rozwiń zwiń

Związek Żydowskich Policjantów

Okładka książki Związek Żydowskich Policjantów
Michael Chabon Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Chabon kryminał, sensacja, thriller
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Seria:
Chabon
Tytuł oryginału:
The Yiddish Policemen's Union
Data wydania:
2018-05-09
Data 1. wyd. pol.:
2009-05-20
Data 1. wydania:
2008-04-29
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328053564
Tłumacz:
Barbara Kopeć-Umiastowska
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Związek Żydowskich Policjantów w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki  Związek Żydowskich Policjantów i



Przeczytane 1955 Opinie 14 Oficjalne recenzje 299

Opinia społeczności książki  Związek Żydowskich Policjantów i



Książki 890 Opinie 226

Oceny książki Związek Żydowskich Policjantów

Średnia ocen
6,9 / 10
557 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
428
428

Na półkach: ,

Najlepsze noir XXI wieku. Tonące w szarościach i relatywizmie moralnym. Bardzo mroczne, a jednocześnie wywołujące salwy śmiechu. Bo Michael Chabon, oprócz tego, że napisał wzorcowy czarny kryminał, jednocześnie bawi się nim dekonstruując jego sztywne, zbanalizowane wiecznym nadużywaniem schematy oraz katalog charakterystycznych dla gatunku postaci. Na dodatek ubiera je w jarmułki, a części z nich dokleja pejsy i wkłada im szale modlitewne oraz sztrajmły. Ów czarny kryminał i tego czarnego kryminału pastisz są bowiem dla niego także wehikułem do rozliczeń z żydowską tożsamością. Temu służy też kolejny metapoziom tej powieści – historia alternatywna/dystopia opowiadająca o społeczności żydowskiej zesłanej na Alaskę. Ale ten wątek fantastyczny – tak chętnie podkreślany w materiałach na temat „Związku żydowskich policjantów” – jest tu tylko efektowną ornamentyką, ocierającym się jednocześnie o tragizm i surrealistyczny humor, dodatkiem. Dużo ciekawszy wydaje się – ledwo zakreślony w tekście, ale wybrzmiewający podczas lektury – wtręt teozoficzny: trudno być Bogiem/bóstwem/cadykiem dla tak pokręconych stworzeń jak ludzie. Tyle, że akurat tu Chabon nie jest specjalnie oryginalny. Efektowniej pisał o tym Philip K. Dick i bracia Strugaccy, a podobne wątki zajmowały dziesiątki ludzi pióra czy w ogóle twórców.
Dużo tu poziomów interpretacyjnych, pretekstów do rozkminek w snobistycznych okolicznościach przyrody, ale „Związek żydowskich policjantów” jest przede wszystkim kawałem doskonałej rozrywki. Dowodem na to, że nawet wybitni pisarze, mogą się trudnić prozą gatunkową. I nie robią tego – co zarzuca im część speców od owej prozy – nieudolnie, byle tylko wycisnąć parę groszy lub centów na bieżące rachunki. Kluczem są wyobraźnia i warsztat. A z tymi Chabon nie ma żadnego problemu. Językowo gra w Lidze Mistrzów i to zawsze w okolicach jej rozgrywek finałowych. Na dodatek ma – i to odróżnia go od większości wybitnych kolegów po piórze – poczucie humoru oraz dystans do otaczającego go świata. Nie jest też – w odróżnieniu od większości „wybitnych” twórców – protekcjonalny, nie pochyla się zadumany nad ciężkim/trudnym losem swoich bohaterów czy szerzej: ludzkości.
Jedyne, co można pisarzowi zarzucić, to miłość do swojego fachu. Czuć, że kocha pisanie. Niestety, jak to często w przypadku zakochanych bywa, nie potrafi rozgrywać uczucia, idzie na całość. Chwilami w „Związku…” jest za dużo zdań, są momentami zbyt wyszukane, a styl tekstu zbyt kwiecisty. Jasne, na jakimś poziomie, bruku, noir można uznać za poezję, ale język Leśmiana, nie jest z tym brukiem specjalnie kompatybilny. Na dodatek w tym natłoku perfekcyjnych zdań oraz mistrzowskich porównań i metafor główny wątek staje się słabiej widoczny. Zawodzi też – a w dziełach gatunkowych to rzecz obowiązkowa – rozwiązanie tej historii. Rozpływa się w ocenie słów i postaci. Nie ma tu „wielkiego bum”. Jak na noir jest zbyt rozciągnięte, a przez to mdłe. Tak, jakby dla pisarza ważniejszy był styl i klimat, a nie historia.
Na szczęście ten styl i klimat są na tyle wciągające, że ten brak jakiegoś mistrzowskiego twista i grand finale, nie uwierają aż tak bardzo. Może dlatego, że reszta jest tu grand i mistrzowska.

Najlepsze noir XXI wieku. Tonące w szarościach i relatywizmie moralnym. Bardzo mroczne, a jednocześnie wywołujące salwy śmiechu. Bo Michael Chabon, oprócz tego, że napisał wzorcowy czarny kryminał, jednocześnie bawi się nim dekonstruując jego sztywne, zbanalizowane wiecznym nadużywaniem schematy oraz katalog charakterystycznych dla gatunku postaci. Na dodatek ubiera je w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1473 użytkowników ma tytuł Związek Żydowskich Policjantów na półkach głównych
  • 769
  • 676
  • 28
279 użytkowników ma tytuł Związek Żydowskich Policjantów na półkach dodatkowych
  • 202
  • 18
  • 13
  • 12
  • 12
  • 11
  • 11

Tagi i tematy do książki Związek Żydowskich Policjantów

Inne książki autora

Okładka książki El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Ocena 9,0
El gran libro de Satán: Los mejores relatos, ensayos y poemas de la literatura maligna universal Joan Aiken, Dante Alighieri, Azahara Alonso, Clive Barker, Jazmina Barrera, Charles Baudelaire, Max Beerbohm, Noah Benalal, Rosa Berbel, Emily Berry, Holly Black, María Bonete Escoto, Ray Bradbury, Michaił Bułhakow, Michael Chabon, Liliana Colanzi, Meryem El Mehdati, Laura Fernández, Ana Flecha Marco, Neil Gaiman, Beatriz García Guirado, Rebeca González Izquierdo, Belén Gopegui, Camilla Grudova, Constanza Gutiérrez, Nathaniel Hawthorne, Shirley Jackson, Kelly Link, Sara Mesa, John Milton, Grace Morales, Sharon Olds, Verónica Pazos, Sofía Rhei, Camino Román, Tamara Romero, Karen Russell, Samanta Schweblin, Irene Solà, Laura Tejada, Fernanda Trías, Mark Twain, Elisa Victoria
Okładka książki Kingdom of olives and ash. Writers confront the occupation Michael Chabon, Ayelet Waldman
Ocena 0,0
Kingdom of olives and ash. Writers confront the occupation Michael Chabon, Ayelet Waldman
Michael Chabon
Michael Chabon
Michael Chabon (ur. 24 maja 1963 r. w Waszyngtonie) – amerykański pisarz, laureat Nagrody Pulitzera w dziedzinie literatury oraz nagród Nebula i Hugo. Urodził się w inteligenckiej rodzinie żydowskiej. W wieku dziesięciu lat postanowił zostać pisarzem. Po rozwodzie rodziców mieszkał w Pittsburghu i Columbii. Rozpoczął studia na Carnegie Mellon University, ale po roku przeniósł się na Uniwersytet w Pittsburghu, który ukończył w 1984, otrzymując licencjat z literatury. Naukę kontynuował na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine, otrzymując stopień Master of Fine Arts. Swoją pierwszą powieść, The Mysteries of Pittsburgh, wydał w 1988 r. Książka stała się bestsellerem i przyniosła autorowi nieoczekiwaną popularność. W 1991 Chabon wydał zbiór opowiadań A Model World and Other Stories. Przez pięć lat po debiucie usiłował napisać drugą powieść o roboczym tytule Fountain City. Męki twórcze zbiegły się z problemami w życiu osobistym, zakończonymi rozwodem z, poślubioną w 1987 r., poetką Lollie Groth. Ostatecznie autor porzucił nieudaną powieść, a świeżo nabyte doświadczenia zawarł w swym następnym dziele, powieści Wonder Boys, wydanej ostatecznie w 1995 r. Książka odniosła sukces i została zekranizowana w 2000 r., z Michaelem Douglasem i Tobeyem Maguire w rolach głównych. Czwartą książką Chabona był drugi zbiór opowiadań Werewolves in their Youth (1999), gdzie po raz pierwszy autor spróbował swych sił na polu fantastyki. W 2000 r. wydał swoją trzecią powieść The Amazing Adventures of Kavalier & Clay, która stała się jego największym sukcesem i za którą otrzymał Nagrodę Pulitzera. Następna powieść, Summerland (2002), pierwsza powieść stricte fantastyczna w twórczości Chabona, przyniosła mu z kolei nagrodę Mythopoeic. W latach 2004-2006 Chabon spróbował swych sił na polu komiksu, pisząc scenariusz do cyklu The Amazing Adventures of the Escapist, z bohaterami swojej powieści The Amazing Adventures of Kavalier & Clay. Cykl zaowocował nagrodą Eisnera w 2005r. W 2007 r. ukazała się powieść Związek żydowskich policjantów, owoc pięciu lat pracy. Powieść okazała się następnych wielkim sukcesem pisarza, przynosząc mu nagrody Nebula, Hugo i Locus oraz nominacje do nagród Sidewise, nagrody im. Edgara Allana Poe oraz nagrody BSFA. Media wspominają o niedługiej ekranizacji powieści, której mają dokonać Bracia Cohen. W 1993 r. Michael Chabon poślubił pisarkę Ayelet Waldman. Mają czworo dzieci i mieszkają w Berkeley.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasto i miasto China Miéville
Miasto i miasto
China Miéville
Tak dobrze żarło i zdechło :(. Pierwsze dwie części oceniam naprawdę wysoko. Autorowi udało się stworzyć świat, w który uwierzyłam. Dwa miasta połączone przedwieczną tajemnicą – i każde z miast uważa się za lepsze od tego drugiego, i w każdym mieście narzekają na cudzoziemców którzy nic nie rozumieją, jest w tym wszystkim jakas taka wschodnio-europejska szarość i zazdrosne spojrzenie na zachód. Ale przede wsysztkim uwierzyłam w ten kompletnie absurdalny system, w którym ludzie udają, że nie widzą połowy miasta. Pojawiają się wzmianki o jakimś tajemniczym trzecim mieście, tajemniczych artefaktach i już czytelnik zastanawia się nad pochodzeniem miasta, źródłem tak dziwacznego tabu, mocach Przekroczeniówki... Po czym w ostatniej częście okazuje się, że to wszystko pic na wodę! Nie ma żadnego Orciny, frajerzy! A Przekroczeniówka, zdaje się, nie ma wcale żadnych mocy, oprócz przełamania wpajanego całe życie tabu. No i w to nie uwierzę. Wiem, że ludzie są w stanie wymyślić naprawdę dziwne rytuały i zwyczaje, ale po prostu nie wierzę, że ludzie zachowywaliby się w tak nienaturalny i sprzeczny z intuicją sposób, gdyby nie wisiała nad nimi jakaś faktyczna groźba – gdyby Przekroczenie nie łamało jakiegoś niezrozumiałego prawa fizyki, gdyby Przekroczeniówka nie miała faktycznych nadnaturalnych mocy, by czemuś takiemu zapobiegać. Liczyłam na odkrycie prawdy o Orciny – czy Orciny to śmiertelny wróg Przekroczeniówki? Czy ona sama? Skąd się wzięło i skąd wzięły się tak dziwaczne miasta? – a zamiast tego dostałam kiepskawy kryminał, w którym głównym złym jest jakaś zagraniczna korporacja, a wszsytkie fantastyczne wydarzenia mają przyziemne wytłumaczenie. Mam wrażenie, że ktoś mnie zrobił w balona.
Elena - awatar Elena
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Budowniczy ruin Herbert Rosendorfer
Budowniczy ruin
Herbert Rosendorfer
Oto smakowita ze wszech miar, ale wymagająca od nas kapki zacięcia i uwagi, by chwycić wszystkie wątki, powieść-abstrakt, nasycona nieograniczoną żadnymi przestrzeniami wyobraźnią Herberta Rosendorfera, przeobrażoną w literowy ciąg (SATOR AREPO…) i ubraną w zdania, które stają się wyprawą w miejsca przedziwne i z ludźmi dotąd niespotykanymi, że gdy wreszcie trafimy się do budowniczych ruin, zadajemy sobie pytanie, co my właściwie tu robimy. I dlaczego tak bardzo nam się to wszystko podoba. Streścić „Budowniczych” się nie da (byłoby to wariactwo). Można zacząć od podróży pociągiem z wagonem wypełnionym sześciuset zakonnicami i nieznajomym, który łapie narratora za nogi, po czym wynurza się spod siedzenia i zaczyna opowiadać (Einsteinik okazuje się być kryminalistą, ale na szczęście zostawia w przedziale podziurawiony zmyślnie kartonik). Można. Ale po co? To przecież sam początek, ba, pierwsza strona, a im dalej w las, tym więcej opowieści, a w nich znów następnych, które to przenoszą nas w kolejne i… i tak bez końca. Lekturze „Budowniczych” towarzyszył mi rechot (mój własny, donośny, całkiem niepohamowany) i nieprzemijające wrażenie zaskoczenia pomieszane z „oszałamiającym poczuciem wielości”. Toż to barkowy przesyt w złoconych ramach, krzykliwa melodrama plus kryminał, sensacja polityczna w warunkach postapokaliptycznego świata podziemi (!), nasycona zupełnie nieprawdopodobnymi rodowymi historiami (to dlatego w jednej z nich pewien szlachcic nieprzypadkowo czyta Potockiego). Szkatuł(k)a, w której po wielokroć umieszczono inne, a każda z nich wypełniona niedorzecznościami totalnie urokliwymi, które wciągają nas głębiej i głębiej, aż sami już nie wiemy, jak to wszystko może się skończyć. Rewelacja, TENET i OPERA. Absolutnie polecam – zwłaszcza że na koniec czeka posłowie Adama Lipszyca. ROTAS. Jedyny brak zdziwienia to okładka by Łukasz Piskorek i Fajne Chłopaki – już mi brak słów, żeby podziw wyrażać, więc kłaniam się nisko, perliście, zamaszyście. Plus doskonałe tłumaczenie Ryszarda Turczyna i mamy dzieło kompletne.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 8 1 rok temu
Niesamowite przygody Kavaliera i Claya Michael Chabon
Niesamowite przygody Kavaliera i Claya
Michael Chabon
"Związek żydowskich policjantów" pozostawił mnie w zachwycie, to jedna z najwybitniejszych książek jakie kiedykolwiek przeczytałem. Pod każdym względem. Chabon z miejsca wszedł do panteonu, zbudowałem ołtarzyk i stałem się wyznawcą. Jednak internety twierdzą, że to nie "Związek..." jest jego największym osiągnięciem, a właśnie "Niesamowite przygody Kavaliera i Claya". Siadałem do lektury pełen wiary i bez złych przeczuć. Skończyło się rozczarowaniem, nie że jakimś wielkim, po prostu zawiedzionymi nadziejami. Chabon znów stał się człowiekiem. Pod względem warsztatu, we wszelkich aspektach, to oczywiście pióro wybitne. Styl i narracja gładkie, giętkie, dialogi naturalne, konstrukcja bohaterów bez zarzutu. Tyle, że fabuła i główne tematy nie zgrały się z moim degustibusem. Jednym z najistotniejszych wymiarów powieści jest kulturoznawcza rekonstrukcja zjawiska powstania i rozwoju komiksu superbohaterskiego. Niewiele jest rzeczy, które nudzą mnie bardziej niż superbohaterowie w komiksie czy gdzie indziej. Na szybko przychodzi mi do głowy jedno, magicy, iluzjoniści i inne tego typu cudaki. Właśnie. Drugim filarem konstrukcyjnym powieści jest światek iluzjonistyczny, główny bohater para się tym "hobby". I niestety przez dwie trzecie lektury zajmujemy się najbardziej nudną kombinacją tych dwóch motywów (w sumie później też, ale pojawia się tam coś jeszcze). Gorszy od nich jest tylko cyrk, który, a jakże, też mignie, szczęśliwie w niewielkiej dawce. Oczywiście w powieści jest mnóstwo innych okoliczności, zjawisk i wydarzeń, ale to po tych torach jedzie ten pociąg. W efekcie otrzymałem powieść doskonale napisaną, ze świetnymi bohaterami, z niewybitną acz całkiem przyzwoitą fabułą, ale opowiadającą o rzeczach, które mnie nudzą, jeśli nie odpychają. Rozumiem skąd Pulitzery i inne achy i ochy, bo oprócz historii komiksu są tam jeszcze Żydzi w kontekście II w.ś. i nie tylko, wątek homoseksualny, a także pewna panorama społeczeństwa amerykańskiego. I wszystko to poukładane jak należy, z rękami, nogami i czym tam trzeba. To dobra powieść, której powszechna ocena jest jednak, moim zdaniem, trochę zawyżona z powodów pozaliterackich. Siląc się na obiektywizm 8/10, całkowicie subiektywnie 6/10. Tak czy siak, do "Związku..." nie ma startu.
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Poczucie kresu Julian Barnes
Poczucie kresu
Julian Barnes
Zaledwie kilka dni temu zżymałem się nad tym, jak bardzo nie podobała mi się powieść "Nie opuszczaj mnie" Ishiguro. Tę książkę (poleconą mi przez AI!) wziąłem więc do ręki z obawą, ale też z nadzieją, że może w najgorszym razie będzie to sentymentalna podróż do świata, którego już nie ma, niczym "Brak tchu" Orwella. Pan Barnes jednak wspina się na wyżyny. Czytając wspomnienia bohatera z lat '60 widzę trochę podobieństw do moich pierwszych randek w latach '90 w Polsce. Jakby to było wczoraj... Refleksje padające z ust postaci są celne i cięte, przystając równie dobrze do historii, jak do ludzkiego życia. O sprawach damsko-męskich mowa tu w sposób bardzo bezpośredni, ale nie przekraczający granic dobrego smaku. Humor wspomnień szkolnych jest uszczypliwy i inteligentny. Przedstawione charaktery są wręcz namacalne - charyzmatyczne lub toksyczne, ale na pewno nie nudne. Emocje są w zenicie - ale jak na zwykłego człowieka, a nie młodego Wertera. Zarówno rozwój akcji, jak i zakończenie zdają się być dalekie od banału (trochę gdzieś tam mi się przypomina "Absolwent"). Autor w przeuroczy sposób pokazuje też dualizm w zachowaniu 60-latka, który przeżywa kwestie dawnych miłości, życia i śmierci, jednocześnie praktycznie myśląc o zakupie jakichś dupereli do domu (i grubości frytek) czy rozwiązując krzyżówki. Sądzę, że jest to jedna z najlepszych książek o dorastaniu i starzeniu się jakie kiedykolwiek przeczytałem. Z dużą ciekawością obejrzę film nakręcony na podstawie tej powieści.
Jacek Z. - awatar Jacek Z.
ocenił na 10 14 dni temu
Matka Edenu Chris Beckett
Matka Edenu
Chris Beckett
Ludzkość rozpowszechniła się na Edenie, samotnej, ciemnej planecie, tworząc odrębne społeczności. Pewnego dnia młoda Gwiazdeczka Strumyk spotyka przystojnego mężczyznę zza drugiej strony Stawu i postanawia stać się jego domową, czyli żoną. Nie wie jeszcze, że jej ukochany jest synem naczelnika, co wkrótce uczyni ją Matką Edenu, kobietą noszącą pierścień Gali, matki wszystkich mieszkańców planety. Kiedy kupowałam „Matkę Edenu” Chrisa Becketta wiedziałam, że jest tomem drugim i że prawdopodobnie nie będę kupować tomu pierwszego z bardzo prostego powodu: te książki zostały wydane w ramach Uczty Wyobraźni, ta nieczęsto ma dodruki, a nakład „Ciemnego Edenu”, czyli części pierwszej, już dawno nie jest dostępny. Co oznacza konieczność kupowania go po zawyżonych cenach, a na to ochoty nie miałam. Dowiedziałam się jednak, że tom drugi rozgrywa się kilkaset lat po wydarzeniach z tomu pierwszego, w związku z czym można tę historię czytać odrębnie… i cóż, tak właśnie zrobiłam. Trochę nie tak, jak powinnam, ale czasem bywa. I mimo tego, że nie czytałam tej serii od początku to absolutnie nie żałuję tego, że po tę książkę sięgnęłam. „Matka Edenu” to fantastyka socjologiczna, która być może (jak niesie wieść recenzencka) jest gorsza od tomu pierwszego, ale uważam, że w dalszym ciągu jest solidną historią, którą warto poznać. Dla mnie to przykład książki, która łączy w sobie typowo przygodowe, rozrywkowe tropy z odrobiną czegoś więcej. Autor, który jest byłym brytyjskim pracownikiem społecznym, komentuje w swojej powieści funkcjonowanie społeczeństwa, analizując też rozwój całkiem ciekawego hipotetycznego przypadku odizolowanej społeczności, która nie pamięta już Ziemi i nie ma z nią kontaktu, ale przekazuje skrawki wiedzy z pokolenia na pokolenie. Nie jest to być może coś najbardziej nowatorskiego, poznałam już trochę tego typu historii, ale moim zdaniem Beckett wykonał swoją pracę jako pisarza całkiem zgrabnie. Moim zdaniem to po prostu solidnie napisana historia, z dobrym tempem i interesującym podejściem do tematu. Trochę boli mnie to, że jednak nie poznałam tomu pierwszego i raczej nie trafi on zbyt szybko w moje ręce (nie sądzę, by Mag posłuchał mnie, jeśli chodzi o dodruk…), ponieważ jednak czułam się momentami nieco zagubiona i na pewno przyswojenie historii przyszłoby mi łatwiej, gdybym czytała historię tak jak się to powinno robić, ale, tak czy siak, cieszę się, że w ogóle mogłam się z twórczością Becketta spotkać, bo to naprawdę było miłe spotkanie. Co pewnie dla niektórych może być istotne: choć do science-fiction to jednak autor nie skupia się szczególnie na technologiach. To powieść, która ma momentami klimat fantasy, bo ludzie przybyli na Eden po prostu cofnęli się, jeśli chodzi o rozwój cywilizacji, więc można odnieść wrażenie, że wszystko rozgrywa się dawnych, a nie przyszyłych czasach. Książek z Uczty Wyobraźni często się boję, przez wzgląd na liczbę absurdy, które często się w nich pojawiają. Na szczęście dla mnie „Matka Edenu” okazała się dość klasycznym science-fiction, które robi to, czego od tej literatury oczekuje: łączy rozrywkę ze wcale nie głupim komentarzem co do naszej rzeczywistości i hipotetycznych zdarzeń, które mogą się nam kiedyś przytrafić. Także jeśli ktoś właśnie tego szuka, myślę, że warto dać jej szansę, nawet bez znajomości trudno dostępnego obecnie tomu pierwszego.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 8 2 lata temu

Cytaty z książki Związek Żydowskich Policjantów

Więcej
Michael Chabon Związek Żydowskich Policjantów Zobacz więcej
Michael Chabon Związek Żydowskich Policjantów Zobacz więcej
Michael Chabon Związek Żydowskich Policjantów Zobacz więcej
Więcej