Tabakiera z Bagombo

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Bagombo Snuff Box: Uncollected Short Fiction
- Data wydania:
- 2012-01-27
- Data 1. wyd. pol.:
- 1999-01-01
- Liczba stron:
- 400
- Czas czytania
- 6 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788376596853
- Tłumacz:
- Elżbieta Zychowicz
Pełne życia, humoru i mądrości, pomysłowe, doskonale napisane i spuentowane nowele ujawniają biegłość pisarza w rysowaniu indywidualnej osobowości. Czytelnik znajdzie tu odzwierciedlenie doświadczeń autora z okresu II wojny światowej, a także wgląd w zachowania i obsesje Amerykanów w latach 50., szczególnie w fascynację możliwościami rozwoju nauki i techniki.
Kup Tabakiera z Bagombo w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Tabakiera z Bagombo
Z amerykańskich czasopism lat 50-tych
Wracam do domu, po całym dniu spędzonym w szkole. Kuchnia pachnie świeżo upieczonym ciastem. Lecz zanim zjem domowy obiad, który przygotowała mama, mam chwilę czasu na rozrywkę. Są jednak lata 50-te w Stanach Zjednoczonych. Nie ma telewizora, do którego ekranu można by przykleić wzrok. Nawet nie podejrzewam, że mogłoby być coś takiego jak komputer. Moją rozrywką jest gazeta. Otwieram na którejś z kolei stronie i przez najbliższe piętnaście minut zagłębiam się w opowiadaniu. Później wraca mój ojciec, więc zasiadając do stołu, opowiadam mu o tej krótkiej literackiej formie, która zrobiła na mnie wrażenie.
O takich wspomnieniach czytamy we wstępie do zbioru opowiadań Kurta Vonneguta. W Ameryce lat pięćdziesiątych można było spokojnie przeczytać coś wartościowego w najzwyklejszym czasopiśmie. Otwierało się „Esquire” czy „The Saturday Evening Post” i miało się czas, by przebrnąć cierpliwie przez gęsto zadrukowane strony. Ówczesne magazyny diametralnie różniły się od tych dzisiejszych, pomimo że są to w istocie te same tytuły. Pewien miesięcznik, który kupił ode mnie kilka opowiadań,(…) obecnie egzystuje jako wstrząsająco niedwuznaczny podręcznik seksu. Opowiadania Kurta Vonneguta, które można przeczytać w „Cosmopolitan” – wyobrażacie sobie?!
Krótkie formy literackie wciąż są szczególną formą rozrywki. Teraz, dzięki ich książkowym wydaniom, czyta się je w zupełnie inny sposób. Odbiera się je całościowo, rzadko kiedy czyta wybiórczo tylko jedno opowiadanie. Na „Tabakierę z Bagombo” składają się dwadzieścia trzy opowiadania. Są one różne, zarówno pod względem tematyki, jak i jakości. Sam Vonnegut przyznał, iż niektóre z nich po latach zaskoczyły go swoim poziomem. Znajdziemy tu świetne krótkie formy, ale przeczytamy też i słabe opowieści. Zaletą tego typu książek jest jednak to, że analizujemy je całościowo, dzięki czemu te gorsze dzieła blakną w świetle tych lepszych.
Osobiście lubię czytać zbiory opowiadań, gdyż pozwalają na dogłębniejsze poznanie pisarza – jego ulubionych motywów i często podejmowanych tematów. Taką właśnie możliwość otwiera przed nami „Tabakiera z Bagombo”. W rozpoczynającym zbiór opowiadaniu z dziedziny literatury naukowej, „Thanasfera”, odnajdujemy echa oraz motywy z „Syren z Tytana”. W wielu kolejnych opowiadaniach przewijają się wątki modernizacji życia zwykłych ludzi oraz rozwoju technologii. Zagadnienia te znane Vonnegutowi z autopsji, w związku z pracą w firmie General Electrics, pojawiają się także w debiutanckiej powieści autora, w „Pianoli”. Przeważają jednak opowiadania refleksyjne, poruszające ważne tematy na temat ludzkiego życia, pamięci, marzeń i planów. „Pakiet”, „Beztalencie”, „Ten mój syn” czy tytułowe opowiadanie i sporo innych są historiami, nad którymi Vonnegut każe się nam zastanowić, które opowiadają o pewnej prawdzie związanej z ludzką naturą, nierzadko pociągającą za sobą refleksję dość smutną i pesymistyczną. Ale jak to u twórcy „Rzeźni numer pięć” zwykle bywa, nawet te mało optymistyczne opowieści napisane są w sposób zabawny, a często wręcz tryskający humorem.
Według Vonneguta każdy pisarz powinien pisać dla jednej, konkretnej osoby. Autor „Śniadania mistrzów” pisze dla swojej zmarłej siostry, Allie. Opowiadanie napisane dla jednej osoby sprawia przyjemność czytelnikowi, ponieważ czyni go uczestnikiem akacji. Sprawia, że czuje się – sam nawet o tym nie wiedząc – jak gdyby podsłuchał fascynującą rozmowę pomiędzy dwojgiem ludzi przy sąsiednim stoliku, powiedzmy w restauracji. Jest też inna zaleta tego typu pisania – trzeba pisać tak, by ukierunkować się na jeden konkretny gust. Allie była zabawną osobą, dlatego właśnie w swoich dziełach Vonnegut również musiał być zabawnym, bez względu na to, czy pisał o typowo śmiesznych rzeczach, czy opowiadał o bombardowaniu Drezna i okrucieństwach Drugiej Wojny Światowej.
Wśród dwudziestu trzech krótkich form ze zbioru możemy przeczytać bardzo różnego typu opowiadania. Wiele nas autentycznie rozbawi i przyniesie rozrywkę dla monotonnej tramwajowej podróży – jak np. „Każda godziwa propozycja”. Kilka wprowadzi w zadumę, a jeszcze inne wzbudzą w nas zaskoczenie i zaciekawienie, jak „Mnemonika” czy „Pamiątka”. Na ponad czterystu stronach spotkamy się z wieloma ciekawymi postaciami. O George’u M. Helmholtzu będziemy mieć nawet okazję przeczytać trzykrotnie. Zadumamy się nad opowieściami, gdzie przeszłość i pamięć o minionych chwilach dopada bohaterów, determinując ich poglądy i działania. Zastanowimy się nad latami pięćdziesiątymi w Stanach Zjednoczonych, gdy ludzie, jeszcze nie zniewoleni przez technikę, witali z lekkim entuzjazmem tylko pożyteczne wynalazki.
Krótkie formy Kurta Vonneguta to opowiadania zarówno dla miłośników jego twórczości, którzy jak ja z uwielbieniem przeczytają wszystko, co zostanie wydane, a będzie opatrzone nazwiskiem nieżyjącego już pisarza. Ale także jest to dobra lektura, by dopiero zapoznać się z twórczością autora. Pomimo różnego poziomu poszczególnych opowiadań, gwarantuję, że będziecie chcieli sięgnąć po więcej, po całą resztę jego dorobku. Zaletą tych historii jest to, ze właśnie one ukształtowały tego amerykańskiego pisarza, gdyż były pisane zanim powstała „Pianola”, zanim wydano „Rzeźnię numer pięć”, „Śniadanie mistrzów”, „Kocią kołyskę” czy „Matkę noc”. Zostały napisane,zanim autor zdobył finansową stabilność i mógł pozwolić sobie na definitywne rozstanie z General Electrics. Dlatego początkowe próby literackie Vonneguta mogą się Wam oczywiście mniej spodobać. Zdarza się. Jednak na pewno nie zniechęcą do dalszej lektury, a przede wszystkim przyniosą bardzo dobrą rozrywkę.
Monika Samitowska-Adamczyk
Cytaty pochodzą z: „Tabakiera z Bagombo”, Kurt Vonnegut, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2012.
Opinia społeczności książki Tabakiera z Bagombo
"Tabakiera z Bagombo" Kurta Vonneguta, to zbiór opowiadań z lat 50tych i 60tych. W zborze znalazły się te opowiadaniem, które nie znalazły się w "Witajcie w małpiarni". Kawałek dobrej literatury okraszonej czarnym humorem. Oczywiście jak w każdym zbiorze znaleźć można te które bardziej się podobają jak i te które trochę mniej. Mi szczególnie przypadły do gustu, obok tytułowej Tabakiery z Bagombo, Noc dla miłości, Bezpłatny konsultant i Beztalęcie. Polecam wszystkim tym, którzy znają Vonnegut'a z jego dłuższych form, a przede wszystkim miłośnikom "Rzeźni numer pięć".
Oceny książki Tabakiera z Bagombo
Poznaj innych czytelników
860 użytkowników ma tytuł Tabakiera z Bagombo na półkach głównych- Przeczytane 600
- Chcę przeczytać 248
- Teraz czytam 12
- Posiadam 146
- Ulubione 16
- 2012 6
- Chcę w prezencie 6
- 2014 4
- Z biblioteki 4
- Literatura amerykańska 4



















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Tabakiera z Bagombo
Zbiór opowiadań. Ciekawy sposób opisu życia Amerykanów z czasów II wojny i lata 50-tych
Zbiór opowiadań. Ciekawy sposób opisu życia Amerykanów z czasów II wojny i lata 50-tych
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z Vonnegutem, chociaż nazwisko nie było mi obce już wcześniej. Doskonały zbiór, sięgnęłam po niego ze względu na polecone mi opowiadanie "2BR02B", które jednak nie wstrząsnęło mną tak, jak zapewniała mnie osoba polecająca. Ale cała reszta, mój Boże, cała reszta była bezbłędna! Nie zgadzam się z krytyką, którą autor ubiczował się w posłowiu. Chętnie pojadę dalej tym tramwajem, z ciekawością czym jeszcze poczęstuje mnie autor.
To moje pierwsze spotkanie z Vonnegutem, chociaż nazwisko nie było mi obce już wcześniej. Doskonały zbiór, sięgnęłam po niego ze względu na polecone mi opowiadanie "2BR02B", które jednak nie wstrząsnęło mną tak, jak zapewniała mnie osoba polecająca. Ale cała reszta, mój Boże, cała reszta była bezbłędna! Nie zgadzam się z krytyką, którą autor ubiczował się w posłowiu....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiełatwa, ale satysfakcjonująca lektura
Niełatwa, ale satysfakcjonująca lektura
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Tabakiera z Bagombo" Kurta Vonneguta, to zbiór opowiadań z lat 50tych i 60tych. W zborze znalazły się te opowiadaniem, które nie znalazły się w "Witajcie w małpiarni". Kawałek dobrej literatury okraszonej czarnym humorem. Oczywiście jak w każdym zbiorze znaleźć można te które bardziej się podobają jak i te które trochę mniej. Mi szczególnie przypadły do gustu, obok tytułowej Tabakiery z Bagombo, Noc dla miłości, Bezpłatny konsultant i Beztalęcie. Polecam wszystkim tym, którzy znają Vonnegut'a z jego dłuższych form, a przede wszystkim miłośnikom "Rzeźni numer pięć".
"Tabakiera z Bagombo" Kurta Vonneguta, to zbiór opowiadań z lat 50tych i 60tych. W zborze znalazły się te opowiadaniem, które nie znalazły się w "Witajcie w małpiarni". Kawałek dobrej literatury okraszonej czarnym humorem. Oczywiście jak w każdym zbiorze znaleźć można te które bardziej się podobają jak i te które trochę mniej. Mi szczególnie przypadły do gustu, obok...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczególnie zapadły mi w pamięci trzy opowiadania Thanasfera, Niebieskoszary Smok i 2BR02B. Pierwsze opowiadające o wizji z lat 50-tych lotów na orbicie. Wizja, która genialnie mogłaby wszystko wyjaśnić, możliwe, że wyjaśnia ale jeszcze o tym nie wiem lub ja po prostu nie wiem. Drugie o absurdalnym kulcie obecnie legendarnych samochodach a dokładniej o nieistniejącym samochodzie Marittima-Frascati (czy to możliwe żeby na tej okładce?...) Trzecie opowiadanie z 1962, które mnie przekierowało do przeczytania książki napisaną 6 lat później w 1968 przez Philipa K. Dicka Czy androidy marzą o elektrycznych owcach. Obu Panów charakteryzuje niezwykła utrata kontaktu z rzeczywistością tą najbliższą im rzeczywistością.
Szczególnie zapadły mi w pamięci trzy opowiadania Thanasfera, Niebieskoszary Smok i 2BR02B. Pierwsze opowiadające o wizji z lat 50-tych lotów na orbicie. Wizja, która genialnie mogłaby wszystko wyjaśnić, możliwe, że wyjaśnia ale jeszcze o tym nie wiem lub ja po prostu nie wiem. Drugie o absurdalnym kulcie obecnie legendarnych samochodach a dokładniej o nieistniejącym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie bardziej Vonnegut pasuje mi w dłuższych formach. O ile jego powieści mnie zadowalały, tak te opowiadania są całkowicie przeciętne. Zaledwie kilka przykuło moją uwagę i może je zapamiętam, ale zdecydowana większość nie porywa.
Zdecydowanie bardziej Vonnegut pasuje mi w dłuższych formach. O ile jego powieści mnie zadowalały, tak te opowiadania są całkowicie przeciętne. Zaledwie kilka przykuło moją uwagę i może je zapamiętam, ale zdecydowana większość nie porywa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugie podejście i znów na "nie". Mam wrażenie, że większość opowiadań pisana trochę na siłę, o niczym, bez iskry, kazali napisać, napisałem, dajcie mi święty spokój. Podobnie miałem z "Azazelem" Asimova - prościutkie historyjki o niczym, napisane do prasy popularnej, wylatujące z głowy tuż po przeczytaniu.
Warto dla 1) opowiadania o wojskowym tłumaczu niemieckiego i 2) racjonalizatorze przybyłym do miasteczka. Może jeszcze dwa czy trzy mają momenty, reszta nie zachwyca.
Drugie podejście i znów na "nie". Mam wrażenie, że większość opowiadań pisana trochę na siłę, o niczym, bez iskry, kazali napisać, napisałem, dajcie mi święty spokój. Podobnie miałem z "Azazelem" Asimova - prościutkie historyjki o niczym, napisane do prasy popularnej, wylatujące z głowy tuż po przeczytaniu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto dla 1) opowiadania o wojskowym tłumaczu niemieckiego i 2)...
Krótkie opowiadania napisane z przepięknym czarnym humorem. Po skończonej lekturze nie czuję spazmów zachwytu ani nirwany literackiej, jednak jestem zachwycona ich prostotą i kolejnym dobrze spełnionym obowiązkiem zapoznania się ze świetną prozą.
Krótkie opowiadania napisane z przepięknym czarnym humorem. Po skończonej lekturze nie czuję spazmów zachwytu ani nirwany literackiej, jednak jestem zachwycona ich prostotą i kolejnym dobrze spełnionym obowiązkiem zapoznania się ze świetną prozą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUrok tych opowiadań polegał na tym że były drukowane to tu, to tam na przestrzeni lat. Czytane w małych dawkach skłaniały do przemyśleń i refleksji. Zapewne też zachwycały nie tylko fanów autora. Niestety ktoś wpadł na pomysł by zgromadzić je w jednym miejscu i wydać pod postacią książki. No i wszystko popsuł. Czytanie metodą "od deski do deski" ;delikatnie rzecz ujmując; z każdą kolejną stroną nuży coraz bardziej. Kartki przelatują szybko, bo opowiadania do długich nie należą, lecz oczekiwany błysk geniuszu nie nadchodzi, więc gdzieś od połowy czyta się by czytać, by skończyć, by mieć to za sobą i z gasnącą nadzieją że coś jeszcze się wydarzy. Skąd, nic takiego nie następuje i już po wszystkim. Koniec.
Jeśli miałbym komuś polecić "Tabakierę z Bagombo" to tylko pod warunkiem że będzie dozował sobie jedno opowiadanko tygodniowo. Tylko komu będzie się chciało spędzić z tą książką pół roku?
Chciałem podać trzy tytuły których treść jakoś mnie ruszyła. Niestety w notatkach pojawił się tylko "2BR02B" a zaraz za nim ... "Coda ...". Szkoda.
Urok tych opowiadań polegał na tym że były drukowane to tu, to tam na przestrzeni lat. Czytane w małych dawkach skłaniały do przemyśleń i refleksji. Zapewne też zachwycały nie tylko fanów autora. Niestety ktoś wpadł na pomysł by zgromadzić je w jednym miejscu i wydać pod postacią książki. No i wszystko popsuł. Czytanie metodą "od deski do deski" ;delikatnie rzecz ujmując; z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW sumie - takie sobie te opowiadania. Jest kilka dających do myślenia, ale całość nie porywa...
W sumie - takie sobie te opowiadania. Jest kilka dających do myślenia, ale całość nie porywa...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to