Symulacja. Wyjście z ukrytego programu, który więzi ludzkość David Icke 6,5

ocenił(a) na 633 tyg. temu „Widzimy, dotykamy, słyszymy, smakujemy i wąchamy tylko w sposób, w jaki doświadczamy, gdy mózg dekoduje informacje elektryczne ze zmysłów. Nie widzimy" oczami. Dekodujemy je z ich pomocą. Informacje wizualne trafiają do oczu z pola fal i są dekodowane jako transmisja elektryczna do mózgu.
„Ekran telewizora pokazuje nam obrazy w formie pikseli, a nasz mózg łączy je ze sobą, aby wyglądały jak pojedynczy obraz. Widzimy, jak Słońce zachodzi, gdy Ziemia wschodzi, obracając się, aby odwrócić naszą lokalizację wobec Słońca.”
„Nie bój się ciała ani go nie kochaj. Jeśli się go boisz, zapanuje nad tobą. Jeśli je kochasz, połknie cię i sparaliżuje.”
EWANGELIA FILIPA Z NADZ HAMMADI
Czytanie pewnych książek z miejsca stygmatyzuje mnie w społeczeństwie czytelników i recenzentów, jednak od pewnego momentu zrozumiałem, że nie warto kierować się czyjąś opinią a zamiast tego lepiej postawić na wrodzoną ciekawość, która może prowadzić w różne i dziwne teorie. Oczywiście z dystansem patrzę na wszelkie filmiki z żółtymi napisami, ziemię, która ma kształt płaskiego dysku/sześcianu/piwa harnaś, czy wielkiego spisku rozgrywającego się w cieniu rzeczywistości, jednak jako fan wszelkich dziwności lubię wejść tam, gdzie innym mózg wysiada, by spojrzeć na coś nietypowego. A czy może być coś bardziej nietypowego niż David Icke i jego śmiałe teorie? Nie sądzę.
Jego przemowy o słynnych jaszczuroludziach są już legendarne i naprawdę ciężko traktować jego słowa poważnie, ale hej! Nikt tak naprawdę nie każe bezrefleksyjnie wierzyć w wszystkie słowa, które kiedykolwiek przeczytam w jego książkach. Prezentowana książka pt. „Symulacja. Wyjście z ukrytego programu, który więzi ludzkość” była zatem ciekawostką na kilka wieczorów, którą zdecydowałem się przeczytać, jednak jak wyżej wspomniałem bez żadnych oczekiwań i z mocnym luzem.
Co tu znalazłem? Jeden wielki worek z teoriami spiskowymi, wypełniony obserwacjami, nadmiernymi obawami, podlany przez kilka niepokojących faktów, które w określonych możliwościach, faktycznie mogą wywołać pewne drażliwe pytania bez odpowiedzi. Książka Icke'a jest cholernie kontrowersyjna, przerysowana, zabawna i dostarczająca sporo rozrywki, jednak czy w tym wszystkim nie ma zawartego ziarna racji? Cytując klasyka, nie wiem, ale się domyślam.
W symulacji bardzo podobało mi się odrzucenie istnienia bóstw i to kuszące przeświadczenie, że nie ma nic ponad nami. Według Davida coś nami steruje, jesteśmy marionetkami w rękach złych sił które każą nam wierzyć w kreowaną rzeczywistość, jednocześnie bez jakichkolwiek szans na wyjście z tego systemu… poza śmiercią. Przyznaję, bardzo „optymistyczna” wizja świata, którą znałem z szeregu publikacji za każdym razem gotująca głowę na miękko.
Świetnie się bawiłem przy odkrywaniu kolejnych teorii, ale jednocześnie nie mogę zostać głuchy na szkodliwość pewnych przekonań Davida i jego nieomylność. Sorry, ale to całe gadanie o sztucznych wirusach i ukrytych rasach, jest zbyt fantastyczna nawet dla tego typu literatury i treści z przymrużeniem oka. Średnio podobał mi się również ton Icke'a, który nie zachęca do swojego światopoglądu cytując wyraźne źródła a zamiast tego twardo atakuje swoich przeciwników.
Podsumowując, polecam czytelnikom z dystansem do świata i z lekkim przymrużeniem oka. Ciężko wierzyć w zawarte tu rewelacje, jednak istotnie książka Pana Icke'a otwiera glowę na coś, co wam się nie śniło.