rozwińzwiń

Czarne sny. Część 2

Okładka książki Czarne sny. Część 2 autora Paweł Kornew, 9788375746389
Okładka książki Czarne sny. Część 2
Paweł Kornew Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Przygranicze (tom 3.2) Seria: Fabryczna Zona fantasy, science fiction
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Przygranicze (tom 3.2)
Seria:
Fabryczna Zona
Tytuł oryginału:
Черные сны
Data wydania:
2012-05-18
Data 1. wyd. pol.:
2012-05-18
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375746389
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czarne sny. Część 2 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czarne sny. Część 2

Średnia ocen
7,3 / 10
173 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czarne sny. Część 2

avatar
427
353

Na półkach:

W drugiej części Sopel ponownie zawita w szeregi stróżów prawa zwanych w świecie przygranicza Drużynnikami. Jak się spora część czytelników może domyślić nie spotkało to się ze szczególnymi wyrazami sympatii głównego bohatera. Czasami jednak zmuszeni jesteśmy przyjąć takie rozwiązania jakie są z uwagi na brak innych możliwości. Z pracy w drużynie wynikną pewne posunięcia fabularne o których nie będę pisał żeby nie zostać posądzony o spoilerowanie.

W drugiej części Sopel ponownie zawita w szeregi stróżów prawa zwanych w świecie przygranicza Drużynnikami. Jak się spora część czytelników może domyślić nie spotkało to się ze szczególnymi wyrazami sympatii głównego bohatera. Czasami jednak zmuszeni jesteśmy przyjąć takie rozwiązania jakie są z uwagi na brak innych możliwości. Z pracy w drużynie wynikną pewne posunięcia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
839
839

Na półkach: , ,

Nie tylko coraz bardziej lubię Sopla, ale też w tym tomie polubiłam niektóre postacie drugoplanowe, na przykład Napalma, który w "Lodowej Cytadeli" był wkurzający, a tutaj sympatyczny. Spodobał mi się też Ilia. Już myślałam, że przeszła mi dawna słabość do postaci typu "dandys", a tu niespodzianka...

Nie tylko coraz bardziej lubię Sopla, ale też w tym tomie polubiłam niektóre postacie drugoplanowe, na przykład Napalma, który w "Lodowej Cytadeli" był wkurzający, a tutaj sympatyczny. Spodobał mi się też Ilia. Już myślałam, że przeszła mi dawna słabość do postaci typu "dandys", a tu niespodzianka...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
105
26

Na półkach: , ,

Opinia taka sama jak w przypadku pierwszej części Czarnych Snów. Ogólnie polecam

Opinia taka sama jak w przypadku pierwszej części Czarnych Snów. Ogólnie polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

514 użytkowników ma tytuł Czarne sny. Część 2 na półkach głównych
  • 269
  • 245
137 użytkowników ma tytuł Czarne sny. Część 2 na półkach dodatkowych
  • 102
  • 10
  • 7
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Paweł Kornew
Paweł Kornew
Urodził się w 1978 roku w Czelabińsku, gdzie mieszka po dziś dzień. W 2000 roku ukończył studia ekonomiczne na Uniwersytecie Czelabińskim i prawie dziewięć lat przepracował w wyuczonym zawodzie. Obecnie całkowicie koncentruje się na twórczości literackiej. Pisać, mniej lub bardziej systematycznie, zaczął w 2003 roku i wtedy powstały pierwsze rozdziały Sopla, powieści, która ukazała się nakładem wydawnictwa Alfa-kniga w styczniu 2006 roku, a już we wrześniu została uhonorowana nagrodą Miecz bez imienia (Nagroda ufundowana przez Wydawnictwo Alfa-kniga, jako zachęta dla młodych i nieznanych twórców fantastyki akcji i humorystycznej oraz w celu odrodzenia najlepszych tradycji literatury rosyjskiej. Nazwa nagrody pochodzi od tytułu powieści Andrieja Bielanina). Pierwsza tetralogia z cyklu Przygranicze została wydana w Polsce przez Fabrykę Słów. Inny cykl Kornewa Egzorcysta otrzymał nagrodę im. Afanasija Nikitina (Nagroda za fantastykę awanturniczo-przygodową) na Bastkonie – 2013. Czyta od dziecka, preferuje fantastykę naukową i fantasy. Z autorów zagranicznych ceni twórczość między innymi: Rogera Zelaznego, George`a Martina i Simona Greena. Z rosyjskich, chyba dwie pierwsze książki z cyklu o Swarogu Aleksandra Buszkowa, Kroniki Sjały Aleksieja Piechowa, Drogę do domu Witalija Zykowa i Tajne miasto Wadima Panowa. Ulubiona muzyka: Piknik, Nautilus Pompilius, Fort Royal, Agatha Christie, Cziornyj obelisk i wczesne albumy Korolja i Szuta. Jeśli chodzi o filmy, woli niefantastykę, raczej coś z kryminalnym zacięciem: Porachunki, Przekręt, Czwartek, Przekładaniec, Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj, Adrenalina, Angielska robota i tym podobne. Jeśli chodzi o ulubione nałogi, są to: ciemne piwo, koniak, calvados i armaniak.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Łowcy Miroslav Žamboch
Łowcy
Miroslav Žamboch
„Łowcy” to pierwsza książka autorstwa Miroslava Žambocha, po jaką sięgnęłam i mimo tego, że nie zostałam tym tytułem całkowicie kupiona na pewno nie ostatnia. Nie przepadam za narracją pierwszoosobową, ale w tym przypadku jest ona bardzo naturalnie prowadzona, a pióro autora tak lekkie i oszczędne, że choć główny bohater nie zachwycił mnie od pierwszej strony, a fabuła z miejsca nie wciągnęła, to czytało się bardzo szybko i przyjemnie. Miroslav Žamboch przenosi czytelnika do Stanów Zjednoczonych Ameryki pod koniec dwudziestego lub na początku dwudziestego pierwszego wieku (pewne poszlaki wskazują na to drugie),a rolę naszego przewodnika składa na barki Marka Twilli: bohatera-narratora, fizyka teoretycznego, doktoranta uczestniczącego w pracach zespołu badawczego zajmującego się projektem o nazwie „Skok kazualny” (jego rolą jest poszukiwanie wolnych wektorów prowadzących do różnych punktów w kontinuum czasoprzestrzennym),miłośnika motoryzacji, właściciela Lotusa Esprit, mężczyzny o mocno przeciętnej, można by nawet rzec, że stereotypowo "naukowej", urodzie i wybitnie skromnym powodzeniu u kobiet. Nieczęsto zdarza mi się czytać książki, w których narracja prowadzona jest z perspektywy mężczyzny. Na początku, przez bardzo krótką chwilę, brakowało mi trochę dłuższych opisów i emocjonalnych przemyśleń, szybko się jednak przyzwyczaiłam i polubiłam głównego bohatera, a jego przemiana, choć dość przewidywalna, była dla mnie satysfakcjonująca. Największym marzeniem głównego bohatera jest nie tylko znalezienie aktywnego wolnego wektora, ale również zidentyfikowanie go… co czystym przypadkiem, pomimo błędnych założeń, udaje się stworzonemu przezeń algorytmowi. Jednak, zamiast podzielić się szczęśliwą wiadomością z innymi naukowcami, pod wpływem chwili i procentów, sprzedaje prawa do wektora przyjacielowi, który postanawia zarobić na bogaczach chętnych na wyprawę do mezozoiku… 🙈 Po pierwsze jestem kobietą, po drugie totalnym tchórzem, po trzecie mam zerowe pojęcie o współczesnej broni… Wiem, że jest spore grono bogatych osób, które lubią sobie postrzelać do: tygrysów, lwów, słoni, nosorożców i innych zagrożonych gatunków. Nie pochwalam tego, ale jednocześnie rozumiem jakie mechanizmy kierują tymi osobami. Niestety w głowie mi się nie mieści, że ktoś mógł uznać, że wzięcie karabinów, przeniesienie się w czasie z mocno ograniczonym ekwipunkiem bez możliwości wezwania pomocy w kryzysowej sytuacji i strzelanie do dinozaurów, to świetny pomysł. Co oni Jurassic Park nie oglądali? Nie wiedzą, że ludzie plus dinozaury równa się same kłopoty i śmiertelne niebezpieczeństwo dla tych pierwszych? Wyobraźnia podsuwała mi obraz grupy pięciolatków rzucających kamykami w stado rozjuszonych słoni. Pewnie dlatego dopiero w drugiej połowie książki poczułam lekkie napięcie i zagrożenie, za to podobało mi się zakończenie i chętnie przeczytałabym kontynuację, gdyby taka powstała. Dużym plusem jest sporo miejsca poświęconego na rzecz informacji dotyczących różnych rodzajów broni i jej użytkowania, fauny i flory mezozoiku, a także samochodów. Fakty historyczne i naukowe ciekawostki zawsze uważam za atut, tak samo, jak obecne w książce szkice przedstawiające dinozaury. Myślę, że „Łowcy”, to przyjemna pozycja dla osób szukających książek ciekawych, pełnych akcji i utrzymanych w dość oszczędnym tonie, bez przeładowania emocjonalnymi rozterkami. W powieści pojawia się wątek romantyczny, który – myślę, że dużą rolę odgrywa tu perspektywa mężczyzny – jest dość minimalistyczny i rozgrywa się w tle głównych wydarzeń. Po więcej recenzji zapraszam na: https://m.facebook.com/people/Czytelnicza-Norka/100093693897871/
Czytelnicza_Norka - awatar Czytelnicza_Norka
oceniła na72 lata temu
Fiolet Magdalena Kozak
Fiolet
Magdalena Kozak
Już dawno chciałam zrobić re-read "Fioletu", ale wiecznie było mi z tym nie po drodze - dobrze, że istnieją audiobooki i po 14 latach (tak, czytałam go zaraz po premierze!) wróciłam do tytułu. I mam mieszane uczucia. Kocham styl pani Kozak, dokładne opisy (widać porządny research),lekkość prowadzenia trudnej fabuły i totalne mięcho, którym tutaj jest genialne osadzenie science fiction w realnym świecie, tak bliskim i rzeczywistym - to właśnie było to, co mnie urzekło przy pierwszym czytaniu i wciąż to bardzo doceniam. Nie pozwoliłam sobie jednak ocenić książki jedynie na podstawie mojego sentymentu do niej, choć muszę przyznać, że mydli mi on oczy... Problemem są bohaterowie. Bardzo lubię większość z nich, jednak mam wrażenie, że część została wykreowana jako zapchajdziury, np. Babeta istnieje po to, żeby w końcowych scenach było komu płakać, a Cindy stworzona została wyłącznie po to, bu uwodzić Drakkara. Szkoda, bo można było rozwinąć ich wątki. Albo wcale nie umieszczać ich w historii, nic by się nie stało. Nieco irytowała mnie Milka - z jednej strony to twarda, fajna babka, z którą chętnie bym poszła na piwo, z drugiej jednak wciąż pragnęła uwagi - nie było to zaznaczone wprost, jednak wiele jej zachowań o tym świadczyło. Ja się tak zachowywałam, jak miałam naście lat. To było dawno i to było głupie. (W sumie mocno identyfikowałam się z Milką te kilkanaście lat temu... chyba już rozumiem, dlaczego.) Mimo tych zgrzytów ponowne spotkanie z "Fioletem" sprawiło mi sporą przyjemność. Może faktycznie jadę na sentymencie, może nie mam gustu - książka podobała mi się lata temu i podoba się nadal, nawet mimo tego, że zestarzała się w średnim stylu - niby Internet już hulał, a ma się wrażenie, że czyta się o jego zupełnych początkach. Ale to nic, to po prostu tak ma być. Moja rozsądna strona chce ocenić książkę na 6, a ta wiedziona sentymentem - na 10. Spotkajmy się pośrodku. "Bo jutro już może nie być jutra, a dzisiaj jest dziś".
Viridianka - awatar Viridianka
oceniła na81 rok temu
Głową w mur Rafał W. Orkan
Głową w mur
Rafał W. Orkan
Technologiczny Zakon Braci Konstruktorów stoi na straży świętego imienia Maszynowego Boga. Podziemia świata skrywają tajemnice niewiele lepsze od tych najgorszych. Mieszkańcy się dostosowali - jedni są maszynowi, inni z rogami, a jeszcze inni niemal przeklęci lub zdeformowani. Jedni chcą uciec. Drudzy zrobią wszystko, by im to uniemożliwić. Czytanie tej książki było czystą przyjemnością. Kilka opowiadań, które z czasem łączą się w spójną całość, niesamowicie wciąga i wręcz zmusza, by sięgnąć po drugi tom. Wyraźnie widać inspiracje różnymi światami - coś z Warhammera, coś z Mad Maxa i kilka elementów przypominających miasto rodem z serialu Arcane. I co najważniejsze: to działa. Ten nieoczywisty miks tworzy świat, który naprawdę żyje… w przeciwieństwie do niektórych jego mieszkańców. Każda historia przesiąknięta jest brutalnością i beznadzieją. Nie ma tu wielu powodów do radości. Są za to momenty poruszające - takie, które uderzają jak scena z psem w Fullmetal Alchemist albo poświęcenie Goku w walce z Cellem. Ale spokojnie - znalazło się też miejsce na humor. I to w stylu, który momentami kojarzył mi się z Sapkowskim. W tym wszystkim pojawiają się też jednorożce. Albo w sumie nie. Rafał Orkan stworzył własne, niewielkie uniwersum, które pod koniec tomu zaczyna niekontrolowanie się rozrastać. I choć nie czytam zbyt wielu polskich autorów (co być może jest błędem),tutaj mam poczucie solidnie wykonanej roboty. Zdecydowanie sięgnę po kolejną część. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na92 miesiące temu
Drugi Brzeg Michał Gołkowski
Drugi Brzeg
Michał Gołkowski
Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. Z jednej strony klimat z "Ołowianego Świtu" utrzymany. Mamy zawsze groźną, nieprzewidywalną zonę i (zazwyczaj) samotnego, ostrożnego, przesądnego stalkera gotowego na prawie wszystko. Miś stara się rozwiązać kwestię nękających go wizji, doprowadzających go do szaleństwa. Wszystko to pięknie, nawet się dzieje, ale zarazem sekwencje w tej książce wydawały się tragicznie powtarzalne. Zamiast nas zaskakiwać, książka przeważnie faszerowała nas większą ilością tego samego. Tutaj wydaje mi się, że nie zadziałała po prostu formuła powieści - o wiele lepiej sprawdzała się forma epizodyczna, opowiadań z "Ołowianego Świtu", gdzie, choć tworzyły spójną całość, to jednak poszczególne fragmenty porywały bardziej, niż w "Drugim Brzegu" całość. Ostatecznie też nie jestem fanem pierwszoosobowej narracji, którą tutaj Gołkowski stosuje. Wydaje mi się, że w "Ołowianym Świcie" była mniej irytująca niż tutaj. Miś mówi i myśli w sposób, jaki nie mówi i nie myśli NIKT. Według mnie przesadnie kwiecisty język, pełen niepotrzebnych technicznych informacji i specyfikacji to po prostu przerost formy nad treścią. Ciągłe powtórzenia też nie pomagają. Gdyby język był zwięzły, a autora nie ponosiło ciągle z technikaliami, książka byłaby o wiele krótsza, tak, ale nie wydawałaby się też tak nienaturalnie przeciągnięta. Sekwencji skradania się pomiędzy anomaliami po prostu nie da się policzyć, a za piątym i każdym kolejnym razem już nudzi, tak samo jak biadolenie głównego bohatera. Stąd ocena taka a nie inna.
Pies_Na_Książki - awatar Pies_Na_Książki
ocenił na610 miesięcy temu

Cytaty z książki Czarne sny. Część 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czarne sny. Część 2