Głoś to na górze

Okładka książki Głoś to na górze autora James Baldwin,
Okładka książki Głoś to na górze
James Baldwin Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX literatura piękna
281 str. 4 godz. 41 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Go Tell It on the Mountain
Data wydania:
1966-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1966-01-01
Liczba stron:
281
Czas czytania
4 godz. 41 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Krystyna Tarnowska
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Głoś to na górze w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Głoś to na górze

Średnia ocen
6,9 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Głoś to na górze

avatar
299
116

Na półkach:

Świetnie się czyta. Polecam.

Świetnie się czyta. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
812
812

Na półkach:

„Głoś to na górze” Jamesa Baldwina to zaledwie 24 godziny z życia czternastoletniego czarnego chłopaka z Harlemu. Jak wiele jednak można zmieścić w tak krótkim czasie! Całe długie lata historii rodziny Grimesów, historię niewolnictwa – znacznie przecież obszerniejszą, dojrzewanie młodych ludzi w opresyjnym systemie segregacji rasowej, sytuację kobiet w ultrapaternalistycznych rodzinach.

„(…) mężczyźni sobie umierają, naturalnie, a my, kobiety, jak powiada Biblia, lamentujemy i chodzimy w żałobie. Mężczyźni umierają, ale my, kobiety, żyjemy dalej i staramy się zapomnieć o tym, co nam zrobili”.

Dodajmy do tego bezkarną przemoc wobec czarnej ludności w kilkadziesiąt lat po zniesieniu niewolnictwa, w latach 30-tych XX wieku, bezradność generującą gniew i agresję. To jeszcze nie wszystko, a już wywołuje zawrót głowy. Opisywana doba rozrasta się więc i pęcznieje wydarzeniami, reminiscencjami, monologiem, także tym modlitewnym, skierowanym ku niebu, gdyż już tylko stamtąd spodziewać się można wybawienia:

„Potrzebny tu jesteś, Panie,
Przyjdź do nas”

aby rozproszyć „(…) odgłos wielkiego gniewu i płaczu, wypełniających grób, wielkiego gniewu i płaczu uwolnionych z więzów czasu, ale uwięzionych teraz w wieczności; gniewu, który nie znał słów, i płaczu, który nie miał głosu, ale który mówił osłupiałej duszy Johna o bezgranicznej melancholii, o gorzkiej cierpliwości, o najdłuższej nocy; o najgłębszej wodzie, najmocniejszych łańcuchach, najokrutniejszej chłoście; o upokorzeniu najohydniejszym, o lochu najsekretniejszym, o splugawionym łożu miłości, o zbezczeszczonych narodzinach i o najkrwawszej, najwstrętniejszej nagłej śmierci”.

Świat białych i świat czarnych to dwie, odległe o lata świetlne i zupełnie różne planety, osobne uniwersa, choć przecież usytuowane w obrębie jednego miasta, tych samych ulic, parków i dworców, a jednak, jeśli już zazębiające się, to tylko w ramach określonych z góry zasad podległości i pogardy. Bunt czarnego człowieka przybiera różne formy, nie tylko okrucieństwa i odwzajemnianej wrogości, to walka o godność, co najwyraźniej uwidacznia się w słowach jednego z bohaterów: „Postanowiłem sobie kiedyś, że nauczę się wszystkiego, co wiedzą te białe gnoje, i że będę to wiedział lepiej niż oni, żeby żaden biały skurwysyn nigdy i nigdzie nie mógł się przy mnie wymądrzać i żebym nie czuł się przy nim jak śmieć, żebym mógł mu wyrecytować alfabet z góry na dół i z dołu do góry, i jeszcze na skos”.

Richard okazuje się zbyt wrażliwy na ten świat, w którym gwałt na czarnych kobietach, pobicia i zabójstwa czarnych mężczyzn, są na porządku dziennym i pozostają bezkarne. Czarna społeczność zamyka się więc i izoluje, z goryczą przyjmując swój los: „Wszystkie czarnuchy są przeklęte – przypomniał mu głos – bo wszystkie czarnuchy pochodzą od tego najmniej synowskiego z synów Noego”. Czy to głos z nieba, a może podsumowanie pokoleniowego doświadczenia?

Czarni zwracają się więc do Boga, zakładają własne kościoły, tworzą zbory, organizują miejsca wspólnej modlitwy, jak „Świątynia Ognia Ochrzczonego”, wychodzą na ulice miast głosząc Bożą chwałę i przyciągając kolejnych wiernych do wspólnoty, która daje im poczucie jedności i bezpieczeństwa. To wiara protestancka, z ducha kalwinizmu, niezwykle purytańska, rygorystyczna i bliska Biblii, nam dzisiaj mniej znana, kojarzona głównie ze „Szkarłatną Literą” Hawthorne`a. Modlitwa jest tutaj prawdziwym misterium. Każdy uczestniczy w niej na swój sposób, powierzając się Bogu, zatracając w dialogu z Nim, osobistym, wszechogarniającym, pozbawiającym wręcz świadomości tu i teraz, przenoszącym na poziom wyższej duchowości. To przeżycie niesłychanie głębokie, na miarę katharsis, z którego wyłania się już całkiem nowy człowiek, znający szlak, jakim powinien podążać.

Ojciec głównego bohatera, Gabriel, doznał takiego objawienia, jego syn po latach powtórzył to doświadczenie. Każdy z nich jednak zrozumiał je po swojemu. Dla Gabriela światłość oznacza nie tylko przebaczenie grzechów, ale i uświęcenie, wywyższenie, jakiego jego egocentryczna, żądna uznania dusza tak bardzo pragnie. John natomiast wyzwala się dzięki Bożemu światłu ze wszystkiego, co go ponad siły obciążało, więziło, dręczyło. Przede wszystkim z zapiekłej urazy do ojca, o którego miłość i uwagę całe lata bezskutecznie zabiegał. „Pielęgnował w sercu nienawiść i inteligencję, przy czym jedno żywiło się drugim”. Teraz, lekko i z nową nadzieją, może dalej żyć na swoich zasadach, realizować własne marzenia zamiast wizji ojca. Jest też w stanie wybaczyć mu lata upokorzeń, by toksyczne uczucia nie spowalniały jego kroków. Czytamy:
„Więc zawiązałem buty
I puściłem się w drogę”
Wie, że było to najlepsze, co mógł dać mu Bóg – wolność.

Widzimy przy tym, że purytańska czerń i biel nijak nie przystaje do ludzkiego życia, i świętego, i grzesznego zarazem, w którym wspinamy się, upadamy i wstajemy, by znów mozolnie się wspinać. Aż po kres naszych dni, albo do momentu krańcowego wyczerpania. Powieść Baldwina jest polifonią, dramatem rozpisanym na wielu aktorów, i choć głównym bohaterem jest młody John na progu przejścia, w procesie dojrzewania, podejmowania najważniejszych decyzji, to całą złożoność jego wyborów pojmujemy dopiero po wybrzmieniu historii okołorodzinnej, po wysłuchaniu Gabriela, trzech kobiet, które zaistniały w jego życiu oraz siostry, po poznaniu wielu jeszcze bohaterów drugiego planu, a także całego kontekstu wynikającego z wiary, kultury, społecznych i historycznych uwarunkowań. Przeszłość, również ta odległa, a także teraźniejszość, a w niej wiele oczekiwań, to klatka, z której John musi się uwolnić, by nie powielić losu ojca, braci i sporej części czarnej społeczności Ameryki.

„Na dnie duszy Johna była przerażająca cisza, okropny ciężar, straszliwa niepewność. Nawet nie niepewność, jakby głębinowe, otchłanne drgnienie czegoś ogromnego, czarnego, bezkształtnego, co od wieków leżało martwe na dnie oceanu, a teraz zostało zbudzone dalekim, słabym powiewem wiatru szemrzącego „Wstań”

Wszystko w tej powieści jest niezwykle intensywne. Czarny kolor i na jego tle rozbłysk olśniewającej bieli uśmiechu. Miłość do Boga, wyrażająca się w żarliwej modlitwie na granicy ekstazy, w tańcu, w śpiewie, brzęku tamburyna i rytmie klaszczących dłoni. Nienawiść do wszystkich przemocą wymuszających uległość; białych panów, ale też mężów, ojców i braci. Pragnienie wolności w zwarciu z poddańczą pobożnością. Wszystko to jest najpierwsze i najprawdziwsze, wyrwane prosto z duszy, podobnie jak momenty katharsis, przebłyski natchnienia i świadomość boskiej uwagi, przebaczenia, opieki. „Bóg jest wszędzie, przerażający, żywy Bóg”. W prozie Baldwina wybrzmiewa to, co czarni od lat noszą w sercach, co dziedziczą po ojcach, wysysają z mlekiem matek, a później przekładają na muzykę, na taniec, na zachrypnięty, jakby zraniony, poszarpany tembr głosu, głębokiego niczym z piekielnej otchłani. „Głoś to na górze” jest przejmującym bluesem czarnej literatury, który zrodził później „Umiłowaną” Toni Morrison czy „Śpiewajcie z prochów, śpiewajcie” Jesmyn Ward. To, czego nie są w stanie oddać same słowa, dopowiadają wylewające się spoza nich emocje, zaklęte w symbole i metafory, ale też spływające wraz ze łzami po twarzach bohaterów Baldwina, łzami naprzemiennie, to bezradnej rozpaczy, to ekstatycznej nadziei.
Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/

„Głoś to na górze” Jamesa Baldwina to zaledwie 24 godziny z życia czternastoletniego czarnego chłopaka z Harlemu. Jak wiele jednak można zmieścić w tak krótkim czasie! Całe długie lata historii rodziny Grimesów, historię niewolnictwa – znacznie przecież obszerniejszą, dojrzewanie młodych ludzi w opresyjnym systemie segregacji rasowej, sytuację kobiet w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2174
336

Na półkach: , , , , , , ,

Powieść jest historią rodziny Gabriela Grimesa, kaznodziei kościoła Świątyni Ognia Ochrzczonego, opowiedzianą z kilku punktów widzenia. Osią, a właściwie osią zła, tych retrospekcji jest Wielebny, który swą despotyczną sprawiedliwością i religijnością stworzył najbliższym piekło. Dostrzegłem w książce wiele godnych uwagi wątków: najstarszy syn John, walczący o akceptację i uczucia srogiego ojczyma, walczący z konfliktem między rodzącą się seksualnością a świętością, Gabriel władczo narzucający swoją wolę, terroryzujący swoim świątobliwym widzeniem rzeczywistości, ograbiający z poczucia wartości i przerzucający winy na innych za swe moralne niedomagania, Deborah nosząca piętno zbiorowego gwałtu za młodu, stygmatyzowana przez swoją społeczność jako nieczysta i niewarta uczciwego związku z jakimkolwiek mężczyzną, Elizabeth powalona przez życie i zniewolona mężem, utwierdzającym ją, że jest nic nie wartą upadłą kobietą oraz Florence, siostra Gabriela, szczerze go nienawidząca, nie tylko za niesprawiedliwe faworyzowanie go przez matkę ale i za świętoszkowatość, hipokryzję i nierozliczone zło wyrządzone innym.
Powieść Baldwina pokazuje religijność afroamerykańskiej społeczności, która dla polskiej kultury nawykłej do fasadowego kultywowania świątecznych rytuałów bez etycznej i moralnej głębi jest mocno egzotyczna.

Powieść jest historią rodziny Gabriela Grimesa, kaznodziei kościoła Świątyni Ognia Ochrzczonego, opowiedzianą z kilku punktów widzenia. Osią, a właściwie osią zła, tych retrospekcji jest Wielebny, który swą despotyczną sprawiedliwością i religijnością stworzył najbliższym piekło. Dostrzegłem w książce wiele godnych uwagi wątków: najstarszy syn John, walczący o akceptację i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

349 użytkowników ma tytuł Głoś to na górze na półkach głównych
  • 248
  • 96
  • 5
52 użytkowników ma tytuł Głoś to na górze na półkach dodatkowych
  • 28
  • 7
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

James Baldwin
James Baldwin
James Arthur Baldwin - afroamerykański pisarz. Przyszedł na świat w nowojorskim Harlemie, ale jego rodzice (a dokładnie matka i ojczym) pochodzili z Południa Stanów Zjednoczonych (babka Jamesa od strony ojca była jeszcze niewolnicą). W wieku 15 lat młody Baldwin pierwszy raz odwiedził nowojorską dzielnicę bohemy - Greenwich Village i wizyta ta zrobiła na nim piorunujące wrażenie. Niedługo potem odkrył u siebie fakt bycia homoseksualistą. Mając 24 lata wyjechał na jakiś czas do Paryża. Jego pierwsza książka, na poły autobiograficzna powieść zatytułowana "Go Tell It on the Mountain", ukazała się drukiem w 1953 r. Kolejne książki, a także działalność na polu walki z rasizmem, sprawiły że James Baldwin stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych czarnych pisarzy w USA. Słynna afroamerykańska poetka, Maya Angelou, nazywała go "przyjacielem i bratem". W 1985 r. nakładem Wydawnictwa "Czytelnik" ukazała się w Polsce publikacja "James Baldwin" autorstwa krytyka literackiego i eseisty, Wacława Sadkowskiego. W 2002 roku, 15 lat po śmierci pisarza, Molefi Kete Asante zaliczył Baldwina do 100 Najwybitniejszych Afroamerykanów Wszech Czasów. Wybrane dzieła: "Go Tell It on the Mountain" (1953, polskie wydanie: Instytut Wydawniczy PAX, 1966),"Giovanni's Room" (1956, polskie wydanie: "Mój Giovanni", PIW, 1991),"The Fire Next Time" (1963, polskie wydanie: "Następnym razem pożar", KiW, 1965),"If Beale Street Could Talk" (1974, "Gdyby ulica Beale umiała mówić", KiW, 1977).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Głoś to na górze

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Głoś to na górze