Polacos. Chajka płynie do Kostaryki
Abraham i Mojżesz przybywają do Kostaryki w 1931 roku z kolumbijskiego więzienia, do którego trafili za nielegalne przekroczenie granicy. Przed głodem uratuje ich rosyjski samowar, jedyny wartościowy przedmiot przywieziony z Polski.
Rok wcześniej na statku Orinoco do Kostaryki przypływa czterech dwudziestolatków z Kałuszyna: Mendel, Josek, Jankiel i Jutko. W Ameryce Centralnej zakładają fabrykę swetrów, ale szybko przerzucają się na kostiumy kąpielowe, bo nie przewidzieli, że w Ameryce będzie gorąco.
W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku w Kostaryce osiedla się ponad pół tysiąca polskich Żydów. Obecnie wspólnota ta liczy dwa i pół tysiąca osób. Polaco to dla Kostarykańczyków wciąż Żyd lub handlarz, bo większość imigrantów trudniła się handlem obwoźnym.
Anna Pamuła zamieszkała w Kostaryce i przez rok słuchała opowieści polskich Żydów, którzy opuścili Polskę osiemdziesiąt lat temu. Odwiedziła też Polskę, Francję i Izrael, by znaleźć ślady ich przodków i zrozumieć, dlaczego musieli emigrować za ocean.
Kup Polacos. Chajka płynie do Kostaryki w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Polacos. Chajka płynie do Kostaryki
Polska w latach 30-tych ubiegłego wieku nie była miejscem łatwym do życia. Mimo tytanicznej pracy, jaką wykonali nasi przodkowie sklejając w jedną całość trzy kawałki Ojczyzny, w których przez 123 lata obwiązywały dwa różne języki, trzy systemy prawne, skarbowe, miary czy wagi nadal wszechobecne było poczucie niepewności granic. Kraj był skrajnie zdewastowany i rozszabrowany przez wędrujące tam i z powrotem armie – często głodne i zdemoralizowane. Dodatkowo Polska była silnie zróżnicowana etniczne. Aktualnie mamy ogromny komfort homogeniczności – Polacy stanowią w Polsce 97,09% populacji, a tylko 1,55% obywateli deklaruje się jako osoby innej narodowości. Dla porównania – jako etniczni Polacy w 1931 roku deklarowało się tylko niecałe 69% mieszkańców Polski. Bieda, rozwarstwianie społecznie, bardzo zróżnicowany poziom wykształcenia (u progu niepodległości sytuacja w szkolnictwie powszechnym była zróżnicowana w zależności od regionu) sprzyjały konfliktom. Jesteśmy wyjątkowo dziwną nacją, skoro nawet teraz potrafiliśmy podzielić się na dwa wzajemnie nienawidzące się plemiona. Do tego, aby się zwalczać i znajdować „w siódmym niebie nienawiści” jak śpiewa Janusz Panasewicz z „Lady Pank” nie potrzebujemy Żydów, Niemców czy Ukraińców. Nasi przodkowie mieli pod tym względem jeszcze większy „komfort”, wszystkie wymienione nacje żyły w granicach II RP. Dlatego z ogromnym zainteresowaniem przeczytałem reportaż Anny Pamuły, która podjęła się prześledzenia losów diaspory polskich Żydów w Kostaryce, kraju nawet teraz dość egzotycznym i tak naprawdę mało znanym. Co skłoniło ich do wyjazdu z Polski jeszcze przez wybuchem II Wojny Światowej? Jak się tam odnaleźli, czy odnieśli sukcesy i jakie są ich wspomnienia wobec „starego kraju”? Na pierwsze pytania odpowiedzi są takie, jakich udziela, udzielało, a pewnie i udzielać będzie w przyszłości wielu Polaków. Wyruszyli w poszukiwaniu lepszego życia w Ameryce, ale że ta wymarzona Ameryka była dla części z nich niedostępna, a jedynym krajem dającym jakieś perspektywy była Kostaryka – to tam się osiedlili. Potomkowie „Polacos” w znacznej części zrobili kariery zarówno w nauce, biznesie, jak i w polityce. Jednak o Polsce, szczególnie ci, którzy z niej wyjechali ponad 70 lat temu, mają jak najgorszą opinię. Za antysemityzm, nienawiść itp. Szczerze mówiąc w takich sytuacjach zaczyna się we mnie budzić radykalny patriota, mimo, że zgadzam się z diagnozą Marszałka Piłsudskiego, że„Polacy to wspaniały Naród, tylko ludzie qrvy” Pewne pytania, które zadają bohaterowie tej opowieści, są w mojej opinii bardzo tendencyjne np. dlaczego poszczególni Polacy, jakich spotkali na swojej drodze życiowej zrobili im taką czy inną krzywdę. Było i o przedwojennych antysemitach, wojennych szmalcownikach i innych upiorach przeszłości. W takich sytuacjach ja też zaczynam stawić pytania: czy tylko Polacy byli w latach 30-tych antysemitami? Nie chodzi mi bynajmniej o niemiecką III Rzeszę, ale o cudowną Francję, gdzie w przeciwieństwie do Polski za pomoc Żydom nie trafiało się pod ścianę, a jedynie narażało na areszt lub grzywnę. Jednak francuskich „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata” jakoś zbyt wielu na tablicach w Yad Vashem nie widać. W Stanach Zjednoczonych antysemityzm też miał się znakomicie. Co zrobili Amerykanie i amerykańscy Żydzi z raportem Jana Karskiego „The Mass Extermination of Jews in German Occupied Poland” z 1942 roku? Kto pomagał NKWD polować na przedstawicieli polskiej inteligencji na terenach zagarniętych przez ZSRR w 1939 roku? Kim byli powojenni oprawcy tacy jak Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowicki),Salomon Morel, Roman Romkowski (Natan Grynszpan-Kikiel),Józef Różański (Goldberg) czy dyrektor Departamentu V MBP Julia Brystiger? Dlaczego Żydzi łatwiej wybaczyli Niemcom (zdarzają się przenosiny z Izraela do Niemiec na podstawie pochodzenia dziadków czy pradziadków) i raczej nie usłyszymy za dużo o antysemickich ekscesach w USA w latach 30-tych. Odpowiedź na pytanie, dlaczego to Polska i Polacy robią za „czarnego luda” jest w tym przypadku dość prosta. To wyrzuty sumienia, że sami przeżyli, a nie uratowali członków swoich rodzin. Łatwiej przecież jest znaleźć winnych gdzie indziej. Czy nam się to podoba czy nie, jesteśmy ze sobą zżyci i ponad 500 lat wspólnej historii nie da się wymazać. W Polsce Chajka mogła być Chajką, a w Kostaryce już zmieniła się w Oliwię. Dlaczego? Tam zdecydowanie szybciej następowała asymilacja, do której w Polsce ani nie zmuszano, ani nawet nie zachęcano. I może dlatego tyle w nas wzajemnych żali i pretensji? Wiadomo, że im bardziej kogoś kochaliśmy, tym silniejsza może być nienawiść. W stosunku do ludzi obojętnych jesteśmy bardziej tolerancyjni, bo niewiele nas obchodzą. Mam nadzieję, że przyjdzie w końcu taki czas, kiedy zapomnimy i szczerze wybaczymy sobie przeszłość i wzajemne urazy, a wykorzystamy dla wspólnego dobra to, co nas przez kilkaset lat łączyło.
Oceny książki Polacos. Chajka płynie do Kostaryki
Poznaj innych czytelników
693 użytkowników ma tytuł Polacos. Chajka płynie do Kostaryki na półkach głównych- Chcę przeczytać 345
- Przeczytane 342
- Teraz czytam 6
- Posiadam 64
- Reportaż 12
- 2017 5
- 2018 5
- Reportaże 5
- Literatura faktu 5
- Ulubione 4












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Polacos. Chajka płynie do Kostaryki
Anna Pamuła- studentka na kierunku: stosunki etniczne i migracje międzynarodowe- w 2009 roku wyrusza do Kostaryki by dowiedzieć się, skąd wzięli się tam polscy Żydzi w latach 20. i 30. poprzedniego wieku.
Dlaczego wyemigrowali za ocean?
Co ich do tego skłoniło?
Jak wyglądała ich podróż?
Jakie mieli oczekiwania? Co zastali na miejscu?
Jakie w nich zostały wspomnienia z Polski?
To książka o ludziach u schyłku życia, których los dawno temu rzucił na drugi koniec świata.
M.in. Dawid , urodzony w 1931.
Ewa, 1928.
Frieda, 1927.
Tkwiły w nich różne emocje, czasami bardzo skrajne. Od nostalgii, tęsknoty po strach i nienawiść do Polski i Polaków.
Nie mamy prawa ich oceniać, obrażać się na nich za ich gorzkie wspomnienia z kraju dzieciństwa.
Mieli też wyrzuty sumienia, poczucie winy, że sami wyjechali , a ich rodziny, krewni , sąsiedzi zginęli w Zagładzie.
Że nie udało im się więcej zarobić, by móc sprowadzić ich do Kostaryki, ocalić. "Poczucie winy, że się uratowałem i nie zginąłem tak jak reszta".
Nawet kilkadziesiąt lat po wojnie wciąż szukali swoich krewnych, śladów miejsc. "Jakich drzwi zapomniałem zamknąć? Połowa mnie została w niewielkim polskim sztetlu na zawsze".
To poruszająca i ważna książka.
Polecam!
Anna Pamuła- studentka na kierunku: stosunki etniczne i migracje międzynarodowe- w 2009 roku wyrusza do Kostaryki by dowiedzieć się, skąd wzięli się tam polscy Żydzi w latach 20. i 30. poprzedniego wieku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego wyemigrowali za ocean?
Co ich do tego skłoniło?
Jak wyglądała ich podróż?
Jakie mieli oczekiwania? Co zastali na miejscu?
Jakie w nich zostały wspomnienia z...
W książce są dobre momenty i szkoda, że nie są rozwijane. Niestety autorka za wszelką ceną chce skupia się na polskim antysemityzmie sprzed wieku ale i w obecnych czasach. Sama na początku podkreśla, że prawdopodobnie ma pochodzenie żydowskie i jest zawiedziona iż nie udało się tego w pełni potwierdzić.
O Polakach piszę tylko źle. Każda wzmianka, która przedstawia coś pozytywnego jest od razu po trzykroć negowana. Np. jedna z bohaterek jest wyśmiewana w kostarykańskiej szkole bo zrobiła 40 błędów. Natychmiast pojawia się porównanie, że to wyszydzanie jest sympatyczne, a w Polsce to dopiero było źle. Niemcy i naziści prawie nie występują, jeśli już to najczęściej w towarzystwie Polaków, a Rosjanie wspominani głównie pozytywnie.
W książce są dobre momenty i szkoda, że nie są rozwijane. Niestety autorka za wszelką ceną chce skupia się na polskim antysemityzmie sprzed wieku ale i w obecnych czasach. Sama na początku podkreśla, że prawdopodobnie ma pochodzenie żydowskie i jest zawiedziona iż nie udało się tego w pełni potwierdzić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Polakach piszę tylko źle. Każda wzmianka, która przedstawia coś...
"Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym, co i jak zapamiętał."
/Gabriel Garcia Marquez/
Ten reportaż jest z całą pewnością bardzo ważny, ponieważ opisuje nieznane powszechnie losy polskich Żydów, którzy wyemigrowali z Polski do Ameryki Centralnej i Południowej. Początki tej emigracji sięgają XIX wieku. Główną jej przyczyną była chęć poprawy sytuacji materialnej, polityka społeczna II RP oraz nasilający się antysemityzm w Europie i w Polsce.
Autorka powołując się na dane archiwalne informuje, że pomiędzy 1921 a 1937 rokiem wyemigrowało z Polski 396 000 Żydów, którzy zamierzali osiedlić się w USA, ale ze względu na restrykcyjną politykę emigracyjną Stanów Zjednoczonych, na ogół deklarowali oni wyjazd na Kubę. Wielu z nich osiadło właśnie w krajach Ameryki Południowej i Środkowej: w Argentynie, na Kubie, a najwięcej w Kostaryce. Tylko nielicznym udało się nielegalnie przedostać do USA.
Migrację do Argentyny powstrzymywał rosnący tam antysemityzm, który w latach 20- tych doprowadził do pogromu Żydów oskarżanych o zabieranie pracy miejscowym i wpędzanie ich w długi.
Z kolei Kostaryka nie była przesadnie bogata, nawet w luksusowych dzielnicach stolicy zwykli robotnicy chodzili po ulicach boso, ale dawała możliwość podjęcia pracy fizycznej, a miejscowi byli przyjaźnie nastawieni do imigrantów z Europy. Jedna z rozmówczyń tak o tym opowiadała:
🔰"Kostarykanie (...) byli mniej odpowiedzialni od Polaków, ale dzięki temu podchodzili do życia z większym dystansem. Gdy napotykali problemy, mówili wesoło "No importa" [nieważne] i zajmowali się czymś innym. Dla Polaków wszystko wydawało się trudne (...). Kostarykan uważała za bardziej uczynnych i cierpliwych. Nie mieli w sobie złości Polaków, bo nie doświadczyli wojny. (s. 64).
Polskich Żydów nazywano tam "Polacos" i utożsamiano z handlem obwoźnym, którym większość z nich się trudniła oraz mylnie również stawiano znak równości pomiędzy nimi i Polakami.
Handel obwoźny także określano słowem "polacos". Była to praca wymagająca siły i dobrej kondycji fizycznej, gdyż dotarcie z towarem do odległych wiosek na górzystej prowincji, wcale nie było łatwym zadaniem. Z czasem bardziej przedsiębiorczy Żydzi dorobili się sklepów, a niektórzy całkiem sporych fortun.
Reporterka spisała ich wspomnienia o życiu w Polsce i w nowym kraju. Są to wspomnienia osób, które opuściły Polskę, gdy były dziećmi. Chociaż oczywiście pojawiają się też sporadycznie rozmowy z przedstawicielami najstarszego pokolenia.
Rozmowy reporterki z żydowskimi emigrantami pełne są skrajnych emocji w stosunku do Polski - od skrajnej nienawiści do niewypowiedzianej tęsknoty za krajem urodzenia. Krajem, który na zawsze pozostał częścią ich tożsamości, a dla niektórych ojczyzną, za którą nigdy nie przestali tęsknić.
Ci, którzy przybyli do Kostaryki jako dzieci, wspominają przede wszystkim codzienność Żydów w przedwojennej Polsce uwarunkowaną przez dziecięcą wrażliwość, a dopiero w drugiej kolejności – mówią o tułaczej rzeczywistości emigrantów. Bohaterowie reportażu, często z bólem mówią nie o brutalnym okrucieństwie Holocaustu, które ich szczęśliwie ominęło, a raczej o wspomnieniach codziennego antysemityzmu polskich dzieci i Polaków: kopaniu, biciu, pluciu na ulicy, poniżaniu i wyzywaniu od morderców Chrystusa. Z podobnymi sytuacjami, ale na mniejszą skalę, spotykali się także w latach czterdziestych w katolickiej Kostaryce, gdy nasilił się wojenny antysemityzm.
Książka ma jednak swoje minusy. Panuje w niej spory bałagan. Widać, że początkująca wówczas reporterka nie zapanowała nad zebranym materiałem, nie potrafiła uporządkować wywiadów wokół określonych zagadnień, dlatego czytelnik czasami czuje się znużony i przytłoczony nadmiarem chaotycznych wspomnień.
Przeczytane w ramach lipcowego wyzwania czytelniczego: książka, której akcja dzieje się w ciepłym kraju, w Kostaryce. (6)
"Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym, co i jak zapamiętał."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to/Gabriel Garcia Marquez/
Ten reportaż jest z całą pewnością bardzo ważny, ponieważ opisuje nieznane powszechnie losy polskich Żydów, którzy wyemigrowali z Polski do Ameryki Centralnej i Południowej. Początki tej emigracji sięgają XIX wieku. Główną jej przyczyną była chęć poprawy sytuacji materialnej,...
Nie mogłem się odnaleźć w lekturze tej książki. Być może to moja wina a nie autorki.
Nie mogłem się odnaleźć w lekturze tej książki. Być może to moja wina a nie autorki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnna Pamuła „Polacos. Chajka płynie do Kostaryki”
Literatura omawiająca stosunki polsko-żydowskie nie jest żadnym novum, bo co rusz możemy natknąć się na coś nowego, co bez wątpienia poszerzy naszą wiedzę. Po „Polacos” miałam sięgnąć już dawno, nie przeczę, ale niestety (albo stety) ilość książek które chce przeczytać rośnie wręcz lawinowo, a mój własny czas by z nimi wszystkimi się zapoznać, niestety nie.
Anna Pamuła wydanym w 2017 roku reportażu próbuje przedstawić zapomniany świat żydowskich sztetli i ich mieszkańców, którym z różnych powodów przyszło żyć poza granicami Polski. Gorzki, bolesny i niestety bardzo jednostronny to obraz życia w Polsce lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Nie ma tu nic pozytywnego, bowiem antysemityzm w Polsce jest niczym trująca narośl, której nie da się całkowicie skutecznie usunąć. Ciężko więc, by bohaterowie wspomnień Anny Pamuły mieli jakiekolwiek pozytywne skojarzenia z latami swojego dzieciństwa. Polska nie okazała się gościnnym miejscem, więc zmuszeni są szukać swego szczęścia w odległych krajach jak choćby Kostaryka czy Panama. Chór głosów opowiadający smutne, ckliwe, nierzadko osnute melancholią – takie to są wspomnienia bohaterów Pamuły.
Zaskakuje liczba, gdy zaczynamy docierać do konkretnych danych, te są twarde – Polskę, w tym czasie opuściło ponad pół tysiąca polskich Żydów. Przyznaję, ta skala mnie mocno zaskoczyła, bo nie miałam pojęcia, że aż tylu obywateli opuściło nasz kraj. Ich historie, losy na nowych warunkach, w nieznanej sobie rzeczywistości nie są lekką ani przyjemną lekturą i niestety – muszą boleć. Dzięki nim jednak, możemy zobaczyć jak powiodło się ich dalsze życie w odległych krajach. Polacos zostają w naszej pamięci, bo Anna Pamuła pozwoliła by ich historia wybrzmiała dla większej liczby ludzi, i co najważniejsze – uczyniła to w sposób naprawdę wyważony.
Więcej takich reportaży poproszę.
7/10
Anna Pamuła „Polacos. Chajka płynie do Kostaryki”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiteratura omawiająca stosunki polsko-żydowskie nie jest żadnym novum, bo co rusz możemy natknąć się na coś nowego, co bez wątpienia poszerzy naszą wiedzę. Po „Polacos” miałam sięgnąć już dawno, nie przeczę, ale niestety (albo stety) ilość książek które chce przeczytać rośnie wręcz lawinowo, a mój własny czas by z nimi...
Jednostronny i bardzo nudny reportaż, choć temat bardzo interesujący i nie podejmowany przez innych autorów. Niestety nie dałam rady dobrnąć do końca.
Jednostronny i bardzo nudny reportaż, choć temat bardzo interesujący i nie podejmowany przez innych autorów. Niestety nie dałam rady dobrnąć do końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o przypadku, a przypadkowym zbiegu okoliczności wskutek którego grupa polskich obywateli żydowskiego pochodzenia znalazła się w Ameryce Środkowej. Temat ciekawy, ale dla mnie to przede wszystkim historia szybkiego wykorzenienia.
Książka o przypadku, a przypadkowym zbiegu okoliczności wskutek którego grupa polskich obywateli żydowskiego pochodzenia znalazła się w Ameryce Środkowej. Temat ciekawy, ale dla mnie to przede wszystkim historia szybkiego wykorzenienia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo, że ta xiążka opisuje wiele historii z happy endem, to jest dla mnie przeraźliwie smutna.
Jak to możliwe, że nasza Polska mogła stracić tylu ubogacających ją obywateli? Dlaczego w Niemczech mogli żyć obok siebie katolicy i protestanci. Dlaczego w Szwajcarii mogli żyć obok siebie Niemcy, Francuzi i Włosi? Jakim pięknym i silnym państwem byłaby by Polska gdyby żyli tu obok siebie Polacy, Żydzi, Ukraińcy. Wszyscy wierzący inaczej, ale jednak w tego samego Boga.
Ilu dobrych ludzi straciliśmy...
Mimo, że ta xiążka opisuje wiele historii z happy endem, to jest dla mnie przeraźliwie smutna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to możliwe, że nasza Polska mogła stracić tylu ubogacających ją obywateli? Dlaczego w Niemczech mogli żyć obok siebie katolicy i protestanci. Dlaczego w Szwajcarii mogli żyć obok siebie Niemcy, Francuzi i Włosi? Jakim pięknym i silnym państwem byłaby by Polska gdyby żyli tu...
Kolejna książka prezentująca jednostronną narrację i wpisująca się w obecny trend atakowania Polski i przedstawiania Polaków w najgorszym świetle. Szkoda, że jedne narodowości są wybielane a inne ciągle przedstawiane jako najgorsze. Zarówno wśród Polaków jak i Żydów były osoby dobre i złe ale historie o złych Żydach są od razu traktowane jako antysemityzm. Dla równowagi polecam przeczytać choćby "Spotwarzona przeszłość, czyli o żydowskich zbrodniarzach wojennych" Romana Kafela.
Kolejna książka prezentująca jednostronną narrację i wpisująca się w obecny trend atakowania Polski i przedstawiania Polaków w najgorszym świetle. Szkoda, że jedne narodowości są wybielane a inne ciągle przedstawiane jako najgorsze. Zarówno wśród Polaków jak i Żydów były osoby dobre i złe ale historie o złych Żydach są od razu traktowane jako antysemityzm. Dla równowagi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Polacos” to moje pierwsze spotkanie z reportażem poświęconym stricte społeczności żydowskiej. Obawiałem się go - debiuty w danej kategorii nakreślają często dalsze stosunki do niej - na szczęście zupełnie niesłusznie.
Anna Pamuła odkrywa przed nami intymne i trudne historie o porzuconym kraju, z którego musieli uciekać Żydzi w pogoni za życiem. Sięga w swoich poszukiwaniach do końca XIX wieku, przedstawiając pierwszego z nich, który przybył do Kostaryki, osiedlił i zapoczątkował dzieje swojej społeczności w tej części Ameryki.
Każda kolejna opowieść jest powiązana z poprzednią i zalążkiem następnej. Na początku, przez około 40-60 stron można odnieść wrażenie, że brakuje w narracji porządku, że nowe wątki pojawiają się przypadkiem. Dopiero w dalszej części książki, gdy autorka poświęca danym postaciom odpowiednio dużo stron, wątkowa diaspora ponownie się jednoczy. Tymi momentami są rozdziały o Jefimie Goldenbergu czy o Jacobo Schifterze, które czyta się jak świetną powieść.
Jako osoba mająca mało styczności z kulturą żydowską, jestem wdzięczny Autorce, że tłumaczy co znaczą poszczególne słowa, pochodzące z jidysz lub hebrajskiego. To samo dotyczy cytatów w języku hiszpańskich, bo choć tutaj mniejsze lub większe pojęcie mam, to nie byłbym w stanie w pełni zrozumieć, a wielokrotnie spotkałem się ze zwyczajem wstawiania obcojęzycznych wstawek bez tłumaczenia, czy nawet nieszczęsnego przypisu na końcu książki.
„Polacos” było dla mnie dawką wiedzy, przede wszystkim nowej wiedzy, podaną w zrozumiałym i estetycznym języku. Pamuła, opowiadając nawet rzeczy trudne, zachowuje emocjonalną równowagę, nie wpadając w żadną skrajność w swojej wrażliwości. Pozostała zdystansowana, oddając dużo miejsca na uczucia swoim rozmówcom.
Mam jednak pewien niedosyt. Relacje pierwszych migrantów są intrygujące i przejmujące, dużo opowiadają o trudnościach w osiedlaniu obcego kawałka ziemi, ilustrują przebieg wydarzeń od decyzji o wyjeździe do swojej późnej starości, ale zabrakło mi tutaj od Autorki mocnego, historycznego ujęcia, surowego przedstawienia codzienności migrantów w Kostaryce, która tylko pobieżnie została zrelacjonowana. Może to być jednak tylko wrażenie, może książka rozbudziła mój apetyt na więcej w tej dziedzinie.
Tak, książkę polecam, wywołuje emocje, nie tylko żal i współczucie (nie wspominając o ogromnym wstydzie za historię),ale również szczęście, gdy czytamy o wzajemnym wsparciu (choć w tragicznych okolicznościach) z ust osób, które pomimo trudnych, traumatycznych doświadczeń potrafią wciąż się śmiać i mówić o tym co było. Cieszę się, że trafiłem na „Polacos”, która to książka zachęciła mnie do kontynuowania pogłębienia wiedzy o tych, którzy do tej pory byli mi obcy.
Zapraszam do obserwowania mojego profilu na Instagramie: https://www.instagram.com/seria_niefortunnych_wrazen/
„Polacos” to moje pierwsze spotkanie z reportażem poświęconym stricte społeczności żydowskiej. Obawiałem się go - debiuty w danej kategorii nakreślają często dalsze stosunki do niej - na szczęście zupełnie niesłusznie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnna Pamuła odkrywa przed nami intymne i trudne historie o porzuconym kraju, z którego musieli uciekać Żydzi w pogoni za życiem. Sięga w swoich...