Symulacja. Wyjście z ukrytego programu, który więzi ludzkość David Icke 6,5

ocenił(a) na 919 tyg. temu Z pewnością kontrowersyjna, ale zarazem dosyć cenna lektura. Autor przekonuje nas, że nic w naszej rzeczywistości nie jest takie, jakim wydaje się być na pierwszy rzut oka. Jesteśmy bowiem w pułapce - nasz świat to iluzja (niemal) idealna. Chcemy coraz więcej, pogrążając się w niej coraz głębiej. Bo nikt nie chce być outsiderem. A dopóki nie znasz swego (prawdziwego) wroga – nie możesz przecież z nim walczyć...
Nie jest to koncepcja całkowicie nowa.
Wydaje się, że dawni duchowi nauczyciele, tacy jak Laozi, Budda czy Jezus – też doskonale rozumieli tę zależność…
Żyli w różnych czasach i innych miejscach na Ziemi. Jednak intuicyjnie czuli (wiedzieli ?),że świat, w jakim przyszło im funkcjonować – nie jest całkowicie naturalnym tworem. Zaś nasze zaangażowanie w jego „sprawy” tylko wzmacnia „system kontrolujący”. Nad którym pieczę sprawują siły, jakim niełatwo jest się przeciwstawić…
Jako antidotum na tego typu rzeczywistość wskazywali wstrzemięźliwość w czerpaniu (pełnymi) garściami z rzekomych dóbr/atrakcji, oferowanych przez świat. Takich jak bogactwo materialne, władza, czy przeróżne pokusy cielesne. Widzieli w nich swego rodzaju pułapkę, która wciąga (nieświadomych) zainteresowanych na dłużej „za zasłonę”, w mroczne rewiry tej rzeczywistości. A tam słychać "płacz i zgrzytanie zębów"...
Ale wracając do książki - wiele ze spraw w niej poruszanych skłania do różnorakich przemyśleń. Nie tylko w stylu "co ja tutaj robię", czy "kto decyduje o losach tego świata", ale i "jak się stąd (ostatecznie) wydostać". Do tego zarówno historia, jak i teraźniejszość wydają się być "nieco" inne, niż oficjalnie nam się to przedstawia...
Oczywiście jest także parę tematów, które trochę odbiegają od, powiedzmy, spraw najważniejszych. Autor sporo miejsca poświęca bowiem na "polemikę" ze swymi adwersarzami. Czasami trudno też brać na poważnie "jaszczuropodobne" istoty, obecne ponoć w każdym istotnym wątku naszej planety/rzeczywistości.
Jednak ogólne założenie, że "coś jest nie tak" z tym światem - wydaje się być słuszne.
Bo przecież, przynajmniej teoretycznie - wraz z rozwojem cywilizacji/technologii powinno na świecie być coraz lepiej/bezpieczniej/przyjaźniej. Czy jednak jest - każdy sam może sobie odpowiedzieć. I owszem, niemała część winy spada pewnie na "awanturniczy charakter" człowieka. Ale może warto zastanowić się, czy i jakie siły mają wpływ na jego postępowanie ?...