Policja

Okładka książki Policja
Sławomir Mrożek Wydawnictwo: Noir sur Blanc utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
103 str. 1 godz. 43 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Wydawnictwo:
Noir sur Blanc
Data wydania:
2017-05-11
Data 1. wyd. pol.:
2017-05-11
Liczba stron:
103
Czas czytania
1 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365613257
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Świat bez przestępców


Link do recenzji

1916 14 296

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
72 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
906
831

Na półkach:

Oczywistą oczywistością jest, że ta najsłynniejsza sztuka Mrożka aktualna była, jest i będzie zawsze. Niemniej w obecnej Polsce jest ona aktualniejsza nade wszystko - w sensie nieco odwrotnym od oryginału. Najwidoczniej recepcja tej sztuki bynajmniej nie powtarza się jako farsa. Jak mówi klasyk, strach się bać...

Oczywistą oczywistością jest, że ta najsłynniejsza sztuka Mrożka aktualna była, jest i będzie zawsze. Niemniej w obecnej Polsce jest ona aktualniejsza nade wszystko - w sensie nieco odwrotnym od oryginału. Najwidoczniej recepcja tej sztuki bynajmniej nie powtarza się jako farsa. Jak mówi klasyk, strach się bać...

Pokaż mimo to

11
avatar
110
55

Na półkach: ,

Opowieść, której zgodnie z wolą autora nie należy odczytywać jako metafory czy aluzji do czegokolwiek. Faktycznie, nie trzeba tego robić - obraz jest na tyle czytelny, że nie domaga się od czytelnika wielkich interpretacji. Dramat o drogach do przemiany ustroju, do obalenia reżimu. Od podejmowania prób zamachu na niego, przez wewnętrzne konflikty interesu, ciągłe kształtowanie mentalności, po zniszczenie od środka. Którą drogę wybrać? Sprawa pozostaje otwarta, gdy okazuje się, że mimo podobieństw, każda historia toczy się sama nieco innym torem. Dzieło doskonałe, ponadczasowe, zawsze aktualne.

Opowieść, której zgodnie z wolą autora nie należy odczytywać jako metafory czy aluzji do czegokolwiek. Faktycznie, nie trzeba tego robić - obraz jest na tyle czytelny, że nie domaga się od czytelnika wielkich interpretacji. Dramat o drogach do przemiany ustroju, do obalenia reżimu. Od podejmowania prób zamachu na niego, przez wewnętrzne konflikty interesu, ciągłe...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
100
58

Na półkach: ,

Że też teatry pozamykali, Mrożek beneficjentem systemu, ofiarą systemu, koniec końców recenzentem rzeczywistości nie tylko ówczesnej ale każdej noszącej znamiona i zapędy dyktatorsko-policyjne. Czyta się wspaniale.

Że też teatry pozamykali, Mrożek beneficjentem systemu, ofiarą systemu, koniec końców recenzentem rzeczywistości nie tylko ówczesnej ale każdej noszącej znamiona i zapędy dyktatorsko-policyjne. Czyta się wspaniale.

Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
44
12

Na półkach:

Jak sam Mrożek określił, dramat nie został napisany po to, by mnożyć interpretacje. Policja to dramat warty przeczytania choćby ze względu na dowcipny, inteligentny język, typowy dla Mrożka.

Jak sam Mrożek określił, dramat nie został napisany po to, by mnożyć interpretacje. Policja to dramat warty przeczytania choćby ze względu na dowcipny, inteligentny język, typowy dla Mrożka.

Pokaż mimo to

2
avatar
513
45

Na półkach: , , ,

Treściwa w formie i przekazie, jednym słowem rewelacyjna.

Treściwa w formie i przekazie, jednym słowem rewelacyjna.

Pokaż mimo to

2
avatar
716
314

Na półkach:

Króciutka lekturka, a tyle zostawia... Ciągle aktualne, co smutne, bo zdaje się, że od tysięcy już lat nic się w ludziach nie zmienia. Celem jest władza i jej utrzymanie, a nie zmiana czegokolwiek na lepsze. I z tą myślą warto zostać, i przywoływać ją za każdym razem gdy podnoszą się sztandary ideowe.

Króciutka lekturka, a tyle zostawia... Ciągle aktualne, co smutne, bo zdaje się, że od tysięcy już lat nic się w ludziach nie zmienia. Celem jest władza i jej utrzymanie, a nie zmiana czegokolwiek na lepsze. I z tą myślą warto zostać, i przywoływać ją za każdym razem gdy podnoszą się sztandary ideowe.

Pokaż mimo to

7
avatar
1474
18

Na półkach: , , , ,

Policja jest Mrożkowym debiutem dramatycznym. Urodziła się w 1958 (tło historyczne warte uwagi) roku, a ojcem jej - i matką jednocześnie - został mający lat 28, pisarz wciąż młodego pokolenia Sławomir Mrożek. Nim dziecię to przyszło na świat, wiele innych miał już z bardziej lub mniej prawego łoża. Płodziły się w Przekroju i Dzienniku Polskim. Teksty, drodzy moi, szczerze zachwycające się i pełne oddania dla Józefa Stalina. Tak, tak, bywało, że socrealizm w Pana Mrożka utworach wyraźnie się objawiał. Dopiero w słynnym zbiorze opowiadań Słoń (1957) zerwie pisarz z głupotą lat naiwnych. Słonia traktował będzie jako swoją pierwszą poważną książkę.

Kto Mrożkiem zainteresowany poczyta Wikipedię lub jeśli ambitny, przeczyta autobiograficznego Baltazara. A tymczasem przejdziemy do genezy przedmiotu dzisiejszych rozważań, czyli Policji. Dramat to Mrożkowy pierwszy i bijący inne jego dramaty, gdyż powstał w ciągu sześciu dni. Takiego czasu Mrożek ani nie powtórzył, ani nie pobił.
Jak na dramat przystało, wystawiono go na scenie. A było to 27 czerwca 1958 roku i wśród odbiorców spotkał się ze szczerym zachwytem. Scenę podbił, widzów podbił, krytyków podbił. Musi miec coś w sobie Policja, że taki sukces osiągnęła.

Może to przez głęboką metaforę, przesłanie ukryte, treść wpisaną w treść. Można tak pomyśleć, lecz sam Mrożek - ojciec i matka - pisze we wstępie. "Sztuka ta nie zawiera niczego poza tym, co zawiera, to znaczy nie jest żadną aluzją do niczego, nie jest żadną metaforą i nie trzeba jej odczytywać. " Skoro sam rodzic to mówi, wie chyba o co chodzi. Ale, ale. Pamiętamy, że mamy rok 1958. Mamy cenzurę i mamy Mrożka już nie socrealistę. Zagrać trzeba było z cenzorem i grę wygrał Mrożek. Nokaut już we wstępie.

Co w owym dramacie dostrzec można. Mamy policjantów, co noszą wąsy. Chrześcijanie rybkę mieli, policjanci wąsy.
Taki policjant, zwany Naczelnikiem, występuje w akcie pierwszym. Siedzi sobie z Więźniem, który od lat dziesięciu broni swoich przekonań i podsuwanego papierka nie chce podpisać. Po lat dziesięciu Więzień pęka i mówi: "Podpisuję". Policjant dziwi się niezmiernie, że jak to, czemu tak. Tak długo dzielny był Więzień, a teraz co. Podkreślić warto, że jest to więzień ostatni, nie ma więcej więźniów i Więzień to też podaje jako powód swojej metamorfozy wewnętrznej. Zaczyna kraj wychwalać (uwaga ważne) Mówi o pięknej łące, na której pracują zadowileni rolnicy, zakładzie przemysłowym (Naczelik wtrąca, że to krematorium, czym Więzień jest zachwycony, bo świadczy to o tolerancji w kraju), o rozkwicie sztuki, rozwiniętej kolei.

Przemiana Więźnia nie podoba się policjantowi, w końcu to jego ostatni więzień, trzeba go zatrzymać. Różne środki stosuje, chętnie posiłkuje się p r o w o k a c j ą. Dwóch ojców narodu obraża. Wujka Regenta nazywa zboczeńcem, a Infanta małym gówniarzem. Więzień burzy się, ale wiary tym słowom nie daje. Gdyby to kupiec powiedział, to owszem, ale policjanta słychać...

Więzień raczy nas małym monologiem, w którym swoje działanie nowe tłumaczy. Przyczyną zewnętrzną jest rozwój kraju, wewnętrzne są już bardziej interesujące. Więzień czuje się przesycony buntem i wolnością, przejadło mu się ciągle sprzeciwnianie, walka bez szans na powodzenie o idealne idee, których nie osiągnie. Pragnie dyscypliny, ładu, spokoju. Niech się więc policja cieszy, nie ma już więźniów, całkowity porządek osiągnięty ("Po raz pierwszy w dziejach świata ideał porządku w państwie został dosłownie urzeczywistniony, bez najmniejszej reszty.")
Ta przemiana, narodziny nowego człowieka mają coś z innego dramtu, romantycznego tym razem, bo budzą skojarzenia z Gustawem, który stał się Konradem. Więzień jak Gustaw romantycznie patrzył, potem narodził się nowy człek, dużo z patosem mówiący, zmiany w ojczyźnie chcący w prowadzić, w ogóle do poświęceń bardzo chętny.

Dzięki komu utrzymuje się policja, jeśli nie dzięki przestępcom, mordercom, wrogom ideologicznym. Co stanie się jeśli ich zabraknie? Co mają zrobić, żeby móc żyć dalej? P r o w o k o w a ć.
Na scenie pojawia się nowa postać z cechu policyjnego Sierżant. Wraca z misji p r o w o k u j ą c e j. Podburzał lud przeciwko władzy i krytykował państwo, grał wroga władzy. I z rozczarowaniem się spotkał, bo wierny lud zamiast chwycić za broń, zaczął policję wychwalać. Heh.

Jedna trzecia tekstu na nami. Akt drugi z trzech się zaczyna. Zmieniamy miejsce akcji i przenosimy się do domu Sierżanta, zwanego P r o w o k a t o r e m. Przychodzi tu Naczelnik w pelerynie. I znowu coś światać zaczyna, coś się przypomina. Te dialogi skądś znane, do czegoś podobne. Ma Naczelik coś z Wernyhory. Spotyka się z Sierżantem i misję mu daje. Najpierw go oczywiście trochę wychwala, świętym policji nazywa. Przypomina, że zadaniem policji jest p r o w o k o w a n i e. "Bez p r o w o k o w a n i a nie ma aresztowania" Mówi Naczelnik zdenerwowany, że życie policji jest zagrożone, więźnia potrzeba, aresztowania potrzeba, bo co się z nimi stanie? Strach pomyśleć. Dlatego by temu zaradzić, poświęcą Sierżanta. Nic wielkiego nie musi zrobić. Wystarczy, że krzyknie: " Nasz Regent, Wuj naszego Infanta, jest stara świnia ", A oni go zamkną po prostu. Sierżant krzyczy, aresztowany zostaje, policja może żyć dalej.

Akt ostatni już, lecz do końca trochę daleko. Akt ostatni zaczyna się jak akt pierwszy. Znowu więzień, znowu Naczelnik, ale i więzień inny, i Naczelnik inny.
Ciekawe rzeczy dzieją się z byłym Sierżantem. Pojawiają się wręcz problemy z tożsamością, zagubienie. Kim on jest, policjantem czy aresztantem? Czytelnik również zaczyna się zastanawiać, czy grana przez Sierżanta rola nie stała się jego życiem. Mrożek stosuje tu eksperyment mały, choć zastrzegał się, że sztuka eksperymentalna nie jest.
Powtórka rozmowy z aktu jeden. Sierżant, policjant przecież, mówi o fatalnym kolejnictwie! O prześladowaniu artystów! O zmęczonych rolnikach! Regenta nazywa kretynem! Infanta gówniarzem! Policjant to mówi, co wcześniejszy Więźnień mówić powinien. A co robi Naczelnik. On też się zmienia diametralnie i jak wcześniej Więźniowi racji nie przyznawał, bo nie chciał jego zmiany, tak tu też racji nie przyznaje, ale nie dlatego że nie chce zmiany. Tym razem nie zgadza się z głoszonymi przez Sierżanta bzdurami. Jego kraj jest przecież wspaniały, władcy również. Jak łatwo zmienić zdanie, żeby co się chce osiągnąć.

Finał coraz bliżej, na scenę wchodzi postać ostatnia Generał, któremu towarzyszy adiutant, którym jest - rzecz niesłychana - były Więzień. Naczelnik jest oburzony, porucznikiem został były wróg kraju, to szczyt niesprawiedliwości. A jeszcze chwilę temu chciał zrzucić bombę na generała, niebezpieczny jest. Generał, ojciec cierpliwy tłumaczy synowi starszemu, że każdy ma ochotę bombę na kogoś zrzucić. Dlatego adiutant nowy jest bardziej pewny od niego, bo on to pragnienie już zaspokoił.
Rozpoczyna się dyskusja, jak udowodnić winę Sierżanta-Aresztanta. Dowodem ma być zrzucenie bomby. Najpierw słownie pytają, czy chciałby to zrobić. Sierżant nie chce. Układają inny plan. Rozegrają scenkę. Dadzą Sierżantowi popsutą bombę, on ją zrzuci i dowód jest. Bombę faktycznie zrzucają. Bomba wybucha. Upsss...

Następuje wzajemne aresztowanie. Adiutant aresztuje Naczelnika, bo ten miał obowiązek ochrony generała przed zamachami bombowymi, za to Adiutanta zapewniał, że bomba jest popsuta, dlatego zostaje aresztowany do wyjaśnienia sprawy.

Następuje kolejne zdziwienie. Generał zamach przeżył, bo ukrył się w ustępie, ustępie... więc trzeba go zaaresztować za lekkomyślne wystawianie stopnia generała na zamach bombowy.

Wszyscy bohaterowie zaaresztowani. Kto więźniem, kto policją. Kto winny, gdzie sędzia, gdzie racja. Gdzie jest policja.

I te słowa kończące: "Niech żyje wolność!"

Dziękujemy panie Mrożku za tę polityczną utopię.

C.P.

Policja jest Mrożkowym debiutem dramatycznym. Urodziła się w 1958 (tło historyczne warte uwagi) roku, a ojcem jej - i matką jednocześnie - został mający lat 28, pisarz wciąż młodego pokolenia Sławomir Mrożek. Nim dziecię to przyszło na świat, wiele innych miał już z bardziej lub mniej prawego łoża. Płodziły się w Przekroju i Dzienniku Polskim. Teksty, drodzy moi, szczerze...

więcej Pokaż mimo to

122
avatar
377
124

Na półkach: , ,

Mrożek jak to Mrożek - najlepszy.

Mrożek jak to Mrożek - najlepszy.

Pokaż mimo to

2
avatar
278
55

Na półkach: ,

Ciekawe jest to, że teoretycznie prosta sztuka pozbawiona większych aluzji, daje tak duże pole interpretacyjne dla czytelnika.

Ciekawe jest to, że teoretycznie prosta sztuka pozbawiona większych aluzji, daje tak duże pole interpretacyjne dla czytelnika.

Pokaż mimo to

8

Cytaty

Więcej
Sławomir Mrożek Policja Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd