Wyspa daltonistów i wyspa sagowców

Okładka książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców autora Oliver Sacks, 9788375067569
Okładka książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców
Oliver Sacks Wydawnictwo: Zysk i S-ka nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
279 str. 4 godz. 39 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Island of the Colorblind
Data wydania:
2012-01-31
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
279
Czas czytania
4 godz. 39 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375067569
Tłumacz:
Jolanta Bartosik
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wyspa daltonistów i wyspa sagowców w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców

Średnia ocen
7,2 / 10
138 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wyspa daltonistów i wyspa sagowców

avatar
211
138

Na półkach:

Bardziej dla pasjonatów medycyny. Ot takie połączenie książki podróżniczo przygodowej z medycyną.

Bardziej dla pasjonatów medycyny. Ot takie połączenie książki podróżniczo przygodowej z medycyną.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
295
168

Na półkach:

Czytało mi się to raczej długo, ale zakończenie trafiło w punkt idealny, pozwoliło mi na refleksję na temat głębi czasu. Obydwie historie, przypadki achromatopsji na atolu Pingelap oraz tajemnica źródła choroby lytico-bodig na Guam, były bardzo intrygujące, druga część do tego stopnia mnie zafascynowała, że odmawiałam sobie zerknięcia „w internety”, żeby się dowiedzieć, czy naukowcy przybliżyli się do wyjaśnienia fenomenu (faktycznie, Sacks miał kilka lat później ciekawy pomysł na rozwikłanie zagadki lokalnego występowania lytico-bodig – bioakumulacja trucizny sagowców w ciałach owocożernych nietoperzy, które dawniej były chętnie zjadane przez tubylców). W każdym razie, książka jest warta przeczytania, szczególnie jeśli interesujemy się wyspami, dziwnymi chorobami oraz roślinami. To jeden z nielicznych przypadków, gdzie przypisy czytałam z równym zainteresowaniem, co tekst główny. Jeśli miałabym wskazać jakieś mankamenty, na początku nieco zaskoczyło mnie tłumaczenie "lion-ant" jako lwiej mrówki. Właściwa nazwa to mrówkolew. Przyszło mi do głowy, że tłumaczka nie bardzo wie o czym pisze, jednak w czasem zapomniałam o tym falstarcie; oczarowanie ponad drobiazgowością.

Czytało mi się to raczej długo, ale zakończenie trafiło w punkt idealny, pozwoliło mi na refleksję na temat głębi czasu. Obydwie historie, przypadki achromatopsji na atolu Pingelap oraz tajemnica źródła choroby lytico-bodig na Guam, były bardzo intrygujące, druga część do tego stopnia mnie zafascynowała, że odmawiałam sobie zerknięcia „w internety”, żeby się dowiedzieć, czy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
96
16

Na półkach:

Książka niespodzianka! Miała być neurologiczna, a okazała się książką podróżniczą i to podróżniczą po wielokroć! Ma w sobie jakiś ideał prawdziwej opowieści! Pięknie i intrygująco podane informacje popularno-naukowe, ale warstwa podróżnicza stanowi frapującą osnowę, dzięki czemu - jak to u Sacka - czyta się ją jak powieść. Co więcej, mnóstwo informacji z zupełnie niespodziewanych dziedzin bardzo poszerza horyzonty myślowe!

Książka niespodzianka! Miała być neurologiczna, a okazała się książką podróżniczą i to podróżniczą po wielokroć! Ma w sobie jakiś ideał prawdziwej opowieści! Pięknie i intrygująco podane informacje popularno-naukowe, ale warstwa podróżnicza stanowi frapującą osnowę, dzięki czemu - jak to u Sacka - czyta się ją jak powieść. Co więcej, mnóstwo informacji z zupełnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

542 użytkowników ma tytuł Wyspa daltonistów i wyspa sagowców na półkach głównych
  • 359
  • 178
  • 5
89 użytkowników ma tytuł Wyspa daltonistów i wyspa sagowców na półkach dodatkowych
  • 62
  • 8
  • 8
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców

Inne książki autora

Oliver Sacks
Oliver Sacks
Książka Olivera Sacksa "Stale w ruchu" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia. Angielski neurolog zamieszkały w Stanach Zjednoczonych, autor wielu książek popularnonaukowych, profesor neurologii na Uniwersytecie Columbia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przebudzenia Oliver Sacks
Przebudzenia
Oliver Sacks
O chorobie Parkinsona wiedziałem tyle, ile potrzebowałem, głównie z podręczników do biologii. Chcę przyznać, że Oliver Sacks w taki sposób przybliża zmagania z tą chorobą, że robi to wrażenie. Poza tym że to z pewnością świetny lekarz, to wcale nie gorszy pisarz. „Przebudzenia” to książka, która otwiera drzwi do świata pacjentów pogrążonych w letargu, ludzi dotkniętych śpiączkowym zapaleniem mózgu. Najmocniej uderzyło mnie to, jak cienka jest granica między euforią a ludzkim dramatem. Lek, który dawał nadzieję na „cudowne przebudzenie”, równie szybko potrafił obrócić się przeciwko pacjentom, sprowadzając na nich nowe cierpienia. Sacks nie ukrywa trudnych tematów, pokazuje zarówno momenty niezwykłego ożywienia, jak i dramatyczne nawroty choroby. W jego opowieściach czuć autentyczną troskę i szacunek do pacjentów, ale też bezradność wobec biologii, której nie da się przechytrzyć. Mimo naukowego kontekstu, język jest według mnie przystępny. Poza tym na końcu książki mamy przypisy oraz glosariusz, który jest bardzo pomocny, choć nie ukrywam, że dodałbym do niego wiele więcej terminów z wyjaśnieniami. Ta książka opowiada nie tylko o medycynie, ale o człowieczeństwie. O granicach nadziei, o tym, jak trudno pogodzić się z ograniczeniami własnego ciała i jak wielka jest siła przetrwania. Momentami czułem, że powtarzalność przypadków spowalnia narrację, jednak każdy z nich był nieco inny więc byłem ciekawy wszystkich.
aliiensuperstar - awatar aliiensuperstar
ocenił na87 miesięcy temu
Piękno neurobiologii Jerzy Vetulani
Piękno neurobiologii
Jerzy Vetulani
Z wielu interesujących wypowiedzi prof. Jerzego Vetulaniego wynotowałem trzy dłuższe cytaty. Przytaczam je poniżej. Hipoteza mafijnego zachowania kukułek "W południowej Hiszpanii kukułki składają jaja w gniazdach srok, ale też od czasu do czasu te gniazda niszczą. Obserwacje wykazały, że znacznie częściej niszczone są gniazda srok, które wyrzuciły kukułcze jaja. Taka taktyka jest korzystna dla kukułek, ponieważ sroki, którym zniszczono gniazdo, budują nowe i składają w nim nowe jaja, pomiędzy które kukułka znów może podrzucić jajo. Pytanie: czy sroka nauczona doświadczeniem będzie mniej pochopnie usuwać intruza? Okazuje się, że tak: kukułki nauczyły sroki moresu i te ostatnie uświadomiły sobie, że lepiej się pomęczyć i wychować obce pisklęta obok własnych, niż ryzykować śmierć całego swego potomstwa. Okazało się też, że kukułki wcale nie są matkami obojętnymi na los swoich dzieci. Ewidentnie pilnują one sroczych gniazd zawierających kukułcze jaja i próbują odpędzić zbliżające się do nich zagrożenia. Takim zagrożeniem w ich pojęciu był także podchodzący do gniazda uczony. Kukułki są więc czułymi matkami, chociaż pochodzą ze zbrodniczego rodu". O delfinach "Mózg delfina okazuje się bardziej pofałdowany od mózgu człowieka. Zatem dlaczego to my hodujemy delfiny, a nie delfiny nas? Po pierwsze dlatego, że delfiny nie mają technologii. W wodzie nie da się rozniecić ognia, który jest jej podstawą. Po drugie, przechodząc do środowiska wodnego straciły chwytne kończyny (możliwość wytwarzania złożonych narzędzi). Niemniej jednak wydaje się niewątpliwe, że delfiny wykształciły mowę, podobnie jak ludzie, tj. mowę, która ma swoją gramatykę, składnię. Mowę, którą się celowo posługują, by porozumiewać się między sobą. Wskazuje na to analiza dźwięków wydawanych przez delfiny, wykazująca powtarzające się, uporządkowane sekwencje. Mamy zapis dźwiękowy, ale nie znamy języka (analogicznie do pisma linearnego A, którego wciąż nie potrafimy odczytać). Delfiny posiadają świadomość typu ludzkiego, potrafią się rozpoznawać, są empatyczne, uprawiają seks rekreacyjny. Nie wiemy, czy aby delfiny nie mają też fantastycznego świata umysłowego? Może mają jakieś wierzenia? Wprawdzie nie mają książek, lecz przecież ludzkość bardzo długo także doskonale bez nich się obywała, korzystając tylko z dobrej pamięci opowiadaczy. Mózg delfina wciąż się rozwija, czyli muszą być one umysłowo czynne, jako że mózg nie mógłby się rozwinąć, gdyby nie pracował. Gdyby udało nam się wejść w świat delfina, to na podstawie tych samych paradygmatów może moglibyśmy się porozumiewać z ewentualnymi cywilizacjami pozaziemskimi. Sądzę, że język delfina jest dla nas równie trudny, jak byłby język hipotetycznego E.T., przybysza z innej planety. My z delfinem żyjemy na tej samej planecie, a jednak w innych światach". Darwinizm neuronalny "Mózg noworodka ma stosunkowo niewiele neuronów, potem ich liczba szybko narasta i około siódmego roku życia w korze mózgowej znajduje się już olbrzymia liczba neuronów, która następnie zaczyna spadać: neurony zaczynają wymierać. W okresie największego potencjału twórczości intelektualnej człowiek ma mniej neuronów niż dziecko, ale jakościowo nie są one takie same. Znikają neurony niepotrzebne, zostają najlepsze. Można by rzec, że w sensie neuronowym dziecko musi umrzeć, by stać się dorosłym człowiekiem. Jest pewien rytm przechodzenia do dorosłości. To zresztą ma swoje odbicie w różnych kulturach, chociażby rytualne przejście do męskości. Tak zwana teoria darwinizmu neuronalnego zakłada, że neurony, które są wytworzone w nadmiarze walczą o to, aby trafić na odpowiednią tarczę. Przykładowo, pierwszy neuron, który dojdzie do włókna mięśniowego rozwija się, a inne już nie są przyjmowane. To tak jak z plemnikami. Następuje wybór pierwszego. W późniejszym wieku liczba neuronów zmniejsza się już powoli. Mózg zmniejsza się z upływem czasu, gdyż zmniejsza się liczba wypustek nerwowych, objętość neuronów, a więc i struktur przez nie zbudowanych. Jeśli jednak mózg nie podlega chorobie neurodegeneracyjnej, same neurony wymierają powoli. Te neurony, które pozostają, wykorzystujemy. Ich pełne wykorzystanie możliwe jest dzięki bardzo ważnej cesze mózgu: plastyczności, którą definiujemy jako zdolność mózgu do przekształcania fizycznej struktury połączeń w odpowiedzi na warunki zewnętrzne. Ta plastyczność wzrasta, kiedy neurony zmuszane są do wysiłku, a spada, gdy pozostają bezczynne. Zgodnie z mądrością Talmudu Babilońskiego: Na starość głupi głupieją, a mądrzy mądrzeją".
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na73 lata temu
Czerwona Królowa Matt Ridley
Czerwona Królowa
Matt Ridley
Niezmiernie się cieszę, że nie porzuciłem tej lektury, choć byłem tego bliski. W pewnym sensie książka Matta Ridleya dzieli się na dwie części. Pierwsze pięć rozdziałów może trochę znużyć i zniechęcić. To dosyć trudne i nie zawsze przekonująco wyjaśnione przyczyny powstania podziału na dwie płcie w ziemskim życiu. Opowiadają o różnych korzyściach i konfliktach na poziomie biologii molekularnej wynikjacych z dwupłciowości, posiłkując się częstymi przykładami z życia zwierząt i roślin. Natomiast prawdziwa uczta zaczyna się od rozdziału 6-go, gdy Ridley skupia się typowo na gatunku homo sapiens. Skrupulatnie stosuje podejście ewolucyjne do wyjaśnienia różnych form związków, jakie były i są praktykowane w historii ludzkosci (monogamia, poligamia, haremy). Omawia stategie godowe i preferencje doboru partnera u meżczyzn i kobiet. Pokazuje jak wiele w nas nadal twki z plejstoceńskich łowców-zbieraczy, którymi przecież byliśmy przez 99% czasu istenienia naszego gatunku. A wszystko z lekko sarkastycznym angielskim poczuciem humoru (akapit o badaniach nad małżeństwami w Europie Zachodniej, które okazują się zadziwiająco uniwersalne gatunkowo, to majstersztyk). Wreszcie na koniec, Ridley przedstawia teorię, który nasz organ pełnił i nadal pełni rolę "pawiego ogona", który rozrósł się, bo służy zwiększeniu atrakcyjności dla płci przeciwnej. Teoria śmiała i nieco obrazoburcza, więc warto dotrwać do ostatnich rozdziałów! Książka zadziwiająca i jednocześnie trochę niepokojąca pod względem tego, jak wiele tez z niej można potwierdzić obserwując swoje własne preferencje i zachowania. Polecam - spróbujcie sami obejrzeć się w tym zwierciadle!
Voltar - awatar Voltar
ocenił na85 lat temu
Ilu przyjaciół potrzebuje człowiek? Liczba Dunbara i inne wybryki ewolucji Robin Dunbar
Ilu przyjaciół potrzebuje człowiek? Liczba Dunbara i inne wybryki ewolucji
Robin Dunbar
Znany brytyjski antropolog napisał książkę popularyzującą wiedzę z zakresu psychologii, biologii ewolucyjnej i antropologii; mowa jest głównie o nas ludziach, naszej naturze i relacjach. W czasie lektury miałem wrażenie, że czytam zbiór artykułów na różnym poziomie słabo powiązanych ze sobą. Moje wrażenia potwierdziły się na końcu książki gdzie Dunbar pisze, że złożyły się na nią felietony popularnonaukowe pisanych głównie dla czasopisma 'New Scientist' w latach 1994–2006. Jak już wspomniałem, felietony są nierówne, weźmy dla przykładu rozdział 10: 'Wojny o Darwina'. Zaczyna się dobrze, świetnie obala autor argumenty zwolenników inteligentnego projektu mówiące, iż oko ludzkie jest tak skomplikowanym narządem, że nie może być wytworem ewolucji. Przy okazji pokazuje Dunbar, jak fundamentalizm religijny w różnych wiekach i krajach hamował rozwój nauki. A potem mamy rozważania o tym kto ma prawo do starych wykopanych kości, mało to ciekawe. Wbrew pozorom niewiele dowiadujemy się o liczbie Dunbara, poświęcony jest jej tylko jeden rozdział, tu kluczowy cytat: „Liczba ludzi, których znamy osobiście, którym ufamy i z którymi czujemy jakąś emocjonalną bliskość, wynosi nie więcej niż 150, i jest to tak zwana liczba Dunbara.” Autor przytacza dowody na jej istnienie, ale są raczej słabe, powiedziałbym anegdotyczne. Z drugiej strony możemy się dowiedzieć trochę interesujących rzeczy. I tak twierdzi Dunbar, że wszelkie programy walczące z globalnym ociepleniem są skazane na niepowodzenie, bo za dużo biedy jest na świecie: „Większość ludzi żyje w tak skrajnej nędzy, że nie stać ich na luksus martwienia się o ochronę przyrody. Rosnące drzewo całkiem dosłownie stoi im na drodze do codziennego przetrwania: ścięte oznacza pieniądze, paliwo, jedzenie lub mieszkanie. Jak w przysłowiowym wypadku samochodowym, oglądanym w zwolnionym tempie, stoimy na krawędzi i przyglądamy się katastrofie, postępującej z nieuchronnością tyleż wyraźną, co trudną do pojęcia, nie mówiąc już o jakimkolwiek przeciwdziałaniu.” Trudno się z nim nie zgodzić... Dalej, zastanawia się autorm co różni ludzi od zwierząt, uważa, że głównie zdolność czytania w umysłach innych ludzi. Kluczowym pojęciem jest tu intencjonalność. Tu rozjaśniający cytat: «W eksperymentach wykazano, że normalni dorośli ludzie mogą aspirować do intencjonalności piątego rzędu, ale dla większości jest to górna granica. Intencjonalność piątego rzędu odpowiada możliwości stwierdzenia: „Przypuszczam [1], że jesteś przekonany [2], że chciałbym [3], abyś sądził [4], że mam zamiar [5]...” (kolejne poziomy intencjonalności oznaczone są liczbami w nawiasach kwadratowych).» Okazuje się, że dla szympansów granicą jest intencjonalność drugiego rzędu, dla innych małp – pierwszego. Ciekawe, który poziom intencjonalności osiągnęła już AI... Książka zawiera dużo więcej interesujących informacji, nie sposób ich tu wszystkich wymienić. Dostaliśmy zatem taki miszmasz popularnonaukowy, rzeczy ciekawe przeplatają się z mało interesującymi, niemniej warta jest przeczytania.
almos - awatar almos
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców