
Dzwon

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Mistrzowie Literatury
- Tytuł oryginału:
- The Bell
- Data wydania:
- 2000-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1972-01-01
- Data 1. wydania:
- 2004-02-05
- Liczba stron:
- 368
- Czas czytania
- 6 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 837120891X
- Tłumacz:
- Krystyna Tarnowska
"Dzwon" - studium dwóch całkowicie odmiennych sposobów podejścia do moralności i religii - uznawany jest za najlepszą powieść Iris Murdoch.
Spokojne, pracowite i pobożne życie ekscentrycznej wspólnoty religijnej żyjącej z dala od świata zakłóca drobny incydent. Przyjazd lekkomyślnej i lekceważącej zasady żony jednego z rezydentów wspólnoty burzy pozorny ład. W miarę upływu czasu sprawy komplikują się coraz bardziej, na jaw wychodzą coraz to nowe tajemnice...
Osią znakomicie skonstruowanej fabuły jest instalacja dzwonu w stojącym na uboczu Opactwie, z którym związana jest mroczna średniowieczna legenda. Czy to możliwe, by ta legenda wywarła wpływ na współczesnych?
Iris Murdoch brawurowo łączy w tej powieści realizm, fantastykę i grozę, z równym mistrzostwem kreując tak sceny komiczne, jak i wzruszające.
Kup Dzwon w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dzwon
Poznaj innych czytelników
623 użytkowników ma tytuł Dzwon na półkach głównych- Chcę przeczytać 353
- Przeczytane 266
- Teraz czytam 4
- Posiadam 47
- Ulubione 12
- Chcę w prezencie 5
- Biblioteka 4
- 2013 3
- Z biblioteki 3
- Literatura brytyjska 3







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzwon
Powieść długo się rozwija i dopiero w końcówce zaczyna być interesująca.
Powieść długo się rozwija i dopiero w końcówce zaczyna być interesująca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoralnie obrzydliwa powieść.
"Dzwon" jest długi na około 370 stron, i przez te 370 stron Iris Murdoch udowadnia, że nie była normalną osobą. Od czego tu zacząć? Od pozytywnego przedstawienia efebofila i groomera jako postaci tragicznej? Od postawienia 14-letniej ofiary swojego znacznie starszego nauczyciela w roli antagonisty? A może od nazwania kobiety uwięzionej w nieszczęśliwym małżeństwie "dziwką", z czym zgadza się wspomniany wcześniej efebofil? Murdoch podejmuje same złe decyzje fabularne i moralne, marnując postacie sympatyczne, a chwaląc osoby złe i odpychające. I to ma być ta filozofka, która twierdziła, że dobro zawsze wygrywa?
Lubię postać Dory. Pomimo jej lekkomyślności jest ona właściwie jedną z nielicznych sympatycznych i rozsądnych postaci w całej powieści, zwłaszcza z jej ateizmem, z którym czuje się komfortowo. Najbardziej za to szkoda mi było Nicka - jego rzekome złe uczynki nie mają najmniejszego sensu fabularnego, a w dodatku jego obecny stan wynika całkowicie z faktu, że starszy od niego o 11 lat mężczyzna chciał dokonać na nim gwałtu ustawowego.
Nie polecam. Jedna z nagłupszych i najbardziej szkodliwych książek, jak przeczytałem w swoim życiu.
Moralnie obrzydliwa powieść.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dzwon" jest długi na około 370 stron, i przez te 370 stron Iris Murdoch udowadnia, że nie była normalną osobą. Od czego tu zacząć? Od pozytywnego przedstawienia efebofila i groomera jako postaci tragicznej? Od postawienia 14-letniej ofiary swojego znacznie starszego nauczyciela w roli antagonisty? A może od nazwania kobiety uwięzionej w...
„Nie ma jednego dzwonu, który mówi prawdę. Każdy z nas niesie swój własny – zatopiony lub fałszywy.” (moja myśl z lektury "Dzwon" I. Murdoch) .
„Dzwon” Iris Murdoch, opublikowany w 1958 roku, jest czymś w rodzaju kapsuły czasu. Trudno wyobrazić sobie, aby dziś powstała taka powieść. Bo tematem Murdoch jest świętość i grzech.
Podejrzewam, że żaden współczesny powieściopisarz nie mógłby podjąć takiego materiału bez nuty ironii lub ram sceptycyzmu. W dzisiejszym intelektualnym świecie wiara, zwłaszcza religijna, nie jest traktowana poważnie. Ale widziałabym taką fabułę dziś w jakiejś eko wiosce 😜 czemu nie.
To jest bardzo bogata powieść - bogata fabularnie, tematycznie, opisowo, symbolicznie. Mocno złożoną i wielowarstwowa. Wymaga od czytelnika większego zaangażowania intelektualnego aby uchwycić niuanse i relacje międzyludzkie...
„Dzwon” opowiada historię kilku tygodni z życia Imber Court, małej angielskiej wspólnoty świeckiej mieszkającej w starym dworze w południowo-zachodniej Anglii, sąsiadującej z Imber Abbey, klasztorem klauzurowych benedyktynek.
Siostry oczekują nowego dzwonu do swojej wieży, która zgodnie z lokalną legendą pozostaje pusta od czasu, gdy w XII wieku dzwon wyleciał z wieży i wpadł do pobliskiego jeziora po tym, jak jedna z zakonnic złamała śluby z kochankiem.
Zakonnice pojawiają się w powieści rzadko, ale gdy już się pojawiają, wydają się szczere, przyjazne, jakby odwiedzały odmienny świat, co zresztą jest prawdą. Wcale nie anioły. W pełni ludzkie, nawet w swoim odosobnieniu. Jedna z nich nawet wskakuje do jeziora, widząc tonące dwie kobiety.
Wspólnota świecka pod przewodnictwem Michaela Meade'a liczy siedem osób: pięciu mężczyzn i dwie kobiety, z których jedna, młoda Catherine Frawley, przygotowuje się do wstąpienia do zakonu i opisywana jest z czułością jako „nasza mała święta”. Członkowie wspólnoty próbują wieść życie duchowe z dala od rozproszeń i pokus współczesnego świata.
W Imber Court goszczą również inni: brat Catherine, Nick, nałogowo pijak; Toby Gashe, 18-letni przyszły student inżynierii w Oksfordzie; historyk sztuki Paul Greenfield, łatwo wpadający w złość; oraz powracająca po sześciu miesiącach własnych romansów jego żona, Dora. Cudownie rozkojarzona, zagubiona i łatwo dająca się zastraszyć przez męża. Zresztą ona pojawia się w powieści jako pierwsza.
Narracja Murdoch prowadzona jest z perspektywy Michaela, Toby’ego i Dory.
Michael jest homoseksualistą, którego kariera nauczyciela została zniszczona przez Nicka po wzajemnych zalotach; Michael nieustannie zmaga się z doktryną swojej wiary chrześcijańskiej wobec własnych uczuć i czynów homoseksualnych oraz rozkoszy, jaką mu przynoszą. Te pragnienia sprawiają mu przyjemność. Ale nauka jego kościoła określa je jako zło.
Toby i Dora są niewinni, choć na różne sposoby. Toby cieszy się beztroskim chłopięcym życiem, dopóki nie odkrywa, że pozory mylą. Dora wiecznie błądzi emocjonalnie, słownie poszturchiwana przez Paula, niepewna siebie i swoich pragnień – ale po serii nieszczęść we wspólnocie odnajduje sens i cel w życiu.
Tak więc, Iris Murdoch w "Dzwonie" nie tylko opowiada historię – ona stawia nas w samym środku konfliktu duszy. To powieść pełna napięcia między duchowością a ciałem, między pragnieniem dobra a nieumiejętnością bycia dobrym.
A tytułowy dzwon?
Symbolika dzwonu w powieści jest ogromna. Stary, zatopiony dzwon, z imieniem Gabriel, zostaje wyłowiony jak duch przeszłości. Gabriel, jak archanioł z Biblii, to posłaniec, ale czego?
Prawdy o sobie?
Ujawnienia grzechu?
Katastrofy albo zmiany, która musi nadejść?
I tu u Murdoch odzywa się filozofką życia. Pokazuje czytelnikowi, że czasem dzwonem nie jest głos sumienia, ale samo życie, które domaga się odpowiedzi.
Gabriel nie zwiastuje zbawienia, lecz konieczność konfrontacji.
Bo każda z postaci powieści niesie swój własny „dzwon” – ciężki, głuchy, czasem zatopiony w milczeniu.
Dlaczego warto przeczytać „Dzwon”? Bo nie ma wątpliwości, że to literatura przez duże L.
To książka o nas, o tym, co robimy z winą, pragnieniem, miłością i odpowiedzialnością. To powieść o duchowości po religii, o miłości bez romantyzmu, o prawdzie, która nie wybiela, tylko rani, ale też uwalnia.
„Dzwon” nie jest tylko dźwiękiem z wieży czy jeziora (jak to ma miejsce w powieści). To echo tego, co nosimy w sobie, nawet jeśli staramy się to zamilczeć/przemilczeć. I Murdoch każe nam tego dźwięku posłuchać, do końca.
„Nie ma jednego dzwonu, który mówi prawdę. Każdy z nas niesie swój własny – zatopiony lub fałszywy.” (moja myśl z lektury "Dzwon" I. Murdoch) .
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dzwon” Iris Murdoch, opublikowany w 1958 roku, jest czymś w rodzaju kapsuły czasu. Trudno wyobrazić sobie, aby dziś powstała taka powieść. Bo tematem Murdoch jest świętość i grzech.
Podejrzewam, że żaden współczesny...
Moja pierwsza książka autorstwa Iris Murdoch, przeczytana dawno temu (za czasów młodości). W tamtym momencie zrobiła na mnie duże wrażenie; dzisiaj już nie pamiętam szczegółów. To znaczy nie była tak przełomowa albo zbyt trudna. Być może odświeżę lekturę i wtedy ocenię na nowo.
Moja pierwsza książka autorstwa Iris Murdoch, przeczytana dawno temu (za czasów młodości). W tamtym momencie zrobiła na mnie duże wrażenie; dzisiaj już nie pamiętam szczegółów. To znaczy nie była tak przełomowa albo zbyt trudna. Być może odświeżę lekturę i wtedy ocenię na nowo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNużąca powieść z pięknymi opisami, które niczemu nie służą. Książka to zbiór plastycznie i sukcesywnie przedstawianych przez autorkę barwnych obrazów. W obrazach są i ludzie i przyroda, są i stare budowle. Wszystko ładnie, szczegółowo jak spocona dłoń sięgająca po morelę. Obrazy nie składają się na opowieść stanowią jakby wyraz tkliwości autorki dla otoczenia, przedmiotów w końcu ludzi. Powieść męcząca i właściwie niewiele wnosząca w moje doznania odbiorcy. Ani tu emocji, ani refleksji intelektualnej ani dramatyzmu. Pierwsza i ostatnia powieść Murdoch jak dla mnie.
Nużąca powieść z pięknymi opisami, które niczemu nie służą. Książka to zbiór plastycznie i sukcesywnie przedstawianych przez autorkę barwnych obrazów. W obrazach są i ludzie i przyroda, są i stare budowle. Wszystko ładnie, szczegółowo jak spocona dłoń sięgająca po morelę. Obrazy nie składają się na opowieść stanowią jakby wyraz tkliwości autorki dla otoczenia, przedmiotów w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy z głębi dzwonu dobiegł do mnie wzruszający głos rozbudzonego sumienia to już wiedziałem, że mechanizm grzechu i skruchy nieuchronnie rusza również w moim kierunku. To bardzo wielkie przeżycie, gdy czytając o przytłoczeniu winą i szarpiącej za serce miłości, czuje się jednocześnie niedoskonałości własnych uczuć. W takich chwilach pojawiają się myśli, aby przejąć chociaż cząstkę odpowiedzialności za bieg wydarzeń. Stając się mimowolnym świadkiem ogromnego napięcia emocjonalnego, wziąć na siebie bagaż nie do udźwignięcia dla jednej osoby. Będąc mądrzejszym o upływ kilkudziesięciu lat, podczas których strach przed swoimi osobistymi skłonnościami z pewnością jest już mniejszy niż ten, z którym musieli się zmierzyć bohaterowie "Dzwonu", chciałbym im coś przekazać. Jednak jakichkolwiek bym im udzielił rad, to wydaje mi się, że i tak najważniejsze w tym wszystkim pozostaną uczucia. To one posiadają pierwszeństwo przed przykazaniami rozumu.
Wiele wskazywało na to, że zakończenie powieści Iris Murdoch przybierze kształt "déjà vu". Wszystko zmierzało do tego, że jeden uczynek może spuścić z uwięzi demony, pragnące jedynie zemsty za przeciwstawienie się religijnym dogmatom. Jednak emocjonalne zaplątanie się w losy innych ludzi, odmieniło bieg wypadków. Jak to jest, kiedy się przejdzie na inną stronę? Kiedy wizja świata ulega dramatycznej zmianie a dystans pomiędzy myślą a uczynkiem staje się bardzo mały? Na te pytania odpowiada "Dzwon". Być może nie można w tej książce szukać natchnienia, ale z pewnością zamiast tego znajdzie się wstrząs.
Skarbiec z tajemnicami Imber Court jest ogromny i właśnie staje przede mną otworem. Za największą zagadkę wynikającą z jego bogactwa uznałbym postrzeganie moralności. Ukazanie jej jako bardzo złożonego zjawiska jest wielką zaletą pisarstwa Murdoch. Anglo-irlandzka pisarka udowadnia, że wiara i namiętności wypływają z tego samego źródła. W jej powieści nie pada ani jeden cień wulgarności a pomimo tego, potrafi ona przedstawić życie jako brutalne i bolesne. Historię członków świeckiego bractwa ujmuje czasami nawet z subtelnym żartem. Nie brak jej dystansu do świata religijnych przekonań a w swoich na pół filozoficznych spostrzeżeniach, rozmyślnie wystawia dusze bohaterów na liczne rozterki.
Ludzie grają różne role. Jedni będą uchodzić za moralnie czystych i świętych. Inni zostaną poddani ogromnej presji swoich pragnień w celu wywołania ciążących im pokus. Natomiast rolą pisarza jest opowiedzenie o tym z taktem. Przekazanie wszystkim, że surowe moralne zasady mogą czasem spowodować duchowy kryzys a walka ze swoim prawdziwym "ja" zostanie wtedy definitywnie przegrana. Wygrają ci, którzy pomimo przejścia granicy emocjonalnej, zachowają zdrowy rozsądek. Iris Murdoch wprowadza do akcji powieści motyw przekraczania klasztornej bramy przez postulantkę, pragnącą odtąd służyć dla dobra wyznawanej przez siebie religii. Właśnie tak samo czułem się czytając "Dzwon". Jak czekający na nagrodę dopuszczenia do nowicjatu człowiek, przekonany o dobrze podjętej decyzji. Czas rozpocząć swoją przygodę z Iris Murdoch i nie opuszczać jej, dopóki dogłębnie nie pozna się moralnej istoty człowieczeństwa.
Kiedy z głębi dzwonu dobiegł do mnie wzruszający głos rozbudzonego sumienia to już wiedziałem, że mechanizm grzechu i skruchy nieuchronnie rusza również w moim kierunku. To bardzo wielkie przeżycie, gdy czytając o przytłoczeniu winą i szarpiącej za serce miłości, czuje się jednocześnie niedoskonałości własnych uczuć. W takich chwilach pojawiają się myśli, aby przejąć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toże też Iris stworzyła coś tak marnego
że też Iris stworzyła coś tak marnego
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo marna powieść!Odradzam czytanie!
Bardzo marna powieść!Odradzam czytanie!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dzwon" to pierwsza przeczytana przeze mnie powieść Iris Murdoch. Raczej znużyła, niż zachwyciła. Z pewnością porusza ważne tematy - poszukiwania przez istotę ludzką własnej godności, odrębności i tożsamości (czy to w sensie płciowym, czy w ściśle społecznym). Filozoficznym wnioskiem, który można wysnuć na jej podstawie jest to, że człowiek jest przestrzenią dwoistą, gdzie spotykają się i ścierają dwa światy - profanum i, podobnie jak opisane w powieści opactwo w Imber - sacrum, często skryte za murem osobistej klauzury, zbudowanej z uprzedzeń i kompleksów.
Jednak te wszystkie wnioski ulegają znaczącemu zatarciu na kartach samej powieści, przesłonięte przez jej strukturę. "Dzwon" to powieść nierówna, miejscami zajmująca, miejscami zaś wypełniona bardzo męczącymi dłużyznami. Jednak, według mnie, brakuje jej tego "czegoś", co jest wyznacznikiem literatury wysokich lotów. Jest skonstruowana według nieustannie powtarzającego się cyklu: rozwlekłe opisy przyrody/wnętrza i ich detali, parapsychologiczny opis przeżyć wewnętrznych jednego z bohaterów, z następującą dopiero na końcu akcją (najczęściej minimalną),okraszoną jak najmniejszą ilością słów. I tak, czytelnik otrzymuje coś, co po skondensowaniu wszystkich rozwlekłości, mogłoby być dobrym pomysłem na o co najmniej połowę krótszą nowelę. Narracja nie klei się (czy też na odwrót - właśnie sprawia wrażenie posklejanej z kawałków). Żadna z postaci nie wzbudziła mojej sympatii, z żadną nie potrafiłem, bądź też nie zdążyłem się utożsamić. To rozczarowanie kompensują w pewien sposób dopiero ostatnie rozdziały, w których akcja, dotąd niespieszna, nagle zaczyna przyspieszać ze zdwojoną mocą. Może to wina autorki, a może tylko przekładu - już po raz drugi miałem do czynienia z dziełem przełożonym przez Krystynę Tarnowską i po raz drugi miałem problem z przebrnięciem przez nie, "Dzwonu" jednak nie odłożyłem w połowie, postanowiwszy kończyć każdą zaczętą książkę. W wielu recenzjach powtarza się opinia, że "Dzwon" to najlepsza powieść Iris Murdoch - jeśli to prawda, to raczej nie zachęca mnie do sięgnięcia po inne jej książki i sprawia, że najpewniej skończy się na jednym spotkaniu.
"Dzwon" to pierwsza przeczytana przeze mnie powieść Iris Murdoch. Raczej znużyła, niż zachwyciła. Z pewnością porusza ważne tematy - poszukiwania przez istotę ludzką własnej godności, odrębności i tożsamości (czy to w sensie płciowym, czy w ściśle społecznym). Filozoficznym wnioskiem, który można wysnuć na jej podstawie jest to, że człowiek jest przestrzenią dwoistą, gdzie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to