ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać8
ArtykułyUmrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać28
ArtykułyDlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska151
Wyspa daltonistów i wyspa sagowców

- Kategoria:
- nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Island of the Colorblind
- Data wydania:
- 2012-01-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2000-01-01
- Liczba stron:
- 279
- Czas czytania
- 4 godz. 39 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375067569
- Tłumacz:
- Jolanta Bartosik
Oliver Sacks, wybitny neurolog i psychiatra, autor wielu bestsellerowych książek, między innymi „Mężczyzny, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”, „Przebudzeń”, „Muzykofilii” i „Oka umysłu”, od zawsze fascynował się wyspami, frapowała go ich tajemniczość oraz bogactwo wyjątkowych form życia. Zwabiony na maleńki atol Pingelap na Pacyfiku doniesieniami o żyjącej tam odizolowanej społeczności wyspiarzy rodzących się z całkowitym daltonizmem, Sacks otwiera klinikę w pomieszczeniu będącym apteką. Przyjmuje pacjentów, którzy opisują swój bezbarwny świat słowami oddającymi różnorodność wzorów, świateł i cieni. Pobyt na wyspach na nowo rozbudził w Sacksie zainteresowanie botaniką, szczególnie zaś prymitywnymi sagowcami. Wszystko to skłoniło go do rozważań na temat roli wysp, rozprzestrzeniania się gatunków, pochodzenia choroby i zawiłości biologicznych aspektów ludzkiego istnienia.
„Dzięki prostocie swojej prozy i nadzwyczajnej ciekawości świata Sacks przypomina, jak cenne jest nasze życie”.
– Sunday Times
Kup Wyspa daltonistów i wyspa sagowców w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców
Poznaj innych czytelników
542 użytkowników ma tytuł Wyspa daltonistów i wyspa sagowców na półkach głównych- Chcę przeczytać 359
- Przeczytane 178
- Teraz czytam 5
- Posiadam 62
- Popularnonaukowe 8
- Psychologia 8
- Chcę w prezencie 4
- Do kupienia 3
- 2018 2
- 📚 Mam na półce 2
Tagi i tematy do książki Wyspa daltonistów i wyspa sagowców
Inne książki autora














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wyspa daltonistów i wyspa sagowców
Bardziej dla pasjonatów medycyny. Ot takie połączenie książki podróżniczo przygodowej z medycyną.
Bardziej dla pasjonatów medycyny. Ot takie połączenie książki podróżniczo przygodowej z medycyną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytało mi się to raczej długo, ale zakończenie trafiło w punkt idealny, pozwoliło mi na refleksję na temat głębi czasu. Obydwie historie, przypadki achromatopsji na atolu Pingelap oraz tajemnica źródła choroby lytico-bodig na Guam, były bardzo intrygujące, druga część do tego stopnia mnie zafascynowała, że odmawiałam sobie zerknięcia „w internety”, żeby się dowiedzieć, czy naukowcy przybliżyli się do wyjaśnienia fenomenu (faktycznie, Sacks miał kilka lat później ciekawy pomysł na rozwikłanie zagadki lokalnego występowania lytico-bodig – bioakumulacja trucizny sagowców w ciałach owocożernych nietoperzy, które dawniej były chętnie zjadane przez tubylców). W każdym razie, książka jest warta przeczytania, szczególnie jeśli interesujemy się wyspami, dziwnymi chorobami oraz roślinami. To jeden z nielicznych przypadków, gdzie przypisy czytałam z równym zainteresowaniem, co tekst główny. Jeśli miałabym wskazać jakieś mankamenty, na początku nieco zaskoczyło mnie tłumaczenie "lion-ant" jako lwiej mrówki. Właściwa nazwa to mrówkolew. Przyszło mi do głowy, że tłumaczka nie bardzo wie o czym pisze, jednak w czasem zapomniałam o tym falstarcie; oczarowanie ponad drobiazgowością.
Czytało mi się to raczej długo, ale zakończenie trafiło w punkt idealny, pozwoliło mi na refleksję na temat głębi czasu. Obydwie historie, przypadki achromatopsji na atolu Pingelap oraz tajemnica źródła choroby lytico-bodig na Guam, były bardzo intrygujące, druga część do tego stopnia mnie zafascynowała, że odmawiałam sobie zerknięcia „w internety”, żeby się dowiedzieć, czy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka niespodzianka! Miała być neurologiczna, a okazała się książką podróżniczą i to podróżniczą po wielokroć! Ma w sobie jakiś ideał prawdziwej opowieści! Pięknie i intrygująco podane informacje popularno-naukowe, ale warstwa podróżnicza stanowi frapującą osnowę, dzięki czemu - jak to u Sacka - czyta się ją jak powieść. Co więcej, mnóstwo informacji z zupełnie niespodziewanych dziedzin bardzo poszerza horyzonty myślowe!
Książka niespodzianka! Miała być neurologiczna, a okazała się książką podróżniczą i to podróżniczą po wielokroć! Ma w sobie jakiś ideał prawdziwej opowieści! Pięknie i intrygująco podane informacje popularno-naukowe, ale warstwa podróżnicza stanowi frapującą osnowę, dzięki czemu - jak to u Sacka - czyta się ją jak powieść. Co więcej, mnóstwo informacji z zupełnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest bardzo ciekawa, łączy w sobie elementy naukowe, podróżnicze, a może nawet detektywistyczne.;) Autor zabiera nas w podróż do malowniczej Mikronezji, gdzie odwiedza kolejno kilka wysp. Przewodnim motywem tego dzieła są rzadko spotykane choroby neurologiczne, które pisarz stara się wyjaśnić i znaleźć ich przyczynę. Jednak podróż w tak niezwykłe miejsce sprawia, że podróżnik zastanawia się nad wieloma różnymi aspektami życia w tak odległym i wspaniałym miejscu, jakimi są "rajskie wyspy" Oceanu Spokojnego. Niespotykane nigdzie indziej rośliny, malownicze rafy koralowe, legendy przekazywane z dziada pradziada oraz spotkania z lokalnymi "plemionami" sprawiają, że zastanawia się nad historią tych rejonów, natomiast niezwykłe sagowce pozwalają mu wrócić w czasy dzieciństwa, kiedy to odwiedzał szklarnie z rajskimi roślinami w swym rodzinnym mieście.
Książkę czyta się przyjemnie, jednak wiele odnośników na jej końcu i wiele nazw wymaga od czytelnika sprawdzenia ich w internecie. Ja osobiście oglądałem wszystkie wyspy na Google Earth i sprawdzałem zdjęcia roślin i miasteczek, ale także czytałem o wielu innych rzeczach dotyczących tamtego regionu. Można oczywiście to wszystko pominąć, ale straci się wiele z tego rajskiego obrazu, jakim są wyspy Pacyfiku.
Książkę polecam jako coś wyjątkowego.
Książka jest bardzo ciekawa, łączy w sobie elementy naukowe, podróżnicze, a może nawet detektywistyczne.;) Autor zabiera nas w podróż do malowniczej Mikronezji, gdzie odwiedza kolejno kilka wysp. Przewodnim motywem tego dzieła są rzadko spotykane choroby neurologiczne, które pisarz stara się wyjaśnić i znaleźć ich przyczynę. Jednak podróż w tak niezwykłe miejsce sprawia, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowita książka!
Niesamowita książka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Sacksie najbardziej zachwyca mnie jego pasja do rzeczy, którymi się zajmuje. Z żywym zaangażowaniem opowiada o tych małych i tych dużych zjawiskach. Neurologia przeplata się tutaj z kontemplacją dobrodziejstw natury. Jego historia dotycząca sagowców ich rodzajów i sposobów funkcjonowania była dla mnie niezwykłą wędrówką przez nieznane pomimo mojego dość nikłego zainteresowania tym tematem. W oczy rzuca się też perfekcjonizm autora - skrupulatność z jaką przygotował książkę, ilość przypisów, odnośników do teorii naukowych, anegdot z życia wielkich uczonych tylko utwierdza mnie w moim wielkim podziwie dla tego autora.
W Sacksie najbardziej zachwyca mnie jego pasja do rzeczy, którymi się zajmuje. Z żywym zaangażowaniem opowiada o tych małych i tych dużych zjawiskach. Neurologia przeplata się tutaj z kontemplacją dobrodziejstw natury. Jego historia dotycząca sagowców ich rodzajów i sposobów funkcjonowania była dla mnie niezwykłą wędrówką przez nieznane pomimo mojego dość nikłego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW roku śmierci Olivera Sacksa, fantastycznego człowieka i naukowca, postanowiłem zabrać się za kolejną jego książkę, która czekała na półce. "Wyspa daltonistów i wyspa sagowców" opowiada w pierwszej kolejności o populacji ludzi na wyspie m.in. Pingelap leżącej w Mikronezji z achromatopsją, czyli mówiąc w skrócie, ze ślepotą na kolory. W drugiej części jest mowa o chorobie lytico-bodig występującą u ludzi z wyspy Guam (Mikronezja). U części osób objawia się ona jako lytico, które przypomina paraliż obecny w stwardnieniu rozsianym bocznym(ALS),natomiast u niektórych pojawia się w postaci bodig, które przypomina parkinsonizm. Autor poza historiami chorób przepięknie opowiada także o przyrodzie, zwłaszcza o sagowcach z wyspy Guam i Rota, o roli i ewolucji roślin i zwierząt w izolowanych warunkach wysp, ale nie tylko. Ponadto wspomina o starożytnych bazaltowych ruinach Nan Madol na wyspie Pohnpei (stosunkowo blisko Pingelap),których pierwsze elementy datuje się na I lub II wiek n.e., o których nie miałem pojęcia, są niesamowite! Ponadto książka Sacksa działa bardzo pobudzająco, zwłaszcza na mnie jako na przyrodnika, że chciałem od razu pojechać w tamte rejony kuli ziemskiej i mieć okazję do osobistego zgłębiania przyrody i kultury tamtejszych obszarów.
W roku śmierci Olivera Sacksa, fantastycznego człowieka i naukowca, postanowiłem zabrać się za kolejną jego książkę, która czekała na półce. "Wyspa daltonistów i wyspa sagowców" opowiada w pierwszej kolejności o populacji ludzi na wyspie m.in. Pingelap leżącej w Mikronezji z achromatopsją, czyli mówiąc w skrócie, ze ślepotą na kolory. W drugiej części jest mowa o chorobie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie tak porywająca jak inne książki Sacksa, ale pokazuje to co autor znakomicie robił już wczesniej - jak patrzeć na odmienność nie z góry, tylko próbując zrozumieć uwarunkowania w jakich przyszło żyć (daltonistom lub osobom chorym na lytico-bodig )
Nie tak porywająca jak inne książki Sacksa, ale pokazuje to co autor znakomicie robił już wczesniej - jak patrzeć na odmienność nie z góry, tylko próbując zrozumieć uwarunkowania w jakich przyszło żyć (daltonistom lub osobom chorym na lytico-bodig )
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie za dużo opisów związanych z klimatem, położeniem geograficznym, a za mało skupienia się na istotnych szczegółach związanych z daltonizmem i sagonizmem.
Jak dla mnie za dużo opisów związanych z klimatem, położeniem geograficznym, a za mało skupienia się na istotnych szczegółach związanych z daltonizmem i sagonizmem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Niedawno - powiedział Knut - jego siostra, Britt, chcąc udowodnić, że jest to możliwe, wydziergała sweter w szesnastu kolorach. Wymyśliła własny system rozpoznawania motków wełny za pomocą znakowania ich numerami. Sweter miał wymyślny motyw przedstawiający sceny z norweskich legend, ale ponieważ został wykonany z wełny w różnych odcieniach przydymionego brązu i purpury, nie kontrastujących ze sobą, normalne oczy z trudem go dostrzegają. Jednakże Britt, reagując tylko na jasne światło, widziała go bez trudu, prawdopodobnie lepiej niż ludzie ze zdrowym wzrokiem.
To moja specjalna, tajemna sztuka - mówiła. - Trzeba być daltonistą, żeby to widzieć".
Tak jak obiecałam – dziś recenzja kolejnej książki Olivera Sacksa.
„Wyspa daltonistów i wyspa sagowców” koncentruje się na trzech tematach, co można wywnioskować już z tytułu. Są to: specyfika wysp, intrygujące choroby i botanika. Książka składa się z dwóch części, a każda z nich jest owocem niezależnych od siebie podróży autora do Mikronezji. Sacks od najmłodszych lat fascynował się wyspami – eksperymentalnymi formami natury, zamkniętymi i odrębnymi. Ta izolacja przyczynia się do rozwoju nie tylko osobliwych form roślinnych, ale również unikalnej tożsamości kulturowej. Dodatkowo, Mikronezja przyciągnęła Sacksa z jeszcze jednego powodu – zajmował się badanem daltonizmu, gdy usłyszał o wyspie, na której zamieszkuje społeczność obciążona tą chorobą. W tak ograniczonych warunkach terytorialnych dziedziczna achromatopsja rozprzestrzeniała się w zatrważającym tempie. Kolejna z jego wypraw wynikła z zainteresowania sagowcami – pięknymi drzewami, przypominającymi palmy, będącymi jednak również przekleństwem wyspiarzy… Dlaczego? Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się zagłębić w lekturę, zdradzę jedynie, że w drugiej części książki Sacks zajmuje się chorobą o dotąd niezidentyfikowanym pochodzeniu – lylico i boding. A oprócz tego rozpływa się nad rzadką, fascynującą roślinnością tamtych wysp.
„Wyspę…” czytało mi się o wiele szybciej i sprawniej niż omawiany wcześniej „Zobaczyć głos”. Zjawiska, na których koncentruje się lekarz, są przedstawione tutaj mniej naukowo. Oczywiście nadal mamy wiele teorii, jednak tym razem dochodzą też wątki fabularne. Sacks opisuje bowiem swoją podróż dzień po dniu, z jednej strony skupiając się na swojej pracy, kontaktując się z osobami chorymi i opisując ich dolegliwości, z drugiej po prostu cieszy się pobytem w urokliwym miejscu, zwiedza, podziwia, odpoczywa.
Jak to jest nie znać barw? Daltoniści postrzegają świat w szarościach i nawet nie potrafią sobie wyobrazić czym są kolory. Ciekawym było dla mnie poznanie sposobów w jaki sobie radzą w codziennym życiu z tym ograniczeniem. Trzeba również pamiętać, że daltonizm to nie tylko niemożność rozpoznania barw. Osoby cierpiące na achromatopsję są bardzo wrażliwe na światło i właściwie dobrze czują się dopiero po zmroku. Ich wzrok jest też słabszy, nie widzą detali i dopiero posługiwanie się np. szkłem powiększającym daje im swobodę poruszania się czy czytania. Wszystkie informacje na ich temat, których dostarcza nam Sacks, są niezwykle zajmujące. Po przeczytaniu pierwszej części książki doszłam do wniosku, że nie potrafię się nawet postawić na miejscu osoby dotkniętej taką wadą wzroku…
W drugiej części książki stajemy się wręcz tropicielami zagadki, szukając źródła nieznanej choroby, powodującej objawy takie jak parkinsonizm czy paraliż. Hipotezy się mnożą, badania podejmowane na przestrzeni lat wysnuwają kolejne domniemane przyczyny, jednak zagadka wciąż pozostaje nierozwiązana. Czytanie tego rozdziału jest naprawdę pasjonujące!
O Sacksie usłyszałam po raz pierwszy w odniesieniu do jego książki „Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”. Zanim udało mi się sięgnąć po ten tytuł, w moje ręce wpadły dwa inne, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że będę dalej poszukiwać. Dotąd raczej nie czytałam książek popularnonaukowych, ale teraz się to zmienia i widzę szereg korzyści wypływających z tego faktu.
"Niedawno - powiedział Knut - jego siostra, Britt, chcąc udowodnić, że jest to możliwe, wydziergała sweter w szesnastu kolorach. Wymyśliła własny system rozpoznawania motków wełny za pomocą znakowania ich numerami. Sweter miał wymyślny motyw przedstawiający sceny z norweskich legend, ale ponieważ został wykonany z wełny w różnych odcieniach przydymionego brązu i purpury,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to