzie nieskażona człowiekiem przyroda kryje niespożytą energię, niesklasyfikowane gatunki flory i fauny. To świat, do którego nie wszyscy mogą się wybrać. Trzeba być odpornym na panujące tam warunki atmosferyczne, kulturowe i społeczne. Trzeba być odważnym i mieć ściśle określony plan, chociaż nawet będąc już na miejscu, jak się okazuje, trudno jest znaleźć przewodnika, który pokazałby nam to, co chcemy.


Autor jest przede wszystkim podróżnikiem i fotografem. Trochę mnie to zdziwiło, bo w tej książce nie znajdziecie ani jednego zdjęcia. Zdecydowanie mi tego brakowało, chociaż być może było to zaplanowane. Być może czytelnik ma użyć własnej wyobraźni, a nie podpierać się gotowymi zdjęciami. Zamiast jednak zdjęć, w kilkunastu miejscach znajdziecie odręczne rysunki autorstwa Aleksandry Dróżdż.


Papua – Nowa Gwinea to kraj zdecydowanie odmienny od europejskich obrazków, mentalności, czy pojęć. Obejmuje miejsca, gdzie zamieszkują ludy plemienne – te rdzenne, pierwotne. Do kilku z nich trafił Paweł Zgrzebnicki. Intrygują, ale też budzą pewien rodzaj niepokoju i buntu. Opisywane przez autora plemienia mają różne tradycje. Jedną z nich jest stereotypowa w naszym mniemaniu rola kobiety, która nierzadko mieszka w osobnym pomieszczeniu, czy nawet zbudowanym na ten cel szałasu, z całym przybytkiem gospodarczym (np. świńmi) i dziećmi. Mężczyzna ma prawo mieć kilka żon. To ona zajmuje się przybytkiem, domem, dziećmi, a nawet pracą w polu, która tam jest czymś zupełnie normalnym, a nawet elementarnym. Kontrowersje nas – ludzi cywilizacji, budzi traktowanie kobiet. Sprowadzanie ich do roli nałożnicy, często gwałcąc, bijąc, molestując nastoletnie dziewczynki, wręcz maltretując, bo mężczyzna ma prawo do wyładowania emocjonalnego. W innym plemieniu, kobiety również mieszkają osobno, bo czas kiedy ma menstruację jest czasem skażonym. Kobieta nie ma prawa kilka dni po, patrzeć na mężczyznę, rozmawiać z nim. To również miejsce, w którym dochodzi do dziwnych wojen między społecznościami, plemionami i często udział w nich biorą kobiety z dziećmi. Strach i niepokój zawsze towarzyszą tym, którzy mają styczność z gangami rosłych mężczyzn, uzbrojonych w maczety i broń maszynową.

Ale, autora interesowały również szlaki nieskażone cywilizacją człowieka, tereny trudno dostępne, w które rzadko zapuszczają się pobliscy mieszkańcy, porośnięte dzikimi lasami i góry. Swoje relacje z tych wypraw, autor przeplata zawsze historią danego miejsca. Zagłębia się w mentalność ich mieszkańców, przekazywanymi z pokolenia na pokolenie wierzeniami i zabobonami, związanymi nawet z przypadkami kanibalizmu. Opisuje również mieszkańców Malezji – ich historię, zwyczaje, problemy oraz wszelkie próby związane ze stworzeniem państwa dalekiego od korporacyjnych zasad opartych na bezwzględności i wpływom polityki Chin, gdzie nie brakuje przemocy i korupcji przede wszystkim.


http://nietypowerecenzje.blogspot.com/2017/07/tam-gdzie-konczy-sie-swiat-opowiesci-z.html

Interesując opowieść napisana w formie reportażu, a odnosi się wrażenie, jakby czytało się nie reportaż a powieść opartą na faktach. Jak dla mnie, świetna, ciekawa, intrygująca, odkrywająca przed czytelnikiem wiele tajemnic z kraju, który żyje swoim rytmem, rządzi się swoimi prawami, gdzie nieskażona człowiekiem przyroda kryje niespożytą energię, niesklasyfikowane gatunki...

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
2835
2131

Na półkach:

"Spora część tutejszej kultury sprowadza się do sztuki prowadzenia wojny z sąsiadami i do związanych z walką ceremonii i utrzymania tożsamości grupy... walka i konflikt zbrojny stanowią dumę i kulturową podstawę egzystencji..."

Sympatycznie podróżowało mi się za pośrednictwem książki, odpowiadał mi wciągający styl narracji, dbałość o potwierdzenie prawdziwości przytaczanych szczegółów, otwarte spojrzenie na odmienną kulturę, a także szczypta dobrego humoru przewijająca się między wierszami opowiadanej relacji z wyprawy. Sugestywne opisy, które natychmiast przenoszą oczami wyobraźni do fascynującego zakątka świata, gdzie można poczuć niezwykły pierwotny duch społeczności, przyjrzeć się z podziwem tradycjom dzikich plemion, podążających tropem obyczajów wielu pokoleń przodków i nawiązujących silną więź z przyrodą. Jednocześnie obserwujemy jak wzorce współczesnych cywilizacji powoli wkraczają w ten naturalny świat, przenikają go zachodnimi normami życia nastawionego na konsumpcję, jak stopniowo intensyfikuje się kolonizacja dokonywana przez przemysł wydobywczy i chiński biznes. Z jednej strony mamy świadomość, że zachodzące zmiany są nieuniknione i nieodwracalne, a z drugiej strony pragniemy zatrzymać i zachować dawne obrazy życia nowogwinejskich plemion.

I właśnie to spojrzenie na mieszkańców Papui-Nowej Gwinei, barwne odmalowywanie ich portretów, tak bardzo ujęło mnie w tym reportażu. Nikłe są szanse, abym miała okazję zwiedzić ten kraj, poczuć jego unikalny klimat, ale dzięki tej książce niewątpliwie stał mi się on bliższy i bardziej zrozumiały. Wraz z autorem przyglądałam się codziennemu życiu i strukturze społecznej plemion Asaro, Simbu, Huli, Sepiku. Sporo dowiedziałam się o ciekawych strojach, maskach i tatuażach, symbolicznym malowaniu ciał, organizowanych festiwalach, bogatych zwyczajach, ceremoniach, rytuałach i obrzędach. Dostrzegłam niezmierne bogactwo inspiracji do badań etnograficznych, bazujących na szacunku i uznaniu wobec odmiennych kultur. Jednocześnie ukazało się mroczne i niebezpieczne oblicze tamtejszej rzeczywistości.

Setki niezależnych plemion, do niedawna zupełnie od siebie odseparowanych, z wyjątkowo silnym poczuciem rozdzielności, posługujących się odrębnymi językami, lecz równocześnie od ponad czterdziestu lat budujących narodową tożsamość. Podziwiałam cudowne widoki nowogwinejskich krajobrazów i ich bioróżnorodność. Zaglądałam w przeszłość związaną z okresem drugiej wojny światowej. A także obserwowałam, jak piękny podwodny świat raf koralowych mocno odczuwa skutki ocieplania się klimatu, anomalii pogodowych czy połowów trałowych. Książkę wzbogacają liczne ilustracje, odzwierciedlające opisywane miejsca, ludzi, zdarzenia i przedmioty, ale także wytwarzające niepowtarzalny klimat i inspirujące do zabarwienia kolorami wyobraźni czytelnika.

bookendorfina.pl

"Spora część tutejszej kultury sprowadza się do sztuki prowadzenia wojny z sąsiadami i do związanych z walką ceremonii i utrzymania tożsamości grupy... walka i konflikt zbrojny stanowią dumę i kulturową podstawę egzystencji..."

Sympatycznie podróżowało mi się za pośrednictwem książki, odpowiadał mi wciągający styl narracji, dbałość o potwierdzenie prawdziwości...

więcej Pokaż mimo to

79

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tam, gdzie kończy się świat


Reklama
zgłoś błąd