rozwińzwiń

Skrzydła gniewu

Okładka książki Skrzydła gniewu autorstwa C. S. Friedman
Okładka książki Skrzydła gniewu autorstwa C. S. Friedman
C. S. Friedman Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Cykl: Trylogia Magistrów (tom 2) fantasy, science fiction
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Trylogia Magistrów (tom 2)
Tytuł oryginału:
Wings of Wrath
Data wydania:
2012-11-20
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-20
Data 1. wydania:
2009-01-01
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378393979
Tłumacz:
Grażyna Grygiel, Piotr Staniewski
Kontynuacja mrocznej historii świata, w którym magowie żywią się ludzkimi duszami.

Gniew Bogów to czarnoksięska bariera chroniąca ludzi przed powrotem demonów. Wzniesiono ją, gdy Duszożercy omal nie doprowadzili południowych krain na skraj wyniszczenia. Wtedy udało ich się odeprzeć.
Przez lata pamięć ludzi o tych wydarzeniach zatarła się, podobnie jak strach przed grozą czyhającą za Gniewem Bogów. Bariera zaczyna jednak kruszeć i nawet magowie z coraz większym lękiem spoglądają na północ.
Tymczasem Kamala, młoda kobieta, która ośmieliła się rzucić wyzwanie Magistrom, zmuszona jest uciekać przed ich gniewem na północ w sam środek niebezpieczeństwa.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Skrzydła gniewu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Skrzydła gniewu



1811 216

Oceny książki Skrzydła gniewu

Średnia ocen
7,3 / 10
314 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Skrzydła gniewu

avatar
348
247

Na półkach: ,

Nie dam rady tego skończyć. Takie flaki z olejem, że szkoda mi czasu. Historie opisane z perspektywy kilku osób niby ok,ale nudne.Nie utożsamiam się z nikim, w sumie żadna osoba i jej losy mnie nie interesują. Jak zaczyna się ciekawie to potem dłuuuugooo nic się nie dzieje. Odpuszczam całą serię.

Nie dam rady tego skończyć. Takie flaki z olejem, że szkoda mi czasu. Historie opisane z perspektywy kilku osób niby ok,ale nudne.Nie utożsamiam się z nikim, w sumie żadna osoba i jej losy mnie nie interesują. Jak zaczyna się ciekawie to potem dłuuuugooo nic się nie dzieje. Odpuszczam całą serię.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
226
24

Na półkach: , , ,

Ciężko mi ocenić. Książka nawet ok, ale jakoś nie potrafiła mnie wciągnąć. Czytałam ją długi czas, ponieważ wątki i historia opisane przez autorkę nie miały tego czegoś, że człowiek szuka chwili, aby poznać dalsze losy bohaterów. Autorke wprowadza wiele postaci, ale nie wspomina ich zbyt często więc zastanawiasz się po co ich wogóle opisuje np. Królowa Wiedźma, Salvador czy chłopiec, który dostaje się do krainy duszożerców. Niby są to ważne postacie, prawdopodobnie mające znaczącą rolę w tej historii, ale pojawiają się bardzo rzadko. Motyw Kamali i jej czarnoksięstwa schodzi wogóle na drugi plan.

Ciężko mi ocenić. Książka nawet ok, ale jakoś nie potrafiła mnie wciągnąć. Czytałam ją długi czas, ponieważ wątki i historia opisane przez autorkę nie miały tego czegoś, że człowiek szuka chwili, aby poznać dalsze losy bohaterów. Autorke wprowadza wiele postaci, ale nie wspomina ich zbyt często więc zastanawiasz się po co ich wogóle opisuje np. Królowa Wiedźma, Salvador czy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
133
101

Na półkach: ,

Ja naprawdę chciałabym dać tej książkę wyższą ocenę ale nie mogę. Pokładałam chyba zbyt wielkie nadzieje w tomie drugim.
Jeśli podzielić by książkę na trzy części to ta środkowa jest ciekawa. Reszta to takie ciągnięcie na siłę fabuły i próba wzbudzenia w czytelniku zainteresowania.
I wszystko byłoby dobrze, wszystko byłoby w miarę okej, nawet w granicach akceptowalności gdyby nie ciąg myślowy bohaterów, który jest po prostu absurdalnyyyy!.

Autorce bardzo dobrze szło pisanie, kiedy prowadziła rozdział poświęcony dwóm bohaterom. Było to płynne i spójne jednak, kiedy człowiek chce złapać za dużo srok za ogon to kończy się to urywaniem akcji i poświęcaniem rozdziałów nieciekawym bohaterom.

Kamala do około połowy powieści nie ma żadnych wyrzutów sumienia, że wydrenowała i zabiła swego kochanka.
Zero jakiejkolwiek przelotnej myśli.
Ma ona na pieńku z Colivarem, tak samo jak Gwyn, ale jak dowiadują się o jego przybyciu to ani jedna ani druga nie wykazuje żadnych oznak jakiejś nienawiści, strachu czy przerażenia. Kamala to w ogóle powinna wziąć kiece za pas i spier*&%ać od Colivara jak najdalej. Nasz Magister też jest niczego sobie, bo niby wie niby nie, że Kamala żyje, ale nie robi niczego żeby ją odnaleźć tak jak Duszożerców, którzy sobie gdzieś tam latają, ale nikt nie wie gdzie.

Niektóre postacie pojawiają się tylko wtedy, kiedy są potrzebne np. Siderea. Wszystko wskazuje na to, że jest ona ważną postacią ale jest o niej tyle co kot napłakał.
Przygotowania do grubszej akcji dzieją się jakby w tle i tak naprawdę nie wiemy o nich nic. Wydaje mi się, że bitwa jest z reguły czymś kulminacyjnym, punktem, do którego dąży się od początku powieści. Tutaj pomysł się pojawia po około połowie i zamiast opisać te przygotowania, pokazać czytelnikowi, że jest to cos ważnego to nie, nie ma niczego takiego. Nie czułam tego napięcia, świadomości że jest to coś co zaważy nad losem wszystkich bohaterów. Nie ma tu postaci, której można by kibicować czy się z nią utożsamić.

Po skończeniu książki dochodzę do wniosku że wątek romansu był paradoksalnie najciekawszy. Paradoksalnie bo najkrótszy, niedopracowany i poświęcono mu najmniej uwagi.

SPOJLER
Śmieszy mnie jak znowu autorka postanowiła uśmiercić kolejnego kochanka Kamali. Każe mi to zastanawiać się nad tym, kto będzie następny do odstrzału.
KONIEC SPOJLERU

Trzeci tom przeczytam. Choćbym miała lamentować nad tą książką to dokończę tą serię i wtedy się dowiem czy ostatni jest rzeczywiście najlepszy.

Ja naprawdę chciałabym dać tej książkę wyższą ocenę ale nie mogę. Pokładałam chyba zbyt wielkie nadzieje w tomie drugim.
Jeśli podzielić by książkę na trzy części to ta środkowa jest ciekawa. Reszta to takie ciągnięcie na siłę fabuły i próba wzbudzenia w czytelniku zainteresowania.
I wszystko byłoby dobrze, wszystko byłoby w miarę okej, nawet w granicach akceptowalności...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

745 użytkowników ma tytuł Skrzydła gniewu na półkach głównych
  • 431
  • 308
  • 6
184 użytkowników ma tytuł Skrzydła gniewu na półkach dodatkowych
  • 116
  • 19
  • 18
  • 12
  • 7
  • 6
  • 6

Inne książki autora

C. S. Friedman
C. S. Friedman
Celia S. Friedman studiowała projektowanie kostiumów, teatrologię i matematykę na kilku amerykańskich uczelniach (Brandeis University, Adelphi University); prowadziła wykłady z historii ubioru, a także zajmowała się scenografią, projektowaniem kostiumów teatralnych oraz choreografią walk i pojedynków dla potrzeb sceny. Jest członkinią Society for Creative Anachronism oraz League of Renaissance Swordsmen. Jako pisarka debiutowała w roku 1986 powieścią science fiction In Conquest Born, wydaną przez DAW Books. W r. 1996 rzuciła pracę kostiumologa, aby w pełni zająć się pisaniem. Jest autorką ośmiu powieści, czterech opowiadań oraz jednej książki związanej z grą fabularną Wampir: Mroczne Wieki. Friedman jest też znaną miłośniczką kotów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przebudzony mag Karen Miller
Przebudzony mag
Karen Miller
Kolejna pozycja z hałdy wstydu, która wreszcie doczekała się swojej chwili. Przyznaję się, że nie sprawdziłam dokładnie od którego tomu zacząć i najpierw przeczytałam sequel (Dzieci Rybaka),a później dopiero prequel i główną serię. W niczym to jednak nie przeszkadzało (nie licząc tego, że wiedziałam jak skończy się główna seria.. xD). No ale przejdźmy do rzeczy, akcja dzieje się w królestwie Lur, w którym mieszkali spokojni Olkowie. Żyło im się dobrze, do czasu aż nastały susze i zaczęło brakować jedzenia. Do ich krainy dotarli Doranie - blond magowie o potężnej mocy, którzy byli zmuszeni uciekać z własnego kraju. Zaoferowali Olkom pomoc w zamian za możliwość zamieszkania między nimi. Kraina Lur została otoczona olbrzymim magicznym Murem, który wraz z magią pogody, miał dbać o dobrobyt wszystkich. Strażnikami stali się Doranie, a jak wiadomo - magowie często są aroganccy i chętnie sięgają po władzę. Olkowie zostali trochę zepchnięci do roli mieszkańców gorszej kategorii. Czy jednak życie za murem zawsze będzie bezpieczne? Jakie zło czeka za nim i stara się dostać do środka? Jest to typ fantasy-obyczajowego, w którym akcja płynie powoli, coraz bardziej Cię intrygując, chcesz poznać historię bohaterów i odkrywać ten wspaniały świat. Nie ma tu szalonych zwrotów akcji, nie spodziewaj się zdrad i mordów na każdym kroku (nie mówię też, że się nie zdarzają). Jest to fantasy starego typu, rozumiem dokładnie, że nie wszystkim się będzie podobało. Większość osób stwierdzi - "nuuudy" i rzuci książką w kąt. Mnie jednak ten świat oczarował i wciągnęłam wszystkie 5 tomów. Cieszę się, że kiedyś coś mnie natchnęło, żeby kupić tę serię, z pewnością zostaje na mojej półeczce.
kanique - awatar kanique
ocenił na71 miesiąc temu
Królewski wygnaniec Fiona McIntosh
Królewski wygnaniec
Fiona McIntosh
Koalicja Denova - luźna konfederacja królestw skupiona wokół najpotężniejszego z nich Królestwa Penraven - zostaje zaatakowana przez hordę barbarzyńców pod wodzą Loethara. Barbarzyńcy podbijają kolejne królestwa, które kiedyś uważały ich za niegroźnych. Do zdobycia pozostaje Penraven rządzone przez władców z rodu Valisarów. Kiedy barbarzyńcy atakują stolicę Penraven, jedynemu pozostałemu przy życiu Valisarowi udaje się uciec. Musi on jednak uważać, bo Loethar nie spocznie dopóki ostatni z Valisarów nie umrze. Fabuła ,,Królewskiego Wygnańca" jest pełna znanych motywów (tyran podbijający kolejne królestwa, żądny zemsty książę, okrutni barbarzyńcy),jednak jest w niej też wiele momentów, w których jesteśmy zaskoczeni obrotem spraw. Po zakończeniu książki mamy dużo pytań co stanie się dalej. Widać, że jest pierwsza część trylogii. Nie ma w niej dużo akcji, jednak dzieje się w niej dużo ze strony politycznej. Fabułę obserwujemy z perspektywy kilku postaci. Najważniejszą z nich jest Leo, książę Penraven. Los się z nim nie oszczędza i w ciągu kilku dni traci prawie wszystkich bliskich. Pozostaje mu jedynie jego przyjaciel i obrońca Gavriel. Leo jest postacią, którą polubiłem. Chociaż po śmierci ojca zostaje królem nie wywyższa się nad osobami, które mu pomagają. Jego przyjaciel, Gavriel, stracił swojego ojca, jednak wspiera młodego króla jak może. Razem uciekają z zamku i przemierzają królestwo w poszukiwaniu schronienia. Loethar jest postacią bardzo brutalną. Jest bezwzględny wobec swoich wrogów (królewskich dynastii, a szczególnie Valisarów),ale potrafi okazać łaskę. Za wszelką cenę chce zabić Leo, bo wie, że jest on symbolem nadziei dla ludzi. Jest on postacią intrygującą. Nie znamy do końca motywacji, które nim kierują, jednak z wielką ciekawością poznawałem jego przeszłość. W jego wątku najważniejsza jest polityka. Wątki Clovisa i Freatha są ze sobą splecione przez prawie cała książkę. Clovis jest Obdarowanym - osobą posiadającą jakieś magiczne moce. Potrafi przewidywać przyszłość. Razem ze swoim przyjacielem Kirinem (też Obdarowanym) zostają sługami Freatha. W ich wątku nie pojawia się dużo magi, jednak jest ona bardzo ważna. Freath, były sługa rodu Valisarów, teraz służy Loetharowi. W wielu momenach jego wątku zaskoczyłem się. Świat przedstawiony w książce jest bardzo ciekawy. Z każdym rozdziałem poznajemy coraz więcej z jego historii, geografii, kultury itd. Magii nie jest dużo, ale jeśli się pojawia jest bardzo ważna. Nie do końca wiemy jak działa i jakie są ograniczenia postaci się nią posługujących (oprócz jednej). Podsumowując fabuła ,,Królewskiego Wygnańca" jest bardzo intrygująca. Na początku może wydawać się, że wiemy jak to się skończy, ale okazuje się, że nie mieliśmy racji. Postacie są ciekawe - szczególnie główny antagonista Loethar. Jestem ciekawy jak fabuła rozwinie się dalej w drugiej części trylogii. Mogę polecić tę książkę innym. Jest to moja pierwsza recenzja książki, więc przepraszam za wszelkie błędy. Mam nadzieję, że nie jest napisana chaotycznie i dzięki niej ktoś zdecydował się na przeczytanie ,,Królewskiego Wygnańcy", bo zdecydowanie warto.
wyvern_books - awatar wyvern_books
ocenił na82 lata temu
Smocza droga Daniel Abraham
Smocza droga
Daniel Abraham
Jeśli podobał Wam się klimat Drogi Królów Sandersona, to Smocza droga będzie dla Was świetną rozrywką. Ja uważam, że to dobra, złożona, zaskakująca opowieść o władzy, dojrzewaniu, kształtowaniu postaw i życiowych wyborach. Fabuła osadzona jest w czasach, które możemy określić jako średniowiecze – to fantastyka, a nie powieść historyczna, dlatego nie pokuszę się o stwierdzenie, że to jest w ogóle jakaś konkretna epoka. Mamy więc rycerzy, królów, magów, ciężki sprzęt, prymitywne narzędzia, i wszędzie, gdzie chcemy się dostać, podróżujemy konno (a wędrówki jest tam dużo). Powieść zaczyna się od czwórki bohaterów – na początku nie mających ze sobą nic wspólnego, ale ich losy szybko splata wojna Wolnych Miast z Rozdartym Tronem. Sądzę, że właśnie bohaterowie są siłą tej powieści – oni nadają charakter zdarzeniom. Zatem nie będę się o nich rozwodzić, żebyście mogli sami odkryć ich historię. Powiem kilka zdań o mojej ulubionej bohaterce – Cithrin. Poznajemy ją jako sierotę wplątaną w proceder przemytu skarbu przez strefę działań wojennych, żeby ustrzec je przed grabieżą i pozostawienie krainy bez środków. Cithrin robi to, ponieważ jest własnością banku, opiekują się nią władze głównego skarbca jednego z królestw. W toku całej powieści Cithrin dorasta, napotyka na swej drodze różnych ludzi, z których czerpie życiową naukę i siłę. Oczywiście nie ma ideału – spotyka nie tylko tych dobrych i tylko tych miłych… ale każde z tych spotkań jest ważne i niesie ze sobą konsekwencje. Bardzo mi się podobało, w jaką stronę ewoluowała dziewczyna i jak autor ją opisał w „dorosłym życiu”. W tle losów Cithrin trwają przygotowania do wojny – chociaż nikt sytuacji nie traktuje jako groźną, mimo że gęsto w powietrzu. Ciekawie Abraham pokazuje nam wymyślony przez siebie świat – widać, że nie poznajemy wszystkich zakamarków, ale to, jak przechadzamy się po tej krainie daje nam spore wyobrażenie z czym mamy do czynienia. Bardzo podobało mi się jak potraktowana jest w powieści smocza droga – jest swoistym jedwabnym szlakiem, który z różnych powodów jest ważny dla fabuły. Technicznie książka jest podzielona na rozdziały, które zatytułowane są imionami bohaterów, których losy w danym momencie śledzimy – raz, że akcja dzieje się w różnych miejscach; dwa, że każdy z bohaterów ma swoją funkcję i znaczenie dla historii. Podobało mi się to, bo dzięki tej różnorodności postaci można łatwo się utożsamić z ich postawami. Książkę czyta się szybko – ilość bohaterów pozwala na swobodne śledzenie akcji bez obaw, że zgubimy się gdzieś po drodze. Wydarzenia nie galopują w zawrotnym tempie, aczkolwiek dzieje się sporo. Świat przedstawiony też nie zabija ilością nazw, krain, etc., do tego dość łatwo poruszać się po mapie umieszczonej na początku książki. Powieść jest godna polecenia, chociaż mistrzostwem świata nie jest – niektóre sceny są przegadane, przekombinowane i trudno mi było przebić się przez nie bez zmęczenia. Jedna z kluczowych postaci z kolei potraktowana jest w zbytnim uproszczeniu – ponieważ od początku widzimy do czego zmierza autor opisując jej losy. Mimo to chciałabym znać koniec całej serii, bo jednak końcówka tego tomu bardzo mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę.
fmds - awatar fmds
ocenił na65 lat temu
Zabójczy Księżyc Nora K. Jemisin
Zabójczy Księżyc
Nora K. Jemisin
Ta książka jest jak tort, który wygląda całkiem apetycznie, a z opisu wynika, że jest złożony ze smaków, które osobno bardzo lubisz. Bardzo chcesz zjeść ten tort, ale po skosztowaniu okazuje się, że wcale ci nie smakuje. Magia snu, tajemnicze zgromadzenie Zbieraczy, szpiedzy, wątki polityczne oraz pustynny, baśniowy klimat tej powieści były czymś, co wydawało się dla mnie idealną książką na lato i zupełnie nie przypuszczałam, że te 440 stron przysporzy mi tygodniowy zastój czytelniczy. Tej historii zdecydowanie brakuje iskry. Momentami bywa bardzo nudna, a intryga wyszła biednie i sposób ujawniania tajemnic był zbyt prosty. Nie polubiłam praktycznie żadnego bohatera - śledzimy losy trójki, z czego każdy z nich miał kija w dupie i wszyscy byli do siebie podobni oraz nie mieli chemii. Nie drżałam o ich losy i szczególnie im nie kibicowałam. Mimo tych zarzutów muszę oddać tej książce, że światotwórstwo było bardzo dobre i spójne, doceniam stworzoną mitologię i specjalne nazwy (w których łatwo się rozeznać dzięki słowniczkowi na końcu),czy też stawienie pytań o moralność tego, co w książce jest zbiorem i dla jednych to łaska i ulga w cierpieniu, a dla innych zabójstwo. Sama magia śnienia nie jest szczególnie popularnym wątkiem, więc należy też odnotować oryginalność - ale to wszystko wyszczególniam bardziej z obowiązku, a nie z powodu zachwytu. Na półce mam też drugi tom, ale szybko po niego nie sięgnę.
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na61 rok temu
Sto Tysięcy Królestw Nora K. Jemisin
Sto Tysięcy Królestw
Nora K. Jemisin
Oczarował mnie pałac Sky wybudowany w mieście o tej samej nazwie, położony w sercu Stu Tysięcy Królestw. Bielejący murami w kształcie kwiatu bezcennej róży baldachimowej, których chłód łamał perłowy odcień i ciepły efekt blasku wieczornego ognia, odbitego w lśniącej powierzchni pokrywającej je miki. Pociągał mnie labirynt marmurowych wnętrz korytarzy, do których ścian można było przyłożyć rozpalone czoło i przestrzeń oszklonych sal, których ascetyzm łagodził koloryt i faktura drewnianych elementów i bursztynowej podłogi. Kusiły drzwi obiecujące kolejną niespodziankę odkrywaną w sali, w której wiatr grał muzykę rozpuszczającą duszę, uciszając rozbiegane myśli i ból cierpiącego ciała lub prowadzące do biblioteki pełnej długich korytarzy między regałami wypełnionymi od podłogi do sufitu książkami, kryjącymi w szczelinach styku ich boków niebezpieczne tajemnice. Pociągała winda kierowana siłą myśli i przestrzenie między oficjalnymi pomieszczeniami zwanymi martwymi punktami, w których zdarzyć mogło się wszystko. Nie odstraszał mnie nawet mrok zapadający o zmierzchu, wpełzający powoli na ściany pałacu, które w tym czasie pożerały nieostrożnych ludzi, nieposiadających sigila. Znaku umieszczanego na czole przysługującego członkom rodu Aramerich, na którego czele stał Dekarta. Władca absolutny krainy Stu Tysięcy Królestw. Również nad bogami uwięzionymi w ludzkich ciałach zwanych Enefadeh, o których prawda stała się z czasem legendą zamienioną w zakazany mit. Obowiązywał kult jednego boga, Świetlistego Pana, Boskiego Ojca, władcy nieba i ziemi oraz Porządku – Itempasa. Tych, którzy wierzyli w świat sprzed Wojny Bogów, oddawali cześć uwięzionemu Panu Ciemności, bogu Chaosu – Nahadothowi lub bogini Życia i Śmierci – Enefie, ogłaszano heretykami i skazywano na śmierć. Do takiego właśnie miejsca, którego piękno bezwiednie wstrzymywało oddech, została wezwana przez Dekartę główna bohaterka opowieści, dziewiętnastoletnia Yeine. Była jego wnuczką. Miała stanąć do walki o tron i władzę z kuzynką Sciminą i kuzynem Reladem, która szybko okazała się być również krwawą walką o własne życie i bezwzględną wojną między ludźmi a bogami. Autorka stworzyła niezwykły świat, którego uroda dorównywała okrucieństwu zamieszkujących ją istot. Rzeczywistość, w której nic nie było stałe i pewne tak, jak zmienną była człowiecza natura ją kreująca. Ten, kto dzisiaj był wrogiem, jutro mógł być sojusznikiem i sprzymierzeńcem w dążeniu do celu, by pojutrze stać się mordercą. Zagubienie Yeine było całkowicie uzasadnione, a stojące przed nią zadanie trudne do wykonania, ale to pozwoliło na stworzenie fabuły, której toku i kierunków rozwoju nie byłam w stanie przewidzieć, a samo zakończenie było całkowitym zaskoczeniem. To zagubienie i niepewność, które i ja odczuwałam, potęgowała narracja przeplatana dialogiem, o którym początkowo myślałam, że był skierowany do mnie, a okazał się zupełnie czymś innym. Jednak byłabym niedokładna w przekazie swoich wrażeń, gdybym nie wspomniała o przebogatym i intensywnym świecie emocji, od nienawiści do pożądania, czającym się w tej powieści i starannie ukrywanym przed innymi istotami. Jednak kiedy autorka pozwoliła bohaterom na odrobinę zaufania, na osobistą chwilę słabości z tymczasowym przyjacielem czy na moment intymny z kochankiem, świat doznań emocjonalnych nie ograniczał się tylko do odczuć fizycznych. Byłam świadkiem przeżyć wykraczających poza zmysły, nabierających wymiaru metafizycznego, po których można było już tylko umrzeć. Do tego popychało "esui, żądza życia i żądza krwi, chwała i głupota w jednym", bez którego jednak nie było po co żyć. Ta pięknie namalowana opowieść o odważnej dziewczynie, w której autorka używa słów jak pędzla, jest tak naprawdę opowieścią o ludziach i ich ułomnościach, którzy dążąc do idealnego porządku według własnego wyobrażenia i naruszając równowagę natury, w której ciemność i światło, porządek i chaos, życie i śmierć, tworzenie i destrukcja, musi współistnieć na równych prawach, czynią więcej zła niż dobra. Właśnie to przesłanie zrozumiała Yeine, a przywrócenie starego porządku i równowagi w krainie Stu Tysięcy Królestw sprzed Wojny Bogów stanie się jej nowym celem. Już innej Yeine, zmienionej, doświadczonej, dojrzałej, która o sobie mówi: "Nie jestem już taka jak dawniej. Oni mi to zrobili. Złamali mnie i wydarli mi serce z piersi. Nie wiem, kim już jestem. Muszę to sobie na nowo przypomnieć". I wcale nie zdradzam zakończenia powieści. To dopiero początek tej baśni. Tymi słowami bohaterka rozpoczyna pierwszą część Trylogii Dziedzictwa. Na koniec zostawiłam sobie dwa brakujące piksele w tym pięknym obrazie. Pierwszy z nich to nie tyle nadużywanie, ile w ogóle używanie słowa „idiotka” i jego odmian, które zupełnie nie pasują do stworzonej rzeczywistości, a które chętnie zastąpiłabym o wiele bardziej współgrającym z tekstem określeniem – „postradać zmysły”. A druga to nagminność i jednostajność reakcji Yeine na widok makabrycznych scen – mdłości i wymioty. A jeśli nie robiła tego dziewczyna, to torsji dostawał ktoś z otoczenia. Od połowy książki, na widok kolejnej reakcji wymiotnej, nabrałam niebezpiecznego manieryzmu przewracania oczami połączonym z ciężkim westchnieniem. No ale, to doprawdy tylko dwie delikatne, maluteńkie rysy, usprawiedliwione debiutem autorki. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu

Cytaty z książki Skrzydła gniewu

Więcej

-Może po prostu lubię twoje towarzystwo.
– Zapewne – odparł ciepło Magister. – A może jutro słońce wzejdzie na zachodzie.

-Może po prostu lubię twoje towarzystwo.
– Zapewne – odparł ciepło Magister. – A może jutro słońce wzejdzie na zachodzie.

C. S. Friedman Skrzydła gniewu Zobacz więcej

Brat budził się w nocy zapłakany, jęcząc z powodu potworów i ciemności, ale ona nigdy. Jej własne potwory chodziły po ziemi, w świetle dnia.

Brat budził się w nocy zapłakany, jęcząc z powodu potworów i ciemności, ale ona nigdy. Jej własne potwory chodziły po ziemi, w świetle dnia.

C. S. Friedman Skrzydła gniewu Zobacz więcej

Niektóre tajemnice wypuszczone z klatki nie dają się w niej z powrotem zamknąć.

Niektóre tajemnice wypuszczone z klatki nie dają się w niej z powrotem zamknąć.

C. S. Friedman Skrzydła gniewu Zobacz więcej
Więcej